|
|
Mildred @maxilampus
uczonymi wywodami swemi wyraźnie wskazuje nam kto w świecie polityki międzynarodowej jest osobom wszystkim nam znanom i szanowanom, której powierza się najwyższe stanowiska w polityce międzynarodowej i na to stanowisko ponownie wybiera, bo to i wiedza rozległa i doświadczenie polityczne i znajomość języków i obycie w świecie i te stosunki i przyjaźnie z możnymi tego świata - no któż to taki? Tak jest, macie rację! |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann @ jazgdyni. Witaj. Wiem sporo na temat chłopców z ferajny czyli " Świetlika" który wydał Tuska, Płażyńskiego i wielu innych. Niestety jak trafnie zauważyłeś powielanie tej wiedzy nie byłoby eleganckie. Tusk się sam wystawił na cios publikując swoje wymysły. Mój tekst nie była to recenzja książki, której nie czytałam ani czytać nie zamierzam lecz studium przypadku. Jeżeli psycholog może wystawiać diagnozę na podstawie rysunku albo w oparciu o luźne skojarzenia mi też do diagnozy wystarczy cytowany fragment . Grodzki megalomanią faktycznie przebija Tuska, poza tym ma sporo za uszami rzeczy bardzo nagannych. Mam nadzieję, że przynajmniej nie pisze pamiętników. |
|
|
lala i to jest CLOU - napisać tekst o książce, której się nie czytało... - ot, taka jak ta etyka - pewnie też estetyka |
|
|
Mildred Angelo,Angelo bądź pozdrowiona!
Widać jak jesteś zaczytana w książce Tuska,którą tak wnikliwie recenzujesz, o,Wielka! Niewątpliwie Tusk winien Ci wielką, dozgonną wdzięczność,że go ostrzegasz i siedzieć cicho usilnie mu radzisz,o Przemądra! |
|
|
jazgdyni Witaj Izo!
Przeczytałem z dużym zainteresowaniem, choć nadal uważam, że zgodnie ze swoją kindersztubą, niepotrzebnie się tajniaczysz. Przekaż całą wiedzę choćby Pięknej Zuzuannie (proszę pozdrowić od wielbiciela - Hollywood to był szok).
Memuarów nie czytam. Niespecjalnie interesują mnie egocentryczne wynurzenia ludzi przegranych. Ludzie sukcesu i ludzie spełnieni zazwyczaj pamiętników nie piszą. Wolę rozprawy filozoficzne lub dobre sci-fi.
Kategorię ludzi, którą trafnie ujęłaś przykładem pani Bovary, nazywam aspirantami. Kiedyś zawsze taki tłum się kłębił wokół dworu. A teraz aspiranci orbitują dookoła wymarzonych salonów. Zazwyczaj w ich mniemaniu high society (te cygara i wina Tuska), albo intelektualnych (po naszej stronie klub pana Orła), lub jeszcze jakichś innych. A jak lądują, jak już do wewnątrz się dostaną? W przypadku Tuska takim symbolem, który przejdzie do historii jest scena zakładania marynarki Junckerowi. Pewien jestem, że musiał potem to ciężko odchorować.
Bo ego psychopaty jest straszne. A Tusk niewątpliwie nim jest.
Lecz właśnie wyrasta ktoś na scenie, który go przebija o kilka długości - marszałkissimus Grodzki.
Serdecznosci |
|
|
tricolour @Kaliszanin
A nie znam tego gościa z Krzyków... |
|
|
RinoCeronte Tusk jaki jest każdy widzi... Powiedziałbym, że jest całkowicie przewidywalny. |
|
|
megalampus Tusk to chloptas i szczyl w krotkich spodenkachj,ktory zatrzymal sie w rozwoju w wieku wczesno mlodzienczym..Nigdy nie wyrosl z niego mezczyzna..
Ma kompleks prymitywnego parweniusza ignoranta z brakiem poczucia wlasnej wartosci..To bierze sie z wiedzy o samym sobie..Wie ze jest oszustem i klamca..Politycznie to lokaj z z mentalnoscia natretnego malwersanta. i rzezimieszka.
Najlepiej podsumowal go Staruchowicz nazywajac go Donaldem Matolem..Pzdr. |
|
|
angela Tusk pisze bzdury, bo zawsze jechał na kłamstwie, mamil ludzi, wszystko załatwiał, kastrował zboczencow, brał na klatę, żeby potem wszystko zrzucić.
