Otrzymane komantarze

Do wpisu: Hodowanie "przegrywów" to wycinanie pokolenia u konkurencji?
Data Autor
Pani Anna
Jasne, że się udało. To jest w ogóle niesamowite, co człowiek może, kiedy się trochę postara. Ja spróbuję ująć to jeszcze krócej - poważne państwo, które prowadzi poważną i suwerenną politykę w swoim dobrze pojętym interesie potrzebuje wykształconych i zdolnych ludzi do jej realizacji. Kolonia/bantustan potrzebuje tylko wiernych i miernych.
Obserwator
"Innowacyjność i pomysłowość" to nie jest to samo co "wiedza i umiejętności", aczkolwiek warto mieć wiedzę i umiejętności żeby być efektywnie innowacyjnym i pomysłowym. Proszę, nie przekręcaj treści w cytatach.
Obserwator
Przepraszam, nie poznałem się na ironii. Więc w drodze przeprosin spróbuję w jednym zdaniu streścić odpowiedź na to pytanie: Edukacja nie jest celem samym w sobie, lecz celem edukacji jest osiągniecie przez ucznia czegoś, co jest oczekiwane przez członków wspólnoty w danej Cywilizacji od kolejnej generacji jej dojrzałych członków, tak więc jeżeli chcemy kształcić młodzież w duchu Cywilizacji Łacińskiej, to nie tylko musimy mieć system edukacyjny nastawiony na kształtowanie odpowiedzialnych, samodzielnych i wszechstronnych indywidualności, choć potrafiących zgranie i efektywnie działać wspólnie przy realizacji konkretnych zadań, ale też sposób funkcjonowania Państwa musi być spójny cywilizacyjnie z tak określonymi celami - a jak na razie sposób ten jest z porządkiem Cywilizacji Łacińskiej dokładnie wprost sprzeczny, a to powoduje, że nie ma jak wskazać młodym ludziom celów wysiłku kształcenia woli i intelektu, co powoduje brak motywacji. Uff... Udało się? Pozdrawiam
Dark Regis
4) Jak zacząć wydobywać młodzież z syndromu "umiem, bo znam niektóre nazwy"? Proste. Trzeba przestać do nich rozmawiać o strasznych "transformacjach Lorenza", tylko dać kartkę i nauczyć wreszcie porządnie liczyć. Nauczyć ich radzić sobie praktycznie z problemami, a nie tylko poprzez ich nazywanie, zapisywanie tych zaklęć na kartkach i wtykanie tych kartek w edukacyjną ścianę płaczu w nadziei na cud zrozumienia. To tak nie działa. Nazywa się po to, żeby odróżnić coś od chłodnicy albo korkociągu, ale za tym musi iść wyobraźnia i umiejętność tego używania. "nasi rządzący robią wszystko, żeby realna wiedza i umiejętności, charakterystyczne dla ludzi ukształtowanych mentalnie w Cywilizacji Łacińskiej (tak w swoim czasie szanowanych przez Chińczyków), była najdroższym, najwredniej opodatkowanym, wymagającym największego samozaparcia i najtrudniejszym hobby na świecie..." - mam na myśli zastąpienie doceniania zdolności ludzi, przez system papierzaków, który promuje głównie Pomaski, Petru, Spurki, Szojringi, Thuny, Senyszyny, Hartmany i Środy oraz inne marksistowskie wyroby "medrcopodobne". PS: Proszę sobie wygóglować takie hasła "transformata Lorentza spinor" oraz "transformata Lorentza algebra Clifforda", a zobaczy Pan naocznie w jakim stanie i kontekście jest w Polsce na uczelniach znajomość tego podstawowego pojęcia MATEMATYCZNEGO. Dla porównania tak piszą w Rosji: arxiv.org , to jest zresztą kalka tego, co stanowi wykład na zachodzie, a tak piszą u nas (FUW, Trautman) fuw.edu.pl Od razu można odnieść wrażenie, że nie dla psa kiełbasa, prawda? Ja właśnie takie wrażenie odniosłem kiedyś osobiście, więc musiałem w końcu nauczyć się tego sam, a nie liczyć na dobroć "-mannów". Kiedy się ceduje całą wyższą edukację na tychże, to manna na pewno nie spadnie nam z nieba.
