Otrzymane komantarze

Do wpisu: Partyzanci z wyrąbanego lasu
Data Autor
mjk1
Nikt ich nie pałuje i nikt ich nie zatrzymuje, bo zajmują się sprawami zupełnie niegroźnymi dla władzy. Okrągłostołowej władzy. Niech tylko zaproponują reformę finansową, taką, jaką postuluje ruch żółtych kamizelek a policja momentalnie okaże się sprawniejsza od francuskiej. Dzisiejszy pani wpis,choć nie wprost, dokładnie to potwierdza.
Anonymous
"Kotły na drewno dają realnie netto zero CO2 i zero SO2 " I wtedy nie ma z czym walczyć ani czego opodatkować. Jak rozumiem Prezydent RP miał inne obowiązki i wręczenie odznaczenia dokonał ktoś w randze ministra.
Izabela Brodacka Falzmann
Argumentum ad Stalinum jest jak wiadomo  argumentem obrotowym. KOD i totalna opozycja bez przerwy usiłuje twierdzić, że w Polsce wracają stalinowskie czasy. Boją się, że ktoś do nich zastuka o 6 rano, czują się prześladowani, chcą emigrować.  Tymczasem obecna władza obchodzi się z opozycją jak ze śmierdzącym jajkiem. Nikt ich nie pałuje gdy organizują uliczne burdy, nikt nie zatrzymuje. Wystarczy się zastanowić jak reagują na protesty władze francuskie żeby zobaczyć różnicę. 
Jabe
Nie rozumiem, kogo miała Pani na myśli, pisząc, że są oskarżani o stalinowskie ciągoty.
Do wpisu: Pani Bovary to .....Tusk
Data Autor
Mildred
@maxilampus uczonymi wywodami swemi wyraźnie wskazuje nam kto w świecie polityki międzynarodowej jest osobom wszystkim nam znanom i szanowanom, której powierza się najwyższe stanowiska w polityce międzynarodowej i na to stanowisko ponownie wybiera, bo to i wiedza rozległa i doświadczenie polityczne i znajomość języków i obycie w świecie i te  stosunki i przyjaźnie z możnymi tego świata - no któż to taki? Tak jest, macie rację!
Izabela Brodacka Falzmann
@ jazgdyni. Witaj. Wiem sporo na temat chłopców z ferajny czyli " Świetlika" który wydał Tuska, Płażyńskiego i wielu innych. Niestety jak trafnie zauważyłeś powielanie tej wiedzy nie byłoby eleganckie. Tusk się sam wystawił na cios publikując swoje wymysły. Mój tekst nie była to recenzja książki, której nie czytałam ani czytać nie zamierzam lecz studium przypadku. Jeżeli psycholog może wystawiać diagnozę na podstawie rysunku albo w oparciu o luźne skojarzenia mi też do diagnozy wystarczy cytowany fragment . Grodzki megalomanią faktycznie przebija Tuska, poza tym ma sporo za uszami rzeczy bardzo nagannych. Mam nadzieję, że przynajmniej nie pisze pamiętników.
lala
i to jest CLOU - napisać tekst o książce, której się nie czytało... - ot, taka jak ta etyka - pewnie też estetyka
Mildred
Angelo,Angelo bądź pozdrowiona! Widać jak jesteś zaczytana w książce Tuska,którą tak wnikliwie recenzujesz, o,Wielka! Niewątpliwie Tusk winien Ci wielką, dozgonną wdzięczność,że go ostrzegasz i siedzieć cicho usilnie mu radzisz,o Przemądra!
