|
|
Czyli wszystkie domowe zwierzaki zawiązały ogólnoświatowy spisek pt" podlizujmy się ludziowcom,aby micha była pełna"?Więcej empatii dla ludzi.No to ma Pan pole do popisu.Róża von panzerfaust tylko czeka aby ją przytulić i ucałować w obwisłe policzki.Daruje Pan,ale ja wolę swoją psinę.....pozdrawiam. |
|
|
Każde zwierzę zasługuje na nasza pomoc i szacunek ale o wiele więcej empatii powinniśmy okazywać bliżnim a niekoniecznie tak jest. Są tacy co zrobią wszystko dla zwierząt łącznie z obdarzaniem ich uczuciami które przynależne są tylko do rodu ludzkiego..
Zapomina się ,że kicia czy Azorek to dalej dzikie zwierzęta a są z nami tylko z wyrachowania bo o nic nie muszą się martwić skoro micha pełna. |
|
|
Współczuję....jak sobie pomyślę,że mój Korek(pies) też kiedyś odejdzie,to chociażem facet,to robi mi się miękko koło serca...pozdrawiam serdecznie. |
|
|
Zygmunt Korus W takich ciężkich i dołujących chwilach warto sięgać po "Zapomnienie" Żeromskiego: pl.wikisource.org |
|
|
paparazzi Ja miałem szczęście ze mój Phoo umierał w moich objęciach w piwnicy. Ja go wywołałem z krzaków gdzie poszedł umrzeć ale po namyśle przyszedł słaniając się na łapkach. mialczac niesamowicie/ wiedząc ze umiera/ jak go wziąłem w ramiona, przestał i tak spędziłem noc w piwnicy. Ja, Phoo i butelka whisky. Umierając mruczał mówiąc " jestem bezpieczny z tobą". Miałem szczęście dopuścił mnie i odszedł do wiecznej krainy łowów. Pozdrawiam serdecznie, trzymaj sie. |
|
|
Kazimierz Koziorowski trzeba sie pogodzic z tym ze one zyja krocej niz ludzie. napewno byla szczesliwa z toba.
schorowanego psa usilowalismy podtrzymywac w jako takiej kondycji przez ostatnich parenascie miesiecy przy pomocy ogromnych ilosci lekow. zwierzeta robia wszystko zeby symulowac jak najwieksza sprawnosc pomimo powaznych dolegliwosci. teraz uswiadamiam sobie ze jego wycie przez ostatnie miesiace musialo byc spowodowane bolem bo dzialanie lekow jest czesto watpliwe. w pewnym momencie najlepszym rozwiazaniem jest dac im spokojnie odejsc i nie meczyc uporczywa terapia ktora nie rokuje poprawy |
|
|
danuta 40 godzin i nie ma Kici (5 lat!). Częściowy bezwład. Sterydy, akupunktura, czekanie na cud. Ostatnia noc - Myszka przytulona do mnie i walcząca o każdy oddech, ja oczekująca na koniec, bo nie chciałam, żeby była wtedy sama. Zator, dramatycznie słabe serce, płyn w płucach.
Dziękuję, Kacie, za pamięć.
Serdecznie pozdrawiam |
|
|
Cat Danusiu..... strasznie mi przykro......wiem co czujesz.....miłość jest piękna............ ale te rozstania......!!!!!!!! 3MAJ SIĘ CIEPŁO |