|
|
u2 "ośrodek Instytutu łączności" A ja pamiętam jak studiując na wariata telekomunikację na PW w Warszawie odwiedziłem ulicę Szachową w Warszawie. Już wtedy przestudiowałem genialnych szachistów, zwykle rosyjskich. Ale byłem po banalną rzecz. Wieszarkę do ubrań po praniu do łazienki. Zakupiłem rzeczoną rzecz. Ale całą moją uwagę zwrócił Instytut Łączności na ulicy Szachowej numer 1. Wtedy pomyślałem, czy kiedykolwiek kiedyś tam będę pracował i udzielał certyfikatu CE lub jakiekolwiek innego. Zrozumiałem, że nigdy mnie tam nie ciągnęło, choć szefem tam był ojciec mojego kolegi z roku Piotrka Moniuszki. Tak, tak, Moniuszki, potomka naszego genialnego kompozytora Stanisława Moniuszki, który zmarł padłszy rażony gromem na ulicy z zaświatów w nikczemnym wieku 53 lat. |
|
|
Tomaszek Tak Panie Kazimierzu . Geny kanalii są dziedziczne . I stołki też . A handicap te geny utrwala . Dla tego przyzwoici potomkowie kanalii w tym kraju to rarytas . Prawdopodobnie z lenistwa tylko czy dla świętego spokoju . Problem w ewoluowaniu ludzi z rzekomo lub na pozór przyzwoitymi genami , które się zdegenerowały . A tego jest zdecydowanie więcej . |
|
|
NASZ_HENRY cd.
W latach 80 agent deprawator Krzeczkowski⚫️,vel Gerner, vel Meysztowicz skupił wokół siebie grupę ówczesnej aspirującej młodzieży. Do tego jego grona, tfu grajdoła należeli m.in. Aleksander Hall, Jacek Bartyzel, Wiesław Walendziak, Kazimierz Michał Ujazdowski, Tomasz Wołek.
Wśród zdeprawowanych byli zarówno liberałowie od "Tuska" jak i Konfederacji vide Bartyzel kolega Korwina i Brauna.
Dlatego nie dziwi zarówno ich wspólna pro rosyjskość jak i wzajemne konszachty, przy piwie, liberalno konfederackie.
Książka Wojciecha Karpińskiego, kolegi mentora deprawatora, z Tygodnika Powszechnego, próbuje zaciemnić mroczne powiązania rodem z PRLu, rzutujące minorowo na współczesną politykę.
wojciechkarpinski.com
... ;-) |
|
|
Kazimierz Koziorowski @"Kto dziś pamięta te nazwiska?. I czy warto przypominać tych wszystkich zastępców członka?"warto i trzeba, choćby ku przestrodze przyszłym pokoleniom. zasłużyli na anatemę. jeżeli odziedziczyli geny kanalii to społeczność w której się udzielają ma prawo wiedzieć kto zacz.jeżeli ich potomkowie wybrali przyzwoite życie, tym bardziej chwała im iż potrafili pomimo handicapu w tymkraju. |
|
|
paparazzi Dobre, pewnie akrofobia czy kie licho. Staruszka trza , nie żeby nieść a poprowadzić do natury -:), chyba zasłużył . Zresztą ONI robili to samo. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Musiałabym go chyba wnosić na plecach ale pomimo, że był zasuszonym staruszkiem nie dałabym rady. Kiedyś w Tatrach Słowackich szłam sobie przez Czerwoną Ławkę traktowaną raczej transportowo. Pani idąca przede mną przytuliła się do ściany i odmówiła poruszania się dalej. Czerwona Ławka choć bez trudności jest dosyć eksponowana. Miałam ciężki plecak więc dość bezradnie kombinowałam jak jej pomóc. Wtedy usłyszałyśmy: " uwaga uwaga tu ochotnicze, seksualne pogotowie ratunkowe" . Kobieta zaczęła się śmiać i rozluźniła się. Byli to goprowcy z Polski. Na Strzeleckich Polach zrobiliśmy sobie kawę na juwlu. Powiedzieli że jeżeli nie ma wypadku a tylko napad lęku zawsze próbują najpierw delikwenta rozśmieszyć. |
|
|
paparazzi Dzień Dobry, a nie trza było poprowadzić zasłużonego Billiga na Małołączniak przez Kobylarzowy Żleb.Dobrych uczynków nigdy nie za wiele. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Mam przeświadczenie, jestem tego pewna, że ludzie powinni spisywać wspomnienia i je publikować. Rzeczywistość historyczna jest jak dziecięca układanka do której brakuje klocków. Obraz jest przez cały czas niekompletny, niektóre klocki nie pasują bo pochodzą z innej układanki, lecz pomalutku obraz się wyostrza. Ostatnio przeczytałam wspomnienia pewnej kresowianki, blisko stuletniej dzięki którym zrozumiałam tajemnicę agenta NKWD który ożenił się z ziemianką z Polesia a w Polsce pełnił ważne stanowisko. Jego synowie to przyzwoici ludzie, dlatego nie ujawnię ich nazwiska. Sądzę, że nie znali prawdziwej roli swego ojca. Nie jestem zdania, że anatema powinna sięgać do dziesiątego pokolenia jeżeli ktoś żyje swoim życiem i nie wchodzi w buty ojca. |
|
|
NASZ_HENRY "Procesowe" to może być dopiero dalszy ciąg😉
Urodził się w Stanisławowie w rodzinie żydowskiej jako Herman Gerner,
jako agent ateista NKWD nazywał się Henryk Meysztowicz
a zmarł jako Henryk Krzeczkowski pochowany jako katolik w Tyńcu
gdzie "chowają" się redaktorzy Tygodnika Powszechnego
upload.wikimedia.org
cdn. |
|
|
RinoCeronte Dopóki są ludzie, którzy piszą tak jak Pani, wiele można zrozumieć. Stąd, coraz rzadziej używam zwrotu "Nie rozumiem tego świata" :-) |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Henryk Krzeczkowski był mentorem ( niestety) Wojciecha Karpińskiego i Marcina Króla. Byli nim zafascynowani w latach młodzieńczych i nie tylko młodzieńczych. Ja nazwałabym go prowadzącym. Mam nadzieję, że to nie jest procesowe i jakiś podstawiony pociotek się o niego nie upomni prawnie. |
|
|
NASZ_HENRY Taki Henryk Krzeczkowski to dopiero klocek, tfu kloc, na którym cała piramida III RP stoi 💥
Pozdrawiam serdecznie 🌼 |