|
|
Anonymous Śmichy-chichy to sobie robi z nas premier Morawiecki. Jak jest interes do zrobienia to się robi. Do rozwoju nośników pamięci z FDD 360-720kB nikt nie zakazywał używania zeszytów, ani ich nie okładał prawami i podatkami. Odwrotnie, to konkurencja sprawiła, że teraz mamy giga i tera. Na to -po tej rewolucji- premier nam mówi paperless. Ukazem i knutem można rządzić. Są w tym względzie bogate tradycje. Póki co 3 XII odpisane elektronicznie L4 poszły w chmurę i nie dały się wydrukować. Bo oczywiście się drukuje tylko w formacie 2xwiększym, czyli paper-yes. I niech będzie bo jak udowodnić, że coś było a nie jest? To zresztą przykład jak kosztem cudzego czasu wprowadza się "postęp", bo ręcznie było szybciej.
Inwestycja w produkcję baterii oczywiście ma sens. Pojazdy na same baterie mają obecnie sens w wybranych przypadkach. Na zimę raczej nie polecam póki baterie nie obsłużą farelki w aucie. Chyba w ogóle docelowo ma sens coś podobnego do opisanych przez Pana statków elektryczno-spalinowych, ale znowu nie dekretem na cudzy koszt. |
|
|
jazgdyni Można sobie robić śmiechy - chichy. Zawsze zresztą tak było z każdą rewolucją techniczną.Jak pierwsze automobile pojawiły się na ulicach też obawiano się o konie.. Albo: - nie będę z taką cegłą łaził.To o początkach telefonii komórkowej.
Chyba każdy tutaj pamięta początki komputerów osobistych. A konkretnie nośniki pamięci.Ja moje pierwsze badania naukowe zapisywałem na papierowej taśmie perforowanej. Potem pierwsza rewolucja - floppy disc. Duży, miękki i mały. Kto pamięta o jakiej pojemności? No i druga rewolucja - SSD i flash memory. I nagle z uzyciem techniki NAND przenieśliśmy się z poziomu Mega, poprzez Giga do poziomów Terabajtów. I nawet nikt tego świadomie nie rozważył.
W autonomicznych energetycznie pojazdach (czyli np. w samochodach,) zasadniczym problemem jest ogniwo - bateria - akumulator. Nazwa do wyboru. W przyzwoitym smartfonie mamy baterię 4000 -5000 mAh. To już jest coś. lecz ciągle są to baterie litowo - jonowe (Li - ion). W pojazdach ważny jest parametr - gęstość energii, czyli ile watogodzin możemy uzyskać z kilograma baterii. Obecnie to jest co najwyżej 150 Wh/kg. Już pracuje się nad ogniwami z "cieczą jonową?. A tu będzie można liczyć na 900 - 1600 Wh/kg. To da możliwość podróży do 800 km na jednym ładowaniu. Także czas ładowania schodzi poniżej jednej godziny. Docelowo nie powinien być dłuższy niż 15 min.
Czy my będziemy wkrótce budować własne auta elektryczne? Nie jestem pewien. Wiem natomiast, że bardzo mocno wystartowaliśmy ( z Koreańczykami) nad produkcją innowacyjnych baterii. A to jest jądro elektromobilności. |
|
|
rolnik z mazur Waldek Bargłowski VAT jest z natury rzeczy neutralny kosztowo. I ostatni klient płaci za wszystko. Pzdr |
|
|
Dark Regis W Polsce moglibyśmy opracować technologię galer na pedały, gdzie zamiast sobie jechać jak panicha, pasażerowie będą produkować prąd. To znaczy nie chodzi o to, że w Polsce jest dużo pedałów, ale raczej, że rząd zaczął się martwić ostatnio nadwagą obywateli. Zawsze się o nas martwi. Grunt to znajdować właściwe zajęcia dla niewolników, żeby nie ubierali się w żółte koszulki i nie myśleli o głupotach. We Francji też mogliby pilotażowo wprowadzić galery-furgony do więzień, co by zagospodarowało te tysiące oburzonych ludzi i przekształciło część oburzenia w prąd. Najbardziej diabelskie byłoby zasilanie pedałami ulicznych mobilnych szczekaczek z propagandą rządu francuskiego, tylko trzeba by je było mocnej opancerzyć, czyli dodać kilka rzędów pedałów więcej w układzie V16. |
|
|
Anonymous @Smieciu
"Luki te wkrótce będą dostępne tylko dla wielkich, ponadpaństwowych korporacji, które będą korzystać ze specjalnie dla nich stworzonych zasad obrotu wewnątrz unijnego."
Chyba zawsze i z samego założenia były głównie dla korporacji. Likwidacja "nieuczciwej" konkurencji w dojeniu. |
|
|
Anonymous @Jazgdyni
Ależ można przestawić cały transport na elektryczny, ale na siłę i cudzym kosztem. Można też zakazać prowadzenia samochodów osobowych i kazać nosić łapcie brzozowe.
