Otrzymane komantarze

Do wpisu: Nieoczekiwany (chociaż oczywisty) skutek zdalnego nauczania
Data Autor
Pani Anna
To o czym Pani pisze było oczywiste i latwe do przewidzenia,  ale nie wolno bylo o tym pisać ani mówić glosno. Jestem w tej komfortowej sytuacji, ze ani przez chwilę nie miałam wątpliwości co do tego, z czym mamy do czynienie i co z nami robią, nie miałam też zadnych oporów aby o tym mówić.  Może dlatego, że nie grozi mi utrata synekor w spółce skarbu państwa ani ciepłej posadki w redakcji futrowanej przez państwo. Oprócz oczywistej degeneracji fizycznej i umyslowej, depresji, niepoliczalnej ilości tragedii i niepotrzebnych zgonów mamy również już teraz, na początku sezonu do czynienia z niebywałym wysypem rozmaitych infekcji górnych dróg oddechowych u dzieci (skutek masek?) - każdy lekarz czy pielegniarka to przyzna,  w każdym razie prywatnie, bo jeżeli głośno,  to w najlepszym przypadku grozi dywanik w Izbie Lekarskiej. A ci, co tak Pani tu powyżej schlebiają pisali w swoim czasie, jakimi to jesteśmy "slabeuszami ", co to nawet roku w maskach nie potrafią wytrzymać.  Internet niczego nie zapomina, ja również. 
u2
"Chyba dzisiaj najstraszniejszą karą byłoby odebranie, powiedzmy na tydzień smartfonu, czy tableta." W komunistycznych Chinach się nie patyczkują z nałogowcami : reuters.com About 62.5% of Chinese minors often play games online, and 13.2% of underage mobile game users play mobile games for more than two hours a day on weekdays, according to state media. [...] The new restrictions forbid children under 18 to play online games from Monday through Thursday, effective Sept. 1. They can only play for one hour, between 8 and 9 p.m., on Fridays, Saturdays, Sundays and public holidays.
jazgdyni
Tezi My w Orłowie mieliśmy znacznie więcej terenów pachciarskich. A ukochanym miejscem, chyba przez zemstę i dziecięcą złośliwość, głównym celem były Nauczycielskie Ogródki Działkowe przy Wielkopolskiej. Właśnie wczoraj, w przepiękny wieczór, wspominaliśmy z żoną ten czas, gdy koniec września i początek października dawał nam wczesny zmierzch i ochronę na łowach nawet po marchewkę, czy kalarepę (chociaż w domu, w kuchni, było tego pełno). A gdzieś za tydzień zacznie się czas na pieczenie ziemniaków w ognisku. Eeeech...
jazgdyni
Boże mój! Nie trzeba uciekać się do kar cielesnych. To tradycja przemijającej kultury. Chyba dzisiaj najstraszniejszą karą byłoby odebranie, powiedzmy na tydzień smartfonu, czy tableta. Szwedzki przykład to jak nie wolno wychowywać. To w dużej mierze kraj dosyć paskudnych ludzi. Nawet Gretkowska tak uważa. A ona tam żyje.
jazgdyni
No oczywiście, przepraszam. To poranna pomroczność jasna. Niestety, zauważam u siebie po covidzie, że mylę nazwiska i niektóre słowa. Mam nadzieję, że się to cofnie. Węch i smak też nie w najlepszym stanie. A co do zmysłu wspólnotowego - rozprysł się w 1989 w kierunku każdy sobie rzepkę skrobie. Lecz by choć starać się go przywrócić, to pierwszym krokiem powinien być dialog. Lecz by dialog nastąpił, to musi być dobra wola z obu stron. Inaczej się nie da.
Tezeusz
Szkoła za  za moich czasów była wspaniałym miejscem nie tylko nauki, zabawy, przyjaźni trwającej wiele lat. Nauczyciel był jak ojciec czy matka powiernik i przyjaciel. Była dyscyplina ale i mieliśmy wiedzę nie porównywalna do dzisiejszych " osiągnięć" młodzieży z błyskawicami. Pamiętam jak w Gdyni po lekcjach biegaliśmy na tzw " pachte" na jabłka do sadów na Kamiennej Górze. To były czasy. Wyprawy na jachtach .Szkola pod żaglami. WIele nas wówczas uczono nie tylko matematyki czy  polskiego ale wielu innych pożytecznych rzeczy.Był szacunek, kultura osobista, której dzisiaj zabrakło niemal juz wszędzie. Rozmarzylem się.
