Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Roboty przejmą praktycznie wszystko

Grzegorz GPS Świderski, 17.01.2026

Od lat po­wta­rzam ten mój hot ta­ke: AI i ro­bo­ty przej­mą prak­tycz­nie wszyst­ko, co je­st com­mo­di­ty work — rze­czy po­trzeb­ne do za­spo­ka­ja­nia pod­sta­wo­wy­ch, fi­zjo­lo­gicz­ny­ch po­trzeb. Je­dze­nie, lo­gi­sty­ka, sprzą­ta­nie, pro­duk­cja, ma­ga­zy­ny, dia­gno­zy na wej­ściu, bo­ring stuff w usłu­ga­ch. To bę­dzie dzia­ła­ło jak elek­trycz­no­ść al­bo In­ter­net: w pew­nym mo­men­cie prze­sta­je­sz to za­uwa­żać, bo po pro­stu je­st i dzia­ła ta­niej, szyb­ciej, bez urlo­pu i bez dram.

  Jed­nak je­st jed­na rze­cz, któ­rej au­to­ma­ty nie do­mkną do koń­ca, i to nie dla­te­go, że nie po­tra­fią, tyl­ko dla­te­go, że lu­dzie nie bę­dą chcie­li ko­rzy­stać z ty­ch usług świad­czo­ny­ch przez ro­bo­ty. Tą rze­czą je­st li­ve — roz­ryw­ka na ży­wo, ry­wa­li­za­cja na ży­wo, per­for­man­ce, obec­no­ść, ten ca­ły hu­man si­gnal. W skró­cie: to, co ma kli­mat, staw­kę, na­pię­cie i po­czu­cie, że to wy­da­rza się tu i te­raz, to co wi­dać, słu­chać i czuć, tak jak to, że je­stem z mia­sta.

  Spójrz­my na gry. Kom­pu­ter je­st lep­szy w sza­chy i w Go od daw­na. Ma­my en­gi­ne’y, ma­my bo­ty, ma­my mo­de­le, któ­re ro­bią z ar­cy­mi­strzów hi­gh­li­ght re­el. A mi­mo to nikt nie mó­wi: okej, za­my­ka­my ludz­kie tur­nie­je, bo Stock­fi­sh i Al­pha­Go już wy­gra­ły. Wpro­st prze­ciw­nie — ka­te­go­ria „lu­dzie” na­dal ma sens, bo ki­bi­ce nie oglą­da­ją per­fek­cji, tyl­ko ry­wa­li­za­cję. Oglą­da­ją pre­sję, tilt, co­me­back, błąd w 39 po­su­nię­ciu i to, jak czło­wiek to uno­si psy­chicz­nie. Ma­szy­na nie ma tre­my, nie po­ci się w koń­ców­ce i nie gra na am­bi­cji.

  I to je­st do­kład­nie ten sam po­wód, dla któ­re­go na­dal ist­nie­ją wy­ści­gi kon­ne. Ma­sz sa­mo­cho­dy, ma­sz mo­to­cy­kle, ma­sz na­wet drag ra­ce’y na ćwierć mi­li, a jed­nak koń się nie zde­pre­cjo­no­wał do mu­zeum. Koń prze­stał być na­rzę­dziem trans­por­tu ma­so­we­go, ale nie prze­stał być ele­men­tem wi­do­wi­ska, tra­dy­cji i emo­cji. To je­st róż­ni­ca mię­dzy uti­li­ty a spec­tac­le.

  Ża­gle? To sa­mo. Trans­port mor­ski nie po­trze­bu­je ża­gli, bo kon­te­ne­ro­wiec nie ro­bi tac­ków pod wia­tr, tyl­ko do­wo­zi to­war na czas. A mi­mo to re­ga­ty ma­ją się świet­nie, bo tu nie cho­dzi o naj­tań­sze prze­wie­zie­nie to­ny ła­dun­ku, tyl­ko o skill, wa­run­ki, ry­zy­ko i to nie­po­wta­rzal­ne re­ad the wind. W USA lu­dzie to ro­zu­mie­ją in­tu­icyj­nie: ma­sz NA­SCAR, gdzie tech­no­lo­gia je­st ogrom­na, ale i tak cho­dzi o to, że czło­wiek wcho­dzi w za­kręt na li­mi­cie. To je­st ed­ge-of-the-se­at stuff, nie ar­ku­sz kal­ku­la­cyj­ny.

