Otrzymane komantarze

Do wpisu: Dlaczego jest nam potrzebny Kościół Katolicki
Data Autor
sake2020
  Ale co pana to obchodzi dlaczego  my bronimy Kościoła,uczęszczamy do niego,uważamy że jako wolni ludzie chcemy wysłuchać jak to pan nazywa umoralniających opowiastek.? Że chcemy dawac na tą tak wam psującą samopoczucie tacę? Dlaczego wypuszczacie na kościoły takie osoby jak Augustynek ,Wielgusowa,czy Lempart,by urzadzały demostracje i niszczyły czy podpalały? Czy po to pana guru Wielgusowa wiozła z drugą idiotką do Watykanu odrażającego oszusta i naciagacza do papieża Franciszka? Panie śmieciu w imię czego chcecie urządzać nam życie na swoją modłę?  
smieciu
@sake - jak zwykle, w swoim stylu, próbujesz mi przypisać rzeczy o których słowa ani też sugestii nie ma w tekście. Nie tylko tym zresztą. Masz jakieś fantazje co do mojej osoby. Czyste fantazje :) Z konkretów zapytam się tylko jakiego to ideologa Putina masz na myśli.
smieciu
Zanim mi się postawi jakieś zarzuty warto byłoby wskazać co w moim tekście je uzasadnia... Według mnie nic. Gdyż jest o czym innym. Przykładowo rewolucja. To KK jej potrzebuje by się dźwignąć z upadku. Ci którzy chcą kontynuacji obecnego stanu rzeczy, chcą jego upadku. Obecny Kościół Katolicki jest wynikiem wielu lat ewolucji. Która zrobiła z niego Instytucję. Zresztą taka była pierwotna intencja władzy rzymskiej. Centralna organizacja z wiedzą spływającą odgórnie na wiernych. Z systemem urzędników raczej niż prawdziwych kapłanów. Upodobnił się do tego co miał kiedyś obalić... Do pewnego systemowego aparatu religijnego kontrolującego wiernych. Tak jak to było w religijnych systemach starożytności czy też jest dzisiaj w islamie. Wierny jest przekonany o jedynej słuszności swojej wiary. Której nie musi rozumieć. Tak jak nikt tutaj pewnie nie zrozumie problemów religijnych, o których pisał wyżej Grzegorz z Nyssy. Dzisiaj ludzie idą do kościoła i dostają tam parę historyjek. Które zwykle są sprowadzane do prostych morałów. Dokładnie tak jak w innych świątyniach różnych wiar. Nie mówię że tak odbierają to wszyscy. Ale że w większości. Na tyle ten przekaz wydaje się być nieodmienny, podobny do innych że przestaje być czymś przyciągającym wiernego. Tak wynika nie z mojego widzimisię ale z prostej obserwacji faktów. Drogi jaką przechodził Kościół w innych krajach. I którą przechodzi teraz w Polsce. Pytanie brzmi czego chcecie bronić więc? Instytucji dzięki której metodom chrześcijaństwo znajduje się w stanie zaniku? Kościoła, który próbuje synkretyzmu? Dialogu z innymi religiami, na zasadzie dialogu szefów instytucji? Ależ brońcie sobie. Ja tylko opisałem pewien stan rzeczy. Nawet jeśli błędnie opisałem. To stan rzeczy jest jaki jest. Ktoś za niego odpowiada. Obecną kondycję Kościoła. Za to co z mszy wynoszą wierni. Mają mu pomóc lekcje religii w szkołach, dofinansowanie państwa? Jak chcecie. Obecnej formy KK. Ja nie z tym walczę.