u2
"zupełnie zniknęło jedno słowo - dyscyplina?" Kiedyś dyscyplina znaczyła rózga. A w Szwecji nie tylko klaps jest zabroniony, ale jakakolwiek forma przemocy fizycznej lub psychicznej i to od lat 70-tych ub. wieku. Stąd zapewne "school strikes", które w moich czasach nazywano wagarami i wcale ich organizatorzy nie pretendowali do zbawiania świata i pokojowych nagród Nobla :-) Z ksiażki "I co z tego że o Szwecji" Natalli Kołaczek : Troska o dzieci w szwedzkim wykonaniu to przede wszystkim wychowanie bezstresowe — choć może akurat nie widać tego po ponurych szwedzkich filmach, często zresztą tych nagradzanych, w których wielokrotnie podejmuje się temat przemocy w rodzinie. Do debaty na temat wychowania włączała się chętnie sama Astrid Lindgren. To Szwecja jako pierwszy kraj na świecie pod koniec lat 70. wprowadziła bezwzględny zakaz stosowania kar cielesnych — kraj, gdzie jeszcze dwadzieścia lat wcześniej w kodeksie karnym istniał zapis usprawiedliwiający używanie kar cielesnych wobec dzieci przez rodziców i opiekunów. Ostatecznie klaps stał się formalnie zakazany. Nie chodzi tu tylko o uderzenie jako takie, ale o wszelkie inne formy przemocy fizycznej czy psychicznej, o czym przybywającym do Szwecji rodzicom przypominają między innymi broszury z polskiej ambasady. Nie wszyscy mogliby się spodziewać, że wypowiedziane nawet w żartach, z pozoru niewinne hasła pokroju „Ja ci dam!” czy „Policzymy się w domu” mogą zostać potraktowane jako faktyczne groźby, wobec których przeciętny Szwed czuje się zobligowany interweniować. Dzieci dość wcześnie poucza się na temat ich praw, a w szkole poznają one numer telefonu zaufania BRIS, organizacji zajmującej się prawami dziecka w społeczeństwie. Statystyki mówią, że wprowadzony już prawie czterdzieści lat temu projekt spełnia swoje założenia.
Zbyszek
"Mnie się wydaje, że ludziom brakuje przede wszystkim takiego zmysłu wspólnotowego, prawda? To znaczy, że jest sprawa, która dotyczy całej wspólnoty, no i coś z tym trzeba zrobić. To zanika, ginie". I o TO właśnie chodzi. Tworzy się w to miejsce protezy partyjnych walk i wspólnot nienawiści do tego lub owego. No i... może nie u Pawła Lisickiego, tylko u Piotra Lisiewicza.
Zbyszek
Świetne, choć przecież bolesne, spostrzeżenia. Wygląda na to, że polskim dzieciom wyrządzono niepowetowane szkody. Te szkody być może nie zakończą się wraz z nabyciem odporności przez ich stopy. To jest wpłynięcie na charakter, na zdrowie fizyczne i psychiczne człowiek w okresie jego kształtowania. Strasznie smutna sprawa. Ale wszystkich, którzy coś mówili na temat, że może nie, że może nie izolować dzieci, spotykała zajadła opresja i agresja. Zresztą, w katalog tych szkód, warto wliczyć szkody mentalne i psychiczne, objawiające się np. dużym zwiększeniem prób - w tym niestety udanych - samobójczych wśród dzieci i młodzieży. Szerzej pisałem o tym tutaj: blog.zbyszeks.pl
jazgdyni
Witaj Izo! Wczoraj miałem zaszczyt i dużą przyjemność oglądać Ciebie w wywiadzie u Pawła Lisickiego. I podziwiałem Ciebie za Twój spokój i pogodę. Niesamowite. No naszło nas wspominanie lat szczenięcych. Czy może to oznacza, że w końcu się starzejemy? Niemożliwe!  Wieś i miasto... Trzepak i łąka... Pamiętam jak u dziadka, piękna okolica nad Sołą niedaleko Porąbki - tego cudu II RP - kolega z którym szybko się zaprzyjaźniłem zaprosił mnie, bym wcześnie rano poszedł z nim wyprowadzić krowy na pastwisko. Zaraz na wstępie kazał mi zdjąć trampki i skarpety, bo krowy wyprowadza się latem na bosaka. Ale mnie kłuło w te miękkie podeszwy. Na pastwisku, on widząc, że jestem nieco obolały, powiedział - spróbuj tego. I wlazł dokładnie w środek krowiego placka. Cóż miałem robić - też wlazłem. I o dziwo, było bardzo przyjemnie. A co do wychowania - zauważyłaś, że zupełnie zniknęło jedno słowo - dyscyplina? Serdeczne uściski Ps. Odsłuchaj, jak masz chwilkę, w tej samej rozmowie chuligana, wywiad z moim dobrym kumplem, Jędrzejem "Kodymem" Kodymowskim.
