Otrzymane komantarze

Do wpisu: My name is Galt, John Galt. Nie zmieszany, lecz wstrząśnięty
Data Autor
u2
No przecież to waść zarzucił Janowi1797 nierzetelność i nieznajomość przepisów odnośnie odroczenia i rozłożenia na raty składek ZUS, co Jan1797 ładnie skontrował i wykazał że to waśc się mylisz. Dlatego biorąc na logikę to waść nie chcesz, aby mikroprzedsiębiorcom ułatwiać życie, tylko jak dotychczas, oligarchom, którzy nie czarujmy się, są zwykle zwykłymi oszustami.  
wielkopolskizdzichu
"Jan1797 już odpowiedział, że jako jednostkowy mikroprzedsiębiorca zyskuje na Polskim Ładzie." 1. Jak można zarabiać na  czymś co jest dopiero w planach uzależnionych od funduszy, których jeszcze nie ma i nie wiadomo czy się pojawią. 2. Jan sobie nie zdaje sprawy że Polski Ład opiera się na humbuku polegającym na dopłatach i obniżaniu podatków z jednej strony, a z drugiej na podwyższaniu akcyz i opłat za wszelkiego rodzaju nośniki energii. 3. Jan prawdopodobne też nie wie, że program "Polski Ład" zakłada przejmowanie budżetów samorządów z jednoczesnym powiększaniem ich obowiązków, w rezultacie Jan bedzie więcej płacić za jakiekolwiek usługi komunalne.  Polski Ład jest takim samym kitem jak milion elektrycznych samochodów, milion nowych mieszkań i zmiana trendu demograficznego za pomocą +pińcet, oraz podreperowanie  wizerunku Polski poprzez działania cwaniaków z NFP. Janów w Polsce są miliony, lubią być robieni w bambuko.
Obserwator
@u2 1. ciekawe gdzie Jan1797 stwierdził w odpowiedzi do mnie, że on jako przedsiębiorca zyskuje na "Polskim Ładzie", możesz wskazać? 2. nie życzę sobie przypisywania mi jakichś bzdurnych chęci, które nie mają ze mną nic wspólnego, jest to m.in. czysto komuszy zwyczaj aby w braku argumentów wymyślać ewidentne bzdury, twierdzić że to zdanie drugiej strony i w to walić, elementarna szkoła TVNu - chyba że możesz wskazać, gdzie coś takiego piszę, gdzie to niby stwierdzam, że chciałbym "aby korzystała wąska grupka oszustów"? I niby na czym? Już pokazałeś że przesłanych Prezydentowi przepisów nie znasz, teraz o @Janie1797 twierdzisz, że jest mikroprzedsiębiorcą zyskującym na Polskim Ładzie, zaś mi przypisujesz jakieś bzdety swojego autorstwa. Masz coś rzetelnego do powiedzenia, nawet jak się merytorycznie nie zgadzasz, to proszę, ale daruj sobie informowanie mnie o swoich wyobrażeniach o moich poglądach wraz z próbami ich szufladkowania metodami rodem z topornej propagandy, naprawdę jestem na to odporny.
Jabe
@Jan  Lot dostał kilka miliardów, o ile pamiętam.
u2
Nigdy się nie zgodzę na twierdzenie, że "Jednostka zerem, jednostka bzdurą" Jan1797 już odpowiedział, że jako jednostkowy mikroprzedsiębiorca zyskuje na Polskim Ładzie. A pan chcesz, aby korzystała tylko wąska grupa oszustów.
Obserwator
Chyba że akurat tę pizzernię otworzyli jacyś młodzi ludzie, na kredyt, w wynajętym lokalu. Nigdy się nie zgodzę na twierdzenie, że "Jednostka zerem, jednostka bzdurą" i że "Lepiej jest dla was, aby jeden człowiek umarł za lud, niżby miał zginąć cały naród." (J 11, 50). Chciałbyś się znaleźć w gronie tych "pechowców, których nam nie trzeba"? I klaskać tym, którzy taką decyzję podejmują? 
