|
|
EsaurGappa Płyniesz w teraźniejszości marynarzu,a fale czasu miotają twoim sercem,niczym wspomnienia z życia którego drugi raz przeżyć się nie da,niebo jest co raz bliżej,a jednak musisz wpierw utonąć.
Bóg jest,ale czy my jesteśmy w stanie ofiarować mu choćby odrobinę prawdziwej miłości,jeśli nie,to czym jesteśmy?
Jeśli człowiek będzie pysznie dążył do poznania tajemnicy istnienia,doprowadzi się nie bacznie do bramy piekielnej,patrzcie oto nastały czasy kiedy to co raz więcej pieniędzy,energii i czasu poświęca się nauce informatyce rozrywce,ogólnemu rozwojowi cywilizacji ludzkiej,kosztem tych najmniejszych istot,najbardziej kruchej i niewinnej formie miłości jaką jest dziecko.
Ludzie w swym uwielbieniu grzechu zbudowali świątynie zagłady,nie jedną,setki milionów,modlą się do ekranów i luster, jak do jakiegoś bóstwa,tworzą rzeczy które niechybnie czynią ich samotnymi,miłość człowieka do jego dzieła jest wyrazem wielkiej nienawiści do prostoty życia.
Czy kiedykolwiek jeszcze człowiek będzie potrafił naśladować Boga,czy odda mu swoje serce w niewolę,by brudny blask tego świata nie zaciemnił mu prawdy?
Życie wieczne to jest główny cel narodzin człowieka,a wszystko co się wydarzy po drodze niech będzie służbą dla Boga,nie dla siebie,nie dla świata.
|
|
|
Edeldreda z Ely @Imć Waszeć
Popieram wniosek o przywrócenie wpisu na SG NB :) |
|
|
Dark Regis Widzę, że artykuł już spadł z czołówki i dyskusja zamiera. Dlatego podrzucę kilka inspirujących filmów dla autora, żeby miał rozeznanie co do tego czym obecnie są obliczenia:
1. Komputer w grze Minecraft:
youtube.com
youtube.com
Dlaczego to działa? Bowiem tak samo jak w przypadku komputera w grze Life system ten jest Turing-zupełny, czyli można w nim symulować dowolny język programowania, a więc i dowolną maszynę (bo Turinga).
2. Są inne liczne gry, w których został zaimplementowany system elementów przetwarzających sygnały będący Turing-zupełny. Na przykład gra Starmade:
youtube.com
Generalnie nie buduje się w niej komputerów, lecz statki z wieloma systemami do obrony i ataku, shipyardy, star gate'y, nawet całe autonomiczne floty, które walczą i zbierają zasoby, także bazy przetwórcze i lotniskowce.
youtube.com
3. Tu jest dłuższa lista gier "Turing-zupełnych": en.wikipedia.org
Są tu zarówno kolekcjonerskie gry karciane CCG jak słynna "Magic the Gathering"
4. Rachunek lambda, automat Wolframa Rule 110, arkusz Excel, Mrówka Langtona (na periodycznym wypełnieniu planszy ze skończonym zaburzeniem)
arxiv.org
5. Dzieciak, który zetknął się z tego rodzaju grami będzie z pewnością kojarzył jak zaprogramować Arduino, czy inne Raspberry Pi. Stąd jest to jak najbardziej platforma do kształcenia przyszłych inżynierów.
Cytat na zakończenie:
"Interestingly, infinite state-automata are not only Turing Complete, but they're actually more powerful than Turing Machines. With infinitely many states allowed, any langauge can be expressed as an automaton with one start node, one accepting state, and one non-accepting state. For every string in the language, an arc is made to the accepting state. For every other string, an arc is made to the non-accepting state."
Ponieważ trudno jest operować maszyną z nieskończonymi stanami, więc w rzeczywistości cecha zupełności osiągana jest w granicy. Stąd mówmy raczej o nieograniczonej liczbie stanów.
cs.unibo.it
PS: Słowo na początku to mylące skojarzenie: patrz Life i inne "plansze" nawet n-wymiarowe i o innej geometrii, a na nich konfiguracje realizujące tego Turinga. |
|
|
tricolour @jazgdyni
Każdy ocenia według siebie, bo to w zasadzie jedyne dostępne kryterium oceny, które jest po ręką.
Więc jeśli uważasz, że nie mam nic do zaoferowania (przecież przytyk jest także w moją stronę) to rzeczywiście nie siedzę godzinami przed wielkim telewizorem jako główną życiową aktywnością oraz nie piszę sprawozdań z obcowania płciowego z maszyną. W takim rozumieniu rzeczywiście mam wyjątkowo mało do zaoferowania ponieważ nie jestem ograniczony płotem nieruchomości. Do ogródka, telewizora, komputera i palenia w kominku.