Dark Regis
Widzę, że szanowny Autor też wyczuł pismo nosem i już domyśla się, z którego kierunku płynie przynajmniej część zagrożeń dla naszego świata oraz cywilizacji. Szukajcie, a znajdziecie, prawda? Dodam tylko od siebie kilka uwag. 1) Człowiek z tzw. elity, o ile dziś nie pęta się godzinami po sieci i nie uzupełnia luk w swojej wiedzy ogólnej, to w konsekwencji GWno wie o świecie i o swojej własnej dziedzinie. 2) Przykładanie jednej miary do "zepsucia zachodu" i "zepsucia wschodu" jest błędem logicznym. To co nas psuje na gruncie naszej cywilizacji, tam znalazło się w kanonie miejscowych świąt i obyczajów, w tym praktyk religijnych. A także odwrotnie. Przykład? W dzielnicy Tokyo (dawniej Edo) zwanej Yoshiwara do dziś odbywają się procesje.... kurtyzan zwanych Oiran. Kurtyzana historycznie jest tam celebrytką i nauczycielką sierot, mniej więcej tak samo ważną, jak jakaś nasza Maryla Rodowicz. Jest to wydarzenie na miarę naszego wyprowadzenia procesji z kościoła w wielkie święta. Gdy my topimy Marzannę, rzucamy wianki na wodę, robimy palmy i ubieramy choinki, tam propaguje się bardziej dosłowne zajęcia - bieganie z gołą du... (hadaka matsuri) do przerębli, gry zespołowe takoż i na śniegu, wreszcie przepędzanie demonów (np. rzecznych Kapp lub Oni) za pomocą siły własnych wiatrów. Jednak nic nie jest w stanie przebić Amazake Matsuri, a zdjęcia w Internetach mówią wszystko. Warto zauważyć co tam oddział kobiet nosi na platformie, w jaki sposób próbują "leczyć" kobiece dolegliwości, wreszcie jak wszyscy - od starych bezzębnych do małych jeszcze raczkujących - lecą na stragany, żeby zakupić specyficznego loda. Kult tego czegoś w Japonii nie jest niczym psującym (w Chinach i Korei jeszcze tego tematu nie przerabiałem, ale myślę, że też nie). Dlatego można śmiało powiedzieć, że psuje nas (i ich też) globalistyczna maniera urawniłowki, ujednolicania i bezmyślnego zapożyczania. Dopóki Piardun siedzi sobie w Konopielce, to jest tylko lokalnym folklorem. Lecz gdy globalny koncern zrobi z niego ikonę młodzieży, jako postaci z filmu Disneya lub bohatera w globalnej akcji reklamowej produktu, to zaczynają się poważne kłopoty wszędzie, gdzie nie została jeszcze wytworzona odporność na taką nową "normalność". 3) Ludzie wschodu mają zabawek zabijających czas potąd. Nie ma co przypominać już o firmach tłukących "złoto" w grach MMO. Jednak coś takiego tkwi w tych kulturach, że tam proces psucia nie następuje tak szybko lub jest niwelowany. Znów musiałbym zboczyć w temat zdolności matematycznych (=informatycznych), których my (jako społeczeństwo) już nie mamy. Jeśli miałbym połączyć te dwa tematy, to powiedziałbym raczej, że to my sami zabijamy się naszą ohydą odczuwaną wobec kultur ze wschodu, co daje wygodne wytłumaczenie dla "jeszcze więcej tego samego", czyli u nas głupiej zabawy albo "nic nie robienia" (np. obijanie/kopanie skórzanego balona niczym nie różni się pod względem intelektualnym od klikania w telefon, więc skąd u nas takie rozróżnienie?).
