Otrzymane komantarze

Do wpisu: Personalna wojna na emocje między PiS i KO
Data Autor
Grzegorz GPS Świderski
Nigdy nie odszedłem. Zostałem zablokowany na dwa lata na skutek chamskiego ataku i donosów trolli, których poglądy podzielał ówczesny admin. Za napisanie tej notki stąd wyleciałem: niepoprawni.pl
Wojciech2
"To bardzo dobrze, że PiS atakuje Konfederację..." , a oto przykład jednego z ich ataków: salon24.pl
sake2020
Proszę sobie przypomnieć za co pan musiał odejść z NB. Teraz pan próbuje tej samej metody obrażania i skrajnej pogardy w dyskusji. Proszę się nie obawiać,nie zamierzam z panem ,,rozmawiać''. Daleko panu bowiem do poziomu kulturalnego  rozmówcy.
Grzegorz GPS Świderski
Chcesz rozmawiać z sensem — bądź grzeczna. Ucz się od innych, którzy tu to potrafią. Wolisz operować chamskimi sformułowaniami, to się ode mnie odczep. Nie musisz każdemu swój prymitywizm demonstrować — inni to lubią, więc się z nimi taplaj, ja tego podwórkowego języka u mnie nie akceptuję. 
Zofia
@sakeZgadzam się z pani wpisem 100/100. Obserwując scenę polityczną i słuchając jakoby PiS i PO to jedno zło, stwierdzam na podstawie obserwacji, że w PiS-ie są ludzie sumienia a w PO są pozbawieni tych ludzkich cech. To, rządzący z PO, Lewicy , Polski 2050 a nawet PSL-u dążą do unicestwienia Polski zarówno rozwojowo, ekonomicznie i pod względem bezpieczeństwa. Na marginesie tego wywodu o "wojnie polsko-polskiej" tak ogólnie zapytam dlaczego SG nie broni funkcjonariuszki ze swojej służby za znieważenie  lecz zbywa oplucie polskiego munduru dziwnym milczeniem . I jeszcze zapytam czy mordując ks. Jerzego funkcjonariusze wyrwali Mu język, zerwali paznokcie i połamali palce na zlecenie czy tak od siebie, żeby zaznaczyć pełne oddanie oprawcom. Widzę podobieństwo z jaką ochotą oskarżają i próbują wsadzać do więzień opozycję.
sake2020
Bardzo szybko się pan odkrył,,podobnie jak przed dwoma czy trzema latami gdzie każdą próbę dyskusji czy moje pytania  kwitował pan wyzwiskami i nazywaniem mnie chamem.Nawet chamem w białych rękawiczkach. Właśnie z powodu swojego zachowania i arogancji wobec komentatorów pan z portalu odszedł. Dla pana prymitywem jest każdy kto się z panem nie zgadza, czy ośmiela się mieć swoje zdanie . Jak widzę nic się nie zmieniło Wyzwiska zamiast dyskusji i podania w czym pan się pan nie zgadza. jeśli uważa,że moja krytyka jest nieuprawniona. Ja nie muszę podpisywać się pod każdym tekstem z którym się nie zgadzam,a pan nie robi mi aż takiej łaski odpowiadając,ale nie musi popisywać się aż taką furią. 
Grzegorz GPS Świderski
Ten komentarz jest chamski. Nie licz na rozmowę ze mną na takim prymitywnym poziomie.
sake2020
To pewno i dobrze że Konfederacyjka zarówno ta od Brauna jak i ta od Menzena atakują PiS a Menzenek z nalaną gębą nazywa  chamsko starszego od siebie Kaczyńskiego przygłupem i obrzuca inwektywami. Przypuszczam że i prezydent Nawrocki pamięta jego ordynarne wygibasy pod swoim adresem podczas kampanii prezydenckiej..Nie musimy sobie w takim razie łamać głów jak i z kogo po zwycięskich wyborach ukształtuje się koalicja zrodzona z dotychczasowej, planktonu lewicowego i Konfederacji. No i miło będzie popatrzeć jak wśród tych mężyków stanu Tuska i Menzena będzie iskrzyło i trzeszczało .
