Otrzymane komantarze

Do wpisu: Kto kogo. My ich, czy oni nas.
Data Autor
jazgdyni
Słusznie - to manifestacja kryptokracji. Tylko ze sprytnym wykorzystaniem założeń cywilizacji bizantyjskiej (urząd i urzędnik są najważniejsi) zmodyfikowanej przez Prusy, czyli Berlin. Wg. mnie Soros jest też tylko twarzą światowego, tajnego forum, jak też gońcem. Ja bym się głównie przyjrzał Rotszyldom.
jazgdyni
Wycinka jest planowa. Za wyjątkiem usuwania szkód, jakie wywołały nawałnice. Świerki, bo o nie głównie chodzi, można już ścinać po 20 latach. Choć najlepiej po 40-tu.
jazgdyni
Witam W momencie, gdy PO i PSL chciały podstępnie, w czasie nocnego posiedzenia Sejmu, sprywatyzować Lasy Państwowe (Uwaga! Nie należą do Skarbu Państwa na mocy dekretu II RP) dosyć blisko współpracowałem z prof. Szyszko, jako redaktor fejsbukowej strony "Ratujmy Lasy" i zdecydowanie oświadczam, że PIS <u><strong>NIGDY </strong></u>lasów nie sprzeda.<br /> Zresztą za ile??? Jak to Niemcy, a nie my, wyliczyli, to w sumie grubo ponad tysiąc miliardów euro. A poza tym, lasy to 29% powierzchni Polski.<br /> Więc proszę nie siać tu defetyzmu i powielać fake newsy.
jazgdyni
Przepraszam wszystkich moich komentatorów, że nie odpisuję, ale zdany jestem, gdy moja frywolna kotka, sypiając na klawiaturze podstawowego laptopa, tą klawiaturę załatwiła tak, że trzeba ją wymienić (nie zabierajcie się nigdy do naprawy, czy nawet czyszczenia klawiatury w laptopie! Padniecie na twarz. To gorsze niż słuchanie J.V. Rostowskiego, a i tak padniecie.), na starego, dobrego, 12 calowego Acera, który, o zgrozo ma za platformę ten niewypał Microsoftu - Vistę. Laptopik ma już ze 13 lat i karta sieciowa zrobiła się niestabilna - raz połaczy z internetem, ale częściej nie połączy. Błyskawicznie zakupiony ad hoc zewnętrzny pendrive WiFi tp-link za nieduże pieniądze, niestety nie chce współpracować, bo jak odkryłem po 2 godzinach męki, sprzedana mi wersja 3. nie obsługuje Visty. A jeszcze świński Microsoft, wściekły, że korzystam z przeglądarki Firefoxa, robi wszystko, by zatruć mi życie. Tak, że walczę z techniką, zamiast dyskutować. Serdeczności
Kazimierz Jarząbek
Witam Sąsiada, dziś losowo na NB z dołu. Ciekawie przedstawił Pan realia, tylko po pierwszym czytaniu nie zrozumiałem w czym tu wina Naczelnika Państwa czy Prezydenta Dudy? Można się zagalopować i winić ich także za istnienie sił grawitacji. :) Pozdrawiam po sąsiedzku, Kazimierz Jarząbek
xena2012
Nawiazując do tytułu myślę że jednak oni nas.Mają świetnie rozwinięty ,,przymysł'' kłamstw,nacisków,arogancji i chamstwa.Ile to już lat tolerujemy wybryki półanalfabety i warchoła Wałesy,nie reagujemy na jego groźby i publiczne wypowiedzi godne kretyna? Nikt nie osmieli się mu powiedzieć żeby zajął się swoim wnukiem nożownikiem i damskim bokserem i to jest właśnie potwierdzenie że w społeczeństwie faktycznie są ci ONI i ten fakt trzeba z pokorą będzie przyjąć.Jeśli dziś toleruje się ludzi łamiących ewidentnie prawo jak  Gersdorf ze swoja kliką jutro możemy oczekiwać bardziej drastycznych posunięć.Dziś pani Szmidt przewiozła w bagazniku dziadygę Kasprzaka ,jutro przewiezie drugiego Cybę lub broń.I jeszcze jedno juz tak na marginesie:nie zgadzam sie na nazwanie mnie prymitywnym internautą tylko dlatego że nie zgadzam się na antypolonizm.Zamykanie ust na najmniejszą nawet uwagę na temat Żydów i ich postepowania a swobodne dopuszczanie skrajnie antypolskich wypowiedzi i działań ze strony nienawidzacych Polski obłudnych organizacji żydowskich na które tez jak widac nie mamy prawa reagować doprowadzi do całkowitego zobojętnienia społeczeństwa.W taki sposób ilość tych ONYCH nienawidzacych Polski coraz bardziej sie powieksza.
