|
|
spike od kiedy narodowość dziedziczy się po matce, wiesz co znaczą określenia "po mieczu, po kądzieli", kobieta zawsze wchodziła do rodu męża, przyjmowała jego nazwisko, wnosiła tylko posag, nie pochodzenie, wielu hrabiów byłoby drobnomieszczanami, żeniąc mając matkę z takiego domu, dziedziczenie pochodzenia po matce wymyśliło sobie żydostwo do swoim matactw, a i tak ich kłamstwo na kaczych nóżkach chodzi. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Tak. Jak się odzywasz niegrzecznie, to odchodzi mi ochota rozmawiania z tobą. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Dlatego napisałem: Niemiec z Polką. Narodowość dziedziczy się po matce. |
|
|
u2 "Niemcy, nawet jak nas germanizowali to, gdy robili to pokojowo, przez osiedlanie się i małżeństwa, to się polonizowali."Przykład z NB "Rolnika z Mazur" wskazuje, że małżeństwo z Niemką sprzyja germanizacji. Polacy generalnie na Mazurach chętnie się germanizowali. Pisałem kilka razy na NB o plebiscytach na Mazurach po 1 wojnie światowej. W takim Olecku tylko dwie osoby były za Polską. Pozostałe tysiące Mazurów, etnicznych Polaków, były za Niemcami. Dlatego Niemcy nazwali Olecko Treuburg, wierne miasto i Olecczanie masowo ginęli za Hitlera w 2 wojnie światowej. Przykład Kaźmierczaka z Poznania, który wyemigrował do Berlina, zmienił nazwisko na Kasner i został dziadkiem Angeli Merkel pokazuje, że w historii Polacy chętnie się dobrowolnie germanizowali. Przykłady dobrowolnej polonizacji Niemców to Inflanty (np. Rejtan) i Lwów. Ale statystycznie rzecz biorąc to Polacy się germanizują, a nie Niemcy się polonizują. |
|
|
Alina@Warszawa Wiesz to zapewne z własnego doświadczenia? |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Bo tylko przykład dobrowolnej germanizacji był mi potrzebny do uzasadnienia tez postawionych w notce. To nie jest notka o germanizacji. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Chamstwo nie sprzyja dyskusji. Wyzbądź się tej maniery, bo tym się tylko poniżasz. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Oczywiście, że w definicji słowa "germanizacja" nie ma opcji "dobrowolna"! Germanizacja może być dobrowolna albo nie. Dobrowolność lub przymus nie jest elementem definiującym i germanizację i polonizację. Czego konkretnie nie rozumiesz w definicji? |
|
|
sake2020 Dlaczego pisząc o germanizacji Polaków posługuje się pan tylko jednym wybiórczym przykładem zamiast poruszyć ten cały obszerny temat?Mieszane małżeństwa które funkcjonowały w społeczeństwie to tylko ułamek we wzajemnych stosunkach polsko-niemieckich które wcale nie były takie dobre .Jaki to sens zamiast dyskutować o całości pan woli obrażać mnie za wyjście poza ramy pańskiego zdania.Również pani Alina ma słuszne zastrzeżenia do pana tekstu. |
|
|
Alina@Warszawa To Ty niczego nie rozumiesz - nawet nie przeczytałeś definicji słowa "germanizacja" - tam nie ma opcji "dobrowolna"! Rezultat polonizacji większości mieszanych małżeństw polegał najprawdopodobniej na tym, że to kobieta była Polką i dzieci naturalnie mówiły po polsku, więc niemiecki ojciec też się nauczył. Nie ma to nic wspólnego z germanizacją, jako polityką Niemców wobec zniewolonych Polaków. Czy Ty tej subtelności nie jesteś w stanie pojąć?! |
|
|
Alina@Warszawa Jeśli ktoś pisze bzdury i kocopoły i to z uporem maniaka, bez pojęcia o tragicznej historii np. dzieci we Wrześni, to co mam napisać? Że się myli? Daruj chłopie! Przecież nawet tak drastyczne środki jeszcze do Ciebie nie dotarły! Mam nadzieję, że inni czytelnicy nie dadzą sobie wcisnąć tej Twojej "pokojowej germanizacji" i sprawdzą, jakie to techniki (maksymalnie zbrodnicze) potrafią stosować Niemcy wobec Polaków. To musi wiedzieć każdy Polak, a nie pie...ły o "pokojowej germanizacji"... |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Jak chcesz się z ludźmi komunikować, to musisz się wyzbyć chamskiej maniery pisania o bzdurach i kocopołach. Takie odzywki są niegrzeczne i nie sprzyjają rozmowie. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Sama przyznałaś, że Polacy mogli sami się germanizować, gdy widzieli w tym interes. A więc uznajesz, że germanizacja nie oznacza z definicji przymusu państwowego, tylko przyjmowanie niemieckości — przymus lub dobrowolność opisują sposób tego procesu. Tak samo polonizacja oznacza przyjmowanie polskości — a jaką metodą, to już osobna kwestia niewchodząca w definicję pojęcia.Małżeństwo nie jest oczywiście zawierane po to, by się germanizować. Jest jednak jednym z mechanizmów asymilacji: małżonkowie naturalnie stosują język w domu, krąg kulturowy i wychowanie dzieci, a z czasem jedna strona rodziny przyjmuje tożsamość drugiej. Moja teza brzmiała: w dobrowolnych relacjach Niemców z Polakami rezultat częściej był polonizacyjny niż germanizacyjny.Teraz już rozumiesz, czy na obrazku wytłumaczyć? |
|
|
Alina@Warszawa O tej germanizacji z uporem maniaka piszesz kolejne bzdury. Kiedy dwoje ludzi zawiera małżeństwo, to nie po to, żeby się "germanizować" albo polonizować, tylko żeby się kochać do końca życia. Sami uzgadniają w jakim języku i kulturze wychowywać dzieci i jakie obywatelstwo przyjmować, jeśli jest taki wybór. Nie ma to nic wspólnego z germanizacją, która była przymusowa, bo była elementem niemieckiego prawa wobec Polaków w czasie zaborów. Mam nadzieje, że GPS wreszcie to pojmie, skoro do tej pory nikt go nie uczył polskiej historii, szczególnie tragicznej dla Polaków pod zaborem (=niewolą) niemieckim/pruskim, i nie będzie pisał kolejnych kocopołów o germanizacji. |