Grzegorz GPS Świderski
To bardzo dobrze, że PiS atakuje Konfederację kłamliwą narracją, że jest jakoby zblatowana z Tuskiem. Ta propaganda pracuje nie dla PiS-u, tylko dla obu Konfederacji. Nie trzeba z tym walczyć – wystarczy nie zaprzeczać zbyt gorliwie. Jak mówił Machiavelli: „Nie przeszkadzaj wrogowi, gdy popełnia błąd.”. Ta fałszywa propaganda jest dla wolnościowców i narodowców korzystna. Dzięki niej cały elektorat Trzeciej Drogi przejdzie do Konfy, licząc na koalicję z KO (z tego powodu przecież głosowali na 3D), a elektorat PiSowi będzie odbierał Braun. PiS sam się dał osaczyć z dwóch stron — elektorat centrowy pobiera Mentzen z Bosakiem, a skrajnie prawicowy Konfederacja Korony Polskiej Brauna. Jak tak dalej pójdzie, to rządowa koalicja to będzie sojusz dwóch Konfederacji. I wreszcie POPiS (dziś już KOPiS) się zjednoczy — w opozycji.
JzL
Niezawodny Mentzen, nieoficjalny rzecznik Tuska tradycyjnie od rana jedzie po PiS. Generalnie on chyba uważa, że PiS rządzi, bo 80% jego postów na X-ie ostatnio dotyczy tej partii. Koalicja KOKon w praktyce.
Grzegorz GPS Świderski
Tu jest dokładny raport liczący podobieństwo PiS i PO do wszystkich postulatów klasycznej socjaldemokracji: x.com
Grzegorz GPS Świderski
Tak jest!
Grzegorz GPS Świderski
Tak jest!
sake2020
Autor poddaje się stereotypom. Wojna polsko-polska, bratobójcza walka, dwa zwasnione plemiona brzmi nawet zgrabnie,ale powierzchownie. Nie jest prawdą że PiS i PO  (KO) mają takie same poglądy ekonomiczne. PO (KO) ma tylko takie jakie aktualnie pasują do sondaży i na jakie pozwalają jej wiecznie niezadowoleni koalicjanci. Praktycznie więc nie ma żadnego programu. Rozkładanie procentów emocji czy płytkości przekazu na równo przez obie strony tych ,,walczących'' niestety kłóci się z wprowadzeniem i realizacją pojęcia ,,demokracji walczącej'' przez Tuska. więc nie ma tu mowy o wojnie polsko-polskiej a raczej o bezwzględnym reżimie, To urąga państwu polskiemu,że na piedestale stawia się skorumpowanych polityków,umarza się ich sprawy i długi a przeciwników ściga, niszczy, ośmiesza .Tu gdzie nie ma woli politycznej i nie funkcjonuje prawo tam nie da się dyskutować o Milesie,czy Rothbardzie i szkole austriackiej. Dużo się mówi o możliwości czy potrzebie zaistnienia nowego ruchu na którego czele mógłby stanąć prezydent Nawrocki nie skażony polityką emocji i odwetu za to będący już autorytetem. Ale prezydent jest jeden a przyszle kadry i tak będą kompletowane z dotychczasowych.
spike
jakby wam ze @świderskim dać stery finansowe państwa, to jestem pewien, że lepsza byłaby w tej roli ta przysłowiowa kucharka.Tam gdzie rządzą finanse, tam jest ciągle wojna, wyzysk człowieka przez człowieka.
spike
-"Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż Konfiarzowi wejść do królestwa niebieskiego". Jakoś dziwnie się składa, że najwięcej mówią o kapitalizmie wolnorynkowym etc., ci co sami czerpią całymi garściami z socjalnych dobrodziejstw, choćby takie 800+, czy któryś z tego świadczenia zrezygnował ?Znam wielu, śmiem twierdzić, że nie ma takiego.