  Na­wet w pił­ce noż­nej wi­dać, do­kąd to zmie­rza. Ja­sne, roz­wi­ja się ro­bot soc­cer, li­gi ro­bo­tów, de­mon­stra­to­ry tech­no­lo­gii — i su­per, bo to je­st R&D pod per­cep­cję i ste­ro­wa­nie. Tyl­ko że to nie za­stą­pi ludz­kiej pił­ki, tak jak sy­mu­la­tor lo­tu nie za­stą­pi me­czu Su­per Bowl. Ludz­kie spor­ty ży­ją, bo są spo­łecz­ne: są try­bu­ny, me­my, tra­sh talk, nar­ra­cje se­zo­nu, ido­le, trans­fe­ry, kon­tu­zje, od­ku­pie­nie win.

  A sko­ro już je­ste­śmy przy tren­da­ch: na­wet gdy coś je­st za­ję­te przez mę­ską li­gę, to i tak ro­śnie wo­men’s ga­me, bo ry­nek roz­ryw­ki nie je­st grą o su­mie ze­ro­wej. W USA to wi­dać choć­by po WNBA czy NWSL: to nie je­st za­mien­nik, tyl­ko osob­na sce­na z wła­snym vi­be’em.

  To sa­mo cze­ka sztu­ki wi­zu­al­ne. Tak, ge­ne­ra­to­ry ob­ra­zów ro­bią dziś rze­czy, któ­re jesz­cze wczo­raj wy­glą­da­ły jak ma­gia. Nie­mniej to wca­le nie zna­czy, że ma­lar­stwo lu­dzi ma iść do pia­chu. Po pro­stu zmie­ni for­mat: mniej pro­duk­cji ob­raz­ków do wie­sza­nia, wię­cej wy­da­rze­nia. Spe­ed­pa­in­ting na ży­wo, per­for­man­ce, im­pro, ma­lo­wa­nie ja­ko show — jak stand-up, tyl­ko pędz­lem. Lu­dzie bę­dą ku­po­wać nie tyl­ko efekt, ale też mo­ment i au­ten­tycz­no­ść: by­łem tam, wi­dzia­łem to, to się sta­ło na mo­ich ocza­ch. Bę­dą mie­li za co to ku­pić, bo za­ro­bią na show, któ­re sami zro­bią. Już dziś moż­na za­ro­bić na pa­to­stre­amin­gu me­ne­li pi­ją­cy­ch wód­kę i klną­cy­ch, więc każ­dy ja­kiś swój per­for­mens sprze­da.

  Mu­zy­ka? To sa­mo. Udio, Su­no i ko­lej­ne mo­de­le mo­gą ge­ne­ro­wać trac­ki jak fa­bry­ka, i to bę­dzie świet­ne do tła, re­klam, stoc­ku, do con­ten­tu pod al­go­rytm. Jednak nie do­tkną te­go, czym je­st jazz jam ses­sion — tej che­mii, tej roz­mo­wy mię­dzy mu­zy­ka­mi, tej jed­nej nu­ty za­gra­nej od­waż­niej, bo pu­blicz­no­ść aku­rat nie­sie. Nie za­stą­pią też hip-ho­po­wej im­pro­wi­za­cji, bo fre­esty­le to je­st re­al-ti­me re­pu­ta­cja: re­ak­cja sa­li, ener­gia, ri­po­sty, flow, bi­tew­ka. To je­st sport wal­ki na sło­wa, a nie ren­der au­dio.

  I jesz­cze jed­no: ki­no nie za­bi­ło te­atru. Net­flix nie za­bił kon­cer­tów. Twit­ch nie za­bił even­tów IRL. Za każ­dym ra­zem tech­no­lo­gia za­bie­ra lu­dziom cięż­ką ro­bo­tę i po­wta­rzal­ną pro­duk­cję — ale zo­sta­wia (a czę­sto na­wet wzmac­nia) głód by­cia ra­zem w jed­nym miej­scu, w jed­nym cza­sie.

  Więc tak, ro­bo­ty ogar­ną plum­bing of ci­vi­li­za­tion — ca­łą tę in­sta­la­cję pod spodem. A czło­wiek zo­sta­nie tam, gdzie li­czy się ży­wa obec­no­ść, ry­zy­ko, im­pro­wi­za­cja i wspól­ne prze­ży­cie. Bo na­wet je­śli AI po­tra­fi wszyst­ko, to lu­dzie i tak bę­dą pła­cić za to, że­by oglą­dać, jak ro­bi to czło­wiek — for re­al, na ży­wo, z ser­cem na dło­ni i moż­li­wo­ścią po­raż­ki.

