Otrzymane komantarze

Do wpisu: Z Wartą nie warto
Data Autor
wielkopolskizdzichu
"Gazety wolą pisać o perypetiach rodzinnych gwiazd i celebrytek, o ich ślubach, rozwodach i nowych sukienkach niż o problemach nieznanych nikomu bezbronnych osób" W rzeczy samej. Lat  parę wstecz pewna pani poleciała do LA obejrzeć za publiczne pieniądze rozdawanie Oskarów. Głównym tematem przez dni kilka w tzw. polskich mediach była kreacja tej celebrytki z TVP, która  zaczęła karierę w TVN nosząc teczkę za Sekielskim.  Pani Izabela zapewne przypomni mam jak się ta modnisia nazywała. W tym samym czasie koleżanka po fachu wspomnianej modnisi wbiła się na bezczela w imprę jakiejś gwiazdy kina też stając się gwiazdą mediów. Jesli dobrze pamiętam była to Kinga Rusin. Za chińskiego boga nie mogę sobie przypomnieć tej pierwszej. Pani Izabelo niech Pani pomoże.
Pani Anna
@Izabela Nie, żebym broniła ubezpieczycieli, bo to banda złodziei jest, ale po zawarciu umowy dostała Pani z całą pewnością OWU (ogólne warunki ubezpoeczenia), które należy bezwzględnie przeczytać,  zwłaszcza tzw. WKLUCZENIA, czyli sytuacje w jakich ubezpieczenie nie zostanie wypłacone.  W ubezpieczeniach materialnych takich wykluczen jest cała masa, więc trudno wymagać od akwizytorki jaką była  pani na poczcie,  żeby je znała. Dziwne, że akurat Pani nie czyta umów, ale cóż,  zdarza się. Natomiast już zupełnie obiektywnie trzeba przyznać,  że nawet banda złodziei ubezpieczycieli ma prawo znać stan techniczny wszelkich poruszających się po lądzie, latających oraz pływających ustrojstw, które ubezpiecza...
Izabela Brodacka Falzmann
@@@ Kiedyś pani na poczcie namówiła mnie żeby przed urlopem wykupić ubezpieczenie mojej żaglówki i psa od odpowiedzialności cywilnej. Na przykład od skutków staranowania innej łódki przy nieudanym manewrze., albo od skutków ugryzienia przez mego łagodnego zresztą psa obcej osoby. Nie uprzedziła mnie, że ubezpieczenie jest ważne pod warunkiem że łódka przeszła przegląd techniczny. Mój poczciwy stary Zefir nigdy nie przeszedłby pozytywnie takiego przeglądu  a poza tym musiałabym jechać w tym celu z łódka do Górek  Zachodnich. Tak że straciłam pieniądze a mój Zefir pływa nadal bezkolizyjnie na Jezioraku. 
Izabela Brodacka Falzmann
@ spike Pewna znana na Zachodzie firma oferująca ubezpieczenia na życie zasłynęła w Polsce tym że nie wypłaca odszkodowań pod byle pretekstem. Zatrudnia detektywów którzy odnajdują w historii zmarłego na przykład taki fakt że w wieku 3 lat spadł z huśtawki w przedszkolu i to zataił przed ubezpieczycielem. Oczywiście zmarły nie pamiętał tego zdarzenia ale rodzina nic nie dostała.  Informacje o tym rozchodziły się wolno bo prasa też nie pełni swojej roli. Gazety wolą pisać o perypetiach rodzinnych gwiazd i celebrytek, o ich ślubach, rozwodach i nowych sukienkach niż o problemach nieznanych nikomu bezbronnych osób. 
