|
|
jazgdyni Zwróciłem uwagę na fakt, który podałeś, gdyż to nurtuje mnie już od dłuższego czasu. To "konieczność pracy". Tak, jak to dzisiaj jest zorganizowane, a co więcej, mentalnie zaszczepione, jako jeden z filarów prawidłowego życia, to konieczność pracy, bardzo często bez specjalnego wyboru, co po prawdzie jest ordynarnym wyzyskiem i to na dwóch poziomach: pracodawcy i państwa.
Praca powinna być świadomie i dobrowolnie podjętą aktywnością. Bzdurą dzisiaj jest mówienie, że gospodarka się zawali. To kłamstwo. Już więcej ludzi pracuje usługach, niż w produkcji. A i prace rolników zelżały poważnie.
Tylko że manipulowanie umysłami wprowadza nieustanną pogoń za pieniądzem i cały ten wyścig szczurów.
Pozdrawiam |
|
|
Ryszard Surmacz Witam!
W tym, co piszesz, nie czuję sprzeczności.
Humaniści to nie jest ta grupa gnojków, którzy psują cały najlepszy dorobek kulturowy i demokratyczny świata, lecz ci, którzy, wyczuwają ścieżkę,która prowadzi pomiędzy tym co konieczne dla ludzkiego istnienia a tym, co maksymalnie możliwe dla wysubtelnienia człowieczeństwa. Czyli jest to ścieżka pomiędzy niebem a ziemią, na której humanistyka wyznaczyła zadanie: oderwanie się od postaci zwierzęcej i możliwe najbliższe zbliżenie się do postaci boskiej. Przy czym powrót do postaci zwierzęcej (świni) podlega swoistemu przyciąganiu (ziemskiemu) i nie wymaga wysiłku. Natomiast na drodze w kierunku boskim przeszkadza nam system trawienny i konieczność pracy. Pokonanie tej przeszkody wymaga od człowieka nie lada wysiłku. Kołem napędowym tego wysiłku jest kultura, którą człowiek wypracował, i bez używania której nie jest w stanie podporządkować sobie świata, który stoi mu na przeszkodzie. Kultura jest historią ludzkiego wysiłku. Inżynier jest konstruktorem technicznym tej konstrukcji. Będzie wówczas dobrym inżynierem, gdy przed studiami technicznymi przyswoi sobie formację humanistyczną. Tak, jak było w II RP. Wówczas wykształcenie mentalnościowe humanistów i inżynierów nie jest sprzeczne.
Zgadzam się z Tobą, że inżynier dziś częściej bywa osobą bardziej etyczną i kulturalną, niż źle wykształcony lub zdegenerowany humanista. Te dwie postaci, jeżeli mają zdrową formację, są nierozłączne i wzajemnie się uzupełniające. Tak przynajmniej miało być przed wojną i w wielu przypadkach tak było. Dziś technologia oderwała się i oderwała człowieka od jego niezbędnego minimum kulturowego i leci w nieznanym kierunku - czyli nikt nie wie dokąd i jak to się skończy.
To takie dopowiedzenie. Tak to widzę. Pozdrawiam |
|
|
jazgdyni W końcu pojąłem, co ty rozumiesz używając określenia "humaniści".
I chętnie się pod tym podpiszę. Jeżeli dobrze rozumiem - humaniści to kultura i etyka. Wzór dla innych.
Lecz przypomnę, że dialog w tym temacie rozpoczęliśmy w stosunku - inżynierowie versus humaniści. I w moim przypadku chodziło wyłącznie o wykształcone mentalnościowe podejście do świata. W całym potężnym obszarze nauki wyraźnie wyodrębnia się nauki ścisłe. Więcej -uczy się dzieci od maleńkości w szkołach matematyki,fizyki, czy chemii. I to własnie trzymanie się nauk ścisłych, podbudowanych żelazną logiką tworzy się inżyniera. No dobrze... inżynier o wiele częściej, biorąc twoje pojmowanie, jest człowiekiem kulturalnym i wysoce etycznym. A to przeczy zastosowanej początkowo dychotomii - i. vs h.
