|
|
St. M. Krzyśków-Marcinowski Śniło mi się to przed chwilą, w wyborczy poranek.
Jestem na jakimś raucie. Wokół stołów ustawionych w czworobok, krzeseł nie ma, stoją goście - ludzie, którzy za chwilę mają wznieść toast. Główną postacią jest jednak robot o prymitywnym, z dzisiejszego punktu widzenia, kształcie. Dwie górne i dwie dolne kończyny, kanciasty łeb i cała reszta niby ludzka. Tak sobie wyobrażano roboty w latach sześćdziesiątych.
Wyczuwam, że całe zgromadzenie, źle życzy swojemu bossowi. Jego kieliszek jest trochę większy od innych. Wiem, że we wszystkich innych znajduje się alkohol, a do tego jednego nalano benzyny, aby tym sposobem szefa załatwić. Podniesiono kieliszki, robot, odchylając się do tyłu, wypija zawartość swojego jednym haustem i pada „trupem”. Wszyscy tego oczekiwali. Nikt się jednak nie spodziewał, że za kulis, które w moim śnie tworzy mur obszyty jakimś szarym zamszem, w tym samym momencie, kiedy robot upadł, wyjdzie jego duplikat, identycznie skonstruowany i zaprogramowany. W domyśle, za murem stoi dowolna ilość sobowtórów maszyny.
Od razu treść snu skojarzyłem z Pańską znakomitą analizą i zestaleniem różnych rzeczywistości – technicznej i politycznej.
Pozdrawiam
|
|
|
skipol Tak ,krew z uszu i z nosa
|
|
|
jazgdyni Straszna śmierć. Najpierw całe ciało zaczyna piekielnie swędzić. Potem to przeradza się w niesamowity ból, jak pęcherzyki gazu zaczynają blokować układ krwionośny. W końcu ogólne niedotlenienie.
Pozdrawiam |
|
|
skipol Panie Januszu
a mi kolega umierał na rękach (dekompresacja)chyba tak się to nazywa |
|
|
jazgdyni Witam
To przykre, ale tak jest.
Coś w Polakach pękło. A na dodatek te wszystkie międzynarodowe korporacje budują młodego człowieka na modłę nowoczesnego niewolnika - prymitywnego i głupiego. Zachowania stadne, uzależnienie od mody i trendów, itd, itd... Jeszcze strasznie dużo roboty przed nami. Tylko po to by wszyscy zaczęli samodzielnie myśleć. |
|
|
jazczworaków Witam i dziękuję za Pańskie opisy pracy na morzu!
Jeśli można - to proszę o jeszcze.
Natomiast , co do ZSOL-i. Ano, były ,są i będą. Cała ta - pożal się Boże - "polityka" - to gra w trzy karty i teatr marionetek.
ZSOL-e produkowane są nie tylko przez ruską i szkopska technikę. Także i przez jankeską , kitajską, angolską , żabojadzką, gudłajską i inne poważne... techniki.
W Polsce ZSOL-e trudnej roboty nie mają. Bo i materiał obrabiany plastyczny jest , łatwo topliwy , podatny na przekształcenia i sugestie , oporu nie stawia przy formowaniu....itp.
I jest jak jest. Naród 38 milionowy bez własnej broni, satelitów , stoczni . Wyższe uczelnie w rankingach chyba już w drugiej pięćsetce i nadal spadają .....Naród tak naprawdę żyje na kredyt. |
|
|
jazgdyni Śmiech śmiechem, lecz to oczywista prawda. Na moje oko tak z 70% polityków i ludzi wokół polityki to nie są samodzielne byty ludzkie. To wykonawcy, narzędzia w innych rękach. Nawet zwykłe prostytutki mają więcej godności niż te prostytutki polityczne. |
|
|
jazgdyni Witaj Xeniu
Nigdy nie dałem się skusić do pracy na platformie. To nawet dla młodych i silnych praca ekstremalna. Nurkowie to oczywiście coś zupełnie poza ludzkimi wyobrażeniami. Brałem natomiast udział przy wdrażaniu zupełnie nowej koncepcji platform mobilnych, czyli takich, które można łatwo przesuwać z miejsca na miejsce; platform pływających, zakotwiczonych, jak pamiętam, dwunastoma potężnymi kotwicami. To Hummingbird Oil Rig.
Sporo Polaków pracuje na platformach. Nawet dotarcie na miejsce do pracy jest dosyć niebezpieczne, bo rokrocznie jakiś helikopter na Morzu Północnym spada i giną ludzie.
Incydenty i katastrofy się wycisza. Zbyt potężne pieniądze wchodzą w grę.
Mimo tego kochałem Morze Północne. Fakt - mocno sztormowe. Lecz temperatura przez cały rok jest przyjemna i nawet w srogą zimę, jest +12 stopni. Zerwałem wreszcie z offshorami, jak moja kompania przeniosła operacje do Zachodniej Afryki. Tam jest prawdziwe Kongo ;-) |
|
|
xena2012 Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam kapitalny wykład na nieznany mi temat platform wiertniczych i pracy na nich,ryzyku i trudnościach dla pracujacych tam nurków.Nigdy nie sądziłam że to tak cięzkie i niebezpieczne zajęcie. |
|
|
Z tą norką to oczywiście odwrotnie. |
|
|
Potrafi Pan rozweselić czytelnika inteligentnie i naukowo.Uśmiałem się jak norka. Ten sposób osłabiania przeciwnika jest chyba najskuteczniejszy .
Bo przecież wszystko się zgadza. Humor to skuteczna broń.
Pozdrowienia |