Otrzymane komantarze

Do wpisu: Podaj dalej
Data Autor
Związek Radziecki to określenie narzucone nam przez agresora i okupanta.
xena2012
Z ciekawości zajrzałam na portal Dziennik.pl zwłaszcza na komentarze.Co przeczytałam ?Większość komentatorów obwinia polski ówczesny rząd o wywołanie wojny swoim ,,niepotrzebnym'' heroizmem i uporem.Obecny rząd też jest obwiniany o upamietnianie takich rocznic czy za uroczystości religijne i prace IPN.Prof.Szarek z IPN został nazwany kołkiem i głupolem Czyż mozna więc się dziwić,że tacy ludzie będą ,,radośnie'' tańczyć i świętować z takimi indywiduami jak Dulkiewicz czy Grzelak? I czy możemy sobie wyobrazić,że za kilka lat nie będzie już komu o takich datach pamietać?
Jabe
Skoro nie sowiecki, tylko radziecki, bo po polsku sowiet to rada, zapytuję: jak poprawnie powinno być po angielsku?
mjk1
„Dnia 23 VII 1939 r. III Rzesza Niemiecka i Związek Sowiecki podpisały pakt Ribbentrop-Mołotow, pakt przesądzający o napaści na Polskę i o jej likwidacji. W dniu 1 IX Niemcy dokonały zbrojnej inwazji, a 17 IX inwazji dokonał CCCP”. Przede wszystkim nie CCCP a Związek Radziecki, nie sowiecki, bo po polsku sowiet to rada. To jednak mało istotny szczegół. Nie każdy przecież musi być orłem z gramatyki języka polskiego. Teraz o samej inwazji – tej radzieckiej.  O trzeciej nad ranem 17 września 1939 roku zastępca ludowego komisarza spraw zagranicznych Rosyjskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej Włodzimierz Potiomkin przekazał ambasadorowi Wacławowi Grzybowskiemu notę dyplomatyczną w której zamieszczono oświadczenie, że w związku z ucieczką rządu polskiego z kraju, zachodzi konieczność obrony mienia i życia ludności ukraińskiej, białoruskiej i polskiej zamieszkującej tereny na wschód o Bugu. Dokładnie obywateli polskich tych narodowości, o których rząd polski „zapomniał”. O ludności „zapomniał”, ale o pięciu tonach złota Banku Polskiego, nie zapomniał. Na podstawie tej noty, Naczelny Wódz, który też dał nogę, wydał rozkaz, aby z ZSRR nie walczyć. Aby ocenić, czy Związek Radziecki postąpił słusznie czy niesłusznie, musimy cofnąć się wstecz. Dokładnie do 26 stycznia 1934 roku, kiedy to Józef Lipski i Konstanty Neurath z przedrostkiem von, podpisali polsko-niemiecką deklarację o niestosowaniu przemocy. Na podstawie tego porozumienia 2 października 1938 roku Rzeczpospolita Polska z numerem II, dokonała zbrojnej agresji na Czechosłowację celem obrony ludności polskiej przed czeskim terrorem. Przed czeskim, nie niemieckim, bo  z zajętych terenów wysiedlano tylko Czechów. Niemców nie wysiedlano. Nie mnie jednak oceniać, które z tych „pokojowych” zajęć było słuszne, czy niesłuszne. Każdy, nie tylko autor artykułu, powinien ocenić to sam.
Anonymous
Problem jest, że nie tylko Niemcy są nam dłużni. W pierwszej kolejności winni tych zbrodni wojennych i strat materialnych są organizatorzy II wojny światowej. To amerykańska finansjera inwestowała w okresie międzywojennym w hitlerowskie Niemcy i stalinowską Rosję i to ona stoi w pierwszej ławie oskarżonych. W drugiej oczywiście Niemcy. Tyle, że nie sami. Stoją w parze, ręka w rękę z Rosją, która nie tylko się nie pokajała, nie odżegnuje ale wręcz nawiązuje do ciągłości tradycji zbrodniczej. W trzecim rzędzie winni są sojusznicy z 1939r., którzy nie wywiązali się ze swoich zobowiązań, na swoją zresztą szkodę. W czwartym rzędzie są państwa reprezentowane na konferencjach w Teheranie, Jałcie i Poczdamie. Te siły działają również obecnie. Chowanie głowy w piasek, zamieranie w bezruchu niczego poza propagandowym ogłupieniem nie daje. Piękną klamrą spinającą dzieje są obecne obchody wybuch II wojny światowej. Wychodzi przy tym rola i wartość naszego sojusznika jakby ktoś zapomniał o 10 IV 2010. Przypominane są powiązania światowej rewolucji. Wciąż trwałe jak za czasów obławy augustowskiej ustalającej status podbijanej Polski. Tym razem janczarzy rewolucji współpracują przez Washington Post. Ta akcja to nic innego jak szantaż polityczny, w którym dobry car z ameryki mimo złych bojarów przyjedzie jak tylko zdecydujemy się na płacenia haraczu. Tak wygląda sprawa "naszych roszczeń".
