Otrzymane komantarze

Do wpisu: żółta kartka- czerwona kartka
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Kiedy wiele lat temu miałam audycję na temat podatku katastralnego w Radiu Maryja bardzo wiele się dowiedziałam i nauczyłam od słuchaczy telefonujących z różnych krajów. wielu z Kanady. Argumentowali, że brak podatku katastralnego powoduje powstawanie latyfundiów. Tak faktycznie stało się w Polsce w okresie transformacji gdy uprzywilejowani kupowali ziemie po PGR po 10 groszy za metr kwadratowy i trzymają. Gdyby musieli płacić musieliby część wyprzedać. Niestety takie mechanizmy u nas nie zadziałają. Projekt ustawy przewiduje zwolnienia. I już właściciel wyspy Wolin ma problem z głowy. Poza tym o ile 2% rocznie za domek wart 1 milion czyli 20 000 rocznie będzie nie do udźwignięcia dla emerytów, te same 20 tysięcy  rocznie to drobiazg dla skupującego nieruchomości. Czyli podatek pogłębi oligarchizację, która też dotyczy naszego kraju tak jak  wszystkich krajów bloku wschodniego. Wszystkiego najlepszego życzę.
wielkopolskizdzichu
5 dla zwierząt była jedną z nielicznych sensownych propozycji PiS. Została uwalona ponieważ naruszała interesy wielkich producentów trzody. Futerkowce, psy na łańcuchu to jest ściema. Gdyby ta ustawa została wprowadzona w życie to przeciętny rolnik byłby zadowolony ponieważ sedno tej ustawy naruszało interesy molochów wrzucających miecho  do sklepów. Wyprodukowanie 1 kg łopatki, schabu, karkówki dostępnego w sklepie za cenę w okolicach 15 PLN jest niemożliwe bez naruszania norm  związanych z aplikowaniem zwierzakom Tablicy Mendelejewa. Kontrola tego co dzieje się pomiędzy chlewem, a ladą sklepową  była nie do zaakceptowania.  PiS okazał się za cienki by podjąć się wyprostowania zasad panujących na  obszarach gdzie panuje korupcja, szantaż i świadome trucie ludzi.
Obserwator
2. b) zwolnienie z podatków dochodów wspólnie mieszkających członków rodziny do momentu zaspokojenia ich podstawowych potrzeb mieszkaniowych w postaci uzgodnionej na poziomie legislacyjnym, lecz oczywiście nie mniejszym niż realnie niezbędny - tworzy to mechanizm zachęcający do wychodzenia dzieci "na własne" (bo jest to objęte zwolnieniem, w przeciwieństwie do  mieszkania wspólnie z rodzicami); c) brak podatku katastralnego od nieruchomości niezbędnych do zaspokojenia podstawowych potrzeb mieszkaniowych, ale po ich zaspokojeniu wchodzi progresywny podatek dochodowy od narastających dochodów powyżej poziomu określanego jako wystarczającego na "godne życie", pomniejszonych o nakłady inwestycyjne (proszę zwrócić uwagę, że wszelkie nakłady inwestycyjne dla osób nie będących płatnikami VAT, są nim obciążone), oraz - niestety, ale z konieczności - progresywny podatek katastralny od pozostałych nieruchomości, gdyż inaczej wspólnota nie obroni się przed tendencją do oligarchizacji społeczeństwa.  Pozdrawiam serdecznie i świątecznie, życząc z całego serca pogodnych i zdrowych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego.