Pani Anna
Ale skąd. Myślałam, że poznał Pan, że pytam tylko retorycznie.
Obserwator
Naprawdę uważa Pani, Pani Anno, że odpowiedź na to pytanie da się zmieścić w 160 znakach (a niechby i 2000)?
Pani Anna
Tak. Nieby jak chce Pan wydobywac polską młodzież z wirtualnego świata prowadzącego w niebyt i dajacego namiastkę prawdziwego życia? Poprzez kształcenie zdalne, którego końca nie widać, a tego, co stracono przez ten rok nie da się już nadrobić?
Do wpisu: Pułapka monizmu prawniczego i wieloprawie jako droga wyjścia
Data Autor
hr.Levak-Levatzky
Przedowcipny ten nasz Obserwator,pęc można normalnie od śmichu - chłe,chłe,chłe!
Obserwator
No cóż, widzę że nie tylko "za długa i nudnawa", ale chyba i za trudna. "Polski język, trudna język", nic się na to nie poradzi. Ale najważniejsze że się dobrze ubawiłeś, gratuluję poczucia humoru (przy okazji, na plaży najłatwiej ukryć jest jednak bułkę tartą, a nie "wrocławską")
hr.Levak-Levatzky
Całość do czytania za długa i nudnawa,ale zdążyłem się uśmiać przeczytawszy,że losy prezydentury w USA zależą od...uwaga: tego czy nowy/stary prezydent zyska poparcie Merkel Angeli czy...Dudy Anżeja (sic!!!). Trzeba to koniecznie  podrzucić Trumpowi,bo na pewno jeszcze na to nie wpadł.
jazgdyni
No cześć. Znam te stopnie umiłowania ojczyzny. I wiem dobrze, jak to w paru krajach wygląda. A ksenofobię wrzuciłem, bo to tak na prawdę problem psychologiczny, a nawet psychiatryczny. Więc to się leczy, bo to nie tylko przekonania. Jeszcze raz pozdrawiam
jazgdyni
Mądry ojciec. Z tym 51 stanem to ciężka sprawa. Przyjaciele z Filipin opowiadali, jak to było, gdy oni chcieli zostać kolejnym stanem USA. Ja bym jeszcze do tych tradycyjnych strach​ów i zagrożeń dołożył chwilowo odsunięte na bok zagrożenie islamskie. Obserwacja Szwecji wystarcza za zimny prysznic.
paparazzi
Suma summarum pozostaje nam wcisnąć się w 51 stan USA. Wtedy będą bronic swego terytorium. Ale to mi mówił mój ojciec w latach 60-tych. Dalej, mówił ze Chiny będą problem nr 1 w niedalekiej przyszłości. Dalej, Żydzi będą się starać spowinowacić z społeczeństwem chińskim co następuję. Dalej, Rosja nie będzie problemem dla Polski a Niemcy i Chiny! Ale się porobiło na tym świecie. A USA przechodzi w fazę socjalizmu, na razie.
