Otrzymane komantarze

Do wpisu: Nieoczekiwany (chociaż oczywisty) skutek zdalnego nauczania
Data Autor
Pani Anna
u2 Pan to chyba do szkoły nie chodził,  a życie zna tylko zza okna. Co rozumieć pod pojęciem "jedno wykorzystanie"? Kiedy ludzie zmuszani sa do 8godzinnej pracy w masce? Uczono nas w szkole, mnie już w podstawówce,  Pana to nie wiem czy w ogóle,  czym są bakterie, jak wygląda ich cykl zyciowy, rozmnażanie i zdolności przetrwania. Jakby Pan nie przysypiał na biologii, toby Pan wiedział, że w sprzyjających warunkach ich podział,  czyli rozmnażanie następuje co 9 min. Mniej, niż trwa przerwa szkolna, w czasie której uczniowie muszą nosić szmaty na twarzy.
Pani Anna
@Izabela Kiedy byłam dzieckiem, a zimy z mrozem -20 były norma, to niektóre nadopiekuńcze mamy zawiazywaly dzieciom szaliki na buzi, "żeby nie wdychaly zimna ". Pamiętam również jak bardzo tępili to pediatrzy tłumacząc,  że lepiej jest oddychać zimnym, ale czystym i świeżym powietrzem, niż  ta ciepłą wilgocią zza szalika, gdyż jest to najlepsze środowisko do hodowli bakterii, grzybów i wszelkiego świństwa.  Dlugofalowe skutki przymusu noszenia masek dopiero zobaczymy. Fakt, jesteśmy mniej warci od myszy laboratoryjnych.
u2
"maseczka działa jak szalka Petriego na której hoduje się kultury bakteryjne." Jak się nie nie rozumie, że maseczki jednorazowe, trzeba utylizować po jednym wykorzystaniu to się hoduje. Albo się nie wymienia filtrów w lepsiejszych maseczkach. To są proste sprawy, ale jak ktoś lubi hodować zarazki droga wolna :-)
Jan1797
Absolutnie nie chciałem dotknąć dobrych, oddanych nauczycieli, mało tego proponowałbym Laur Oświatowy Leonarda za wybitne wyniki nauczania, podobnie jak istniejący Laur Michała Anioła wśród zarządów szkół. Cieszę się z awansu nauczycieli przedszkolnych i nauczania wstępnego. Pani uświadomiła mi problemy w nauczaniu studentów:)
Izabela Brodacka Falzmann
W naszej parafii nie ma trzepaka, a na podwórkach kręcą się różni  ludzie. Bywają handlarze narkotyków, czasami siedzą mocno znieczuleni panowie z flaszka piwa..Podwórka są teoretycznie rzecz biorąc zamknięte ale nie jest to przeszkodą dla narkomanów i pijaczków. Nie wojuję z nimi bo sama nie mam się czego obawiać a nie interesuje mnie wojna z całym światem. Ale nie bardzo im ufam.  
tricolour
@Izabela Z jakiego powodu dzieci na wielkomiejskim podwórku nie są bezpieczne? Przecież można pójść nie na trzepak parafialny.
Izabela Brodacka Falzmann
Mam wyrobione zdanie na temat Bochniarza i wygodnictwa nauczycieli.Nie tylko uczniowie  oczekują pokoju z łazienką w kurorcie.. Nauczyciele też wolą luksusowe warunki szczególnie,, że nie płacą za  swoją wycieczkę. Teraz jak się obawiam obrażą się z kolei nauczyciele. Oczywiście są tacy, którzy ciągną dzieci na wycieczki i kajaki ale to wyjątki. 
Izabela Brodacka Falzmann
Własnie wróciłam z wnuczką z Gdyni gdzie była uczona konnej jazdy a w listopadzie jadę z nią  tym samym celu nad Jeziorak. Tam też mam łódkę  (Zefira)  którą pływamy ze znajomymi  oraz z wnukami swoimi i cudzymi po Jezioraku biwakując w namiotach na wyspach. Dzierżawię bacówkę pod Turbaczem gdzie regularnie jeździmy.. Swego czasu w Ochotnicy zbierałam dzieciaki z okolicznych domów i prowadzałam ze swoimi po górach. Bywało że ciągnęło się ze mną po dwanaścioro dzieci. Zajęcia zdalne zmuszają jednak dzieci do siedzenia w domu i imitowania nauczania. Proszę nie  zaprzeczać, widziałam dziesiątki takich lekcji. 