mjk1
Zgadzam się w pełni. Polska debata publiczna przypomina dziś realizację leninowskiej wizji „kucharki, która miała rządzić państwem” — tylko że nasza kucharka nie chciała się uczyć. Dostaliśmy szansę, by rozmawiać o gospodarce, o suwerenności pieniądza, o długu i realnej wartości pracy, a zamiast tego kłócimy się o to, co powiedział Tusk albo Kaczyński.PiS i KO mają ten sam, socjaldemokratyczny program gospodarczy: redystrybucję, zadłużenie i centralne sterowanie. Różnią się tylko marketingiem – jedni grają patriotyzmem, drudzy europejskością – ale obie strony bronią tego samego systemu długu i uzależnienia. Nie ma w Polsce sporu ideowego, jest rytualne polowanie na wroga, które zastępuje prawdziwą rozmowę o gospodarce.Największy problem polega na tym, że większość społeczeństwa nie jest intelektualnie przygotowana do takiej rozmowy. Nie chodzi o brak wykształcenia, tylko o brak nawyku myślenia. Ludzie wierzą, że „ekonomia to czarna magia”, więc kibicują partiom jak drużynom piłkarskim. Zamiast argumentów – emocje. Zamiast analizy długu i deficytu – wzajemne obelgi.A przecież to właśnie świadomi obywatele powinni rozliczać państwo z długu, inflacji i destrukcji pieniądza. Żadna gospodarka nie może się bilansować, jeśli pieniądz powstaje wyłącznie jako dług. Potrzebujemy w Polsce sporu o idee, nie o twarze: o Misesa i Keynesa, o bilans pracy i kapitału, o pieniądz jako narzędzie suwerenności.Na razie jednak – jak u Lenina – kucharka mogłaby rządzić, ale woli patrzeć, jak inni biją się o garnek, który już dawno jest pusty.
Marek Michalski
Zasady wolnego rynku są związane z naturą ludzką. Zasady marksizmu-keynesizmu też. Te drugie stawiają masy w sytuacji dylematu więźnia, co znajduje rozwiązanie w wyborze życia na cudzy koszt.Spór między efektywnością wolnego wyboru i "sie należy" został już rozstrzygnięty w praktyce. 
Do wpisu: Pieniądz, państwo i mit wspólnej miary
Data Autor
Grzegorz GPS Świderski
Nie polemizuję z treścią tego, co pisali Mises, Hayek i Rothbard — polemizuję z ich czasem. Arystoteles też miał wiele racji i z nich wiele nasza cywilizacja czerpie — ale z naszej perspektywy mało wiedział, więc uzupełnianie go o to, co od jego czasów odkryliśmy, jest niezbędne. Dotyczy to wszystkich uczonych!Mises rzeczywiście twierdził, że pieniądz musi mieć wartość pierwotną jako towar, zanim stanie się środkiem wymiany. Jednak to twierdzenie nie jest dogmatem metafizycznym, lecz opisem procesu historycznego. Nie oznacza ono, że każdy przyszły pieniądz musi mieć fizyczną wartość użytkową. Oznacza jedynie, że pierwszy pieniądz w historii (czyli przejście od barteru do środka wymiany) musiał mieć wartość niezależną od wymiany.Kryptowaluty nie są nowym początkiem historii pieniądza, lecz ewolucją istniejącego systemu wymiany, w którym pojęcie wartości już istnieje. Nie muszą zatem spełniać warunku regresji — ich wartość rodzi się z zaufania do ograniczonej podaży tak jak wartość złota z rzadkości. Mises pisał o warunkach powstania pieniądza, nie o warunkach jego rozwoju.Zresztą, sam Mises uznawał, że gdyby pojawiła się technologia eliminująca ryzyko fałszowania i manipulacji, byłoby to „błogosławieństwo dla porządku rynkowego”. To właśnie robi kryptografia.Hayek postulował konkurencję walut stabilnych — i dokładnie to robi rynek kryptowalut. To nie anarchia tokenów, tylko naturalny eksperyment stabilizacyjny: setki walut konkurują o reputację, a rynek sam eliminuje niestabilne. To, że Bitcoin jest zmienny kursowo nie znaczy, że łamie zasadę Hayeka — znaczy, że jest w fazie, w której rynek wciąż koryguje parametry stabilności.Hayek pisał: „Rynek sam wybierze najlepszy pieniądz – tego, który najskuteczniej zachowuje wartość w czasie.”