Obserwator
@paparazzi "...Czy by Pan poświecił standard Rodziny za poglądy i prawdę?..." - robię to od matury, w ramach niezgody na wszelkiej maści skundlenia, rozumiane właśnie jako poświęcanie poglądów i prawdy dla wyższego standardu życia. Tylko żal, że ci "nasi", ci którzy rządzą od tych sześciu lat, też oczekują skundlenia w zamian za jakieś ochłapy, przykładów jest mnóstwo, mam też i swoje doświadczenia. Rok Mackiewicza, "Tylko prawda jest ciekawa", owszem, ale ta obiektywna, a nie "prawda czasu, prawda ekranu" jak na "Misiu"...  
paparazzi
Pan stwierdza fakty dotyczące naszego podwórka Tak to można rozumieć. Bardzo trudno zrozumiec motywacje ludzi twórczych. Mój ojciec doznał upadku materialnego ze względu na odmowę akceptowania rzeczywistości i systemu politycznego. Ojciec wykształcony z pięcioma językami, biegle, z dyrektora KGHM z laski partii do rangi nauczyciela. Zylismy w nędzy ze wspólną ubikacja na półpiętrze. Mama i Ojciec poswiecil sie dla idealow nota bene francuskiej wersji socjalizmu,wychowując nas w lumpenproletariackich warunkach. Scigany za publikacje za granica, IPN.  Dlaczego to pan się chyba domyśla. I co my dzieci mieliśmy z tego? Ja wyemigrowałem do USA i tu nie było politycznej segregacji do teraz. Sprzedawałem swoja wiedze, umiejętności bez problemów politycznych. Ha, do teraz ;-). W Polsce mentalność niewolnika pozwala na dumę do określonego przedmiotu, domu, samochodu itd. Czy by Pan poswiecil standart Rodziny za poglady i prawde? Trzeba mieć dumę bycia Polakiem , po pierwsze. Po drugie co jest nierozłączne, świadomość niepodległościowa. A to kosztuje. Na tym powinna się władza pracować. Te wzorce co teraz widzimy to potomstwo bolszewikow. Pan wie o czym mowie.
Jabe
A więc co dziesiąty mieszkaniec Polski został właśnie bogaczem. Dobra zmiana!
u2
demagogiczne etykietkowanie jako bogacze To żadna demagogia, tylko stwierdzenie faktu. Skoro 90% nie łapie się na drugi próg podatkowy, to te 10% są bogaczami. Oczywiście w skali krajowej a nie miedzynarodowej. Totalniacy są najwyraźniej oderwani od polskiej rzeczywistości i swoje apanaże liczą tylko w ojro :-)
Jan1797
Nie jest to takie trudne. W założeniu wzrostu dochodów pizzerie mają niewielkie znaczenie.
Obserwator
@Jan1797 ???
Jan1797
Komentowanie nie przeczytanych komentarzy jest tu objawem wirusowym; rp.pl "Skutki epidemii dotknęły wszystkie przedsiębiorstwa, lecz w ramach przyjętej przez Sejm specustawą „tarczy antykryzysowej” niezbędne wsparcie otrzymały jedynie małe i mikro przedsiębiorstwa. Jesteśmy za czy obowiązkowo?" Jaki odsetek tych którzy otrzymali wsparcie podwyższył pensje swym pracownikom po pandemii - 5%? gov.pl  
Do wpisu: Polska węglem stoi, to przyjmijmy dla PLN parytet emisji CO2
Data Autor
mjk1
„…wyprodukowanie 1 kWhe z wodoru (jednej kWh energii elektrycznej) wymaga zużycia 3 kWhe przy produkcji wodoru w procesie elektrolizy i następnie wytworzenia z niego energii elektrycznej z 50% sprawnością każdej z części procesu”. Jeżeli potrafię liczyć, to wyprodukowanie 1 kWh energii elektrycznej z wodoru jest sześciokrotnie ( sześć razy) droższe od wyprodukowania tejże energii z węgla, tudzież innych źródeł. Zanim jednak przeładowany wieśniak, tudzież inny Ludendorf osiągnie kolejny orgazm w podzięce za twarde liczby, proponuję spojrzeć na problem z ciut innej perspektywy, ze szczególnym naciskiem na ciut. Żeby to uzasadnić muszę, podobnie jak Pan, posłużyć się wiedzą ze szkoły podstawowej. A z tejże szkoły wyniosłem, że źródłem całej energii na naszej planecie, jest słońce. Ta ropa, gaz, biomasa i nasz „wongiel”, to też słońce. O ile dobrze pamiętam to słońce dzisiaj dostarcza 1,2 kWh energii na metr kwadratowy powierzchni. Jeżeli odliczyć straty na odbicie promieni i dni pochmurne w wysokości 30%, to ilość, jaka pozostanie, jest jeszcze 100 tysięcy razy większa niż energia, którą obecnie zużywamy. Przy dzisiejszej trzydziestoprocentowej sprawności ogniw słonecznych pozostaje „tylko” 33,333 tysięcy razy więcej. Energię z wiatru, a to też słońce, proponuję pominąć. Problemem nie jest więc pozyskiwanie tej energii, ale jej magazynowanie, ponieważ energia ta nie jest potrzebna wtedy kiedy jest w nadmiarze, ale wtedy, kiedy słońce nie świeci. I w tym miejscu musimy wrócić do pańskiego wyliczenia opłacalności produkcji wodoru w procesie elektrolizy. Założyć przy tym musimy, że energia potrzebna do elektrolizy nie pochodzi z węgla, tudzież innych źródeł ale jest to energia całkowicie darmowa, uwzględniając oczywiście koszty inwestycji zarówno elektrowni węglowej, jak i słonecznej, której koszt jest znowu ciut niższy od kosztu elektrowni węglowej, ze szczególnym naciskiem na ciut. Jeżeli jest inaczej proszę natychmiast skorygować. Przepraszam jednocześnie, że dopiero teraz odpowiadam, ale też mam kilka cmentarzy do objechania a z biegiem lat jest ich niestety coraz więcej. Poza tym mamy z żoną taką coroczną tradycję, że po tym objeździe ona zaprasza mnie na piwo, ja ją na wino i w pobliskiej kawiarence wspominamy tych, którzy odeszli.        