Obserwator
1. Szanowna Pani Izabelo Miałem co prawda nadzieję, że kombinowanie z podatkiem katastralnym to już przeszłość, ale być może ma Pani lepsze informacje. To nie tyle sam podatek jest niebezpieczny, choć oczywiście w pewnym sensie też, ile wizja świata która stoi za jego koncepcją. W czym rzecz. Otóż sama myśl o opodatkowaniu posiadania może mieć trojakie źródło: 1. skoro wspólnota lub Państwo udostępnia komuś coś, obejmując zarazem to "coś" ochroną, to podatek katastralny jest opłatą za udostępnienie i ochronę (jest tak np. w Cywilizacji Żydowskiej czy Bizantyńskiej) 2. jeżeli masz majątek większy, niż potrzebny do godnego życia, to w zamian za ochronę tego nadliczbowego majątku, finansowaną przecież przez wszystkich członków wspólnoty, ponosisz dodatkową opłatę (np. czasem w Cywilizacji Łacińskiej) 3. rodzaj łapówki za ochronę przed konfiskatą (np. w Cywilizacji Turańskiej). Problemem jest, że ekipa Premiera Morawieckiego, wbrew stricte łacińskim deklaracjom Prezesa Kaczyńskiego, to w najlepszym wypadku Bizantyńcy (choć moim zdaniem są w ich postępowaniu również wyraźnie widoczne wątki rodem z Cywilizacji Żydowskiej, szczególnie tzw. "talmudyzacja prawa" oraz dążenie do segregowania ludzi wg. jakichś kryteriów, nie zawsze jawnych, aczkolwiek przy wykorzystaniu narzędzi właściwych dla Cywilizacji Bizantyńskiej, czyli bezwzględnego działania szeroko pojętej administracji w oparciu o przekonanie sytuowania kryterium prawdy w przepisach), to samo "gowinięta", pokonane już ostatecznie przez ekipę Premiera, o czym świadczy hołd złożony przez Premiera Gowina p. Ministrowi Dworczykowi. Czy Prezes Kaczyński ma świadomość tego co się tam dzieje, nie wiem i wiedzieć pewnie prędko nie będę, natomiast jeżeli chcemy odbudować w Polsce Cywilizację Łacińską, której absolutnym rdzeniem jest niezależność ekonomiczna rodziny i dążenie do emancypacji dzieci z rodu, to cały system podatkowy powinien być uzupełniony o odrębną część dotyczącą rodziny jako takiej, której fundamentem powinny być: a) rodzina jako podmiot prawa podatkowego, której przychody mogą być na życzenie zwolnione z VAT do iloczynu limitu UE (95 tys. EUR) i zadeklarowanej ilości członków rodziny, w tym dzieci poczętych;
Jabe
Mało mediów ma PiS?
Jabe
Dlaczego wobec tego nadal zamierza Pani głosować na PiS? To jedyny głos, który się liczy.
jazgdyni
Droga Izo! Za parę godzin skoncentrujemy się na Jezusie i własnej rodzinie, więc już teraz życzę tobie jak najwięcej chwil spokoju i radości. Równowagi, w której przywrócisz swój własny rytm. Pozdrawiam też Twoich bliskich i Profesora, jak się z nim spotkasz. Koncepcja ostrzeżeń jest ładna, tyle tylko, że indywidualnie nie mamy żadnych sędziowskich uprawnień i przywilejów. Twój głos w Warszawie na pewno usłyszą. A jak będzie to mój w Trójmieście, to w najlepszym przypadku tylko poprzebijają mi opony (robiono to czterokrotnie i to nie po chamsku, tylko sprytnie tak, bym się rozwalił w czasie jazdy). Ale do rzeczy punkt po punkcie. 1.Ustawa o zwierzętach. Pełne kretyństwo. O co tu miało chodzić? Nijak nie potrafię tego wytłumaczyć. Ode mnie duuuży minus. 2.Odmrożenie kompromisu aborcyjnego. Tłumaczę sobie, że to świadoma prowokacja strategów, by zagotować lewactwo, Tylko krok źle przemyślany, bo za słabo uwzględniono fakt, że oni mają niemalże wszystkie media i panują w internecie i telefonii komórkowej. Tylko tak zorganizowano tak gromadnie Julki i zniewieściałych kolesi. Czyli mimo "szczytnej" taktyki, wyszło "po polsku". Czyli nędznie. 3. Energetyka jądrowa. Tu się nie zgadzam. To znaczy uczciwie powinienem się  zgodzić, zakładając przewagę tzw. "polskich realiów", nawet uwzględniając możliwości dużej korupcji. Jeżeli natomiast, pod nadzorem krystalicznie uczciwych i mądrych Polaków, zdobylibyśmy jedną z trzech najnowszych elektrowni nuklearnych, czy to z USA, czy Francji, czy też Japonii, to możemy mieć duży sukces uruchamiając energetykę jądrową. Zrobimy byle jak - to leżymy. 4. Jeżeli wprowadzą, lub jeśli tylko będą próbować wprowadzić podatek katastralny, to ja się wyprowadzam do jedynego miasta na świecie, które całkowicie aprobuję. To kanadyjski Vancouver. Lecz na 90% mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Lecz wiadomo, że nadzieja jest matką ... i tak dalej. Zdrowia i pomyślności Izo!
