Otrzymane komantarze

Do wpisu: Po wizycie w USA – czas na mapę drogową dla Polski.
Data Autor
Ijontichy
W epoce kartkowej na wszystko,pojechałen na zakupy do Gliwic...delikatesy..wędliny o których w Krakowie nawet smok nie pamiętał.Staje sobie w kolejce...za mną staje kobieta w zaawansowanej ciąży,ja oczywiście się jej pytam: Dlaczego Pani stoi w kolejce? Nie należy sie pani "dla tych bez kolejki"?No i się zaczęło...ciąża to nie choroba...i kilkanaście słów po ślunsku...na szczęście nie zrozumiałem.Pojechałem będąc na studiach nad morze...Bałtyk...na polu namiotowym byli ślązacy...z różnych miast.Pomiędzy sobą rozmawiali po niemiecku,jeden z nich sie przyznał: słuchej chopie! U mnie doma od rana szło dojcze welle to jo najpierw umiołem po niemiecku,dopiero w szkole uczyłem sie polskiego!Z  Kaszubami  się dogadywali po niemiecku...I TO JEST POLSKA WŁASNIE!! 
mjk1
Rozumiem rozgoryczenie Ijon i częściowo podzielam obawy o to, jak strach bywa wykorzystywany jako narzędzie kontroli – raz stan wojenny, potem pandemia, dziś widmo wojny. Rzeczywiście, władza często sięga po mechanizmy zastraszania, by osłabić wolę wspólnoty. To fakt, który trudno kwestionować.Ale pozwolę sobie wskazać przykład, który pokazuje, że narody, nawet w trudnych warunkach, mają zdolność przetrwania. Nigdy tego nie ukrywałem, że jestem Hanysem z dziada pradziada. Śląsk, przez ponad 700 lat znajdował się poza granicami Polski – pod panowaniem czeskim, austriackim, pruskim i niemieckim. Wydawałoby się, że przez tyle pokoleń tożsamość polska powinna była całkowicie zaniknąć. A jednak się zachowała. Nie w sensie etnicznej „czystości”, ale w sensie obywatelskiej i kulturowej ciągłości w poczuciu, że „jesteśmy u siebie”, że język, wiara, obyczaj, solidarność społeczna tworzą coś, czego nie da się łatwo wykorzenić.To dowód, że nawet jeśli dziś Polacy wydają się zastraszeni, zdezorientowani, rozbici, potencjał odrodzenia istnieje. Naród to nie tylko chwilowy stan ducha, ale długofalowa wola bycia razem. Jeśli Śląsk potrafił przetrwać 700 lat poza krajem i wrócić do wspólnoty polskiej, to i dziś mamy szansę odbudować naród obywatelski, oparty na odpowiedzialności i solidarności, a nie tylko na strachu.Dlatego nie uważam, że mówienie o naprawie państwa to „marzenia ściętej głowy”. To raczej pytanie: czy jesteśmy gotowi, by wziąć przykład z tych, którzy przez wieki nie pozwolili sobie odebrać tożsamości, mimo że wydawało się to niemożliwe.
Ijontichy
To wszystko o czym piszesz,to marzenia ściętej głowy...Ten lud ...Polacy...został WYKASTROWANY przez Jaruzelskiego ---stan wojenny---10 milionów członków "S" i jednym kopniakiem [Wujek] zostali pokonani.Drugim kopniakiem była "pandemia"...maseczki,szczepionki,zamknięci ludzie w domach...STRACH! Teraz trzecim straszakiem jest WOJNA! Zacytuję ci Morawieckiego: ""Najlepszym sposobem zawsze była wojna. Wojna zmienia perspektywę w pięć minut”. Nie ciekawe jest,że to Morawiecki zniszczył kraj i ludzi "pandemią"---czyli STRACHEM? Teraz też STRASZY wojną...a ten naród/Naród i ten motłoch nazywany społeczeństwem...daje się zastraszyć...temu szkolonemu w Izraelu,kumplowi Tuska i w cieniu Sorosa...byłemu premierowi? ON CIĄGLE WIERZY,ŻE JAK PIS WYGRA WYBORY,TO ZNOWU BĘDZIE PREMIEREM!!!To nie jest inżynieria społeczna,ani socjotechnika...to ordynarne zakładanie lejców i siodła Polakom! 