smieciu
Jeśli chodzi o lasy to została jeszcze za czasów PO zawarta jakaś umowa, dzięki której przystąpiono do zmasowanego wyrębu. PiS umowy dotrzymuje a Lasy Państwowe generują kolejne rekordy zysków. Tylko ciekawe skąd mają te zyski? Odpowiedź jest prosta. Rżną na potęgę. Ja na własne oczy widzę jak u mnie na miejscowego dworcu kolejowym ciągle ładowane są kolejne partie drzewa i odjeżdżają w siną dal.
Darek
Zamysł tekstu dobry, choć napisał Pan to troszkę chaotycznie :). Na świecie, nie tylko w Polsce, cały czas toczy się wojna. O ile zwierzę walczy o pożywienie, przetrwanie, a zabija tylko z tych powodów, to człowiek robi to też, a przede wszystkim z innych pobudek. Człowiek walczy o władzę, o to, aby inni na niego pracowali, itp. I w Polsce też idzie o to gra. Całkiem spora grupa polskich i zagranicznych świń, co to cały czas była przy korycie nagle zobaczyła, że koryto, łatwe życie się odsuwa, że trzeba się podzielić. Czy widział Pan kogoś, kto łatwo rezygnuje z takich fruktów? U nas dodatkowo dochodzi jeszcze inny czynnik, nasze rodzime świnie walczą o życie, bo wiedzą, że oprócz koryta mogą trafić za kraty, dlatego bronią sądów, jak ostatniego bastionu. Ręka kusi, aby wziąć kija i walić po tych zdradzieckich łbach, ale to nie jest rozwiązanie. Wyhodujemy tylko męczenników, a Polacy są bardzo czuli na przemoc i niestety wielu z nas zacznie współczuć. Co z tego, że zaprzańska gęba, ale bita. Tu trzeba - według mnie - zastosować 2 metody. Pierwsza, którą z powodzeniem stosowała PO, to walenie w klatkę małpy kijem. Czyli podgrzewanie tematów, rzucanie spraw, które ich rozgrzeją, które spowodują u nich takie emocje, że zaczną się rzucać w klatce, jak ta małpa. I wtedy to pokazywać, bez jakiegokolwiek komentarza, bez oceniania. Polacy nie lubią awanturników, szybko sami sobie wyrobią zdanie. Druga metoda, to finanse. Ci posłowie, którzy wwieźli tych 2 powinni zostać ukarani finansowo, obcięcie pensji i uposażeń poselskich na pół roku, zaboli. Pomalowałeś Sejm, zapłacisz za usunięcie malunków plus kara 50 tys. Gdyby ich wsadzić, ukarać wyrokiem w zawieszeniu, to znowu będą męczennicy, a tak Polacy powiedzą, słuszna kara. Nic tak nie przemawia, jak płacenie z własnej kieszeni. I na koniec jeszcze jedna sprawa. Media i komunikacja, a tu PIS leży. Pomijam już fakt, że brak im wyobraźni, myślą, że będą wiecznie rządzić, że zawsze TVP będzie ich tubą. Nie tworzą alternatywy. I na koniec, komunikacja z młodym pokoleniem, które nie czyta gazet, nie ogląda TV. Jednym z elementów, który pozwolił wygrać PIS-owi był mocny akcent w internecie. O ile pamiętam dowodził tym Szefernaker. Teraz ten facet wsiąkł w tryby machiny partyjnej i zdechło. Pozbyli się też Mastalerka, który był dobry w te klocki i teraz twarzami PIS są starzy ramole. Oni mają przekonać młode pokolenie?
