Nauczyciele i lekarze, leczcie się na głowę

Media podały, że na wszystkich szpitalnych oddziałach intensywnej opieki czyli na tak zwanych SOR-ach odbywają się obecnie kontrole. Kontrolujący odkryli to co wie każdy pacjent, który miał okazję zetknąć się z opieką szpitalną na poziomie izby przyjęć. Ciężko chorzy ludzie czekają po kilkanaście godzin na pomoc. Nikogo nie interesują pacjenci, którzy zasłabli, którzy krwawią, albo zwijają się z bólu. Zdaniem personelu ci pacjenci symulują żeby wymusić przyjęcie do szpitala. Problem jest w tym, że jak wiadomo na podstawowe badania jak i na wizytę u specjalisty czeka się w Polsce miesiącami, a osoba która dostanie się do szpitala może przynajmniej liczyć, że zrobią jej szybko niezbędne badania. Nawet lekarze rodzinni ( tak zwani lekarze pierwszego konfliktu) doradzają pacjentom żeby wzywać pogotowie i wpychać się na siłę do szpitala zamiast czekać pół roku na USG czy tomografię. Oburzanie się na pacjentów, że usiłują ratować się jak mogą w niewydolnym systemie, który nie gwarantuje im opieki ani bezpieczeństwa jest idiotyczne. W latach powojennych, gdy tabor kolejowy był niewystarczający ludzie nagminnie wsiadali do wagonów przez okna albo wskakiwali do pociągu przed stacją żeby zająć miejsce. Nic nie pomagały mandaty karne ani nagłaśnianie tragicznych wypadków do których dochodziło przy takim sposobie wsiadania. Od wielu lat nie widziałam podobnych scen i nie ma to żadnego związku z kulturą, wykształceniem ludzi czy wychowaniem ich przez prawo. Świadczy to tylko, że podróżuje się obecnie łatwiej i nikt nie musi skakać do pociągu ani wsiadać do przedziału przez okno aby gdzieś dojechać. System zrobił się bardziej wydolny.
System medyczny jest obecnie w stanie całkowitej zapaści o czym dowodnie świadczy pierwszy lepszy SOR. W szpitalu na Stępińskiej oczekujący w ogromnej sali na przyjęcie do szpitala pacjenci zapraszani są na rozmowę kwalifikacyjną (trudno to nazwać badaniem) do pokoiku na drzwiach którego wisi napis „Selekcja”. Widziałam młodych ludzi, którzy chichocząc robili sobie pod tym napisem tak zwane selfie. Jak mi powiedzieli napis skojarzył im się ze znanym  z lektur szkolnych  opowiadaniem Borowskiego: „ Proszę państwa do gazu”. Rozmowę kwalifikacyjną przeprowadza znudzony sanitariusz lub ratownik medyczny, całkowicie nieczuły na cierpienie bliźniego. Doskonale widać, że jego zadaniem jest odesłanie z kwitkiem jak największej liczby potencjalnych pacjentów. Nic dziwnego, ze przy tak działającym systemie zdarzają się tragiczne wpadki. Oto nie przyjęto do szpitala chłopca, który stracił przytomność zarzucając mu symulację.  Nastąpiło nieodwracalne niedotlenienie mózgu i chłopiec jest obecnie w stanie wegetatywnym. W kolejnym szpitalu odmówiono pomocy kobiecie w ciąży. Kobieta zapadła w śpiączkę, ciążę udało się jak dotąd utrzymać.
Dwa lata temu ukazała się ciekawa książka pod tytułem „  Mali bogowie” z podtytułem: „ O znieczulicy polskich lekarzy”. Jej autor, Paweł Reszka przeprowadził wiele rozmów z lekarzami różnych specjalności, a także zatrudniał się w kolejnych szpitalach jako sanitariusz czyli osoba stojąca w hierarchii szpitalnej najniżej, ale posiadająca spore pole do obserwacji. Obserwacje Reszki potwierdzają przede wszystkim fakt, że przeciętny pacjent szpitala jest całkowicie uprzedmiotowiony. Wbrew buńczucznym deklaracjom kolejnych ministrów zdrowia pacjent szpitalny jest przedmiotem procedur medycznych, przewożonym z sali do sali jak kloc drewna. Zarówno sanitariusze jak i lekarze całkowicie znieczulili się na cierpienia pacjenta, rozmawiają brutalnie nad jego głową na temat jego dolegliwości, żartują z jego tuszy czy wyglądu. Czy taki całkowity brak empatii jest produktem systemu, czy współtworzy system to odwieczny problem wszelkich reformatorów. Wprawdzie jak wiadomo struktura kształtuje ludzi (w tym przypadku młodych lekarzy) ale to ludzie tworzą strukturę. Można podejrzewać, że pomiędzy tymi procesami zachodzi tak zwane dodatnie sprzężenie zwrotne, to znaczy wzajemnie potęgują końcowy efekt. Na pytanie co należy zmienić, strukturę czy ludzi prawidłową odpowiedzią byłby „ zarówno strukturę jak i ludzi”. Jednak w przypadku służby zdrowia jak i w przypadku nauczycieli jest to praktycznie niemożliwe. Opcja zero ( inaczej -wszyscy won) byłaby możliwa w służbach mundurowych, wśród naukowców ( wbrew ich dobremu niczym nie uzasadnionemu samopoczuciu)  czy dziennikarzy ale z tej możliwości i tak nie skorzystano. Byłaby trudna lecz możliwa w systemie prawnym. Lepiej byłoby metodą rewolucji pozbyć się wszystkich dyspozycyjnych czy nieuczciwych sędziów i przez kilka lat koniecznych do wyszkolenia nowej kadry ograniczyć działanie sądów tylko do naprawdę ważnych przestępstw kryminalnych niż zgodzić się na pełzającą kontrrewolucją blokującą dobre zmiany. Należałoby ograniczyć spory o miedzę, o naruszenie dóbr osobistych  i wszelkie inne pieniactwo, które rozpanoszyło się wraz z fasadową demokracją.  Dobrym wzorem mogłyby być Niemcy gdzie ujawnienie archiwów Gaucka stało się metodą naturalnej selekcji zawodów zaufania publicznego. Termin „zawody zaufania publicznego” jest obecnie w Polsce całkowicie pusty. Więcej zaufania mamy do hydraulika niż do nauczyciela czy lekarza, o sędziach nawet nie wspominając.
Nie bez przyczyny przywołuję tu nauczycieli. Sama przez wiele lat byłam zwykłym kiepsko zarabiającym belfrem, ale strajkowanie na dwa tygodnie przed maturą i na tydzień przed egzaminami do liceów nie mieści mi się w głowie.
To tak jakby chirurg odszedł od stołu operacyjnego na którym leży uśpiony i pokrojony już pacjent i powiedział: „Sorry ale dziś mamy strajk lekarzy, wiec nie kończę operacji.”. Wydaje nam się to niewyobrażalne, ale słynny doktor G, który odmówił operacji mającej na celu wyjęcie zapomnianej przez niego w ciele pacjenta chusty byłby chyba do czegoś takiego zdolny.
Nauczyciele zajęci walką o  podwyżki zostawili swemu losowi maturzystów i absolwentów zlikwidowanych gimnazjów. Społeczeństwo im tego raczej  nie zapomni.
 