Z całym szacunkiem ale nie ma na świecie takiej siły (łacznie z Panem Bogiem) która zadowoliłaby wszystkie gusta, bo do tego sprowadza się to ględzenie na obecny partię rządzącą. Pozdrawiam
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję bardzo i wzajemnie życzę radosnych i spokojnych Świąt Wielkanocnych.  
krzysztofjaw
Szanowna Pani,  jak Pani dobrze wie ja też od dawien dawna jestem wyborcą PiS i tak jak Pani mam coraz więcej wątpliwości. O "ustawie futerkowej" pisałem, że to totalna głupota, która może się odbić na wynikach głosowania na wsi a do tego przez tą ustawę straciliśmy najlepszego ministra rolnictwa jakiego do tej pory mieliśmy. Mam identyczne jak Pani zdanie na temat podatku katastralnego. Co zaś do energetyki jądrowej. Mało się na tym znam, ale dlaczego Niemcy nie budują nowych elektrowni jądrowych a budują bardzo nowoczesne kopalnie węgla kamiennego? Oni mogą a my mamy się pozbywać tego węgla jako materiału energetycznego? Znów widać, że ta UE to po prostu IV Rzesza Niemiecka.  Ale ja mam jednak chyba więcej od Pani tych zastrzeżeń do rządzących. Już nie mówię, że wymiar sprawiedliwości dalej jest nie zreformowany, dalej obowiązuje ustawa o bratniej pomocy 1066, nie potrafimy się przeciwstawić żądaniom Żydów o reparacje wojenne (amerykańska ustawa 447), nie został otwarty zbiór zastrzeżony IPN ani nie został opublikowany aneks do raportu z likwidacji WSI. Teraz jest walka z pandemią i też mam wokół niej wiele wątpliwości i pytań. Uznaję wirusa, ale uważam, że "piekiełko" z nim związane jest zbyt daleko idące. Po co te wszystkie obostrzenia w takiej skali? A szczepionki? No cóż... jeżeli ktoś wierzy, że można przygotować szczepionkę na nowego wirusa przez rok to niech sobie żyje w tej wierze, bo przecież minimalny okres prac nad taką szczepionką to 5-6 lat.  Pozdrawiam i życzę mimo wszystko radosnych i zdrowych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego 
Pani Anna
Kazda wladza z czasem ulega degrengoladzie, zwlaszcza taka, ktorej nikt nie patrzy na rece, a kazda, najsluszniejsza nawet krytyke slepi i fanatyczni wyznawcy uznaja za zdrade. Wiernosc przekonaniom - tak, wiernosc partii absolutnie nie. Glosowalam na PIS, kiedy oferowal program zgodny z moimi pogladami i obiecywal stac na strazy wartosci, co przez 2 pierwsze lata sie udawalo. Wszystko to, co Pani pisze to racja, ale dla mnie schodzi to na drugi plan wobec calkowitej dewastacji po pierwsze szkolnictwa, po drugie sluzby zdrowia. Ludzie, Polacy umieraja z braku dostepu do opieki medycznej, szpitali i diagnostyki, 100 000 wiecej zgonow w 2020r tylko z powodu tragicznej w skutkach polityki i fatalnych decyzji. To jest tragedia. Dlatego nie czerwona karta, ale WON dla partii, ktora za to odpowiada. I nie mam zamiaru wybierac mniejszego zla, bo to jakby bitej i dreczonej zonie powiedziec - myslisz, ze dasz sobie rade sama? Albo inny bedzie pewnie jeszcze gorszy. 