Izabela Brodacka Falzmann
@ sake3 Firmy działające na podobnych zasadach wolą inwestować  w prawników niż w dobre imię. Na przykład pewna firma wciskająca starszym osobom bardzo drogie garnki.  Za odstąpienie od umowy i przyjęcie zwrotu garnków brali kilkaset złotych odstępnego. Mówił mi o tym pewien młody socjolog, który był specjalnie szkolony. Do jego obowiązków należało organizowanie spotkań sąsiedzkich i podgrzewanie atmosfery żeby nakłonić rywalizujące ze sobą sąsiadki do niekorzystnego zakupu.Państwo nie broni swoich obywateli przed różnymi formami oszustwa.. Socjolog zrezygnował z tej pracy i napisał artykuł. W rezultacie kilka lat procesował się z firmą. To zniechęca do obrony słabszych. Rezultat jest jednak taki że na każda propozycję zmiany operatora internetu, wyjazdu zagranicznego, darmowych okularów odpowiadam krótkim nie. Niektórzy odpowiadają w bardziej zrozumiałym dla wszystkich języku ale tego nie pochwalam.. Niestety przez oszustów  tracą dobre firmy a reklama zupełnie straciła swoją rolę informacyjną.  Mogłaby działać tak zwana niewidzialna ręka rynku ale jak widać nie działa. Firmy z których klienci są niezadowoleni powinny wypadać z rynku ale tak się nie dzieje.
sake2020
@spike......Gdy więcej obywateli miało odwagę pani Izabeli,gdyby częściej sprawy postepowania Warty nagłasniać przypuszczam,że może i skutek w postaci utraty klientów stałby się dotkliwy dla firmy ubezpieczeniowej.
spike
Tylko że "dobre imię" by ich kosztowało wiele mln zł, a jak widać, mało kto wie, że Warta kiwa klientów. Nie jestem pewien, Warta była kiedyś polska, a ileś lat temu, chyba jak zwykle za Tuska została sprzedana. Tak się dziwnie składa, że wiele firm sprzedanych w obce ręce, roluje Polaków, jak nie cenami, to na innych ofertach. Kiedyś znajomy miał poważne zlecenie od Niemców, pojechał ze swoją ekipą na kilka miesięcy, zlecenie wykonał, jak przyszło do zapłaty, to zaczęli szukać "dziury w całym", przeciągając płatność, a podatki trzeba płacić, znajomemu groziła utrata płynności finansowej, w końcu dogadał się, ale kosztowało go to kilkadziesiąt % straty, bo nie miał czasu ani chęci prawnie dochodzić się pieniędzy, proces by musiał być w Niemczech, a tam prawnicy są drodzy, a wynik niepewny.
sake2020
Trochę dziwi brak dbałości TUiR Warta o swoje dobre imię.Przecież takie sprawy nie dodają firmie chyba reklamy ,nie mówiąc już o zaufaniu.
spike
Kiedyś w firmie w której pracuję ubezpieczałem firmę na rózne wypadki losowe, jak poślizgnięcie się klienta i sobie coś zrobił, czy upadek konara na niego czy samochód, którym wjechał na plac, oraz  różny sprzęt w tym komputery, ubezpieczenie miało specjalną opcję tzw. odtworzeniową, czyli odszkodowanie będzie opiewało na wartość ubezpieczoną, jaką przywróci się sprzęt do pierwotnego stanu. Pech chciał było przepięcie w sieci, jeden komputer poważnie ucierpiał, popalone były główne podzespoły komputera, w tym dyski twarde, serwis komputerów ocenił, że tego się naprawić nie da, trzeba kupić nowy komputer. Zgłosiłem szkodę ubezpieczycielowi, po pewnym czasie dostaję telefon, że proponują mi połowę wartości ubezpieczenia, z racji że sprzęt nie jest już nowy, wtedy sięgnąłem po polisę i wskazałem tą opcję odtworzeniową, pani udała że nie zauważyła, ale po pewnym