mjk1
Cenię, że piszesz z doświadczeniem socjologicznym i etnologicznym Ijon, to cenna diagnoza.Z tego jednak, co ja zaledwie "liznąłem" z nauk społecznych, to rozróżniamy dwa pojęcia „narodu”: naród etniczny (grupa o wspólnym pochodzeniu, kulturze, języku) i naród obywatelski (wspólnota polityczna zbudowana wokół wspólnych praw, obowiązków i instytucji).Współczesne państwa rzadko kiedy są „etnicznie czyste”, wiele demokratycznych wspólnot (np. USA, Kanada, kraje europejskie) funkcjonuje właśnie jako narody obywatelskie, mimo dużej różnorodności.To, co opisujesz — apatia, „co tu ukraść żeby dobrze żyć”, brak troski o wspólny teren — to symptomy osłabienia kapitału społecznego: niskiego zaufania, słabych więzi lokalnych i erozji instytucji.Główne mechanizmy prowadzące do takiego stanu to, wg mnie, długotrwałe nierówności, korupcja, instrumentalizacja instytucji, polaryzacja medialna i zaniedbania w edukacji obywatelskiej, a także gospodarcza presja, która skłania część ludzi do zachowań oportunistycznych.To diagnoza surowa, ale nie determinizm — „brak narodu” wg mnie, nie jest wyrokiem na zawsze. Naród obywatelski jest konstrukcją społeczną: buduje ją pamięć, instytucje, wspólne praktyki i wzajemne zobowiązania.Odbudowa wymaga jednoczesnych działań instytucjonalnych (przywrócenie praworządności, walka z korupcją, reforma administracji publicznej), polityki społeczno-ekonomicznej (redukcja ubóstwa, stabilne miejsca pracy) oraz działań kulturowych i edukacyjnych (edukacja obywatelska, publiczna historia, projekty lokalne).Praktyczne instrumenty to np. programy wzmacniające samorządy i społeczeństwo obywatelskie, służba obywatelska/ochotnicza, programy integracji lokalnej, transparentne mechanizmy obsady stanowisk publicznych oraz polityki aktywizujące ekonomicznie najbardziej zagrożone grupy.Równocześnie ważne jest poszanowanie równości — budujące poczucie wspólnego interesu i odpowiedzialności, a nie definiujące „czystość etniczną” jako kryterium przynależności.Mieszanka ras i kultur sama w sobie nie jest problemem; problemem jest brak mechanizmów, które tę różnorodność przekuwają w siłę (wspólne instytucje, wspólne rytuały, zaufanie).Rozumiem Twój pesymizm i zgadzam się, że diagnoza jest bolesna ale z perspektywy naukowej a bardziej praktycznej istnieją polityki, które stopniowo odtwarzają kapitał społeczny i poczucie wspólnoty.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@ mjk1Otóż to!Długi marsz przez instytucje.Czyli oddolne odwojowanie samorządów, poza partiami.To chyba jedyna droga w mojej ocenie.Bottom up a nie top down - z dolu do góry a nie z góry na dół  
Ijontichy
mjk1  17.09   18.57 Odpowiadam! ". Państwo istnieje tak długo, jak długo istnieje naród, jego instytucje i wola bytu."Widzisz...rozmawiasz z socjologiem i na dodatek etnologiem...na emeryturze,ale pamięć jeszcze jest.Otóż obie te nauki pozwalają mi stwierdzić,ZE NARODU W TYM KRAJU..JUŻ NIEMA!!!Co gorsza to nie ma też społeczeństwa...Jest zbiór osób mieszkający w tych granicach...I NIE ZAINTERESOWANYCH LOSEM TEGO TERENU!Ogólne "maniewdupie" i patrzenie CO BY TU UKRAŚĆ ŻEBY DOBRZE ZYĆ?Narodów juz nigdzie nie ma...chyba że policzysz tych kilku dziesięciu Indian znad Orinoko.Pokaż mi jakieś państwo etnicznie CZYSTE z CZYSTYMI LUDŹMI ...ETNICZNIE.Wymieszane wszystkie rasy...nawet genialny antropolog opuści ręce i powie: Odp...ol się,sam se szukaj.Satis?
