|
|
VivaPalestina mjk1
"1. Czy mamy być „ratlerkiem” USA?
Polska jest częścią wspólnoty zachodniej nie dlatego, że ktoś nas do tego zmusił, ale dlatego, że jako społeczeństwo (po 1989 r.) postawiliśmy na wartości liberalnej demokracji i sojusze, które miały dać nam bezpieczeństwo i rozwój gospodarczy. I przez długi czas to działało. USA są potęgą i oczywiście realizują swoje interesy, jak każda wielka siła, również Rosja czy Chiny. To nie znaczy, że mamy ślepo wykonywać polecenia. Ale też nie znaczy, że mamy się „obrażać” na partnera tylko dlatego, że to nie my jesteśmy głównym graczem. Mądra polityka polega na umiejętnym balansowaniu interesów, a nie na skakaniu z jednej orbity wpływów w drugą"
Bełkot nic nie wnoszący do tematu
"Polska jest częścią wspólnoty zachodniej" -NIE! Polska to jest Polska.
Co ty uważasz za "wspólnotę zachodnią"?
Napisz o tym notkę. (Najlepiej jakbyś wystartował od demokracji ateńskiej).
"Potęga militarna nie wystarczy, jeśli nie idzie za nią skuteczna praca u podstaw"
No właśnie...
"Mądra polityka polega na umiejętnym balansowaniu interesów, a nie na skakaniu z jednej orbity wpływów w drugą."
No widzisz? Jak chcesz to potrafisz napisać coś mądrego :)). I tak trzymaj!
"Potęga militarna nie wystarczy, jeśli nie idzie za nią skuteczna praca u podstaw'.
I znowu się z tobą całkowicie zgadzam...
Reszty dziś nie komentuję.
Moją opinię znajdziesz w następnych notkach ( oczywiście jak admin pozwoli) |
|
|
mjk1 @Siberien
To zabijcie go rzeczowymi argumentami a nie ch...mi. |
|
|
VivaPalestina mjk1
"Po prostu nie jestem w stanie nawet zbliżyć się do Twojego poziomu inteligencji."
Ty lepiej kolego uważaj, to jest, ponoć, szachista. |
|
|
mjk1 Pański wpis Panie Kazimierzu pokazuje, jak silne jest dziś poczucie kruchości naszej pozycji. I trudno się dziwić: historia Europy Środkowo-Wschodniej to ciągła lekcja realizmu, zdrad i nagłych zwrotów sojuszy. Ale właśnie dlatego nie warto popadać w geopolityczny fatalizm.
Tak w 1945 roku nie Roosevelt i Churchill decydowali o losie Polski, tylko Stalin. Ale kluczowe jest to, że Stalin decydował dlatego, że jego czołgi stały nad Wisłą, a alianci nie mieli ani siły, ani woli, by to zmienić. Geopolityka nie zna pustki, dlatego dziś naszą odpowiedzialnością jest robić wszystko, by nie dopuścić do powtórzenia tamtego scenariusza. I nie chodzi tu o nadzieję na „wieczny parasol ochronny” USA, tylko o budowanie regionalnej siły odstraszania i współpracy.
Stąd idea Trójmorza, choć dziś niedoskonała i nie w pełni dojrzała, jest jedynym poważnym kierunkiem, który daje szansę na wyjście z roli peryferii wielkich imperiów. Czy partnerzy w regionie mają dziś pełne zaufanie do Polski? Nie. Czy wykazują entuzjazm? Też nie zawsze. Ale czy to znaczy, że projekt jest nierealny? Wręcz przeciwnie, właśnie to oznacza, że trzeba o niego zabiegać z większym wysiłkiem, a nie wycofywać się z gry.
Zarzut, że „politycy nas tak urządzili, że nikt nie chce z nami współpracować”, ma sens, ale jest tylko połową prawdy. Druga połowa to fakt, że mimo politycznych potknięć, Polska nadal jest największym i najsilniejszym państwem regionu, zarówno demograficznie, jak i ekonomicznie. Nasza infrastruktura (np. Via Carpatia, porty, kolej), nasze doświadczenia z Rosją, nasza rola w pomocy Ukrainie, wszystko to sprawia, że Polska nie jest łatwa do zignorowania.
