|
|
kaliszanin założyłby się Pan, naprawdę? nie żal by było tak ciężko wyhuśtanych pieniędzy tracić? |
|
|
kaliszanin szanowny pan jest taki nieufny i podejrzliwy, zupełnie jak ja a tu proszę złapany i osądzony:
tvp.info |
|
|
tricolour Bycie dobrym w 2% przypadków rozwiązywanych nieszablonowo i jednocześnie nawalanie w 98% przypadków prostych to generalnie jest powód do płaczu.
Obok naczelny politruk pisze, ze budżet przestał być bankomatem dla przestępców. Takiego slowa użył, słowem jednym nie mówiąc, co się stanie z przestępcami. Czyli nic?
Przy takim podejściu do sprawy nikt mnie nie przekona, ze byli jacyś przestepcy. Raczej koledzy. |
|
|
jazgdyni 98% sytuacji rozwiązuje się właśnie trzymając się (dobrze zrozumianej) instrukcji. A co do pozostałych 2%, gdy trzeba działać nieszablonowo i zdecydowanie instrukcję łamać, to też istnieje wiedza i szkolenie tzw. Crisis Menagement, czyli zarządzanie kryzysowe.
I powiem, że my Polacy jesteśmy w tym dobrzy. |
|
|
jazgdyni Praktycznie to nie trzeba tak wiele znać. Każdy powinien mieć na stałe zakodowane precyzyjnie, co jest dobrem, a co złem. I wiedzieć, że Kara Boża jest nieuchronna i może być już wcześniej wykonana przez społeczeństwo. |
|
|
jazgdyni Nie ma kar...
Niestety, jest to poważny błąd w naszym kraju i nikt się nie kwapi, by to naprawić. Zniszczono poczucie odpowiedzialności i konieczność zapłaty za swoje błędy.
Za moich dawnych czasów brutalnie tego uczono w szkołach. Marsz do kąta - to była najłagodniejsza kara za gamoniowatość. I jaka dotkliwa - upokorzenie przed całą klasą.
A wezwanie rodziców było na prawdę zapowiedzią poważnych konsekwencji. A dzisiaj? Przychodzi mama, albo tata i się kłóci z nauczycielką. Często ją straszy. Bo ukochana dziecinka została zdyscyplinowana.
To jest właśnie paranoja całego tego lewactwa.
Ps. Ja w każdej chwili jestem gotów z każdym się założyć, że wyłudzacze mienia bezspadkowego nie dostaną od Polski ani grosza. |
|
|
kifaru Stanisław Lem napisał opowiadanie „Ananke” oraz „Rozprawa”. W obu opisanych przypadkach komandor Pirx wyszedł cało z karkołomnej sytuacji tylko dlatego, że odstąpił od tzw. instrukcji - postąpił niezgodnie z oczekiwanym dla danej sytuacji algorytmem. Co więcej, w tym pierwszym opowiadaniu zawarł groźną myśl, że starając się jak najlepiej dostosować się do instrukcji (słuchać tego, czego chce od nas dzisiejszy, cyfrowy świat), zaciskamy sobie sznur na szyi zupełnie dobrowolnie i bez nadziei na przeżycie. Doświadczam osobiście tego poczucia wypełniając kolejne strony druków z żądaniami zupełnie zbędnych danych dla prawidłowego działania jednocześnie niedostrzegalnie, ale skutecznie oddalając się od istoty rzeczy, aż w końcu - może za rok lub dziesięć - będę jedynie wypełniać druki, a nie leczyć ludzi.
Piszę jedynie o wspomnianej instrukcji na życie, bowiem rozumiem i doceniam wypraktykowane małe instrukcyjki, jak używać komputera, samochodu czy zamówić rzecz przez internet; one życie nam ułatwiają. Boję się jedynie, że na skutek rozrostu elektronicznej biurokracji zostanę pozbawiony prawa do normalnego, zależnego ode mnie sposobu na życie, i to tak sprytnie, że przekonam się o tym po fakcie. Takie zagrożenie widzę w elektronizacji pieniądza, dokumentów urzędowych, książek i czasopism, zasadach działań wielkich korporacji czy nawet możliwości wykonywania tradycyjnych zawodów - gdy nikt nie przyjdzie do mnie po poradę, bo nie wystawiam recept elektronicznych lub zwolnień (lub nie pozwolą na jego wykonywanie, bo nie stosuję się do tych elektronicznych zaleceń), albo nikt ode mnie nie kupi miodu, bo nie mam terminala do karty płatniczej, a banknotów i monet już nie będzie (podobno Szwecja za kilka lat odejdzie od pieniądza fizycznego).
Obecnie jeszcze istnieją światy równoległe - niemal antyczne Indian amazońskich i cyfrowy z Wall Street czy Silicon Valley - i mogą koegzystować. Jak się wydaje - już niedługo.
Historia podboju Afryki czy Ameryki uczy, że sprawniejsza cywilizacja nie toleruje tej zacofanej i w sposób zamierzony lub nie, ale ją wykańcza.
Mam wrażenie, że w Europie to Polska jest Indianinem.
|
|
|
angela Taki jest świat, jacy ludzie nim rządzą.
Instrukcja obsługi jest, i właśnie tylko dlatego, że wielu tej instrukcji przestrzega, to ten świat jeszcze istnieje.
Gdyby wszyscy ludzie wypelniali 10 PRZYKAZAŃ BOŻYCH, wielu problemów o których mowa, by nie było.
Tylko że ludzie, cały czas próbują pisać swoje instrukcje, i dlatego mamy, to co mamy.
Niech ktoś spróbuje napisać swoją instrukcje, do komputera, czy pralki, sprzęt się popsuje.
Dlatego trzeba słuchać KONSTRUKTORA, i nie zmieniać po swojemu, bo każda próba samowoli, prowadzi do porażki.
|
|
|
kaliszanin ale przecież ci politycy cały czas intensywnie i dla dobra nas wszystkich - NARODU - myślą jak to Pan napisał o kwintesencji egzystencji człowieka – jak robić forsę? wybierając opcję ma być lekko, łatwo i przyjemnie. tak serio to mam nadzieję, że nie wszyscy idą tym torem, poza tym skoro nie ma kar (obecne ględzenie o trybunale stanu dla donia oraz specjalistki mogącej jednocześnie jedną ręką przekopywać grunt na metr w poszukiwaniu kamieni a drugą nawalać tymi ukopaczowanymi kamieniami przez dwa miechy bez przerwy w dinozaura, aż ten padnie na ryj to jaką ma wagę poza neorokokową?) to duża część robi to co robi i nie potrzebuje do tego żadnej instrukcji. mnie osobiście śmieszy jak oni skaczą z kwiatka na kwiatek w dodatku znaczenia nie ma dla nich żadnego co to za ziółka, z jakiej gleby wyrastają i czym są podlewane.
PS zapomniał Pan napisać, że w tym mleku to jest nie tylko siara ale i antysemityzm - proszę to natychmiast uzupełnić.
PS z tego beznapletkowca madoffa to bym się nie śmiał bo kto wie czy się gadzina nie zgłosi po tych stu latach wszak długość ich życia jest wprost proporcjonalna od pozostawionego mienia (również tego bezspadkowego) ale spokojna nasza my już tego nie dożyjemy a już na pewno nie w naszych domach/kamienicach. |