jazgdyni
Witaj Izo! Przeczytałem z dużym zainteresowaniem, choć nadal uważam, że zgodnie ze swoją kindersztubą, niepotrzebnie się tajniaczysz. Przekaż całą wiedzę choćby Pięknej Zuzuannie (proszę pozdrowić od wielbiciela - Hollywood to był szok). Memuarów nie czytam. Niespecjalnie interesują mnie egocentryczne wynurzenia ludzi przegranych. Ludzie sukcesu i ludzie spełnieni zazwyczaj pamiętników nie piszą. Wolę rozprawy filozoficzne lub dobre sci-fi. Kategorię ludzi, którą trafnie ujęłaś przykładem pani Bovary, nazywam aspirantami. Kiedyś zawsze taki tłum się kłębił wokół dworu. A teraz aspiranci orbitują dookoła wymarzonych salonów. Zazwyczaj w ich mniemaniu high society (te cygara i wina Tuska), albo intelektualnych (po naszej stronie klub pana Orła), lub jeszcze jakichś innych. A jak lądują, jak już do wewnątrz się dostaną? W przypadku Tuska takim symbolem, który przejdzie do historii jest scena zakładania marynarki Junckerowi. Pewien jestem, że musiał potem to ciężko odchorować. Bo ego psychopaty jest straszne. A Tusk niewątpliwie nim jest. Lecz właśnie wyrasta ktoś na scenie, który go przebija o kilka długości - marszałkissimus Grodzki. Serdecznosci
tricolour
@Kaliszanin A nie znam tego gościa z Krzyków...
RinoCeronte
Tusk jaki jest każdy widzi... Powiedziałbym, że jest całkowicie przewidywalny.
megalampus
Tusk to chloptas i szczyl  w krotkich spodenkachj,ktory zatrzymal sie w rozwoju w wieku wczesno mlodzienczym..Nigdy nie wyrosl z niego mezczyzna.. Ma kompleks prymitywnego parweniusza ignoranta z brakiem poczucia wlasnej wartosci..To bierze sie z wiedzy o samym sobie..Wie ze jest oszustem i klamca..Politycznie to lokaj z z mentalnoscia natretnego malwersanta. i rzezimieszka. Najlepiej podsumowal go Staruchowicz nazywajac go Donaldem Matolem..Pzdr.
angela
Tusk pisze bzdury, bo zawsze jechał na kłamstwie, mamil ludzi, wszystko załatwiał, kastrował zboczencow, brał na klatę, żeby potem wszystko zrzucić.  Taki szkodnik, to powinien siedzieć cicho,  i  dziękować,  że nikt się go nie czepia.
Izabela Brodacka Falzmann
@Milred Jeżeli te memuary Pana drażnią. Jeżeli nie- to OK. Ja nie zmogłabym Tuska właśnie przez jego minoderyjność, bovaryzm. Nie omawiam książki tylko przypadek syndromu bovaryzmu. Dość powszechnego co uczciwie przyznaję. Do tego, że nie czytałam też uczciwie się przyznaję. To zresztą charakterystyczne, że gazety wyśmiewały się ze sznurówek prezesa, reklamówki pani Kaczyńskiej. Wolałabym żeby ktoś napisał co mu się faktycznie nie podoba. Ale konkretnie a nie hasłami, że walczy o konstytucję, albo o niezawisłość sądów.   
Dark Regis
W czterowymiarowej przestrzeni dwie płaszczyzny mogą mieć jeden punkt wspólny, na co naciął się sam Hamilton, dlatego nie szarżowałbym z tymi cygarami. Dodatkowo nie da się tam zawiązać żadnego klasycznego węzła, więc żeglowanie bez sprzętu głębinowego jest surowe wzbronione ;)
kaliszanin
@tricolor  był za moich (może naszych) czasów na wrocławskich Krzykach magik robiący lampowe przedwzmacniacze. kilka razy kupowałem u niego winyle do swojej kolekcji. bardzo ciekawy gość z bardzo ciekawym rozwiązaniem problematyki sensu życia na Ziemi.
