Otrzymane komantarze

Do wpisu: #DYLETANCI Błądzę ze wstrętem
Data Autor
jazgdyni
To jak musiałeś się męczyć przy Wielkiej Improwizacji z Dziadów ;-)))
jazgdyni
Szumowski dzisiaj już to prosto i logicznie wytłumaczył na konferencji dziennikarce TVN24. Jest już 50 respiratorów w kraju, dalsze w drodze. Do końca  czerwca cała dostawa 1200 ma być zamknięta. A jak nie, to w umowie są kary i procedury.
jazgdyni
Miłość o ile wiem, do dzisiaj wymyka się jakiejkolwiek klasyfikacji. Dobrze opisane są fazy, niezbędne elementy, lecz cała sfera definicyjna czeka na badania, opisanie i pełne zrozumienie. Ja się zastanawiam, czy wyższe zwierzęta społeczne - ptaki i ssaki również mają te sześć, czy osiem podstawowych emocji. U niektórych (np. słonie, wyższe małpy monogamiczne widać nawet coś na kształt miłości. I cierpienie po śmierci partnera. Albo u psów po stracie pana.
tricolour
I tak trochę przewrotnie: radość i zaufanie? katowice.wyborcza.pl
tricolour
Przepraszam, a miłość? Jej nie zrobimy z kombinacji liniowej sześciu wspomnianych. A nienawiść? A zemsta jako dojmujące uczucie inspirujące?
jazgdyni
Wspomnieć należy, że wg amerykańskiego psychologa Roberta Plutchika, każdy z nas jest wyposażony w osiem podstawowych emocji, ewolucyjnie naturalnie rozwiniętych. Emocje te są wrodzone i bezpośrednio odnoszą się do zachowań adaptacyjnych, które mają na celu pomoc w przetrwaniu. Z nich wynikają wszystkie inne emocje. Są to:  dwie emocje pozytywne: radość i zaufanie, dwie ambiwalentne: zaskoczenie i oczekiwanie, cztery negatywne: smutek, strach, wstręt i złość. Czyli zostaliśmy obdarzeni tylko dwiema pozytywnymi emocjami. Czy to dlatego jest tak niewiele ludzi radosnych, przyzwoitych, ufnych i wiernych? A te emocje tworzą poprzez wymieszanie całe spektrum emocji wtórnych. pl.wikipedia.org Inny amerykański psycholog Poul Ekman jest jeszcze surowszy dla naszych przeżyć. Twierdzi, że dysponujemy tylko sześcioma podstawowymi emocjami. I tylko jedną pozytywną radość złość strach smutek wstręt zdziwienie Jak widać - wstręt jest zawsze.  
jazgdyni
Bardzo się cieszę z przywołania zapomnianego Singera. Wspaniały pisarz i dobry Polak.
jazgdyni
Sorry Doktorze Jak napisałem, mam drewniane ucho do poezji, Bardzo rzadko coś mnie zastanowi, a nawet wzruszy. Przywołany przeze mnie wiersz Szymborskiej dokonał tego.
jazgdyni
Szwedzi to debile... To Ty dopiero to odkrywasz? Nie wiesz dlaczego dzikie gęsi przelatują nad Szwecją do góry nogami? Spytaj się Norwegów i Duńczyków. Dlatego też w moich rozmyślaniach do żadnego Nobla się nie odwołuję. Po IIWŚ, kiedy to Szwecja, jako jedyny europejski kraj, potężnie zarobiła, okazując całe swoje amoralne zidiocenie, a państwo to zostało pierwszym na świecie krypto-komunistycznym tworem, nic co szwedzkie nie jest warte uwagi. W tym jak najbardziej  lewacka nagroda. Skoncentruj się nad cytowanym wierszem i odpowiedz, dlaczego ci się nie podoba? Pzdr
sake2020
@Trotelreiner....Idąc z duchem czasu Szwedzka Akademia powinna honorować i odznaczać teraźniejszych bohaterów zasłużonych bynajmniej nie w dziedzinie literatury,fizyki,czy medycyny ale zgodnie z lewicowa zasadą.Czekam aż Pokojową Nagrodę Nobla otrzyma pośmiertnie Afroamerykanin Floyd.
Valdi
Bob Dylan -  Zimmerman Robert Allen . Nie wiedziałem tego, ale czułem że coś jest na rzeczy.. Może Szymborskiej coś kiedyś udało się napisać dobrego, nie wiem. Za mało ją znam, próbowałem czytać i odpadałem. To było jakieś takie pretensjonalne, nieszczere. Przytoczony wiersz w stylu Osieckiej, tylko że Osiecka była pozbawiona tej skazy Szymborskiej. I dlatego była dobra - znacznie lepsza. Wiele pań próbowało tej formuły i niektórym się udawało. Aby pisać dobrą poezję trzeba być wewnętrznie czystym. I nie oznacza to braku rekordu kryminalnego.  
Anonymous
Sie opamiętaj... Chyba trolujesz.