czasie, po skonsultowaniu z kimś tam, uznali szkodę i wypłacili. Ciekawa była też inna sprawa, ubezpieczany sprzęt był spisywany nr. itp., łącznie z dok. stanu firmy, podczas tej rozmowy padło o to pytanie, czy komputer był zakupiony przez firmę - oczywiście, ale zapytałem o sprzęt, który jest wypożyczony od osoby prywatnej, wtedy ta pani powiedziała, że za taki sprzęt nie dostanę ubezpieczenia, wtedy zapytałem, dlaczego, za ten sprzęt pobierali wiele miesięcy ubezpieczenie, czy zobowiązali się zapłacić, ale odpowiedzi nie dostałem. Ciekawa jest też sprawa ubezpieczenia od pożaru, okazuje się, ze to nie jest takie oczywiste, jeżeli coś nie będzie się palić ogniem otwartym, a tylko dymić, nie zostanie wypłacone odszkodowanie, choć dym powoduje nie mniejsze straty jak otwarty ogień. Ja o tym wiedziałem od pewnego biegłego rzeczoznawcy, miałem ubezpieczenie od ognia i dymu. Po okresie ubezpieczenia, wycofałem się z tej firmy, nie była to Warta, ale one wszystkie są podobne, od znajomych nasłuchałem się wielu opowieści o "kiwaniu" ubezpieczonych, Jakiś czas temu. znajoma kupiła w salonie nowy samochód, w którego po miesiącu uderzył inny, rzeczoznawca ocenił, że nadaje się tylko do kasacji, znajoma otrzymała 1/3 wartości samochodu.  
Jabe
Jazgot jest jedynie wymówką.
chatar Leon
To jest w ogóle bardzo ciekawe. Eksponaty autentyki, z których nie można wystrzelić - nie lzia, nie nada. Za to można posiadać czarnoprochowe repliki broni dawnej, którymi skutecznie można pozbawić życia. Zapowiadano ostatnio liberalizację dostępu do broni, ale przecież ostatecznym argumentem w czymkolwiek dla "dobrej zmiany" jest wsłuchiwanie się w jazgot totalnej opozycji. Wiadomo, że poplecznicy LGBT, Wybiórcza i Front Obrony Przestępców są przeciw prawu obywatela do obrony, więc podstarzały Kaczyński chętnie powtarza brednie totalnej opozycji na wiecach PiSu "bo przecież nie możemy mieć tu drugiej Ameryki".
Zbyszek
Moralność. Moralność jest wtedy, gdy jej dochowanie - KOSZTUJE. Gdy kończy się bezpośrednią stratą dla osoby moralnej lub mniejszym zyskiem, niż gdyby moralności nie przestrzegać. Kluczową zasadą przyjętą generalnie i masowo w naszym społeczeństwie jest potocznie mówiąc GRABIĆ DO SIEBIE ALBO BĘDZIE SIĘ ZAGRABIONYM. Mówiąc innym językiem wyłącznym kryterium podejmowanych działań jest dążenie do własnego, osobistego zysku z pominięciem wszystkiego innego. Oburzanie się tutaj na Wartę i konkretny przypadek jest tyleż słuszne, co kompletnie nieefektywne. Nie chcę opisywać swoich przypadków, ale przecież kradzież, to nie jest tylko czyn tak właśnie zakwalifikowany przez sąd, ale to jest wejście w posiadanie mienia, które nie było człowiekowi lub podmiotowi - zgodnie z zasadami moralności, rzetelności i uczciwości - należne. Teraz proste pytanie, czy wejście w posiadanie posady z poborami ok milion złotych rocznie, przez nauczycielkę z Puław jest/było zgodne z zasadami moralności, rzetelności i uczciwości? A inny przykład, czy wejście w posiadanie akcji przedsiębiorstwa państwowego Fabryka papieru w Kwidzynie przez jej pracowników, będące równowartością dla każdego z nich ok 100 tys złotych, jest/było zgodne z zasadami moralności, rzetelności i uczciwości? Gdybyśmy zaczęli wypatrywać przykładów, szybko okazałoby się, że