Śmiertelna pułapka VAT czyli jak zabić resztę klasy średniej

Spora część Francuzów ze zdumieniem przekonała się, że ich obawy przed utratą statusu "klasy średniej" mają bardzo realne podstawy, a z kolei "klasa rządząca" dowiedziała się po raz kolejny we francuskiej historii, że lud z braku pieniędzy nie mający chleba, naprawdę nie kupi sobie ciastek.

Jakiś taki mam dziwny "feeling", że rozgoryczenie ludzi z Francji "B" tromtadrackimi opowieściami Makarona o zastępowaniu starych samochodów diesla nowoczesnymi (i drogimi jak nieszczęście) samochodami elektrycznymi w sytuacji, gdy wielu ludziom brakuje na bilet by móc dojeżdżać do jakiejkolwiek pracy, lada moment stanie się udziałem Polaków z takiej właśnie samej Polski "B", "C" itd.

No, jeszcze jest chwila czasu na reakcję, może tak ze dwa kwartały, ale jak się tym przemądrzałym, bardzo inteligentnym, bardzo wykształconym i z braku praktyki kompletnie nie mającym pojęcia o realnym życiu idiotom na najwyższych stanowiskach w dwóch ministerstwach (konkretnie Ministerstwie Przedsiębiorczości i Ministerstwie Finansów) nie wyrwie z łap narzędzi do niszczenia małej przedsiębiorczości, to będziemy mieli to samo, tylko że z większą beznadzieją, a to dlatego że u nas klimat chłodniejszy i w zimie się przetrwać bez ogrzewania raczej nie da.

Ciekawostką przyrodniczą jest tylko to, czy oni rzeczywiście nie mają pojęcia jak działa VAT w małych społecznościach, czy strugają durniów bo lubią sobie porządzić i poczuć się "po pańsku" w czasie urlopu albo przejazdu przez takie małe miejscowości, czy też po prostu na różnych "SGH" tak mocno wbito im do łbów  wstawianiem piątek za wykucie do poziomu odruchów różnych balcerowiczowskich pseudomądrości taką wizję świata, że nie zdają sobie sprawy, iż konsekwencją takiego systemu jest stopniowe ale nieuchronne przekształcanie ludzi w niewolników?

Ja wiem, na razie jeszcze tego nie widać tak bezpośrednio, szczególnie z perspektywy Warszawy, Gdańska czy innych dużych miast, bo to co już zaczynało się kompletnie sypać za PO-PSL trochę się dźwignęło, ale ten nadany nadzieją 2016 roku impet wsparty efektem finansowym programu "500+" już się powoli kończy zeżarty przez przepisy i inflację, a tymczasem na samodzielność przeważająca większość ludzi raczej większych szans nie ma. I żadne "małe ZUSy na start", "działalności nierejestrowane" i inne bajki dla nie umiejących liczyć na palcach nic tu nie zmienią - po prostu bariera realnego wejścia na rynek jest tak wysoka, że większości ludzi (młodych też) w tych zwykłych, małych miejscowościach Polski "B" i "C" najnormalniej w świecie nie jest na to stać (tak jak za PO-PSL) i stać nie będzie (też jak za PO-PSL), a nadzieja na realna zmianę powoli okazuje się zwykłą ułudą.

I to ze względu na tych naszych rodaków jeszcze raz spróbuję przemówić tym nadętym bufonom do resztek rozsądku, choć - szczerze powiem - rzygać mi się chce za każdym razem jak z nimi rozmawiam, bo funkcjonują mentalnie w jakimś wymyślonym przez siebie modelu "rzeczywistości urojonej", nie biorąc w ogóle pod uwagę, że zanim ich światłe pomysły zaczną przynosić jakieś zaplanowane przez nich pozytywne efekty (osobiście nie widzę szans, ale może mam inne kryteria), to ludzie muszą za coś żyć. A powoli nie bardzo mają za co...