kaliszanin
4 sprawy: 1. proszę się zdecydować czy pisze Pan o miliardach czy o bilionach,  2. jaką wartość miałby dla Pana podpisany nawet w obecności PDT jakikolwiek traktat pokojowy przez tak bezwzględny, okrutny i wyrachowany naród? poza tym czarni systematycznie twierdzą, że sprawa jest zamknięta a o czerwonych nawet szkoda pisać. 3. ostatecznie jak nam szkopy policzą wartość ich ziem utraconych to na końcu się okaże, że jeszcze przyjdzie nam dopłacić.  4. reasumując dostaniemy 0 miliardów  (bilionów) USD i tym razem to ja jestem gotów się założyć o to z panem.  ps biegnę szybko do swojego niemieckiego auta by słuchając w nim niemieckiego polskojęzycznego radia zajechać pod niemiecki market kupić trochę ichniej trutki dla niepoznaki żywnością zwanej a jak zdążę to zadzwonię za pośrednictwem niemieckiego operatora do cioci co pod stuttgartem wyciera dupsko gościowi, z którym pan chce podpisywać traktaty pokojowe. niemniej jednak udanego weekendu Panu życzę.
jazgdyni
Przepraszam za edycję. A le ten cholerny portal ma coś nie tak z edytorem, że na podglądzie wszystko jest OK, a jak się zapisze, to wychodzi znacznie gorzej. Administracja powinna przeskanować skrypt w sprawie edytora.
Do wpisu: Instrukcja obsługi
Data Autor
kaliszanin
założyłby się Pan, naprawdę? nie żal by było tak ciężko wyhuśtanych pieniędzy tracić?
kaliszanin
szanowny pan jest taki nieufny i podejrzliwy, zupełnie jak ja a tu proszę złapany i osądzony: tvp.info
tricolour
Bycie dobrym w 2% przypadków rozwiązywanych nieszablonowo i jednocześnie nawalanie w 98% przypadków prostych to generalnie jest powód do płaczu. Obok naczelny politruk pisze, ze budżet przestał być bankomatem dla przestępców. Takiego slowa użył, słowem jednym nie mówiąc, co się stanie z przestępcami. Czyli nic? Przy takim podejściu do sprawy nikt mnie nie przekona, ze byli jacyś przestepcy. Raczej koledzy.
jazgdyni
98% sytuacji rozwiązuje się właśnie trzymając się (dobrze zrozumianej) instrukcji. A co do pozostałych 2%, gdy trzeba działać nieszablonowo i zdecydowanie instrukcję łamać, to też istnieje wiedza i szkolenie tzw. Crisis Menagement, czyli zarządzanie kryzysowe. I powiem, że my Polacy jesteśmy w tym dobrzy.
jazgdyni
Praktycznie to nie trzeba tak wiele znać. Każdy powinien mieć na stałe zakodowane precyzyjnie, co jest dobrem, a co złem. I wiedzieć, że Kara Boża jest nieuchronna i może być już wcześniej wykonana przez społeczeństwo.
