Otrzymane komantarze

Do wpisu: Statek na kursie ku górze lodowej – jak naprawić finanse Polski?
Data Autor
mjk1
Na Ciebie zawsze można liczyć Mazurze. Trafiasz w samo sedno kilku kluczowych problemów, które składają się na obecną pułapkę, w jakiej znalazło się nasze państwo.                                     1. Banki i ich rolaMasz rację, od lat osiemdziesiątych mamy do czynienia z deregulacją sektora finansowego, co sprawiło, że banki przestały być narzędziem wspierającym realną gospodarkę, a stały się celem samym w sobie. Kapitał przestał służyć produkcji, innowacji czy stabilności społecznej a zaczął służyć wyłącznie spekulacji i generowaniu zysków dla wąskiej grupy interesariuszy. W efekcie państwa, które teoretycznie mają prawo do emisji pieniądza i kształtowania polityki gospodarczej, w praktyce zostały podporządkowane „rynkom finansowym”. Bank centralny ma dziś związane ręce, bo nie działa w logice dobra publicznego, lecz w logice systemu dłużnego, którego celem jest ciągła obsługa odsetek.2. Finanse publiczne i wydatki zbrojeniowePrzykład 5% PKB na zbrojenia jest tu bardzo wymowny. W obecnym modelu finansowania państwa, każda dodatkowa złotówka wydana na obronność (nawet jeśli uzasadniona względami bezpieczeństwa) oznacza lawinowy wzrost kosztów obsługi długu i dalsze ograniczanie inwestycji w to, co naprawdę buduje siłę państwa – edukację, naukę, zdrowie, infrastrukturę czy własne technologie. Wydatki na obronność stają się tym bardziej niebezpieczne, jeśli nie idą w parze z rozwojem własnego przemysłu i innowacji. Kupowanie „wojennego szrotu” z zagranicy to nie jest wzmocnienie, lecz drenaż pieniędzy, które mogłyby pozostać w obiegu krajowym i napędzać rodzimą gospodarkę.3. Mechanizm błędnego kołaBardzo celnie zauważyłeś, że system opiera się dziś na prostej logice: „dopóki spłacamy odsetki, wszystko jest w porządku”. To właśnie jest istota pułapki długu. Każdy kolejny rząd, niezależnie od barw politycznych, nie zmienia modelu, tylko gra na czas: emituje kolejne obligacje, zadłuża państwo jeszcze bardziej, byle tylko nie dopuścić do otwartego bankructwa w czasie własnej kadencji. Odpowiedzialność zostaje przerzucona na następców a koszty na społeczeństwo.4. Czy wojna jest „resetem”?To niezwykle ważne, że podniosłeś ten wątek. Faktycznie, w historii niejednokrotnie zdarzało się, że wojny pełniły funkcję brutalnego „resetu” – niszczyły długi, zmieniały granice, burzyły dotychczasowy ład. Ale trzeba powiedzieć jasno: to rozwiązanie pozorne i zawsze obliczone na interesy wielkich graczy kosztem narodów. Wojna zawsze niszczy kapitał ludzki, materialny i społeczny. Po wojnie państwa wchodzą w nowe zależności finansowe, bo muszą odbudowywać się na kredyt, często w jeszcze gorszych warunkach niż przed konfliktem. To nie reset, lecz pogłębienie niewoli, tyle że pod nowym nadzorcą.WniosekDziś faktycznie potrzebujemy resetu, ale nie w postaci wojny. Resetu pokojowego, opartego na odważnych reformach finansowych i politycznych. Na przywróceniu państwu kontroli nad własnym pieniądzem, na powiązaniu emisji z realną gospodarką, na stworzeniu ram, w których kapitał służy człowiekowi, a nie odwrotnie. To zadanie trudne, wymagające odwagi a przede wszystkim, świadomości społecznej, ale jedyne, które daje perspektywę przyszłości. Wojna nie jest rozwiązaniem – wojna jest kapitulacją.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@mjk1Obawiam się, ze te słuszne postulaty w obecnym systemie sa po prostu niemożliwe do realizacji.W jaki sposób zmusić banki, by wróciły do swojej dawnej roli czyli służebnej w stosunku do gospodarki ?Po deregulacji w latach osiemdziesiątych instytucji finansowych to one dyktują warunki a bank centralny nie ma nic do gadania.Proszę zauważyć, ze 5 %PKB na zbrojenia to przynajmniej 15 %budżetu państwa. To nas dopiero wykończy.Nie mówiąc juz o utrzymaniu tego wojennego szrotu.To tylko drobny ułamek. Tak długo jak spłacamy odsetki jest ok a po nas choćby potop. A jak przyjdzie nowy rząd to zwali na poprzedni i tak w kolko , a pętla się zaciska.Ale może wojna zrobi reset. 
