Otrzymane komantarze

Do wpisu: Czy zaraz po Wielkanocy będzie koooooniec "dobrej zmiany" ?
Data Autor
Francik
Jeśli wierzyć tłumaczeniom Terleckiego to podobny brak wyobraźni spowodował konflikt z Izraelem. Nikt nie skojarzył, że nowelizacja ustawy o IPN jest uchwalana w przeddzień uroczystości w Auschwitz, ustawa leżała rok, ale kukizowcy zaczęli naciskać, więc wyciągnięto ją z zamrażarki, a minister Jaki uznał, że skoro Żydzi nie zgłaszają już uwag do ustawy o IPN, tylko do ustawy reprywatyzacyjnej to nas nie zaatakują. Oczywiście tu też zachodzi pytanie czy to tylko brak wyobraźni i zarozumialstwo Ziobry, Jakiego i Dudy oraz jego ludzi.
Można prosić o przykłady gdzie Pan Piotrowicz faladyszował prawo...!?
Przetarłem patrzałki i czytam co widzę-hak jest b tym ,że różnica pomiędzy 2/3 a 3/5 jest mało istotna ,ważniejsze byłoby gdyby quorum w drugim glosowaniu wynosiło 50 % plus jeden ! Tera będzie najlepsze,napisz ptaszyno ma na podstawie jakiego art.Konstytucji Bredzisław II ma prawo do pisania regulaminu Sądu Najwyższego i kto ma w ogóle takie prawo....!? PS.Czy opinia Kolegium Sędziów Sądu Najwyższego jest wiążąca czy tylko jest zwykłą opinia którą można pominąć ,podobnie jest z nowelizacja ustawy o KRS -gdyby losy ustawy zależąły od opinii sędziów Sądu Najwyższego to nigdy by nie weszła w życie ,
Obserwator
Więc jak się dobudzisz to "Czytaj ustawy" - nowa Ustawa o Sądzie Najwyższym (wchodzi w życie 3 kwietnia): "...Art. 4. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, po zasięgnięciu opinii Kolegium Sądu Najwyższego, określi, w drodze rozporządzenia, regulamin Sądu Najwyższego, w którym ustali liczbę stanowisk sędziego Sądu Najwyższego nie mniejszą niż 120...", oraz "...Art. 13 § 2. Do podjęcia uchwały Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego w sprawie wyboru kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, wymagana jest obecność co najmniej 2/3 liczby sędziów każdej z izb. Jeżeli uchwały nie podjęto ze względu na brak wymaganego kworum, do podjęcia uchwały na kolejnym posiedzeniu wymagana jest obecność co najmniej 3/5 liczby sędziów Sądu Najwyższego...". 3/5 z "co najmniej" 120 sędziów, to - jak łatwo policzyć - 72 sędziów Sądu Najwyższego. Obecnie jest 83 sędziów Sądu Najwyższego i ze względu na paraliż KRS uzupełnienie składu jest niemożliwe. Jeżeli dziewięciu z nich (w tym Pierwszy Prezes) nie wyrażą zainteresowania pozostaniem, quorum szlag trafi i powstanie impas, natomiast zasadne jest pytanie, czy zmiana (nowelizacja) Ustawy o KRS będzie po 3 kwietnia możliwa, skoro nie będzie możliwości uzyskania opinii Sądu Najwyższego ze względu na brak Pierwszego Prezesa. "Czytaj ustawy..."