Normalnie samochody elektryczne zdobyłyby swoje miejsce. Już są pociągi elektryczne i wygrywają ze spalinowymi.
Po co jednak wprowadzać coś dla odbiorców niszowych i schodzić z ceną poniżej ceny samochodów spalinowych, skoro można wykreować popyt ograniczeniami ruchu, dostać dotacje, uzyskać ulgi, konkurencję obłożyć podatkami, samemu dostać kontrakt rządowy, wypuścić akcje by skroić kieszeń frajerom i jeszcze na nich kreować pieniądz?
Osobna sprawa, że sam Pan chyba pisał o tym, że statki mają współcześnie napęd hybrydowy: spalinowo-elektryczny. Może flotę na bateryjki przerobić? |
|
|
Jabe Na realizację tych marzeń władza wydaje nasze pieniądze. Może się mylę, ale chyba efektów nie widać. Proszę nam opowiedzieć o postępach, jeśli Pan coś wie. Sam pomysł aut elektrycznych czy na wodór jest fajny, być może rzeczywiście przyszedł na nie czas, ale Pan nie zainwestował w to przedsięwzięcie złotówki, jak zgaduję. Nawet władza swoich prywatnych pieniędzy woli w tym nie topić. Z tego wynika, że mało kto naprawdę wierzy w powodzenie.
p.s.
W ciągu najbliższych 10 lat mamy zamiar przeznaczyć na ten cel co najmniej 3 miliardy euro |
|
|
Jabe PiS przez pomyślność Polski rozumie siłę aparatu partyjno-państwowego. Tubylcy są tylko zasobem, przedmiotem eksploatacji (i polityki rozpłodowej). Myślę, że oni w to szczerze wierzą, niezależnie od mocodawców. |
|
|
smieciu Wszystko ma logiczne uzasadnienie...
VAT nie tylko jest podatkiem od twojej roboty, zysku, dosłownie każdej czynności gospodarczej ale też chyba jednak przede wszystkim narzędziem kontroli. VAT sprawia że każda twoja czynność gospodarcza znana jest wyższym czynnikom. Które dzięki temu wiedzą np. że znalazłeś ciekawy sposób na biznes a to oznacza że np. ktoś tam się o tym dowie i też postanowi robić to co ty. Zanim jednak się za to weźmie postara się o nowe przepisy regulujące twoją działkę tak byś nie czuł żalu kiedy będziesz zmuszony oddać swój interes temu nowemu lepszemu. Teraz zwłaszcza wraz JPK ta wiedza i władza będzie kompletna.
VAT dodatkowo ma tą wielką zaletę że różni wybrańcy mogą stosować mechanizmy umożliwiające odliczenia, zwroty itd. Ci co trzeba, pewna garstka uprzywilejowanych płacić VATu przecież nie będzie... Interesujące w tym kontekście są zwłaszcza ostatnie działania PiS, które kasują niezatwierdzonych przez System ludków, którzy przyssali się do tych luk. Luki te wkrótce będą dostępne tylko dla wielkich, ponadpaństwowych korporacji, które będą korzystać ze specjalnie dla nich stworzonych zasad obrotu wewnątrz unijnego.
Ostatecznie więc VAT jest środkiem regulacji. Jednym ze sposobów na obniżenie konkurencyjności mniejszych podmiotów na rzecz rzeczywistej władzy, której PiS, tak samo jak PO itp. jest narzędziem wykonawczym.
Naturalną w tych okolicznościach obroną jest tworzenie szarej strefy. W istocie. Bardzo duża ilość Polaków mniej lub lepiej rozumie problem. Zresztą przede wszystkim czuje kasę. Jeśli ma możliwość otrzymania towaru bez Vat to chętnie wybiera to rozwiązanie. Które polega oczywiście na zaufaniu. Tu też tkwi siła małych solidnych przedsiębiorstw, które zdobywszy stałych zadowolonych klientów, gdzie obie strony często znają się osobiście mogą sobie pozwolić na taki obrót bezvatowy. Choć wiele zależy od specyfiki działalności. Tak czy siak to funkcjonuje. I prawda jest też prosta i oczywista: IM WIĘKSZA SZARA STREFA TYM LEPIEJ DLA WSZYSTKICH. Poza rządem urzędniczymi ssawkami i rzeczywistą władzą.
Oczywiście władza to wie i stąd coraz to nowe regulacje. JPK, uprawnienia skarbówki itd. Jednak ostatecznym rozwiązaniem jest likwidacja gotówki. Śmierć gotówki bardzo utrudni działanie szarej strefy i będzie wielkim krokiem do całkowitego zniewolenia obywatela trybika. Dlatego też PiS tak bardzo walczy i promuje likwidacje gotówki. Lecą reklamy, tworzone są odpowiednie wdrożenia, programy. PiS się stara na rzecz swoich Panów.