Grzegorz GPS Świderski
t.me
twitter.com
youtube.com

PS. Tekst z obrazka, na którym robot AI mówi: "Jak najmniej zawodów w nowym roku!" z pozoru jest dwuznaczny! W tych dwóch znaczeniach też tego nam wszystkim i sobie życzę. Jednak jest i trzecie znaczenie, którego życzę jak najwięcej. Nie ma się co AI obawiać, bo ona spowoduje, że tego trzeciego znaczenia będzie dużo, dużo więcej i w zasadzie tylko na tym ludzie będą zarabiać. Ja się ćwiczę w regatach na Wiśle już kilka lat.

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 99
mjk1

mjk1

17.01.2026 19:19

Przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać. 

A jak już te roboty zastąpią wszystkie zawody, to kto kupi Ferrari i za co, jak nikt nie będzie zarabiał? 

I jakie ASE ma na to lekarstwo?

Stawiam Ferrari za odpowiedź i uczciwie informuję, że nie mam kasy na jego zakup. 

Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

17.01.2026 19:47

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na Przepraszam, ale nie mogłem…

Kompletnie nie zrozumiałem tego komentarza. Niemniej nawet jak bym zrozumiał, to i tak bym nie odpowiedział, bo ciągle nie dostałem przeprosin za poprzednie chamskie ataki ad persona. Więc spytałem moją lodówkę: "O co chodzi mjk1? Przecież cała notka jest o tym, jak i na czym będą zarabiać ludzie, a on o to pyta! Nie przeczytał? Nie zrozumiał? Co się stało?"

Mam mądrą lodówkę, bo mi precyzyjnie to wyjaśniła:

mjk1 po prostu konsekwentnie gra swoją rolę „sceptyka od ASE”, więc zadaje pytanie w swoim ulubionym schemacie, nawet jeśli tekst już na nie odpowiada.
​
Co on faktycznie napisał? Zadał klasyczne „ASE-owskie” pytanie o popyt: jeśli roboty zastąpią wszystkie zawody, to kto kupi Ferrari i za co, skoro „nikt nie będzie zarabiał”. To jest bardziej zaczepka/żart niż rzetelne pytanie o treść notki.

Czy przeczytał i zrozumiał? Notka mówi wprost, że ludzie będą zarabiać na show/performansie/live, czyli na tym trzecim znaczeniu „zawodów” – na rozrywce, sporcie, obecności, ryzyku, improwizacji, a nie na commodity work.

Komentarz mjk1 ignoruje ten wątek i wraca do mema „roboty odbierają pracę → nikt nie zarabia → kto kupi dobra konsumpcyjne?”, więc wygląda to jak: albo czytanie po łebkach tytułu + pierwszych zdań, albo świadome wciśnięcie swojej agendy, niezależnie od tego, co jest w tekście.​

Co się stało „na poziomie metakomunikacji”? On nie prowadzi rozmowy z Twoją notką, tylko z chochołami we własnej głowie, z wyobrażonym ASE-owcem, któremu od dawna chce dokopać. 

Widać to też w jego innych komentarzach, gdzie często „podpina” swoje tezy pod cudze wpisy i nagminnie insynuuje. Radzę go ignorować, bo szuka awantury, a nie polemiki.

mjk1

mjk1

17.01.2026 23:04

Dodane przez Grzegorz GPS Ś… w odpowiedzi na Kompletnie nie zrozumiałem…

Mylisz się Grzesiu. Dokładnie przeczytałem te wypociny, ale nawet po Twojej odpowiedzi na zadane pytanie nie chce mi się wierzyć, że ktoś może pisać takie farmazony. Ty naprawdę wierzysz, że ludzie będą zarabiać na grze w cymbergaja? Chłopie ochłoń. 

Adam66

Adam66

17.01.2026 23:21

Dodane przez Grzegorz GPS Ś… w odpowiedzi na Kompletnie nie zrozumiałem…

Czy naprawdę ten pinglisz jest potrzebny?  Czy nie da się napisać porządnego tekstu bez angielskich wstawek?

Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

17.01.2026 23:47

Dodane przez Adam66 w odpowiedzi na Czy naprawdę ten pinglisz…

To jest celowy, niezbędny, konieczny, obowiązkowy zabieg stylistyczny. Bez niego nic byś nie zrozumiał, bo byś się nie zainteresował, by nie zatrybiło. Jednak dałeś komentarz, więc dalej już będzie z górki...

spike

spike

17.01.2026 20:36

@grześ, twoj tekst jest "od czapy", podane przykłady nie mają nic wspólnego z AI, robotyką, która już się tak rozwinęła, że się wierzyć nie chce, jak to działa, wystarczy pooglądać cykl filmów dok. z serii "jak to jest zrobione". Wiele lat temu oglądałem podobny film dok. o produkcji jakiegoś sprzętu domowego, w Japonii, co się okazało, w fabryce prawie nie ma ludzi, na hali prawie ciemno, wszystko, od śrubki składają roboty. Fabryka nie ma magazynów, tiry z częściami podjeżdżają do hali, wszystko idzie od razu na taśmę, a drugimi drzwiami wyjeżdżają gotowe i zapakowane wyroby. W fabryce w kantorze pod dachem siedzi kilkuosobowa ekipa inżynierów, którzy kontrolują proces. Podobnie jest w każdej fabryce o produkcji masowej, ludzie są na początku i na końcu produkcji. Robotyka, informatyka, teraz AI, tworzą kolejne zawody, robot sam siebie jeszcze nie potrafi zaprogramować, jeszcze nie rozumie ludzkiej logiki, nie ma wyobraźni, człowiekowi często wystarczy krótka informacja, człowiek to zrozumie, AI ma kłopoty, czy to się kiedyś zmieni, pewnie będzie doskonalsze, ale wyobraźnie nie posiądzie, AI naśladuje ludzi. - - - - - Reasumując, jeszcze dużo wody upłynie, byśmy mieli się obawiać o pracę, którą nam zabierze AI. - - - Co innego jest niebezpieczne, a nawet groźne, jak powierzymy swoje losy AI.
tricolour

tricolour

17.01.2026 22:22

Dodane przez spike w odpowiedzi na @grześ, twoj tekst jest "od…

Spike,  temu Grzesiowi to kobieta chyba jest zbędnym balastem. Dzieci także. Emocjonalność tego błazna jest zerowa.

Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

17.01.2026 22:36

Dodane przez tricolour w odpowiedzi na Spike,  temu Grzesiowi to…

Posłuchaj, to o tobie: Ijontichy, tricolour i spike - wzór zachowania na Naszych Blogach

tricolour

tricolour

17.01.2026 23:55

Dodane przez Grzegorz GPS Ś… w odpowiedzi na Posłuchaj, to o tobie:…

Nie, to nie jest o mnie, ani o innych użytkowników NB.

To jest twoje wyobrażenie mojej osoby na postawie kilku wypowiedzi. Jesteś tak emocjonalnie niedorozwiniętym lub zdegenerowanym osobnikiem, że do końca swego świata będziesz podniecał się naszymi kilkoma ekspresyjnymi słowami.

Ty nie żyjesz, ponieważ nie jesteś w stanie wyjść poza swój intelekt.

Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

18.01.2026 00:59

Dodane przez tricolour w odpowiedzi na Nie, to nie jest o mnie, ani…

Tu opisuję skutki waszej działalności dla całego portalu: Systemowy problem portalu — jak toksyczni użytkownicy niszczą całą wspólnotę!

Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

17.01.2026 21:51

Gdy czytacie tę notkę, zwróćcie uwagę na coś jeszcze głębszego niż sam podział pracy między ludzi i roboty. Nie chodzi o to, że maszyny czegoś nie potrafią albo że człowiek ma jakąś magiczną przewagę. Chodzi o strukturę i unikatowość zdarzeń. Chodzi o niepowtarzalną chwilę.

Weźmy przykład muzyki. Przydech w wokalu, ten moment zawahania się przed wejściem w dźwięk. Albo zgrzyt palca przesuwającego się po strunach przy zmianie chwytu barowego. Technicznie to są artefakty. Produkcja studyjna je usuwa, bo przeszkadzają w powtarzalności. A jednak właśnie one sprawiają, że wersja koncertowa brzmi pełniej, prawdziwiej, intensywniej. Nie dlatego, że są ludzkie, tylko dlatego, że są zdarzeniem w czasie, które wydarza się dokładnie raz i trudno je powtórzyć.