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Jabe

13-04-2019 [19:38] - Jabe | Link:

Czyżby degeneracja dotyczyła przede wszystkim zawodów objętych szczególną państwową kuratelą?

Obrazek użytkownika Roz Sądek

13-04-2019 [21:37] - Roz Sądek | Link:

Tak, bo wszystko poza budżetówką jest mierzalne i weryfikowane przez pracodawcę. Dlatego m. in.  w sklepach nie brakuje towarów a świat posuwa się do przodu. Ponieważ tylko poza budżetówką apel do pracodawcy o "godziwy zarobek" jest bezsensowny i mało poważny, praca w większości podlega systematycznej wycenie. 
Co tu dużo mówić, i w prywatnej szkole i w prywatnej klinice sprawy mają się bezsprzecznie dobrze.
 

Obrazek użytkownika Marek1taki

13-04-2019 [19:52] - Marek1taki | Link:

Ma Pani rację, ale trzeba się zdecydować czy się chce żeby lekarze leczyli czy realizowali procedury. Akurat na SOR proceduralne podejście jest wskazane, ale proporcje mogą być zatracone przez wymogi decydentów a nie pacjentów.
I po drugie, czy wszystko wszystkim bezpłatnie, a zatem akceptacja kolejek i roszczeniowości. Kolejki i roszczeniowość oddalają od lekarza bardziej chorych i mniej zaradnych, bardziej zapracowanych.
Po trzecie kreowanie potrzeb profilaktycznych redukuje dostępność do świadczeń w stanach dla pacjenta zero-jedynkowych.