Izabela Brodacka Falzmann
Mój znajomy lekarz powiedział mi, że maseczka działa jak szalka Petriego na której hoduje się kultury bakteryjne. Pisałam o tym  i zostałam zaliczona do przeciwników szczepionek,którzy działają na szkodę społeczeństwa. Nie mogę być przeciwnikiem szczepionek, bo to się wstrzykuje ludziom to nie jest szczepionka. To eksperymentalny preparat, a eksperymenty na ludziach bez ich świadomej zgody są zabronione. Powiem więcej -w Instytucie Nenckiego (na przykład) specjalna komisja etyczna bada w jakich warunkach przeprowadzane są eksperymenty na szczurach i jest władna  w razie wątpliwości zabronić dalszego eksperymentowania.No cóż szczury sa chyba ważniejsze od ludzi.
u2
"lepiej uczyc dzieci obsługi kalkulatora" W czasach przedkomputerowych liczono na abakusach. Ba, nawet elektrownię atomową zrealizowano za pomocą takich liczydeł. Nawet pierwszy lot w kosmos. Tyle, że świat się zmienia. Liczy się umiejętność wykonywania skomplikowanych obliczeń, ale nie za pomocą zawodnego abakusa :-)
Izabela Brodacka Falzmann
Ja co roku prowadziłam obozy wędrowne. Po Kaszubach, w Beskidzie Sądeckim, na Zamojszczyźnie. Nocowaliśmy po stodołach, zbieraliśmy grzyby. Dzieci miały kontakt z życiem i przyrodą, nie mówiły, że krowa jest fioletowa bo  krowę znają tylko z czekolady.To chyba tylko dowcip ale znamienny. 
Izabela Brodacka Falzmann
Patrzę na moje wnuki. Są żywiołowe,spontaniczne, ale nie są  wypuszczane w mieście na rzepak, bo dzieci na wielkomiejskim podwórku nie są już bezpieczne. Mają poza tym zbyt dużo zajęć obowiązkowych, w tym niezbyt potrzebnych, natomiast mają kontakt z wsią tylko dzięki rodzicom którzy przywiązani do gór regularnie tam jeżdżą.  
Zofia
@Tezeusz Tak, wspomnienia są piękne. Degeneracja młodego pokolenia zaczęła się po 89 roku, kiedy pieniądz i dobrobyt stał się najważniejszym celem życia. Wtedy przestano wychowywać dzieci, bo nie było na to czasu a szkoła dokończyła dzieła. Dzieci dostały prawa i tym samym nauczyciele stracili poważanie i autorytet. Te śpiewające"krowy" żądające podwyżek i obecnie rodzice negujące program nauczania i wyśmiewające kuratorów i ministerstwo nauki przynoszą pokłosie. To pokolenie biorców. Nauczyciel zły, bo wymaga ale ten drugi co wespół z młodzieżą chodzi za zadymy jest okey. A nawet przyjacielem jest.Pozdrawiam.
tricolour
#Izabela Coś się popsuło? Co się wzięło i samo popsuło? Gdy zwracam uwagę inżynierowi (!!!) który z gniazdka w garażu chce w kwadrans naładować akumulatory w samochodzie elektrycznym, że to niemożliwe ze względu na doprowadzoną do domu moc, to nazywany jestem idiotą, a gdy udowadniam to prostym obliczeniem i facet truchleje w kącie jak mysz przed kotem - to nazywa mnie wtedy ch****. Proszę napisać, co się samo popsuło?
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też mam wspomnienia ze wspólnego pasienia krów z wiejskimi dzieciakami, mgły nad rzeką,pieczone kartofle, poczucie braterstwa,brak podziałów na wieś i  miasto.  Imponowały nam mieszczuchom wiejskie umiejętności,jeżdżenie konno na oklep, rozpoznawanie roślin. Coś się popsuło w relacjach ludzkich, czegoś brakuje,pomimo pozornie łatwiejszej komunikacji rośnie niechęć pomiędzy różnymi środowiskami. Dzieciom odebrano dzieciństwo.
tricolour
@Anna To Pani i tak ma szczęście. Bo ja widzę matki, które dały niemowlakom smartfony i mają wtedy spokój. Ale bądźmy poważni - co ma dziadek dziś do zaoferowania swemu wnukowi? W przeciwwadze do smartfona?   Pytałem, milczą więc nic. Próżnia wypełni się treścią ze smartfona.
Pani Anna
@u2 tak między nami i tak calkiem szczerze, to mnie pańskie obserwacje ani wnioski zupełnie nie interesują,  panie "lepiej uczyc dzieci obsługi kalkulatora niż tabliczki mnożenia ".
Pani Anna
@Tricolour Codzienny obrazek jaki obserwuję kiedy tylko (coraz bardziej niechętnie) wychodzę z domu, to maki z dziećmi i tymi całkiem małymi jeszcze w wózkach jak i tymi trochę starszymi prowadzonymi  za rękę wpatrzone i zajete czym? Oczywiście smartfonami, nie dziećmi.  Ciekawe, jak będą się zachowywały te dzieciaki kiedy odrosną od ziemi. 
u2
wysypem rozmaitych infekcji górnych dróg oddechowych u dzieci (skutek masek?) W moim sąsiedztwie jest szkoła. Młodzież chodzi bez maseczek, ale najwyraźniej są odporni bo to szkoła rolnicza, więc młodzież ze wsi. Pojechałem na zakupy, a tam również młodzież bez maseczek. Więc jeśli jest jakaś epidemia wśród młodzieży, to nie noszenie maseczek jest jej przyczyną. To są proste sprawy, przyczynowo-skutkowe.
