|
|
@ trawa 2015-01-27 [22:46]
ad. "Jednak zostaje problem emisji CO2"
Obecnie Komisja Rolnictwa w UE (z udziałem polskich europosłów: Ożoga,
Kuźmiuka, Wojciechowskiego) pracuje nad uwzględnieniem roli lasów
w pochłanianiu CO2 w europejskim systemie handlu emisjami.
( info: 44minuta n/w wywiadu z prof. Janem Szyszko)
radiomaryja.pl |
|
|
@ trawa 2015-01-28 [12:56]
Również pozdrawiam i dziękuję za dyskusję. |
|
|
trawa A co zrobić z tym "wychwyconym" CO2? Podobno można go wtłoczyć z powrotem w głąb ziemi, ale to bardzo podraża cały proces i stawia pod znakiem zapytania jego opłacalność.
Nie mam nic przeciwko poszukiwaniu nowych rozwiązań opartych na węglu. Jednak podsycanie lęków i odrzucanie sprawdzonej i opłacalnej energetyki jądrowej ze względów ideologicznych (albo co gorsza w imię interesów lobby węglowego) uważam za szkodliwe dla Polski. |
|
|
trawa Tani. Budowa EJ jest droga, ale okres eksploatacji długi.
Nie mam za dużo czasu na rozpisywanie się, a więc swiadomieoatomie.pl Pozdrawiam sumiennego (sumienną) dyskutanta/kę. |
|
|
Tani prąd z elektrowni jadrowych ??
"Elektrownie jądrowe na świecie produkują zaledwie ok. 15 proc. energii elektrycznej,
zużywając ponad 70 proc. środków przeznaczonych w skali światowej na rozwój energetyki."
niedziela.pl |
|
|
" Poza tym naszemu krajowi zostały narzucone przez Unię Europejską administracyjnie obowiązkowe wysokie normy udziału energetyki odnawialnej w całości produkcji energii i restrykcyjne ograniczenia emisji dwutlenku węgla. Lecz Polska jest bogata w źródła odnawialne, takie jak geotermia, a także gaz łupkowy.
Tymczasem rząd proponuje lekarstwo gorsze od choroby - energetykę jądrową. "
niedziela.pl
"Znamienne, że Niemcy zaczęli wdrażać program zamknięcia swoich elektrowni atomowych. Zastanawiając się nad pytaniem, kto jest zainteresowany, by w Polsce budować elektrownie atomowe, trudno nie zauważyć, że wielkie koncerny atomowe są obecnie na krawędzi bankructwa.
Czyżby inwestycje w Polsce miały poratować te zagraniczne podmioty?" |
|
|
@ trawa 2015-01-27 [22:46]
ad. emisji CO2:
"Dotyczy to także dwutlenku węgla, który nie jest gazem szkodliwym, ale który z powodu unijnych regulacji może być emitowany do atmosfery tylko w ograniczonych ilościach. Gazowanie węgla to sposób pozwalający na łatwe wychwytywanie tego gazu, a to może ograniczyć koszty produkcji energii."
gosc.pl |
|
|
trawa Jednak zostaje problem emisji CO2. Są też inne minusy, a sprawa opłacalności?...ziemianarozdrozu.pl-–-podziemne-zgazowanie-wegla |
|
|
Nowoczesna technologia gazowania węgla pod ziemią:
"W konwencjonalnej elektrowni palący się węgiel podgrzewa parę wodną, która napędza turbinę,
a ta z kolei generator produkujący prąd. Sprawność tej metody wynosi około 35 proc. Innymi słowy 65 proc. energii
„zamkniętej” w węglu jest marnowane.