Obrazek użytkownika izabela

13-04-2019 [20:14] - izabela | Link:

Rozmawiałam ostatnio z dwiema koleżankami nauczycielkami, których ojcowie byli lekarzami w małych miasteczkach.  Jeden w Mińsku Mazowieckim, drugi w Wasilkowie koło Białegostoku. Obie pamiętały, że choć ojcowie prowadzili prywatną praktykę gdy w nocy przyjeżdżała furmanka z jakiejś wioseczki jechali na ratunek ni bacząc na porę, mróz ,śnieg i nie pytając o honorarium. Jeden z nich, kardiolog odbierał w razie potrzeby skomplikowane porody, szył rany i usztywniała złamania. Nie do pomyślenia była dla nich odmowa. Obecnie pacjent może umrzeć legalnie na ławce przed szpitalem, bo personel zasłania się procedurami a pacjent jest zbyt chory żeby się awanturować.Upadł etos zawodu. W liceum, w którym uczyłam nauczyciela prowadzili po maturze bezpłatne konsultacje dla osób, które zdawały egzamin wstępny na studia,między innymi na medycynę, na którą zdawało się ciężki test.Nikt nam za to nie płacił ani nie dziękował. Wręcz przeciwnie miałam awanturę w kuratorium, bo urządzałam konsultacje na tarasie w swoim domu, a władze bały się politykowania z uczniami. Nie mieliśmy czasu na politykowanie. Gdy słyszę, że nauczyciele szantażują uczniów nieklasyfikowaniem nie mogę po prostu w to uwierzyć. Kolejny etos upadł na bruk.

Obrazek użytkownika Jabe

13-04-2019 [20:31] - Jabe | Link:

Ciekawe jak by się ci lekarze zachowywali, gdyby od początku przyszło im ślęczeć w państwowym szpitalu, z nadgodzinami. To masówka robi z ludźmi.

Obrazek użytkownika Marek1taki

14-04-2019 [08:07] - Marek1taki | Link:

@Jabe Po wojnie tak było, że trzech lekarzy ślęczało w jednym szpitalu powiatowym - po jednym na jeden oddział - i dyżurowali na zmianę. To była masówka. Tyle, że nie mieli administracyjnych procedur (innych niż nakaz pracy). Dokumentację tylko taką jak była im potrzebna do leczenia.

Obrazek użytkownika Jabe

14-04-2019 [13:41] - Jabe | Link:

Fakt, dziś lekarz jest urzędnikiem, a polska administracja taka jest.

Obrazek użytkownika Marek1taki

14-04-2019 [18:05] - Marek1taki | Link:

Lekarz jest urzędnikiem, który wystawia dokumenty o określonej sile nabywczej: skierowania na badania, do specjalistów, do szpitala, recepty, druki ZLA, inne zaświadczenia, wnioski rentowe, skierowania do sanatorium. Płaci państwo, czyli płacą Państwo. Sprzężenia zwrotnego brak. Korzysta kto pierwszy i bez dylematów pacjenta w tej praktyce gier się nie obywa.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

13-04-2019 [21:13] - Imć Waszeć | Link:

Jest rozwiązanie, ale brutalne i z tych ostatecznych. Obecna klasa polityczna jest kompletnie niezdolna do działań o niebo mniej radykalnych. Należałoby stworzyć kompletnie nowe zawody z zupełnie innym etosem, opartym na innych zasadach, a następnie państwowo wspierać prawnie tylko te nowe. Nie wiem sam co to miałoby być, choć historia podsuwa wiele skutecznych rozwiązań na ów przeszły już czas, jak szkoły i akademie wojskowe, osobne szkoły dla chłopców i dziewcząt (chociaż bardziej przydałyby się osobne czytaj specjalne dla lewaków i osobne dla normalnych ludzi), klasztorne szkoły lub szpitale, czy chociażby świeckie zakony celujące w mecenacie i wspomaganiu zdolnych i zbyt biednych na naukę. Oczywiście celem tu jest swoista "ekonomiczna" i "intelektualna" eksterminacja ludności skażonej wirusem marksizmu, relatywizmu oraz tumiwisizmu, nie oszukujmy się.

Obrazek użytkownika Marek1taki

14-04-2019 [07:57] - Marek1taki | Link:

@Imć Waszeć "Obecna klasa polityczna jest kompletnie niezdolna do działań o niebo mniej radykalnych." Są skażeni wirusem marksizmu i robią nam ospa party.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

14-04-2019 [14:12] - Imć Waszeć | Link:

Niemniej jednak w końcu staniemy przed takim dylematem, czy się wybijać na pełną podmiotowość i suwerenność, czy dalej kucać pod ciężarem roszczeniowej wrzeszczącej swołoczy marksistowskiej i ledwie pełznąć w ciemną d... przyszłość z balastem o wadze Wołgi na plecach. Te drugie roszczenia to w zasadzie też ich robota, bo im się za bardzo w PRL nudziło.