jazgdyni
Nie ma kar... Niestety, jest to poważny błąd w naszym kraju i nikt się nie kwapi, by to naprawić. Zniszczono poczucie odpowiedzialności i konieczność zapłaty za swoje błędy. Za moich dawnych czasów brutalnie tego uczono w szkołach. Marsz do kąta - to była najłagodniejsza kara za gamoniowatość. I jaka dotkliwa - upokorzenie przed całą klasą. A wezwanie rodziców było na prawdę zapowiedzią poważnych konsekwencji. A dzisiaj? Przychodzi mama, albo tata i się kłóci z nauczycielką. Często ją straszy. Bo ukochana dziecinka została zdyscyplinowana. To jest właśnie paranoja całego tego lewactwa. Ps. Ja w każdej chwili jestem gotów z każdym się założyć, że wyłudzacze mienia bezspadkowego nie dostaną od Polski ani grosza.
kifaru
Stanisław Lem napisał opowiadanie „Ananke” oraz „Rozprawa”. W obu opisanych przypadkach komandor Pirx wyszedł cało z karkołomnej sytuacji tylko dlatego, że odstąpił od tzw. instrukcji - postąpił niezgodnie z oczekiwanym dla danej sytuacji algorytmem. Co więcej, w tym pierwszym opowiadaniu zawarł groźną myśl, że starając się jak najlepiej dostosować się do instrukcji (słuchać tego, czego chce od nas dzisiejszy, cyfrowy świat), zaciskamy sobie sznur na szyi zupełnie dobrowolnie i bez nadziei na przeżycie. Doświadczam osobiście tego poczucia wypełniając kolejne strony druków z żądaniami zupełnie zbędnych danych dla prawidłowego działania jednocześnie niedostrzegalnie, ale skutecznie oddalając się od istoty rzeczy, aż w końcu - może za rok lub dziesięć - będę jedynie wypełniać druki, a nie leczyć ludzi. Piszę jedynie o wspomnianej instrukcji na życie, bowiem rozumiem i doceniam wypraktykowane małe instrukcyjki, jak używać komputera, samochodu czy zamówić rzecz przez internet; one życie nam ułatwiają. Boję się jedynie, że na skutek rozrostu elektronicznej biurokracji zostanę pozbawiony prawa do normalnego, zależnego ode mnie sposobu na życie, i to tak sprytnie, że przekonam się o tym po fakcie. Takie zagrożenie widzę w elektronizacji pieniądza, dokumentów urzędowych, książek i czasopism, zasadach działań wielkich korporacji czy nawet możliwości wykonywania tradycyjnych zawodów - gdy nikt nie przyjdzie do mnie po poradę, bo nie wystawiam recept elektronicznych lub zwolnień (lub nie pozwolą na jego wykonywanie, bo nie stosuję się do tych elektronicznych zaleceń), albo nikt ode mnie nie kupi miodu, bo nie mam terminala do karty płatniczej, a banknotów i monet już nie będzie (podobno Szwecja za kilka lat odejdzie od pieniądza fizycznego).  Obecnie jeszcze istnieją światy równoległe - niemal antyczne Indian amazońskich i cyfrowy z Wall Street czy Silicon Valley - i mogą koegzystować. Jak się wydaje - już niedługo. Historia podboju Afryki czy Ameryki uczy, że sprawniejsza cywilizacja nie toleruje tej zacofanej i w sposób zamierzony lub nie, ale ją wykańcza.  Mam wrażenie, że w Europie to Polska jest Indianinem.  
angela
Taki jest świat, jacy ludzie nim rządzą.  Instrukcja obsługi jest, i właśnie tylko dlatego, że wielu tej instrukcji przestrzega, to ten świat jeszcze istnieje.  Gdyby wszyscy ludzie wypelniali 10 PRZYKAZAŃ BOŻYCH,  wielu problemów o których mowa, by nie było.  Tylko że ludzie, cały czas próbują pisać swoje instrukcje, i dlatego mamy, to co mamy.  Niech ktoś spróbuje napisać swoją instrukcje, do komputera, czy pralki, sprzęt  się popsuje.  Dlatego trzeba słuchać KONSTRUKTORA,  i nie zmieniać po swojemu, bo każda próba samowoli, prowadzi do porażki.   