. To zdanie jest definicją procesu, który dziś zachodzi między BTC, ETH, stablecoinami i innymi projektami. Hayek postulował właśnie denacjonalizację, a kryptowaluty są jej urzeczywistnieniem technologicznym. Nie są doskonałe – ale są pierwszym przypadkiem w historii, gdy prywatna konkurencja walut może istnieć globalnie bez zezwoleń państw.Rothbard żądał 100% rezerwy złota, bo w jego czasach nie istniała technologia, która mogłaby zapewnić uczciwość podaży bez towaru. Dziś istnieje. Matematyka i kod spełniają tę samą funkcję, co złoto w epoce fizycznej: gwarantują niezmienność i ograniczoność.Rothbard pisał o moralnym fundamencie pieniądza — uczciwości emisji. Bitcoin realizuje tę zasadę dosłownie: nikt nie może go dodrukować, nie ma banku centralnego, nie jest zależny od polityków i urzędników. To złoto ery informatycznej. Gdyby Rothbard żył w epoce blockchaina, nie sprzeciwiałby się kryptowalutom – sprzeciwiałby się państwowym walutom cyfrowym (CBDC), bo to właśnie one są fałszerstwem pod ochroną państwa.Co do metodologii i prakseologii. Tu jest zasadnicze nieporozumienie. Tak, Mises twierdził, że ekonomia jest nauką aprioryczną. Niemniej aprioryczność dotyczy zasad ludzkiego działania, nie narzędzi działania. To, że człowiek zawsze dąży do celu, jest aksjomatem. To, że posługuje się kryptowalutą zamiast złota, jest empirycznym wyborem środka, nie zaprzeczeniem prakseologii.Mises nie zabraniał empirycznej obserwacji — zabraniał tylko budowania teorii na statystyce. Ja nie tworzę teorii statystycznej — ja pokazuję, że empiryczne zjawisko (kryptowaluty) potwierdza aprioryczne zasady (dobrowolność, wymiana, ograniczona podaż). To nie rozwód z Misesem, to jego logiczne potwierdzenie w nowym kontekście technologicznym.Hayek słusznie pisał, że wolność wymaga reguł. Jednak reguły nie muszą pochodzić od państwa — mogą wynikać z protokołu. Blockchain jest prawem bez ustawodawcy. To system, w którym reguły są jawne, niezmienne i jednakowe dla wszystkich. To dokładnie ten spontaniczny porządek, o którym Hayek mówił w „Konstytucji wolności”. Hayek pisał o rządach prawa — nie o rządach ludzi. Blockchain jest pierwszym przypadkiem w historii, gdy prawo istnieje bez rządzących. To nie anarchia, to cyfrowa forma ładu spontanicznego.Mises, Hayek i Rothbard badali pieniądz jako instytucję społeczną. My dziś badamy pieniądz jako protokół technologiczny. To nie sprzeczność, lecz kontynuacja. Ekonomia zawsze śledziła ewolucję środków wymiany: od soli, przez złoto, papier, karty, aż po kod. Kryptowaluta nie jest negacją szkoły austriackiej — jest jej kolejnym rozdziałem.Mises napisał teorię pieniądza, Hayek zaprojektował jego denacjonalizację, Rothbard domagał się moralnego ładu. Kryptowaluta spełnia ich postulaty łącznie:powstała spontanicznie (Mises),funkcjonuje poza państwem (Hayek),jest moralnie uczciwa, bo nikt nie może jej fałszować (Rothbard).A to, że kryptowaluty nie są jeszcze stabilne to tylko znak, że rynek żyje. Każda nowa forma pieniądza zaczynała się od niestabilności, zanim stała się standardem. Tak samo będzie i tym razem.