Obserwator
Cześć Janusz Dzięki za komentarz. Co do groźby okrzyknięcia "nacjonalistą" - stopniowanie jest takie: 1. patriotyzm (hierarchia: a) rodzina; b) własny naród jako rodzina rodzin i jako pierwszy pośród równych; c) inni ludzie z innych narodów czy zrzeszeń) - oparty na personalizmie, więc właściwy dla Cywilizacji Łacińskiej 2. nacjonalizm - przekonanie o wyższości swojego Państwa nad innymi, właściwy bardziej dla Cywilizacji Biznatyńskiej 3. szowinizm - przekonanie o prawie swojego narodu do dominacji nad innymi Katolicyzm wyklucza szowinizm i nacjonalizm (bo skoro Chrystus umarł na krzyżu za zbawienie każdego człowieka, to gdy cena równa, to i wartość ta sama), więc epitet "katol i nacjonalista" jest sprzeczny wewnętrznie. Natomiast - jako katolik - jestem patriotą (no po prostu typowy "Polak-katolik", do odstrzału w pierwszej kolejności) Pozdrawiam  
jazgdyni
Widzę Janku, że też prowadzisz nocne życie. Kocham te ciche chwile, choć kocica co chwila mi przypomina, że to ona jest panią nocy i co chwila muszę, albo jej coś dać do zakąszenia, albo wypuścić na łowy, a potem wpuścić ją do domu. Ładnie, aczkolwiek ponuro to podsumowałeś. Nic dodać nic ująć. Lecz pewnie zdajesz sobie sprawę, że okrzyknięty zostaniesz nacjonalistą, a może nawet ksenofobem i na dodatek katolem. A ja ci powiem, że to już nie tylko kryzys, ale przełom. Nie wiem, jak po latach historycy to nazwą. Pełzająca, hybrydowa rewolucja lewacka? Serdeczności
Do wpisu: Armageddon cz. 14 - druga fala: uwaga, znowu będą pomagać...
Data Autor
Anonymous
Coś chce Pani powiedzieć ale nie może się wygadać. Głupota czy sabotaż władzy?
angela
Taaa, jak nic, chcial. Marek wie, cały czas wie, że chciał. 
Anonymous
Czy o to chodzi?. O zgnojenie nas. I nie podejrzewam o deficyty intelektualne.
Do wpisu: Dziś o bieżączce, czyli czy ktoś w ogóle zarządza ryzykiem?
Data Autor
Obserwator
No i święta racja, zabili się niezgodnie z przepisami. Co ma wspólnego elipsoida Krasowskiego z procedurą lądowania? To może na przykładzie dostępnym dla każdego na czym polega dynamiczne modelowanie sytuacji w oparciu o wskazania przyrządów w warunkach braku widoczności - wynajmowałem kiedyś pokój w mieszkaniu, gdzie układ przedpokoju i w łazience był prawie identyczny jak w moim: wanna stała tam gdzie u mnie stała wanna, umywalka tam, gdzie u mnie umywalka, to samo z pralką, wymiary praktycznie takie same. Różnica polegała na tym, że w tym mieszkaniu do łazienki były pierwsze drzwi z korytarza, natomiast do toalety drugie, podczas gdy w moim (późna gomuła) drzwi były jedne, gdyż toaleta była w łazience (sedes stał przy umywalce, tam gdzie w wynajętym mieszkaniu był bidet). Ponieważ właścicielka, starsza, bardzo dystyngowana pani, miała niezwykle lekki sen, jakiekolwiek łażenie w nocy, nie mówiąc o zapalaniu światła w przedpokoju, groziło jej obudzeniem. Którejś nocy "zew natury" zerwał mnie z posłania, więc półprzytomny, ale cichutko i na paluszkach, przemknąłem się po omacku do drzwi i - bez zapalania światła - rozpocząłem prowadzoną tysiące razy procedurę podejścia bez widoczności. W pewnym momencie błędnik (czyli odpowiednik systemu TAWS) zaalarmował mnie, że rzut pionowy środka ciężkości niebezpiecznie zbliża się do krawędzi podstawy, choć już powinien nastąpić kontakt z podłożem i za chwilę nastąpi przeciągnięcie. Awaryjnie przerwałem procedurę zrywając się na równe nogi i w oka mgnieniu przytomniejąc, po czym udałem się we właściwym kierunku. Do dziś czuję wdzięczność wobec projektantów, że bidet był taki niski. Tak więc kwestię modelowania rzeczywistości w oparciu o wskazania przyrządów mamy chyba omówioną? A że elipsoida Krasowskiego (czyli baza odwzorowania powierzchni odniesienia w systemie SK42) różni się od elipsoidy odwzorowania dla systemu WGS84, to i wymodelowane położenie w oparciu o dane z jednego systemu wprowadzone do drugiego będzie się różniło od rzeczywistego. Jest taka książeczka "Polskie układy współrzędnych"(Roman J. Kadaj, Rzeszów 2002), można sobie znaleźć w internecie, tam bardzo fajnie jest to wyjaśnione, szczególnie jeżeli chodzi o uwzględnienie przy przeliczaniu wysokości elipsoidalnej, polecam gorąco.