No więc bardzo bym sobie życzył, aby dotarło do nich wreszcie na czym polega tytułowa "pułapka VAT" i dlaczego w sposób nieunikniony Polska "B" i "C" będzie się staczać po równi pochyłej (a dzięki ich radosnej twórczości znacznie szybciej), jeżeli tej pułapce nie wyrwie się sprężyn i zapadek. A to dlatego, że nic nie straciła na aktualności stara jak biznes zasada, iż przedsięwzięcia upadają nie ze względu na ujemny bilans, a ze względu na brak płynności (to znaczy, że można pomimo zarobionych teoretycznie kroci zdechnąć z braku gotówki, bo nam np. nie zapłacili).

Otóż każdy obszar gospodarczy (do poziomu pojedynczego człowieka prowadzącego tzw. "gospodarstwo domowe", czyli jakoś żyjącego), możemy rozpatrywać w kategoriach bilansu "eksport - import". Jeżeli więcej "eksportujemy" niż "importujemy", to mamy na inwestycje, oszczędności albo na przyjemności, jeżeli jest odwrotnie, no to dopóki starczy nam zasobów (sił, czasu i pieniędzy) aby w jakiś sposób deficyt pokrywać, to jakoś trwamy, ale jeżeli nie, no to "do widzenia", proste jak drut i nic się tu nie zmieniło od tysiącleci, chyba że mamy jednostkę autarkiczną, co to sobie sama wyhoduje i sama zeżre, ale - jak wiadomo - tego już powoli nie wolno.

Używając ulubionego powiedzenia tych pajaców, "załóżmy sobie" że na jakimś obszarze, niech to będzie gmina Mąciwody Ciche w powiecie Zadupskim Dolnym, udało się za czasów przedVATowych osiągnąć stan dodatniego bilansu eksportowo-importowego. Przyjmijmy sobie jeszcze, że z tytułu "eksportu" wpływy na teren gminy (nie "do kasy gminy", bo to co innego, ale "na teren gminy") wynoszą 1.200, a wydatki z tytułu "importu" 1.000 i niech będzie że milionów, bo co będziemy ludziom żałować - a cyfry pomogą w zobrazowaniu problemu.

Dzięki obecności w pobliżu dużego miasta sporo osób miało dokąd dojeżdżać do pracy (przyjmijmy że z tytułu "eksportu pracy" wpływy wynosiły połowę, czyli 600), dodatkowo na terenie gminy było kilka zakładów produkcyjnych żyjących z przerobu słynnego "dębu zadupskiego" na wysyłany do sąsiednich gmin pellet zapachowy do palenia w kominkach (kolejne 300) i parę przetwórni mleka mąciwódzkich rolników na sery pełnotłuste (dodatkowe 250). Bilans uzupełniały wpływy z rent i emerytur (niebagatelne 50) i to by było wszystko w kategorii przychodów.

Po stronie wydatków znajdowało się wszystko to, co na teren gminy było sprowadzone spoza jej granic, a ponieważ stopień samowystarczalności gminy był znaczny (obrót wewnątrzgminny wynosił, powiedzmy, 500), sporą część budżetu "importowego" stanowiły "dobra luksusowe", czyli to wszystko co nie jest do życia absolutnie niezbędne, ale życie uprzyjemnia lub ułatwia. Szło na to, powiedzmy, 600, zaś resztę stanowiły energia (elektryczna i paliwa) w wysokości 200 oraz różne obciążenia publiczno-prawne do Skarbu Państwa, z powszechnie umiłowanym ZUSem na czele (kolejne 200).

Należy podkreślić: podatek gminny ani obrót wewnątrzgminny NIE JEST w tym ujęciu niczyim kosztem z tytułu importu, bo "zostaje w rodzinie" czyli na terenie gminy.

Jakoś tam sobie gmina żyła, odkładając grosz do grosza, już to basen budując, już to drogi asfaltując, kiedy jakiemuś mędrkowi w stolicy wpadło do głowy, żeby wprowadzić w Polsce VAT, w dodatku w taki sposób w jaki to historycznie zrobiono.