Obserwator
@Pers Te zmarnowane pieniądze i obszary na OZE, to nie jest wszystko, polecam: naszeblogi.pl...
Pers
Na razie mamy węgiel i tego powinniśmy się trzymać.  Badania powinny iść w kierunku czystego spalania, choćby przez gazowanie węgla jeszcze pod ziemią. Mamy zaawansowaną technologię, której jednak nikt nie chce ruszyć. Przyczyny są jak zwykle polityczne.  Podczas gdy niektórzy twierdzą, że farmy wiatrowe i fotowoltaiczne mają EROEI (współczynnik zwrotu z zainwestowanej energii) na poziomie 5, a nawet 7, dość łatwo jest udowodnić, że wcale tak nie jest. Jeżeli za każdy 1 kWh energii zainwestowany w ich projektowanie, marketing, produkcję, instalację, konserwację, demontaż i prawidłową utylizację, zwracają 5 lub nawet 7 kWh w okresie eksploatacji, optymistycznie przez 20 lat i przy założeniu stałego kosztu (skorygowane dla inflacji) energii, przyniesie co najmniej 400% czystego zysku! Porównaj to z lokatą bankową lub inwestycją z gwarantowanym dochodem, która przynosi 3% powyżej inflacji (jeśli uda ci się taką znaleźć!). W ciągu tych samych 20 lat wygeneruje tylko 80% zysku, co odpowiada EROEI na poziomie 1,8. Gdyby instalacje wiatrowe i słoneczne były tak opłacalne, ich promotorzy nie domagaliby się dotacji rządowych; powinni uciekać od oszalałych tłumów inwestorów. Zamiast tego sektory energii wiatrowej i słonecznej zamieniły się w gigantyczne gąbki państwowych dotacji. Nie tylko roztrwoniły pieniądze i zasoby naturalne, ale stały się wielkim bólem brzucha dla operatorów sieci, ponieważ udało im się narzucić przepisy, które zobowiązują operatorów sieci do przyjmowania całej energii elektrycznej produkowanej z tzw. "odnawialnych źródeł energii". Jednak ryzyko wytwarzania przez te źródła zbyt dużej ilości energii elektrycznej jest zwykle bardzo niskie; na przykład w całym 2021 r. farmy wiatrowe w Niemczech wyprodukowały zaledwie 20% swojej mocy nominalnej, a fotowoltaiczne nieco ponad 10%. W każdym razie wynik marnotrawstwa kilku bilionów dolarów z funduszy publicznych i degradacji ogromnych połaci lądu i morza, zrujnowanych przez ich instalacje, przełożyło się na znacznie wyższe stawki za energię elektryczną. W Rosji, kraju, który do tej pory uniknął tej zielonej plagi i skoncentrował się na rozwoju elektrowni wodnych i jądrowych, taryfy za energię elektryczną są 10 (dziesięć!) razy niższe niż na Zachodzie. Tak więc prawdziwy uzysk z wiatru i słońca to nie 5, a może 7, ale znacznie mniej niż zero: strata netto energii. Całość  spiritolibero.neon24.pl
Obserwator
@Władysław Ludendorf Liczby początkowo poprawne, niestety zmieniłem na złe, tak to jest jak się pisze w pośpiechu pomiędzy cmentarzami i szacuje w pamięci, przepraszam. Już jest dobrze
Obserwator