mjk1
Dziękuję za tę analizę Panie Bartoszu. Bardzo trafnie pokazuje rozdźwięk między rządową propagandą sukcesu a realnym doświadczeniem ludzi i twardymi danymi gospodarczymi. Minister Domański posługuje się selektywnymi liczbami, wyrywając je z kontekstu i tworząc wrażenie stabilności tam, gdzie mamy narastający kryzys strukturalny.Faktycznie, wskaźnik PMI, spadki w przemyśle czy rosnące koszty produkcji w ramach Zielonego Ładu to nie są dane, które można przykryć konferencją prasową. To sygnały ostrzegawcze, że polska gospodarka nie ma fundamentów rozwojowych a dług i koszt jego obsługi tylko pogłębiają stagnację. Zwykły obywatel doświadcza tego na co dzień: w rosnących cenach, w trudności ze znalezieniem stabilnej pracy, w braku inwestycji w krajowy przemysł.Dlatego właśnie w moim cyklu podkreślam, że problem nie leży w bieżącej retoryce ministra finansów, to jedynie objaw. Rdzeń kryzysu tkwi w samym modelu finansowania państwa: w podporządkowaniu się pieniądzowi dłużnemu i w braku suwerennej polityki finansowej. Bez przełamania tego mechanizmu żadna kosmetyka fiskalna ani narracyjne sztuczki ministra nie odmienią sytuacji Polaków.Można więc powiedzieć tak: Domański swoje, a rzeczywistość swoje. I to właśnie rzeczywistość będzie weryfikować polityków, szybciej niż im się wydaje.
Bartosz Jasiński
A Domański swoje. Twierdził najpierw, że finanse publiczne są w dobrym stanie, a później złapany na kłamstwie obarcza winą Prezydenta, która sprawuje swój urząd od miesiąca. W narracji Ministra Finansów znajdziemy więcej absurdów. Twierdzi, on że nasza gospodarka rozwija się znakomicie. Przytacza selektywne dane ekonomiczne, które są później rozpowszechniane przez media prorządowe. Jednak zwykłym Polakom z dnia na dzień żyje się coraz gorzej. Ceny rosną wciąż w wysokim tempie, a na rynku pracy widoczne jest spowolnienie. Dowodem na to są dane o sytuacji w polskim przemyśle. Wskaźnik PMI, opracowany przez międzynarodowe instytucje, pokazuje, że produkcja przemysłowa w naszym kraju w ostatnich miesiącach kurczy się na tle rozwoju choćby w Hiszpanii czy stabilnego poziomu w Niemczech i Czechach. Implementacja Zielonego Ładu oraz podwyżki kosztów czynią naszą produkcję relatywnie bardziej kosztowną. Nie zanosi się na to, żeby sytuacja miała się zmienić. 