Oczywiście, trzeba naprawiać błędy, zarówno w polityce wewnętrznej, jak i dyplomacji. Ale nie można traktować obecnego stanu Trójmorza jako argumentu za jego porzuceniem. Każdy projekt geopolityczny zaczynał jako „wishful thinking”, od Planu Marshalla, przez EWG, aż po NATO. Kluczowe było to, kto nie odpuszczał, kiedy inni jeszcze nie wierzyli.
Nie wiemy, co się wydarzy w USA. Trump może włączyć reset, ale nie musi. Bruksela może słabnąć. Putin może zyskać chwilową przewagę. Ale to tym bardziej wymaga strategicznego działania regionalnego, nie czekania z założonymi rękami na cud, ani nie ucieczki w cynizm.
Historia może mieć nieoczekiwane ciągi dalsze, ale właśnie dlatego warto pisać je z głową uniesioną, a nie opuszczoną. |
|
|
Siberian Dog Husky Kto sprowokował ten "dialog"
Czy nie aby ten ludzki śmieć z Donbasu
Ruszkiewicz to znana wsza w necie |
|
|
Kazimierz Koziorowski mjk1@"w 1945 roku to nie Churchill czy Roosevelt decydowali o losach Polski, tylko Stalin – ponieważ..."
wlasnie! historia ma niestety nieoczekiwane ciagi dalsze i mozna sobie wyobrazic kiedys tlumaczenia "w 2025 roku to nie Trump czy Bruksela decydowali o losach Polski, tylko Putin – ponieważ..." czy tak trudno sobie wyobrazic wyeliminowanie albo reset Trumpa i zalamanie parasola ochronnego nad Europa?
@"nie mylmy zdrady politycznej z intencją strategiczną" to niestety tautologia, albo mowa trawa
Trojmorze na obecnym etapie to wishful thinking. Owszem, owszem czemu nie, tyle ze potencjalni partycypanci wykazuja desinteresse z takim partnerem jakim nas urzadzili politycy.
|
|
|
mjk1 Siberien&Zeus
Zamiast tej prześlicznej poezji nie moglibyście zaorać Vivy intelektem?
Czyżby zabrakło? |
|
|
Tezeusz A ten jego nosek prosto z Izraela |
|
|
Siberian Dog Husky Ruszkiewicz
SPIERDALAJ RUSKI CHUJU
Won za Don ruski parchu
Sowiecka krzyzowko kurwy z mułem
Ruski pedofilu |
|
|
VivaPalestina Huyski
Tak sobie gadaj Huyski.
Cwelu hazaro - banderowski. |
|
|
mjk1 To, że historia Polski jest pełna zdrad i dramatów nie budzi żadnej wątpliwości Panie Kazimierzu. I owszem, „przyjaźń” z Anglosasami miała swoje gorzkie konsekwencje. Ale trzeba też zrozumieć realia epoki: w 1945 roku to nie Churchill czy Roosevelt decydowali o losach Polski, tylko Stalin – ponieważ to Armia Czerwona stała już na Odrze. Zachód ustąpił, bo nie miał innego wyjścia i to była hańba. Ale nie mylmy zdrady politycznej z intencją strategiczną: Polska nie została sprzedana „na zawsze”. Dlatego dziś może być członkiem NATO i UE. Dzięki temu i tylko dzięki temu, nie dzieli dziś losu Ukrainy.
Zarzuty wobec Ukrainy są znane, ale czy zasadne w obecnym kontekście?
Czy Ukraina rzeczywiście „rujnuje nasze bezpieczeństwo”?
To nie Ukraina najechała sąsiada, tylko została napadnięta. Tak, historia polsko-ukraińska jest bolesna. Tak, UPA to zbrodnia. Ale obecna Ukraina nie czci zbrodni, lecz walczy o własne istnienie i to w interesie Polski, by Rosja nie miała granicy z nami, tylko zatrzymała się na Dnieprze. Politycy Ukrainy bywają niewdzięczni, emocjonalni, roszczeniowi, ale to nie są działania wrogiego państwa, tylko często chaotyczna polityka państwa w stanie wojny. Rozsądek nakazuje wspierać ich nie z sympatii, lecz z zimnej kalkulacji.
