Otrzymane komantarze

Do wpisu: Duch Makarenki
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Jeżeli kazali mu pożyczyć na przykład Szczypiorskiego miał prawo nazwać to śmieciem. Młodzi ludzie jak Pan tego nie zrozumieją. W szkolnej bibliotece kazano nam wypożyczać jako pozycję obowiązującą "Soso" niejakiej Heleny Bobińskiej.  ( hagiografię Stalina) Kto nie wypożyczył wzywany był do dyrektora a jeżeli odmówił miał publiczną naganę podczas apelu. Pamiętam jak dziś chłopczyka w mojej szkole podstawowej nr 121 na ulicy Różanej w Warszawie, który nie wytrzymał presji i rugany publicznie zsikał się w spodnie. Z nogawki wypłynęła mu nagle kałuża. Dyrektor szkoły był przyzwoitym człowiekiem, starał się chronić uczniów przed hunwejbinami z samorządów uczniowskich, przed donosicielami i dójkami  które w drodze awansu zostawały nauczycielkami i  starały się zrewanżować partii za ten awans.  W zakładach pracy rozdawano dzieła wszystkie Stalina każąc za nie zapłacić. Było tych bredni kilkanaście tomów. Ojciec przyniósł to do domu i wystawił na śmietnik. Szczęśliwie śmieciarze wywieźli, nie donieśli gdzie trzeba i nic się nie stało. Ma się prawo nazwać niektóre książki śmieciami i ma się prawo odmówić ich lektury.
tricolour
@Zunrin Tyle że ja nie wierzę w tę opowieść, by nagle rzucono sie ucznia ostatniej klasy szkoly, ze niegramotny i to publicznie. Biedactwo. Zazwyczaj takie opowieści naszych znajomych mają zupelnie inne podłoża. Ale teraz jest moda, ze nauczyciele są be.
Izabela Brodacka Falzmann
Jak się okazuje istnieje w ludzkiej mentalności.  
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też życzę Tobie i Twojej rodzinie radosnych Świąt Bożego Narodzenia I szczęśliwego Nowego Roku.
Izabela Brodacka Falzmann
Nie wiem ale sprawdzę. Wszystkiego najlepszego życzę.
jazgdyni
Kształowanie "nowego człowieka, czyli homo sovieticus, co dobrze opisał Zinowiew, a dopiero po latach rozpropagował u nas x. Tischner, zaczęło się już przed II WŚ. I trwa do dzisiaj. Nawet tuskowa ciepła woda w kranie, grill i piwko to ta sama idea.
paparazzi
Czyli tzw. urawniłowka. Ze to jeszcze istnieje?
To nawet nie jest duch Makarenki. To nowoczesna wersja tresury podążania za stadem. Kształtowanie "nowego człowieka" niczym za starych sowieckich czasów. Uczeń ma chodzić do biblioteki i już. Przyswajać jedyną słuszną wiedzę. Być konsumentem jedynych słusznych treści, a potem towarów i usług.
Jest wyraźna różnica między zainteresowaniem się dlaczego dany uczeń nie odwiedza biblioteki, a publiczne poniżające strofowanie go na forum całej szkoły. A co do podanego przykładu, to żeby był równoważny to należałoby być zawleczonym siłą do znanego w okolicy konowała mającego na wszystkie choroby ten sam zestaw leków.
