|
|
Jan1797 "Trójmorze, nie wiem czy pod tą nazwą, było pomysłem znanym już przed wejściem Polski do UE. Była to koncepcja unii państw postkomuszych, które oderwały się od ZSRR, kiedy ten się rozpadał, czyli na przełomie lat 80 i 90 XX wieku." ???:)) |
|
|
Jan1797 Sama, sobie?:)) |
|
|
Grzegorz GPS Świderski To normalne, że jak coś przekracza nasze możliwości intelektualne, to zwalamy to na SI. No bo przecież dzisiejsze LLMy są wielokroć mądrzejsze od większości ludzi. Dziś większość uzna, że wszelkie prace naukowe czy mądrzejsze rozkminy stworzył ChatGPT. Ty piszesz dość mądrze i też dostajesz zarzuty, że Ci to SI pisze. Pisząc te same zarzuty, po prostu się sam deprecjonujesz. Takie podejście jest destrukcyjne i niszczy dyskurs publiczny, co wyjaśniam tu: naszeblogi.pl.Ja to, co napisałem, pisałem zanim w ogóle wymyślono LLMy. Tu o tym, jak Rosja się rozpadnie: naszeblogi.pl - też można było się kiedyś spytać: w jaki sposób ma się rozpaść mocarstwo atomowe, jakim jest ZSRR? Dziś sytuacja Rosji jest analogiczna do ZSRRA tu notka sprzed ery LLMów: salon24.plJak chcesz rozmawiać poważnie, to przestań robić przytyki osobiste, czego nauczyłeś się od tutejszych chamów. Tym tylko sam siebie ośmieszasz. To niczemu dobremu nie służy. |
|
|
mjk1 Czyta Pan czasami te farmazony, które Panu SI wypisuje, bo mam wrażenie, że nie? "W wojnie atomowej nikt nie wygra, wszyscy będą przegrani". Tymczasem we wpisie, który Pan był łaskaw wkleić, "stoi jak byk": " ... jeśli uda się doprowadzić Federację Rosyjską do rozpadu, albo do tego, że w jakikolwiek inny sposób utracą status mocarstwa, a Rosjanie przestaną mieć imperialne aspiracje, to nasz region, całe Międzymorze, ma szansę gwałtownie rozwinąć się cywilizacyjnie i technologicznie" i dalej: "...gdy Rosja upadnie, nasz kraj stanie się najważniejszym centrum logistycznym w odbudowie Ukrainy". Może Pan wyjaśnić w jaki sposób chce Pan pokonać mocarstwo atomowe?Dalej jest jeszcze lepiej: "W wojnie się niszczy po to, by wygrać. Podstawową zasadą polityczną jest to, że zanim gruby schudnie, to chudy zdechnie. Poniosę rany, ale wroga zabiję. Stracę sprzęt, ale wróg się podda. Zniszczę wszystko dookoła, ale wrogowi zniszczę więcej".Jak Pan chce zniszczyć Chiny i Rosję? W jakiej kolejności i w jaki sposób?I dalej: "Nie mamy żadnego moralnego obowiązku, by pomagać Rosji czy Chinom, nawet jeśli będą pokonani niehonorowo, nieuczciwie, podstępnie i zbrodniczo. To są wredne komuchy i niech zdechną.Jak chce ich Pan pokonać niehonorowo, nieuczciwie, podstępnie i zbrodniczo? Jakiś autorski plan o którym nie wiedzą Stany?Mógłbym tak długo, ale zakończę krótko. Przestań chłopie korzystać z SI, jak nie rozumiesz jaki kit Ci wciska, bo tylko się kompromitujesz. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski W wojnie atomowej nikt nie wygra, wszyscy będą przegrani. Dlatego jej tak długo nie ma i nie będzie. Mamy wojnę konwencjonalną i hybrydową. Zachód wojnę konwencjonalną wygra i Rosja się rozpadnie, co da Polsce najlepsze w dziejach warunki rozwojowe. A wojna hybrydowa z islamem już jest przegrana, już na Zachodzie w sposób nieuchronny powstaną szariackie kalifaty, co paradoksalnie daje dodatkowo dużą szansę na rozwój Międzymorza, bo my się uchowamy, do nas ucieknie cały zachodni biznes.Jedyna możliwość, by to wykorzystać, to wolnorynkowy kapitalizm, bo tylko w warunkach wolności gospodarczej rozwój biznesu może się spotęgować. Socjaldemokratyzm i wszelkie jego mutacje, w tym keynesizm, tylko i wyłącznie przeszkodzą w rozwoju tak, jak do tej pory przeszkadzają. Chiny nam w tym rozwoju nie będą przeszkadzać, a wręcz odwrotnie, współpraca z nimi da jeszcze lepsze warunki rozwoju. Chinom Syberia wystarczy na sto lat. Niemniej to wszystko to tylko perspektywa dwóch dekad, bo potem nastąpią zmiany tak drastyczne, że są całkowicie nieprzewidywalne, jedyne co pewne, to że wszystkie państwa upadną, bo przestają się opłacać. |
|
|