Do wpisu: Co powinien zrobić prezydent po sukcesie wizyty w USA: wyzwania polskiej racji stanu
Data Autor
sake2020
To dobrze,że w dyskusji padło słowo ,,odpowiedzialność''.To ono właśnie pokazuje,że powinna spoczywać zawsze i na wszystkich-rządzących, politykach i obywatelach. w prawidłowo funkcjonującym państwie. Czas zdobyć się na ocenę i odwagę sprawdzenia. Mamy spostrzeżenia? Tak ,tylko czy o nich mówimy? Czy to co dzieje się wokół nas nie świadczy o braku odpowiedzialności tych którzy mają odpowiadać za państwo? Jak nazwać infantylne a jednocześnie chamskie zachowania premiera i jego ministrów walczących z prezydentami o krzesło,o miejsce w samolocie, umniejszających prerogatywy prezydenckie,ośmieszajacych głowę państwa w obcych mediach tylko dlatego,że nie pochodzi z ich ekipy? Gdzie odpowiedzialnosć za państwo jak nikt nie odpowiada za nieprawidowości, zaniedbania, nietrafione decyzje? Dlaczego nie odpowiedziała utratą stanowiska za KPO pani minister Pełczyńska -Nałęcz? W naszym państwie od lat brakuje odpowiedzialności, są straty nigdy nie rozliczone .Czyż nie tak było z Fabryką Osocza która nigdy nie powstała,a albo skarbcem na życzenie Balcerowicza ,ale nigdy nie powstałym, czy elektrownią która zaistniała tylko w planach a pochłonęła miliony? Teraz upadła jakaś inwestycja przemysłowa w Katowicach po roku działalności i pochłoniętych milionach, ale czy ktoś imiennie,finansowo za to odpowiedział?  
NASZ_HENRY
@sake2020 ... Łaskawość Pani dla trolla jest większa niż @admina 😉
sake2020
@VivaPalestina.......Zależy co pan uważa za sukces. Wpis złośliwy i  zaczepny ,a w gruncie rzeczy niemertoryczny ma chyba tylko prowokować do podobnej treści i nieznaczącego komentarza. Może lepiej pan by napisał dlaczego ta wizyta była wg pana nieudana a czego pan po niej oczekiwał. Ma pan zwyczaj atakować nielubianych przez siebie polityków chyba tylko za to że w ogóle są.  Bez względu na to co prezydent zrobi czy powie pan bedzie powielał swój dyżurny komentarz.
mjk1
@Viva.Rosyjska „obsesja imperialna” to nie publicystyczny wymysł, tylko fakty: Czeczenia, Gruzja, Krym, Donbas, pełnoskalowa wojna z Ukrainą. Jeśli to nie jest dowód obsesji, to co nim jest?Jeżeli zaś chodzi o wizytę, to oczywiście, jej „sukces” nie oznacza, że nagle wszystko się zmieniło z dnia na dzień. Ale w polityce międzynarodowej sukces mierzy się w stabilnym podtrzymaniu sojuszy, rozszerzeniu pola do negocjacji i jasnym komunikacie wobec przeciwników. Prezydent Nawrocki uzyskał potwierdzenie obecności wojsk USA w Polsce, rozmowy o współpracy energetycznej i – co ważne – wizerunek partnera traktowanego poważnie w Waszyngtonie. To są realne korzyści, które nie rozwiązują wszystkich problemów, ale wzmacniają pozycję Polski w trudnym momencie.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@adminZgadzam się ze spike. Tego się nie da czytać , ani tym bardziej komentować. Kilometry literek! 
mjk1
Zgadzam się Pani Danuto, że nie można zrzucać na Prezydenta całej odpowiedzialności – państwo to system, który powinien być wspierany przez parlament, rząd i społeczeństwo obywatelskie. Ale nie jest naiwnością oczekiwać, że głowa państwa będzie nadawać ton i kierunek, bo taka właśnie jest rola prezydentury w systemie politycznym. Co do służb – dlatego właśnie trzeba je wzmacniać procedurami i standardami, aby nie stały się atrapą, jak w Moskwie, tylko realnym instrumentem ochrony interesów narodowych. A kwestia prawa i jawności finansowania to dokładnie ten punkt, w którym społeczeństwo musi wymagać od posłów odpowiedzialności, bo bez nacisku ludzi każdy polityk faktycznie woli „przetrwać” niż ryzykować.