Może ta dywagacja, pokazująca konieczność uściślania, da ci obraz inżynierskości. |
|
|
Ryszard Surmacz Nie jestem pewny, ale system zapłaty za zdrowego pacjenta funkcjonuje chyba w Japonii i Chinach. To zupełnie inne myślenie, które przestawia lekarskie mózgi na inny wymiar. Wówczas to zdrowie, a nie choroba zaczyna być w cenie. I o to chodzi. Trzeba odważyć się dać krok. Żadne gmyranie w dotychczasowym systemie nie przyniesie żadnych zmian. To Hitler otworzył furtkę eksperymentu (mówi się też o medycynie tzw. rokefelerowskiej) i dopóki tego przecieku się nie zamknie, będzie żył - tak czy siak.
Mój zdolny kuzyn założył sobie takie pogotowie na dzień i na noc. Chłop omal; nie wykorkował. To się nie sprawdza. Problem leży w mentalności nowoczesnych/europejskich Polaków. To prawdziwa plaga. Zmienić ją może tylko radykalna zmiana systemu i przestawienie się na inną konstelację. Humaniści jeszcze są. Ale jest ich coraz mniej. Sprowadzenie "księży", też nic nie da, bo szybko się dogadają i będzie, jak było. Każdy rząd i każdy minister zdrowia staje przed ścianą płaczu. Czekamy więc na przewrót na Zachodzie.
Dzisiaj usłyszałem, że usługi w Polsce muszą być przystosowane dla powolnych umrzyków. No to jest kapitulacja!! A więc po co to wszystko? |
|
|
jazgdyni Witaj Ryszardzie
Wybacz, ,że długo nie odpowiadałem, lecz pewien poważny projekt zżera mi czas.
Te przykłady które pokazałeś, potwierdzają konieczność radykalnej zmiany kształcenia lekarzy. Kurcze, niech akademie i uniwersytety sprowadzą nawet teologów i księży - filozofów, by tym ludziom kładli łopatą wszystko o dobrze i złu. By wbili im w narcystyczne i egocentryczne pały, jakie wartości na prawdę się liczą.
Jest też inna metoda; nazwę ją gestapowską, jeśli młodzi adepci olewają.naukę. To stosowanie surowych i dotkliwych rygorów karnych w sprawie odpowiedzialności osobistej (to właściwie dotyczy wszystkich urzędników i funkcjonariuszy). Tak to robią np. w Stanach. Wiem... najpierw musimy naprawić sądownictwo. Lecz w końcu to zrobimy, bo widzę, że po wielu słowach krytyki, szczególnie internautów, władza w końcu staje się asertywna.
Ja się co do potrzeby nauki humanistycznych idei całkowicie się z tobą zgadzam. Tylko powiedz, kto tego ma uczyć? Przecież 80% humanistycznych akademików to są dopiero kamieniołomy. Oni pracują wyłącznie kilofami i młotami.
A twoje słowa o płaceniu lekarzowi - opiekunowi rodziny, wtedy, gdy wszyscy zdrowi, co było idee fixe mojego taty, bardzo precyzyjnie wyłożyłem gdzieś w komentarzach. Nawet prowadziłem sondę wśród znajomych doktorów, którzy chóralnie stwierdzili, że 500 zł miesięcznie od typowej rodziny to stanowczo za mało (w moim systemie pacjenci płacą regularnie lekarzowi rodzinnemu,mając go potencjalnie do dyspozycji 7 dni/tyg. i 24h/dobę i jednocześnie nie płacą zdrowotnego ZUSowi0.
Przy okazji wymyśliłem na szybko taką usługę - "DrUber". Nazwę się zmodyfikuje, bo z Uberem nie chcę wchodzić w układy. W każdym razie lekarz z systemu na telefon (jak taksówka).