sake2020
@smieciu......Kościół panie smieciu to nie jest władza która przesądza o być albo nie być świata.Zresztą świat ewaluuje i nigdy się nie rozpadnie. Cywilizacje mają wzloty i upadki ale człowiekowi oprócz dóbr materialnych potrzebne są i wartości duchowe.Tyle że duchowośc człowieka może mieć rózny wymiar ,w tym religijny. Niepotrzebnie pan się odsłania ze swoją nienawiścią do kościoła,bo nie jest w ten sposób miarodajnym czynnikiem oceniającym. Kościół jest wskazówką jak mozna prowadzić  uczciwie życie wg przykazań.Nie jest winą Kościoła,że ta uczciwośc nie za bardzo nam wychodzi.Pan jako niewierzący z pewnością nie jest atakowany za brak wiary,tylko za atak na wiarę,która jako ateistę nie powinna pana obchodzić.Po smierci prezydenta Kaczyńskiego gasiliście papierosy na modlących sie ludziach i pluliście na nich.Dzisiaj apelujecie o ,,dym'' w kościołach i urządzacie nawet z posłami akty wandalizmu.Mogę spytac dlaczego?.Jeszcze jedno-dlaczego putinowski ideolog i doradca Putina za główną przeszkodę w podporządkowaniu Polski władzom Rosji uważa polski katolicyzm?.
Kamil Olszówka
Czasem słowo kapłana, odtrutką bywa na kłamstwa tego świata... Chylę czoła przed autorem za ten wyjątkowy artykuł! Tytułem polemiki polecam także łaskawej uwadze moje teksty zatytułowane ,,Wnętrza drewnianych kościołów…" i ,,Uśmiech papieża Polaka"... naszeblogi.pl naszeblogi.pl
EsaurGappa
Mistyczne ciało Chrystusa jest tam gdzie najwyższy Kapłan znalazł mu święty przybytek. Kościół katolicki dziś dzień jest bezceremonialnie biczowany,nie ma dnia godziny minuty bez sądu ludzkiego nad tymi którzy mają dochować wierności Bogu i sobie, a największe ciosy zadają mu jego najbliżsi słudzy.Dzieci chrześcijańskiej wolności uciekają do pogan wyznawców boga śmierci,by ulżyć temu bólowi,gdyż cierpienie na które patrzą i za którym się sami przyczyniają,jest niepojęte zmysłami. Gdy ludzkie dusze gnuśnieja w niecierpliwości bo przyszlo im czekać 2000 lat na jakiekolwiek Znak od Boga by nie zwątpić,Bóg prosi przyjdź do mnie ja cię umocnię.    
Zbyszek
Pan prezentuje mentalność komunistyczną lub rewolucyjną i nie chodzi mi tu o przypisanie panu komunizmu ale jego - w ujęciu historycznym - sposobu na podejście do rzeczywistości. Ten sam sposób jest stosowany przez wszystkie ruchy wywrotowe, feminizm, lgbttqa+, i tak dalej. Da się go wskazać następująco: 1. Krytyka (uzasadniona) wad obecnej rzeczywistości. 2. Wniosek (implicite), że obecna rzeczywistość ma same wady. 3. Krytyka z pkt. 1, nie jest wynikiem obiektywnej analizy rzeczywistości tylko celowej analizy rzeczywistości, czyli wniosek do którego dochodzi krytykujący, wskutek swojej analizy, nie jest wnioskiem ale pierwotnym aktem wiary, dla którego on wyszukuje argumenty z rzeczywistości, przedstawiając ten proces racjonalizacji apriorycznie przyjętego poglądu, jako obiektywą analizę rzeczywistości. 4. Postulat odejścia, rezygnacji, zniszczenia (dowolne wybrać) obecnego stanu rzeczy, z dwóch powodów: a) "wykrytych" wad i nieprawidłowości (owoc pkt 3) b) "lepszości" stanu, projektowanego, postrzeganego w przyszłości, a nieobecnego. Rewolucje kończą się z reguły odkryciem, że utopia z pkt 4b. albo jest nieosiągalna, albo jest przekleństwem, dlatego m.in. w WB, ograniczono okaleczanie dzieci, w imię walki z "dysforią płciową", gdy wcześniej, za sprzeciw wobec tej potwornej, a zatwierdzonej przez państwo procedury, rodzicom dzieci jej poddawanym, groziły państwowe kary. Pan dość dokładnie podąża pokazanym tokiem postępowania, bo przecież ja wyraźnie napisałem o wadach KK. One są ogromne. Nie w tym rzecz. Rzecz w tym, czy pan widzi zalety i jakie? Czy pan prowadzi, usiłuje prowadzić obiektywną analizę i ważenie wad i zalet, czy