Otrzymane komantarze

Do wpisu: Przeklęty dobrobyt
Data Autor
Edeldreda z Ely
Eratostenes... Moja miłość... Miałam Jego podobiznę na tapecie w telefonie chyba z rok... 
Lech Makowiecki
@Zbyszek_S. Był taki eksperyment dr Calhoun'a na myszach (tzw. "Mysia Utopia"), który wyjaśniał naukowo proces zagłady gatunku, który nie musi o nic walczyć, nie ma żadnych zagrożeń i żyje w dobrobycie... Polecam link: ciekawostkihistoryczne.pl
Zofia
@Zbyszek Świetny tekst. W okresie tzw. transformacji po 89 roku, kiedy nastawał kult pieniądza było takie powiedzenie "Panie Boże zatrzymaj ten świat ja wysiadam." A obecnie kiedy świat postawiono do góry nogami ( osoba ludzka nie wie po co żyje na ziemi - wmówiono jej, że dla bogactwa, przyjemności i zabawy ) jest inne  -  "Panie Boże Jesteś i nie grzmisz"? 
Zbyszek
Nie
NASZ_HENRY
  Wiedźmy Makbeta i feministyczne skowyty niewiastom się nie spodobają 😉
Do wpisu: The Monty Hall problem - wyjaśnienie
Data Autor
NASZ_HENRY
  ANEKS Najciekawsze  w tej grze jest to, że może ona posłużyć jako prosty przykład zastosowania symulacji Monte Carlo do komputerowego rozwiązywania problemów. Są prostsze przykłady, do ilustracji metody MC, ale ten przyznaję, ma swój ukryty urok 😉  
NASZ_HENRY
Wolę to wyjaśnienie akademia.mini.pw.edu.pl Ale mam pytanie do autora bloga - Znajdź optymalną strategię i odpowiadające jej prawdopodobieństwo wygranej dla tej gry z czterema drzwiami (trzy zonki jeden samochód)? 😎  
Do wpisu: The Monty Hall problem
Data Autor
Dark Regis
Może zacznijmy od Adama i Ewy, czyli od definicji. P(A) i P(B|A) to są kompletnie różne miary prawdopodobieństwa, właśnie z definicji, dlatego oznaczanie ich tą samą literą jest mylące. Czyli inaczej mamy dwie różne przestrzenie probabilistyczne (X,F,P), gdzie X jest zbiorem "punktów" albo zdarzeń elementarnych, F jest sigma ciałem, czyli rodziną zbiorów P-mierzalnych plus parę warunków, zaś P jest pewną miarą (przeliczalnie addytywną funkcją zbioru) na zbiorze X lub raczej na sigma ciele F, która ma dodatkową własność P(X)=1. Jak wiele teorii trzeba by tu jeszcze opowiedzieć lub wymachać rękami niech świadczy chociażby fakt, jak ważne są w tym "uniwersum" zbiory miary zero. No ale to już nie dotyczy drzwi z kozami ;) Po pierwsze w pierwotnej przestrzeni probabilistycznej prawdopodobieństwo wylosowania kozy (co nie jest zdarzeniem elementarnym!) wynosi 2/3. A w drugiej? Po drugie, jaka jest szansa, że po naszym pierwszym wyborze (jakimkolwiek) Oracle jest w stanie wskazać jakąś kozę? Odpowiedź brzmi 1. Po trzecie paradygmat bayesowski nie dokładnie dotyczy prawdopodobieństw warunkowych na zbiorach, tylko raczej wiedzy a priori. pl.wikipedia.org Po czwarte wreszcie, jeśli ktoś liznął na studiach zagadnienie sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego, to powinien mieć obcykanego Bayesa w przód i w tył. Szczególnie jeśli chodzi o zagadnienie estymacji parametrów rozkładu prawdopodobieństwa na podstawie danych (algorytmy, np. maximum entropy, największej wiarogodności itd.) ;)
Edeldreda z Ely
A ja zboczyłam tu: bibliotekanauki.pl
RinoCeronte
Brawo! Fajnie było :-)  Tylko ta rzeczywistość skrzeczy...
NASZ_HENRY
Będzie dobrze i po polsku Wzór Bayesa - krótki akademia.mini.pw.edu.pl  link do opisu długi. Warto przeczytać do końca, żeby się dowiedzieć, że gołębie szybciej się uczą od ludzi 🌼  
Zbyszek
Ja wiem, wiem... Ale spoko. Będzie dobrze.