Dark Regis
Ależ ja to rozumiem, tylko chciałem zaznaczyć, że muzyka elektroniczna jest tworzona w mniej więcej takim samym widmie dźwięku, w jakim jest potem odsłuchiwana i utrwalana. Częstotliwość płyt CD 44' i tępe cięcie po wierzchołkach częstotliwości to jest już prehistoria. Dziś stosuje się kompresję fraktalną, falkową i dlatego nie da się dziś odpalić teledysku z Google YT na maszynie ze słabym procesorem i małą ilością wolnego RAM. Wiem, bo mam taką prehistoryczną maszynę, na której albo nie działa m.in. applet YT, albo użycie procesora jest 100% a odtwarzanie czystych MP3 od razu ujawnia stare pliki (dawno skompresowane). To jest już bardziej kryptografia niż dawna kompresja, a przekonać się o tym łatwo implementując któryś z dostępnych algorytmów (np. M4A). No ale raczej mówimy o czymś innym. O samej muzyce, a nie o sposobach jej reprezentacji. Często mnie w utworach elektronicznych wkurza to kończenie się echa, pogłosu, rytmu, które wchodzą w konflikt z początkiem kolejnej frazy, ale rozumiem jak ten artefakt powstaje. Przez nakładanie się ścieżek dla różnych instrumentów. W zasadzie należałoby najlepsze utwory elektroniczne wziąć ponownie na warsztat i poprawić takie detale "ręcznie", czyli za pomocą finezyjnego muzycznego edytora komputerowego. Czy to ma coś wspólnego z realną muzyką (taka edycja)? Oczywiście że tak, podobnie jak szamisen jest dziwną trzystrunową gitarą, marimba jest rodzajem cymbałów, trombita drewniana jest taką długą trąbką, itp., a więc dlatego taką ingerencję edytora też można traktować jako rodzaj lub odmianę instrumentu wirtualnego w wirtualnie generowanej przestrzeni rezonansowej. Dziś już umiemy udawać echa i pogłosy w wirtualnych pomieszczeniach oraz generować dźwięki pochodzące z określonego kierunku (gry komputerowe). Trudność polega na tym, że tego rodzaju twórczość traktuje się bardziej w kategoriach happeningu (dyskoteki, kluby, koncerty) niż dzieła godnego utrwalenia na nośniku. Dlatego trafiają do wora z napisem "muzyka użytkowa" jak nóż, czy deska do krojenia, i taka pre klasyfikacja indukuje potem takie właśnie sposoby myślenia o tym. Tymczasem porcelana kiedyś nie była żadną sztuką, pamiętnikarstwo literaturą, zaś krzyk śpiewny pasterzy owiec muzyką (Bjork, The Corrs). PS: Oto przykład muzyki, która nie powoduje jakiegoś silnego dyskomfortu w zależności od tego, jak daleko od sceny i pod jakim kątem do głośników znajduje się słuchacz (a raczej "słuchacz", a dokładniej "tuptacz";) To jest muzyka fraktalna: youtube.com albo bardziej znany kawałek z Matrixa: youtube.com (Fluke - "Slap It").
kaliszanin
@izabela  ależ Pani Izabelo dokładnie o to samo nam chodzi. a tak na marginesie to może herr donald swoją kreacją ąę zamierzenie chciał wzniecić zwiększone zainteresowanie swoim das buchem a że wygląda tak ździebko na tuwimowskiego absztyfikanta po kontakcie z obuchem.... no cóż  serdecznie pozdrawiam 
tricolour
@Izabela Tak się zastanawiam, jeśli w utworze nie słychać rożka (a jest na pewno) to mamy raczej zapis mp3 niż vaw. Kompresja mp3 maskuje cichsze dźwięki i stąd jej zysk bitowy. Czesto sie zdarzało (nie wiem, jak teraz) że oszuści pobierali mp3, konwertowali do vaw i sprzedawali jako płytę cd. Vaw to chamska, liniowa konwersja więc rożek byłby z pewnością slyszalny jeśli tylko byłby powyżej progu szumu.
Mildred
@Pani Autorka Przyznam,że mnie Pani rozczarowała:wytrawna dziennikarka,chyba nawet pisarka recenzuje czy choćby tylko omawia książkę, której nie przeczytała! Opierając się jedynie na złośliwych komentarzach w wiadomej niezwykle prawdomównej  prasie! To podobno ma jakąś nazwę: manipulacja czy coś takiego...I jeszcze okazuje się, że chodziło o obronę Tuska!  A dlaczego nie miałabym czytać memuarów Kaczyńskiego? Coś się tu Pani poplątało.