racjonalizuje własne stanowisko, mając w założeniu nieistniejący, prawdopodobnie utopijny, "dobry" wzór rzeczywistości, w imię dążenia do którego należałoby zrezygnować i odrzucić to, co jest, bo to, co jest ma wady. Oczywiście może - to się rzadko zdarza, ale się zdarza - wystąpić sytuacja, gdzie wypada zburzyć jakąś konstrukcję i na jej miejsce udaje się zbudować lepszą. Ale to są wyjątki. Proces realnej poprawy świata jest z reguły ewolucyjny. Istniejące rozwiązania mają wady, ale mają też zalety. "Lepsze jest wrogiem dobrego" czyli alternatywy przedstawiane są na zasadzie odwrotnej do pierwotnej krytyki czyli a rebours, a więc wyłącznie w postaci zalet i przyszłych korzyści, bez wskazywania na przyszłe wady i szkody.  
RinoCeronte
Kościół jest odbiciem (lustrzanym?) Narodu. Jaki Naród taki Kościół...
smieciu
A może Kościół Katolicki jest do niczego potrzebny? ;) Przecież część z wymienionych patologii wynika wprost z działań Kościoła właśnie. Celibat. Hierarchia a zatem szereg szczebli władzy i całkiem świeckiego prestiżu. Łatwa kaska z budżetu państwa. Nic tylko brać i się nią cieszyć. Tak bez wysiłku. Warto zauważyć że po pierwsze na świecie nigdzie Kościół władzy nie ma a jednak świat jakoś się nie rozpadł na części pierwsze. Ma on coraz słabszą, coraz bardziej lokalną pozycję. Także w Polsce. A ogromnej części świata niemal go niemal wcale. Np. w Azji. Ludzie chyba za bardzo biorą swoje pragnienia za fakty. Weźmy to co ja lubię najbardziej. Politykę. Dzisiaj już wspomniałem Konstantyna Wielkiego. Prawda jest taka że był on jednym z twórców Kościoła Katolickiego. To właśnie państwowe, imperialne wsparcie stało za jego sukcesem. Wcześniej kościół był rozbity na mniejsze wspólnoty z bardzo istotną rolą i władzą lokalnych biskupów. To się zmieniło gdy Konstantym postanowił zaprząc chrześcijaństwo do swoich imperialnych zamierzeń. Postanowił uczynić zeń religię państwową. Na modłę poprzedniej, starej rzymskiej religii. Czyli z hierarchią władzy i jedynie słusznej wykładni. Instytucję, która miała kierować wiernymi. Za wiki o Soborze Nicejskim I: Według Grzegorza (z Nyssy) w mieście powszechnie dyskutowano kwestie filozoficzne i teologiczne – robili to np. handlowcy, finansiści, czy restauratorzy. Nawet ludzie należący do ówczesnych nizin społecznych pasjonowali się kontrowersją: Można zobaczyć, jak niewolnicy zdatni najwyżej do otrzymania batów lub zbiegowie spod władzy włodarzy dostojnie filozofują o niepojętych tajemnicach. Pełno ich w mieście – na ulicach, na rynkach, na targu, na skrzyżowaniach. Wejdziesz do kramarza, do krawca, do lichwiarza, mówisz o cenach – a oni ci wygarniają mowę o gennetos (zrodzony) i agennetos (niezrodzony). Pytasz o cenę chleba – odpowiadają ci: „Ojciec jest większy, a Syn jest sługą”. Mówisz: „ta wanna mi się podoba”, a oni ci wyjaśniają, że Syn powstał z niebytu Tak było podobno! Ale się skończyło właśnie wraz powstaniem centralnej państwowej instytucji Kościoła z jedynie słuszną doktryną. Od tej pory wierni mieli jedynie powtarzać regułki. Za powstaniem Kościoła Katolickiego od początku stała myśl polityczna. Taka też była jego rola przez całą historię. Polityka na pierwszym miejscu. Religia na drugim. Władza! Zbyt wielka by jakikolwiek polityczny gracz mógł ją zignorować. Wszyscy więc o Kościół walczyli. A kiedy nie mogli zwyciężyć rozbijali. Najpierw nastąpił podział na Wschód i Zachód. Potem mieliśmy papieży i antypapieży. Po niemieckich próbach przejęcia kontroli nastąpiła francuska Niewola Awiniońska. W tle ciągła walka o inwestyturę. W końcu protestantyzm i tak KK przeszedł do defensywy. Ale to ciągle jest. PiS kupił sobie Kościół. Choć nie cały. Kościół wciąż jako narzędzie w grze o władzę!