wspomniana postawa GRABIĆ DO SIEBIE ZA WSZELKĄ CENĘ jest regułą społeczną, podzielaną przez większość społeczeństwa, choć oczywiście równie intensywnie maskowaną. Więc oczywiście, firmy ubezpieczeniowe to złodzieje, w kategoriach pozaprawnych. Wspomniana pani jest krzywdzona. Aparat sprawiedliwości - reformowany od wielu lat - działa. Działa tak, jak działał. Jak działa państwo polskie, w osobach jego dostojników, pana prezydenta, pana komendanta głównego policji, itd. itp. Tak działa, że w 2008 roku, były harcerz i uczestnik ruchu oporu w czasie okupacji, który przez ponad 50 lat zbierał starą broń z czasów II wojny i lat wcześniejszych, stracił ją wskutek rewizji policji, która dba o bezpieczeństwo Polaków. Prokuratura wszczęła śledztwo. Sąd orzekł przepadek kolekcji. Tak działa, że w 2018 roku, sąd w Toruniu, orzekł przepadek kolekcji dawnej broni pana Mariana Chojnowskiego. Został on oskarżony, jak prawdopodobnie w poprzenim przypadku, o nielegalne posiadanie broni palnej, mimo, iż z eksponatów nie dało się wystrzelić. Aby zrozumieć, czy  jest taka kolekcja wypada się odnieść do wartości eksponatów, która w zależności od wyceny oscyluje od kilkudziesięcu do kilkuset tysięcy dolarów. W sumie ograbiono człowieka z dorobku życia. " prawo.pl goniec.pl  
u2
Ale jaki w tym interes może mieć sąd? Po-wolne sądy są silne wobec słabych, a słabe wobec silnych. TU ma armię prawników, którzy będą gnębić sąd, więc sąd woli gnębić klientów TU. To są proste sprawy.
Do wpisu: Procedury i odpowiedzialność
Data Autor
wielkopolskizdzichu
"To tak na początek materiału o tobie" Musisz się bardziej wysilić tezeuszku. Przecież ja nigdy nie ukrywałem na NB, a jestem tu od niepamiętnych czasów*, że uważam PiS za kamarylę z którą trzeba walczyć. * niepamiętne czasy oznaczają jeszcze bez cenzury adminów, były to czasy takie, że nawet wyznawcy wielkości Prezesa daliby tobie kopa w rzyć za obskurny język i plagiaty.  Dwóch tygodni byś nie wytrzymał.
Tezeusz
Jak pijesz wódę @ wielkopolski rus... to nie pisz bo wychodzi komuch....A to są twoje alkoholowe ostatnie wypociny - komentarze w postaci bełkotu na portalu NB cytuję : "Dla Prezesa, który uważa się za Króla Słońce, każdy kto nie głosuje na PiS jest do zniszczenia." "musisz poinformować tego twojego Dudę że przyjął Światełko Betlejemskie z rąk przedstawicieli Hitlerjugend." "Skoro wedle definicji PiS Polakami są ci co liżą 4 litery Prezesowi to pisowska pula uprawnionych do organizowania mediów nader wąska jest i niezbyt lotna umysłowo." "A ponieważ dla pisiorstwa każdy kto nie nawilża Prezesowi rowa to kumuch, to w Polsce same pisiorstwo by się ostało. Dlatego z pisiorstwem trzeba walczyć każdymi sposobami." Jeden wielki pijacki KODziarksi bełkot POpaprańca. To tak na początek materiału o tobie....
Francik
Człowieku, mój znajomy sam się wyleczył amantadyną. W przychodni przepisali mu - pewnie zgodnie z procedurą - pyralginę i kazali dzwonić jak mu się pogorszy. Przedtem oczywiście wysłali na test. Chory stał w kolejce do testu na mrozie - bo to, jak powszechnie wiadomo, pomaga wyleczyć się z ciężkiego przeziębienia. Oczywiście wszystko zgodnie z procedurami. A on - wredny pacjent - zamiast przestrzegać procedur kupił amantadynę, wyguglał zalecenia dr. Bodnara i się wyleczył. 
