Otrzymane komantarze

Do wpisu: Polityka i ostrygi
Data Autor
u2
upowszechnił się dopiero za Gomułki Nie ściemniaj. Znany był już w 19 wieku. Ziemniaki również upowszechniły na długo przed twoim PRL-em. en.wikipedia.org The history of schabowy dates back to the 19th century. Different recipes for cutlets such as schabowy are featured in an 1860 cookbook by Lucyna Ćwierczakiewiczowa, 365 obiadów za pięć złotych (365 Dinners for Five Złoty), but are missing from the 1786 cookbook by Wojciech Wielądek called Kucharz doskonały (The Perfect Chef), suggesting that the dish was not known (or at least not popular) before the 19th century. Typical ingredients include eggs, lard or oil, spices, pork loin with or without the bone, breadcrumbs and flour.
Izabela Brodacka Falzmann
@ GPS Wcale nie.: !) Rządzi słuszna władza. 2) Choć niewidzialną rękę rynku i podobne hipostazy są dla mnie utopią, jednak utopią o wiele mniej szkodliwą i niebezpieczną niż utopia dobrego państwa, które daje obywatelowi wszystko co mu jest do życia potrzebne i decyduje o której ten obywatel ma jeść obiad i co jeść na ten obiad.
Grzegorz GPS Świderski
No ale te obecne decyzje są niesłuszne, bo rządzi niesłuszna władza. Ale gdy władzę przejmie słuszna władza i słusznie będzie decydować za nas, to będzie to słuszne.  Teraz jest to niesłuszne, bo władza niesłusznie decyduje, ale to, że decyduje, jest słuszne, nieprawdaż?
Izabela Brodacka Falzmann
@ GPS  Dodajmy, że władza w postaci niedouczonej pani psycholog decyduje o zabieraniu dziecka z rodziny i kierowaniu do tak zwanej " pieczy zastępczej" która też jest jak wiadomo często doskonałym interesem. Władza decyduje (przez pracownice opieki społecznej),  który staruszek dla jego własnego dobra oczywiście ma się znaleźć w umieralni. Ostatnio rozmawiałam z panem, którego wiekowa siostra  została skierowana przez sąd na amputację nerki w warunkach ambulatoryjnych . Po zabiegu ma być odwieziona do domu. Mieszka sama ma powyżej 80 lat i nie chce się operować.Taka formuła operacji to po prostu eutanazja po polsku. Władza decyduje czego ma być uczone dziecko w szkole, od kiedy ma prawo zmienić sobie płeć i od kiedy może uprawiać seks. Jeżeli władze Warszawy wprowadzą program "miasto piętnastominutowe" zostaniemy zamknięci w gettach. Zauważmy, że kwadrans staje sie w ten sposób jednostką odległości podobnie jak rok świetlny.
Pani Anna
@spike Rozumiem, że ty spike jesteś bezrobotny,  bo sądząc z twoich komentarzy nie nadajesz się nawet do zamiatania ulic. Może jesteś utrzymankiem,  ale szczerze w to wątpię,  do tego trzeba coś w sobie mieć...
Grzegorz GPS Świderski
Problem nie w tym, co lepiej jeść — ostrygi czy świnie, ślimaki czy krowy, robaki czy kury, ale w tym, że o tym władza chce decydować przy użyciu policyjnej pały. Ale jeśli godzicie się, że władzy wolno zmuszać nas policyjną pałą do tego, czego się uczą dzieci w szkole, zmuszać do oszczędzania na starość w postaci piramidy finansowej, zmuszać do narzuconego odgórnie systemu opieki zdrowotnej, zmuszać do monopolu waluty fiducjarnej i do tysiąca innych rzeczy, to automatycznie godzicie się na to, by nas zmuszała do określonej diety. To wy wszyscy uznajecie, że władza za was musi decydować o edukacji, ubezpieczeniach społecznych, finansach, kulturze, służbie zdrowia etc., to się nie dziwcie, że i o diecie decyduje. Nie macie prawa protestować, jeśli protestujecie wybiórczo, tylko wtedy, gdy władza decyduje wbrew waszym chęciom w jakiejś dziedzinie, bo ona decyduje też wbrew chęciom w innej, w której akurat robi po waszej myśli, a wtedy potępiacie tych protestujących. W ten sposób władza was zawsze rozegra. Nie przestaniecie być rozgrywani, jeśli nie zrozumiecie, że władza polityczna o niczym nie powinna decydować. 