Do wpisu: Rządy prawa to kaftan bezpieczeństwa?
Data Autor
Zbyszek
"Lepsze jest wrogiem dobrego"
smieciu
Czyli... nie, nie możesz. Nie możesz, bo nie rządzisz. Bo rządzi prawo. I dlatego... Ta dam! PiS miał ten sam problem. Objąwszy rządy. I co zrobił? Nie tak jak Koalicja teraz, która naciąga ostro prawo w sprawie TVP, PiS uderzył w instytucje prawa bezpośrednio. Uznając, skądinąd słusznie, że dotychczasowy układ prawa będzie przeszkodą w ... rządach właśnie, jak wyżej ciebie zacytowałem. Stąd dzięki działaniom PiS powstał wielki dualizm w prawnym systemie Polski. Każdy dzisiaj krzyczy że mamy podwójną władzę w TVP. Legalną - wywodzącą się z instytucji stworzonych przez PiS. I nielegalną - powstałą na wskutek działań Sienkiewicza. Tylko że tak samo mamy sędziów i tak tzw. neosędziów. Trybunał Konstytucyjny w którym część sędziów uważa drugą część za nielegalną. Analogiczny przypadek związany jest z Krajową Radą Sądownictwa. Po prostu działania PiS zmierzające do przejęcia kontroli nad systemem sądownictwa doprowadziły do chaosu. Zabawne są więc zarzuty ze strony PiS. Gdyż on sam zrobił dotychczas dużo więcej na polu brutalnego podporządkowywania naginania prawa dla własnych interesów. Rządy prawa zabezpieczeniem prawdziwej władzy przed obywatelami Rządy prawa to kaftan bezpieczeństwa. Kaftan, który ma zapewnić bezpieczeństwo ludziom, bo on jest zakładany ludziom, a nie władzy. Władza, czy występujący w imieniu "głębokiego państwa" politycy, nie są obiektem oddziaływania "rządów prawa". Gdy ty złamiesz prawo, to jak cię wykryją, pojawi się policja, która cię dopadnie i tak dalej, zostaniesz ukarany. Bo złamałeś prawo. Gdy politycy złamią prawo i wydadzą bezprawne akty i polecenia służbowe w zakresie plandemi, to... pojawi się policja, która cię dopadnie. Politycy i wysocy urzędnicy państwowi są ponad prawem, ono, jego rządy dotyczą zawsze ciebie. I tą drogą docieramy do istoty anarchii. Czyli stosunku do prawa. Jego instytucji. Przyczyny. Powodu skąd się wzięli anarchiści. Ta jest bardzo prosta: Władza jest w istocie anarchistyczna, nie podlega ograniczeniom. Anarchia jest jej ideą i najpotężniejszym narzędziem. Logika jest prosta. Jeśli społeczeństwo ma rzeczywiście mieć posiadać władzę, mieć wpływ na rządy - to też musi mieć dostęp do tego narzędzia. Prawo, w szczególności obecny system prawa jest instytucją ułomną, chorą i pełną fałszu. Odrzucenie tego systemu przez anarchistów jest zwyczajnie pozytywne. I racjonalne. Irracjonalny jest strach przed przyznaniem sobie możliwości, które milcząco przyznajemy innym, sami sobie je natomiast odbierając. Wiele razy o tym pisałem i tu i na szkolanawigatorow.pl. Ciągle jednak nie dociera. Ludzie mają zakodowane by zawierzyć komuś. Innym. Przykładowo PiSowi. Za nic mają ich wszystkie kłamstwa, fałszywe postępki, jawne fakty świadczące o ich agenturalności, służalstwie obcym interesom. Propaganda lasuje mózgi. Etykietkuje. Każe wierzyć w demony i proste hasełka. I to działa.