Anonymous
Pierwszy chyba raz nie przekonuje mnie rozwiązanie proponowane przez Prof.Krystynę Pawłowicz:"interpretacja prawa w trudnych sytuacjach powinna zmierzać do takich ustaleń, które pozwolą zrealizować cel założony dla danej ustawy, chyba, że praktyka prawa pozwala na działanie w sytuacjach patowych - ostatecznie takie sytuacje się zdarzają. Taką sytuację - podobnie jak w klinczu w sprawie Trybunału Konstytucyjnego - można wykorzystać do wprowadzenia w państwie nowego porządku prawnego, skoro dotychczasowy się zablokował. Brakuje jednak politycznej siły, która potrafiłaby zmiany przeforsować, brakuje też dyskusji nad konstytucją. Spodziewam się,że zostaniemy w pewnym momencie zostaniemy zaskoczeni knotem,który przebije obecną, tak jak obecna jest gorsza od stalinowskiej - dowód na marsz lewicy. Pańska propozycja jest rozwiązaniem prostym i racjonalnym. Jak uczy doświadczenie zostanie z tych powodów pominięta. Pozostaje kwestia innych tego typu pułapek. Brakuje na taką okoliczność osoby lub kolegium, która w sytuacjach patowych miałaby prawo działania, np.Prezydent, albo min.2/3 kolegium złożonego z Prezydenta, Marszałków, Przewodniczącego Sądu Najwyższego i Prymasa. "Prezydent BĘDZIE MUSIAŁ pozostawić tylu starych sędziów ile sobie zażądają" - Nie byłoby to niezgodne z ustawą?  
Jak dla mnie to zbyt wczesna ;pora aby przeprowadzić skomplikowane obliczenia matematyczne ale 3/5 to 60 %  2/3 to mi wychodzi na 66 %.. Pozdrówka z rana .
jazgdyni
Cześć Janku! Jak widać precyzja i staranność nadal pozostaje wyłączną domeną, nas - ludzi techniki. A już fakt, że Gersdorf i jej klika wydymali Kaczyńskiego z Piotrowiczem jest dla mnie nie do pojęcia. Piotrowicz został wymieniony nie bez kozery, bo dotychczas był głównym Falandyszem prezesa. A tu patrz, baba co nie maszerowała, bo stała, skutecznie pokazuje środkowy palec. Serdeczności
Adam66
..."potrzeba 3/5 nominalnego składu, a zostaną niespełna 2/3, więc nie będzie quorum" - przecież 2/3 to więcej niż 3/5... Chyba, że trzeba doliczyć "niespełna"...
mmisiek
Jeśli Autor ma rację to są chyba tylko dwie możliwości - albo u władzy mamy ludzi kompletnie bez wyobraźni, albo ta cała dobra zmiana jest głównie tylko markowana.  
Do wpisu: Panie Premierze, czy chciałby Pan 120 mld złotych? Rocznie?
Data Autor
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
No to proponuję w bilansie Polski wprowadzić po stronie aktywów - roszczenia z tytułu reparacji wojennych Niemcy. - 300 mld USD i jest cacy. Mamy wydłużony bilans.  Żeby nie wykazywać nieuzasadnionego zysku to bierzemy pod te roszczenia 300 miliardów USD u lichwiarskiej międzynarodówki ( dadzą bez problemu- wystarczy kliknąć w tastaturę ) . Księgowo żaden problem. A potem sie zobaczy - w razie czego mozna ogłosic upadłość. To tez żadne wielkie aj waj. Możliwości jest wiele. A co do zabezpieczeń pod kreację pieniadza to w Faust II jest opisana cała technika ( kiedyś pisałem o tym ).  Pozdrawiam ro z m.
Obserwator
Witaj Kreacja pieniądza dłużnego wymaga jedynie jednej rzeczy: "depozytu", czymkolwiek miałby być (chyba w zeszłym roku dość głośna była sprawa pytania członka zdaje się Izby Gmin, w sprawie przyjęcia przez Bank Anglii "do wykupu" weksla własnego ze Stanów na coś 5 bln USD), więc wymaga tylko tego, kto taki "depozyt" gotów jest utworzyć. Jeżeli tym "depozytem" składanym do EBC jest zobowiązanie Niemiec do uregulowania za pięć milionów lat kwoty z depozytu, zaś stopa procentowa EBC dla wytworzonej w ten sposób sumy będzie 0%, to od strony księgowej wszystko jest cacy. Opłacalne dla wszystkich zainteresowanych, a w dodatku nie jesteśmy gołodupcami - roszczenia reparacji wobec Niemiec to bardzo konkretna wartość (tyle że - jak wspomniałem - w zasadzie nie do wyegzekwowania, ale już do zaksięgowania jak najbardziej), z tym że te mechanizmy to jest troszkę inna bajka niż to z czym na co dzień ma do czynienia przeciętny klient zwykłego banku. W sumie depozytem mogą być na przykład zasoby niklu na jakiejś planetoidzie (co rzuca nieco światła na intensywne działania prawne w USA związane z prawami własności w przestrzeni kosmicznej). Zresztą adresatem jest bankowiec...  