Przyjrzyjmy się więc teoretycznemu bilansowi po wprowadzeniu zmian związanych z VAT:
- po stronie przychodów mamy po staremu 600 z tytułu pracy części mieszkańców w mieście, 300 + 23% VAT z tytułu sprzedaży eksportowej pelletu (a więc razem 369), za sery 250 + VAT (8%, więc w sumie 270) no i emeryci z rencistami, jak dawniej 50. Łączny przychód "eksportowy" wynosi więc 1.289.
- po stronie wydatków mamy 600 + 23% VAT z tytułu zakupu dóbr luksusowych (a więc 738), 200 + 23% VAT za energię i paliwa (czyli 246) no i wspomniane "różne obciążenia publiczno-prawne" z ZUSem (po staremu 200). Czyli wydatki wynoszą 1.184.

Niby nie jest źle, co prawda zamiast 200 na terenie gminy zostawać powinno 105, ale zawsze byłby to plus. Ale niestety, pellet droższy o 23% dla części dotychczasowych odbiorców przestał być konkurencyjny z chrustem leśnym, więc jego "eksport" spadł w krótkim czasie o połowę, a to już spowoduje, że bilans stanie się ujemny, bo wypadnie z wpływów 184,5, więc zamiast nadwyżki 105 robi się "dziura" na 80.

W tej sytuacji ilość "importowanych" dóbr luksusowych maleje z 600 netto do 535 netto + 23% VAT, czyli równo o te 80 (oczywiście "dostają po uszach" dotychczasowi dostawcy), a gmina znajduje się w stanie równowagi eksportowo-importowej. Przynajmniej do czasu, gdy zakłady w mieście, te co to dają pracę mąciwodzianom, też nie doświadczą zmniejszenia zamówień i nie zaczną zwalniać lub obniżać pensje.

Ale przecież koniecznie trzeba uwzględnić cały obrót wewnątrzgminny, który do tej pory był obciążony tylko podatkiem dochodowym. Jeżeli uwzględnić że VAT z tego tytułu wyniesie 105 (23% od 500 to 115, ale część tego obrotu jest na 8%), to już samo wprowadzenie VAT zrównuje bilans "eksportowo-importowy", a potem to już jest tylko gorzej.

I nie ma cudów, wszelkie zaostrzanie przepisów, uszczelnienia, zakazy palenia w piecach drewnem (nawet legalnym i certyfikowanym) itp. radosna twórczość nie potrafiących liczyć utytułowanych debili (lub indywiduów dążących do maksymalnego zniewolenia i upodlenia ludzi), tylko i wyłącznie sytuację czyni coraz bardziej beznadziejną.

No i we Francji wreszcie odczuli i dostrzegli skutki, natomiast u nas niedługo zaczniemy ich także doświadczać.

Z tego punktu widzenia tzw. "oszustwa VATowskie", czyli normalna samopomoc międzyludzka w sytuacji braku pieniędzy na transakcję (a w każdym razie na haracz VATowski), jawi się jako jedyny ratunek, a "szara strefa" normalnym sposobem funkcjonowania, niezbędnym do przetrwania kolejnego roku, aż wreszcie ktoś rozsądny pogoni tych bezmózgich technokratów zza biurek (co to niby łaskę robią że za mare grosze oświecają nas swoim majestatem, choć woleliby już robić to za darmo, tyle że tak nie wolno). 

Tym bardziej należy bezwzględnie tępić takie biurwy, jak te od tej słynnej "prowokacji bartoszyckiej" i to zarówno na poziomie wykonawczym jak i - przede wszystkim - decyzyjnym. Najlepszy jest ostracyzm towarzyski - oczywiście gdzieś pracować trzeba, jak jest robota w Urzędzie Skarbowym, to zawsze lokalny bilans się podreperuje, ale co innego praca a co innego nadgorliwość i głupota, bo one w pełni zasługują na potępienie.

Szczególnie w małych miejscowościach...

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika jazgdyni

11-12-2018 [06:03] - jazgdyni | Link:

Witaj Janku o poranku!