Zbyszek
Pięknie przypomniane!
u2
"falandyzacja prawa" Poszła fala, świat oszalał. Poniżej artykuł odnośnie falandyzacji: histmag.org Falandyzacja prawa – jeden z grzechów III Rzeczpospolitej Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej miał konstytucyjne prawo mianowania przewodniczącego KRRiTV. Problem polegał na tym, że słowa tam nie było o odwoływaniu tegoż przewodniczącego, w związku z czym decyzja ta była nielegalna. Wałęsa nie miał zamiaru się poddać i zwrócił się z tą sprawą do Falandysza. Ten zaś zrobił prawu próbę wytrzymałościową, naginając je do granic możliwości. Po pierwsze oświadczył, że skoro prezydent może mianować przewodniczącego, to logicznym jest, że może go również odwołać. Trybunał Konstytucyjny nie dał się przekonać tej logice i 10 maja wydał wyrok: odwołanie Markiewicza było nielegalne. Wtedy prezydencki prawnik najbezczelniej w świecie obwieścił, że przyjmuje wyrok do wiadomości, ale ponieważ prawo nie działa wstecz, to decyzja Wałęsy pozostaje w mocy, natomiast decyzja Trybunału będzie wiążąca dopiero w przyszłości.  
Do wpisu: Demokracja, politeja i szaleństwo współczesności
Data Autor
NASZ_HENRY
@Zbyszek_S Arystoteles to jak każdy filozof propagandysta,  On sam - Aleksandra Macedońskiego. Jak tego się nie uwzględnia to zostają słowa, słowa i śmieci. Do siego Roku ;-)  
Zbyszek
@smieciu > To szansa a nie problem :) Każdy problem to jest jednocześnie - jak kot Schredingera - szansa i zagrożenie, w zależności od tego, jak okaże się rozwiązany lub nie.  
sake2020
@smieciu......Pomawia mnie pan,że daję wiarę nieprawdziwym wiadomościom.Nie jest tak.Po prostu pan zbyt mało przegląda źródła.Ostatnio wyśmiał mnie pan za podanie wiadomości o niemieckim dziennikarzu Klausie Bachmannie który od lat szkaluje Polskę a teraz jest doradcą Tuska.Jest też rzeczywiście autorem stwierdzenia,że Tusk powinien demokrację wprowadzić niedemokratycznymi metodami.Proponuje państwo policyjne.Popierają to politycy niemieccy i jest to szeroko podawane w mediach.Odnoszę wrażenie,że pan to wszystko wie ale świadomie ukrywa..łatwiej przecież oskarżyć innych o konfabulację Niepotrzebnie.Po to chyba jest internet po to udostepniona wymiana myśli by to robić.w sposób kulturalny i rzeczowy. Ja cokolwiek napiszę jst przemyślane i sprawdzone.
chatar Leon
Trudno to nazwać demokracją. Przecież nikt z nas nie wybierał ani cipci van der coś tam, ani weterynarza z Fajzera ani pedała z amerykańskiej ambasady.