Proponuję trochę uporządkować sposób prezentacji poglądów: jeżeli czyni się zarzut z tego, że coś uważa się za pozbawione szans (czyli przyjmuje się w danym ujęciu prymat rzeczywistości nad koncepcją - już mniejsza o to czy słusznie), to używanie jako argumentu poglądu opartego o prymat koncepcji nad rzeczywistością ("...Wodór jest więc paliwem idealnym [...] które już teraz potrafimy tanio wyprodukować..." versus opinia o energetyce węglowej, która ma jednak tę przewagę że po pierwsze jest, po drugie, bez niej nie damy sobie OBECNIE rady) tworzy jednak wewnętrzną sprzeczność.    Przy okazji żeby nie być gołosłownym co do tego wodoru: wyprodukowanie 1 kWhe z wodoru (jednej kWh energii elektrycznej) wymaga zużycia 3 kWhe przy produkcji wodoru w procesie elektrolizy i następnie wytworzenia z niego energii elektrycznej z 50% sprawnością każdej z części procesu.    Jeszcze pół biedy, jeżeli robimy to na miejscu w ramach bilansowania mocy uzyskanej z lokalnych OZE, ale jak trzeba towar przewieźć, no to pojawia się problem małej gęstości i konieczności kompresji (też nie za darmo) - ostatecznie trzy zbiorniki po 55 l. każdy i o masie po 50 kg każdy w Hyundai NEXO mieszczą pod ciśnieniem 700 bar 6 kg wodoru, wystarczającego na przejechanie 600 km (wg. producenta zresztą), zaś ten sam dystans zapewnia nam dla tego samochodu w wersji z silnikiem Diesla 40 l ON, zajmującego objętość tychże 40 l (a więc cztery razy mniejszą) i ważącego wraz ze zbiornikiem ok. 40 kg (też cztery razy mniej). No ale w oleju napędowym do tego wodoru jest dodane 1/3 węgla i stąd takie wyniki.    Jak na razie 1 kg dotowanego wodoru kosztuje na niemieckiej stacji paliw ok. 40 PLN, co pozwala na wytworzenie 18 kWhe, a więc sam koszt czystego surowca w 1 kWhe wynosi 2,2 PLN (nie licząc kosztów instalacji: jak ogniwo paliwowe 30 kW kosztuje 450 tys. PLN i ma okres działania na poziomie 30 tys. godzin, zanim je szlag trafi, to znaczy, że trzeba dorzucić jeszcze 0,5 PLN/kWhe kosztów degradacji instalacji, nie mówiąc o kosztach kapitału przez te trzy i pół roku, no bo 30 tys. godzin to mniej-więcej tyle dla reżimu pracy 24/7).    W sumie jak na dziś na niemieckim wodorze zgodnym z normą SAE J2719 wychodzi nawet 3 PLN za 1 kWhe (wodór podobnej klasy czystości w Polsce jest niedostępny, można kupić tzw. "sześciodziewiątkowy", tj. 99,9999% czystości, ale ten dla odmiany kosztuje >600 PLN/kg, więc piętnaście razy drożej, raczej nie polecam...), podczas gdy prąd z węgla kosztuje (nawet z tą dzisiejszą opłatą emisyjną, kosztami działania, amortyzacją, nakładami, cenami węgla) ok. 0,2 PLN za 1 kWhe, czyli PIĘTNAŚCIE RAZY TANIEJ - proponuję spojrzeć na rachunek za prąd.    To tak a propos magla...  PS.: liczby początkowo poprawne, niestety zmieniłem na złe (tak to jest jak się pisze w pośpiechu pomiędzy cmentarzami, przepraszam). Już jest dobrze.
Władysław Ludendorf
fantastyczna odpowiedź, szczególnie dziękuję za twarde liczby, pozdrawiam
Władysław Ludendorf
no nie wiem, czy potrafimy go tanio produkować. Gdyby tak było, to nie produkowano by wodoru ze zdaje się metanu w rafineriach, a bezpośrednio z wody (nie chcę wnikać czy morskiej czy słodkiej, ale w pierwszym przypadku produktem elektrolizy będą jakieś chlorany, z którym coś trzeba zrobić a nie czysty tlen). Poza tym cały czas mamy nierozwiązany problem przechowywania czystego wodoru. Wysokociśnieniowa kompresja kosztuje, zbiorniki są nieszczelne. Najlepiej byłoby przechowywać wodór jako coś jak metan i tak poprowadzić reakcję utleniania, żeby węgiel w tej reakcji nie uczestniczył. Nie jestem chemikiem, ale jako inżynier widzę, że nie jest to łatwy orzech do zgryzienia.