Nie chce mi się szukać, bo tylko by to dodatkowo mnie wq..wiło, kto ten VAT wykombinował, ale musiał to być niezły szubrawiec. Co najmniej pokroju tego, co widzieliśmy wczoraj przed komisją. Tak, czy inaczej, w mojej prywatnej klasyfikacji VAT jest na drugim miejscu, po szwindlu CO2, w najbezczelniejszym sposobie okradania obywateli. Nie zapominajmy, że kiedyś zaczynaliśmy od dziesięciny. No, ale wtedy nie było jeszcze Rothschildów. Gdy spojrzeć na VAT zimno, bez emocji, z dużą dozą logiki i zdrowego rozsądku, to stwierdzimy, że w drodze od surowca (ziarno) do produktu finalnego (chleb), artykuł zostaje opodatkowany WIELOKROTNIE! Ciekaw jestem jakie jest społeczne uzasadnienie takiego procederu?
Społeczeństwo/a generalnie mają mgliste pojęcie o matematyce i ekonomii. Dlatego łatwo tak wszystkich skubać. Przy okazji paryskiej, daj Boże, tworzącej się rewolucji, usłyszałem, jak ktoś z demonstrantów wyliczył, że mają tam oni ponad 200 różnych podatków. No tak, Francja była pierwszym laboratorium Rothschildów...
Te bezczelne sk...syny w Brukseli mają pełną świadomość rabunku, o czym świadczy choćby fakt, że te brukselskie świnie same podatków nie płacą! I co mi zrobisz robaczku?
Mam słodką nadzieję, że dożyję generalnej rozpierduchy tego, co nam Europa funduje. Dość tego.

A Ty się mnie nie czepiaj, jak chcę mieć pewność, że drewno, które kupuję, pali się dobrze i grzeje. I nie wysyłaj mnie do lasu po zbieranie gałązek. Choć może kiedyś będę musiał. Jeszcze w czasach feudalizmu, babcia z wiązką chrustu była symbolem. No czego?
A teraz wybitny profesor, fizyk atomowy ma kłopoty, bo spala gałązki. Takie czasy.

Serdeczności

Ps. Janku, dodaję, bo po minucie to mi się uprościło - wszystko zależy wyłącznie od UCZCIWOŚCI i PRZYZWOITOŚCI. A tego, jak wiadomo, mamy epokowy deficyt.

Obrazek użytkownika Obserwator_3

11-12-2018 [08:01] - Obserwator_3 | Link:

Cześć Janusz

Dzięki za komentarz, ale - słowo daję - w żadnym punkcie nawet przez myśl mi nie przeszło ani żeby się Ciebie czepiać, ani żeby Cię po chrust  gdzieś wysyłać, sam zresztą lubię jak ogień trzaska za szybą, a potem, już w mroku, żar wijąc się i tętniąc krwiście, rzeźbi przestrzennie szczapy...

Pozdrowienia  

Obrazek użytkownika RinoCeronte

11-12-2018 [08:29] - RinoCeronte | Link:

Aja wymyśliłem właśnie ekologiczne cygara gazowe ;-)

Obrazek użytkownika Jabe

11-12-2018 [09:38] - Jabe | Link:

Nasz Macron też chciał auta elektryfikować. Zdaje się niemałe pieniądze na to idą.

Obrazek użytkownika xena2012

11-12-2018 [10:04] - xena2012 | Link:

Byłoby dobrze pokusić się aby dowiedzieć się czegos więcej o tych elektrycznych autach,bo jak na razie to wiadoma jest ich cena.Ten cały spęd w Katowicach był chyba po to by te auta wypromować.Szkoda,że gospodarzem CO24 nie został prof.Szyszko a tak w większości były to wystąpienia dyletantów.No ale prof.Szyszko został zdymisjowany przez premiera Morawieckiego na żądanie Macrona też wielbiciela tychże samochodów.