smieciu
@sake W tej zabawie mało kto nie ulega emocjom. Wie jak to działa. Więc niemal na każdym szczeblu mamy różne wyskoki. Ale można starać się ich unikać. Ja przykładowo nic nie wiem co tam z Ziobro. Zresztą zwykle z połowa twoich informacji jest dla mnie nowością. „Władek Rakieta'' ,,,Pułkownik'',,Obrotowy'',,Rotacyjny'' - ja wiem że to ludzi pasjonuje ;) Wydaje mi się jednak że „ci źli” nie mają w swoim arsenale podobnych zwrotów. Więc są do tyłu. Jeśli jednak, to może przytocz parę. Zanalizujemy we dwoje kto jest lepszy na tym polu :) A tak przy okazji. Ostatnio pisałaś że Polska w ramach Paktu ma przyjąć 30tys imigrantów rocznie. Nadal wierzysz ludziom, którzy ci wciskają te głupoty? Może z tym Ziobro też tak jest?
sake2020
@smieciu.....Pan jako czołowy propagandysta chyba wie,że ten fach nie polega na wstrząsach a cierpliwie i długotrwale saczonych treści mniej lub bardziej prawdziwych.Z pewnością nie pomagają panu stale powtarzane zwroty-pudelek,iluzja,seksmisja ,kłamstwo czy patos określeń,Pan się oburza na wszystko w tej swojej jadowitej propagandzie na te 95% głupich za jakich nas uważa.Każde krytykowane przez pana określenie-,,Władek Rakieta'' ,,,Pułkownik'',,Obrotowy'',,Rotacyjny''nie bacząc jak wygląda ta wasza wobec nas.Jak wygląda wasz stosunek do nas i wasze zachowanie wobec nas.Pomijam już te gwiazdki w waszych wypowiedziach,.Proszę spojrzeć na wasze zachowanie wobec Zbigniew Ziobry,ciężko chorego.Wczorajsza propaganda w waszej nowoutworzonej reżimowej,bezprawnej szczujni,wyśmiewanie człowieka który chory z trudem utrzymywał się na nogach w Sejmie,to mają być te wstrząsy,ten młot którym chcecie nam przywrócić myślenie?Dopiero teraz spotkałam się z tak ohydnym zachowaniem i to właśnie chamstwo jest waszym udziałem.To tylko pokazuje kim jesteście.To wy powinniście używać młota do swoich podłych głów.
smieciu
właśnie tacy - zepsuci, tylko tego nie było widać, a teraz to się nagle ukazuje jak na dłoni, Nikt nie jest doskonały ;) Ludzie najwyraźniej potrzebują wstrząsów. To szansa a nie problem :) Są te pokusy, proste rozwiązania podpowiadane przez propagandę. Zawierzyć jej czy nie zawierzyć? Wierzyć mimo młota walącego w łeb co raz mocniej i mocniej? Czekać aż przyrżnie wystarczająco mocno, być może za mocno, czy też zacząć głowy używać. Inaczej ;)
Zbyszek
> Wolność jednostki nie wyklucza troski o dobro wspólne. Zgoda.
Zbyszek
A może to my - jesteśmy problemem? Tak przewrotnie pytam. Może to my - chcemy "zachować swoje życie". "Obronić się". Trochę grabić do siebie? Może zepsuciu uległo wszystko łącznie z naszymi fundamentalnymi impulsami, popędami, zdolnością do myślenia i rozumienia. A może zawsze byliśmy - tu generalizuję, a nie adresuję personalnie - właśnie tacy - zepsuci, tylko tego nie było widać, a teraz to się nagle ukazuje jak na dłoni, jak w przypadku reakcji tysięcy tzw. lekarzy w czasie plandemii, która zdarła zasłonę fikcji o tym, jak oni o nas dbają, jacy są naukowi i fachowi, jacy prawi. Inni nie lepiej. Co rusz jakieś spodnie spadną i goła d... A my lepsi? Jako ogół? Jako większość? Osobiście?