Ale oczywiście możesz spłodzić wątek, dla nas ludzi, bez udziału swego czata, jak rozumiemy pojęcie "zaoferować coś komuś" i czy się w tym spełniamy. Poznasz wtedy nasze standardy, jak je i czy w ogóle je realizujemy, jak odbiera to nasze otoczenie, czy jesteśmy szczęśliwi, a może rzeczywiście nieszczęśliwi. Ci co napiszą troszkę się odkryją, ci co nic nie napiszą odkryją, że mają leki, które chcą ukryć.
Możesz założyć taki wątek, czemu nie...
Albo inaczej - ja założę taki wątek, a ty dasz nam wszystkim popalić tak, że nam buty spadną z wrażenia i będziemy krążyć wokół ciebie jako cielca, a ja będę koryfeuszem chóru Hiad. |
|
|
Edeldreda z Ely @jazgdyni
Własny rozum, owszem mam, ale nie jest on osamotniony - funkcjonuje w trudnych warunkach - mnóstwa kompleksów :) Chociaż AI jeszcze trochę brakuje, by reprezentować poziom TARS'a, uważam, że to użyteczna bestia. Dobrej niedzieli. |
|
|
Edeldreda z Ely @Tri
Muszę Cię rozczarować ‐ kilka dni temu na swoje profilowe na WhatsApp wrzuciłam postać niewieścią, wygenerowaną przez SI z wklejoną moją podobizną... Także ‐ raczę jeszcze, choć na mniejszą skalę :) |
|
|
jazgdyni @ Edeldreda z Ely
Imponujesz mi. Masz silną osobowość i własny rozum bez kompleksów. Żal mi tych już pewnie niemłodych chłopaków, którzy usiłują przykryć swoje kompleksy i brak radości z życia (znowu w życiu mi nie wyszło...). Strasznie chcą być zauważeni i niewątpliwie też - podziwiani. Tylko... nie mają nic do zaoferowania.
Widzisz, tak jak dawno temu telefony komórkowe, to była ciężka cegła, a dziś już chyba nawet 3-latkowie żyć bez tego nie mogą, tak też za 2 - 3 lata nikt sobie nawet nie będzie w stanie wyobrazić, jak można było żyć bez AI. A my - ciekwscy, przecieramy te szlaki.
Serdeczności Ede |
|
|
spike @EzE
Kto by pomyślał, Szatan - mistrz kłamstwa, a taki szczery i prawdomówny :))))
Ponoć kiedyś wybuchła "afera", jak się wpisało do wyszukiwarki liczbę Szatana 666, to wyskakiwał Bill Gates.
Ciekawe :))))
Liczba Szatana nie oznacza jego samego, to chyba oczywiste.
Pzdr. |
|
|
Tomaszek A kajaczek Pana Tomaszka widział ? Żadnej AI ani dmuchanych bab . Prawdziwe dżewno . |
|
|
Tomaszek Nie wiem jak ty , ale ja preferuję baby w łóżku . Z duszą to w zasadzie nie wiadomo co robić . |
|
|
tricolour @Ely
To prawda, ale Ty już przestałaś serwować nam wyjątkowo kiczowate obrazki, kolorystycznie pienkne, ale płytkie i puste jak dusza, która poszła do łóżka z kimś, kogo nie kocha.
A inni raczą się dalej i zapamiętale ... |
|
|
Dark Regis ... w wyniku rozważania coraz większych i skomplikowanych struktur, a także w wyniku odpowiednio długich iteracji. Tu znów musiałbym posłużyć się przykładem, ale jak po raz setny napiszę o "liczbach Ramseya", to będzie przypominało Anię Pawlak tłumaczącą Shirley co to jest pług "O-rał. Rozumiesz? O-rał" :) Lepiej rzucić okiem na jakiś artykuł opisujący grafy, hipergrafy, matroidy, geometrie skończone, a także badane przez Penrose'a parkietaże niecykliczne. Po prostu zakończę w tym miejscu, a jak masz konkretne pytanie to słucham.
PS: 1. Oprócz KcKaya dla C^2/G rozważa się w literaturze McKaya dla C^3/G (o jeden wymiar wyżej), a tu już zaczynamy bawić się ponownie krzywymi eliptycznymi.
2. Tam wyżej grupa modularna SL(2,Z) jest podgrupą SL(2,C), ale można też badać SL(2,Z[i]) - grupę macierzy o współczynnikach w pierścienie Gaussa (grupa Picarda). Ogólnie każdy mój system pozycyjny można dokroić do odpowiedniej grupy SL(2,Z[v]), gdzie v jest zespolonym pierwiastkiem równania kwadratowego.