mjk1
No to po kolei w punktach i szczegółowo. 1. Mises: pieniądz nie powstaje z idei, lecz z rynku – ale w ramach porządku prawa i własności Przywołuje Pan Ludwiga von Misesa i jego „Teorię pieniądza i kredytu” (1912), by sugerować, że Mises popierał „konkurencję walutową” w sensie dowolnej emisji tokenów lub kryptowalut. To całkowite nieporozumienie. Co naprawdę pisał Mises: „Pieniądz może powstać tylko w wyniku rynkowego procesu wymiany towarowej, w którym pewien towar stopniowo staje się ogólnym środkiem wymiany.”  (Teoria pieniądza i kredytu, rozdz. 2) Dalej Mises dodaje: „Nie jest możliwe, by pieniądz powstał na mocy umowy, dekretu, ani projektu inżynierii społecznej.” To oznacza, że pieniądz nie jest projektem teoretycznym (a więc także „kryptowaluty” nie stają się pieniądzem przez sam fakt, że ktoś je wymyślił). Mises opisuje proces historyczny i spontaniczny, w którym konkretne dobra realne (złoto, srebro) uzyskały status pieniądza dzięki wartości pierwotnej jako towaru. Kryptowaluty tego warunku nie spełniają — nie mają żadnej wartości użytkowej przed rynkową wymianą, co oznacza, że nie mogą powstać zgodnie z tzw. twierdzeniem regresji pieniężnej Misesa. „Aby coś mogło stać się pieniądzem, musi już posiadać wartość wymienną niezależną od jego funkcji jako środka wymiany.”  (Teoria pieniądza i kredytu, s. 110–112, wyd. Liberty Fund) To właśnie twierdzenie regresji uniemożliwia włączenie kryptowalut do misesowskiej teorii pieniądza. Twierdzenie to było zresztą kamieniem węgielnym całej późniejszej austriackiej teorii pieniądza. Przeinaczenie: Przypisuje Pan Misesowi ideę, że „konkurencja walutowa” oznacza dowolność emisji – tymczasem Mises pisał o konkurencji między towarami o realnej wartości, nie między abstrakcyjnymi symbolami. 2. Hayek: „Denacjonalizacja pieniądza” nie oznaczała anarchii walutowej ani kryptowalut To najczęstsze nadużycie w libertariańskiej publicystyce. Friedrich Hayek w eseju Denationalisation of Money (1976) rzeczywiście postulował możliwość emisji prywatnych walut, ale z bardzo ścisłym zastrzeżeniem: ich wartość miała być stabilna i utrzymywana przez konkurencję reputacyjną, nie przez spekulację. Hayek pisał: „Gdyby prywatne instytucje mogły emitować własne waluty, ich przetrwanie zależałoby od utrzymania stałej wartości w stosunku do koszyka dóbr. Emisja niestabilnej waluty byłaby samobójstwem.”  (Denationalisation of Money, s. 45) Zatem Hayek nie postulował „wolnego rynku tokenów”, tylko konkurencję stabilnych walut opartych na realnym koszyku towarów, czyli mechanizm rynkowej dyscypliny, który miał chronić użytkowników przed inflacją. Kryptowaluty, których kurs jest ekstremalnie zmienny, są odwrotnością tego, co Hayek proponował. Dalej pisał: „Nie byłoby żadnego sensu w dopuszczeniu emisji prywatnych walut, które nie gwarantują stabilności wartości. Rynek sam by je odrzucił.”  (Denationalisation of Money, s. 49) Przeinaczenie: Hayek nie był prekursorem Bitcoina, lecz krytykiem niestabilnego pieniądza. „Denacjonalizacja” miała służyć stabilności, nie anarchii walutowej. 