Jabe
Wolność jednostki nie wyklucza troski o dobro wspólne. Mniej jednak zaj­muje się tym pań­stwo, co dobru wspól­nemu wy­chodzi na dobre. Zaś „gra­bienie do siebie” dobra wspól­nego najlepiej jest widoczne w demo­kracji, gdy decy­duje bez­­refleksyjny tłum, zwłaszcza materia­lnie za­leżny od rządzą­cych.
smieciu
Ciężko mi powiedzieć jak wyglądała demokracja wtedy. Ale wygląda na to że podobnie jak dzisiaj. Stąd właśnie dzisiaj, w zasadzie, nic nie jest prawdziwe, stąd słowa nie odpowiadają rzeczywistości, którą ponoć przedstawiają czy opisują, bo sama sfera słów stała się obiektem bezwzględnej walki, bezlitosnej agresji Była po prostu słowem, etykietką. Gdzie... ... za Arystotelesem, nie ma większego znaczenia jaki krąg ludzi sprawuje rządy, znaczenie ma to, czy czyni to w interesie własnym, czy na równi w interesie wszystkich mieszkańców. Dotykamy tu istotnej cechy współczesnej rzeczywistości, to jest skali kłamstwa na skraju opętania. Czyli w istocie demokracja jest jedynie systemem wielkiej iluzji. Wielkiego kłamstwa, gdzie, jak to opisujesz, ludzie sami zaczynają się okłamywać, tworzyć własne iluzje bazując na kłamstwie fundamentalnym. Na pustej wierze w kreowany gdzieś dla nich świat słów. Dodając twoje wcześnie, przedwyborcze wpisy o sposobach kontroli mas mamy niemal całość. Demokrację, system w którym poza tradycyjnymi metodami (takimi jak pieniądze, wojskowa siła) kluczowym narzędziem, niezbędnym stała się także socjotechnika. Narzędzie jakby wyższego rzędu. Ale wciąż będące kolejną techniką, nauką, którą można rozwijać, wzbogacać, grać nią w celu uzyskania i podtrzymania władzy. Dla mnie całość tego wszystkiego to po prostu polityka. Gdzie większość ludzi wierzy w pewien pudelkowy świat. Bardzo prosty, dla zwykłego człowieka, bazujący na prostej propagandzie. „Pułkownik”, „Obrotowy”, „Czerwony sługus Moskwy”, „Polska V kolumna”, Władysław "Rakieta", „Onuce”  - to wszystko wyjęte z najświeższych tutejszych tekstów. Słowa, często głupawe, albo bazujące na głupotkach lub wręcz na niczym. Ale właśnie tworzące ten świat kompletnej iluzji, kompletnego odlotu. Czystej wiary. W której propaganda zastępuje powoli religię. Ale jest też świat prawdziwy. Świat faktów. Świat rzeczywistej władzy. Ta inna polityka. Niedostępna dla 95% ludzi po prostu intelektualnie. Gdyż dla nich prawdziwym światem jest tamto. Wielkie kłamstwo, którego obnażenie byłoby zbyt katastrofalne dla całego świata. Stąd owe, fakty, logika, po prostu prawda, ten prawdziwy świat, ma tak kiepskie szanse na przebicie się do świadomości. Największym wrogiem jest właśnie własne kłamstwo. Gdzie napiszesz przykładowo serię tekstów jak łatwo można manipulować ludźmi, oni je przeczytają, nawet pewnie zauważą że tak jest. Tak łatwo. Ale nie wyciągną z tego nic. Żadnej konsekwencji. Refleksji by zacząć od siebie. Zamiast tego rzucą się na kolejną dawkę propagandy. Zgrabnie łykając potrawy demokratycznej socjotechniki. Wierząc w racje, które do głowy włożył im głupawy, polityczny pudelek dla mas :)
Do wpisu: "A więc wojna...?"
Data Autor
RinoCeronte
A rakieta zawróciła, gdy ministra zobaczyła, hey! Takie czasy idą szybciej niż się spodziewali... Czas najwyższy wypalić fajkę pokoju zanim nie będzie z kim.