Czy „stręczy się Putina”?
Wbrew pozorom – tak. Nie chodzi tylko o głośnych komentatorów, ale o narracje, które „realizm” mylą z akceptacją agresji. Zestawianie obecnej Ukrainy z nazistowskimi Niemcami, usprawiedliwianie inwazji jako „reakcji na NATO”, mówienie o „tragedii dziejowej” jako o losie nieuniknionym, to wszystko w praktyce oswaja agresora. A przecież Rosja mówi dziś otwarcie, że Polska to następna „strefa wpływów”. Czy naprawdę chcemy wierzyć, że układanie się z wrogiem to sposób na ocalenie niepodległości?
Czy Trojmorze to utopia?
Nie, ale wymaga zaufania, stabilności, wspólnoty interesów. I tu Polska może odegrać rolę lidera, ale nie jako samotny, zgorzkniały naród, lecz jako ten, który rozumie zagrożenia i buduje sojusze. Kto tego nie widzi, de facto godzi się na samotność a samotność Polski w Europie to zawsze zaproszenie do klęski.
Podsumowując: historia nas nauczyła, że trzeba myśleć trzeźwo. Nie idealizować sojuszników, ale też nie demonizować każdego, kto dziś walczy z naszym wspólnym wrogiem. Polska ma dziś szansę, dzięki swojej pozycji, współtworzyć nowy porządek w regionie. Ale nie zrobi tego, jeśli uwierzy, że wszyscy dookoła to wrogowie, a Kreml to „partner, z którym trzeba się ułożyć”. To już było – i zawsze kończyło się dla Polski źle. |
|
|
mjk1 Dziękuję za uczciwe postawienie sprawy Viva, bo właśnie rozmawiać o Rosji trzeba, nie uciekać w emocje, etykiety czy obelgi. „Rusofilia” stała się dziś obelgą, często bezmyślnie rzucaną a przecież interesować się Rosją, rozumieć jej mechanizmy, a nawet szukać kanałów dialogu, nie znaczy od razu być jej bezkrytycznym obrońcą.
Ale żeby rozmawiać o Rosji poważnie, trzeba mówić bez złudzeń.
Rosja od wieków nie zna innej logiki niż logika dominacji.
Zaczęło się jeszcze za Iwana Groźnego, który podporządkował Nowogród i sąsiednie księstwa, niszcząc lokalne elity. Potem Katarzyna II, niby „oświecona”, rozbierała Rzeczpospolitą i brutalnie tłumiła jakiekolwiek aspiracje niepodległościowe. W XIX wieku – podporządkowanie Kaukazu, tłumienie powstań w Polsce, represje wobec narodów podbitych. Po 1917 – bolszewicki eksport rewolucji, pakt Ribbentrop-Mołotow, Katyń, okupacja państw bałtyckich. Po 1945 – Jaruzelski wzywał ZSRR do pomocy, nie odwrotnie. W 1956 i 1968 czołgi radzieckie przypominały „bratnim narodom”, kto tu rozdaje karty.
Rosja „rozmawia” tylko wtedy, gdy musi. I tylko z silniejszymi.
Gdy Reagan przyjął kurs twardej presji (zbrojenia, „gwiezdne wojny”, embargo), ZSRR w końcu usiadł do stołu. Ale wcześniej przez lata „dialog” polegał na tym, że Zachód apelował, a Rosja robiła swoje, czy to w Afganistanie, w sprawie dysydentów, czy zbrojeń.
Współcześnie?
– Ukraina: przez lata miała prorosyjskie rządy (Janukowycz), gaz po „specjalnej cenie”, umowy handlowe, ale kiedy tylko zaczęła ciążyć ku Zachodowi, odpowiedzią był Majdan, aneksja Krymu i wojna.