Obrazek użytkownika Marek1taki

13-04-2019 [23:22] - Marek1taki | Link:

Czasem chciałoby się cofnąć albo zatrzymać czas ale się nie udaje. Ten brak umiejętności łączy wszystkie pokolenia lekarzy.
Pozdrawiam

Obrazek użytkownika Pani Anna

14-04-2019 [13:36] - Pani Anna | Link:

Ano upadł etos, nie na bruk, ale raczej na ryj, nomen omen świński. Nauczyciele nie odróżniają budżetu państwa od dopłat unijnych na bogu ducha winne świnie i krowy ekologicznego chowu. Chyba nikt nie ma już złudzeń, czego nauczyciel przebrany za krowę może nauczyć dzieci. To juz nawet nie chodzi o sam strajk, chociaż w wykonaniu nauczycieli jest to poroniony pomysł, ale o ich postawę, o gotowość do poświęcenia całego rocznika poprzez nawoływanie do niezwoływania rad pedagogicznych, do niepromowania i unieważniania egzaminów. Gotowość do robienia krzywdy tym najbiedniejszym z biednych, mam tu na myśli dyrektorkę szkoły dla niewidomych dzieci, która nie dopuściła do egzaminu gimnazjalnego... Osobiście, gdybym miała dzieci w wieku szkolnych, dla ich dobra i własnego spokoju albo wybrałabym szkołę katolicką (nawet nie prywatną), albo zdecydowałabym się na naukę w domu. W końcu wielu rodziców tak robi, z wielkim powodzeniem, chociaż wymaga to nie lada poświęcenia. Ale straty wyrządzone dzieciom przez takich "nauczycieli" jak pan krowa, albo tych urządzających wolontariuszom i kalekim dzieciom szpaler na wzór i podobieństwo milicyjnej "ścieżki zdrowia", są nie do odrobienia. W ciągu tego tygodnia zobaczyliśmy, kto tak naprawdę uczy nasze dzieci i jest to po prostu tragedia...

Obrazek użytkownika Jabe

14-04-2019 [14:03] - Jabe | Link:

W socjalizmie rządzi prawo silniejszego (kolektywu). Gdy górnicy chcieli pieniędzy po prostu robili zadymy. No ale to było zgodne z etosem.

Obrazek użytkownika nonparel

13-04-2019 [20:12] - nonparel | Link:

Widzi Pani...
Z tego co wiem, żaden chirurg z powodu strajku nie odszedł od stołu operacyjnego. W odróżnieniu od nauczycieli, którzy z powodu strajku odeszli od stołu egzaminacyjnego. Czy lekarze powinni leczyć się "na głowę". Tak, powinni się leczyć ci, którzy zgodzili się pracować na SOR-ach. Problem jest w idiotycznej organizacji, która uniemożliwia w miarę porządne wykonywanie pracy.
Mały przykład:
Był program badań przesiewowych w kierunku raka jelita grubego. Każdy, kto miał dodatni wywiad mógł zgłosić się do tego programu i koloskopię miał najdalej za 3 dni. A co miał zrobić chory, który chudnął i miał krew w stolcu? Miał termin koloskopii za 3 albo 4 miesiące. Co robił sprytny lekarz pierwszego kontaktu? Mówił: "Proszę zgłosić się tu a tu, to koloskopię będzie pan miał od razu. Tylko, na miłość Boską, proszę nie mówić, że coś panu dolega, bo nie zrobią badania od razu i wyleci pan do 3 miesięcznej kolejki". Efekt: program badań przesiewowwych w Polsce zakończył się nadspodziewanym sukcesem, wykryto więcej raka jelita grubego, niż w innych krajach. I nikogo to nawet nie zdziwiło....
Proszę zrozumieć.. Lekarzom nie brak empatii. Kombinują, jak koń pod górę, żeby te idiotyzmy obejść. Ale czasem mają dość i dają za wygraną...

nonaprel
 

Obrazek użytkownika Zunrin

14-04-2019 [08:01] - Zunrin | Link:

Przykład z badaniami przesiewowymi pokazuje jak potrzebna jest większa dostępność takich badań (nie w sensie że przesiewowych, ale ogólnie badań - tu kolonoskopii) i że na nie powinno pójść więcej pieniędzy. I taki przykład akurat do tych badań - ciężko chorej znajomej rodziców lekarz powiedział, że potrzeba na już zrobić badanie jelita grubego. Termin za 4 miesiące lub jutro za 1500 zł. I nikt się tam nie zająknął, że są akurat robione przesiewowe. Babka o czymś takim dowiedziała się od moich rodziców, a panie rejestrujące zdziwione skąd ktoś z ulicy o badaniach wie jak nie były reklamowane...