danuta
Że wszystkim się zgadzam, z zastrzeżeniem, że cokolwiek to naiwne. Po pierwsze - nie usiłujmy zrzucać na barki Prezydenta tych ciężarów, które on już sobie sam zarzucił. Naszym obowiązkiem, jako ludzi, którzy ponieśli Go do zwycięstwa i przy Nim trwają, jest stuprocentowy kontakt z rzeczywistością. Po drugie - jak wygląda samodzielność służb, widać w Moskwie, i to od dziesięcioleci. Obyśmy nie musieli tego poczuć.  Po trzecie - wszyscy wiedzą, kto kogo finansuje, lecz ci, którzy powinni stworzyć takie prawo, żeby to uniemożliwić, od każdego kolejnego dnia wyborów, w których uzyskali mandat czekają na następną kadencję, na prolongatę mandatu, więc wolą wieloletnią szorstką przyjaźń. Po czwarte - Strzembosz prawdę Ci powie. Po piąte - i nie używajmy mowy nienawiści, bo się Pani Ursula zdenerwuje i nas skrytykuje. I nie daj Boże jeszcze ktoś to zrobi, a my przecież nie na darmo będziemy oszukiwać obywateli "tego kraju". TO NIE JEST POLSKA RACJA STANU! Polską racją stanu jest szczera rozmowa z naszymi posłami, bo zdaje się uznali, że wystarczy Nawrocki, i ograniczają się do recenzowania kolejnych wydarzeń, zamiast wybrać spośród siebie przywódców zdolnych, tak jak Prezydent, krzyknąć "za mną!" zamiast miauczeć "naprzód" i popiskiwać "zwyciężymy".
spike
Tu już nie da się komentować, ale spróbuję  krótko.Nie piszę o treści, ale formie !
spike
Matki, córki kochanki i cichodajki, Adminie !!!larum grają, a ty śpisz, czy śnisz, nie widzisz łajna w jakie NB zostało wpuszczone, tego już nie da się czytać po jednej literce !Zmień dilera, który nie idzie za chmarą much, a samodzielnie myśli i robi coś z sensem, dla ludzi !NB jest chyba jedynym portalem, który jest przykładem partactwa, a ponoć Polacy są najlepszymi programistami, chyba nie wszyscy.Ręce opadają.
VivaPalestina
Autor"Co powinien zrobić prezydent po sukcesie wizyty w USA"A on tam jakiś "sukces" odniósł?Mógłbyś powiedzieć jaki to sukces?
VivaPalestina
Autor"Na wschodzie czai się wojna i imperialna obsesja Moskwy."No i jak mam cię poważnie traktować?...
mjk1
Nie zgadzam się Spike i mam do tego takie samo prawo, jak Ty do krytyki. Blog czy felieton to nie PR ani instrukcja dla polityka, tylko przestrzeń do jasnego formułowania opinii. Dlatego nie chodzi o to, żeby „prosić” Prezydenta, ale żeby pokazać: jeśli pójdzie w tym kierunku, osiągnie taki efekt, a jeśli nie – konsekwencje będą takie i takie. To nie jest nakaz ani nagana, tylko analiza, której siła polega właśnie na jednoznacznym nazwaniu rzeczy po imieniu. Pokora w języku bywa cenna, ale w debacie publicznej ważniejsza jest precyzja i odwaga niż eufemizmy.
spike
Jeżeli blogowanie ma pełnić rolę PR, wzbudzać sensację, to rozmowa nie ma sensu.Jakakolwiek wizja przyszłości, nie może być przedstawiana w formie nakazu, pouczeń, czy nagany, powinna mieć charakter "pokory", inaczej najlepsza rada, może być źle odebrana, ludzie nie znoszą nakazów, dlatego wymyślono "magiczne" słowa "proszę", "dziękuję" etc.Powiedzieliśmy, co mieliśmy do powiedzenia. :)
mjk1
Rozumiem uwagę co do formy Spike, ale wpisy na blogach rządzą się swoimi prawami i często używa mocniejszych sformułowań, które mogą zabrzmieć jak pouczenie. W rzeczywistości nie chodziło mi o to, by sugerować, że Prezydent „nie wie co robi”, ale by nadać wywodowi logiczną strukturę i pokazać kroki, jakie mogą wzmocnić państwo. Zgadzam się, że już teraz prezydent pokazuje determinację i jasną ocenę sytuacji, i właśnie dlatego warto równolegle budować narrację i świadomość społeczną, które dadzą mu polityczne zaplecze. Publicystyka to nie instrukcja dla głowy państwa, tylko forma debaty o tym, jak najlepiej realizować polską rację stanu.