W przypadku urządzeń wykorzystujących do produkcji energii paliwo gazowe sprawność wynosi do 60 proc., a więc marnowane jest tylko 40 proc. energii. Paliwo gazowe jest też dużo bardziej ekologiczne. Spaliny nie zawierają pyłu ani zanieczyszczeń siarkowych, a ilość tlenków azotu może być także mniejsza niż przy spalaniu węgla."
gosc.pl |
|
|
@ trawa 2015-01-27 [18:24]
Los obdarzył nas pokładami węgla, które mamy szansę wykorzystać
unikając problemów ekologicznych czyli "trucia" stosując np.
proces gazyfikacji węgla pod ziemią.
dziennikpolski24.pl
"Tym razem surowiec nie opuści podziemnych pokładów. Znikają prawie wszystkie problemy ekologiczne, jakie niesie ze sobą funkcjonująca kopalnia. Wszystkie trujące składniki dymu ze spalania węgla zostaną w głębinach. Podobnie pyły i popioły. |
|
|
trawa Szwedów i Finów los "przymusił" do produkowania taniego i czystego dla środowiska prądu z elektrowni jądrowych.
Niestety, dla Polski los nie był tak łaskawy. Obdarzył nas pokładami węgla, które musimy, słono do tego dopłacając, wydobywać po wsze czasy i jeszcze wytwarzać z niego, trując się przy okazji, niemożliwie drogi prąd. Takim to już jesteśmy pechowcem. |
|
|
@ trawa 2015-01-27 [14:31]
Polska powinna pozostać wśród krajów całkowicie wolnych od kontrowersyjnej energetyki jądrowej
jak Włochy, Austria, Portugalia, Irlandia.
Tym bardziej, że Polska jest największym producentem węgla kamiennego w Europie
w przeciwieństwie do krajów skandynawskich, które nie mają liczących się złóż węgla.
stockholm.trade.gov.pl
Dla krajów skandynawskich elektrownie jądrowe są prawdopodobnie dobrodziejstwem PRZYMUSOWYM
(węgiel kamienny np. w Finlandii pochodzi z importu, głównie z Rosji)
ad." Inni natomiast, nawet przewrażliwieni na punkcie ekologii Skandynawowie,
korzystają z dobrodziejstwa taniej i czystej energii jądrowej." |
|
|
trawa Powtórzę: Polska jest zewsząd otoczona elektrowniami atomowymi, starszymi i nowszymi, bardziej i mniej bezpiecznymi. Awaria którejkolwiek z nich byłaby także naszym problemem.
Tyle, że nic z tego nie mamy.
Inni natomiast, nawet przewrażliwieni na punkcie ekologii Skandynawowie, korzystają z dobrodziejstwa taniej i czystej energii jądrowej. Nie przejmują się wyimaginowanymi niebezpieczeństwami (tak, wyimaginowanymi: żaden atak terrorystyczny na elektrownię atomową nie miał nigdy miejsca, żadna wroga bomba nie rozwaliła reaktora).
Zwielokrotnione zabezpieczenia, umieszczone w różnych miejscach systemu, praktycznie eliminują dzisiaj możliwość poważnej awarii (ostatnia katastrofa, w Fukushimie, to wynik trzęsienia ziemi i tsunami, a tamtejsza elektrownia miała 40 lat). Obudowy reaktorów chronią je nawet przed skutkami uderzenia samolotu, np. w wyniku ataku terrorystycznego.
Nasze elektrownie, jako nowe, należałyby do najbardziej bezpiecznych, bo w tej dziedzinie dokonał się ogromny postęp.
Ale my wolimy wymyślać problemy, przepłacając za prąd i martwiąc się emisją CO2. |
|
|
@ trawa
ad. "Oczywiście energetyka jądrowa oznacza różne problemy
- tak samo jak każda inna."
Otóż, nie tak samo.
Awaria w elektrowni jądrowej może prowadzić do DŁUGOTWAŁYCH
i nieprzewidywalnych skutków o nieprzewidywalnym zasięgu.
I tym różni się zasadniczo od awarii w elektrowni konwencjonalnej.
Niestety zwiększa się prawdopodobieństwo ataków terrorystycznych i działań wojennych
jako REALNYCH PRZYCZYN awarii elektrownii jądrowych. |
|
|
Jabe Proszę się temu przyjrzeć chłodnym okiem. Mnóstwo krajów bardzo czegoś chce, a my możemy to dać. Jak bardzo chcą? Przypuszczam, że irracjonalne antynuklearne fobie sprawiły, że gotowe są zapłacić bajońskie sumy. Czy to nie jest okazja? Co to za problem w gruncie rzeczy?