Izabela Brodacka Falzmann
@ Kazimierz Kozio Procedury tworzone w dobrej wierze mają zwiększyć bezpieczeństwo w działaniach w których zwykłe roztargnienie albo niskie kwalifikacje mogą mieć tragiczne skutki. Na przykład .odprawiając dzieciaki na pływanie na PX ( szybka wywrotna łódeczka) mówiłam: " Pamiętaj gdy nie panujesz nad sytuacją wyciągasz miecz" Był to rodzaj procedury. Bez miecza zamiast się wywrócić łódeczka bezpiecznie dryfuje.  Taką rolę odgrywają procedury lotnicze wszelkie check listy itp. Zakładają one że kursant jest głupszy albo mniej sprawny czy doświadczony od ciebie.W przypadku lotnictwa  nowe procedury pisane są jak to się mówi krwią, powstają na ogół po wypadkach. Procedury mają pomagać lecz są używane często żeby zwalniać od odpowiedzialności. Własnie o tym pisałam. Złamanie procedury powinno być karane gdy prowadziło do niepożądanego skutku. Natomiast gdy dobry skutek przyniosło złamanie procedur jak w przypadku wodowania samolotu nonsensem jest karanie za to. .
Kazimierz Koziorowski
"dobra praktyka" to nic innego jak furtka zwana zdrowym rozsądkiem, a ten nie może być w żaden sposób precyzyjnie zdefinowany i podlega subiektywnej ocenie czy to sądu czy innej koteri. procedury bywają ustanawiane w dobrej wierze ale również celem eliminacji myślących niestandardowo. omijanie procedur staje się ryzykowną grą, która niejednokrotnie prowadzi do nieoczekiwanie dobrego rozwiązania i postępu 
Grzegorz GPS Świderski
Ludzie związani z morzem operują pojęciem: "dobra praktyka morska". To pojęcie jest nawet używane wprost w prawie i procedurach — jest zakaz, czy nakaz, ale jest też klauzula: "chyba że dobra praktyka morska nakazuje inaczej".  Jest też tak, że nawet jeśli postąpi się w pełni zgodnie z przepisami, a i tak dojdzie do wypadku, to można być skazanym, bo się nie zastosowało dobrej praktyki morskiej. Dlatego między innym przepisy, procedury i prawa na wodzie są wielokroć lepsze niż te lądowe. Po prostu ląd jest wielokroć bardziej uwikłany w politykę, choć woda też jest, ale mniej. 
spike
i ja, i ja ! też się przyłączam do życzeń zdrowia. Kiedyś spotkałem pewną starszą panią, tak po 90, która miała mieć wymieniony rozrusznik, kobieta prosiła, by nie wymieniać, nie chce już dłużej żyć, ale bezlitośni lekarze wzięli i wymienili. Sądzę, że tak po cichu się cieszy z dalszego życia, choć to od wielu czynników zależy, jak jest samotna, albo zapomniana przez rodzinę, to życie nie cieszy. Ja pomagam w opiece nasze babci, ma blisko 90 lat, ledwo chodzi, dzięki balkonikowi, ma problemy fizjologiczne, zwożę worki pampersów, choć nie to jest najgorsze, nikogo z bliskich nie rozpoznaje, nie pamięta co przed chwilą jadła, ogląda tv nic z tego nie rozumiejąc, jedyne co ją interesuje, to jedzenie, cały dzień musi coś jeść, nawet rozmawialiśmy o tym z lekarzem, czy to jej nie szkodzi, lekarz powiedział, że jak chce jeść to niech je, znaczy jest zdrowa, faktycznie pod tym względem nie ma problemów, odwiedzająca ją pielęgniarka, bada ciśnienie, cukier, stan ogólny - wszystko w normie. Ja się ogólnie zastanawiam na sensem tak długiego życia, czym medycyna się szczyci, tylko jak się nawet nie czuje tego życia, nie ma z niego radości, to jaki ma sens?? Chyba że jest to pewien sprawdzian dla nas samych, jak spełniamy swój obowiązek względem chorych i niedołężnych, gdy nadejdzie nasza ostatnia godzina.