jazgdyni
Witaj Izo! Na innym portalu miałem poważne spięcie i niemalże infamię (a tak, przy okazji, biblioteka rodziców to było prawie 10 tysięcy tomów), jak we wspomnieniach opisałem, jak to moja banda (12 - 13 lat) obrzucała kamieniami harcówkę. Na nic zdały się tłumaczenia, że my młodzi chłopcy z placu broni nigdy kamieni nie używaliśmy, bo niebezpieczne, tylko kępki trawy z wyrwaną grudą ziemi. Opinia jedna - bandyta, co rzucał w dzielnych harcerzy. No swołocz. Zmuszony zostałem zacytować coś, o czym nasza szlachetna patriotyczna młódź pojęcia nie miała. Pozwolę sobie przywołać skrótowo: "Czerwone harcerstwo. Kim byli walterowcy? Do czerwonego harcerstwa należeli między innymi Jacek Kuroń, Adam Michnik i Seweryn Blumsztajn. W co wierzyli walterowcy? Z jakich radzieckich wzorców czerpali? Co sądziły o nich władze? Walterowcy to członkowie działającej od 1954 roku drużyny, a następnie hufca i kręgu walterowskiego. Opierając się na wzorcach zaczerpniętych z książki radzieckiego pedagoga Antona S. Makarenki Poemat pedagogiczny (1932), walterowcy usiłowali realizować komunistyczny wzorzec wychowania kolektywnego, polegającego na ścisłym podporządkowaniu jednostki prawom ustalanym przez grupę rówieśniczą. [...] Początkowo działali oni pod opieką Zarządu Stołecznego Związku Młodzieży Polskiej, następnie zaś zostali włączeni w skład reaktywowanego w 1956 Związku Harcerstwa Polskiego. W przeciwieństwie do klasycznego skautingu, drużyny walterowskie były koedukacyjne, a decyzje podejmowano w nich kolegialnie. Nazywani potocznie „czerwonym harcerstwem” (zapewne w nawiązaniu do działającego w Polsce w latach 1926–39 socjalistycznego Czerwonego Harcerstwa Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego) walterowcy wychowywani byli w atmosferze uwielbienia dla komunizmu,..." twojahistoria.pl W domu coś usłyszałem o Makarence, o "bohaterskim" Walterze i o walterowcach. A już od siebie wiedziałem, że drużyna w mojej szkole, gdzie władze z pompą wybudowały harcówkę, to córeczki i synkowie lokalnych aparatczyków i różnych działaczy. W młodzieńczym umyśle - obowiązkowy cel do zwalczania bolszewików, lub jak tata mówił, kacapów i ciubaryków. Ten epizod z życia Michnika i Kuronia jest dziwnie przemilczany, A ja Tobie życzę radosnych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia i wspaniałej Wigilii, bo jak usłyszałem w TV, po raz pierwszy po 11 latach wszyscy będziecie razem,
tricolour
@Izabela Trochę Pani przesadza.  To, ze chlopak ma w domu spore zbiory książek z niczego go nie zwalnia. Dosłownie z niczego. Skoro nie wypożycza ze szkolnej biblioteki ani jednej pozycji, to naturalne jest zainteresowanie sie takim faktem ze strony szkoly. Nazwanie szkolnego księgozbioru śmieciem raczej nie świadczy o dobrych manierach wyniesionych z inteligenckiego domu, raczej o pogardzie bibioteki i jej pracownika.   Proszę zrobić eksperyment, pójść do przychodni, wejść do gabinetu i powiedzieć przyjmującemu lekarzowi, ze taki śmieć jej leczyc nie będzie. Po powrocie proszę opisać nam wrażenia.
NASZ_HENRY
Stawiam dolary przeciwko orzechom, że w tej szkolnej bibliotece jest  Kosińskiego "Malowany ptak" a Siedleckiej "Czarnego ptasiroa" brak ☺  
Do wpisu: Kamieni kupa
Data Autor
Jak pragnę zdrowia
17-12-2019 [16:59] - Jak pragnę zdrowia | Link: Oczywiście, bo nie chodziło w @Izabela Ja oczywiście, bo nie chodziło w pokazaniu tego filmiku (zastrzegam,że go nie widziałam) tego wyjątkowego, jednostkowego przypadku,tylko o wykazanie, że w Polsce orzekają sędziowie-złodzieje, co wyraźnie kiedyś powiedział niejaki tow.prok.Piotrowicz i dzisiaj ma sprawę w sądzie o pomówienie.
Jak pragnę zdrowia
W kołchozie "Krasnyj Oktiabr" - mile tam ciebie wspominają!
Tomaszek
A no widzisz , zle myślałem . dowód jak wyżej . W którym kołchozie agitujesz ? 
Jak pragnę zdrowia
A powinno być tak: J(-10;4) = 3*17*101 (-909=-3*3*101 dec)  +- >(-909090909=-3*3*41*271*9091 dec) i dopiero wtedy działaniem (-10;10)=J(-10;2)*J(5)*J(-10;5) uzyskujemy wynik jednoznacznie odwrotny J(-10;10)=3*17*161*331*11111 - nie wiedziałeś?
Jak pragnę zdrowia
"A ja myślałem..." To jakiś żart -Tomaszek myślący?!?