Pozdrawiam |
|
|
Ryszard Surmacz Bardzo przejmujący i wciągający tekst. Właśnie taki sposób myślenia Polaków może przynieść nam sukces w dzisiejszym świecie i zadać kłam wszystkim kalumniom, jakie wylewa się na na głowy.
Kilka faktów uzupełniających:
1. pod koniec lat 70-ych jeden z członków rodziny studiował medycynę i w rozmowie prywatnej, po kilku głębszych wypowiedział taki tekst: "wujek, liczy się kasa, a pacjent jest w ręku Boga". Wujek był wówczas po operacji i wyrzucił bratanka za drzwi - w trybie nagłym! Tak już studenci medycyny myśleli w tamtym czasie.
2. także w rodzinie mam bardzo zdolnego człowieka, jest lekarzem - pamięta wszystko. Niestety, stosuje metodę.... mierzy pacjenta centymetrem, chciałby też przypisywać pacjentowi leki wg instrukcji, bo tak jest w Stanach, co chroni przed procesami itd. Jego wybitne zdolności są po prostu marnowane, a on sam demoralizowany przez system.
I teraz coś, o czym zupełnie nie pomyślałeś:
3. po skończeniu 60-tki zrobiłem sobie wszelkie badania testujące. Gdy w następnym roku musiałem potwierdzić odpowiedni certyfikat w ABW, zupełnie przypadkiem odkryłem, że moje badania właśnie tam trafiły. Z punktu wodzenia państwa, akceptuję, tylko pozostaje pytanie, dlaczego służby są silniejsze w stosunku do własnych obywateli, niż w polityce zagranicznej? Ale ten ślad podpowiada wiele innych ścieżek. Np .taką, że "podłączając" pacjentów do komputera,za "jednym kliknięciem" można pozbawić ich życia. Na taki poziom zachowań operacyjnych wywindowała nas technika. To oczywiście czarnowidztwo, ale...
I dalej, pamiętasz Janusz naszą dyskusję na temat: humanista - inżynier? No właśnie, teraz lepiej widać, dlaczego każdy człowiek chcący posiadać świadectwo dojrzałości powinien w pierwszej kolejności przejść przez tzw, okres przystosowawczy - kształcenie humanistyczne, a dopiero potem zabierać się za specjalizację, To wielka oszczędność czasu i środków, bo humanistyka koreluje poszczególne pojęcia, wyjaśnia znaczenie faktów historycznych, uczy (czy doucza) kształtować postawy tożsamościowe i poczucie odpowiedzialności za człowieka, państwo, naród. Po prostu eliminuje głąbów. Takim modelem zbliżonym do idealnego był model II RP, który w ciągu 20 lat zdołał wykształcić jednolity naród.
I na koniec moja diagnoza. Korupcja jest już tak daleko posunięta, że droga perswazji niczego nie zmieni. To, co proponujesz, jest dobre, ale nie zadziała bez zmiany systemu. Tak, potrzebna jest zmiana systemu, ale na taki, który wymusiłby zmianę myślenia lekarza (ale też prawnika, dziennikarza, piekarza itd). Taką zmianą na poziomie służby zdrowia byłaby zmiana zasady wynagrodzenia - lekarz dostawałby pieniądze nie za chorego pacjenta, lecz za zdrowego. Im więcej ma chorych, tym mniej zarabia. A więc Twoje rozwiązanie w nowym systemie.