Grzegorz GPS Świderski
Podobnie odpowiednie urzędy, tak, jak zatwierdzają to, co mamy jeść, tak też zatwierdzały co nosić na twarzy. Te urzędy służą władzy, a ta żyje w symbiozie z oszustami, którzy wciskają nam kit dla pieniędzy. Oszuści zarabiają, a władza utrwala zamordyzm. Bo nie mamy wykształcenia epidemiologicznego i dietetycznego. Najwyższy czas przestać wierzyć władzy i się jednak dowiedzieć, poznać, zrozumieć, przestudiować badania naukowe. Wtedy się dowiemy, że i kowid, i klimat, i robaki, to finansowe przekręty, a nie jakieś biologiczne problemy. 
spike
" ble, ble ....te niewiarygodne głupoty o zatrzymywaniu aerozolu na wietrze przez przylbice bądź maseczkę.." jeżeli ktoś wypisuje podobne brednie jak w/w, nie może być dobrym w dowolnym zawodzie, każdy zawód wymaga rozumu, myślenia, analizy, logiki, cały komentarz nie zawiera ani jednego z tych czynników, to jest tylko i wyłącznie "kocie klepanie" w klawiaturę :))))))))))
marsie
Faktycznie, dyskusja na NB miejscami sięga poziomu "soku z buraka" – przykro mi! Co do jedzenia, sam pamiętam, jak w spiżarni (co to było?) moich Rodziców szynka mogła leżeć kilka tygodni, a kiełbasa nabierała samaku, o mleku już nie wspomnę! Sake, tak nawiasem – tatar jest pyszny, a 0,5 litra zabezpiecza doskonale! Co do produkcji przemysłowej żarcia – to paskudztwo, ale co możemy z tym zrobić?Przecież nawet gdybyśmy zaczęli protestować (nie jedząc?), to UE i "polscy" pożyteczni idioci nas załatwią! Zamiast płakać, może tutejsi fachowcy podali by jakąś na to receptę? Pani Izabelo, pozdrawiam!
spike
W kwestii nutrii, można powiedzieć, że jest to rarytas, czasami można je nabyć od hodowcy,  mięso jest w pewnym sensie "odpadem", najczęściej sprzedawane w okolicy, albo do restauracji, głównym produktem hodowli jest tu futro. Ja miałem wuja myśliwego, zawodowy żołnierz, do tego wyśmienity kucharz, w jednostce on nadzorował menu kadry oficerskiej. Jak miałem szczęście odwiedzając wujostwo, a był po polowaniu, to miałem okazję delektować się różną dziczyzną, przyrządzaną  przez wuja, potrafił zrobić wyśmienite danie z "niczego".
Pani Anna
@Zofia Moja mama istotnie przepracowała 35 lat jako zakaźnik, a ja kiedyś planowałam również iść w jej ślady, ale los chciał inaczej i skończyłam na prawie. Jednak muszę Pani powiedzieć,  że mój sceptycyzm był spowodowany przede wszystkim totalnym rozjazdem pomiędzy tym, co głoszono w mediach, a tym, co było za oknem, czyli co widziały moje oczy. Plus oczywiście te niewiarygodne głupoty o zatrzymywaniu aerozolu na wietrze przez przylbice bądź maseczkę - to jeden z przykładów. Ja nigdy nie negowałam konieczności szczepień,  tych tradycyjnych, ani wielkiego przełomu dla ludzkosci,  który za ich pomocą się dokonał.  Jednak tradycyjne szczepionki, jak zresztą każdy lek wprowadzany na rynek wymaga badań klinicznych pod względem skuteczności oraz skutków ubocznych, bo te występują ZAWSZE, jest tylko kwestia skali oraz przeciwskazań.  Nie da się,  po prostu nie da się ani pominąć ani przeskoczyć tego etapu. Wmawianie ludziom na taką skalę,  że serwowany specyfik opracowany i wyprodukowany w 3 miesiące jest w 100% bezpieczny i w 100% skuteczny było po prostu ordynarnym kłamstwem,  kpina z rozumu, manipulacją na poziomie sprzedaży cudownych garnków lub kołder,  na zakup których emeryci zaciągają kredyty. Jednak atmosfera strachu, szczucie, mowa "ekspertów " no i zaangażowanie wszystkich mediów zrobiły swoje. No i jak się bardzo szybko okazało,  te szpryce nie były ani skuteczne, ani bezpieczne. A najwieksza zaraza w dziejach skończyła się z dnia na dzień przez napływ 5 milionów niezaszczepionych i niezamaskowanych Ukraińców.  Nie wiem, co Pani chciałaby usłyszeć na temat wolności i godności człowieka, gdyż na ten temat powstały dzieła,  całe tomy napisane przez mądrzejszych ode mnie. Jednak dla mnie, ten podły czas był przykładem utraty godności przez ludzi, którzy dla pieniędzy i poklasku z własnej woli zgodzili się w tym uczestniczyć,  mimo,  że nie byli aż tak głupi,  żeby nie wiedzieć dokładni w czym uczestniczą i że przyczyniają się do ludzkich nieszczęść i do śmierci setek tysięcy nie z powodu zarazy bynajmniej. To jest kompletne zeszmacenie i to całych grup zawodowych,  w tym niestety lekarzy. 