Do wpisu: Chcieliście Unii, no to ją macie skumbrie w tomacie, pstrąg
Data Autor
lala
wypadałoby jednak nie manipulować a la tvpis 1. Polska chciała wstąpić do UE 2. w każdym klubie obowiązują określone zasady - zgodzono się na nie i ratyfikowano umowę z UE 3. w sprawie Turowa rząd czeski chciał z Polską rozmawiać od DWÓCH lat - może Pani się wybrać na wycieczkę i naocznie przekonać jakie szkody wyrządza ta kopalnia (nie tylko po czeskiej stronie, ale w Polsce i w Niemczech też) - indolencja obecnej władzy doprowadziła do (którego to już?)  konfliktu z sąsiedzkim państwem... proszę raczej myśleć samodzielnie niż snuć bajki z mchu i paproci - naprawdę nie dostrzega Pani pisowskiej ignorancji i szkodnictwa?? niestety, obecna władza działa jedynie na szkodę państwa polskiego
wielkopolskizdzichu
"Nie czas żałować drzew, gdy płoną lasy" Jazgot ty się nie bierz za cytowanie poetów. Lilia Weneda - przeczytaj ją, poświęć też czas na Pawlikowską, dopiero potem ładuj się na salony literackie. 
wielkopolskizdzichu
System będzie doskonały gdy dzieci z właściwych domów, tzn. Prawdziwych Polaków trafiać będą na uniwersytety, a te z domów podejrzanych o postawy antypisowe do kopania rowów. 
Pani Anna
@ Izabela Zylam, uczyłam się oraz studiowałam w tamtych czasach. Jako osoba pochodzaca z niewielkiej miejscowości już w szkole średniej widziałam ogromną różnicę pomiedzy nami, pochodzącymi z niewielkiego, ale jednak miasta, a dziećmi urodzonymi i wychowanymi w tamtych czasach na wsi, wśród których nie brakowało wybitnie zdolnych lecz majacych po prostu braki nazwijmy to kulturowe. Nigdy im nie zazdroscilam ani nie miałam za zle tych kilku punktów.  Nie ma niestety systemu doskonalego.
Izabela Brodacka Falzmann
Studia szczególnie przyrodnicze były  na pewno więcej warte Tam nie pomagały punkty lecz zdolności i mrówcza praca. Były jednak tanie akademiki, bezpłatne żywienie, stypendia socjalne a przede wszystkim chęć  studentów do nauczenia się czegoś.Punkty za pochodzenie były częścią systemu preferencji. Te punkty prowadziły do różnych absurdów . Ten kto nie żył w tamtych czasach z trudem to zrozumie szczególnie, że nie zostało opisane w literaturze.
Pani Anna
@Izabela Czy jednak zgodzi się  Pani z tym, że wobec takiej można powiedzieć już wręcz systemowej dyskryminacj i kastowości oraz tego, co zrobiono ze szkolnictwem podczas "dobrejzmiany", te marne 3 punkty za pochodzenia za minionego slusznie ustroju to było wręcz dobrodziejstwo pozwalające dzieciom pochodzacym gdzieś z zabitych wiosek na studia, które - chyba również Pani się tu ze mną zgodzi - za PRL były warte więcej niż obecnie wszystkie okswordy razem wzięte? Że nie wspomnę o amerykanskich uczelniach, gdzie każdy kali rzucający zręcznie piłkę do kosza z definicji ma stypendium i 5?
Ptr
tricolour, Idiotes (ἰδιώτης lm. ἰδιῶται) – termin wywodzący się z języka starogreckiego, używany do określenia postawy osoby skupionej na swoim prywatnym życiu, w opozycji do społeczności; przeciwieństwo polites. Trudno dyskutować z kimś pozbawionym własnej tożsamości politycznej czy narodowej i posługujących się logiką: po co nam coś , gdy mają to coś inni. ( Akurat nasi rywale ).  Wycofanie i zagubienie generuje nadmierną krytykę, aż do absurdu. 