Anonymous
Przestać się niepokoić? Dopiero teraz zaczynam się niepokoić, chociaż właściwie to powinienem przestać, skoro z rozwoju sytuacji wynika, że już nie ma o co, skoro cała władza jest "po jasnej stronie mocy" do czego zachęcał kiedyś Tusk. W toku przesileń i związanych z nimi teatrów politycznych z jakiś powodów odsłania się przed maluczkimi role wysoko postawionych słupów i słupków. Widoczna jest liczba stopni swobody, która u takiego Junkera przewyższa wyraźnie obecne w jego otoczeniu głowy państw pochodzące z wyborów demokratycznych. To manifestacja kryptokracji, która osadziła go na stanowisku z zasady niepochodzącym z żadnych oficjalnych wyborów. W zachowaniu tych ludzi, w ich osobistych relacjach widoczna jest rzeczywista hierarchia władzy. Kaprysem Junkera jest być może, że w ogóle pochylił się nad ludzkością i robienie mu uwag w ogóle jest nie na miejscu. Wyraźnie widać, ale po dokonaniach całego pracowitego życia, że w gronie ważnych postaci jest Soros. Jego rola - kiedyś w świecie finansów (udział w największych globalnych rozgrywkach z użyciem kreowanych hoss i bess) zmieniła się na rolę demiurga procesów społeczno-politycznych. Zaczynał skromnie od fundacji, by dzisiaj w instytucjach państwa i organizacjach "non-profit" działała wykreowana przez niego elita neomarksistowska, w której mimo dyskrecji i skromności wyróżnia się postać Smolara. Apogeum dokonań Sorosa (na emeryturze) jest tsunami, które od "jaśminowej rewolucji" potoczyło się falą najazdu na Europę. Rola Merkel i pomniejszych słupów wskazuje na całkowite podporządkowanie i brak wpływu na bieg wydarzeń. Na tym tle lokalna scena i lokalni aktorzy charakterystyczni, nieraz statyści z łapanki, jawi się jako odwzorowanie metody. Metody rozgrywania polityki tej samej sieci. Ze zręcznością prestydygitatora pokazuje się sztuczki z politykami zamiast gołębi. Wsadza się polityka, a wyjmuje czerwoną chustkę...
Czesław2
Bać się należy przyjaciół, z wrogami sobie poradzę. Właśnie dowiedziałem się o probie dokonanej przez rząd PIS-u zrobienia z Lasów Państwowych spółki. Oczywiście, jakżeby nie, w szczytnych celach, mianowicie budowy drewnianych domów. W końcu komuś się uda. Majątku polskiego ( prywatnego i państwowego ) coraz mniej, właściwie to szczątki. No, ale za wydrukowaną kasę można przejąć pół świata, wykupić całą produkcję masła, mięsa, kawy, mieszkań itd i to się dzieje.
Do wpisu: Karmić nienażartą krowę
Data Autor
jazgdyni
No dobra. Ja bez tej całej metafizyki wiem, że jest to j, albo i. Jakoś lubię liczby urojone i lepiej mi siedzą nie we wielomianach, tylko sin i cos.