paparazzi
O to, to!
paparazzi
Ty tak ironią lecisz, co?"w oparciu o jasne przepisy i dowody" piękne to. Potrzebujemy instytucji, ach jakie to piękne . Mierz siły na zamiary.
mjk1
Rozumiem emocje Paparazzi. Wielu z nas odczuwa dziś gniew, poczucie bezsilności, a nawet pokusę, by odpowiedzią była twarda kara – banicja czy pozbawienie obywatelstwa. To naturalna reakcja, gdy przez lata obserwuje się nadużycia, zdrady interesów narodowych czy traktowanie państwa jak łupu.Ale z punktu widzenia naprawy państwa kluczowe jest, aby gniew nie przerodził się w chaos ani zemstę. Państwo nie może działać jak tłum, musi opierać się na zasadach prawa, sprawiedliwości i procedur, które będą obowiązywały wszystkich, także przyszłych rządzących.Dlatego gdy piszę o „mądrej i przemyślanej przebudowie”, mam na myśli właśnie takie rozwiązania, które pozwolą realnie rozliczyć winnych, a jednocześnie zbudować mechanizmy zabezpieczające przed powtórką. Zdrada stanu, nadużycia władzy czy działanie na szkodę Polski muszą spotykać się z odpowiedzialnością, ale odpowiedzialnością wymierzoną przez niezależne sądy, w oparciu o jasne przepisy i dowody.Jeżeli chcemy wyrwać Polskę z obecnego kryzysu, potrzebujemy nie tylko odwagi, ale też instytucji, które będą działały skutecznie i uczciwie. Tylko wtedy gniew społeczny zamieni się w trwałą zmianę, a nie w kolejny epizod rewolucyjnego chaosu.
paparazzi
mjk1 ,powiadasz mądra i przemyślana ,hmm, jak bym słyszał ex prezydenta Dude.Kiedyś to były latarnie. Okrutne to ale jak chcecie mieszkać w szambie to trza posprzątać te gówno. Ale, tfu, najgorsze że oni to wiedzą ze to niemożliwe . Żeby chociaż banicja za zdradę stanu i pozbawianie obywatelstwa jak przystało na dobę cywilizacji.
mjk1
Dziękuję za to pytanie Droga Danusiu. Dotyka samej istoty sprawy. Zgadzam się, że bez wskazania punktu startu i realnej sekwencji działań każda mapa drogowa grozi pozostaniem jedynie hasłem. Dlatego proponuję, aby początek marszu ku naprawie państwa wyznaczyć w oparciu o to, co mamy dostępne tu i teraz, czyli prerogatywy Prezydenta, instrumenty administracyjne oraz możliwość budowania społecznej i międzynarodowej legitymacji. To nie jest wiele, ale wystarczy, by uruchomić proces.Pierwszym krokiem powinno być powołanie zespołu do diagnozy stanu państwa, audytu instytucji, finansów, bezpieczeństwa i kluczowych aktywów. Drugi krok to ochrona przed dalszą erozją, zatrzymanie patologicznych nominacji, zabezpieczenie procesów strategicznych i wdrożenie jasnych reguł transparentności. Trzeci krok to uruchomienie strategii długookresowej, która powiąże cele strategiczne z budżetem i harmonogramem działań. To da ramy do późniejszej reformy prawa, odbudowy służby publicznej i modernizacji gospodarki.Wiem, że padają głosy: „nie żyjemy w państwie prawa, reżim się umacnia” i dlatego właśnie trzeba zaczynać od odbudowy fundamentu praworządności. Bez tego wszystko inne będzie nietrwałe. Równolegle należy zadbać o ochronę gospodarczą i politykę wobec zagranicy, nie w kontrze do świata, lecz w oparciu o reguły wzajemności i prawo do ochrony strategicznych sektorów.Oczywiście to nie są działania na jeden tydzień ani nawet jeden rok. To marsz etapami: od zabezpieczenia instytucji, przez przywrócenie praworządności i nową kulturę strategicznego planowania, aż po przebudowę modelu gospodarczego i cywilizacyjną doktrynę rozwoju.W kolejnych wpisach przedstawię szczegółowo dokument otwierający debatę o priorytetach i pierwszych krokach a następnie osobne opracowanie poświęcone doktrynie cywilizacyjnej jako fundamentowi długofalowej polityki.