Obrazek użytkownika jazgdyni

11-12-2018 [11:25] - jazgdyni | Link:

Panie Jabe,

gwarantuję, że już za parę lat będziesz pan musiał zjeść swój język, za to, że sądzisz pan, iż cały transport (docelowo też samolotowy) nie  będzie transportem elektrycznym.
To tyle. Chcesz pan pogadać o ogniwach przyszłości, stacjach szybkiego ładowania, płaskich silnikach nakołowych, to proszę bardzo. Już o tym pisałem. Zresztą, jeśli nie ma tu maszynistów kolejowych, to chyba jestem jedynym, który już pływał na statkach, w pewnym sensie z napędem elektrycznym ( diesel - electric z przetwornicami AC-DC-AC).
Nie ma kochany odwrotu. Chyba... że szybciej opanujemy wodór.
Bo w komercjalizacji nauki i techniki różne cuda się zdarzają. Kiedyś wygrał marny VHS z o wiele lepszym Betamaxem, telefonia komórkowa wygrała, bo amerykańskie gamonie się zagapiły (i wojsko bruździło) z telefonią satelitarną, itd, itp.
 Ale, jak powiedziałem, innym razem.

Obrazek użytkownika Jabe

11-12-2018 [16:33] - Jabe | Link:

Na realizację tych marzeń władza wydaje nasze pieniądze. Może się mylę, ale chyba efektów nie widać. Proszę nam opowiedzieć o postępach, jeśli Pan coś wie. Sam pomysł aut elektrycznych czy na wodór jest fajny, być może rzeczywiście przyszedł na nie czas, ale Pan nie zainwestował w to przedsięwzięcie złotówki, jak zgaduję. Nawet władza swoich prywatnych pieniędzy woli w tym nie topić. Z tego wynika, że mało kto naprawdę wierzy w powodzenie.

p.s.
W ciągu najbliższych 10 lat mamy zamiar przeznaczyć na ten cel co najmniej 3 miliardy euro

Obrazek użytkownika Marek1taki

11-12-2018 [20:26] - Marek1taki | Link:

@Jazgdyni
Ależ można przestawić cały transport na elektryczny, ale na siłę i cudzym kosztem. Można też zakazać prowadzenia samochodów osobowych i kazać nosić łapcie brzozowe.
Normalnie samochody elektryczne zdobyłyby swoje miejsce. Już są pociągi elektryczne i wygrywają ze spalinowymi.
Po co jednak wprowadzać coś dla odbiorców niszowych i schodzić z ceną poniżej ceny samochodów spalinowych, skoro można wykreować popyt ograniczeniami ruchu, dostać dotacje, uzyskać ulgi, konkurencję obłożyć podatkami, samemu dostać kontrakt rządowy, wypuścić akcje by skroić kieszeń frajerom i jeszcze na nich kreować pieniądz?
Osobna sprawa, że sam Pan chyba pisał o tym, że statki mają współcześnie napęd hybrydowy: spalinowo-elektryczny. Może flotę na bateryjki przerobić?

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

11-12-2018 [21:14] - Imć Waszeć | Link:

W Polsce moglibyśmy opracować technologię galer na pedały, gdzie zamiast sobie jechać jak panicha, pasażerowie będą produkować prąd. To znaczy nie chodzi o to, że w Polsce jest dużo pedałów, ale raczej, że rząd zaczął się martwić ostatnio nadwagą obywateli. Zawsze się o nas martwi. Grunt to znajdować właściwe zajęcia dla niewolników, żeby nie ubierali się w żółte koszulki i nie myśleli o głupotach. We Francji też mogliby pilotażowo wprowadzić galery-furgony do więzień, co by zagospodarowało te tysiące oburzonych ludzi i przekształciło część oburzenia w prąd. Najbardziej diabelskie byłoby zasilanie pedałami ulicznych mobilnych szczekaczek z propagandą rządu francuskiego, tylko trzeba by je było mocnej opancerzyć, czyli dodać kilka rzędów pedałów więcej w układzie V16.