spike
No nie tylko ja odebrałem prezentowany tekst jako pouczenie :"Dlatego pierwszym krokiem każdego odpowiedzialnego przywódcy jest ...."Do wyliczanki nie mam zastrzeżeń, ale do formy, bądźmy poważni, nie ma podstaw sądzić, że Prezydent to jakiś Kosiniak, czy inny Hołownia, prawie od pierwszych chwil pokazał, że wie co robi, bo widzi zło, które się obecnie panoszy.Dodam tylko, że sam prezes Kaczyński powiedział, że jakby Tyfus swoje rządy prowadził zgodnie z prawem, to byśmy musieli się z tym zgodzić.
mjk1
Wybacz Spike ale dalej nie rozumiem zarzutu. Wpis nie miał być „pouczeniem” Prezydenta, tylko próbą usystematyzowania tego, co realnie można i trzeba zrobić, żeby wzmocnić państwo. Prezydent podejmuje działania, jak słusznie zauważyłeś w sprawie ustaw o wiatrakach, ale czytający muszą rozumieć szerszy kontekst i możliwe scenariusze. Rolą mojego wpisu jest właśnie wskazywanie kierunku, opcji i ryzyka, nie odbierając głowie państwa kompetencji ani świadomości. Wydaje mi się, że jako bloger powinienem podać pomysły do dyskusji, co starałem się zrobić Wg mnie, to nie jest pouczanie, tylko wspieranie polityki prezydenta. Każdy ma jednak prawo do własnej i jak najbardziej krytycznej oceny.
Marek Michalski
@mjk1 1. Argument o mojej emocjonalności jest chybiony, bo nie zależnie czy moja ocena jest, czy nie jest emocjonalna, nie miała żadnego wpływu na cudze zbrodnie, zdrady o których pisałem i kolaborację, której nie wymieniłem.2. Moja krytyka pkt.5 Pana wpisu odnosi się do propozycji stosowania dialektyki erystycznej w zakresie opisanym jako:  "Ukryta petitio principii: zakładanie tego, czego chcemy dowieść, używając na początku zmienionych nazw lub posługując się na początku ogólnikami, które łatwiej zaakceptować."pl.wikipedia.org
Darek
Prezydent, jako bokser, wie, że do wyprowadzenia ostatecznego ciosu trzeba przeciwnika osłabić. To ciosy w tors, obijanie. Niby nic nie znaczące, niby takie sobie, ale po każdym przeciwnik coraz niżej opuszcza gardę. Odsłania się na ten ostateczny cios. I to Prezydent robi, bardzo skutecznie i konsekwentnie. Ja problem widzę raczej w innej sytuacji. Jak przyjdzie zadać ten ostateczny cios, to J. Kaczyński powie - ja się nie godzę, to nie w stylu ludzi kulturalnych. Lub wojna na tzw. prawicy będzie tak spora, że Prezydent nie dostanie dostatecznego wsparcia. Już teraz PIS, a najlepiej i Konfederacja powinny budować klimat pod ten cios. Oswajać przynajmniej swój elektorat, że szykują się zmiany. 
Darek
"prawie i jasnych procedurach" - no tak, chcesz z bandytami usiąść do stołu? Już raz to przerabialiśmy, to był tzw.Okrągły Stół. Drugi raz pokazali w 2023, kiedy weszli choćby do Prokuratury, bez ceregieli i z pominięciem jakiegokolwiek prawa. To trzeba wypalić gorącym żelazemi wtedy wprowadzić procedury. 
spike
@henry - ależ ja od początku starałem się naprowadzić do tego pytania, odpowiedź na nie jest kluczowe, bez niej wskazywanie drogi Prezydentowi nie ma sensu, bo celu się nie osiągnie.:)
spike
No to już jest konkretna odpowiedź, tylko że Prezydent nie tylko może blokować ustawy, ale tak postępuje np. szkodliwe dla Polski i Polaków o wiatrakach, a jest ich kilka, co już na starcie jest wyjątkowe.W tym temacie powinna być od początku ta notka, a nie o pouczaniu Prezydenta jakie ma wprowadzić zmiany, a nie ma jak do tej pory przesłanek, że Prezydent nie ma pojęcia co należy zrobić.PS. Mam nieodparte wrażenie, że rozmawiam z dżipiti, może też spróbuję :))))