Jabe
Czyli to nie władza jest winna skutków swej decyzji.
Jan1797
Z przymrużeniem oka Szanowna pani ;) Wystarczy zastąpić część zmanierowanego grona pedagogicznego przygotowanymi sportowcami i problem zniknie. Ponadto -Jestem zdumiony, bo w poglądzie dogłębnym nauczanie zdalne pasuje przede wszystkim sporej części nauczycielstwa. Krótko, ale jednak pracowałem w jednym pokoju z szefem oświatowej krajówki i zachowanie dzisiejszych liderów oświatówki bulwersuje tłem pogardy dla podatników. Część związkowców jest jakby przesiąknięta opozycyjną pogardą, a przypomnieć wystarczy Komisję Trójstronną z czasów Tuska i zachowanie p. Bochniarz. PS "Czasami wbrew surowym zakazom rodziców eksplorowaliśmy ruiny, których w miastach nie brakowało". Wystarczy jeszcze sięgnąć do publikatorów, do niedawna „było” co oglądać w naturze;) youtube.com
tricolour
Stopy w pęcherzach to nie wina systemu edukacji tylko domu. W domu kupuje się buty, jeździ na rowerze, rolkach itp. Szkole nic do tego. Rodzice kupili kiepskie buty, olali dzieciaka, to mają problem, który sam stworzyli. Było dać młotek do ręki, to byłby większy zysk niż ze smartfona. Poza tym - co tu ukrywać - optyka "za moich czasów bylo dobrze, teraz jest źle" jest śmieszna. To nie dzieci zbudowały sobie smartfony do ocierania nóg, to wy je daliście dzieciom na odczepnego. Taka jest konsekwencja zamiany młotka na komputer. A zresztą, co stoi na przeszkodzie, by babcie i dziadkowie wsiedli na rowery z wnukami? Był tu choć jeden starczy wpis, z którego moglibyśmy poczytać, jak autorytet wynikający (mam nadzieję) z wieku jest przekazywany młodszemu pokoleniu? W swoich wielkich domach macie miejsce, do którego mogą przyjść nóżki zabłocone, ale nie otarte do krwi? I chętnie coś zrobić? Macie zgodę na cudze błoto w swoim domu? No, proszę napisać po kolei, co sami robicie, co może być dla kogoś innego atrakcyjne? Może hobby, które zgromadzi okoliczne dzieciaki?  Jest coś takiego?
Pani Anna
To o czym Pani pisze było oczywiste i latwe do przewidzenia,  ale nie wolno bylo o tym pisać ani mówić glosno. Jestem w tej komfortowej sytuacji, ze ani przez chwilę nie miałam wątpliwości co do tego, z czym mamy do czynienie i co z nami robią, nie miałam też zadnych oporów aby o tym mówić.  Może dlatego, że nie grozi mi utrata synekor w spółce skarbu państwa ani ciepłej posadki w redakcji futrowanej przez państwo. Oprócz oczywistej degeneracji fizycznej i umyslowej, depresji, niepoliczalnej ilości tragedii i niepotrzebnych zgonów mamy również już teraz, na początku sezonu do czynienia z niebywałym wysypem rozmaitych infekcji górnych dróg oddechowych u dzieci (skutek masek?) - każdy lekarz czy pielegniarka to przyzna,  w każdym razie prywatnie, bo jeżeli głośno,  to w najlepszym przypadku grozi dywanik w Izbie Lekarskiej. A ci, co tak Pani tu powyżej schlebiają pisali w swoim czasie, jakimi to jesteśmy "slabeuszami ", co to nawet roku w maskach nie potrafią wytrzymać.  Internet niczego nie zapomina, ja również. 
u2
"Chyba dzisiaj najstraszniejszą karą byłoby odebranie, powiedzmy na tydzień smartfonu, czy tableta." W komunistycznych Chinach się nie patyczkują z nałogowcami : reuters.com About 62.5% of Chinese minors often play games online, and 13.2% of underage mobile game users play mobile games for more than two hours a day on weekdays, according to state media. [...] The new restrictions forbid children under 18 to play online games from Monday through Thursday, effective Sept. 1. They can only play for one hour, between 8 and 9 p.m., on Fridays, Saturdays, Sundays and public holidays.
jazgdyni
Tezi My w Orłowie mieliśmy znacznie więcej terenów pachciarskich. A ukochanym miejscem, chyba przez zemstę i dziecięcą złośliwość, głównym celem były Nauczycielskie Ogródki Działkowe przy Wielkopolskiej. Właśnie wczoraj, w przepiękny wieczór, wspominaliśmy z żoną ten czas, gdy koniec września i początek października dawał nam wczesny zmierzch i ochronę na łowach nawet po marchewkę, czy kalarepę (chociaż w domu, w kuchni, było tego pełno). A gdzieś za tydzień zacznie się czas na pieczenie ziemniaków w ognisku. Eeeech...