Obrazek użytkownika jazgdyni

12-12-2018 [06:32] - jazgdyni | Link:

Można sobie robić śmiechy - chichy. Zawsze zresztą tak było z każdą rewolucją techniczną.Jak pierwsze automobile pojawiły się na ulicach też obawiano się o konie.. Albo: - nie będę z taką cegłą łaził.To o początkach telefonii komórkowej.
Chyba każdy tutaj pamięta początki komputerów osobistych. A konkretnie nośniki pamięci.Ja moje pierwsze badania naukowe zapisywałem na papierowej taśmie perforowanej. Potem pierwsza rewolucja - floppy disc. Duży, miękki i mały. Kto pamięta o jakiej pojemności? No i druga rewolucja - SSD i flash memory. I nagle z uzyciem techniki NAND przenieśliśmy się z poziomu Mega, poprzez Giga do poziomów Terabajtów. I nawet nikt tego świadomie nie rozważył.
W autonomicznych energetycznie pojazdach (czyli np. w samochodach,) zasadniczym problemem jest ogniwo - bateria - akumulator. Nazwa do wyboru. W przyzwoitym smartfonie mamy baterię 4000 -5000 mAh. To już jest coś. lecz ciągle są to baterie litowo - jonowe (Li - ion). W pojazdach ważny jest parametr - gęstość energii, czyli ile watogodzin możemy uzyskać z kilograma baterii. Obecnie to jest co najwyżej 150 Wh/kg. Już pracuje się nad ogniwami z "cieczą jonową?. A tu będzie można liczyć na 900 - 1600 Wh/kg. To da możliwość podróży do 800 km na jednym ładowaniu. Także czas ładowania schodzi poniżej jednej godziny. Docelowo nie powinien być dłuższy niż 15 min.
Czy my będziemy wkrótce budować własne auta elektryczne? Nie jestem pewien. Wiem natomiast, że bardzo mocno wystartowaliśmy ( z Koreańczykami) nad produkcją innowacyjnych baterii. A to jest jądro elektromobilności.

Obrazek użytkownika Marek1taki

12-12-2018 [09:16] - Marek1taki | Link:

Śmichy-chichy to sobie robi z nas premier Morawiecki. Jak jest interes do zrobienia to się robi. Do rozwoju nośników pamięci z FDD 360-720kB nikt nie zakazywał używania zeszytów, ani ich nie okładał prawami i podatkami. Odwrotnie, to konkurencja sprawiła, że teraz mamy giga i tera. Na to -po tej rewolucji- premier nam mówi paperless. Ukazem i knutem można rządzić. Są w tym względzie bogate tradycje. Póki co 3 XII odpisane elektronicznie L4 poszły w chmurę i nie dały się wydrukować. Bo oczywiście się drukuje tylko w formacie 2xwiększym, czyli paper-yes. I niech będzie bo jak udowodnić, że coś było a nie jest? To zresztą przykład jak kosztem cudzego czasu wprowadza się "postęp", bo ręcznie było szybciej.
Inwestycja w produkcję baterii oczywiście ma sens. Pojazdy na same baterie mają obecnie sens w wybranych przypadkach. Na zimę raczej nie polecam póki baterie nie obsłużą farelki w aucie. Chyba w ogóle docelowo ma sens coś podobnego do opisanych przez Pana statków elektryczno-spalinowych, ale znowu nie dekretem na cudzy koszt.

Obrazek użytkownika Marek1taki

11-12-2018 [10:47] - Marek1taki | Link:

Święte słowa. Wychodzi na to, że żyjemy aby płacić Vat.