Do wpisu: Pieski świat
Data Autor
Jabe
Przykre jest to, że gdyby był po drugiej stronie, traktowano by go tu jak świętego, niemal Obajtka.
Centrystka
@Tomaszek Zapomniałam zapytać czy na własne oczy widziałeś jak Owsiak wybiera z puszek dzieciaków uzbierane datki i kupuje se tego Merca? A może tylko wyczytałeś o tym na pasku TVPInfo - przyznaj się - OK? Wiem,że to ciężki obciach wierzyć w rewelacje z Info.
Tomaszek
A przewiózł cię tym Mercem za kasę co zaj...bał z puszek biednych dzieciaków zbierających na mrozie ? Kijowski to przynajmniej od dzieci nie jumał .
Centrystka
Wraca stara śpiewka o złodzieju bogaczu,w dodatku jeszcze chamie Jurku Owsiaku. Insynuacje i szkalowania oczywiście jak zwykle niczym nie poparte poza inspiracjami płynącymi z prorządowych szczekaczek. Gdy w 2015r. PiS dorwał się do władzy (słynne TKM) zapowiadano w Sejmie,że winnych doprowadzenia Polski do ruiny (nie podano na czym ta ruina polegała) postawi się przed sądem,bo już są składane setki doniesień do organów ścigania. I co? Ano nic, bo jakoś z  braku dowodów nikomu nie udało się czegokolwiek udowodnić. Owsiak od wielu lat jest stale kontrolowany a to przez Skarbówkę,a to CBŚ i inne organy państwowe i skrupulatnie rozliczany z każdej  złotówki. I jakoś te państwowe organy nie wszczynają przeciwko niemu żadnych postępowań,choć takie poważne zarzuty stawiają mu życzliwi Polacy. I tak ostał się jeno hejt i podłe szkalowanie.
spike
Zwierzęta potrafią być wdzięczne, jak i zawzięte. Kiedyś znajomi wzięli pod opiekę szczeniaka owczarka, piękny pies, rósł jak na drożdżach. Pech chciał, że znajomy musiał wyjechać na dłuższy czas z domu, psem opiekowała się jego żona, drobna osoba, pies zachorował, nie pamiętam co to za choroba, wiem że atakowała układ nerwowy, pies krzywo chodził, ponoć to śmiertelna choroba, weterynarz podjął się leczenia, z nikłą nadzieją, że psa wyleczy, trzeba było dowozić psa do weterynarza, koło 20 km, znajoma nie miała prawa jazdy, więc trzeba było pomóc. Co kilka dni jeździliśmy na zastrzyk, na szczęście pies wyzdrowiał. Za jakiś czas widzę, jak znajoma wyprowadza na smyczy psa na spacer, pies mnie widząc, chciał do mnie podbiec, ale ograniczyła go smycz, zaczął ciągnąć, a że znajoma była drobna, nie potrafiła go utrzymać, więc on ją do mnie przyciągnął, by się przywitać, następnym razem jak się widzieliśmy, to d razu spotykaliśmy się, by się przywitać także z pieskiem, odbierałem to jako jego podziękowanie za pomoc. Ten sam pies, jak wspomniałem był zawzięty na jednego sąsiada, który go zaczepiał i drażnił, do pewnego czasu, jak ten nie zauważył, że pies lata wolno, miał szczęście, że zdążył się schować :)...............Proszę sobie wyobrazić, będąc na wakacjach, zwiedzając pewne miasteczko, na rynku była kawiarnia ze stolikami na zewnątrz, siedzę sobie, popijam kawę i jem jakieś ciasto, na balustradzie w koło kawiarni latały wróbelki, by coś sobie uzbierać. Widząc jak mnie obserwują, rzucałem im  okruchy, nie ufnie ale podlatywały, zabierały okruch i odlatywały, zacząłem rzucać bliżej mnie, już się bały podejść, ale