|
|
Anonymous Tak. Po 89tym roku wiele osób pozoruje związki z religią żydowską, równie nieszczere z kulturą i historią, które traktowane są instrumentalnie. Stalin wybrał na swoją agenturę ortodoksów marksizmu pochodzenia żydowskiego. Te dwie cechy agenturalność wobec imperium sowieckiej Rosji i ideologia marksistowska szczerze wyznawana stworzyły żydokomunę. Dzisiaj już nie w służbie Stalina tylko globalizmu i innych mutacji marksizmu. Zresztą bez wyrzeczenia się "tradycyjnych wartości" jak walka z religią i cywilizacją łacińską. To byłoby zbędne, ten cel rewolucji się nie zmienił. |
|
|
Jan1797 Pani Izo,
Nie chów a przybytek desantu, krnąbrnych co najmniej, agenturalnie użytecznych.
Po 2015 roku pozbywano się ich z korporacji z racji zawodowej bezużyteczności
lądowali więc w samorządach z widocznym efektem. Poza sprzyjającym środowiskiem
są jak wirus, martwymi intelektualnie komórkami, jednak trafiając na sprzyjające
lewicowe środowisko, zauważyć można efekt trzasku; mocno reklamowani o pompowanym
z zewnątrz ego. Obserwuję u zawiedzionych ewolucję adaptacji do środowiska desantu.
Czują swój bój ostatni stąd dewastacja kościołów i zakłócanie mszy, to większości
potomkowie desantowców. Jak kojarzą się większości; youtube.com.
Próżno pytać ich o pradziadów a w dzień zaduszny denerwują się samym faktem święta.
Pozdrawiam serdecznie. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Pytałam kiedyś Marka Nowakowskiego, bywalca salonów Warszawki dlaczego tego wszystkiego nie opisze. Wspaniale i smakowicie opisywał przecież warszawski margines. Odpowiedział, że plucie pod wiatr jest ryzykowne. Zawsze kończy się opluciem siebie. Dlatego woli opisywać drobnych pijaczków i warszawskich złodziejaszków. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Był taki czas, że opozycja kontraktowa masowo chroniła się pod opiekę Kościoła, a nawet agnostycy, partyjni wysocy oficerowie i ubecy masowo chrzcili swoje dzieci.Taka moda czy mądrość etapu. Nie ominęło to syna Michnika. Potem chyba zmienił zdanie ale chrztu nie da się odwołać. Kolejny etap to powrót do korzeni starotestamentowych Byłam kiedyś przypadkiem w Śródborowie koło Otwocka w ośrodku Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce na obchodach jakiegoś tradycyjnego żydowskiego święta. Pamiętam, że przyjęto nieproszonych gości bardzo serdecznie i częstowano winogronami. Widziałam dużo znanych mi ( niekoniecznie osobiście ) osób, których nigdy nie podejrzewałabym o chodzenie do synagogi choćby ze względu na marksistowską przeszłość, następnie rewizjonistyczną mutację marksizmu i kolejno kolaborację z duchowieństwem KK. Tak że nie chodzenie do synagogi nie było wyznacznikiem. Oczywiście zależało to od etapu. |
|
|
Anonymous "wywodzą się oni niemal w komplecie ze środowiska wysokich urzędników partyjnych i państwowych....
...są oni niemal w komplecie pochodzenia żydowskiego"
To dwie cechy określające to środowisko. Istotne było kto kompletował i, że nie chodzenie do synagogi było kluczem.
|
|
|
jazgdyni Cześć Izo
Byłaś niemal w środku tego tygla, więc jesteś w tych wspomnieniach osobą jak najbardziej godną zaufania. Pamiętasz? Od dawna Ciebie namawiałem, byś złamała tabu dobrego wychowania i podzieliła się wiedzą o tych wszystkich taternikach, harcerzach sierpa i młota, komandosach i kominowych alpinistach. Nie ma na co czekać. To nie byli dobrzy ludzie. Jak to dzisiaj widać z całą jaskrawością.
375 kilometrów z dala od Warszawy, w malutkiej Gdyni, środowisko samodzielnie myślące (także znany Tobie Franek F.) miało raczej kiepskie zdanie o tych komandosach. O Paryżu i o x. Gedroyciu herbu Hippocampus zresztą też. Coś to wszystko za bardzo pachniało komuną, powiedzmy - paryską. Nie tylko JP Sartrem i Simone de Beauvoir, ale także Emilem Zolą.
Strzępy wiedzy dostarczał często przybywający ze stolicy pan, który nie tylko przywoził najswieższe plotki, ale i spory karton ciasteczek od Bliklego. Zapamiętałem jako dzieciak tego miłego gościa, gdyż imponował mi tym, że żadna milicja nie mogła go zatrzymać, bo miał specjalną kartę "R".
A co do tych cukierków... Pamiętasz, jaki wtedy dowcip krążył?
Cyrankiewicz wizytuje przedszkole. I chcąc dowcipnie błysnąć, pyta się:
- Co wy dzieci zajadacie, że tak ślicznie wyglądacie.
Na to, jak zwykle, paskudny Jasio odpowiada:
- Irysy, ty ch.. łysy.
Uściski |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann A z usług tego złodzieja i paserów skorzystali mistrzowie złodziejstwa niesłusznie zwanego "dziką reprywatyzacją"> |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Nie wiem czy Mencwel musiał odszczekiwać pod stołem swoje słowa ale chyba tak jeżeli jest profesorem. Twardo trzyma się środowiska do którego aspirował.Nie znam Korzeniewskiego żałuję. |
|
|
Zygmunt Korus Pani Izo, to tylko jedno z ujęć owego "chowu", trzeba przyznać błyskotliwie zrobione... Nie wiem czy Pani się zetknęła z piórem Tadeusza Korzeniewskiego mieszkającego w USA. Także jego bystre, spostrzegawcze oko potrafiło znakomicie zaobserwować i podać dalej istotę tego "koszernego" chowu, o którym tak świetnie pisze Mencwel... Korzeniewski miejscami dotrzymuje mu poziomem w użyciu słowa na rzecz prawdy poprzez inteligentną ironię... |
|
|
NASZ_HENRY Prezydent Bierut (ten od cukierków) złodziejem każdy następny paserem ☺
|