|
|
spike Jak dla mnie, do tej pory tylko raz NatGeo "okrutnie" podpadł, wyświetlając dok. o katastrofie smoleńskiej, nie dość, że śledztwo nie zostało oficjalnie zakończone, po stronie polskiej jak i rosyjskiej, to występowały tam mało wiarygodne osoby, jako specjaliści lotnictwa czy konstrukcji, a był nim "prof" astrofizyki Artymowicz !, brakowało jeszcze wróża Macieja.
Pewna pani Polka mieszkająca w Kanadzie, zadzwoniła do radia, w który omawiano katastrofę i skandaliczne śledztwo zespołu Laska, powiedziała, że Polonii ten dok się nie podoba, bo nie oddaje prawdy o tym zdarzeniu, zażądali by NatGeo, zaprzestało jego emisji. Jak się okazało, emisja została wstrzymana na terenie Kanady i USA.
Artymowicz bazgrze na S24, wielokrotnie pytałem go czy jest to prawda, ani razu nie odpowiedział, więc widać że jednak prawda.
Ta pani z Kanady dodała jeszcze, że ten dok. musiał być nakręcony na zlecenie, prawdopodobnie Putina, bo wcześniej NatGeo podpisał umowę na serię filmów przyrodniczych z Syberii, poszło na to wiele mln $. |
|
|
spike to są "jaja", w wielu przypadkach widać brak wyobraźni konstruktorów, skoro samolot nie ma ograniczenia gdzie ma latać, to można założyć, że będzie latać w klimatach, gdzie są mrozy, może by wystarczyło w instrukcji - liście kontrolnej, wg której zawsze startują, do tego mają obowiązek wymawiać ją głośno, a drugi pilot potwierdzać kolejność, zaznaczyć, że jeżeli temp. zewnętrzna ma określoną niską temp. to należy sprawdzić i ewentualnie przeprowadzić odlodzenie.
Np. mój samochód już ostrzega jak temp. powietrza jest poniżej 4 st.C, czyli wyłączenie klimy, kolejny sygnał, jak jest "0", czyli może wystąpić gołoledź, do tego ciągły pomiar i wyświetlanie. Jest też inna "bolączka" konstrukcyjna, to kąty ostre, czy proste, w konstrukcjach, czy łbach śrub i nie tylko, a jest na to b.prosty sposób znany od wieków, dzięki któremu wiele maszyn i urządzeń pracuje do dziś, ale obecnie wszystko projektuje się komputerowo, a programy widać nie uwzględniają tego, tylko wytrzymałość w określonych warunkach, więc to zaniedbanie zbiera żniwa w ludzkich ofiarach, jak i kosztach napraw. |
|
|
juur sake3 Dużo zdrowia, optymizmu i dobrego samopoczucia. |
|
|
juur @autorytet
"'Człowieku, to co wyprawiał lekarz Bodnar...."
Wystarczy przeczytać:
medonet.pl
wydarzenia.interia.pl
I chyba warto się zastanowić i może przeprosić. |
|
|
u2 utopiści pragnący stworzyć " zielone piekło" które będą kazali nam uważać za zielony raj.
Jeśli chodzi o Timmermansa to już kilka razy przestrzegałem przed nim na NB. Pracował parę lat w ambasadzie w Moskwie. Mógł tam zostać zwerbowany przez wiadome służby. Jest putinofilem jak kanclerzowa Merkel. Co prawda teraz pewnie się kryje ze swoją miłością do kremla, ale widać że realizuje samobójczą politykę "klimatyczną", co jest na rękę dla putlera. |
|
|
sake2020 Z tego odcinka który oglądałam nie wynikało,że tylko w wyjtkowych wypadkach skrzydła się odladza.Piloci jak wynikało znali procedury odladzania ale tylko w terenach nad którymi dotychczas latali. |
|
|
u2 Przecież nie udzielenie pomocy ofierze wypadku na ulicy czy na szosie tak jest traktowane..
Nie tylko na ulicy, czy szosie. Kodeks karny wprowadza karę pozbawienia wolności do lat 3 za nieudzielenie pierwszej pomocy w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia. Dlatego takie przypadki są nagłaśniane w mediach, ale summa summarum to są przypadki pojedyncze. Czyli korzystając z zasady indukcji matematycznej wnoszę, że autorka co do ogółu służby zdrowia się po prostu myli.
sc.org.pl
art. 162 Kodeksu karnego ( Dz.U.2021.2345) i przewiduje karę do 3 lat pozbawienia wolności za nieudzielenie pomocy. Artykuł powyższy stanowi:
§ 1.
Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2.
Nie popełnia przestępstwa, kto nie udziela pomocy, do której jest konieczne poddanie się zabiegowi lekarskiemu albo w warunkach, w których możliwa jest niezwłoczna pomoc ze strony instytucji lub osoby do tego powołanej. |
|
|
Czesław2 No, jeśli procedura zakłada odladzanie skrzydeł czasowo, a nie do odlodzenia, to są jakieś jaja. Na jakiej podstawie pilot stwierdza, że skrzydła są czyste? |
|
|
sake2020 @Zofia......Ja podałam swój przykład ale tylko jako jednostkowy który mogę potwierdzić,nie rozciagam jednak optymizmu na działalność całej słuzby zdrowia.W tym przypadku mam porównanie tylko z moim pobytem szpitalu 10 lat temu też w związku z rozrusznikiem, Teraz zostałam mile zaskoczona.Wiem jednak,że największą bolaczką są okresy czekania do specjalistów.Uważam że ustalanie terminów wizyt mija się z celem.Do specjalisty powinno się iść w celu uzyskania porady odnośnie złego lub bardzo złego samopoczucia czy podejrzenia ,że coś jest nie tak a nie dlatego że ma się termin ustalony grubo wczesniej.Co daje pójście na wizytę w tym terminie jeśli nic się dzieje? |
|
|
spike o takim właśnie przypadku pisze p.Izabela, gdy procedury nie przewidują pewnych sytuacji, a rozsądku pilotów zabrakło. |
|
|
sake2020 @spike......Zawsze w życiu trafi się sytuacja,że procedura zawiedzie.Tak było w przypadku lotu z Kanady do USA.Samolot pilotowali wprawdzie doświadczeni piloci,ale dotychczasowo latający tylko w USA głównie na Florydzie i w cieplejszym klimacie.Na kanadyjskim lotnisku zimą zbyt krótko odladzali skrzydła i to po wzniesieniu się spowodowało katastrofę.Procedury do których dotąd byli przystosowani i wdrażani nie przewidywały dłuższego czasu odladzania,na lotnisku ale w zimnej Kanadzie dotąd znana im procedura okazała się niewystarczająca. Ten przykład podaję również za dokumentalnym serialem ,,Katastrofy w przestworzach,który oglądam.Wydaje mi się,że procedura to ogólny schemat postępowań który powinien być uściślany o instrukcje robocze w zależności od warunków. |
|
|
Czesław2 Szkoła ma nauczyć myślenia, a nie wbijać gigabajty informacji, które akurat w danym zakładzie pracy są zbędne. Niestety, akurat tego "szkoła" unika, jak może. Przy powszechnej akceptacji. |
|
|
Zofia @sake3 - Zawiało optymizmem , że są jeszcze placówki z przyjaznym personelem medycznym. Niestety nie mam szczęścia do przyjaznej służby zdrowia chociaż jestem "czołobitna" wobec nich. Byłam u chirurga i po oglądnięciu zaproponował (bez badań aby się upewnić czy aby jest to co podejrzewa) usunięcie. Poprosiłam dodatkowo aby obejrzał wynik z badania ,które mogło by wyjaśnić moje dolegliwości z którymi byłam 2 lata temu ( nie przeszły) usłyszałam, że nie będzie pracował za darmo i mam przynieść skierowanie za które mu zapłacą. Oczywiście zwalił wszystko na procedury które go obowiązują. Być może tak jest ale czy powinno? Czy kultura, wrażliwość i solidne podejście do chorego też jest obstalowane procedurą? Pozdrawiam. |
|
|
spike Domyśla się można, że obowiązkowe procedury wynikają z tego, że nie każdy myśli na tyle trzeźwo i logicznie, że doprowadzają do nieszczęść. Czasami oglądam na NatGeo cykl dok. o katastrofach lotniczych, z nich właśnie wynika, że piloci często nie stosując procedur, powodują katastrofy. Zaskakujące jest, że powodują je też doświadczenie piloci, byli wojskowi, latający na myśliwcach, a gubi ich rutyna i lekceważenie procedur, często jest tak, że piloci nie znają samolotu na jakim latają, podobnie jest w obecnym szkoleniu kierowców, wielu nie zna zasady dlaczego samochód jeździ, co to jest akumulator i do czego służy, po co olej w silniku itd. jakakolwiek lampka się zapali, to wpadają w panikę, albo doprowadzają samochód do awarii, podobnie jest w szkołach, na zasadzie że 2x2=4, ale bez rozumienia dlaczego jest taki wynik, rozumienie wiedzy zostaje w tyle, tylko jej bezmyślne stosowanie, a nie zawsze ona wystarczy, często trzeba ją uzupełnić o doświadczenie, czy własne rozwiązanie.