3. Rothbard: twardy pieniądz, nie cyfrowe tokeny Przedstawia Pan Murraya Rothbarda jako logicznego kontynuatora Misesa i Hayeka, który „na pewno doceniłby kryptowaluty”. To fikcja – Rothbard był bezkompromisowym zwolennikiem 100% rezerwy złota i całkowitego zakazu emisji pieniądza fiducjarnego. W „What Has Government Done to Our Money?” (1963) pisał: „Jedynym uczciwym pieniądzem jest ten, który posiada wartość rynkową jako towar – przede wszystkim złoto. Każda forma pieniądza bez pokrycia w towarze jest oszustwem.” A w „The Mystery of Banking” (1983): „Banki emitujące środki płatnicze bez pełnego pokrycia w towarze dokonują fałszerstwa pod ochroną państwa.” Trudno więc sobie wyobrazić, że Rothbard poparłby waluty, które: nie mają pokrycia w towarze, opierają się wyłącznie na algorytmie i wierze w jego trwałość, służą głównie spekulacji. Przeinaczenie: Rothbard nie był rzecznikiem dowolnej „konkurencji walut”, tylko moralnej i rynkowej czystości pieniądza towarowego. Kryptowaluty w jego sensie są czystym fiducjarzem bez państwa a więc kolejną formą pieniądza zaufania, którego Rothbard nienawidził. 4. Metodologia: szkoła austriacka nie „rozwija się empirycznie” jak fizyka Pańskie Porównanie („Einstein nie interpretował Newtona, tylko rozwijał go”) jest błędne w samej podstawie.  Mises w „Ludzkim działaniu” (1949) jasno pisał, że ekonomia jest nauką aprioryczną, nie empiryczną: „Ekonomia nie odkrywa praw przez eksperyment, lecz dedukuje je z aksjomatu ludzkiego działania.”  (Human Action, rozdz. 2) To oznacza, że nie można „twórczo rozwijać” Misesa poprzez empiryczne odkrycia (np. kryptowaluty), tak jak Einstein rozwijał Newtona przez obserwację.  Mises byłby pierwszym, który by taki „rozwój” odrzucił jako konstruktywizm – dokładnie to, co krytykował u socjalistów i keynesistów. Przeinaczenie: Utożsamia Pan dedukcyjną teorię prakseologiczną z empirycznym przyrodoznawstwem, co jest całkowitym błędem metodologicznym. 5. Wolność to nie brak reguł Ani Mises, ani Hayek, ani Rothbard nie utożsamiali wolności gospodarczej z brakiem ram prawnych.  Hayek w „Konstytucji wolności” (1960) podkreślał: „Wolność nie oznacza anarchii. Oznacza rządy prawa, które ograniczają arbitralną władzę, ale same stanowią ramę dla działań jednostek.” To uderza w całą pańską konstrukcję gdzie utożsamia Pan „wolność pieniądza” z dowolnością emisji.  Dla Hayeka pieniądz bez prawa to nie wolność, lecz chaos. Reasumujac:Mises – twierdzenie regresji wyklucza kryptowaluty jako naturalny pieniądz. Hayek – postulował konkurencję stabilnych walut, nie spekulacyjnych tokenów. Rothbard – żądał 100% rezerwy złota, czyli antytezy kryptowalut. Austriacy – nie traktowali ekonomii jak fizyki; nie „rozwija się” ich teorii przez eksperyment. Wolność pieniądza – wymaga prawa i odpowiedzialności, nie ich braku. Mam nadzieję, że wszystko szczegółowo wyjaśniłem. jeżeli cos pominąłem proszę pytać, postaram się odpowiedzieć.