– Białoruś: niby niepodległa, ale Łukaszenka nie podejmie żadnej poważnej decyzji bez zgody Kremla.
– Kazachstan: próbował się uniezależniać – Rosja natychmiast wysłała tam siły w 2022 pod pretekstem „zaprowadzenia porządku”.
– Niemcy: przez lata robili z Rosją interesy (Nord Stream), mimo ostrzeżeń Europy Środkowej a szczególnie nas. Dziś wielu z nich przyznaje, że się pomylili – Rosja wykorzystała te relacje, by uzależnić ich energetycznie i kupić polityczny wpływ.
Dlaczego trzeba rozmawiać z Rosją z pozycji siły?
Bo dla Kremla ustępstwo to słabość. A słabość – to zaproszenie do ataku. Gdy jesteś asertywny i masz za sobą silnych sojuszników – Rosja kalkuluje. Gdy jesteś sam i miękki – wykorzystuje to natychmiast.
To nie znaczy, że trzeba być rusofobem.
Wielu Rosjan to ludzie dobrzy, utalentowani, krytyczni wobec swojego państwa. Ale w relacjach z rosyjską władzą nie ma miejsca na naiwność. To nie Zachód stworzył tę logikę – to Rosja przez wieki ją wypracowała.
Można kochać kulturę Dostojewskiego i jednocześnie rozumieć, że rozmowa z Kremlem to nie literacki salon, tylko brutalna gra interesów. |
|
|
mjk1 Rozumiem irytację i emocje, które wzbudza temat geopolityki Viva – to w końcu kwestia naszej suwerenności, bezpieczeństwa i przyszłości. Ale spróbujmy na spokojnie.
1. Czy mamy być „ratlerkiem” USA?
Polska jest częścią wspólnoty zachodniej nie dlatego, że ktoś nas do tego zmusił, ale dlatego, że jako społeczeństwo (po 1989 r.) postawiliśmy na wartości liberalnej demokracji i sojusze, które miały dać nam bezpieczeństwo i rozwój gospodarczy. I przez długi czas to działało. USA są potęgą i oczywiście realizują swoje interesy, jak każda wielka siła, również Rosja czy Chiny. To nie znaczy, że mamy ślepo wykonywać polecenia. Ale też nie znaczy, że mamy się „obrażać” na partnera tylko dlatego, że to nie my jesteśmy głównym graczem. Mądra polityka polega na umiejętnym balansowaniu interesów, a nie na skakaniu z jednej orbity wpływów w drugą.
2. USA w Afganistanie?
Wycofanie z Afganistanu było porażką wizerunkową USA, nikt tego raczej nie kwestionuje. Ale trzeba też zrozumieć kontekst: dwie dekady obecności wojskowej w kraju, którego struktury społeczne i kulturowe są diametralnie inne, pokazały ograniczenia nawet największego mocarstwa. USA nie przegrały tam militarnie, ale przegrały politycznie, nie udało im się zbudować trwałego, lojalnego wobec Zachodu państwa. Wnioski? Potęga militarna nie wystarczy, jeśli nie idzie za nią skuteczna praca u podstaw.
3. Rosyjska armia i Ukraina?
Rosja ma dużą armię, broń jądrową i przewagę liczebną, ale wojna na Ukrainie pokazała, że to nie wystarcza do szybkiego zwycięstwa. „Glanowanie banderowców”, jak to określiłeś, to propaganda w czystej postaci. Ukraina broni się z determinacją, a Zachód wspiera ją nie z miłości, tylko z chłodnej kalkulacji: jeśli Rosja wygra, sygnał pójdzie dalej – do Chin, Iranu czy innych autorytarnych reżimów. To nie jest bajka o dobrym Zachodzie i złej Rosji, to zderzenie interesów i modeli cywilizacyjnych. W interesie Polski leży, żeby agresywne imperia nie przesuwały granic siłą. Bo historia uczy, że my jesteśmy wtedy pierwsi „do przejechania”.