Prawdopodobnie każdy kto po szkole rozpoczął pracę zawodową, na starcie usłyszał, że wszystko co się nauczył, na niewiele mu się przyda, w pracy będzie musiał się wszystkiego na nowo uczyć, co też się potwierdza, nabyta wiedza jedynie pomaga wiele rzeczy zrozumieć, bez niej nie jest to prawie możliwe, teoria praktycznie zawsze odbiega od praktyki, by móc to połączyć, trzeba umieć myśleć i kombinować, często niekonwencjonalnie, wtedy się rozwijamy i tworzymy coś nowego, tacy ludzie budują cywilizację, choć jest wielu co się to nie podoba, będąc hamulcowymi, a nieraz wrogami zwalczającymi inne rozwiązania, wiem coś o tym, a wspominany tu dr Bodnar jest tego dowodem, jak jest szykanowany i niszczony. |
|
|
spike "to co wyprawiał lekarz Bodnar, opowiadając o swoich badaniach nad skutecznością leczenia amantydyną, wskazywało na szaleństwo albo ignorancję."
Człowieku, na jakiej podstawie kwestionujesz kwalifikacje dr nauk medycznych Bodnara (wiesz co ten tytuł naukowy oznacza?).
Dr Bodnar lecząc pacjentów Amantadyną, zbierał wyniki swoich obserwacji w sposób wymagany dla dalszych badań klinicznych, o które zabiegał. Zostały one zatwierdzone, zlecone klinikom do badań, ale nie zaproszono do nich lekarza, który opracował metodologię leczenia i badań. Jeden z prof. kliniki, które te badania "prowadził", po przebadaniu kilkudziesięciu pacjentów, stwierdził że Amantadyna nie szkodzi, ale też nie pomaga, z kolei inny prof. skrytykował wypowiedź tego prof. zarzucając mu nierzetelność, bo badanie miało obejmować grupę 500 pacjentów, a ten już na początku zakwestionował działanie Amantadyny, ten prof. stwierdził, że badań jeszcze nie dokończył, ale są pozytywne wyniki, że Amantadyna działa, potwierdził też, że ważny jest czas podania leku, jak najszybciej, co też mówił dr Bodnar, zalecał podawanie leku jak tylko pacjent czuje symptomy zakażenia wirusem Covid.
Inne kliniki ze świata zainteresowały się Amantadyną, odkryto przy okazji też inne leki, które mają podobne działanie, tylko w Polsce szajka lekarzy lobbystów skutecznie blokowała Amantadynę na korzyść szczepionek, które czas pokazał, że są mało skuteczne, co zarzucam obecnemu rządowi i mam nadzieję, że ci lekarze doradcy rządowi, kiedyś odpowiedzą.
Wielu znanych ludzi, polityków, celebrytów etc. leczyli się Amantadyną i wszyscy wyzdrowieli, dr Bodnar wyleczył ponad 1000 osób, do tej pory pewnie dużo więcej, pomagał wszystkim z całej Polski i spoza granic. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann @ sake 3
Dużo zdrowia życzę . Taki optymistyczny wpis bardzo mnie ucieszył. Może jest jeszcze jakieś światełko w tunelu. Pozdrawiam serdecznie.
|
|
|
sake2020 @Edeldreda z Ely @Chatar Leon........Bardzo dziękuję za pamięć,cieszę się że jestem z powrotem na NB.Wszystko poszło bezkolizyjnie nawet wzięłam na pamiątkę ze szpitala gustowną ,,małą czarną'' z fizeliny bez rękawów i dekoltem do pasa w które to ubrano nas do zabiegu,przyda mi się na Sylwestra jak znalazł. |
|
|
Jabe Służbę zdrowia należy zlikwidować. |
|
|
Edeldreda z Ely @Sake3
No, nareszcie Pani jest! 👍🙂
Dobrze, że wszystko się udało 🌷
|
|
|
chatar Leon To wspaniale, że wszystko z planowanym zabiegiem się udało.