Izabela Brodacka Falzmann
Jeden i drugi jadą   na zmywak albo podcierać tyłek staruchom z  GB czy Niemiec i faktycznie mają te same szanse.Natomiast dzieci Z Zatoki Świń jadą na  stypendium Fulbrighta.
wielkopolskizdzichu
Wyobraźmy sobie sytuację w której nauczyciel dzieci z Zatoki Świń dostaje paszport,  natomiast nauczyciel z szkoły gminnej o paszporcie nawet nie pomarzy. Rzeczywiście obecność Polski w UE dokonała rzeczy strasznej. Zrównała ich szanse. Precz z UE. 
Jan1797
Już raz anarchizacja Rzeczpospolitej była efektem rozpasanej szlacheckiej „złotej wolności”. Kochanowski od młodych lat krytykował postępujący rozkład życia publicznego a w 1668 r., tak pisał o „złotej wolności”: Przez tę tedy ich, co się nią tak chlubią, Wolność, naprzód się Polacy poślizną, Którą tak oni nieuważnie lubią, Jak muchy sorbet przyprawion trucizną. Proszę powyższe wkomponować w charakter dzisiejszej szlachty ulicznej. Wnioski pozostawiam Szanownej pani.
juur
Zgoda. Coraz więcej osób ma tego świadomość i to daje nadzieję. Wyraźnie już widać, że kurs jest od lat taki sam, niezależnie od zapowiedzi i deklaracji. Czas oceniać po czynach i nie dać się nabierać na udawaną nieporadność czy budowane poczucia osaczenia z wszystkich stron. To cyrk by odwrócić uwagę od pełzającej likwidacji państwa. Lament, że nie ma alternatywy jest jednym z ważniejszych elementów, propagandowych, głównych sił PIS i PO gwarantującym zachowanie obecnego stanu. W przyrodzie próżni nie da się utrzymać tak i w polityce. Im szybciej tym lepiej i mniej boleśnie. Ktoś napisał, że bez UE upadnie, między innymi, handel. Nie wiem czy to bardziej obraźliwe czy żałośnie śmieszne. Wynika  z tego, że Polacy nie potrafią np. wybudować blaszanych baraków i sami nigdy się nie domyślą na czym polega handel. I takie przykłady można by mnożyć. To jest żenujące, nawet, jeżeli jest to pisane za pieniądze.
tricolour
@Obserwator Tak, będą potrzebowali transportu na cito, ale my wychodzimy z unii żeby im bylo gorzej, czy nam niby lepiej? Bo prędzej czy później oni transport sobie zorganizują, już bez nas funcjonowali calkiem dobrze. A my w tym czasie zarabiaiśmy $30 miesiecznie. Nie pamiętasz? I proszę mnie nie rozśmieszać zwiększoną możliwością sprzedaży rolniczej do supermarketów gdy nie mamy swojej sieci handlu spożywczego, a wszystkie hurtownie są niemieckie. Jako korzyść z exitu widzisz nabijanie niemcowi kieszeni? Bo supermarket kupi tam, gdzie dostanie rozkaz. BTW: firma zagraniczna w Polsce musi mieć rachunek w banku kraju pochodzenia, bo pieniądze się szanuje. U nas polska firma może mieć rachunek w obcym właścicielsko banku. Piękne. A co do tego węgla: węgiel jest ponad tysiąc metrów pod ziemią, a u ruskich odkrywkowo. W Bałchatowie złoże skończy sie w 2023. Niby mamy czas, bo ponad dziesięć lat, ale pamiętajmy, że po sześciu latach produkcji samochodów elektrycznych nie wyprodukowaliśmy jeszcze łopaty, która miała być już wbita pod fabrykę tych samochodów. Więc elektrowni nowych też nie będzie i nie ma do nich paliwa. Więc ruscy nam pomogą.
Ryszard Surmacz
@ Autorka Bardzo rzeczowe postawienie sprawy. Tylko jeden problem nie pozwala nam tych argumentów przyjąć do siebie - po prostu albo nie docierają do świadomości, albo są nam obojętne. Jak przyczyna? Ogólny brak identyfikacji z własnym państwem. Tak, jak na folwarku: robić trza, ale to wszystko pańskie, a więc nie moje.   
jazgdyni
Cześć CBDO
Obserwator
Dzień dobry p. Izabelo i Januszu. Czy czytaliście tę pozycję? Jest nadzieja i jest co robić, naprawdę... Pozdrawiam serdecznie