mjk1
Dziękuję za ten wpis Panie Marku. Uważam, że trafił Pan w sedno problemu. Rzeczywiście, jednym z największych braków współczesnej Polski jest brak spójnej doktryny państwa, a szerzej – doktryny cywilizacyjnej. Bez niej instytucje funkcjonują poprawnie pod względem formalnym, przepisy są wdrażane zgodnie z literą prawa, ale często wbrew logice rozwoju narodowego. Skutek jest taki, że „robimy wszystko na opak, ale zgodnie z przepisami”.Doktryna państwa to nic innego, jak jasna odpowiedź na pytanie: po co istnieje Rzeczpospolita i jakie są jej cele długofalowe? Bez takiej ramy każdy rząd działa według własnego, krótkoterminowego planu, a państwo przypomina statek bez kompasu – raz dryfujący na wschód, raz na zachód, byle przetrwać najbliższy sztorm.Dlatego w mojej mapie drogowej obok polityki, instytucji czy finansów pojawi się także element cywilizacyjny. To właśnie tutaj znajdzie się miejsce na stworzenie polskiej doktryny, takiej, która będzie ponadpartyjna, zakorzeniona w naszej tradycji, a jednocześnie zdolna prowadzić nas ku przyszłości.
sake2020
Jak autor widzi ów marsz ku realnej naprawie? Podkreślam ,,realnej'' bo zarówno sam projekt społeczny jak i mapa drogowa są już nam dobrze znane. Propozycja działania krok po kroku od instytucji po politykę gospodarczą i społeczną jest kusząca ale trzeba ustalić początek od którego zacznie sie realizacja. Wizyta w USA nie jest początkiem nowego etapu, bo tego nigdy nie da się rozpocząć jeśli nie uwzględni się realnych warunków. tu wewnątrz kraju. Czas wreszcie zauwazyć, że nie żyjemy w państwie prawa a panujący reżim umacnia się z każdym dniem. To z kim i jak co najważniejsze te wszystkie piękne plany wprowadzać w życie? Każdy dzień przynosi kolejne wieści o żądaniach niemieckich które mamy realizować,a czego nam nie wolno. W ten sposób  cały temat jest jedynie dla pokrzepienia serc.
Jan1797
Oto każdy kamień powtarza tę mantrę od trzydziestu lat. Później co prawda są wybory i chwilowa amnezja, ale kto by zwracał uwagę na takie szczegóły, Waldku?
mjk1
Dziękuję za poparcie Mazurze. Zgadzam się – zmiany muszą być głębokie, a nie kosmetyczne. Nie wystarczy wymienić kilku osób na stanowiskach, jeśli fundamenty systemu pozostają chore.Ale jednocześnie wierzę, że ta „przebudowa totalna” nie powinna oznaczać burzenia dla samego burzenia. Musi to być przebudowa mądra i przemyślana, taka, która z jednej strony rozliczy patologie starego systemu, a z drugiej zachowa to, co działa i służy ludziom.Polska potrzebuje planu, w którym każdy krok ma swój sens i prowadzi do większej sprawności państwa. I właśnie temu ma służyć mapa drogowa, żeby zamiast rewolucyjnego chaosu była realna, skuteczna odbudowa.