jazgdyni
To rozważanie jak najbardziej mnie przekonuje. Do podobnych wniosków doszedłem po lekturze "Władcy much" Goldinga. I o dziwo, w naszej wikipedii znalazłem piękny opis, który zacytuję: "Na poziomie alegorycznym głównym tematem jest konflikt pomiędzy dążeniem do cywilizacji, harmonijnej i pokojowo rządzonej według ustalonych reguł, a Nietzscheańską wolą mocy, która nie toleruje sprzeciwu słabszych. W powieści Goldinga można również odnaleźć opis napięć powstających pomiędzy indywidualną jednostką a zbiorowością, wykazującą syndrom grupowego myślenia, między racjonalną i emocjonalną reakcją na sytuację oraz pomiędzy moralnością a niemoralnością. Powieść pokazuje, jak do tego typu napięć dochodzi i jak ludzie podlegają ich wpływom." Czy to niezbyt wiele analogii do obecnej sytuacji? Taki oto konflikt mamy. Wyobraź sobie, że z tego powodu, który ja stanowczo podzielam,dotyczącego kwestii natury ludzkiej i jej wpływu na system, w USA żądają usunięcia "Władcy much" z Bibliotek. I pełna zgoda - trzeba było to zrobić rewolucyjnie, a nie ewolucyjnie. Lecz gdy gdzieś 10 lat temu to napisałem, to atakowaliście mnie zajadle (sigma), że wysyłam młodych na barykady i chcę, by znowu polska krew się polała. A dobrze wiesz, że jak na tablicy zapisujesz długi wywód, lub równanie i w końcu okazuje się fałszywe, lub błędne, to najlepiej tablicę zetrzeć i zacząć od początku.
Izabela Brodacka Falzmann
Człowiek tworzy strukturę a struktura kształtuje ludzi, nakłada ramy dla ich działalności , wychowuje ich na swój obraz i podobieństwo. Zły człowiek Stalin ( chyba z tym wszyscy się zgodzą) stworzył pewną strukturę. W tej strukturze według jego reguł funkcjonowali ludzie. Czy byli dobrzy czy źli, obojętne, będą się tłumaczyć na Sadzie Ostatecznym. Funkcjonowali dokładnie według planów Stalina, dobrze dla Stalina i jego bandy źle dla nas, przynajmniej dla niektórych z nas. Był taki dowcip bodajże Mleczki. Przed portretem Stalina stoi chłopczyk i pyta:z podziwem " Tatusiu, on to wszystko zrobił naprawdę sam, własnymi rękami?  Na początku tak zwanej transformacji ustrojowej uparcie forsowano tezę, że wystarczy zmienić strukturę a wszystko potoczy się doskonale . Uwłaszczony na majątku narodowym komunista zacznie myśleć jak rasowy kapitalista, a ponieważ własność prywatna jest panaceum, automatycznie, przy pomocy niewidzialnej ręki rynku same  rozwiążą się wszystkie problemy społeczne i ekonomiczne. Im mniej państwa w państwie tym lepiej dla obywateli. Twórcy i propagatorzy tych idei zapominali albo chcieli żebyśmy zapomnieli, że komuniści  zawsze wysoko cenili święte prawo własności (ale własności ukradzionej) i że demontaż państwa ułatwi im tylko ten proceder i zmieni jego skalę. Niektórzy uważali, że trzeba zmienić tylko ludzi. Tymczasem doświadczenie uczy, że dobrzy ludzie trafiając w złą strukturę stają się źli. Pamiętam ucznia, który opowiadał mi jak jako rezydent w szpitalu  dermatologicznym zaczął brać łapówki. Wielokroć widział jak pacjenci wsuwają coś do kieszeni fartucha lekarzy. Gdy wreszcie ktoś wrzucił coś do jego kieszeni udał, że tego nie widzi. To dodatnie sprzężenie zwrotne. Struktura psuje ludzi, a ludzie psują strukturę. Dlatego niektórzy proponują opcję zero- wszyscy won i zaczynamy od początku. tworzymy nową strukturę w oparciu o nowych ludzi. Nie jest to jednak praktycznie możliwe choćby w przypadku prawa i medycyny. Ktoś musi leczyć i ktoś musi sądzić.Nie można wyrzucić wszystkich sędziów i wszystkich lekarzy na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej. Tak wyglądała przynajmniej w części lustracja czeska i przyniosła pewne rezultaty ale jest to rewolucja nie ewolucja. Ewolucyjnie nie da się jednak przerwać zaczarowanego koła wzajemnych sprzężeń zwrotnych.Dlatego tak długo jest jak było według terminologii Holland
Jak pragnę zdrowia
No właśnie: rex, a nie regina.
Anonymous
Najpierw sąd przyklepywał obstrukcję policji i prokuratury broniących interesu przestępców, teraz piłka jest w grze. Droga daleka.
Jabe
Jadwiga ze względów formalnych była rex (to po łacińsku). Nie słyszałem, żeby ją nazywano królem.
jazgdyni
@Jabe I jak tu z tobą poważnie rozmawiać?
Jabe
A sąd wszystko zniweczył?
Jak pragnę zdrowia
Tu trzaby było zapytać ElżbietyTudor nr 2, bo o niej śpiewajo "God save the Queen", a nie "King".