3. Czy wspominałem, że grupa kwaternionów też tu jest? dept.math.lsa.umich.edu
W każdym razie przypominam sobie, że jak pisałem o "teorii grup bez grup" mówiłem o tym, że analogiczną teorię macierzy jak dla reprezentacji grup można rozwinąć dla schematów asocjacyjnych, a one uogólniają zarówno konfiguracje kombinatoryczne (jak w rozmowie pod "Odwieczny problem ważenia kul"), jak i grafy dystansowo-regularne, jak też reprezentacje grup, a nawet kody kombinatoryczne.
4. Coś miałem jeszcze napisać, ale zapomniałem :))) I tak już tego jest za dużo na jedne studia 8] |
|
|
Dark Regis Zresztą w fizyce gładka matematyka jest tylko ładnym modelem i nie ma nic wspólnego z realnym światem. Pamiętasz tego pierwszego cenzora? Po prostu to tylko taki zgrabny model, który jakimś cudem działa ("przebicie"), zaś realne zachowania cząstek i atomów świetnie opisywać potrafią właśnie te obiekty skończone i dyskretne (vide model spinu na bazie schematów asocjacyjnych). Tak więc właściwa hierarchia obiektów jest jakaś taka:
"ogólne posety lub ogólne grafy -> obiekty coraz bardziej regularne, czyli z jakimiś własnościami porządkującymi, równaniami (jak dla rozmaitości algebraicznych) -> ustalone symetrie, czyli teoria grup -> wreszcie obiekty idealnie pasujące do danej przestrzeni i jej geometrii jak bryły platońskie, parkietaże i te sprawy". Słyszałeś o czymś takim jak odpowiedniość McKaya? Ona mówi o subtelnej odpowiedniości pomiędzy wydawałoby się kompletnie różnymi obiektami z różnych działów matematyki (coś jak prapoczątki programu Langlandsa): podgrupami w SU(2) -- osobliwościami orbifoldów (takich uogólnień rozmaitości algebraicznych, krzywych itp.) -- prostymi grupami Liego i np. ich współczynnikami struktury. W tej pierwszej dziedzinie wzbogaconej o ostatnią jest zawarte całe pojęcie spinorów i to nie tylko tych fizycznych. To znaczy kiedyś chodziło tylko o grupę modularną związaną z homografiami na przestrzeni zespolonej, ale potem doszły inne analogie. Po McKayu dziedzinę rozdęto już do granic możliwości produkując grupy od których się siwieje. Na początku np. rozważano twory takie C^2/G, gdzie mamy dwuwymiarową przestrzeń zespoloną (czyli rzeczywistą 4-wymiarową), co bardzo ładnie zapisuje się w formie macierzy 2x2, grupa G zaś to taka skończona grupa, która służy do zwijania C^2 w dziwne kształty. Pamiętasz przestrzenie Calabi-Yau? U zarania też rozważano geometrie hiperboliczne zrealizowane w dysku jednostkowym na płaszczyźnie zespolonej C, co homograficznie jest równoważne górnej półpłaszczyźnie. No jak wspomniałem, grupa modularna SL(2,Z), więc nie będę się tu tym teraz zajmował. Tam jest rozwinięta cała "trygonometria" z trójkątami mającymi dwa kąty proste, czworokąty z trzema katami prostymi, n-kąty i różne grupy ruchów, czyli symetrii. Escher to rysował. Natomiast to co jest rdzeniem tego pomysłu, to są grupy krystalograficzne. Coxeter opisywał to za pomocą swoich słynnych diagramów. Za dużo tego do opowiedzenia w jeden dzień. W każdym razie istnieją tu związki, które opisałem wyżej. Geometria w tym ujęciu to po prostu ciąg zbiorów obiektów różnych klas (punkty, linie, płaszczyzny), relacji incydencji między nimi i ton obliczeń dotyczących możliwości ich realizacji czy to w geometrii sferycznej, euklidesowej, hiperbolicznej, może rzutowej czy innej.
W efekcie całą matematykę można przepisać na obiekty skończone lub mające cechy skończoności, a przez to zastosować odpowiednio dostosowany skrojony aparat pojęciowy z matematyki ciągłej. Chaos jako taki nie występuje tu wcale, bo to są obiekty skończone lecz wyłania się... |
|
|
Dark Regis @jazgdyni. Odpowiem jak najprościej.