mjk1
Marzyć każdy może, jeden lepiej a drugi jeszcze gorzej. A tak poważnie, jeżeli rozumie Pan, jak funkcjonuje światowy system walutowy, to wie doskonale, że nie ma nawet cienia szansy. Chyba, że wierzy Pan, że kursy walut reguluje jakiś rynek, albo Glapiński z Kaczyńskim a nie chłopcy z Bazylei a dokładnie ich mocodawcy. Oparcie dolara na ropie, jak na razie, gwarantują amerykańskie lotniskowce. W to zaś, że oparcie złotych pieniążków na dwutlenku węgla, mieliby gwarantować Błaszczak z Terleckim nie uwierzą nawet, Zeus i Józik z Londyna. Niemcy zaś w przeciwieństwie do naszego bantustanu, to państwo poważne i nie po to budowali tu fabryki, żeby im ktoś koszty w jakikolwiek sposób podnosił. Gdyby jednak nadpremier MM postanowił pański plan zrealizować, to najprawdopodobniej Niemcy zostawią nam te fabryki wraz z całą infrastrukturą. My wtedy w oparciu o wytwarzane tam komponenty zbudujemy nareszcie nasz własny samochód a nawet kilka. Do ustalenia pozostaje, przez którą sieć dealerską będziemy je rozprowadzali – francuską, japońską, czy niemiecką. Jeżeli zaś chodzi o dwutlenek węgla, to teraz tylko przypomnę wiedzę z podstawówki. Nie emituje go (CO2) spalanie wodoru, pierwiastka, którego jest najwięcej we wszechświecie. Wodór jest wiec paliwem idealnym i co najważniejsze zeroemisyjnym. Paliwem, które już teraz potrafimy tanio produkować. I do tego właśnie dążą Niemcy. Bajanie zaś o rozwoju energetyki węglowej, jest godne bab z magla, czy innej Usi z Anielą.  
u2
pracę komputerów (bitcoin) A tu już sama nazwa "krypto" wskazuje, że to przekręt. Dla przykładu Chińczycy na potęgę to 'kopią' i zużywają gigawaty mocy, niszcząc planetę.
Paweł Urbański
Możemy spalić wszystkie swoje zasoby węgla kamiennego, brunatnego i torfu nie płacąc nic za CO2.  Zeroemisyjna technologia wykorzystania kopalnych źródeł energii – materiały programowe  3obieg.pl; Sposobem, aby to osiągnąć jest połączenie technologii pozyskiwania energii ze źródeł kopalnych w jeden proces technologiczny z odzyskiwaniem i trwałym wykorzystaniem CO2 do procesów produkcyjnych, tak aby w efekcie powstał produkt, który na trwale zwiąże CO2. 
Obserwator
Oparcie o złoto, "koszyk walut" (czyli koncept typu "wróbelek ma jedną nóżkę bardziej"), pracę komputerów (bitcoin) czy cokolwiek innego poza twórczą pracą ludzką też jest pewnego rodzaju oszustwem, a już "pieniądz fiducjalny" to w ogóle, szczególnie kreowany w formie pieniądza dłużnego. Opinie o światowym systemie finansowym znam i w znacznym stopniu podzielam, ale jak już zamierzasz komentować, to raczej komentuj to o czym piszę, nie zaś cokolwiek, a w szczególności nie zasady, zwłaszcza ogólnie istniejące i (zgadzam się że niestety) akceptowane. Mi się na przykład taka ziemska grawitacja też nie podoba, szczególnie jak coś niosę, ale akurat to nie Newton narzucił że przyśpieszenie ziemskie wynosi 9,81 m/s2 (on tylko to zauważył), więc jak się chce ulżyć w dźwiganiu ciężarów, to nie ma co utyskiwać że przedmioty ważą ile ważą, a w ogóle to ciężko jest, tylko się buduje taczkę, dźwig, balon, statek czy cokolwiek co w danej sytuacji działa i pomaga cel osiągnąć. Oczywiście zasadne jest pytanie, czy ten wytwór jest adekwatny do potrzeb, stąd też wartość dyskusji, ale na temat skuteczności proponowanego rozwiązania, a nie moralnych aspektów siły ciążenia, prawda? 
u2
emisja jednej tony dwutlenku węgla może już teraz pełnić taką rolę odniesienia jak złoto Z całym należnym szacunkiem, ale to zwykłe oszustwo jest. Bogate kraje mogą wykupić prawo do emisji CO2 do atmosfery, to prawo nie ma nic wspólnego z ratowaniem atmosfery ziemskiej.