Marek Michalski
Do realiów codzienności dodałbym brak doktryny państwa. Doktryny cywilizacyjnej. To ten defekt sprawia, że wszystko jest robione na opak, ale za to zgodnie z przepisami.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@mjk1Dłużej klasztora niz przeora.To musi być przebudowa totalna, zeby kamien na kamieniu nie został ze starego systemu.Jestem za.
mjk1
Rozumiem emocje Ijon, bo rzeczywiście w wielu obszarach życia codziennego widzimy ogromną obecność kapitału zagranicznego – od handlu detalicznego po sektor finansowy. To fakt, że przez ostatnie dekady Polska zbyt łatwo sprzedawała majątek narodowy i pozwalała na dominację obcych firm.Ale z drugiej strony, to nie oznacza, że „państwa polskiego już nie ma”. Państwo istnieje tak długo, jak długo istnieje naród, jego instytucje i wola bytu. To, że dzisiaj wiele firm czy marek jest w rękach zagranicznych, jest poważnym problemem gospodarczym i cywilizacyjnym, ale to problem, który da się odwrócić przez:- odbudowę silnego kapitału narodowego,- wspieranie polskich firm w ekspansji,- mądrą politykę gospodarczą i podatkową,- a także przez świadome wybory konsumenckie Polaków.Mapa drogowa, którą zapowiedziałem, właśnie po to powstaje, abyśmy przestali czuć się kolonią, a zaczęli odzyskiwać podmiotowość. Polska może być nie tylko rynkiem zbytu dla innych, ale też państwem, które samo tworzy rozwiązania, firmy i idee ważne dla świata.Dlatego zamiast mówić, że „Polski już nie ma”, wolę mówić, że Polska wymaga odbudowy. I to jest zadanie, które stoi przed nami wszystkimi.
Ijontichy
WSZYSTKIE TE TWOJE 5 PUNKTÓW...TO JUŻ NIEAKTUALNE.Państwa Polska juz nie ma...jest podległy land pomiędzy Odrą i Bugiem,Tatrami i Bałtykiem---land polen!Od sklepów,po urzędy centralne a nawet stacje benzynowe...telewizje niemieckie,reklamy tam też niemieckie.Zdegenerowane i ordynarne Rossmann...np.Firma z nazwy szwajcarska,ale należąca do Niemców finansowana przez Izrael...działa oficjalnie w Bazylei budynek wielkosci 2 budek londynskich telefonów. Telefony  do nich: via Deutschland...ale we Wrocławiu mają filie.Gdzie nie dotkniesz to niemieckie...nawet bateryjki AAA i AA 
Do wpisu: Statek na kursie ku górze lodowej – jak naprawić finanse Polski?
Data Autor
u2
"co po Tusku?"Nie widać co tam będzie. Głucho wszędzie, ciemno wszędzie.Tusk sie chwalił, że Polacken mają coraz więcej geldu w kieszeniach. Okazało sie jednak że to były dane za okres kiedy rządził ten znienawidzony Kaczyński. Oczywiście Tusk ani myśli przepraszać frajerów Polacken i prostować swoje kłamstwo. Woli stare kłamstwo szybko przykrywać nowym kłamstwem w myśl zasady profesora Belki (TW Belch) wyrażonej w programie Onet rano. 
mjk1
Pełna zgoda U2, za rządów Tuska i jego ferajny zawsze kończy się tak samo: dług rośnie, Polakowi w portfelu coraz mniej, a „elity” bawią się w luksusy za publiczne pieniądze. Ten scenariusz znamy już aż za dobrze.Ale warto postawić pytanie zasadnicze: co po Tusku?Bo sama zmiana szyldu na drzwiach KPRM niczego nie załatwi. Polacy nie potrzebują kolejnej ekipy, która będzie się tłumaczyć „zastaliśmy fatalny budżet”, a potem i tak pójdzie tą samą drogą, rozdawnictwa, długu i podatków.Jeżeli następny rząd nie odważy się na naprawę fundamentów finansów, czyli reformę systemu bankowego, ograniczenie lichwy, kontrolę nad emisją pieniądza i racjonalizację wydatków, to będziemy tylko kręcić się w kółko. Dziś Tusk, jutro ktoś inny a długi zostają na karku podatnika.Dlatego pytanie do wszystkich polityków, którzy chcą przejąć władzę, brzmi: co zrobicie po Tusku, żeby Polacy wreszcie mogli odetchnąć, a państwo było dla narodu, a nie dla banków i spekulantów?