Zygmunt Korus
Zaprezentowana tutaj konstrukcja wyobrażeniowa w oparciu o mniej więcej rozeznane fakty jest jak sprzedawanie kolorowego puchu: ani realnych partnerów do niej się nie znajdzie, ani nawet nie ma jak z nimi zrobić trwałych, wielostronnych umów, dziwnie pokrzyżowanych, z finalnie dobrym efektem dla Polski, jaki Autor oczekuje. Dlaczego? Proste. Wchodzi gołodupiec do kilku jaskiń zbójców i proponuje im warunki - spotkanie się i powiększenie własnych biznesów na jego warunkach, z myślą, że jemu będzie lepiej. Tym razem nasz zawsze rozsądny Obserwator całkiem odleciał w kosmos. Zatem, z całą sympatią, pozdrawiam z perspektywy żabiej. Ale fajnie się czyta, bo poukładane w punkty.
Obserwator
Przy okazji: na mojej stronie obserwator.info jest zakładka "Kontakt" z mailem do mnie: [email protected]. Pozdrawiam /-/ Obserwator
Obserwator
No to nie widzę sporu, natomiast sytuacja samych Niemiec nieco się przez ostatnie dwa lata zmieniła - a UE, jak zaprogramowany ćwierć wieku temu czołg, prze do przodu. Wojna handlowa z USA może dać Niemcom trochę "po kieszeni", a że propozycja rozwiązuje i im trochę problemów, to i spolegliwsi być powinni, ostatecznie to tylko "deal". Natomiast należy postawić pytanie, czy środowiska żydowskie w USA będą zainteresowane... No i stąd propozycja wzięcia JP Morgan jako organizatora całości - chyba mają tam jakieś kontakty? 
Obserwator
Kto miałby to sprzedać Niemcom? Wspomniane środowiska żydowskie w USA. A co do kosztów: po co drukować, wystarczy parę kliknięć w klawiaturę i ENTER... Pozdrawiam /-/ Obserwator
Witam ponownie. Obszernie odpowiedzialem ale Admin uznal ,ze krytka PIS i Kaczynskiego  w moim poscie nie nadaje sie na strawe duchowa czy intelektualna... ...:-)) Co do Translacj panskiego tekstu-manifestu to musze stwierdzic ,ze 2 niezalezne proby ktore otrzymalem byly niezadawalajace. Tekst wiec jest tylko w "polskim obiegu".. Ale nic nie traci z waznosci ! Srodowiska w ktorych sie obracam ,obecnie sa pochloniete nadciagajaca konfrontacja Germania vs USA....wiec nie ma klimatu do szerszej dyskusji na temat wzmiankowanego tekstu.Niemniej zapewniam ,ze wrocimy do niego. Prawdziwa i Suwerenna "Polska Gospodarka" moze tylko istniec i  funkcjonowac w swiecie umow Bilateralnych...Wszystko inne formy koncza sie jej kolonizowaniem przez Germanie czy inny Bandycki podmiot tzw. EU... Najwieksza sciema PIS to wmawianie Polakopm ,ze nie ma przyszlosci poza EU.. Ukrywaja przed Narodem wiedze ,ze EU jest narzedziem politycznym Germani ,Holandi et concortes do kolonizowania i zniewolenia Europy Srodkowo-Wschodniej... Wiedza ta pozwala np. Czechom otwarcie kwestionowac czlonkowstwo w EU...No ale w Chechach nie ma PIS..i jego maszyny do prania mozgow..
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
To sie nazywa leverage effect ( dźwignia finansowa ) - każdy kto liznał ekonomii to wie.  Kto miałby to  jednak sprzedać Niemcom ?   Lepiej sie płaszczyć na kolanach  i liczyć w nagrodę za służalczośc  na job  komisarza w unii. Wydrukować 400 miliardów eurosów to koszt farby, papieru i płac drukarzy. Pozdrawiam ro z m.