Roz Sądek
Coraz częściej w komentarzach pojawia się rynsztokowy, chamski język. Jeszcze dwa, trzy lata temu tego nie było, bądź było tak mało, że się nie zauważało. Dochodzę do wniosku, że grupa osób próbuje tu na NB wprowadzić i przyzwyczaić nas do języka z strajku kobiet - robią to metodycznie małymi krokami. Jeśli nikogo poza mną to nie razi, to nie ma sprawy. Wczoraj @wielkopolskizdzichu, dzisiaj w tym samym stylu@Pani Anna:  "Odpierdol się scierwo. Ciebie nie traciłabym nawet kijem" To jest język dyskusji?  
sake2020
A jednak stało się.Na Górnym Śląsku otwarto już pierwszy sklep z owadami jadalnymi -mącznikami, świerszczami,i chrząszczami Klientela umiarkowana ale jest.i sobie chwali. Przypuszczam,że to sklep ,,pilotażowy'',dotowany z UE wiec właściciele nie muszą się martwić o przetrwanie.Przypuszczam,że ewentualni chętni do konsumpcji nie tyle są zainteresowani smakiem co nie chcą uchodzić za kołtunów a za światłych,postępowych Europejczyków,którym żadne modne trendy nie są obce.
Zofia
@Pani Anno Z wcześniejszych wpisów przypominam sobie, że Pani Mama jest lekarzem więc miała Pani pełny i być może prawdziwy osąd epidemii. Mam wykształcenie techniczne i niestety zdana byłam na informacje z mediów i musiałam komuś zaufać. A byli to ludzie znający zagadnienie. Kiedy miałam małe dzieci też zaufałam pediatrom i w pełni ich zaszczepiłam. Mam znajomych , którzy nie stosowali się do obostrzeń. Jedni zachorowali i przechodzili bardzo ciężko a innych wirus ominął. Szczepienia nie były przymusowe lecz wymagane , gdy ktoś podróżował za granicę. Kończąc wątek wirusa bardzo bym chciała poznać Pani podejście do wolności i godności człowieka. Pozdrawiam.
Zofia
@spike Dołożę do zdania - "Kiedyś miałem "okazję" jeść mięso z nutrii...swoje doświadczenie. Otóż kolega poczęstował nas ( w przeważającej ilości dziewczyny) pasztetem zajęczym. Po zjedzeniu przez nas tegoż poczęstunku oznajmił, że to pasztet z nutrii. Nazwał ten pasztet - pasztetem zajęczym , bo każdy gdy zjadł i dowiedział się z czego był, to po prostu zajęczał. U nas nie ma tradycji jeść nutrii. Ale w latach powojennych dużo ludzi hodowało je w "stawikach" na działkach.
Pani Anna
@Zofia To nie jest temat zakończony.  To było preludium do tego, co nas czeka. Wnioski zostały wyciągnięte  - wszystko można ludziom wmówić i wcisnąć,  pod warunkiem, że głos popłynie z mediów masowego ogłupiania od "ekspertów " z tytułami do kupienia za calkiem  niewielkie pieniadze i swoje "5 minut" przed kamerą. Zawsze znajdą się psychopaci, którzy z radością będą gnoili ludzi wprowadzając nieludzkie obostrzenia,  nakazy i zakazy. Byli ludzie, w tym wykształceni medycy z wieloletnią praktyką,  którzy ryzykując własną karierą i wykluczeniem starali się uświadomić ludziom w jak gigantycznym oszustwie bierzemy udział.  Dlaczego nie słuchała Pani tych, którzy ryzykowali wszystkim , zamiast słuchać tych, którzy wszystko zyskiwali na tym, co wygadywali? Dopóki nie odpowiemy sobie na to pytanie, dopóty jesteśmy narażeni na następne eksperymenty narażające nasze zdrowie, życie i ludzką godność.  Że o wolności nie wspomnę.   
