Otrzymane komantarze

Do wpisu: Przeklęty dobrobyt
Data Autor
Pani Anna
@Edelderda Widzę,  że mamy podobny gust :))
Edeldreda z Ely
@Nasz_Henry  Myślałam, że to oczywiste, jakie paciorki najbardziej lubię ;) 
spike
@EtE Kto tam go wie, jak to obliczył, skoro już za Kolumba były mapy (już dość stare) kontynentów Ameryki Pł. i Płd., a co najciekawsze, Antarktydy i to sprzed zlodowacenia, potwierdzone przez satelity, że tak wygląda ląd pod lodem! Twierdzi się, że Kolumb posiadał taką mapę i dokładnie wiedział gdzie płynie i kogo spotka, nie bez powodu zabrał ze sobą różnokolorowe paciorki. :))
NASZ_HENRY
  @Edeldredo... prekursor geofizyki, informatyki, miłośnik poezji ... zaczynam rozumieć Twoje słabości, tfu miłości 🌼  
Edeldreda z Ely
@Pani Anna Ten sam...  Potrafi, chłopak zaimponować, nie? ;-) 
Pani Anna
@Edelderda To ten, który obliczył obwód Ziemi z ddokładnością bliską tej, uzyskanej dopiero że zdjęć satelitarnych, opierając się na kątach padania słońca? Szacunek.
Edeldreda z Ely
Eratostenes... Moja miłość... Miałam Jego podobiznę na tapecie w telefonie chyba z rok... 
Lech Makowiecki
@Zbyszek_S. Był taki eksperyment dr Calhoun'a na myszach (tzw. "Mysia Utopia"), który wyjaśniał naukowo proces zagłady gatunku, który nie musi o nic walczyć, nie ma żadnych zagrożeń i żyje w dobrobycie... Polecam link: ciekawostkihistoryczne.pl
Zofia
@Zbyszek Świetny tekst. W okresie tzw. transformacji po 89 roku, kiedy nastawał kult pieniądza było takie powiedzenie "Panie Boże zatrzymaj ten świat ja wysiadam." A obecnie kiedy świat postawiono do góry nogami ( osoba ludzka nie wie po co żyje na ziemi - wmówiono jej, że dla bogactwa, przyjemności i zabawy ) jest inne  -  "Panie Boże Jesteś i nie grzmisz"? 
Zbyszek
Nie
NASZ_HENRY
  Wiedźmy Makbeta i feministyczne skowyty niewiastom się nie spodobają 😉
Do wpisu: The Monty Hall problem - wyjaśnienie
Data Autor
NASZ_HENRY
  ANEKS Najciekawsze  w tej grze jest to, że może ona posłużyć jako prosty przykład zastosowania symulacji Monte Carlo do komputerowego rozwiązywania problemów. Są prostsze przykłady, do ilustracji metody MC, ale ten przyznaję, ma swój ukryty urok 😉  
NASZ_HENRY
Wolę to wyjaśnienie akademia.mini.pw.edu.pl Ale mam pytanie do autora bloga - Znajdź optymalną strategię i odpowiadające jej prawdopodobieństwo wygranej dla tej gry z czterema drzwiami (trzy zonki jeden samochód)? 😎  
Do wpisu: The Monty Hall problem
Data Autor
Dark Regis
Może zacznijmy od Adama i Ewy, czyli od definicji. P(A) i P(B|A) to są kompletnie różne miary prawdopodobieństwa, właśnie z definicji, dlatego oznaczanie ich tą samą literą jest mylące. Czyli inaczej mamy dwie różne przestrzenie probabilistyczne (X,F,P), gdzie X jest zbiorem "punktów" albo zdarzeń elementarnych, F jest sigma ciałem, czyli rodziną zbiorów P-mierzalnych plus parę warunków, zaś P jest pewną miarą (przeliczalnie addytywną funkcją zbioru) na zbiorze X lub raczej na sigma ciele F, która ma dodatkową własność P(X)=1. Jak wiele teorii trzeba by tu jeszcze opowiedzieć lub wymachać rękami niech świadczy chociażby fakt, jak ważne są w tym "uniwersum" zbiory miary zero. No ale to już nie dotyczy drzwi z kozami ;) Po pierwsze w pierwotnej przestrzeni probabilistycznej prawdopodobieństwo wylosowania kozy (co nie jest zdarzeniem elementarnym!) wynosi 2/3. A w drugiej? Po drugie, jaka jest szansa, że po naszym pierwszym wyborze (jakimkolwiek) Oracle jest w stanie wskazać jakąś kozę? Odpowiedź brzmi 1. Po trzecie paradygmat bayesowski nie dokładnie dotyczy prawdopodobieństw warunkowych na zbiorach, tylko raczej wiedzy a priori. pl.wikipedia.org Po czwarte wreszcie, jeśli ktoś liznął na studiach zagadnienie sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego, to powinien mieć obcykanego Bayesa w przód i w tył. Szczególnie jeśli chodzi o zagadnienie estymacji parametrów rozkładu prawdopodobieństwa na podstawie danych (algorytmy, np. maximum entropy, największej wiarogodności itd.) ;)
Edeldreda z Ely
A ja zboczyłam tu: bibliotekanauki.pl
RinoCeronte
Brawo! Fajnie było :-)  Tylko ta rzeczywistość skrzeczy...