widok okruszka przemógł strach. Po kilku takich próbach, okruszki rzucałem pod nogi, aż wyciągnąłem rękę, to było zabawne, podchodziły, uciekały, aż podeszły i brały z ręki, na koniec tak się rozzuchwaliły, że siadły na stolik, jak im dawałem z ręki okruchy, a nawet same mi podbierały ze spodka. Ta sytuacja zainteresowała innych gości, nawet zaczęli to filmować. Ciasta za dużo nie zjadłem, rozdałem wróbelkom. A przypomniałem sobie podobną sytuację na plaży, dokarmiałem mewy, wpierw rzucałem kawałki chleba w powietrze, one bezbłędnie je łapały, by za chwilę jeść mi z ręki, a w koło plażowicze zachwycone tym widokiem, filmowali. Co ciekawe obok na takich słupka przysiadły wrony, też im podrzuciłem kawałek chleba, kręciły się, krakały, ale nie odważyły się je wziąć, może obecność mew je zniechęciła, ale wiem że krukowate są nieufne, ale jak zaufa, to jest oddany, jak pies. Kiedyś oglądałem ciekawostki o zwierzętach, jak np. wrona uratowała małego kota, potem byli przyjaciółmi, ona mu siedziała na grzebiecie, a on ją woził, razem spacerowali, bawili się, niesamowite. Pozdrawiam
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję bardzo. Wiem o tym, że psy często wybierają sobie kogoś. Zdarza się, że zmieniają samowolnie dom. Kiedyś można było przeczytać takie historie w książkach. Pamiętam :tytuł: " Puc , Bursztyn i goście" .Teraz króluje Harry Potter. Pozdrawiam serdecznie.. 
Piotr Węcław
Dziekuję bardzo, tekst zamieściliśmy pod adresem polishpanorama.com Zwraca Pani uwagę na bardzo ważną sprawę jaką jest powszechna wśród ludzi utrata odpowiedzialności za otaczającą nas rzeczywistość. Pewien Norweg tłumaczył mi kiedyś, że nie widzi powodu w pomaganiu swoim rodzicom ponieważ pomóc może im "system". Pozdrawiam.
spike
Miałem przyjaciela (miałem, bo z rodziną wyprowadził się do Kanady), który kupił pieska - suczkę, przypominała jamnika, tylko że z długą, brązową sierścią wabiła się Sonia. Jak go odwiedzałem, jak pieski lubią, podbiegają obwąchać gościa, czy mu z oczu czasem źle nie patrzy :). Po kolejnych odwiedzinach, Sonia zaczęła systematycznie do mnie podbiegać, przywitać się, musiałem ją pogłaskać, podrapać za uchem. Po paru wizytach, Sonia już mnie nie odstępowała, jak siadaliśmy z kolegą do kawy, też podbiegała, przysiadała i się we mnie wpatrywała, jakby na coś czekała, więc poklepałem się po kolanie, jako zachętę, że może siąść na kolanach, długo nie kazała czekać, wskakiwała, kładła się na kolanach, ja ją głaskałem, widać była zadowolona. Przyjaciel był zdziwiony, powiedział, że jeszcze nikogo tak przyjaźnie nie traktowała, na obwąchaniu się kończyło. Po nie długim czasie, jak zbliżałem się do jego domu, to już słyszałem szczekanie Soni, okazało się, że stała przed drzwiami informując domowników, że się zbliżam, a witała się tak wylewnie, jakby mnie latami nie widziała. Kulminacją tej "miłości od pierwszego wejrzenia, był pewien wyjątkowy dzień. Zbliżam się do domu przyjaciela, nie słyszę Soni, zdziwiło mnie to, cóż pukam do drzwi, się otwierają, Sonia mnie nie wita, pytam gdzie jest, słyszę