AŁTORYDET
Z naszymi współczesnymi noblistami w literaturze, jest niezły ambaras. Czesław, pisał po polsku, czuł się Litwinem, Polskę określał jako kraj swojej pierwszej emigracji, komunizował i generalnie mial naszą niepodległość w nosie; Wisława, pisała zgrabne rymowanki, mężata z komuchem-kapusiem Włodkiem, wielkiej poezji i myśli brak; Olga, Ukrainka, świetnie opanowała warsztat tj. język polski, ale rozumienie sprawy polskiej na poziomie murzyna który wymalował pomnik Kościuszki. Wszyscy robili w polskim, ale niespecjalnie myśleli po polsku. Moim zdaniem, najwięcej Polski, opisanej prawdziwie i z miłością, warto poszukać w książkach noblisty który mieszkał w NY, pisał w jidisz, z Polski wyjechał przed wojną. Izaak Baszewis Singer - styl i klasa Władysława Stanisława Reymonta. Nie po polsku, ale o Polsce, choć z myślą o Żydach.
Anonymous
Ten wiersz Szymborskiej jest nie najgorszy. Wśród pozostałych niewiele da się wybrać. Nic zasługującego na Nobla gdyby nie służalczość w czasach stalinowskich. Ostatnio wypłynął wiersz pt Daremne: Noszę od dzieciństwa cały ten bagaż: Skrzypce ojca w czarnym futerale, Drewniany talerz z napisem: „Do soli i chleba gości nam potrzeba", Jedną dróżkę głęboką, Po której przesuwa się cień konia i wozu, Ścianę pleśni, Rozkładane łóżeczko, Wazon z gołąbkami, Przedmioty Trwalsze nad życie, Wypchanego głuszca Na spróchniałym kredensie, Ach - i jeszcze tę całą Piramidę schodów i drzwi. To nielekko Dźwigać tyle rupieci. A wiem, że do końca Nie pozbędę się ani jednego. Aż przyjdzie mądra moja matka Przyjdzie znikąd donikąd, I powie: - Złóż to wszystko, córuchno. To nie ma sensu. Pojawił się jako temat maturalny a autorką jest babka ułaskawionego przez prezydenta Jana Śpiewaka Anna Kamieńska. Wiersz też zwyczajnie poprawny, ale kontekst już polityczny jak Płomyczek, w którym Anna Kamieńska debiutowała w 16 r.ż. i jak działalność jej syna i wnuka. Trudno nie uznać, że walka klas zaostrza się.
Do wpisu: #DYLETANCI O co w tym chodzi
Data Autor
jazgdyni
@Tri To, co w korporacjach mnie najbardziej odpycha, to właśnie ten quasi wojskowy dryl, ze ścisłym przestrzeganiem hierarchii i procedur. No i nieustanna kontrola. Wasze laptopy też pewnie są obserwowane przez administrację? Zawsze wolałem być freelancerem. Może rzeczywiście teraz po epidemii zmieni się u was coś na lepsze. 
tricolour
@Jazgdyni Nie obraziłem się, nie lubię tego stanu. Ale owszem, odczułem dotknięcie. Nieważne. Lubie swoją pracę, nawet bardzo, nie podchodzę do niej w kategoriach miłości, ale faktycznie lubię. To, że to korporacja, nie ma znaczenia, tym bardziej teraz, gdy epidemia zmienia oblicza - i tak juz swobodnej - profesji. Nagle się okazuje, ze nie trzeba wynajmować całych pięter w city... zdziwienie wielkie i próby przejscia na zdalną pracę jako podstawową formę zatrudnienia pracowników "krzesłowo-monitorowych". Mnie to jednak i tak nie dotyczy, ale obserwuję nowe zjawisko...
jazgdyni
@Tri Lubisz szybko się obrażać. Tu nie ma żadnego podziału i duperele nie znaczą robienie rzeczy głupich, czy niepotrzebnych. Miałem na myśli presję wywieraną na ciebie tak, że w każdej chwili musisz być spięty, tak, że gdy późnym wieczorem kładziesz się spać, masz świadomość, że za chwilę mogą cię zbudzić, bo ty faktycznie nie masz godzin pracy, a 20 minut awarii kosztuje twojego pracodawcę 50 tysięcy USD, bo obserwatorzy z Huston nie popuszczą nawet minuty. Uwierz, że to wykańcza. Do tego stopnia, że za miesiąc takiej pracy dają ci pełnopłatny miesiąc urlopu, byś odpoczął i powrócił do równowagi. To też nie za dużo, bo w takiej Norwegii władze medyczne wymusiły, oczywiście dla swoich, że za miesiąc takiej pracy, praktycznie 24/24, muszą być dwa miesiące wypoczynku. Ja się tu nie przechwalam. Daje się tak dosyć długo pracować. Wiele jest znacznie gorszych i potwornie stresujących zawodów. Nigdy bym nie zjechał do kopalni i tam pracował przez lata. Stockbrokerzy na giełdach wypalają się psychicznie w ciągu 4 - 5 lat. Czy warto się tak niszczyć? Więc raczej powinieneś się cieszyć, że masz stacjonarną pracę, codziennie jesteś w domu, a z korporacyjnymi zwyczajami da się żyć. Więc się zastanów, bo ja dużo o tym myślałem - czy warto się zabijać dla roboty, która nie daje ci pełni satysfakcji i szczęścia? Ja swoją pracę kochałem, lecz miałem świadomość, że mnie zżera, a życie ucieka. Więc może ja podświadomie nawet ci zazdroszczę tego, co nazwałem duperelami? Jak już dojdziesz do mojego wieku, to zrozumiesz takie wątpliwości. Bo tu nic nie da się zresetować i powtórzyć jeszcze raz.