Obrazek użytkownika AŁTORYDET

13-04-2019 [20:25] - AŁTORYDET | Link:

Niestety, sami nasi kochani rodacy, robią wszystko, by SOR-y pracowały jeszcze gorzej. KAŻDY lekarz pracujący na SOR, powie Pani, że ponad połowa oczekujących, to ci, którzy powinni być przyjęci prze lekarzy rodzinnych. Tekst z rodzaju: panie doktorze boli mnie brzuch! A jak długo? Od tygodnia.... To norma. Ludzie traktują SOR, jak łatwo dostępną placówkę. Przychodzą po recepty, zwolnienia etc. Podobna patocha jak z dzwonieniem na 112.

Obrazek użytkownika Teresa Bochwic

13-04-2019 [22:15] - Teresa Bochwic | Link:

Gdyby rodzinni mieli dobrze zorganizowaną pracę, to nie byłoby powodu szukać ratunku na SOR. Spędziłam na SOR kilkanaście strasznych godzin. Koło mnie leżeli na podłodze ludzie z wypadków na oblodzonych chodnikach, być może ze złamanym kręgosłupem, siedział te same kilkanaście godzin pan z otwartym złamaniem nogi, krew i żółta kość na wierzchu. A ja? Miałam podejrzenie zawału, chodziło o badanie krwi na odpowiednie enzymy. Czy nie można było tego pobrać w laboratorium w przychodni? Kiedyś nawet było coś w rodzaju cito, czyli na szybko. Szpital nie byłby potrzebny, jak się okazało, a lekarz dał mi skierowanie do szpitala tylko po to, żeby tę krew tam pobrać.

Obrazek użytkownika Marek1taki

14-04-2019 [08:33] - Marek1taki | Link:

@Teresa Bochwic Pani nie potrzebowała SORu tylko laboratorium i jego usługi, bo już wiedziała jakie jest badanie potrzebne, a musiała kilkanaście godzin czekać na weryfikację tego w kolejnym badaniu lekarskim. System nie przewiduje, że Pani pójdzie do laboratorium, powie co chce, zapłaci i dostanie wynik od ręki. Patrząc z perspektywy tych kilkunastu godzin koszt byłby dla Pani akceptowalny nawet przy braku możliwości refundacji. Zwłaszcza, że zysk kilkunastu godzin czekania w stresie to w zawale duży zysk.
Przychodnie od dawna nie mają laboratoriów tylko punkty pobrań bo konkurencja centralnych laboratoriów to wymusiła, a wymusiła również z takich powodów dla których koszt druku wielkiego nakładu jest niższy licząc od strony. W innym systemie - pacjent decyduje bo płaci - być może minilaby (drogie badanie jednostkowe) w przychodniach by zarobiły na siebie a wynik byłby od ręki, ale niekoniecznie.

Obrazek użytkownika Teresa Bochwic

14-04-2019 [22:04] - Teresa Bochwic | Link:

Oczywiście, gdybym się choć trochę lepiej czuła, poszukałabym prywatnego laboratorium i badania na własną rękę i zapłacilabym za szybka analizę i wynik. Jednakże mam w pamięci tych nieszczęśników, czekajacych w strasznych warunkach (żadnego picia, o jedzeniu nie wspominając), w beznadziejnym oczekiwaniu aż "ortopeda zbiegnie bo na razie operuje".

Obrazek użytkownika Tomaszek

13-04-2019 [22:53] - Tomaszek | Link:

Widząc co się dzieje z innymi sprawami nie do zapomnienia , obawiam się że duża część spoleczeństwa tego nie zapomni i zapamięta jako powód do chwały i martyrologii . Patologiczność poglądów rodaków i pierwotne skażenie mentalne jest nie do przecenienia .

Obrazek użytkownika jazgdyni

14-04-2019 [08:50] - jazgdyni | Link:

Witaj Izo!