Zbyszek
:)
Edeldreda z Ely
youtube.com Co niniejszym czynię ;) 
Do wpisu: Nauczyciele, uczniowie i praca domowa
Data Autor
Zbyszek
Wartościowe komentarze
Dark Regis
Szkolenie innych nauczycieli i sekretarek z obsługi różnych programów biurowych, obsługiwanie programów typu Płatnik pana Krauzego, tłumaczenie dlaczego Internet znów nie działa, zastępstwa na lekcjach innych nauczycieli i tu także na matematyce, "podnoszenie kwalifikacji", czyli jeżdżenie na różne obowiązkowe kursy i szkolenia MEN, usuwanie wirusów i trojanów, szczególnie tych, którymi uczniowie stale próbowali udowodnić, że "są lepsi i sprytniejsi ode mnie", prowadzenie wakacyjnych i zimowych kafejek internetowych, organizowanie szkoleń zewnętrznych dla dorosłych na życzenie tych lub innych władz, już nie wspominam o takich durnotach jak szkolenia BHP i rocznice. Przede wszystkim jednak ciągłe raz za razem i abarot instalowanie systemów operacyjnych od nowa, co czasami zdarzało się w spiętrzeniu w liczbie dwudziestu kilku dziennie (w sieci to betka, bo są instalacje bezdotykowe, ale połazi Pan sobie po kilku pracowniach na różnych piętrach to nogi zwyczajnie w du... wejdą). Jak dziś sobie o tym przypomnę, to wychodzi mi nie 18 godzin tygodniowo, tylko do ku... nędzy 18 godzin pracy DZIENNIE. Bo tyle w rzeczywistości od czasu do czasu pracuje się w szkole, jeśli nie jest się z nauczycielskiej arystokracji tworzonej systemem mianowania, znajomości i innych form korupcji w układach lokalnych.
Dark Regis
Panie Zbyszku, bo żeby taki system edukacji mógł ruszyć z miejsca, a nie stale buksować, to na samym początku nauczyciele powinni nauczyć dzieci umiejętności uczenia się. Wiem co mówię, bowiem ja jako dziecko dwojga nauczycieli umiałem się uczyć już od urodzenia. Oczywiście chodzi mi o umiejętność samodzielnego stawiania sobie zadań i wyzwań w nauce, a nie odrabiania pańszczyzny. W wieku przedszkolnym co prawda głównie budowałem zamki na dywanie z podręczników do chemii i matematyki, ale jednocześnie zadręczałem Ojca pytaniami o to co to za dziwaczne znaczki tam są. Kiedy w klasie IV szkoły podstawowej zaintrygowały mnie tablice z całkownikiem, czyli różne takie esy z fjut ef po fjut iks, to mój Ojciec oświadczył, że mam na dowiedzenie się tego jeszcze czas w życiu. No i to w moim przypadku podziałało, bo od tego właśnie momentu nie miałem już czasu w życiu na nic innego niż dowiedzenie "czym są te całki". Oczywiście pomiędzy kopaniem piłki, bieganiem po ulicach, zjeżdżaniem na śniegu z górek i takich podobnych ważnych czynności. Rozumie Pan o co chodziło? Pewnie nie. Otóż nauczyciel - taki dobry nauczyciel - powinien mieć w życiu świadomość tego, że młody człowiek będzie z nim walczył i dążył do tego, by stać się od nauczyciela lepszy. Ja w tamtym czasie postawiłem sobie podświadomie cel w życiu, by być lepszym w "znaczkach" od mojego Ojca. On odmawiał mi pomocy i mówił, że mam czas, a ja parłem do celu sam bez jego łaski. Dlatego już gdzieś koło 6 klasy podstawówki potrafiłem bardzo sprawnie mechanicznie różniczkować i całkować różne proste funkcje tylko i wyłącznie na podstawie książek z szafy Ojca. Natomiast umiejętności nauczycielskich nie uczyłem się w żadnej mądrej szkole wyższej. Ja nimi nasiąkałem całe życie obserwując moich rodziców. Tak to właśnie działa w praktyce. A dziś Pan, wielce szanowny magister, inżynier czy nawet doktor swego przedmiotu próbuje doszukiwać się jakiegoś Świętego Graala edukacji w procedurach i innych rytuałach, które odczynia się gównie dla piniendzy. Informuję Pana, że to nigdy nie zadziała. Tak, pracowałem przez pewien czas jako nauczyciel, dawałem też korepetycje i dlatego wiem bardzo dobrze, że gdy trafi Pan na zakochanego bez pamięci nastolatka, to nie nauczy go Pan nawet jeść nożem i widelcem, nie mówiąc o aportowaniu. To dlatego właśnie praca nauczyciela jest tak trudna i odpowiedzialna i jest tylko dla wybranych, a nie wszystkich magistrów od sztancy z wydrukowanym opieczątkowanym papierem. Do każdego ucznia trzeba mieć podejście indywidualne, bo tylko wtedy odniesie się jakiś sukces. Zaś to co robią obecne gremia zarządzające polską edukacją, to całe parcie na testy, egzaminy, procedury, to jest zwykłe partactwo i antyuczenie. Powtarzam, nie każdy ma dar uczenia, tak samo jak nie każdy jest baletnicą. PS: Powiem tylko jeszcze, że gdy pracowałem w szkole, to na pół etatu uczyłem informatyki, na cały etat administrowałem siecią, na kolejne dwa etaty robiłem wszystko pozostałe, czyli....
spike
Kiedyś oglądałem dok. o Japonii, w którym było wspomniane szkolnictwo. Tam panuje obyczaj, że dzieciom przedszkolnym wolno robić wszystko, są wręcz rozpieszczane, ale z chwilą pójścia do szkoły, kończy się idylla, zaczyna nauka, a znając naturę Japończyków, nie ma "lelum polelum", liczą się wyniki w nauce, podobnie jest w pracy, to naród wyjątkowo zdyscyplinowany, dzięki temu są światową potęgą gospodarczą, choć praktycznie wszystkie surowce muszą importować. W Japonii nie ma strajków o pensje, częsta zmiana pracy jest źle widziana, taki może mieć trudności w zatrudnieniu, znaczy to, że nie jest dobrym pracownikiem, skoro szef nie daje mu dobrze zarobić.
sake2020
@NASZ-HENRY.........Użyłabym raczej słów skrzyżowanie fanatyka,Wandy Wasilewskiej z pospolitym bucem który doszedł do władzy i jest dumny.Jej ściekłe ,,rewolucyjne'' spojrzenie starczy za wszystko.
spike
Przyznam, że nie jestem zorientowany w systemie szkolnictwa w innych krajach, coś wiem z opowiadań. Np. sprawdziany wiedzy uczniów są w postaci testów, a te są szybko weryfikowane, choćby elektronicznie, coś podobnego do skanera, do którego wrzuca się pakiet testów i za chwilę są wyniki. Praktyka jednak pokazuje, że poziom nauczania i sprawdzania wiedzy nie jest najwyższy, tylko jednostki mający najczęściej wsparcie w domu, osiągają dobre wyniki. W Polsce jak ktoś chce wykształcić swoje dziecko, to szuka szkoły z jakąś renomą, często są płatne, co najciekawsze, w takich szkołach nauka nie jest "na wesoło i dla zabawy", jak to chce zdemoralizowana lewaczka.  
NASZ_HENRY
@sake3 Już minister Szumilas była nazywana inteligentna inaczej ale jak nazwać Nowacką - sztuczna inteligencja, tfu sztukowana inteligencja  a może wystarczy LGBT MENda😉  
sake2020
Miała być rewolucja w nauczaniu szumnie obwieszczona przez paniusię Nowacką-,,odczarnkowienie ''szkół,zlikwidowanie ciemogrodu.Rewolucją okazały się chamskie i upakarzające,pełne pogardy wystąpienia Nowackiej przy zwalnianiu poprzedniej ekipy .Dalej jak zwykle skończyło się na płacach.Nikt więc nie pyta co dotąd w szkole pełniło rolę ciemnogrodu by teraz wznieść ją na wyżyny nowoczesności.i dlaczego należy szkołę ,,zdezynfekować'' po zbrodniarzu Czarnku.Dalsze zabiegi nowej minister to zwalnianie uczniów od ,,horroru'' prac domowych.Tu jednak jest niekonsekwentna.Najpierw odstąpienie od traumatycznego zadawania prac domowych poprzez kolejne zdumiewające wypowiedzi ,że jednak prace domowe tak,ale żeby nauczyciele przestali je oceniać.To jak uczeń ma się dowiedzieć czy jego praca jest dobra a jego trud satysfakcjonujący? Czy nauczyciel ma je tylko czytać sobie a muzom bo ocenianie zakazane?Czy obcinanie godzin lekcyjnych z fizyki,chemii,biologii czy polskiego oddala od nas ciemnogród czy raczej przybliża?
Do wpisu: Krótka teoria stworzenia :)
Data Autor
Ptr
Ja mam tylko przekonakie o wadliwości klasycznej teorii ewolucji życia, klasycznego materializmu i determinizmu. Wobec tego opowieści o bulgocących źródłach życiodajnych są dla mnie bez sensu.  Natomiast próba wyjaśnienia czy świat ewoluuje w uprzednio wyznaczonym lub wyznaczanym kierunku jest obecnie poza możliwościami nauki. Zresztą nauka nie chce stawiać takiej tezy. Tym bardziej , że nie jest w stanie nic na ten temat powiedzieć.   Filozofia może zdefiniować tę teorię, ale to nauka musi tę teorię udowodnić. 
NASZ_HENRY
Nawet proste zagadnienia kosmologiczne wymagają subtelnych i niekiedy bardzo wyrafinowanych metod matematycznych, natomiast wielu autorom wydaje się, że do rozstrzygnięcia trudnych kwestii filozoficznych, w które uwikłana jest kosmologia, wystarczy zdrowy rozsądek. W efekcie Czytelnik otrzymuje rozwiązania tyleż proste, co naiwne, a niekiedy prezentowane z taką swadą i przekonaniem, jakby to były rozstrzygnięcia jedynie możliwe i ostateczne, po wieki wieków, amen 😉  
Zbyszek
Materialna ewolucja cząstek przebiega sterowana przez Ducha wg Słowa. W zakresie terminologii bardziej naukowej, choć przecież nie z mainstreamu nauki, to owocem Słowa są pola i wzorce morfogenetyczne Ruperta Sheldrake'a, a te z kolei oddziaływują z tak zwaną materią w rozmaity sposób, wywołują już to jej przekształcenia, już to np. zachowania zwierząt.