Izabela Brodacka Falzmann
@tricolour  Mówię. o płytach CD-  kontra winylowe. Natomiast głośniki telefonu ( często słyszę mimo woli, na przykład w pociągu, jakiegoś " melomana" korzystającego z telefonu na żywca, bez słuchawek ) mają ograniczone pasmo przenoszenia.Jeżeli Pan słyszy że skrzypce są drewniane powinien Pan to rozumieć.
wielkopolskizdzichu
Jest zlecenie na Tuska, to nawet malvasia i smartfon dobre są dla Pani Izabeli, by go obsrać.
Izabela Brodacka Falzmann
@Mildred Czytanie pamiętników nie jest obowiązkowe. Pan nie powinien czytać prezesa. Ja też Tuska nie przeczytałam, wystarczyły mi złośliwe komentarze na jego temat.w artykułach gazetowych. Ten tekst można traktować jako formę obrony Tuska nie jako zarzut. Mam do niego i jego rządów  poważne zastrzeżenia natomiast to są śmiesznostki.Tylko po co mu były te pióra?  
Do wpisu: Niezbadane wyroki warszawki
Data Autor
Dark Regis
Biorąc pod uwagę okoliczności, można w ten sposób "udowodnić", że winnymi katastrofy humanitarnej na wyspie wulkanicznej są ci, którzy piszą donosy do swoich bogów i wrzucają pisma do krateru. No ktoś musi na takie pisma zareagować - nie ma pisma, nie trzeba dupska ruszać, a jak jest to już nie ma lewara. Winny jest autor. No bo przecież nie natura. Tak samo Niemcy. Mam wrażenie, że przekonuje się mnie tutaj do tego, że biedni esesmani nie wiedzieli co zrobić z tymi masowymi niechcianymi donosami i w końcu rad nierad, któryś musiał podnieść siedzenie i wykonać prawo państwowe. No biedacy po prostu, a każde prawo to przecież świętość. Tak to by sobie posiedzieli, może nawet pograli w warcaby z żydami, gdyby nie ci nienawistnicy Polacy. Podobny przypadek. Dziś jeden ze starych "ormowców" straszył policją kierowców parkujących przed pewnym pustostanem, jako że jest znak "zakaz zatrzymywania i postoju". Znak ten ustawiono w tym celu, żeby nikt nie parkował na ulicy przed urzędem, tylko wjeżdżał do środka na parking. Dziś nie ma urzędu, nie ma parkingu, po co zatem trzymać tam tyle wolnego chodnika? Ale ważny znak pozostał, bo się chu... jednemu z drugim w gminie zdjąć z ewidencji GWna nie chce. Przyjechała policja, nie wysiadając z samochodu paluszkami dziobnęła w daszek dziadkowi z "ormo" i pojechała do ważniejszych spraw. Kurcze, a przecież prawo zostało złamane i tak bidne leży w błocie, w przeciwieństwie do znaku niepotrzebnego nawet pijanej prostytutce, żeby se kamyk z buta wytrzepać. Gdzie Koń-sty-tu-cja! Larum graja! Bydlęta Polacy wierzgają. Bumbumy stawiają. No cuda panie cuuuuuda wy-pra-wia-ją... ;)
lala
cóż, takim jak Pani - Gross i jego książki bardzo się podobały - gdy pisał o polskich dzieciach zsyłanych na Sybir - jakoś nikt wtedy nie krzyczał, że nie jest historykiem, tylko socjologiem etc, etc... - swoją drogą gdyby uważniej się przyjrzeć (a historykom w Polsce do dzisiaj się nie bardzo chce) - to zapisów o tym jak wyglądaja relacje polsko-żydowskie za okupacji i jak wygląda zabijanie sąsiadów - są setki, nie wszystkie wydane (ale archiwa istnieją), nie wszystkie przetłumaczone (były pisane w jidysz) itd... - myśli Pani, że AK z nudów powołało specjalną komórkę do przechwytywania donosów pisanych przez Polaków do Gestapo?? trochę tych donosów się zachowało też w niemieckich archiwach - to bardzo ciekawa lektura....parzy!