Podsumowując:
Nie chodzi o to, żeby bezkrytycznie ufać USA. Ale nie łudźmy się też, że Rosja ma nam do zaoferowania coś poza zależnością i brutalną geopolityką. Mądra polityka to nie wybór między „wasalem Waszyngtonu” a „satelitą Moskwy”. To umiejętność zachowania podmiotowości – przez sojusze, gospodarkę, bezpieczeństwo i silne instytucje wewnętrzne. I tego powinniśmy od siebie wymagać. |
|
|
Siberian Dog Husky Dobry Putin to zdechły Putin
Dobry rusek to zdechły rusek
Prawdy nikt nie zagłuszy |
|
|
VivaPalestina mjk1
"Po prostu nie jestem w stanie nawet zbliżyć się do Twojego poziomu inteligencji"
Ja z tym osobnikiem mam to samo. Wyjątkowo tępy ha-zar.
Jak ja powiem, że "u2 jest blondynem" to zaraz u2 powie, że ja "jestem blondynem"
Taktyka dzieci z piaskownicy. Bardzo doceniana przez ha-zarów.
|
|
|
Es Róznica jest taka: dla zdobycia pieniędzy jedni ciągnikiem wyrywają bankomat że ściany, a inni hakują kody dostępu do konta by go drenować bez śladu, albo wyłudzają " na wnuczka". Czy i jak właściciel da się obrobić zalezy od niego. |
|
|
VivaPalestina mjk1
"Z Rosją można rozmawiać, nawet trzeba. Ale tylko z pozycji siły, twardo, bez iluzji. Rosja nie oferuje partnerstwa, tylko podporządkowanie. To nie "sojusz alternatywny", tylko relacja przemocowa, zawsze kończąca się upokorzeniem."
Urzekło mnie to stwierdzenie.
Fajnie by było jakbyś rozwinął tę myśl w oparciu o konkretne przykłady.
Złośliwi mówią, że jestem "rusofilem"; W dzisiejszej Polsce to jak "pedofil" albo gorzej |
|
|
Kazimierz Koziorowski "przyjazn" z anglosasami skutkowala sprzedaniem Polski kremlowi, w zamysle na zawsze. ale w historii nie ma nic na zawsze i chwilowo znow jestesmy na wyprzedazy. nikt oprocz maciaka nie streczy Putina. nominowani na ruskie onuce w ten czy inny sposob wyrazaja realizm ze z wrogiem nalezy sie ulozyc, uniknac kolejnej tragedii dziejowej. jedyne streczenie polkojezycznych lze-elit to streczenie do ukrainy ktora spelnia kryteria panstwa wrogo nastawionego do panstwa polskiego i wcale sie nie kryje z deklaracjami roszczen terytorialnych oraz dluga lista ktora ma zrujnowac polskie bezpiecznestwo ekonomiczne i militarne, czy przerzucaniem odpowiedzialnosci za zbrodnie swoich "bohaterow" na ofiary.
poki co, nikt nie bedzie sie ukladal w Trojmorzu z newiarygodnym, niestabilnym partnerem
|
|
|
VivaPalestina mjk1
"Czy Amerykanie próbują wpływać na sytuację wewnętrzną? Tak, jak każda większa siła globalna. Ale wpływ to nie kontrola. Można się z tym nie zgadzać, ale nie trzeba uciekać w karykaturę, że ambasador USA steruje sądami. Polityka zagraniczna nie polega na zerowych emocjach, tylko na selektywnym realizowaniu interesu, własnego i cudzych."
Co ty pier...sz to aż zęby bolą. :))
Zadam ci ze dwa pytania:
1. Skoro nasz najważniejszy sojusznik (USA) ma na pieńku z Rosją (bo globaliści marzą o bogactwach) to my mamy robić za ujadające ratlerki?
2. Jak ci się podoba zdjęcie dzielnych wojsk USA uciekających z Afganistanu? Tylko szczerze.
3. Jak to się ma do strasznej sytuacji rosyjskiej armii, która jest nic nie warta ale ostatkiem sił glanuje banderowców i zaraz dojdzie do Odessy a potem nawet do Bugu?
Tak tylko się pytam...
|