kaliszanin
ale przecież ci politycy cały czas intensywnie i dla dobra nas wszystkich - NARODU - myślą jak to Pan napisał o kwintesencji egzystencji człowieka – jak robić forsę? wybierając opcję ma być lekko, łatwo i przyjemnie. tak serio to mam nadzieję, że nie wszyscy idą tym torem, poza tym skoro nie ma kar (obecne ględzenie o trybunale stanu dla donia oraz specjalistki mogącej jednocześnie jedną ręką przekopywać grunt na metr w poszukiwaniu kamieni a drugą nawalać tymi ukopaczowanymi kamieniami przez dwa miechy bez przerwy w dinozaura, aż ten padnie na ryj to jaką ma wagę poza neorokokową?) to duża część robi to co robi i nie potrzebuje do tego żadnej instrukcji. mnie osobiście śmieszy jak oni skaczą z kwiatka na kwiatek w dodatku znaczenia nie ma dla nich żadnego co to za ziółka, z jakiej gleby wyrastają i czym są podlewane. PS zapomniał Pan napisać, że w tym mleku to jest nie tylko siara ale i antysemityzm - proszę to natychmiast uzupełnić. PS z tego beznapletkowca madoffa to bym się nie śmiał bo kto wie czy się gadzina nie zgłosi po tych stu latach wszak długość ich życia jest wprost proporcjonalna od pozostawionego mienia (również tego bezspadkowego) ale spokojna nasza my już tego nie dożyjemy a już na pewno nie w naszych domach/kamienicach.
Do wpisu: Beta-blokery – może nie świństwo tylko paskudztwo
Data Autor
Iqosh
Warto pamiętać, żeby wspierać leczenie lekami dietą ZWŁASZCZA przy poważnych problemach zdrowotnych. Ludzie często ignorują wpływ diety na nasz stan zdrowia, a dobre odżywianie się może czynić cuda. Ja miałem tragiczne wyniki przez wiele lat. Byłem na skraju. Naprawdę było ze mną źle i żona przekonała mnie, żebym wziął się za swoją dietę. Dwa miesiące na jadłospisach od foodwise.pl. Teraz jestem w stanie już sam kontrolować to co jem. Baa, nawet nauczyłem się troszkę gotować :D Nie można zapominać, że jeżeli chcemy wyzdrowieć, musimy przestać się truć.
Do wpisu: Co dalej?
Data Autor
kaliszanin
jak się tych skuch uzbiera więcej to się uruchomi trzecią światową gumkę i wymaże co trzeba tu i tam w archiwach, rejestrach i spisach ludności się postawi kilka milionów krzyżyków. już oni to potrafią. bardzo ładnie to widać na przykładzie wyczyszczenia wszystkiego co się dało w przemyśle farmaceutycznym, chemicznym i tworzyw sztucznych. a jak się ładnie z włochami i beznapletkowcami podzielili, aż dziw, że jeszcze wolno zioła zbierać po lasach i łąkach tak w biały dzień a nie w przebraniu czerwonego kapturka wszak większość substancji została już przez nich wynaleziona lub wymyślona i rzecz jasna zastrzeżona.
Dark Regis
Hmmm, wanny nie opatentowali, Waści powiadacie. No to w sumie skucha. Za to wynaleźli i pierwsi zastosowali "marsz przez instytucje" i stąd ich tyle w różnych naukach wśród wyróżnionych i cytowanych. Bowiem to nie prawda, że inne ludy są głupie, ale jak się trochę przytka drabinkę awansu naukowego i społecznego dla "ciemnogrodu", a tylnym wejściem wpuści samych swoich, to ludy nie będą miały wyboru ni pojęcia. Muszą klękać przed "arystokracją" podstępu i nieszlachetności. Zresztą o czym tu mówić, skoro "nasze" uniwersytety wloką się w ogonie światowych rankingów, pomimo tego, że od powojnia plemienia tam mnogo. Podobnie w prawie - im ich więcej, tym prawo większym bagnem się staje. ;) "Jesteśmy" światowymi liderami w produkcji prawa. Aż serce ściska na widok tego brakoróbstwa, Panowie. :/
kaliszanin
ja byłem zbyt mało drobiazgowy czym pan się w zamian wykazał - to taka przenośnia choć słownik z uporem maniaka wpisuje mi przenośnik.  pozdrawiam 
jazgdyni
Wannę opatentowali?! A nie prysznic? Po polsku natrysk (nie wytrysk, jak mówią niektórzy) opatentował nie Niemiec, a nasz Ślązak Vincent Priessnitz.