Dark Regis
Nie ma czegoś takiego, jak pierwiastek z minus 1 ;) Jest za to rozwiązanie (dokładniej dwa z zasadniczego tw. algebry) równania x^2+1=0 w liczbach zespolonych. Inaczej, jest pierścień ilorazowy R[x]/(x^2+1), czyli bierzemy reszty z dzielenia dowolnych wielomianów w(x) przez wielomian x^2+1. Nietrudno zauważyć, że będą to jakieś wielomiany liniowe postaci ax+b, wielomiany stałe są izomorficzne z R; no a właśnie te z nich, które mają niezerowy współczynnik a przy x odpowiadają liczbom urojonym, a razem z R stanowią liczby zespolone (są izomorficzne jako pierścienie z C). Ponieważ ten pierścień ma parę fajnych własności (np. każdy niezerowy element jest odwracalny), to stanowi tzw. ciało. Formalnie, zamiast o pojedynczym wielomianie powinno się mówić o ideale generowanym przez ten wielomian. Ideały są dokładnie jądrami homomorfizmów, czyli stanowią zbiory elementów pierścienia przechodzących w 0 przy przekształceniu. A czy, powiedzmy, kwaterniony też da się otrzymać za pomocą podobnej konstrukcji? :)
Dark Regis
W zasadzie tak, chociaż ja miałem na PW taką panią doktor Kasię, która dostała z dziekanatu prikaz, żeby mnie uwalić na równaniach różniczkowych. Naprawdę robiła co mogła, wreszcie spełniła partyjny obowiązek i musiałem zdawać przedmiot w następnym roku. Egzekucja została odroczona, ale pani Kasia nie zamierzała na tym poprzestać. W końcu spotkaliśmy się w pokoju jej instytutu na poprawce. Przy którymś pytaniu bezwiednie użyłem słowa operator różniczkowy i mówiłem coś o wartościach własnych operatora. Wtedy siedzący pod oknem profesor podskoczył nagle i podbiegł do nas zaaferowany. "Co pan powiedział? Operator?" - to było na tle politechniki tak jakby perła wykopana pod świńskim korytem. Pani Kasia musiała wycofać się z niesmakiem, a u prof. Muszyńskiego dostałem 3 i pół, bo "w zaistniałych okolicznościach nie może mi wpisać więcej". Tak się studiowało na polibudzie (podobieństwo do politbiura w pełni uzasadnione). Nie mówiłem mu, że zamierzam złożyć papiery na UW na matematykę, bo pewnie by się uśmiał jak politruk nad pustą flaszką. Gdy dostałem się na UW musiałem przepisać lub zdać wszystkie przedmioty z PW. Równania różniczkowe zdawałem u prof. Żołądka, światowej sławy specjalisty od równań różniczkowych i w zasadzie powiedziałem niemal to samo co wiedziałem, może odrobinę dokładniej. Spytał o kilka twierdzeń i dowody - odpowiedziałem, podał równanie - rozwiązałem. Postawił mi 5. Na trzecim roku pojechałem wraz z nim i grupą studentów na konferencję naukową. Tak właśnie wyglądają "uczelnie" w Polsce i "uczenie" zdolnych studentów. Czyli co? Zdarzył się jakiś cud, czy po prostu mamy do czynienia z komunistycznymi czyścicielami z lat 40-50 i umysłowymi niedorobami na stanowiskach dziekanów i w radach wydziałów? Na pytanie dlaczego pani Kasia aż tak bardzo się na mnie uwzięła nie odpowiem, niech Pan zapyta o to Wiesława Sasina. Ale teraz Pan już domyśli się dlaczego jedziemy w ogonie rankingów. Zdolni ludzie uciekają z polskich uczelni, a zostają zdolni marksiści. Zdolni do wszystkiego. youtube.com
jazgdyni
Cybie! Uważaj, bo będziesz musiał tłumaczyć, co to nieskończoność (taka leżąca ósemka). No i jeszcze ten punkt wrzuciłeś. A każdy wie, że to nieskończona prosta widziana z jednego końca.
jazgdyni
Z pełną zaciekłością walczę (Uwaga!) z panią prof. Senyszyn na tłiterze. Ta pani, wg. mnie podła, kompletnie skomuszała i już demencyjnie zakręcona, robi za idola na Uniwersytecie Gdańskim i każda moja zgryźliwa (lekko powiedziane) uwaga przeciw niej, wzbudza falę histerycznego hejtu jej studencików. W stosunku do akademii chyba powinno się zastosować taktykę, jaką stosuje się do farm, którym zagraża afrykański pomór świń. Po prawdzie, obaj to wiemy - tylko kierunki nauk ścisłych i techniczne, mają  tylko pewien nieduży poziom autorytetu. Choć usilnie starano się nawet to zniszczyć. A cała humanistyka, bez wyjątku, to ciągle post marksizm.