sake2020
@Spike.....Mocno żesmy zjechali z tematu notki i nie wiem co pani Izabela na to,więc krótko.W odcinkach ,,Katastrof w przestrzeniach''najbardziej dla mnie ważny nie jest powód katastrofy tylko sposób postępowania po katastrofie lotniczej-dokładność i pieczołowitość w pobieraniu próbek,zabezpieczania miejsca ,powoływanie zespołów i pokazywanie ich pracy,czasem bardzo długiej i mozolnej,odtwarzanie przyczyn.Te śledztwa porównuję ze sledztwem prowadzonym po katastrofie smoleńskiej i widzę różnice.Śledztwo smoleńskie to suma braku dobrej woli co do jej wyświetlenia,kompletna nieudolność Laska,głupota Sikorskiego,wreszcie polityczne tło .Zespół Rosjan którym oddano śledztwo nawet nie wysilał się zbytnio.W katastrofach zawsze zabezpieczano nawet drobne elementy,śrubki tak wazne do badań ,tu rozwalano szyby,wywożono ciężarówkami,ludzie zbierali sobie części na pamiątkę.Zespół Macierewicz nie miał nawet ułamka sprzyjającej atmosfery do przedstawienia swojej wersji. W sledztwach i badaniach ,,w katastrofach lotniczych'' są pokazane prawdziwe badania a nie żenująca parodia Tuska i Anodiny. 
u2
po łapówce pacjent zmarł To była tzw. zabójcza koperta, o której mówił marszałek G. PS. A poważniej, w klinice gdzie pracował marszałek G, wykryto ponoć jakąś szajkę wymuszającą haracze od pacjentów i ich rodzin. U mnie w Suwałkach jeszcze za czasów pełomafii wpadła pani doktor od nefrologii, która za stosowną opłatą przyśpieszała badania diagnostyczne. A kolejki były kosmiczne.
paparazzi
@u2 sparafrazowałeś słynnego lekarza słowa pana marszałka Grodzkiego. "A co żeście mi trupa przywieźli" kiedy to po łapówce pacjent zmarł.
sake2020
@juur....Dziękuję bardzo,nie przypuszczam,że aż tyle osób dobrze mi życzy.Samopoczucie mam dobre,ale optymizm trochę trudno wykrzesać w dzisiejszej rzeczywistości.
juur
Już jakiś czas temu zmieniono ogólny profil kształcenia lekarzy tak by po studiach był to sprawny urzędnik przyuczony do ślepego stosowania się do procedur. Nie stosowanie się lekarza do procedur to przestępstwo z wszystkimi konsekwencjami. Są co najmniej dwa powody dla których wprowadzono procedury. Ciągle rosnąca ilość informacji na temat różnych chorób nie pozwala, większości, nadążać za zmianami. Założono, że lepsze są "jakieś" procedury niż słaby i nienadążający lekarz. I to wydaje się rozsądne i chyba działa gdy mamy przypadki ujęte w procedurach. Dla przypadków, które nie mieszczą się w procedurach to zostaje "czarny scenariusz". Drugi powód to czas, który można przeznaczyć na jednego pacjenta w przypadku procedur jest przewidywalnie krótki i tym samym ponoszony jest mniejszy koszt. Wybitni lekarze, którzy nie mieszczą się w wytyczonych ramach są bezwzględnie zwalczani przez zwykłe miernoty mające władze, tytuły i brak wyobraźni. Przykładem może być nękanie od lat prof. Talara. Widziałem takiego co zwalczał z wszystkich sił prof. Talara do czasu gdy sam znalazł się w potrzebie i wtedy nie był już tak pryncypialny, prosił profesora o pomoc.