u2
"jak naprawić finanse Polski?" To bardzo proste. Należy POgonić Tuska i jego ferajnę liberałów-aferałów. Zawsze gdy rządzi Tusk ze swoją ferajną to na nic nie ma kaski, panuje drożyzna, inflacja i bezrobocie. A dług publiczny rośnie w kosmicznym tempie.Ferajna Tuska sobie kupuje lekką rączką, za nasze ciężko zarobione pieniądze, flotyllę jachtów, które po roku odsprzeda z zyskiem a raty POżyczek spłacać będą frajerzy, czyli my, prości ludzie z małych miasteczek i wsi, nie mylić z WSI (dawniej WSW).
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@ mjk1Obyś mial rację.Dokładnie!Trzeba nazywać rzeczy po imieniu.W początku było słowo.
mjk1
Masz rację Mazurze, wielu polityków nie tylko nie rozumie, jak powstaje pieniądz, ale nawet nie ma odwagi, by zadać to pytanie. To niestety pokazuje, że obecny układ polityczny nie jest w stanie wyjść poza utarte schematy, bo nie rozumie fundamentów systemu, w którym funkcjonuje.Co do wojny, zgoda, nikt jej nie chce. Ale historia uczy, że wojny wybuchają nie dlatego, że narody ich pragną, tylko dlatego, że elity finansowe i polityczne uznają je za „rozwiązanie” własnych problemów. Właśnie dlatego trzeba mówić o reformie finansów teraz, zanim ktoś uzna, że kolejny konflikt jest jedyną drogą wyjścia z pułapki.Pytanie „z kim?” jest kluczowe. I tu, mimo wszystko, jest pewna nadzieja. Można liczyć na młodych polityków, którzy wyrastają ponad partyjne schematy: w PiS czy Solidarnej Polsce pojawiają się ludzie szukający powrotu do korzeni, w Konfederacji widać głosy rozsądku ekonomicznego, w Lewicy, szczególnie w nurcie Zandberga, pojawia się wrażliwość społeczna, która może być ważna w układaniu nowego ładu. A ponad tym wszystkim coraz wyraźniej widać rolę otoczenia prezydenta Nawrockiego i samego prezydenta, którzy, jeśli będą konsekwentni, mogą stać się katalizatorem dla prawdziwej debaty o naprawie państwa.Tak, dziś rządzą miernoty, ale nie musi tak być zawsze. Demokracja w polskim wydaniu daje teraz marny efekt, ale demokracja to także narzędzie, które można wykorzystać. Być może nie od razu, być może krok po kroku, ale jeśli nie zrobimy nic, wybór pozostanie prosty: albo miernoty i ich długi, albo cudze wojny i cudze interesy.A więc „z kim”? Z każdym, kto jest gotów przerwać milczenie, które opisałeś. Bo to właśnie od tego zaczyna się każda reforma – od odwagi nazwania rzeczy po imieniu.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@mjk1Jasne.Powiedz to politykom.Oni nawet nie wiedzą w jaki sposób jest kreowany pieniądz.Kiedyś zadałem to pytanie .Głucha cisza zapadła.Co do wojny to nikt jej nie chce ale jak problemy nie dadzą się pokojowo rozwiązać to sięgnie się po inne środki.Jestem jak najbardziej za reformą państwa i finansów ale z kim?Miernoty rządzą i taka jest cena demokracji w naszym wydaniu.