Do wpisu: Armageddon cz. 11 - jest dobrze, a będzie jeszcze dobrzej...
Data Autor
Obserwator
Próbowałem Tobie wtedy odpowiedzieć, ale to nie jest kwestia różnic w niuansach, tylko kompletnie innego rozumienia rzeczywistości ekonomicznej, więc nie tyle sprawa odpowiedzi na zarzut, ale zgoła wykładu od praojca Adama. Rozumiem że z Twojego punktu widzenia i Twojej znajomości ekonomii rzecz się przedstawia tak właśnie jak piszesz - no i trudno, nic na to nie poradzę. Przy okazji - suma zarobków 16 mln Polaków wynosi ok. 750 mld rocznie (czyli 25% PKB), w ratach po ~62 mld miesięcznie - skąd wziąłeś te 45%, doprawdy nie wiem. A debet dla 25 mln dorosłych Polaków po 30 tys. PLN to maksymalnie również 750 mld PLN. A suma zadłużenia osób fizycznych w bankach (wg. danych NBP, są na ich stronie) wynosi 900 mld. To tyle. 
Do wpisu: Może warto ocalić Białoruś, co?
Data Autor
Anonymous
"działania polskiego rządu de facto legitymizują ingerencję UE w wewnętrzne sprawy innych państw" W dodatku wbrew naszym interesom a zgodnie z interesami udziałowców Nordstream. Dobra rozmowa o tym: Bartosiak z Budiszem: youtube.com
Jabe
Można też zauważyć, że nie ważne, kto wygrywa wybory. Są niezmienniki, o których ludowi się nie wspomina. A to wszystko za parawanem wiecznej wojny patriotów z postkomunistami, wstawaniem z kolan itp.
mmisiek
@rolnik z mazur Charakterystyczne, że do zainicjowania przewrotu na Ukrainie posłużono się Litwą bo to z ust jej przedstawiciela (chyba prezydenta, ale dokładnie już nie pamiętam) wyszło ultimatum dla Janukowycza. Dzisiaj również Litwie przypadła rola wiodąca bo jako pierwsza oficjalnie nie uznaje wyników wyborów na Białorusi. No i oczywiście tu i tam bardzo wzmożona Polska. To jest dokładnie ten sam modus operandi, widać skoro się sprawdziło na Ukrainie to po co zmieniać... Ale sprawa ma też niestety inne aspekty bo działania polskiego rządu de facto legitymizują ingerencję UE w wewnętrzne sprawy innych państw, czyli pośrednio w nasze również. To bardzo podobnie jak z sądami - miało być pięknie, a w rzeczywistości doprowadzono do ustanowienia precedensu pozatraktatowej ingerencji w polskie sadownictwo. Do tego można jeszcze dorzucić IPN i kolejny związany precedens - pisania polskich ustaw pod praktycznie jawne zewnętrzne dyktando. Bardzo ciekawy ciąg przypadków i bardzo ciekawe, że działania w dobrej rzekomo wierze na koniec jakoś tak cudownie obracają się przeciwko Polsce i tylko pogłębiają naszą zależność od zewnętrznych ośrodków...  
mmisiek
również chodzi o nauczkę dla Łukaszenki za jego stanowisko w sprawie "pandemii". Tak to wygląda. Jeszcze niedawno niektórzy się zastanawiali dlaczego "Łukaszence wolno więcej", a tu się okazuje, że jednak nic z tego. Nie chciał kłaniać się COVID-owi to będzie miał "demokrację". A kabalarzom dostanie się przy okazji smaczny kąsek, już widać jak z niecierpliwości przebierają nóżkami.