Anonymous
Interpretacja prosta i jednoznaczna jest taka, że obrona relatywizmu może się dokonywać przez obróbkę wołowiny w pewnych warunkach czasoprzestrzeni. Dla relatywistów nie jest to jednak proste i jednoznaczne. Każdy punkt w przestrzeni euklidesowej jest punktem przecięcia nieskończonej liczby prostych równoległych z przestrzeni nieeuklidesowej. Czy z punktu widzenia punktu należy się więc przejmować swoim położeniem w przestrzeni euklidesowej - co i kiedy go przetnie? I dlaczego jest taka obawa o posługiwanie się geometrią euklidesową, skoro to tylko jedna z wielu? A może chodzi o monopol na relatywizm? Nawet wówczas: czy wymaga się zachwytów z kanibalizmu? Od jedzonego?
Dark Regis
Problem jest w tym, że ta cała chołota dziennikarska pokończyła studia i to jakie. To właśnie na studiach otrzymują oni "dobre" wzorce dziennikarskie i moralne na całe swoje zawodowe życie. To z tych studiów jest wygodna trampolina na podyplomowe studia na renomowanych uczelniach całego świata, gdzie uformują ich dodatkowo i ubogacą w poglądy liberalne oraz neomarksistowskie tuzy dziennikarstwa z Le Monde, Die Welt, BBC lub NYT. Trudno bowiem wyobrazić sobie naturszczyka lub youtubera, który ma chajs na takie krajoznawcze wycieczki, na obczaj w środowisku, albo na certyfikację (kolokwializm zamierzony). Jedyna nadzieja w tym, że w końcu ludzie prawi przejrzą na oczy i dostrzegą tą ziejącą dziurę w naszym rozumieniu rzeczywistości, zaś prawdziwi dziennikarze odpępowią się od "rzetelnych wzorców" dziennikarstwa oraz czołowych uczelni. No bo skoro czołowe uczelnie nie mogą odejść od marksizmu, to będzie trzeba odejść od tych uczelni, żeby zachować chociaż cnotę, prawda? Oczywiście w polskim systemie edukacji nie wystarczy wybrać szkoły prywatnej, bo większość z nich zostało ześwinionych tak samo jak publiczne (to dobre słowo), raz przez parcie na pieniądze, w niczym nie różni się od wciskania staruszkom polis na życie i odwrotnych hipotek, a dwa przez ulewanie się kadr z marksistowskiego zaśmierdziałego koryta. W zasadzie całe początkowe dzieje prywatnego szkolnictwa, to właśnie zajmowanie kolejnej flanki przez komunistów. Przykładów niezależności jest tu niewiele. Co zrobić? Trudno powiedzieć, bo nie wiadomo jaką ilością zasobów dysponujemy. W przypadku UW widać już wyraźnie, że należałoby stworzyć drugą instancję (państwową) i pozostawić lewactwo w starej (sprywatyzować). Pewnie to samo dotyczyć będzie UJ i paru innych jaczejek z drugiej pięćsetki rankingów kompetencji.
jazgdyni
A pomyśl sobie, jak taki gościu ma sobie wyobrazić pierwiastek z minus jeden. Albo przestrzeń 11 wymiarową potrzebną do opisu wszechświata. Albo algebry abstrakcyjne, bez dodawania i mnożenia. A taki limes inferior, który sam reprezentuje.
jazgdyni
No i dałeś świadectwo. Skończyłeś na podstawówce.
Jabe
Proste równoległe nie przecinają się z definicji.
jazgdyni
Na pewno wiesz, że istnieje geometria euklidesowa i nieeuklidesowa. Więc są sytuacje, gdy proste równoległe mogą się przeciąć. Czyli... Nic nie jest takie proste i jednoznaczne. Pomyśl o tym, zanim przerobią cię ba befsztyki.