tricolour
@Ruis Weź mnie nie rozsmieszaj. Caly ten raport "dowodzi" eksplozji... której efektu nie ma na żadnej ofierze. Cytuję: "Dotychczas wykonane sekcje zwłok (zarówno rosyjskie jak i polskie po ekshumacjach) pomijały te kwestie, nie dając możliwości znalezienia śladów tego rodzaju wybuchu". Znaczy nie ma ani jednego ciała z odlamkami po wybuchu i ... pięćdziesiąt parę stron obalono jednym wlasnym zdaniem.
Anonymous
@Ruisdel Niezależnie czy wiedza płynie z MAK czy z WHO ekspertów ci u nas cały Lasek. Jak rzetelni eksperci wydadzą rzetelną ekspertyzę to politrucy ją wrzucą do koszą i pogardą zagłuszą. Właśnie potwierdziły się plotki o odrzuceniu ekspertyzy GIG bo kolidowała z zamykaniem kopalń pod pretekstem dodatnich testów na koronawirusa u zdrowych górników. Poinformowała w radio Wnet pani dziennikarka o nieco zbliżonym głosie i mentalności bardzo zbliżonej do min.Emilewicz.
tricolour
@Jazgdyni Jeśli podzielisz - a masz taką skłonność, co wyraźnie widać - świat, na to co robiłeś Ty (czyli miliony dolarów, Wielki Świat) oraz świat, który nie obcuje z milionami (warto tu zauważyć, że to jednak nie Twoje tylko cudze miliony, więc jakby takie tylko do powąchania, ręce precz), z czego wysnuwasz wniosek, że ten drugi świat to duperele - to masz rację. ROBIĘ DUPERELE. Żona też robi duperele. Powiem więcej - ale nie bierz tego za bardzo do siebie, tylko weź jako ilustrację - operacja oczu, to też duperele. Nawet nagrobek to będą duperele, bo koparką - co najwyżej - dół wykopią, nie przywloką na cmentarz platformy wiertniczej. Można zatem rzec, że całe moje życie, to są duperele, a i koniec życia, to też będą duperele. Wiesz, mam taki plan (ale nie rozpowiadaj wszystkim) że wjadę do Raju na swojej szarości, na duperelach, pomny, że pierwsi mają być ostatnimi albo wręcz mają w ogóle nie przeleźć przez ucho igielne.
jazgdyni
Czyli robisz duperele. Gdy chodziło o miliony dolarów, byłem pod stałym, potężnym naciskiem. Polecenie było niezmiernie proste - Janusz, zrób coś.
tricolour
@Jazgdyni Tak, pracuję, gdzie pracuję. I od dwudziestu blisko lat, nikt nigdy nie polecał mi niczego ani niezgodnego ze sztuką inżynierską, ani wbrew moim zasadom moralnym. Mało tego: regularnie mamy testy i egzaminy z etyki biznesowej, ale o tyle mniej ważne, że jestem świadom, że piszący te testy z pewnością aniołami być nie muszą. W każdym razie - skoro piszę o wiedzy i doświadczeniu inżynierskim - to mam na myśli własne doświadczenia oraz  pamięć, że nikt na mnie nie wpływa (a wręcz przeciwnie - oczekuje uczciwości) bym zrobił coś poza moim standardem i systemem wartości. No tak jest - więc trudno, bym do jakichś zjawisk przykładał miarę inną niż znam... I gdy czytałem raport Laska, to także nie spotkałem tam niczego, co by przeczyło mej zdobytej wiedzy. I na sam koniec: jestem przeciwnikiem twierdzenia szefa podkomisji, który kiedyś powiedział, że skoro nie ma dowodów, to jest to dowód, że dowody zostały zniszczone. Taka manipulacja dyskwalifikuje.
jazgdyni
@tri Zdaje się, że pracujesz w korporacji? To się temu wpisowi dziwię. Mówisz "inżynierowie" to i tamto, jakby byli niezależnymi formalnie i finansowo ekspertami, jak powiedzmy sędzia Tuleya. Oni pracują również w tym sensie, że są w pracy, za którą otrzymują wynagrodzenie, a także robią to, co im polecono. Już cię widzę, jak w ramach swojej dociekliwości uprawiasz w pracy swoją prywatę i wykonujesz niezależne działania.
jazgdyni
@ruisdael Sprawa jest taka prosta i jak wszędzie - są przyzwoici inżynierowie i są "kupieni". I ci, jak cała reszta kupionej populacji powiedzą wszystko, co chce ten, który płaci.
Oficjalny raport TECHNICZNY jest już opublikowany i nie wystarczy zaklinać parówek, ale cóż może o tym wiedzieć przedstawiciel tych, o których pisałem.