NASZ_HENRY
Będzie dobrze i po polsku Wzór Bayesa - krótki akademia.mini.pw.edu.pl  link do opisu długi. Warto przeczytać do końca, żeby się dowiedzieć, że gołębie szybciej się uczą od ludzi 🌼  
Zbyszek
Ja wiem, wiem... Ale spoko. Będzie dobrze.
Zbyszek
:)
Edeldreda z Ely
youtube.com Co niniejszym czynię ;) 
Do wpisu: Nauczyciele, uczniowie i praca domowa
Data Autor
Zbyszek
Wartościowe komentarze
Dark Regis
Szkolenie innych nauczycieli i sekretarek z obsługi różnych programów biurowych, obsługiwanie programów typu Płatnik pana Krauzego, tłumaczenie dlaczego Internet znów nie działa, zastępstwa na lekcjach innych nauczycieli i tu także na matematyce, "podnoszenie kwalifikacji", czyli jeżdżenie na różne obowiązkowe kursy i szkolenia MEN, usuwanie wirusów i trojanów, szczególnie tych, którymi uczniowie stale próbowali udowodnić, że "są lepsi i sprytniejsi ode mnie", prowadzenie wakacyjnych i zimowych kafejek internetowych, organizowanie szkoleń zewnętrznych dla dorosłych na życzenie tych lub innych władz, już nie wspominam o takich durnotach jak szkolenia BHP i rocznice. Przede wszystkim jednak ciągłe raz za razem i abarot instalowanie systemów operacyjnych od nowa, co czasami zdarzało się w spiętrzeniu w liczbie dwudziestu kilku dziennie (w sieci to betka, bo są instalacje bezdotykowe, ale połazi Pan sobie po kilku pracowniach na różnych piętrach to nogi zwyczajnie w du... wejdą). Jak dziś sobie o tym przypomnę, to wychodzi mi nie 18 godzin tygodniowo, tylko do ku... nędzy 18 godzin pracy DZIENNIE. Bo tyle w rzeczywistości od czasu do czasu pracuje się w szkole, jeśli nie jest się z nauczycielskiej arystokracji tworzonej systemem mianowania, znajomości i innych form korupcji w układach lokalnych.
Dark Regis
Panie Zbyszku, bo żeby taki system edukacji mógł ruszyć z miejsca, a nie stale buksować, to na samym początku nauczyciele powinni nauczyć dzieci umiejętności uczenia się. Wiem co mówię, bowiem ja jako dziecko dwojga nauczycieli umiałem się uczyć już od urodzenia. Oczywiście chodzi mi o umiejętność samodzielnego stawiania sobie zadań i wyzwań w nauce, a nie odrabiania pańszczyzny. W wieku przedszkolnym co prawda głównie budowałem zamki na dywanie z podręczników do chemii i matematyki, ale jednocześnie zadręczałem Ojca pytaniami o to co to za dziwaczne znaczki tam są. Kiedy w klasie IV szkoły podstawowej zaintrygowały mnie tablice z całkownikiem, czyli różne takie esy z fjut ef po fjut iks, to mój Ojciec oświadczył, że mam na dowiedzenie się tego jeszcze czas w życiu. No i to w moim przypadku podziałało, bo od tego właśnie momentu nie miałem już czasu w życiu na nic innego niż dowiedzenie "czym są te całki". Oczywiście pomiędzy kopaniem piłki, bieganiem po ulicach, zjeżdżaniem na śniegu z górek i takich podobnych ważnych czynności. Rozumie Pan o co chodziło? Pewnie nie. Otóż nauczyciel - taki dobry nauczyciel - powinien mieć w życiu świadomość tego, że młody człowiek będzie z nim walczył i dążył do tego, by stać się od nauczyciela lepszy. Ja w tamtym czasie postawiłem sobie podświadomie cel w życiu, by być lepszym w "znaczkach" od mojego Ojca. On odmawiał mi pomocy i mówił, że mam czas, a ja parłem do celu sam bez jego łaski. Dlatego już gdzieś koło 6 klasy podstawówki potrafiłem bardzo sprawnie mechanicznie różniczkować i całkować różne proste funkcje tylko i wyłącznie na podstawie książek z szafy Ojca. Natomiast umiejętności nauczycielskich nie uczyłem się w żadnej mądrej szkole wyższej. Ja nimi nasiąkałem całe życie obserwując moich rodziców. Tak to właśnie działa w praktyce. A dziś Pan, wielce szanowny magister, inżynier czy nawet doktor swego przedmiotu próbuje doszukiwać się jakiegoś Świętego Graala edukacji w procedurach i innych rytuałach, które odczynia się gównie dla piniendzy. Informuję Pana, że to nigdy nie zadziała. Tak, pracowałem przez pewien czas jako nauczyciel, dawałem też korepetycje i dlatego wiem bardzo dobrze, że gdy trafi Pan na zakochanego bez pamięci nastolatka, to nie nauczy go Pan nawet jeść nożem i widelcem, nie mówiąc o aportowaniu. To dlatego właśnie praca nauczyciela jest tak trudna i odpowiedzialna i jest tylko dla wybranych, a nie wszystkich magistrów od sztancy z wydrukowanym opieczątkowanym papierem. Do każdego ucznia trzeba mieć podejście indywidualne, bo tylko wtedy odniesie się jakiś sukces. Zaś to co robią obecne gremia zarządzające polską edukacją, to całe parcie na testy, egzaminy, procedury, to jest zwykłe partactwo i antyuczenie. Powtarzam, nie każdy ma dar uczenia, tak samo jak nie każdy jest baletnicą. PS: Powiem tylko jeszcze, że gdy pracowałem w szkole, to na pół etatu uczyłem informatyki, na cały etat administrowałem siecią, na kolejne dwa etaty robiłem wszystko pozostałe, czyli....
spike
Kiedyś oglądałem dok. o Japonii, w którym było wspomniane szkolnictwo. Tam panuje obyczaj, że dzieciom przedszkolnym wolno robić wszystko, są wręcz rozpieszczane, ale z chwilą pójścia do szkoły, kończy się idylla, zaczyna nauka, a znając naturę Japończyków, nie ma "lelum polelum", liczą się wyniki w nauce, podobnie jest w pracy, to naród wyjątkowo zdyscyplinowany, dzięki temu są światową potęgą gospodarczą, choć praktycznie wszystkie surowce muszą importować. W Japonii nie ma strajków o pensje, częsta zmiana pracy jest źle widziana, taki może mieć trudności w zatrudnieniu, znaczy to, że nie jest dobrym pracownikiem, skoro szef nie daje mu dobrze zarobić.
Do wpisu: Krótka teoria stworzenia :)
Data Autor
Ptr
Ja mam tylko przekonakie o wadliwości klasycznej teorii ewolucji życia, klasycznego materializmu i determinizmu. Wobec tego opowieści o bulgocących źródłach życiodajnych są dla mnie bez sensu.  Natomiast próba wyjaśnienia czy świat ewoluuje w uprzednio wyznaczonym lub wyznaczanym kierunku jest obecnie poza możliwościami nauki. Zresztą nauka nie chce stawiać takiej tezy. Tym bardziej , że nie jest w stanie nic na ten temat powiedzieć.   Filozofia może zdefiniować tę teorię, ale to nauka musi tę teorię udowodnić.