Tylko proszę nie opowiadać, że te odpady będzie trzeba przechowywać przez setki tysięcy lat. Wystarczy sto i to w nadzorowanym składowisku. Do tego czasu wybuduje się reaktor na neutrony prędkie (albo jakiś inny) i to cholerstwo „spali”. Nawet jeśli nauka i technologia będą przez sto lat nie poczynią postępów, zrobi się dziurę w kratonie i tam to wrzuci. Nie można też wykluczyć, że te odpady za jakiś czas staną się wartościowym surowcem.
Na cudzym bezrozumnym zachowaniu można bardzo dobrze zarobić. Trzeba tylko samemu nie dać się ponieść emocjom, nie wiadomo przez kogo i w jakim celu podniecanym. |
|
|
trawa @ waga
Oczywiście energetyka jądrowa oznacza różne problemy - tak samo jak każda inna.
1. Uzależnienie od zagranicy. W zakresie technologii - Polska nie jest tu ani nie będzie samowystarczalna zarówno jeśli chodzi o elektrownie jądrowe, jak i nowoczesne rozwiązania w elektrowniach np. węglowych. Sprostanie wymogom w zakresie zmniejszenia emisji chociażby CO2 wymaga bardzo nowoczesnych technologii, które też muszą być importowane. Co do uranu, to możemy go kupować np. od Australii, Kanady, Namibii czy RPA. Koszt paliwa stanowi niewielki ułamek ceny elektryczności z elektrowni jądrowych. Nawet dwu- lub trzykrotny wzrost ceny tego surowca nie spowoduje zauważalnego wzrostu ceny energii. Nie mówiąc już o tym, że Polska ma własne spore zasoby uranu, które można eksploatować (ale nie ma takiej potrzeby).
2. Zagrożenie awarią lub atakiem terrorystycznym. Jest ono równie wysokie teraz, ponieważ Polska jest otoczona ze wszystkich stron elektrowniami jądrowymi w sąsiednich krajach. W odległości do 300 km od naszych granic działa 10 elektrowni atomowych. Istnieją one w Niemczech, Czechach, na Słowacji, Węgrzech, Litwie, Ukrainie, Szwecji... Właściwie z bliższych krajów tylko Białoruś jest pozbawiona elektryczności z atomu.
3. Składowanie odpadów. To na pewno problem, ale trzeba sobie zdawać sprawę z tego, jak niewiele tych odpadów powstaje w porównaniu z energetyką tradycyjną (z elektrowni węglowej produkującej rocznie 1000 MWe "dostajemy" 7 mln ton odpadów, a z jądrowej zaledwie 110 ton, w tym tylko 10 t odpadów o wysokiej promieniotwórczości). Skoro wszystkie inne kraje jakoś sobie z tym radzą, czemu Polska nie mogłaby?
Dodam jeszcze, że premier Kaczyński był zdecydowanym zwolennikiem powstania energetyki jądrowej w Polsce i korzystania przez nasz kraj z doświadczeń krajów takich jak np. Francja. Dlatego trudno mi zrozumieć obecną krucjatę antyjądrową prof. Szyszki, który był ministrem w rządzie PiS. |
|
|
wiadomosci.onet.pl
"Niemcy nie mają jeszcze żadnego składowiska na wysoko radioaktywne odpady. Poszukiwanie odpowiedniej lokalizacji ma się rozpocząć po roku 2016 i trwać do roku 2031. Obecnie są one tymczasowo składowane w Gorleben lub przy elektrowniach jądrowych. Specjalna komisja, podlegająca Bundestagowi, ma do roku 2016 wypracować wytyczne odnośnie poszukiwania lokalizacji w RFN."
dw.de
Dokąd z odpadami atomowymi? Europa szuka miejsc na składowiska |