Obserwator
A ponieważ zmiana podejścia o 180 stopni jest niemożliwa (z rozmaitych przyczyn), to należy grać takimi kartami jakie są w ręku i w taką grę jak wszyscy, skoro jesteśmy przy jednym stoliku. To że nam się reguły nie podobają, nie oznacza że ich nie ma, a kraj w środku Europy, mający z konieczności rolę przywódczą w regionie, nie może się obrazić na rzeczywistość. Inna rzecz, czy rządzący nami robią to jak trzeba, ale to zupełnie inna bajka... 
Obserwator
Co do opinii o realności, to można mieć i taką. Tak, to prawda że wierzyciele mają to w nosie, ale pytanie, czy zainteresowane strony też. A to już kwestia polityczna...
Obserwator
Witaj Nie tyle "wishful thinking" ile propozycja wyciągnięcia nieosiągalnych dla nas kasztanów z ognia cudzymi rękoma. Bynajmniej nie twierdzę nigdzie że jest to DLA NAS do zrobienia, ale istotą zagadnienia jest to, żeby żydowskie środowiska w USA dla korzyści polegających na czerpaniu częściowych zysków z rozwoju gospodarczego Polski (ze względu na korzyści ze wspomnianej Fundacji) zarówno namówiły Niemcy do uruchomienia EBC (w ten sposób na rachunek całej strefy EURO Niemcy wymykają się z problemu reparacji i mają korzyść ze wzrostu eksportu do Polski), jak i aktywnie włączyły się w promocję Polski (no bo zyski będą większe), my zaś wreszcie "zrywamy się z łańcucha" zadłużenia zagranicznego i możemy sobie pozwolić na zdjęcie zabójczych obciążeń z mikro- i małych oraz zmianę polityki pieniężnej (brak długu zagranicznego zwiększa możliwości w tym zakresie). I tylko tyle. A czy wszyscy zainteresowani będą chcieli z tego skorzystać? To nie do mnie pytanie... Pozdrawiam /-/ Obserwator  
Obserwator
1. Istotą jest, że to nie "my" prosimy EBC, tylko zainteresowane częścią zysków z rozwoju gospodarczego Polski (w ramach dywidendy z wzmiankowanej Fundacji) środowiska żydowskie w USA poprzez presję na Niemcy, które to Niemcy w ten sposób "załatwiają" na koszt strefy EURO kwestię reparacji, przy okazji wspierając swój przemysł (a konkretnie przez eksport do Polski tych rozwiązań technologicznych, które na razie są poza naszym zasięgiem i finansowym i technicznym). Ja się nie mam co gniewać, bo widzę że po prostu nie dostrzegasz istoty tego rozwiązania, czyli mechanizmu wzajemnej kompensacji rozmaitych zaległych (czy - w wypadku roszczeń żydowskich - wątpliwych) kwestii z przeszłości dla wspólnych korzyści (baaardzo szeroko pojętych) na przyszłość. Co do Jabe - "kto za młodu nie był korwinowcem, ten na starość będzie biurwą", ale krańcowy model ekonomii a la Ayn Rand ma tę zaletę, że w miarę dorastania własnych dzieci, człowiek zaczyna dostrzegać jego słabości. Po prostu z pewnych czarno-białych rozwiązań się wyrasta, bo choć co do intencji bardzo cenne, to w praktyce niestety nie działają (jako że - również niestety - większość ludzi odruchowo stosuje przede wszystkim zasadę "grabie grabią w jedną stronę", nie przejmując się takimi drobiazgami jak etyka czy uczciwość, co jednak cokolwiek utrudnia działanie "wolnego rynku", bo w konsekwencji rolę Państwa przejmują lokalne mafie).   2. Emisja NBP ma tę wadę, że w niczym nie rozwiązuje problemu zadłużenia zagranicznego, natomiast co do istoty oczywiście finansowanie rozwoju długiem wewnętrznym jest metodą zachowania równowagi pieniężnej (utrzymania płynności). Bez urwania się "rynkom" ze smyczy pracujemy w pocie czoła na ich korzyść (nawet Jabe to zauważył), więc jest to absolutnie pierwszoplanowy problem do rozwiązania (czego już Jabe nie zauważył albo nie wspomniał). A co mają wspólnego z tym faktem rozważania w którą stronę działa czy nie działa rząd albo Prezydent? To tak jak z tlenem w powietrzu - albo jest go 21% i żyjemy, albo poniżej 18% i zdychamy, bez względu na to kto i jak rządzi oraz jaki ustój nam funduje...  