Obrazek użytkownika smieciu

11-12-2018 [11:48] - smieciu | Link:

Wszystko ma logiczne uzasadnienie...
VAT nie tylko jest podatkiem od twojej roboty, zysku, dosłownie każdej czynności gospodarczej ale też chyba jednak przede wszystkim narzędziem kontroli. VAT sprawia że każda twoja czynność gospodarcza znana jest wyższym czynnikom. Które dzięki temu wiedzą np. że znalazłeś ciekawy sposób na biznes a to oznacza że np. ktoś tam się o tym dowie i też postanowi robić to co ty. Zanim jednak się za to weźmie postara się o nowe przepisy regulujące twoją działkę tak byś nie czuł żalu kiedy będziesz zmuszony oddać swój interes temu nowemu lepszemu. Teraz zwłaszcza wraz JPK ta wiedza i władza będzie kompletna.
VAT dodatkowo ma tą wielką zaletę że różni wybrańcy mogą stosować mechanizmy umożliwiające odliczenia, zwroty itd. Ci co trzeba, pewna garstka uprzywilejowanych płacić VATu przecież nie będzie... Interesujące w tym kontekście są zwłaszcza ostatnie działania PiS, które kasują niezatwierdzonych przez System ludków, którzy przyssali się do tych luk. Luki te wkrótce będą dostępne tylko dla wielkich, ponadpaństwowych korporacji, które będą korzystać ze specjalnie dla nich stworzonych zasad obrotu wewnątrz unijnego.

Ostatecznie więc VAT jest środkiem regulacji. Jednym ze sposobów na obniżenie konkurencyjności mniejszych podmiotów na rzecz rzeczywistej władzy, której PiS, tak samo jak PO itp. jest narzędziem wykonawczym.

Naturalną w tych okolicznościach obroną jest tworzenie szarej strefy. W istocie. Bardzo duża ilość Polaków mniej lub lepiej rozumie problem. Zresztą przede wszystkim czuje kasę. Jeśli ma możliwość otrzymania towaru bez Vat to chętnie wybiera to rozwiązanie. Które polega oczywiście na zaufaniu. Tu też tkwi siła małych solidnych przedsiębiorstw, które zdobywszy stałych zadowolonych klientów, gdzie obie strony często znają się osobiście mogą sobie pozwolić na taki obrót bezvatowy. Choć wiele zależy od specyfiki działalności. Tak czy siak to funkcjonuje. I prawda jest też prosta i oczywista: IM WIĘKSZA SZARA STREFA TYM LEPIEJ DLA WSZYSTKICH. Poza rządem urzędniczymi ssawkami i rzeczywistą władzą.

Oczywiście władza to wie i stąd coraz to nowe regulacje. JPK, uprawnienia skarbówki itd. Jednak ostatecznym rozwiązaniem jest likwidacja gotówki. Śmierć gotówki bardzo utrudni działanie szarej strefy i będzie wielkim krokiem do całkowitego zniewolenia obywatela trybika. Dlatego też PiS tak bardzo walczy i promuje likwidacje gotówki. Lecą reklamy, tworzone są odpowiednie wdrożenia, programy. PiS się stara na rzecz swoich Panów.
Musi, gdyż jeśli nie będą tego robić przyjdą inni. Chętnych nie brakuje. A kiedy już robota zostanie wykonana, lud złapany za mordę to będzie okazja by postawić kilka pomników by lud miał kogo czcić. Tak samo jak czcił Stalina i innych wielkich przywódców na drodze ku nowej świetlanej przyszłości.

Obrazek użytkownika Jabe

11-12-2018 [15:49] - Jabe | Link:

PiS przez pomyślność Polski rozumie siłę aparatu partyjno-państwowego. Tubylcy są tylko zasobem, przedmiotem eksploatacji (i polityki rozpłodowej). Myślę, że oni w to szczerze wierzą, niezależnie od mocodawców.

Obrazek użytkownika Marek1taki

11-12-2018 [20:58] - Marek1taki | Link:

@Smieciu
"Luki te wkrótce będą dostępne tylko dla wielkich, ponadpaństwowych korporacji, które będą korzystać ze specjalnie dla nich stworzonych zasad obrotu wewnątrz unijnego."
Chyba zawsze i z samego założenia były głównie dla korporacji. Likwidacja "nieuczciwej" konkurencji w dojeniu.

Obrazek użytkownika rolnik z mazur

11-12-2018 [22:40] - rolnik z mazur | Link:

VAT jest z natury rzeczy neutralny kosztowo. I ostatni klient płaci za wszystko. Pzdr