mjk1 Masz rację, że korzenie tej idei są starsze. Koncepcje współpracy państw Europy Środkowej pojawiały się już w XIX wieku, później w okresie międzywojennym i ponownie po upadku ZSRR. Warto jednak doprecyzować dwie rzeczy:To, co dziś nazywamy „Trójmorzem”, nie jest kopią tamtych planów. Współczesna Inicjatywa Trójmorza (z 2015–2016) to projekt infrastrukturalny wspierany przez USA i UE, obejmujący transport, energetykę i cyfryzację, z funduszem inwestycyjnym i listą projektów priorytetowych. To nie jest unia polityczna czy wojskowa, tylko platforma rozwoju szlaków Północ–Południe.Państwa regionu mogą być bardziej samowystarczalne energetycznie, transportowo i logistycznie, ale tylko jeśli współpracują. I w tym sensie Trójmorze jest najbardziej realistyczną formą takiej współpracy, bo nie wymaga wspólnego rządu, nie wymaga nowych traktatów i opiera się na inwestycjach, które i tak muszą powstać. Dlatego zamiast patrzeć na stare koncepcje, warto spojrzeć pragmatycznie. Dzisiejsze Trójmorze to narzędzie. Kwestia w tym, czy Polska chce je wykorzystać. |
|
|
mjk1 Dzięki za obszerną wypowiedź i za to, że podszedłeś do tematu szerzej. Z wieloma diagnozami mogę się zgodzić:– brak długofalowych strategii,– marnowanie potencjału,– brak ciągłości państwa,– uzależnienie rozwoju od bieżących interesów politycznych.To są realne problemy. Ale w kilku punktach jednak się różnimy i myślę, że ta różnica jest kluczowa, bo prowadzi do zupełnie innych wniosków:Trójmorze istnieje nie „na papierze”, tylko jako platforma, która dopiero szuka treści. Tu nie chodzi o federację czy wspólne decyzje. To inicjatywa infrastrukturalna, która rośnie powoli, jak każdy projekt regionalny.Tak samo wyglądała kiedyś współpraca nordycka czy Grupa Wyszehradzka. To, że coś nie działa „pełną parą”, nie oznacza, że nie istnieje. Oznacza tylko, że ktoś musi wziąć inicjatywę, a Polska mogłaby być tym „kimś”.Rola Niemiec czy Holandii to jeden z czynników, a nie wyrok. Tak, duże państwa zawsze pilnują swoich interesów. Ale równocześnie:– port w Gdańsku rośnie szybciej niż Hamburg,– korytarz bałtycko-adriatycki staje się priorytetem UE,– tranzyt z Azji przesuwa się na Bałtyk,– Ukraina, Słowacja i Czechy potrzebują alternatywnych połączeń.To nie jest bajka, to zmiana geopolityczna, która faktycznie nam sprzyja. Jeśli tego nie wykorzystamy, to nie dlatego, że „się nie da”, tylko dlatego, że nie próbujemy.Fatalizm społeczny to samospełniająca się przepowiednia. Mówienie, że społeczeństwo „ma wszystko w dupie”, niczego nie wyjaśnia i niczego nie zmienia.Jak ludzie mogą mieć świadomość strategii transportowych, jeśli:– media żyją wyłącznie konfliktem,– politycy nie tłumaczą długoterminowych projektów,– nikt nie łączy kropek między transportem, gospodarką i poziomem życia?Świadomość nie bierze się „z powietrza”. Trzeba ją budować i właśnie dlatego rozpocząłem tę serię.Zrzucanie wszystkiego na jedną partię (jakąkolwiek) to fałszywa odpowiedź na prawdziwy problem. Można mieć różne poglądy gospodarcze - wolnorynkowe, konserwatywne, socjaldemokratyczne. Ale problem nie jest ideowy. Problem jest systemowy. Brak ciągłości państwa. Traktowanie projektów infrastrukturalnych jako narzędzi walki. Kasowanie projektów tylko dlatego, że zaczęła je inna ekipa. Krótkoterminowość i brak odpowiedzialności za długofalowe decyzje. To się nie zmieni automatycznie po wyborze jakiejkolwiek partii, bo dotyczy logiki działania państwa, a nie preferencji ekonomicznych. To właśnie dlatego stawiam pytanie inaczej: nie „kto ma rządzić?”, tylko „co musi być ponad rządami?”. Jeżeli jakiś projekt, portowy, kolejowy, tranzytowy, ma być strategiczny, to musi mieć gwarancję realizacji niezależnie od wyniku wyborów. I to jest jedyny sposób, by realnie zbudować pozycję lidera Trójmorza.Reasumując. Potencjał jest ogromny. Dotąd był marnowany, ale nie zgadzam się, że „nie ma szans”. Szanse są, tylko wymagają presji, świadomości i zmiany logiki myślenia o projektach państwowych. I dlatego tę dyskusję zacząłem, żeby przynajmniej nie powtarzać automatycznie, że „nic się nie da”, zanim nie spróbujemy. |