Co za podświadoma synchronizacja ;) Bo w przypadkowość nie wierzę.
Analizujemy tą nieszczęsną służbę zdrowia i widzimy coraz więcej chaosu, upadku etosu, degrengoladę.
Jako umysł ścisły wiesz zapewne dużo o teorii systemów. Pozwalam sobie przekleić z mojego blogu komentarz,wprawdzie o lekach, lecz to też służba zdrowia.
To wszystko jest chore. Nędznie zaprojektowane i jeszcze gorzej realizowane.
Wiesz, że jestem specjalistą od systemów. Dobry system ma poprawnie realizować zamierzony cel. Musi być stabilny. I musi być odporny na zakłócenia. Ważna jest rola integralnych zabezpieczeń, w tym głównie sprzężeń zwrotnych, które samoistnie redukują błędy i odchylenia. To co sprawdza się w automatyce, jest standardem naukowym, musi identycznie być zorganizowane w systemach społecznych. Takich jak szpitalnictwo, obrót lekami i jak właśnie widzimy w szkolnictwie. Systemy są tworzone przez biurokratów i prawników.Tworzone intuicyjnie oraz w oparciu o stare schematy. Nikt tam nie ogarnia podstawowych zasad poprawnych zasad organizacji. Powiedziałbym, że to niestety normalne, lecz na przykład dobre banki potrafią zorganizować dobry system.
Od 1 kwietnia w ramach kontroli dystrybucji leków wprowadzono codzienne raportowanie. Coś, jakby remanent dnia. Zakupy, sprzedaż, stany magazynowe,itp. MZ szarpnął się wreszcie na dużą serwerownię i monitoruje codzienną aktywność aptek. Oczywiście pozwoli to wyłapać,jeżeli oprogramowanie jest dobre, podejrzane przypadki.Jeżeli pewna apteka kupuje codziennie 100 porcji jednej z insulin,a ma tylko średnio 50 pacjentów, to znaczy, że zajmuje się handlowaniem lekami w taki sposób, że nie zaopatruje pacjentów tylko bierze udział w nielegalnych transakcjach. No dobrze,to tylko monitorowanie, zbieranie danych. Nie wiemy jaki konkretny efekt ma to powodować. Poza tym, apteki to najmniejszy gracz w przekrętach lekowych. Ale tak to już jest, że zawsze uderza się w małych. Łapie się ulicznego dilera trawki, a wielkich dystrybutorów się nie tyka. Więcej - TV co rusz pokazuje najazdy pancernej policji na plantacje marychy gdzieś w piwnicy, prowadzonej przez paru nastolatków. A nigdy nie słyszałem o akcjach związanych z obrotem kokainy. Może ten drogi i ekskluzywny towar zażywają ci, co decydują o działaniach. A są to grube pieniądze.
Jako system nie działa prawidłowo wiele sektorów państwa. Lecznictwo i szkolnictwo widzimy dokładnie. Znamy też fatalny system obrotu żywnością: od pola do stołu.
Coś trzeba radykalnie zmienić.
Bo dobry Bóg, zrobił co mógł, pora teraz zawołać fachowca.

 

Obrazek użytkownika tricolour

14-04-2019 [11:46] - tricolour | Link:

Szanowny Autor, jako inżynier, powinien mieć odwagę widzieć i mówić o przyczynach, nie tylko o skutkach, choć o to drugie łatwiej. Lekarze strajkują, bo mało zarabiają ze względu nie na ich wredne widzimisie tylko na zły system lecznictwa. Podobnie nauczyciele. Ich strajki to nie jest degrengolada środowiska, tylko efekt złego projektu systemu.

Przykładowo: jeśli widzimy, że są banki potrafiące dobrze zarządzać klientami i produktami, to trzeba wiedzieć i wyraźnie o tym mówić, że zawracanie głowy w okienku bankowym kosztuje i to sporo: bilet za parking złotych parę + dycha za obsługę, a jeśli obsługa darmowa, to kilkanaście złotych miesięcznie za odpowiedni rodzaj konta. Klienci podejrzani odsyłani są z kwitkiem. I wtedy to działa.

Tak długo, jak wizyta lekarska będzie darmowa w tym sensie, że wejście do placówki zdrowia nie wiąże się z sięgnięciem do portfela, tak długo nic się nie zmieni. Nigdy.

Obrazek użytkownika NASZ_HENRY

14-04-2019 [12:30] - NASZ_HENRY | Link:

Nauczycielski etos upadł na bruk i kwiczy  jak szlachtowana świnia utuczona na dotacjach unijnych ;-)
 

Obrazek użytkownika tricolour

14-04-2019 [12:59] - tricolour | Link:

Odbierz dziś rolnikom unijne dotacje, to jutro spala Warszawę.

Obrazek użytkownika Jabe

14-04-2019 [14:05] - Jabe | Link:

Nauczyciele są źli, a rolnicy dobrzy. Dobrym wolno.

Obrazek użytkownika Pani Anna

14-04-2019 [18:50] - Pani Anna | Link:

Jabe, trollu jeden, ani rolnicy, ani górnicy, którymi sobie tu gębe wycierasz, nie przebierali się za krowy, ani nie straszyli dzieci. Można uznać, że (niemal) każda grupa zawodowa ma prawo domagać się podwyżek, ale sa granice i przyzwoitości (dzieci, a zwłaszcza te niepełnosprawne) i śmieszności, których nie wolno przekraczać. Liczy się też społeczne poparcie , aby strajk był skuteczny, czego nie rozumieją zupełnie ci, którzy uważają siebie za powołanych, aby uczyć innych. Jak dla mnie moga sobie strajkować do u...nej śmierci, dzięki ich wygłupom tylko wzrasta poparcie dla PIS.