nowinę, Sonia się oszczeniła, a to ma ważniejsze sprawy, niż moja osoba, aż tu nagle zjawia się, nie podbiega, a szczeka i odchodzi, znowu podchodzi, szczeka i odchodzi, nie rozumiem tego, przyjaciel podpowiada, Sonia chce byś poszedł za nią. Faktycznie poszedłem za nią do jej legowiska, a tam w kojcu klika ślepych popiskujących szczeniaków, pogratulowałem Soni, pogłaskałem, popieściłem, nawet mogłem wziąć do ręki szczeniaczka. Przyjaciel był zdziwiony i zaskoczony, okazało się, że jestem znowu wyróżniony przez Sonię, byłem jedynym gościem, któremu przedstawiła swoje szczeniaki. Po pewnym czasie przyjaciele rozdali szczeniaczki w dobre ręce, zostawili jednego też suczkę, która jak już była większa, to razem z Sonią mnie witały u progu drzwi, przy kawie obie  głaskałem na kolanach, zabawnie to wyglądało obie leżały z lewej i prawej  strony, kładąc głowy na kolanach, które oczywiście czule głaskałem. Pzdr..................PS. zabawnie się tu na NB pisze komentarze, sądzę, że szybciej wymieniają informacje naukowcy NASA ze swoimi zdalnymi pojazdami, niż ten komentarz się tu pojawi, to chyba jedyny taki portal z tak dużą dylatacją czasu :))))
Izabela Brodacka Falzmann
Proszę opisać przygodę z Sonią. Naprawdę jestem ciekawa  a inni może nam wybaczą.
Izabela Brodacka Falzmann
Zgadzam się z Panią. Szkoły uczyły dobrze. Czasem daję maturzystom ( poziomu podstawowego) zadania ze zbioru dla VI klasy szkoły podstawowej i zdarza się, ze nie umieją rozwiązać. Bez problemów rozwiązywały je dzieci sąsiadów z niezamożnych i jak dziś powiedziano by "dysfunkcyjnych" rodzin, którym pomagałam.
Pani Anna
Wydaje mi sie, ze Pani lubi skrajnosci, i skrajne wnioski. Oparcie pomocy dla wszelkich zabiedzonych stworzen zarowno 4noznych jak i tych ludzkich  wylacznie na jednostkach obdarzonych dobra wola i checiami kojarzy mi sie troche z nowela "Dobra Pani" Elizy Orzeszkowej. Laska panska jak wiadomo na pstrym koniu jezdzi, jeden pomoze choremu czy bezdomnemu zwierzeciu, inny przywiaze petarde do ogona i podpali. O fundacjach sama mam zle zdanie, ale zinstytucjonalizowana pomoc musi istniec. Pytanie, co stoi na przeszkodzie, zeby dzialala w miare prawidlowo. To tak jak ze sluzba zdrowia, czy szkolnictwem za PRL. Przepisy byly jakie byly, zarobki rowniez,  ale w szpitalach pomagano ludziom, a w szkolach uczono i to z dobrym skutkiem. Ciekawe dlaczego.
Izabela Brodacka Falzmann
Przecież przy okazji sprawy sądowej  z Matką Kurką( Piotr Wielgucki) wiele spraw się wyjaśniło. Rozmawiałam z człowiekiem który remontował dla O.słynną posiadłość na Mazurach.Nie będę powielać tego co mówił bo nie jestem w stanie tego sprawdzić ale zgadzało się z tym co wiem. Szkoda mi tych uczciwych dzieciaków, które biegają z puszkami. Niektóre nie są uczciwe i wyciągają pieniądze w bramie. To widziałam na własne oczy ale to banał.Przy każdej akcji są takie nieprawidłowości. Całość jednak jest patologiczna i kryminogenna. Z innej beczki. Znam organizację która zbiera pieniądze na dawno padłe stare konie. Ale ogólnie rzecz biorąc jakimś koniom pomaga. Jak to ocenić?