Grzegorz GPS Świderski
Nie gniewam się, bo to prawda. Tak, nie interpretuję Misesa i Hayeka, tylko wykorzystuję ich odkrycia, a dokładniej: rozwijam je. Dokładnie to samo robił Rothbard — rozwinął tezy Misesa i Hayeka. Ja idę jeszcze dalej: jego też wykorzystuję i rozwijam. Oni nie znali kryptowalut, więc ten rozwój ich myśli jest konieczny. Na tym właśnie polega ekonomia. Ideologią jest trzymanie się ściśle starych mistrzów, a nauka to korzystanie z nich do dalszych odkryć, a nie osiąście na laurach ich osiągnięć. Warto sięgać do źródeł, ale nie warto się ich dogmatycznie trzymać, lepiej je twórczo rozwijać i kontynuować. Proszę po przejrzeniu źródeł zadać sobie pytanie: co ci autorzy napisaliby o kryptowalutach?Dokładnie tak samo Einstein nie interpretował Newtona, ale go twórczo wykorzystał — nigdy mu nie zaprzeczył i postąpił tak samo jak on: stanął na barkach gigantów. Ja też stoję na barkach gigantów: Misesa, Hayeka i Rothbarda. Stoję na barkach, a nie siedzę w środku.
mjk1
Pańskie rozumienie zarówno Misesa, Hayeka, jak i Rothbarda jest mocno selektywne i propagandowe. Proszę się nie gniewać, ale Pan nie interpretuje, tylko wykorzystuje. Przygotuję Panu, rzeczową odpowiedź pokazującą, że to ideologia a nie ekonomia. Trochę to jednak potrwa, bo muszę sięgnąć do źródeł i sprawdzić wszystko jeszcze raz dokładnie, żeby niczego nie pominąć, czy czegoś nie przekłamać. 
JzL
Zaraz wybije godzina 2pm, a Mentzen jeszcze nie wypuścił tweeta o PiS. Mógłby ktoś z jego bliskich sprawdzić, czy nic mu się nie stało?  To jednak człowiek, mimo wszystko jest
Do wpisu: Milei, BRICS i mit wielobiegunowej niewoli
Data Autor
Grzegorz GPS Świderski
Akumulacja zysków, spekulacyjne zamrożenie kapitału, rajdy podatkowe, czy rosnący dług — to wszystko nie jest efektem wolnego rynku, tylko jego zniszczenia przez interwencjonizm państwowy.Mises wyjaśnił to już sto lat temu: gospodarka rynkowa ma własne mechanizmy równowagi, ale przestają one działać, gdy pieniądz przestaje być towarem. Kiedy państwo monopolizuje jego emisję, wprowadza przymus kursowy, bank centralny i politykę stóp procentowych — przestaje istnieć wolny rynek kapitału. To nie prywatni przedsiębiorcy, lecz państwowy system bankowy decyduje, kto ma dostęp do pieniądza, a kto nie.Hayek pisał, że „największym źródłem kryzysów są błędne sygnały cenowe, wysyłane przez sztucznie manipulowany pieniądz”. Kredyt nie jest już wtedy naturalnym skutkiem oszczędności, lecz wynikiem decyzji biurokratów i bankierów centralnych. Gdyby pieniądz był rynkowy — oparty o dobrowolne umowy i pokrycie w realnych dobrach — to żaden „deficyt popytu” nie mógłby powstać, bo każda produkcja byłaby finansowana rzeczywistymi oszczędnościami, nie pustym długiem.Rothbard ujął to brutalnie: „Nie istnieje coś takiego jak chroniczny brak popytu. Istnieje tylko nadmiar państwowego długu i fałszywego pieniądza.”Mechanizm że zyski nie wracają do obiegu — nie jest efektem „kapitalizmu”, lecz socjalizmu finansowego. Bo gdyby rządy nie tworzyły systemów podatkowych, które karzą produkcję, a nagradzają spekulację, gdyby nie gwarantowały „zbyt dużych, by upaść” korporacji, gdyby nie chroniły monopoli koncesjami i licencjami, wtedy żaden kapitał nie mógłby się „zamrozić”. Kapitał, który nie pracuje, traci wartość. Tylko system fiskalno-finansowy zniekształcony przez państwo pozwala mu trwać sztucznie.Nie jest też prawdą, że w kapitalizmie popyt jest zawsze niższy niż podaż. W zdrowej gospodarce rynkowej produkcja jest sama dla siebie źródłem popytu — to prawo Saya, którego żaden keynesizm nie obalił, tylko zakrzyczał. Ludzie produkują, by coś kupić. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy państwo wtrąca się w cenę pieniądza, czyli w stopę procentową — wtedy zniekształca relację między oszczędzaniem a inwestowaniem.Kiedy bank centralny obniża stopy „by pobudzić gospodarkę”, to nie zwiększa realnego popytu, tylko tworzy fałszywy sygnał obfitości kapitału. Przedsiębiorcy inwestują w projekty, które w naturalnych warunkach nigdy by nie powstały. Tak rodzą się bańki spekulacyjne i „nierównowaga”. Ale to nie wolny rynek ją wytwarza — tylko przemoc fiskalna i kredytowa państwa.Wolny rynek nie potrzebuje „równoważenia” — sam się równoważy. To państwo niszczy tę równowagę w imię jej przywracania.