spike
Znajoma opowiadała mi pewną przygodę kulinarną, w jakiejś sprawie odwiedziła swoich sąsiadów, wchodzi do domu, a tam smakowity zapach się roznosi, pyta co tak smakowicie pachnie, gospodarze zaproponowali, by chwilę poczekała, danie prawie gotowe, więc spróbuje. Po niedługim czasie, dostała porcję, był to gulasz, spróbowała, był smaczny, więc znowu pyta, co to za mięso, zaproponowali by zgadła, nie udało się, więc gospodarze powiedzieli jej co jadła, było to mięso psa. Kiedyś miałem "okazję" jeść mięso z nutrii, owszem było, tylko miałem przed oczami wyobraźni tego "wielkiego szczura" i to mi utrudniało łykanie, jadłem też kiełbaski z nutrii, na początku też nie wiedziałem co to, smaczne były, ale mimo tego, więcej tego nie jadłem. Człowiek jest jak ta przysłowiowa świnia wszystko zeżre, ale w przeciwieństwie do zwierząt, człowiek ma bardziej skomplikowaną psychikę, która jest kształtowana od urodzenia, jeżeli w domu rodzice obrzydzają daną potrawę, to dzieci dalej to powielają. W mojej rodzinie krewna wręcz obsesyjnie nienawidzi kożuchów na mleku, na nic tłumaczenia, że jest zdrowy, odżywczy itd. wyrzuca je, a ja uwielbiam, pamiętam jak za dziecka bywałem na wsi u wujostwa, hodowali krowę, zawsze rano dostawałem kubek jeszcze ciepłego mleka, na śniadanie kolejny przegotowane, na którym tworzył się gruby kożuch, który można było położyć na kawałek chleba i ze smakiem zjeść, obecnie "zwykłe" mleko jest pasteryzowane, "wyciśnięte" z tłuszczu, o dziwnym zapachu, czasami piję, ale pod postacią kawy, lub z dodatkiem kakao, albo miodu. Pzdr.
Kazimierz Koziorowski
@ to co robią ideolodzy "zielonego ładu" wywoła " wielki głód".   bo prawdopodobnie o "wielki glod" chodzi waskiej grupie macherow (nieistotne jak bysmy ja nazwali, grupa ta wyzywi sie tradycjnie), jako jeden z elementow redukcji biomasy wspolczesnego untermenscha. cala ideolo wokol "humanitarnego" traktowania wszystkich kregowcow to padgatowka ktora daje coraz obfitsze efekty wsrod zaczadzonych. lysenkizm to byl pikus w porownaniu do wspolczesnych srodkow skutecznego matolenia mas. kolejnym etapem beda: cierpienia robali; restrykcje w dostepie do wody ktora ludzie kradna organizmom zyjacym w srodowisku wodnym i dlatego czlowiek powiniem odzykiwac wode ze swoich wydalin; a wlasciciwe dlaczego zwloki i padlina mialyby sie marnowac.... na szczescie zainfekowane ta zgubna ideologia sa wciaz tylko niektore obszary globu i mniejszosc populacji Ziemian
sake2020
@Izabela......Przecież nikt nas nie pytał czy zgadzamy się na rolnictwo przemysłowe w kwestii hodowli.Nikt nie chce usłyszeć jak ono w rzeczywistości wygląda.Nikt nie pyta dlaczego mikroskopijne bułeczki na blachach stają się bułami po upieczeniu, a krowy górami mięsa.