|
|
mjk1 A ja pod tamtym wpisem zadałem Ci proste pytanie: czy byłbyś uprzejmy wyjaśnić, kto może być wygranym w wojnie z państwem atomowym, ewentualnie, kto zostanie zwycięzcą jeżeli wojna atomowa wybuchnie?Nie odpowiedziałeś do dziś. Tamten wpis zawierał założenie, że Zachód wygra wojnę z Chinami i Rosją. Na razie na to się nie tylko nie zanosi, ale dodatkowo Zachód przegrywa wojnę handlową z Chinami i to z kretesem. Tu też masz odpowiedź dlaczego ASE nie ma szans w starciu z chińskim modelem gospodarczym. |
|
|
Grzegorz GPS Świderski Na Twoje dzisiejsze pytanie o to, czy Polska ma potencjał, by być liderem Trójmorza, czy raczej krajem tranzytowym drugiej kategorii, w gruncie rzeczy odpowiedziałem Ci już 2,5 roku temu w osobnej notce: naszeblogi.plTam próbowałem podejść do tematu bardziej konstruktywnie: nie tylko opisać potencjał (położenie, porty, szlaki Północ–Południe), ale też pokazać, jak obecny model państwa i sposób uprawiania polityki systemowo ten potencjał marnują.Potencjał jest ogromny, ale dopóki nie zmienią się ramy ustrojowe i bodźce dla klasy politycznej, będziemy wracać do tych samych dyskusji co kilka lat z coraz gorszym stanem infrastruktury.Dlaczego w Polsce nie umiemy wykorzystać naszego potencjału i możliwości, jakie się pojawiają? To proste: bo rządzą socjaldemokraci na zmianę, raz PO, raz PiS. By cokolwiek zmienić, należy przestać na nich głosować i wybrać Konfederację, a zatem ASE, czyli wolnorynkowy kapitalizm. Cały syf, jaki mamy w Polsce, bierze się stąd, że nie wyszliśmy w pełni z socjalizmu. |
|
|
Alina@Warszawa Trójmorze, nie wiem czy pod tą nazwą, było pomysłem znanym już przed wejściem Polski do UE. Była to koncepcja unii państw postkomuszych, które oderwały się od ZSRR, kiedy ten się rozpadał, czyli na przełomie lat 80 i 90 XX wieku. Te państwa mogą utworzyć unię niezależną wojskowo, żywnościowo, surowcowo. |
|
|
Hornblower Czy Twoim zdaniem Polska ma potencjał, by stać się liderem Trójmorza ? Oczywiście, że ma.Czy jesteśmy skazani na bycie krajem tranzytowym drugiej kategorii? Oczywiście, że tak.Żaden polski rząd nie ma długoterminowej strategii transportowej, ani żadnej innej strategii. Może oprócz jednej, jak zawłaszczyć to państwo i spróbować rządzić jeszcze jedną kadencję.To wynika także z tego, że państwa poważne, jak Niemcy, dbają, by nasz bantustan nie stał się zbytnią konkurencją. Przykładem choćby zniszczenie polskiego przemysłu stoczniowego. Więc nie ma szans na żadne huby i marginalizację portów niemieckich czy holenderskich.Czy międzymorze istnieje? Na papierze może i tak, w praktyce nie. Nie prowadzi żadnych wspólnych działań, nie podjęło żadnej wspólnej inicjatywy. Dodatkowo, nasz bantustan jest skłócony w zasadzie ze wszystkimi krajami międzymorza.Czy efekt może przynieść tzw. presja społeczna? Nie może. Ogłupiane, rozpijane i skłócone społeczeństwo ma w dupie międzymorze i perspektywy związane z jego rozwojem, bo ma inne problemy i inne postrzeganie ważności spraw. |
|
|
mjk1 Warto oddzielić emocje od faktów Danusiu i przestać patrzeć tylko przez pisowsko-różowe okulary.. Idea Trójmorza była inicjatywą ponadpartyjną. Powstała w 2015–2016 jako wspólny projekt 12 państw regionu, wspierany przez USA i Komisję Europejską. W Polsce różne środowiska polityczne różnie ją oceniały, jedni widzieli szansę, inni sceptycznie podchodzili do skuteczności. To normalne, że każda większa koncepcja geopolityczna ma zarówno zwolenników, jak i krytyków. Najważniejsze jest co innego:Dziś Trójmorze realnie istnieje jako platforma transportowa, energetyczna i infrastrukturalna, niezależnie od tego, kto je kiedyś chwalił czy krytykował.I to jest punkt wyjścia. Jeśli Polska chce być liderem regionu, to warto patrzeć nie wstecz „kto ośmieszał”, tylko do przodu: jak wykorzystać tę strukturę dla naszego interesu i rozwoju. |