Dużo zdrowia! |
|
|
sake2020 Naszą służbę zdrowia obecnie cechuje często bezduszność czy obojętność.Nie jest to tylko kwestią personelu medycznego ale i innych pracowników placówek zdrowotnych począwszy od pań w okiekach rejestrujacych ,wyznaczajacych terminy,kierujacych do specjalistów.Dla mnie teraz miłym zaskoczeniem był pobyt w szpitalu. Na tyle dużym że spotkawszy się z zyczliwym przyjęciem czułam się po prostu zażenowana tą uprzejmością.Kardiochirurg przyszedł do nas na salę,osobiście się przywitał z każdym z nas czekających,w trakcie zabiegu normalnie rozmawialiśmy,on informował ci robi i co w danym momencie zaboli wieczorem przyszedł sie spytać o samopoczucie i pożegnał.Pielęgniarki bardzo miłe,informujące kiedy będziemy mogli wstać i jak przez najbliższe oszczędzać ramię z nowym rozrusznikiem.Chcałam kawe to po prostu mi ją przyniosły.Ale dlaczego uprzejmość jest dziś towarem deficytowym i trudnym by sie na nią zdobyć? Nie tylko zresztą służbie zdrowia. |
|
|
wielkopolskizdzichu "nie spełniało spełniało kryteriów badań klinicznych. "
Samo badanie kliniczne na ochotnikach to trzy serie zwiększających się grup "ochotników" czas takiego badania liczony jest od roku do paru lat.
Pierwsze szczepionki zatwierdzone były przez UE 21 grudnia 2020 roku czyli około roku po wykryciu ognisk w Chinach. |
|
|
chatar Leon @autorydet
Kryteria kliniczne, powiadasz? A cudowny dwudawkowy eliksir w pięciu dawkach (czy ile tam ich jest?) spełnia jakiekolwiek kryteria?
1. Dr Bodnar przede wszystkim BADAŁ PACJENTA I ZWRACAŁ UWAGĘ NA RZECZ OCZYWISTĄ, ŻE W PRZYPADKU INFEKCJI UKŁADU ODDECHOWEGO PACJENTA NALEŻY OSŁUCHAĆ. Podczas gdy banda kowidian "zarządzająca pandemią" skazywała ludzi na brak kontaktu z lekarzem i brak jakiejkolwiek pomocy (jeżeli nastąpiły powikłania, owszem, gdy było już często za późno, łaskawie proponowano szpital, czasem respirator).
2. Co do amantadyny, dr Bodnar wyraźnie mówił, że lek pomaga w początkowym stadium choroby, zapobiegając namnażaniu się wirusa, kiedy nie doszło do powikłań i pacjent nie jest w stanie wymagającym hospitalizacji.
Leki działające podobnie do amantadyny, jak np. iwermektyna były dostępne w wielu krajach, u nas starano się ośmieszyć wszelką dyskusję na ten temat.
Szaleństwo popełnili ci, którzy najpierw zwlekali półtora roku ze zweryfikowaniem powyższych informacji, po czym dokonując cynicznej manipulacji przeprowadzili badania z amantadyną na chorych hospitalizowanych z ciężkimi powikłaniami, po czym ogłosili że amantadyna na nich nie zadziałała.
|
|
|
Edeldreda z Ely Pragnę zwrócić uwagę na sposób finansowania Izb Przyjęć w naszym kraju... Ryczałt nie jest w stanie zdeprawować tylko nielicznych... Kiedyś (ok 10 lat temu) dniówka IP wynosiła około 3800 PLN, teraz chyba 5 tysi z czymś...
Czy się stoi czy się leży pewna, ustalona, niezależna praktycznie od niczego kwota się należy...
nfz.gov.pl
|
|
|
chatar Leon @Izabela
Tak.
Natomiast hucpa z "pandemią" skupiła w sobie jak w soczewce całą tą patologię.
To przecież zgodnie z procedurami i pisanymi na prędce rozporządzeniami odmawiano pacjentowi leczenia (bo jest chory), twierdząc że "na tą chorobę nie ma lekarstwa", skazując go na "izolację" i narażając na powikłania.
Zgodnie z tymi samymi procedurami pinda z sanepidu dzwoniła do zastraszonego chorego, bezczelnie wyłudzając dane osobowe bliskich i znajomych, strasząc policją i wprowadzając w błąd co do absolutnego zakazu wyjścia z domu, czym znów narażano zdrowie i życie chorego (tak na prawdę chory w izolacji miał prawo udać się do lekarza).
Zgodnie z procedurami podczas przechodzenia kowida należał mi się pulsoksymetr. Co ciekawe w ogóle mi go nie przysłano, natomiast (też pewnie w zgodzie z procedurami) jakiś miesiąc temu otrzymałem maila, że mam ten pulsoksymetr (którego nie dostałem) zwrócić. |