Taki szkodnik, to powinien siedzieć cicho, i dziękować, że nikt się go nie czepia. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann @Milred Jeżeli te memuary Pana drażnią. Jeżeli nie- to OK. Ja nie zmogłabym Tuska właśnie przez jego minoderyjność, bovaryzm. Nie omawiam książki tylko przypadek syndromu bovaryzmu. Dość powszechnego co uczciwie przyznaję. Do tego, że nie czytałam też uczciwie się przyznaję. To zresztą charakterystyczne, że gazety wyśmiewały się ze sznurówek prezesa, reklamówki pani Kaczyńskiej. Wolałabym żeby ktoś napisał co mu się faktycznie nie podoba. Ale konkretnie a nie hasłami, że walczy o konstytucję, albo o niezawisłość sądów. |
|
|
Dark Regis W czterowymiarowej przestrzeni dwie płaszczyzny mogą mieć jeden punkt wspólny, na co naciął się sam Hamilton, dlatego nie szarżowałbym z tymi cygarami. Dodatkowo nie da się tam zawiązać żadnego klasycznego węzła, więc żeglowanie bez sprzętu głębinowego jest surowe wzbronione ;) |
|
|
kaliszanin @tricolor
był za moich (może naszych) czasów na wrocławskich Krzykach magik robiący lampowe przedwzmacniacze. kilka razy kupowałem u niego winyle do swojej kolekcji. bardzo ciekawy gość z bardzo ciekawym rozwiązaniem problematyki sensu życia na Ziemi. |
|
|
Dark Regis Ależ ja to rozumiem, tylko chciałem zaznaczyć, że muzyka elektroniczna jest tworzona w mniej więcej takim samym widmie dźwięku, w jakim jest potem odsłuchiwana i utrwalana. Częstotliwość płyt CD 44' i tępe cięcie po wierzchołkach częstotliwości to jest już prehistoria. Dziś stosuje się kompresję fraktalną, falkową i dlatego nie da się dziś odpalić teledysku z Google YT na maszynie ze słabym procesorem i małą ilością wolnego RAM. Wiem, bo mam taką prehistoryczną maszynę, na której albo nie działa m.in. applet YT, albo użycie procesora jest 100% a odtwarzanie czystych MP3 od razu ujawnia stare pliki (dawno skompresowane). To jest już bardziej kryptografia niż dawna kompresja, a przekonać się o tym łatwo implementując któryś z dostępnych algorytmów (np. M4A). No ale raczej mówimy o czymś innym. O samej muzyce, a nie o sposobach jej reprezentacji. Często mnie w utworach elektronicznych wkurza to kończenie się echa, pogłosu, rytmu, które wchodzą w konflikt z początkiem kolejnej frazy, ale rozumiem jak ten artefakt powstaje. Przez nakładanie się ścieżek dla różnych instrumentów. W zasadzie należałoby najlepsze utwory elektroniczne wziąć ponownie na warsztat i poprawić takie detale "ręcznie", czyli za pomocą finezyjnego muzycznego edytora komputerowego. Czy to ma coś wspólnego z realną muzyką (taka edycja)? Oczywiście że tak, podobnie jak szamisen jest dziwną trzystrunową gitarą, marimba jest rodzajem cymbałów, trombita drewniana jest taką długą trąbką, itp., a więc dlatego taką ingerencję edytora też można traktować jako rodzaj lub odmianę instrumentu wirtualnego w wirtualnie generowanej przestrzeni rezonansowej. Dziś już umiemy udawać echa i pogłosy w wirtualnych pomieszczeniach oraz generować dźwięki pochodzące z określonego kierunku (gry komputerowe). Trudność polega na tym, że tego rodzaju twórczość traktuje się bardziej w kategoriach happeningu (dyskoteki, kluby, koncerty) niż dzieła godnego utrwalenia na nośniku. Dlatego trafiają do wora z napisem "muzyka użytkowa" jak nóż, czy deska do krojenia, i taka pre klasyfikacja indukuje potem takie właśnie sposoby myślenia o tym. Tymczasem porcelana kiedyś nie była żadną sztuką, pamiętnikarstwo literaturą, zaś krzyk śpiewny pasterzy owiec muzyką (Bjork, The Corrs).
PS: Oto przykład muzyki, która nie powoduje jakiegoś silnego dyskomfortu w zależności od tego, jak daleko od sceny i pod jakim kątem do głośników znajduje się słuchacz (a raczej "słuchacz", a dokładniej "tuptacz";) To jest muzyka fraktalna:
youtube.com
albo bardziej znany kawałek z Matrixa: youtube.com (Fluke - "Slap It"). |
|
|
kaliszanin @izabela
ależ Pani Izabelo dokładnie o to samo nam chodzi. a tak na marginesie to może herr donald swoją kreacją ąę zamierzenie chciał wzniecić zwiększone zainteresowanie swoim das buchem a że wygląda tak ździebko na tuwimowskiego absztyfikanta po kontakcie z obuchem.... no cóż
serdecznie pozdrawiam |
|
|
tricolour @Izabela
Tak się zastanawiam, jeśli w utworze nie słychać rożka (a jest na pewno) to mamy raczej zapis mp3 niż vaw. Kompresja mp3 maskuje cichsze dźwięki i stąd jej zysk bitowy. Czesto sie zdarzało (nie wiem, jak teraz) że oszuści pobierali mp3, konwertowali do vaw i sprzedawali jako płytę cd.
Vaw to chamska, liniowa konwersja więc rożek byłby z pewnością slyszalny jeśli tylko byłby powyżej progu szumu. |
|
|
Mildred @Pani Autorka
Przyznam,że mnie Pani rozczarowała:wytrawna dziennikarka,chyba nawet pisarka recenzuje czy choćby tylko omawia książkę, której nie przeczytała! Opierając się jedynie na złośliwych komentarzach w wiadomej niezwykle prawdomównej prasie! To podobno ma jakąś nazwę: manipulacja czy coś takiego...I jeszcze okazuje się, że chodziło o obronę Tuska! A dlaczego nie miałabym czytać memuarów Kaczyńskiego? Coś się tu Pani poplątało. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann @tricolour Mówię. o płytach CD- kontra winylowe. Natomiast głośniki telefonu ( często słyszę mimo woli, na przykład w pociągu, jakiegoś " melomana" korzystającego z telefonu na żywca, bez słuchawek ) mają ograniczone pasmo przenoszenia.Jeżeli Pan słyszy że skrzypce są drewniane powinien Pan to rozumieć. |
|
|
wielkopolskizdzichu Jest zlecenie na Tuska, to nawet malvasia i smartfon dobre są dla Pani Izabeli, by go obsrać. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann @Mildred Czytanie pamiętników nie jest obowiązkowe. Pan nie powinien czytać prezesa. Ja też Tuska nie przeczytałam, wystarczyły mi złośliwe komentarze na jego temat.w artykułach gazetowych. Ten tekst można traktować jako formę obrony Tuska nie jako zarzut. Mam do niego i jego rządów poważne zastrzeżenia natomiast to są śmiesznostki.Tylko po co mu były te pióra? |