Musi, gdyż jeśli nie będą tego robić przyjdą inni. Chętnych nie brakuje. A kiedy już robota zostanie wykonana, lud złapany za mordę to będzie okazja by postawić kilka pomników by lud miał kogo czcić. Tak samo jak czcił Stalina i innych wielkich przywódców na drodze ku nowej świetlanej przyszłości. |
|
|
jazgdyni Panie Jabe,
gwarantuję, że już za parę lat będziesz pan musiał zjeść swój język, za to, że sądzisz pan, iż cały transport (docelowo też samolotowy) nie będzie transportem elektrycznym.
To tyle. Chcesz pan pogadać o ogniwach przyszłości, stacjach szybkiego ładowania, płaskich silnikach nakołowych, to proszę bardzo. Już o tym pisałem. Zresztą, jeśli nie ma tu maszynistów kolejowych, to chyba jestem jedynym, który już pływał na statkach, w pewnym sensie z napędem elektrycznym ( diesel - electric z przetwornicami AC-DC-AC).
Nie ma kochany odwrotu. Chyba... że szybciej opanujemy wodór.
Bo w komercjalizacji nauki i techniki różne cuda się zdarzają. Kiedyś wygrał marny VHS z o wiele lepszym Betamaxem, telefonia komórkowa wygrała, bo amerykańskie gamonie się zagapiły (i wojsko bruździło) z telefonią satelitarną, itd, itp.
Ale, jak powiedziałem, innym razem. |
|
|
Anonymous Święte słowa. Wychodzi na to, że żyjemy aby płacić Vat. |
|
|
xena2012 Byłoby dobrze pokusić się aby dowiedzieć się czegos więcej o tych elektrycznych autach,bo jak na razie to wiadoma jest ich cena.Ten cały spęd w Katowicach był chyba po to by te auta wypromować.Szkoda,że gospodarzem CO24 nie został prof.Szyszko a tak w większości były to wystąpienia dyletantów.No ale prof.Szyszko został zdymisjowany przez premiera Morawieckiego na żądanie Macrona też wielbiciela tychże samochodów. |
|
|
Jabe Nasz Macron też chciał auta elektryfikować. Zdaje się niemałe pieniądze na to idą. |
|
|
RinoCeronte Aja wymyśliłem właśnie ekologiczne cygara gazowe ;-) |
|
|
Obserwator Cześć Janusz
Dzięki za komentarz, ale - słowo daję - w żadnym punkcie nawet przez myśl mi nie przeszło ani żeby się Ciebie czepiać, ani żeby Cię po chrust gdzieś wysyłać, sam zresztą lubię jak ogień trzaska za szybą, a potem, już w mroku, żar wijąc się i tętniąc krwiście, rzeźbi przestrzennie szczapy...
Pozdrowienia |
|
|
jazgdyni Witaj Janku o poranku!
Nie chce mi się szukać, bo tylko by to dodatkowo mnie wq..wiło, kto ten VAT wykombinował, ale musiał to być niezły szubrawiec. Co najmniej pokroju tego, co widzieliśmy wczoraj przed komisją. Tak, czy inaczej, w mojej prywatnej klasyfikacji VAT jest na drugim miejscu, po szwindlu CO2, w najbezczelniejszym sposobie okradania obywateli. Nie zapominajmy, że kiedyś zaczynaliśmy od dziesięciny. No, ale wtedy nie było jeszcze Rothschildów. Gdy spojrzeć na VAT zimno, bez emocji, z dużą dozą logiki i zdrowego rozsądku, to stwierdzimy, że w drodze od surowca (ziarno) do produktu finalnego (chleb), artykuł zostaje opodatkowany WIELOKROTNIE! Ciekaw jestem jakie jest społeczne uzasadnienie takiego procederu?
Społeczeństwo/a generalnie mają mgliste pojęcie o matematyce i ekonomii. Dlatego łatwo tak wszystkich skubać. Przy okazji paryskiej, daj Boże, tworzącej się rewolucji, usłyszałem, jak ktoś z demonstrantów wyliczył, że mają tam oni ponad 200 różnych podatków. No tak, Francja była pierwszym laboratorium Rothschildów...
Te bezczelne sk...syny w Brukseli mają pełną świadomość rabunku, o czym świadczy choćby fakt, że te brukselskie świnie same podatków nie płacą! I co mi zrobisz robaczku?
Mam słodką nadzieję, że dożyję generalnej rozpierduchy tego, co nam Europa funduje. Dość tego.
A Ty się mnie nie czepiaj, jak chcę mieć pewność, że drewno, które kupuję, pali się dobrze i grzeje. I nie wysyłaj mnie do lasu po zbieranie gałązek. Choć może kiedyś będę musiał. Jeszcze w czasach feudalizmu, babcia z wiązką chrustu była symbolem. No czego?
A teraz wybitny profesor, fizyk atomowy ma kłopoty, bo spala gałązki. Takie czasy.
Serdeczności
Ps. Janku, dodaję, bo po minucie to mi się uprościło - wszystko zależy wyłącznie od UCZCIWOŚCI i PRZYZWOITOŚCI. A tego, jak wiadomo, mamy epokowy deficyt. |