kaliszanin
z całym szacunkiem, nie wiemy jeszcze co będzie przełomem nie teraz i nie w tym miejscu, w którym się znajdujemy. mam wrażenie że wirujemy jak spływająca woda z wanny tylko nie wiemy czy wprost do szamba czy też gdzie indziej ale i tak najgorsze jest to, że wannę opatentowali niemcy a całą resztę łącznie z tym czego nikt nie widział na oczy  beznapletkowcy. na wodzie i powietrzu zaś  łapska chcą położyć obrońcy klimatu ochraniani przez gejopolityczne pole ochronne robiące z zadziwiającą regularnością co rusz to nowy coming out. pozdrawiam serdecznie 
jazgdyni
Nie - no generalnie zgoda. Ja może trochę się podśmiechuję, bo byłem z matmy dobry. I to raczej intuicyjnie czułem ją. Nawet pierwsze spotkanie z liczbami urojonymi, jakże ważnymi w elektronice nie budziły mojego popłochu. Lecz byłem pragmatyczny i wybrałem życie dające nieco więcej dochodu. I tak, jak wszędzie postęp jest ogromny, bo i zapotrzebowanie jest niesamowite. Fuzzy logic było pierwszą jaskółką, lecz przełomem będzie AI oraz urządzenia (nie tylko roboty) autonomiczne. A o mechanice kwantowej i co więcej, o polach kwantowych już mówiliśmy. A nierozwiązane problemy są chyba nawet od czasów pitagorejskich. Pozdrawiam
Dark Regis
Słyszał Pan może o tym, że zera funkcji dzeta potraktowane jako spektrum pewnego operatora w przestrzeni Hilberta prowadzą do zagadnienia poszukiwania odpowiadającego zagadnieniu hamiltonianu? To jest właśnie fizyczny aspekt zagadnienia, gdyż taki hamiltonian opisywałby stany kwantowe pewnej abstrakcyjnej cząstki zwanej Riemannium? Już kiedyś tutaj zadawałem to pytanie, czy można wymyślić taki abstrakcyjny matematyczny model, od cząstek elementarnych, po resztę wszechświata, żeby dało się w nim wyróżnić materię, czas, czyli stworzyć abstrakcyjną - inną od naszej - fizykę? Taka syntetyczna fizyka dałaby odpowiedź na wiele odwiecznych pytań dręczących w różnej formie filozofów, fizyków, a ostatnio kosmologów; np. na pytanie czy możliwa byłaby kreacja innego wszechświata w miejsce naszego, ile może być takich typów wszechświatów, czy żyjemy w Wieloświecie i jakich własności lub oddziaływań możemy się jeszcze doszukiwać. Albo czy może istnieć inna systetyczna chemia? Chemia zależy w dużej mierze od tego, na co możemy sobie pozwolić w danej geometrii, czyli powinno się zawsze mówić o stereochemii. I nie chodzi tu tylko o kultowe zagadnienie kryształów, ale także o rodzaje oddziaływań między-atomowych i miedzy-cząsteczkowych, o rodzaje wiązań. Przecież to nie jest przypadek, ale też nie jest działaniem Osób trzecich, że DNA ma własność przestrzennego formowania różnych struktur, które są kluczowe dla przebiegu procesu replikacji, odsłaniania/zasłaniania aktywnych fragmentów, korekcji błędów i ogólnie stabilności życia opartego na nim. To jest właśnie, wbrew pozorom, zagadnienie dla matematyki i związanej z nią informatyki. Co do "matematyki chaosu", to nie sprecyzował Pan, co pod tym pojęciem rozumie. Jeśli chodzi o hipotezę Riemanna, to można bez skrupułów nazwać ja "matematyką chaosu" albo matematyką operującą na fraktalach. Zresztą my w domyśle mamy, bo tak nas uczy współczesna szkoła, matematykę przemienną, łączną, uładzoną pod każdym względem, żeby łatwo można było sobie coś wyobrazić i wyliczyć. Jednak cała matematyka taka nie jest. Wspominałem już o kilku zagadnieniach: powiedzmy oktoniony, rozmaitości Calabi-Yau jako krzywe (GA), uogólnienia rozmaitości do schematów i przestrzeni upierścienionych, wreszcie toposy, a na deser nowe dziedziny: fizyka/matematyka p-adyczna (zresztą związana ze schematami, również z fraktalami i chaosem, jak Pan lubi) oraz tropikalizacje (mające związek z Calabi-Yau). Jest tego tak dużo, że zapewniam iż dużo łatwiej jest nauczyć się języka japońskiego ;) O wiele łatwiej. 