mjk1
Szanowny autorze. Nie gniewaj się, ale głupsza od Twojego wpisu jest tylko odpowiedź Jabego, co akurat było do przewidzenia. Dlaczego mamy prosić prezesa EBC, aby wydrukował nam ileś tam „europieniążków”?  Mamy przecież NBP, którego jesteśmy właścicielem. Nie musimy jednak wcale prosić Glapcia, który w naszym imieniu tę zaszczytną funkcję sprawuje, aby to on wydrukował nam potrzebną ilość środka płatniczego. Co wiec musimy zrobić? Nic wielkiego, tylko wyegzekwować od miłościwie sprawującego w naszym imieniu władzę, Wielce Czcigodnego męża Korbhauserówny, aby ten wreszcie stanął na straży Konstytucji, jak ślubował. Jeżeli nie będzie łamany art.227 Konstytucji RP, wtedy wszystko znormalnieje. Dopiero jednak wtedy, nie wcześniej. Pozostaje jeszcze zewnętrzne zadłużenie zagraniczne. Są przecież długi, których ani prawnie, ani moralnie nie musimy spłacać. Wystarczy to tylko udowodnić, co akurat specjalnie trudne nie jest.            
Jabe
ad 1. Mój komentarz dotyczył aktywnego udziału państwa w rozwoju gospodarczym. Pan twierdzi, że brakuje nań pieniędzy, bo trzeba obsługiwać zadłużenie. Ja jestem przeciwnikiem aktywnego udziału urzędników co do zasady. W szczególności dotyczy to pomocy w dziedzinach absolutnie nowych, gdyż wówczas, albo daje się pieniądze (lub inną pomoc) każdemu, w tym wydrwigroszom, albo korzysta z ocen specjalistów od tego, co jest, nie zaś od tego, co będzie, bo tacy nie istnieją. Cały „cywilizowany” świat dryfuje w stronę etatyzmu, co sprawia, że jest coraz mniej konkurencyjny. Pomoc kosztuje, i to więcej niż beneficjenci dostają. Tak, trzeba się pozbawić tej możliwości. ad 2. Nie sądzę, że jest obojętne, kto pieniądze emitowane przez EBC dostaje. ad 5. Trzeba by przede wszystkim zmienić podejście o 180°. Problem nie polega na braku pieniędzy, nie przede wszystkim.
Anonymous
Problem w tym, że Pańska propozycje jest w realizacji. Tyle, że "kasyno" nie ma najmniejszej potrzeby nas w to angażować jako beneficjentów. My zresztą nie mamy potrzeby się w takie układanki angażować. Mamy więcej do zyskania bez wchodzenia w deale kreacji pieniądza na cudzych zobowiązaniach, bo nie my mamy wkład zdolności egzekucji zobowiązań finansowych. Jeżeli mamy jakąkolwiek zdolność w tym względzie to nie powinniśmy tuczyć zadłużonego państwa tylko budować siłę państwa na kapitale obywateli. Tak nie jest skoro państwo jest skonstruowane jako zadłużony folwark z siłą najemną uwikłaną socjalem by spłacała długi. Np. Morawiecki inwestuje podatki w przemysł niewypłacalnego państwa. Te inwestycje są z pozoru państwowe, w rzeczywistości kumuluje się kapitał, który łatwo ściągnąć "komornikowi" na poczet zobowiązań zewnętrznych, a Polacy nic nie odzyskali, niczego się nie dorobili, i jeszcze pracują na odsetki. Gdyby zamierzano budować siłę państwa na sile obywateli, to ci obywatele mogliby inwestować w miejsce płaconych podatków i składek i obracać wartością udziałów w tych inwestycjach. Przede wszystkim państwo rozmawiałoby z obywatelami w sprawie zwrotu swoich długów wobec nich, a nie wysyłałoby delegacje do obcych, wrogich krajów.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Witam,  Diagnoza super. Co do rozwiązania tego dylematu to raczej wishful thinking, co Wankowicz nazwal chciejstwem. Pozdrawiam ro z m.