Taka zmiana uwolniłaby pacjentów ze skutków reformy i cały problem posadziła na poziomie służb medycznych. I co daliby sobie radę znakomicie. |
|
|
Anonymous Rzad reguluje dostep do specjalizacji. Potem kardiolog jest na kartki - od rodzinnego. Kardiolog (Nonparel pisze ponizej) 50% skierowanych jest niekardiologicznych. Zatem wlasciwie skierowani czekaja na wizyte dluzej. Pozostaja kardiologiczni niewlasciwie skierowani i nieskierowani. Mysle, ze po odjeciu rodzinnym roli dystrybutorow uprawnien do ustawienia sie w kolejce mogliby poswiecic czas tym co nie przyszli do nich po niby swistek a weksel. To reglamentacja. Przy kartkach na mieso i cukier byl udzial wlasny deficytowego towaru a kolejki tez byly bo dysproporcja popytu i podazy byla jeszcze wieksza. |
|
|
jazgdyni Kurcze, chyba ze trzydzieści lat temu to czytałem... Rzeczywiście, powinienem to sobie przypomnieć.
pozdrawiam |
|
|
jazgdyni Bardzo dziękuję za ten komentarz. mam nadzieję, że władze zauważą nasze zaniepokojenie. Im wiecej takich wypowiedzi, tym lepiej.
lecz, jak pan napisał - "Temat jest o wiele szerszy..."
Pozdrawiam |
|
|
jazgdyni Witam!
Szanowna Pani Tereso, jako osobę obdarzoną najwyższym szacunkiem i opiniotwórczą, proszę o nagłaśnianie tematu postępującej zapaści służby zdrowa i konieczności rewizji fundamentalnych założeń lecznictwa publicznego.
Cztery lata łataniny i tylko reagowania, brak kreatywności ministerstwa, dwóch miotających się ministrów i rzesza ministerialnych urzędników wychowanych jeszcze przez ministrów Kopacz i Neumanna, to kolejne zmarnowane lata. Wygląda mi na to, że brak faktycznej woli zmian w tym sektorze państwa. A jeśli wolno się zapytać, czy CBA monitoruje ministerstwo i prowadzi jakiekolwiek analizy? Patrząc na niektóre wchodzące do katalogu leków refundowanych preparaty generyczne, wszyscy fachowcy dziwią się, jak taki bubel otrzymał zgodę państwa. Lub co innego - to już 2 lata, jak zarówno premier Morawiecki i minister Ziobro zapowiedzieli ostateczny koniec wywożenia leków z Polski. Znowelizowano nawet ustawę. A sytuacja na dziś jest taka, że kolejne leki znikają z półek aptek i są nieosiągalne w hurtowniach. Przyjaciel ze Szczecina jeździ po polskie leki niedaleko za granicę. Fakt - przepłaca, ale co może zrobić.
Jakoś to wszystko wygląda na działania pozorowane, bo z komunikacją publiczną władzy też nie jest najlepiej.
Serdecznie pozdrawiam
|
|
|
Czesław2 Chodzi Panu o FB? Tam konta z zasady nie mam. |
|
|
Czesław2 @Marek1 Taki 20.10 Co to znaczy, rząd ich reglamentuje? Przecież W RAMACH PRACY DLA NFZ może Pan do kardiologa bez problemu pójść prywatnie. |
|
|
Teresa Bochwic Ostatnia przygoda z pogotowiem. Ugryzienie przez szerszenia, 10 km od miasteczka, noc, w lesie. Pani w telefonie: "nieeee, na to nie przyjedziemy. Szerszeń to właściwie nic takiego. Ale proszę obserwować, gdyby coś się stało, to dzwonić." |
|
|
Teresa Bochwic Wrzuciłam Pana tekst na Twittera. Niech zaszczepia myślenie na ten temat. To Balcerowicz rozdał przychodnie? I samorządy dokonały dzieła zniszczenia. Na SOR czekałam 10-23 (kiedy to samowolnie pojechałam do domu, żeby nocą nie umrzeć na krześle bez jedzenia i picia) na pobranie krwi i wyniki ze skierowania od POZ-u na enzymy zawałowe. Naprawdę tego nie można wykonać w dziennym laboratorium, musi być szpital? W recepcji wisiała tabliczka: czas oczekiwania do 24 godzin. |