Zofia
@Pani Anna Stosowałam się do obostrzeń i nosiłam maseczkę , przestrzegałam 1,5 m odległość w sklepie, nie podróżowałam. Takie były zalecenia ogólnoświatowe. Nie mam wykształcenia medycznego ani epidemiologicznego i zawierzyłam ludziom wykształconym w tym kierunku. W szpitalach i przychodniach nadal obowiązują maseczki. Lekarze siedzą za szybami i w maseczkach. Oburzali mnie raczej ci co zrobili sobie modę z "namordników" jak o nich mówili i ozdabiali ich piorunami czy frędzlami co by lepiej w nich się prezentować. Ale to temat już zakończony. Zgadzam się z Panią, że nie ma już prawdziwego jedzenia. Chleb stracił na smaku już w latach osiemdziesiątych, kiedy zachód "obdarował" nas polepszaczami. A nasi piekarze tak samo jak masarze połakomili się na lepszy zarobek wypiekając równo wyrośnięty chleb z mniejszą zawartością mąki a masarze robili różnorodny asortyment wędlin. W tym czasie żartowano, że w parówkach było więcej papieru toaletowego i dlatego brakowało go na rynku. Teraz dokładają więcej chemii. Niestety nie mamy na to wpływu. Coś trzeba jeść. Są odpowiednie urzędy, które powinny czuwać nad produktami ale nie sprawdzają się, bo" biznes ist biznes". Pozdrawiam.
paparazzi
Dziękuje za uwagę , mnie nie chodziło o ideologów wywierajacych nacisk na rządy i ich memoriały postulujące do skrajnej głupoty. Mnie chodzi o oszustwa producentów żywności co to jajeczka z wolnego wybiegu są od niosek które nigdy nie wstają. Miejmy wybór wtedy zapłacimy więcej a produkcja przemyslowa jest i tak nieunikniona. Reklamowanie jedzenia robaków, zresztą bywają przysmakami czy to w Azji czy Ameryce Środkowej mi nie przeszkadza byle nikt nie wkraczał z brudnymi butami do mojej kuchni. W towarzystwie polonijnym poruszyliśmy kulinarny dyskurs o stekach. Zagaiłem że mięso i steki z Argentyny to niebo w gębie a moja koleżanka nie mogla tego zrozumieć próbując mi wytłumaczyć ze mięso to jest mięso. No i masz de gustibus. Tylko ta cena ☺
Izabela Brodacka Falzmann
@ Pani Anna . Ja też pamiętam czasy gdy chleb był świeży przez tydzień. Znam ludzi, którzy pieką chleb, sami robią wędliny. Jak jednak napisał Lec: " nie ma powrotu do jaskiń, jest nas za dużo". Godząc się choć niechętnie na rolnictwo przemysłowe nie godzimy się na terror kulinarny. 
Izabela Brodacka Falzmann
@ paparazzi Hodowli przemysłowej przeciwstawia się na ogół wolny wybieg. Zapewne jest bardziej humanitarny. Użycie słowa humanitarny to już jest antropomorfizacja. Ja jednak kupuję jajka z "wolnego wybiegu". Albo "jajka szczęśliwych kur". Szczęśliwe czy nie .trafią do gara. dlatego nie ma sensu z tym walczyć. Natomiast to co robią ideolodzy "zielonego ładu" wywoła " wielki głód".  
Izabela Brodacka Falzmann
@ Maverick Świat przyrody jest okrutny lecz innego nie znamy. W książce kucharskiej z I XX wieku, którą mam w domu można przeczytać: " raki lubią być wrzucane do wrzątku" ; Zastanawianie się co naprawdę lubią raki to antropomorfizacja. Ale i tak nie jadam i nie gotuję raków. Wiem, ze to hipokryzja i nikomu  nie zabraniam jedzenia raków. Nie chcę się zastanawiać nad tym co czuje ośmiorniczka zjadana żywcem.. To własnie byłaby antropomorfizacja.  Teoretycy kultury i antropologowie wiążą upodobania kulinarne z rozwojem społeczeństw. Na pewno jednak nie można się godzić na narzucanie tych upodobań. Książka kucharska nie może stać się nowym Kapitałem Marksa.
Izabela Brodacka Falzmann
@ Zofia Najgorsze, że te mielone owady będą dodawane do produktów przez nas kupowanych wbrew naszej woli. Chityna jest podobno szkodliwa. Trudno wierzyć naukowcom po ostatnich  doświadczeniach ze szczepionkami. Za Stalina przekonywano do pomysłów Łysenki, które były naukowymi bredniami. Pamiętam panią od biologii w szkole podstawowej, która błagała żeby nic nie mówić krytycznego o Łysence bo to jej zaszkodzi..Łysenko  i jego koncepcje stały się jedną z przyczyn Wielkiego Głodu na Ukrainie, Bo Stalin zadekretował wcielanie ich w życie. Łysenko jak wiadomo zaprzeczał istnieniu cech dziedzicznych i uważał za przyczynę zmian czynniki środowiskowe. Uważał na przykład, że można "przyzwyczaić" rośliny do rośnięcia w zimie.