Anonymous
" ... w gruncie rzeczy życie nie polega na dokonywaniu wyborów między dobrem a złem, lecz na tym, czy się wygrywa, czy przegrywa". "...jestem przekonany, że już jesteśmy w fazie przełomu i modlę się, by sił i wytrwałości starczyło, by udało się przejśc to Morze Czerwone suchą nogą." Naiwny cwaniak, czy cwaniak idealista? To się nie wyklucza, ale przymrużenie oka należy się.  
jazgdyni
Pewnie, że na całym świecie trzeba robić wszystko, by podwyższyć poziom intelektualny i moralny. Jestem przekonany, że przez ostatnie półwiecze, świadomie go obniżano, by uzyskać większą kontrolę nad bezwolną masą. Wy, w USA, macie ogromny potencjał i jesteście w stanie narzucić światu prawidłową drogę rozwoju. Oczywiście potencjał intelektualny. A już tak poza meritum - jestem przekonany, że już jesteśmy w fazie przełomu i modlę się, by sił i wytrwałości starczyło, by udało się przejśc to Morze Czerwone suchą nogą.
jazgdyni
Autentycznie - nic dodać, nic ująć. Mam wielką satysfakcję, gdy czytam taki komentarz. To obraz sytuacji w pigułce. Dodam tylko, że z wielką niecierpliwością czekamy na wykreowanie poważnych autorytetów. Sądziłem, że marszałek senior, czyli "stary" Morawiecki zechce pełnić tą rolę. Lecz u nich tam, ludzi Solidarności Walczącej też nie za wesoło. Nie ma na razie, przynajmniej ja nie widzę, człowieka, który by z pozycji powszechnego szacunku, mądrze i przystępnie tłumaczył wszystkim, co się dzieje. Tu nie chodzi tylko o samą mentalność, o fałszywe poglądy, ale jak napisałem w felietonie, o wdrukowane skłonności w popadanie w stany emocjonalne. A wtedy rozum śpi. Doszło do tego, że sam piszę ostro, bo wiem, że czytelnicy potrzebują emocji. A wcale mi się to nie podoba. Nie usłyszałem niestety jeszcze publicznie wypowiedzianej długofalowej strategii, choć się jej domyślam. Narodowi trzeba przedstawiać spójne i konkretne scenariusze. Jak się rzuca gawiedzi same hasła - np. tp nowe, jakże ważne lotnisko, to już powinna być przedstawiana opowieść, prezentacje medialne, przyszłe zyski i najważniejsze - wyjaśnienie, dlaczego to może być przełomowa, geopolityczna inwestycja dla Polski. Widzę, że Morawiecki ma marnych pijarowców i jego spotkania, bardzo ważne skądinąd, transmitowane przez TVP prowadzą do znudzenia. Bo premier niestety, nie jest aż takim fenomenalnym mówcą ludowym. Wniosek - musimy intensywnie poszukiwać ludzi utalentowanych, nieszablonowych, których jesteśmy gotowi zawsze słuchać i obdarzyć szacunkiem i zaufaniem. W tej chwili najlepiej mówi do ludzi, co przekłada się na oglądalność, Wojtek Cejrowski. Tylko, że on przyjął postawę Stańczyka i hawajskimi koszulami nie zjedna sobie ludzi tak, by zobaczyli w nim autorytet, a nie element rozrywki. Dlaczego w kontrze, tym razem na poważnie, nie angażuje się innego wybitnego intelektualisty, Polaka z Ameryki, profesora Marka Chodakiewicza. Przecież to świetny, medialny autorytet. Powinien być jak najczęściej na wizji. Prezes Kurski ma swój własny poziom intelektualny i kulturowy i wyobraża sobie, że tyle właśnie wszystkim Polakom wystarczy. Otóż nie. Trzeba stworzyć ikony. Na znacznie wyższym poziomie percepcji i akceptacji, niż obecnie TVP nam daje. Tylko, nie daj Boże, kolejnych celebrytów. Każdy celebryta spala sie w jednym, maksymalnie w dwóch sezonach. I spada do lochu. Przerywam, bo to temat rzeka i długo by tak można. Dziękuję bardzo za komentarze.
Do wpisu: Addendum do "Zamącić by konsolidacja padła"
Data Autor
Bardzo dobrze, że zwrócił Pan na to uwagę. Ta książka to jedna wielka manipulacja faktami, czytałem już krytyczną recenzję tej publikacji na mfashion.pl