Obrazek użytkownika Jabe

14-04-2019 [19:35] - Jabe | Link:

Kolektyw nauczycielski jest gorszy od górniczego, bo zadym nie zrobi i w mordę nie da, a tylko może się powygłupiać. To się nazywa dialog społeczny. Jak to w socjalizmie.

Obrazek użytkownika Ptr

14-04-2019 [20:00] - Ptr | Link:

Nie sądze , aby coś aż tak złego działo się z lekarzami. Trzeba zmniejszyć czynności administracyjne lekarzy i zwiększyć czas poświecony na bezpośrdenie leczenie. Zacząć od  najprostszych czynności. Na przyklad kasa fiskalna tylko przeszkadza.Poprzedni rząd miał lukę vatowska , ale obciążyl lekarzy podatkiem. Tylko , że to przeszkadza w leczeniu. Możemy uznać ,że nie przeszkadza, że to drogiazg ( a jednak ktoś musi to kupić , obsługiwać, robić przeglądy, pilnować, itp. itd ) . Ale jeżeli jest tych drobiazgów razem kilka, to zwalnia wydajność leczenia. Potem jest biadolenie, bo z drugiej  strony ludzie, pacjenci mają mało czasu. 
 

Obrazek użytkownika izabela

14-04-2019 [21:05] - izabela | Link:

Wielu osobom sie wydaje, ze problemy rozwiązałoby całkowite urynkowienie zarówno usług medycznych jak i szkolnictwa. Co do usług medycznych. Większość z nas przez całe życie płaciła składkę na służbę zdrowia nie korzystając z jej usług. Łatwo obliczyć jak wielkie to są sumy. Trudno wymagać teraz żeby za wszelkie usługi medyczne w tym na przykład za badanie krwi płacili sami. Oczywiście można ludzi zniechęcać do korzystania z usług państwowej służby zdrowia generując ogromne kolejki, poniewierając pacjentami w izbach przyjęć zapisując na operacje za kilka lat. Uczciwie byłoby zaprzestać zbierania składek od tych którzy nie chcą ich płacić bo na przykład zawsze chodzą do lekarzy prywatnie.Każdy rozumie jednak, że powstają wówczas nierozwiązane problemy osób, które przeliczyły się z siłami i dotknie je ciężka choroba na którą nie starczy im własnych środków. Trudno sobie wyobrazić, że w XXI wieku zostaną oni zupełnie bez pomocy i pozwoli im się spokojnie umrzeć.. To samo dotyczy edukacji. System ma przewagę bo wydaje dyplomy i świadectwa. Rodzice często wpychają dziecko do renomowanej szkoły publicznej, ale uczone jest na korepetycjach. Szkoła daje logo, wiedzę zdobywają prywatnie, płacą zatem za wszystko podwójnie- raz w podatkach, następny raz za korepetycje. Ciekawe czy korepetytorzy strajkują? Ich honoraria ustala rynek.To jedna z niewielu dziedzin w których rynek naprawdę funkcjonuje. Jeżeli jednak pozostawiamy certyfikaty w rekach władz oświatowych to nawet likwidując przymus szkolny i biurokratycznie ustalane programy nauczania skazujemy się na sytuację rodem z "Syzyfowych prac". Zniesienie matur i wszelkich dyplomów to utopia.O ile można wierzyć, że śpiewaka czy pianistę weryfikuje rynek i niezależnie od ukończonego konserwatorium nie może fałszować bo go sala obrzuci zgniłymi pomidorami jak to zdarzało się we Włoszech, rzetelna rynkowa weryfikacja lekarzy jest praktycznie niemożliwa. Na " rynku"lekarzy prywatnych liczą sieci,którzy mogą wepchnąć chorego do szpitala. Zdarza się, że operują go prywatnie korzystając z państwowej aparatury. Zarówno system opieki zdrowotnej jak i oświaty są strukturalnie chore i wymagają przebudowy.

Obrazek użytkownika Marek1taki

15-04-2019 [07:41] - Marek1taki | Link:

Rozwiązaniem nie jest ani kompletne urynkowienie z dnia na dzień, ani dalsze pogrążanie się w regulacjach. Brak udziału własnego w kosztach leczenia i uczenia oznacza brak sprzężenia zwrotnego i administrowanie systemem.

Obrazek użytkownika Marek1taki

15-04-2019 [08:13] - Marek1taki | Link:

Jest jeszcze taki aspekt w lecznictwie:
https://niezalezna.pl/267653-w...
Nie taki znowu wstrząsający dla lekarzy, bo sprawa jest od zawsze. Podobnie z wakacjami. I z odbieraniem ze szpitala są problemy, a wysłanie karetki z chorym do domu kończy się pocałowaniem klamki.
Jeśli więc jakieś organizacje lekarskie robią apel do rodzin, to węszę podstęp.