To samo dzieje się na stadionie. Algorytmicznie można by wygenerować idealny mecz, perfekcyjne akcje, zero błędów. Tylko że mało kto by to oglądał. Ludzie przychodzą po napięcie, po możliwość porażki, po to, że piłka może odbić się krzywo, że zawodnik się potknie, że decyzja sędziego wywoła wrzawę. Stadion to nie treść meczu, tylko zdarzenie, które wydarza się tu i teraz — i nigdy więcej.

Roboty przejmą praktycznie wszystko. Także to. Przejmą muzykę, sport, sztukę, rywalizację. Niemniej nawet wtedy nie zniknie aura zdarzenia. Robot też się potknie. Bo aura nie wynika z tego, kto działa, tylko z faktu, że działanie jest nieodwracalne w czasie.

Nigdy nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki — i to dotyczy także robotów. Ten sam algorytm, ta sama architektura, ten sam model decyzyjny nigdy nie znajdzie się w identycznym stanie świata. Bo świat jest niedeterministyczny. I na tym zawsze da się zarobić. Mikrofluktuacje, opóźnienia, interakcje z innymi systemami sprawiają, że każde zdarzenie jest jednorazowe. A im bardziej jednorazowe, tym droższe. Własności podlegają tylko dobra rzadkie. Aura nie jest cechą człowieka. Jest cechą rzeczywistości w czasie.

Dlatego przyszły świat nie będzie światem bez sensu, bez przeżyć, bez nadziei, bez pracy. Będzie światem, w którym wymieniamy się zdarzeniami, a nie tylko produktami. Albo opowieściami o tym, co się wydarzyło. O tym jednym meczu. O tym jednym koncercie. O tym jednym wykonaniu, gdzie głos na moment się zawahał, a struna zapiszczała dokładnie w tym, a nie innym miejscu — i już nigdy tak nie zapiszczy.

To se ne vrátí pane Hawranek. Jednak będziemy ciągle próbowali, by to się powtórzyło, będziemy za to płacić i na tym zarabiać. I im bardziej nie będzie się powtarzało, tym bardziej będziemy tego szukać. Bo przecież nie chodzi o to, by złapać króliczka, ale by gonić go.

I na tym — na tej niepowtarzalności zdarzeń — dalej będzie budowana kultura, relacje i znaczenie. Nie dlatego, że człowiek jest niezastępowalny. Tylko dlatego, że czas jest nieklonowalny.

Grzegorz GPS Świderski
Nazwa bloga:
Pupilla Libertatis
Zawód:
Informatyk
Miasto:
Warszawa

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 295
Liczba wyświetleń: 664,411
Liczba komentarzy: 4,940

Ostatnie wpisy blogera

  • Waluty dobre, waluty złe...
  • Kreacja waluty fiducjarnej z powietrza przez kredyt!
  • Algorytm, który nie rozumie portalu!

Moje ostatnie komentarze

  • Tu opisuję skutki waszej działalności dla całego portalu: Systemowy problem portalu — jak toksyczni użytkownicy niszczą całą wspólnotę! 
  • Ale konkretnie, które konkretnie słowa, które napisałem, są semantycznie niekoniecznie polskie? Może, gdy konkretnie wskażesz ich pochodzenie, to będzie bardziej zrozumiale.
  • Wycofywanie gotówki na skutek jej zużycia, a potem wymiany, może, ale nie musi powodować jej ubytku z obiegu. Niszczenie banknotów nie powoduje ubytku tego, co krąży, bo drukuje się nowe banknoty.…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Przekop nie dla żeglarzy!
  • Wojna dla opornych. W punktach
  • Komentarze na naszych blogach

Ostatnio komentowane

  • Grzegorz GPS Świderski, Tu opisuję skutki waszej działalności dla całego portalu: Systemowy problem portalu — jak toksyczni użytkownicy niszczą całą wspólnotę! 
  • Grzegorz GPS Świderski, Ale konkretnie, które konkretnie słowa, które napisałem, są semantycznie niekoniecznie polskie? Może, gdy konkretnie wskażesz ich pochodzenie, to będzie bardziej zrozumiale.
  • Grzegorz GPS Świderski, Wycofywanie gotówki na skutek jej zużycia, a potem wymiany, może, ale nie musi powodować jej ubytku z obiegu. Niszczenie banknotów nie powoduje ubytku tego, co krąży, bo drukuje się nowe banknoty.…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności