Otrzymane komantarze

Do wpisu: Niedopuszczalne żarty
Data Autor
Edeldreda z Ely
Wiem, wiem, Panie Zbyszku. To taki świat przedstawiony, w którym zadbano, by przynajmniej dowódca był przytomny... 
Zbyszek
Ale to nie nasi policjanci!
Edeldreda z Ely
Do gabinetu kierownika policji puka policjant. Usłyszawszy zaproszenie - wchodzi i mówi: "Szefie, ktoś mnie i mojemu partnerowi przekazał żywego pingwina... Co my mamy z nim robić?"  - "No, jak to co - odpowiada szef - pojedźcie z nim do ZOO".  Za tydzień szef przypadkowo spotyka podwładnych i przypominając sobie sprawę, zagaja: - "No i jak z tym waszym pingwinem? “.  - “Super - w zeszlym tygodniu byliśmy w ZOO, dzisiaj idziemy do kina".   
Zbyszek
Dokładnie
u2
i... na deser żart niemiecki, czy norweski, nie obczajam, ale dobre Mówią po niemiecku, no i typowo niemieckie poczucie "humoru".
Do wpisu: Ale szopka 2022
Data Autor
Ijontichy
Chcecie kabaret? To idxcie na niemiecką Interie. Psychiatrka Maja Herman ---cytat z tego portalu w Ukrainie---też cytat... Poczytajcie tam kilka tekstów...tam jest kabaret!
Zofia
Jakieś rozkapryszone to nasze społeczeństwo. Czyżby nie wystarczały kabarety w TVN czy w Polsacie? Są przecież na czasie, gdzie chłop przebiera się za babę i plecie bzdury albo przebiera się za księdza i niszczy Jego reputacje. Widzowie mają taką frajdę że aż spadają z krzeseł. Cóż możemy wymyśleć innego, jak taki jest współczesny nakaz. Pozdrawiam.
sake2020
Szopka z miarką.Z aptekarską dokładnością. Z wiedzą komu więcej a komu mniej wolno dołożyć i w jakim zakresie.
Pani Anna
Jak dla mnie tytuł kawalarza roku przypada Komendantowi Głównemu Policji zabawiającego się rakietnicą w zaciszu swego gabinetu w KGP. Trudno będzie go przebić. Nawiasem mówiąc to podobno brat rodzony niejakiego Łukasza Sz., oskarżonego w aferze vatowskiej? Zaiste w dziwnym państwie przyszło człowiekowi żyć. 
Do wpisu: A kiedy już mnie nie będzie...
Data Autor
Jan1797
Autorze, Zaglądnij, wstąp do Św. Anny, na bank zdążysz. Gwiazd z szopki nie widać, choć gdy spojrzysz w prawo? J
Zbyszek
.
angela
A gdyby tak w przyszłym roku, zaangażować się, I pomóc w organizacji szopki z żywymi zwierzątkami, ilez to by było radości, nie tylko  dzieciarni.   
Do wpisu: Czy wierzysz w Spisek, przez duże "S"?
Data Autor
Zbyszek
@smieciu: Nie wydaje mi się, odnośnie rodziców. Może poza św. Mikołajem, ale to nie jest oszustwo :)
Zbychbor
Spisek jest pewno.  Po owocach można poznać. Od kilkuset lat (może duuużo dłużej) ludzkość jest sterowana w kierunku ku  zagładzie.  Gdy już się wydaje, że sprawy idą ku lepszemu, to pojawia się działanie korygujące - mord, zamach, rewolucja, kryzys itp. Trochę światła rzucają "Protokoły" Teraz jesteśmy na ostatniej prostej (no może przedostatniej).
Ijontichy
Do tego Autora należy się zwracać per Pan...tak ma.
marsie
Do Autora - ciekawe, czy tak piszesz, bo chcesz, czy tak piszesz, bo musisz? Pozdrówka!
smieciu
Generalnie rzeczywistość ma charakter spiskowy, w tym sensie, że niejawny. Większość ustaleń i mechanizmów nie jest taka, jak się wydaje. Tak właśnie jest. Bo to jest naturalny mechanizm zarządzania. Szefowie czy właściciele firmy nie zdradzają zwykle swoich motywacji ani (prawdziwych) zamiarów pracownikom. Rodzice nie czują nadmiernej potrzeby by tłumaczyć się przed dziećmi a jeśli już to często je oszukują ze względu na trudne tematy, wstydliwe sprawy. Tak jest na każdym szczeblu. Im większa machina  do zarządzania tym odleglejszy proces zarządzania od wiedzy roboli na dole piramidy. Dlatego też zasadniczo Wielki Spisek (aczkolwiek niekoniecznie zrozumiałego dla nas rodzaju) jest dość logicznym założeniem. Lepiej zgrywa się ze znanymi nam z życia mechanizmami oraz często lepiej wyjaśnia dziejące się rzeczy. Groźniejszy jest spisek wskazany w ewangelii i listach Apostołów Pana Jezusa Rzeczywistość na naszej Ziemi może być ździebko skomplikowana. Tym bardziej że ludzie nie wierzą ani w Spisek ani w spisek :)
Do wpisu: Współczesność czyli dyktatura ciemnoty i motłochu
Data Autor
spike
@Anna Ma pani częściowo rację, powinno się poczekać dla pewności, na zmianę świateł, na skrzyżowaniach często zainstalowany jest system analizy ruchu drogowego, czego efektem jest zmiana świateł, zależnie od natężenia ruchu, podobne zachowanie jak pani zniecierpliwienie, było już powodem wielu wypadków, nawet śmiertelnych. Kolejna sprawa to dziecko, upominające o przejściu na czerwonym świetle, to nie jest efekt indoktrynacji, dzieci nauki, przestrogi itd. od osób którym wierzy, biorą b.poważnie, co też jest wykorzystywane przeciw nim, dziecko miało rację, problem jest inny, jego nachalne i niewłaściwe zachowanie, z racji, że to nie maluch, a wystarczająco duże, by odpowiednio się zachować, jak np. dzień dobry, proszę, dziękuję etc. że do dorosłych mówi się pan, pani, nie "ty", to się wynosi z domu. Mam sąsiadów z małymi dziećmi, koło 5 lat, jak się spotykamy, słyszę jak wołają "dzień dobry", podejmują rozmowę, opowiada gdzie byli, itd. słyszę, że jak dziecko zapomni się przywitać, rodzice przypominają. Argument, że gdzieś tam zwraca się "TY", nie jest argumentem, to wynika z choćby z samego języka, choć są wyjątki, tylko nasi tłumaczą to sobie na swoją modę. Ja się zwracam do rozmówcy tak jak on do mnie, w pracy się nie spoufalam.
Dark Regis
Nie do końca przetwarzanie dużych danych jest proste. Oto mój przykład: steamuserimages-a.akamaihd.net Taka mapa powstaje tak: biorę zdjęcie w dużym formacie i pełni barw, przekształcam je na format bitmapy (np. plik BMP w Paincie), a potem liczę w pliku bitmapy częstość występowania par bajtów (B1,B2), co odkładam na wykresie. Czyli końcowa informacja mówi tylko, że para wystąpiła lub nie, a nie ile razy. To gigantyczna redukcja informacji, a mimo to można odróżnić zdjęcie od zipa lub exeka. Dwa dalsze warianty powstały po zastosowaniu na tym samym zdjęciu filtrów rozjaśniających Photoshopa i Corela (Photopainta). Nie wiem czy zdjęcie jest widoczne, bo pochodzi z mego prywatnego repozytorium. Powinno być publiczne.
sake2020
W swoim wpisie użył Pan słów ,,dyktatura motłochu i ciemnoty.'' Z obserwacji wynika że są to okreslenia dziś często spotykane a nawet nadużywane  zwłaszcza wobec tych których poglądy nie pasują  ,,wybitnym i wielkim''. Czy w takim razie bloger @lupin1 twierdząc że jesteśmy za głupi by rozumieć parę rzeczy ze współczesności ma rację? Kto więc jest za głupi i czego nie rozumie? Chyba warto uścislić chocby dla chęci podniesienia wiedzy by doszusowac do tych mądrych.
Pani Anna
Tak jeszcze na marginesie zapytam, czy gdyby np. te światła okazały się uszkodzone, to miałabym tam tkwić zapuszczając korzenie aż zakwitnę? Byłam kiedyś w takiej sytuacji, ale samochodem na ruchliwym skrzyżowaniu i to w tych przepisowych Niemczech. Wszystkie światła paliły się na czerwono i to długi czas. W końcu kierowcy zorientowali się,  że coś nie gra i zaczęli powoli ruszać według zasady pierwszeństwa prawej strony. Ludzki rozum gorą.
Zbyszek
A ja się nie zgodzę. 1. W kwestii form zwracania się, to pozornie "na ty" coś daje, bo od razu i bez zbędnych formalności, i pozornie "na pan(i)" ogranicza, bo wymaga tam czegoś. Ale przecież w przestrzeni "na pan(i)" też mamy "na ty". Więc jest to przestrzeń bogatsza, a ta druga jest uboższa. Zresztą kultura anglosaska też wygenerowała "sir" itp. 2. Nie zgadzam się, że "Mały miał rację". Nie miał jej. To prawda, że Niemcy jeżdżą i chodzą "regulaminowo". Dlatego być może, pieszy idący tam pasem jezdni "nie ma szans" i musi schodzić/uskakiwać na pobocze by go regulaminowo nie potrącono. Co innego taka Francja. Tam ogromne tiry zjeżdżają 1,5 metra - jak oczywiście droga jest pusta - robiąc pieszemu miejsce i jeszcze go pozdrawiają, a to machaniem ręki, a to głośnym sygnałem. Mały zupełnie nie miał racji, bo ma przestawione w głowie hierachie ważności. Otóż najwyżej w naturalnej hierarchii ważności stoją relacje międzyludzkie. Potem jest rozum. A potem są stanowione przez władzę prawa i przepisy. Mały ormowiec doniesie na własną matkę, gdy ta, żeby mu kupić lekarstwa zaparkuje na chwilę przed apteką, gdzie jest zakaz, zamiast na parkingu, pół kilometra dalej. On nie wie, że najważniejsze jest to, co zachodzi pomiędzy nim a drugim człowiekiem. Jest wychowany do Nowej Normalności, gdzie ludzie są tylko przedmiotami, a liczą się przepisy. Onegdaj Francuzka wiosła mnie swoim - francuskim, a jakże samochodem - i dojechaliśmy do skrzyżowania. Znak stop i jak okiem sięgnąć pusto. Nie zatrzymała się, pojechała dalej. Uśmiechnąłem się. - Jeździsz jak Polacy - skomentowałem. Ale powinienem ją upomnieć, a najlepiej donieść na policję, jak czujny Pawka Morozow. Ale tego nie zrobiłem. Zaoferowała mi nocleg we własnym domu. Za nic. To znaczy za krótkie chwile rozmowy, za może satysfakcję jaką miała z tego, że mi pomogła. Małemu ormowcowi należało przywrócić właściwą hierarchię poprzez przykładne manto. Zrozumiałby odbierając razy i ból, że to głupie czepiać się bezczelnie osoby starszej i większej od siebie. Ale oczywiście dzisiaj to ryzyko. Bo państwo czuwa. I o to chodzi "naszym właścicielom", byśmy nie mogli kształtować naszych relacji w warunkach "bez państwa". By przestrzeń ludzi "bez państwa" nie istniała. Więc relacje nikną, degenerują się. Ludzie przestają się żenić. Rodziny, na zachodzie, to już często nie są rodziny. Mamy być wszyscy "wydziedziczeni" z niedobrej przeszłości i wyzwoleni do bycia wolnymi ormowcami albo singlami, którzy mogą sobie zmieniać płeć, uważać się za kogo chcą, wszystko zgodnie z "nauką" i "prawem".
Pani Anna
@Liontichy Taa, wzdłuż,  wszerz i pewnie w poprzek też, oczywiście autem służbowym, bo wicie rozumiecie układy. Widać tak pan wyglada i tak się zachowuje, że wszyscy i wszędzie są z panem na "you". Kurtyna.
Ijontichy
No właśnie...nick Pani  Anna tu właściwie można postawić kropkę. Zjeździłem Europę wzdłuż i wszerz...i wszędzie ja per you i do  mnie też...tylko Pan Zbyszek wymaga traktowania per Pan. Mniejsza!  Mały miał rację,w krajach skandynawskich,Niemcy,Szwajcaria,a nawet Grecja i Hiszpania ...już przestrzegają DYSCYPLINY i przepisów....zarówno piesi jak kierowcy. Mandaty w Norwegii mogą człowieka doprowadzić do bankructwa...ja ponad 10 lat żyłem w Italii...tam było "róbta jak chceta"....do czasu...teraz też panstwo potrzebuje forsy :-)) Wracaliśmy niekiedy z żoną do kraju...autem służbowym,bo takie były układy...niekiedy przez Szwajcarię,Austrię nigdy przez Niemcy...i Słowenie,Chorwację,Czechy...co kraj to większa paranoja i schizofrenia...Niemcy to zupełnie inna historia....alergia u mnie i żony... Pani Anno...do widzenie :-))
Pani Anna
@Zbyszek_S  Dziękuję,  że rozstrzygnął Pan mój dylemat moralny, ktory we mnie tkwił od tamtego dnia (wcale nie żartuję). Spotkałam na swojej drodze Pavke Morozova jak żywego.  Nawet podobny.