Obrazek użytkownika Marek1taki

15-04-2019 [08:57] - Marek1taki | Link:

Znalazłem jeszcze ciekawe głosy w dyskusji o sł.zdrowia USA:
"Bernie Sanders chce znieść prywatne ubezpieczenia zdrowotne! Stworzyć państwowe"Medicare for All" i zakazać prywatnego ubezpieczenia."https://www.salon24.pl/u/burym...
I komentarze
"Lepiej by było poczytać skąd w Ameryce wzięły się  tak absurdalnie wysokie koszty leczenia ?
Odpowiedz:
Ja ci odpowiem - z wolnej amerykanki cenowej, z kosztów ubezpieczenia, cen stosowanej technologii, z braku reakcji społecznej i zwykłej pazerności przedstawicieli służby zdrowia."

I dochodzimy do znanej lewicowej tezy, że wysokie koszty leczenia biorą się z w wolnego rynku. To niestety rozpowszechnione, że przypisuje się niszy zabitej regulacjami cechy wolnego rynku by potem go dalej regulować, a jak nie działa, co było do przewidzenia, to reguluje się dalej do upadłego. Śruba też się nie odkręca jak się ją zakręca.

Obrazek użytkownika krystal

15-04-2019 [15:43] - krystal | Link:

Wysiadło mi kolano. Nagle, podczas marszu i niesienia ciężkich zakupów. Ledwo dowlokłem sie do domu, tam mogłem się juz tylko połozyc- nie byłem w stanie stanąć na nodze. Na SOR nie pojechałem, bo wiem, ze po kilkunastu godzinach męki i tak pomocy nie uzyskam, bo noga nie była złamana. Mogłem więc tylko, pomijając wielomiesięczne oczekiwania w kolejkach, pojechac do ortopedy prywatnie i prywatnie zrobić usg. USG pokazało, ze kolano wymaga interwencji specjalistów. Ortopeda zaproponował blokadę, zastrzyk za powyżej 500zł. Zgodziłem się, nabyłem zastrzyk poprzez internet i wróciłem do doktora. Iniekcja przywróciła kolanu pewną amortyzacje, tak że moglem z gabinetu wyjść już na nogach, nie na czworaka. Pytam: czy NFZ nie mógłby mi zwrócić chociazby połowy pieniędzy, które zainwestowałem w prywatne usługi, omijając niewydolną słuzbę zdrowia? Może mógłbym dostawać (bo płacę ubezpieczenie) rocznie pewną pulę bonów, które mógłbym spozytkowac w sytuacjach takich, jak wyżej opisana?
Ponadto- ponieważ kolano wymaga dalszego leczenia, poszedłem do lekarza rodzinnego po skierowanie do ortopedy. Po ok. 6 miesiącach ortopeda państwowy mnie przyjąl, zlecił dalsze badania. Ale wtedy wspomniałem o starym urazie kręgosłupa, i spytałem, czy pan doktor nie mógłby się zając również moim kręgosłupem. Tak, zajmie się, ale konieczne jest następne skierowanie od rodzinnego do ortopedy! Bo kręgosłup to nie kolano.  Nie bede opisywać wszystkich korowodów, dość, że w 2019 roku byłem już 4 razy u rodzinnego z prośbą o skierowanie do ortopedy!
Kto wymyslił takie przepisy? Otóż lekarz, lekarz rodzinny, dr Radziwiłł, kiedy był ministrem ! I przesunął część pieniedzy z puli specjalistów do puli lekarzy rodzinnych. Tak więc lekarzu, istotnie, lecz się "na głowę". A może jednak "głowka pracuje", tylko że władny urzędnik uzywa jej do polepszenia swojego statusu, a pacjenta ma w nosie?
 

Obrazek użytkownika Marek1taki

15-04-2019 [21:15] - Marek1taki | Link:

Słuszne postawienie sprawy. Można to rozwiązać chociażby bonem zdrowotnym by pacjenci mogli nim rozliczać część usług (w POZetach de facto płacimy bonem za abonament - zapisując się do rodzinnego - ale placówka musi być koncesjonowana przez NFZ a pacjent nie decyduje czy się chce leczyć u rodzinnego czy u specjalisty).
To jednak nie jest celem, aby coś refundować pacjentowi. Tak to nie działa. Celem jest pełna kontrola. Zdrowie pacjenta jest upaństwowione. W czasie rewolucji np. zwłoki były upaństwowione:Stalin karał śmiercią kanibalizm z paragrafu kradzież mienia państwowego.