mjk1
Również dziękuję za tę polemikę — widać, że jest oparta na solidnej znajomości teorii Misesa i Hayeka. Właśnie dlatego warto doprecyzować, w którym punkcie różnimy się w ocenie.Zgadzam się, że gospodarka jest procesem dynamicznym, a nie statycznym równaniem. Jednak ta dynamika nie zmienia faktu, że w każdym momencie całkowity popyt efektywny jest mniejszy niż wartość produkcji, jeśli system opiera się wyłącznie na zasadzie prywatnej rentowności.Dlaczego? Bo zysk, który w teorii „wraca do obiegu”, w praktyce nie musi w nim pozostać.W idealnym modelu austriackim każdy zysk byłby reinwestowany lub wydany, tworząc nowy popyt.Ale w realnej gospodarce kapitalistycznej znaczna część zysków jest akumulowana, spekulacyjnie zamrażana, transferowana do rajów podatkowych lub przeznaczana na wykup aktywów finansowych, które nie tworzą nowej produkcji.To właśnie powoduje chroniczny deficyt popytu wobec podaży.Inaczej mówiąc – nadwyżka produkcji nad funduszem płac i wydatków konsumpcyjnych nie bilansuje się automatycznie, bo część dochodu zostaje zmonetyzowana, ale nie spożytkowana w gospodarce realnej.W efekcie powstaje spirala długu, która kompensuje tę nierównowagę poprzez kredyt i to właśnie kredyt, nie zysk, staje się głównym źródłem popytu.Tu jest źródło współczesnych kryzysów kapitalizmu – nie w „fałszywym pieniądzu”, lecz w samym mechanizmie rozdziału dochodu w systemie, który wymaga zysku, ale nie gwarantuje jego równoważenia przez realne wydatki.Dlatego uważam, że problem nie polega na samym banku centralnym, ale na konstrukcji pieniądza jako długu oraz na fakcie, że pieniądz nie jest tworzony w relacji do wartości pracy i produkcji, lecz w relacji do oczekiwanego zwrotu finansowego.W takiej sytuacji żadne „dostosowanie przez stopy procentowe” nie przywróci równowagi, bo system od początku bazuje na niedoborze środków względem wartości produkcji.Zgadzam się, że pieniądz jest informacją – ale informacją o czym?Jeżeli ma informować o preferencjach, to tylko wtedy, gdy te preferencje mają pokrycie w realnych możliwościach nabywczych społeczeństwa.A te możliwości nie są nieograniczone – bo wynikają z funduszu płac i dochodu, który w kapitalizmie zawsze stanowi tylko część wartości wytworzonej produkcji.Dlatego właśnie potrzebna jest reforma pieniądza, która odtworzy równowagę między zdolnością gospodarki do tworzenia dóbr a ilością środków dostępnych do ich zakupu.Nie chodzi o centralne sterowanie, lecz o przywrócenie logicznego bilansu między tym, co wytwarzamy, a tym, co możemy wykupić.To jest fundament mojego cyklu o niezależnym pieniądzu:nie kolejna teoria alternatywnej waluty, ale próba przywrócenia realnego ekwiwalentu między pracą, produkcją i pieniądzem.Bez tego – każdy system, nawet najbardziej „wolny”, prędzej czy później musi zderzyć się z granicą własnej nierównowagi.