1) Riemannium: americanscientist.org i arxiv.org 2) O funkcjach "dzeta" i ich znaczeniu: pdfs.semanticscholar.org 3) Fizyka p-adyczna (linki do prac na dole): ncatlab.org 4) Geometria tropikalna (nazwana na cześć brazylijskich matematyków): arxiv.org
Dark Regis
No cóż. Dużo tez i dużo zarzutów, jak na tak krótki post. Postaram się odnieść do kilku z nich. Najpierw sprostowanie. Matematyka nie jest tylko narzędziem, czy jak kto woli językiem innych nauk, bo matematyka mówi o rzeczach oczywistych w świecie, których żadna nauka nie musi badać. Takimi oczywistościami są trzy boki trójkąta, cztery prostokąta, to że liczby naturalne się dodają, rozkładają na czynniki pierwsze, fakt że nie da się znaleźć mniejszej powłoki, która pomieści więcej niż sfera itd. Problem stanowi jedynie to, że jak się nie myśli o tych oczywistych sprawach we właściwym reżimie, to najczęściej wymyśla się jakieś głupoty, albo wielokrotnie wyważa otwarte drzwi. Przykładów jest wiele w naukach humanistycznych, a nawet przyrodniczych, że ta teza ma silne poparcie. Przykładem niech będzie niedawno prowadzona tu dyskusja na temat definicji IQ, albo wyładowań atmosferycznych. Już prawie dochodziliśmy "konsensusu", że "na mocy praw fizyki ze strumyczka elektronów da się uzyskać niemal nieskończone natężenie prądu I=U/R, dla zerowego oporu ;), albo inna drogą I=q/t, dla mgnienia oka i błyskawicy. Kłopot w tym, że te wzory są poprawne, ale tylko w określonym kontekście. Gdybyśmy chcieli je rozciągać na ćwierć elektronu, to nam guzik wyjdzie ;). I tu właśnie jest rola matematyki, żeby poprawnie opisywać te konteksty *niezależnie* od tego, w jakiej nauce ktoś spłodzi wzór na bazie statystyk i danych. Liczba Ramseya boleśnie przypomina nam o tym, że nie wszystko daje się policzyć na komputerach, czyli że nie na każde pytanie znajdziemy odpowiedź, niezależnie od tego ile na to będziemy mieć czasu. W każdym razie nie dysponujemy czasem nieskończonym. Samo zagadnienie jest zaskakująco proste: bierzemy powiedzmy 100 punktów, łączymy każdy z każdym krawędzią, kolorujemy wszystkie krawędzie losowo na czerwono lub niebiesko i mamy odpowiedzieć tylko na pytanie, czy powiedzmy da się w tym kolorowaniu zawsze znaleźć 50-punktowy układ, w którym wszystkie krawędzie będą np. czerwone. Jeśli zaś nie będzie takiego układu czerwonego, to czy to oznacza istnienie układu niebieskiego. Potem jeszcze zażądamy podania największej takiej liczby w miejsce wymyślonego ad hoc 50 i jesteśmy w ciemnej ... kropie. Matematyka zajmuje się tu właśnie badaniem, czy nie można oszacować wyniku w jakiś inny sposób, albo co wynika z tego, że nie możemy poznać dokładnej odpowiedzi. Tu dochodzimy do przypadku hipotezy Riemanna. Zresztą hipotez tego typu jest nieskończenie wiele, jest nawet rodzina funkcji, które zachowują się tak jak dzeta (L funkcje Dirichleta), które też mają podobnie położone zera nietrywialne. Dalej dochodzimy do L form modułowych albo modularnych, które są bezpośrednio związane z tymi wszystkimi rowerami, o których wspominałem w kontekście geometrii algebraicznej. To zaś prowadzi nas wprost do teorii strun, bran, ogólniej kosmologii. Konsekwencje udowodnienia HR dotkną informatykę i zmienią kryptografię. (...)