spike
"Co oczywiście nie powstrzyma dorocznych opluwań Owsiaka i wypominania mu kolejnych nowych wypasionych aut i takichże willi z ogrodami i basenami."..................droga Pani, jakiś czas temu czynnie wspomagałem Orkiestrę, sponsorując pewne potrzebne rzeczy, jak np. słynne "serduszka", to była większa akcja, ale do czasu, ja zaczęły wychodzić na światło dzienne pewne ciemne sprawy samego Jurasa, jak traktuje ludzi w potrzebie, że to cham pospolity, do tego szemrane biznesy, przestałem się udzielać. Jak jest możliwe, to staram się pomagać, nie wrzutem 5 zł do Owsiakowej puszki, dla podniesienia swojej wartości, ale poważną pomocą, sponsoringiem, mam już kolekcję podziękowań, nawet od Prezydenta Miasta, w którym mieszkam, za sponsorowanie Domu Dziecka, czy szkoły podstawowej i nie tylko. Nie mam nic do zarobków Owsiaka, ale mierzi mnie jego zakłamanie o tej kosmicznej pomocy chorym dzieciom, sam na tym zarabiając cichcem niesamowite pieniądze, okłamując, że wszystkie pieniądze idą na pomoc, dlaczego nie ujawnia ile z tego żebraczego biznesu wyciąga, darczyńcy powinni wiedzieć iile z ich datków dobrego serca idzie na luksus Owsiaka. Ktoś mieszkający w USA napisał, że tam darczyńcy wiedzą ile ich "guru" czy fundacja zarabia, wszystkie zbierane pieniądze są jawne i rozliczane, a Jurasa nawet sąd nie może zmusić, by ujawnił księgi rachunkowe. Nie zdziwię się, jak kiedyś będzie dokładna kontrola i "Owsiak okaże się nagi"......Jeszcze szczegół, nie do zaakceptowania dla mnie są te spędy młodzieży w błocie i fekaliach, w oparach alkoholu i używek, z seksem, gwałtami i śmiercią w tle.
spike
Nie mogę się pochwalić ilością ratowanych psów czy kotów, choć raczej mnie lubią. Wiele lat temu jeździłem do wuja na wieś. Raz przyjechałem późnym wieczorem, wyszedłem z domu od strony podwórka, by pooddychać świeżym powietrzem, popatrzyć w gwieździste niebo, tak się delektuję, aż czuję coś mokrego na dłoni, nic nie widzę, coś mi się zdawało, pomyślałem. Wróciłem do domu, a tam wuj do mnie gdzie ty chodzisz, po podwórku biega pies, do tego wredny na obcych, sam się go boi, nawet z rezerwą podchodzi z miską żarcia. Proszę sobie wyobrazić, że wtedy wieczorem, to podbiegł do mnie właśnie ten "ludojad" i polizał mnie po dłoni, okazało się, że podejść do niego mógł tylko wuj i ja, nikt inny, od razu warczał i szczerzył kły. Teraz najważniejsze i niesamowite. Pewnego ranka przychodzę do niego z miską żarcia, a ten nie wychodzi z budy, wołam Reks, ten wychylił łeb z budy, z trudem wyszedł i położył się obok mnie na plecach, nie rozumiałem zachowania, zaczął skomleć, wtedy zauważyłem, że dzieje mu się krzywda. Reks miał jedną cechę, miał gruby kark, często to wykorzystywał, jak miał ochotę pobiegać po wsi, zsuwał obrożę, okazało się, że w nocy poleciał pobiegać za suczkami, jakieś łachudry go złapały, i związały mu jądra drutem, tak że krew nie dochodziła, wrzynając się w ciało. Widząc to, pobiegłem po wuja i ten usunął ten drut. Reks się wylizał, dosłownie, stracił jedno jądro, zostaliśmy przyjaciółmi. Wuja odwiedzałem raz w roku, czasem częściej, nim dojechałem on już wiedział, że jadę. Miałem też inną niesamowitą przygodę z pieskiem, a właściwie suczką Sonią przyjaciela, ale nie będą zanudzał. Pozdrawiam.