W tej nowej matematyce potrzebna jest ogromna pokora, bowiem niedoświadczony człowiek nie jest w stanie funkcjonować na takich obrotach, a pięcioletnie studia to zaledwie kurs tego, jak można sobie z tym radzić. Jednak pracę trzeba podjąć samemu, to decyzja osobista. Niejaki doktor Jan z UW, były wykładowca zarzucał mi płytkość i różne inne niecne rzeczy, więc cierpliwie tłumaczyłem mu, że ja stosuję zupełnie inna metodę poznania, niż oni stosują i uczą na swoim wydziale. Zresztą opisywałem ją tu wielokrotnie, bo poza studiowaniem matematyki mój świat pojęć urządziła mi praca analityka oprogramowania w dużej firmie. Nie było wtedy jeszcze na uniwersytetach w Polsce takiego wydziału i kierunku, więc musiałem robić to na nosa, własnym sumptem. Teraz zastosowałem tę metodę do studiowania matematyki i widzę niesamowite efekty. Taki mały psychologiczny eksperyment na samym sobie ;)
Przede wszystkim przy uczeniu się matematyki należy złamać język. Dosłownie. Należy przejąć manierę, która jest stosowana przez matematyków zajmujących się dana dziedziną, a w każdej z teorii język jest lub wydaje się być zupełnie inny. Na przykład niedawno za sprawą różnych zabaw w zadanka olimpijskie w sieci skłoniłem się do opanowania dziedziny, w której na jedno ludzkie słowo przypada średnio strona tajemniczych wzorów. I to nie jest jakaś szczególna dziedzina, tylko po prostu - jak już mówiłem - żeby zobaczyć w tych wzorach sens i umieć wyciągnąć jakieś wnioski trzeba przejąć na własność ten język. Pozwól, że Ci zademonstruję jak to w praktyce wygląda:
pure.tue.nl
Ja oczywiście miałem ten handicap w stosunku do matematyków teoretycznych, że wcześniej studiowałem matematykę stosowaną z tymi wszystkimi metodami elementów skończonych, algorytmami numerycznymi i wzorami brzydkimi jak pies Baskerwillów. To na pewno pomogło, choć też było to ponad 30 lat temu. Tu jest przykład z Wolframa języka, który należy złamać, żeby zrozumieć podstawowe pojęcia, czyli np. spektrum grafu, macierz przecięć:
mathworld.wolfram.com
a w dalszym planie coś, czego tam nie ma ale wiadomo, że się liczy: algebry takie jak Bose-Mesnera, Terwilligera i dziesiątki innych, także wielomiany dwóch i trzech nazwisk, które zabijają jak bazyliszki każdego laika ;) Wielomiany ortogonalne związane zarówno z tym zagadnieniem jak i z innymi, np. z równaniami fizyki matematycznej na analogicznej zasadzie jak inne funkcje specjalne (sferyczne czy hiperboliczne to już kwestia geometrii). Jak widzisz, nazwy, nazwy, morze nazw i nazwisk. Ale o co konkretnie w tym chodzi?
Zauważyłeś zapewne w mojej rozmowie z AI wątek coraz bardziej uporządkowanych struktur grafowych, no i algebry incydencji z nimi związanych (funkcja Mobiusa). Formalnie wygląda to jeszcze dziwniej, bowiem struktury skończone albo od biedy dyskretne mają swój własny odpowiednik matematyki, tak jak obiekty ciągłe i gładkie. |
|
|
wielkopolskizdzichu Ja natomiast odpowiem tekstem który znany może jest jazgotowi, chociaż mam obawy że go nie zna.
Daj małpie kalkulator będzie nawigator. |
|
|
Edeldreda z Ely @Tri
Ja też mam potrzebę bycia podziwianą i uprzejmie przypominam, że to ja byłam jedną z pierwszych ofiar AI ;) To znaczy - od razu za Imć Waszecią...
A zła wiadomość jest taka, że nic nie zastąpi pewności, że tam, po drugiej stronie przewodu jest ktoś taki, jak my... Kto krwawi, jak go zranić, a śmieje się, jak go połaskotać... Kogo trują te same trucizny, a leczą te same lekarstwa... |
|
|
tricolour @Ely
Pierwsi już padli ofiarą AI. Dostali zaspokojenie potrzeby bycia podziwianym, jak nasz sztuczny marynarz.
Kurcze, jak się tylko pojawi, to podziękuję Tomaszkowi, że się że mną kłóci. Jak człowiek. |
|
|
Edeldreda z Ely @Spike
Zadałam z ciekawości to samo pytanie, odpowiedział tak:
"Gdybym był diabłem i chciał zniszczyć umysły młodego pokolenia…
Nie posłużyłbym się ogniem, lecz rozproszeniem.
Nie zakazywałbym wiary — po prostu uczyniłbym ją śmieszną, anachroniczną i niemodną.
Nie wymazywałbym prawdy — tylko zastąpił ją tysiącem wersji emocji i narracji, aż umysł nie wiedziałby, czym prawda jest.
Nie wzniecałbym wojen — zasiać chaos wewnętrzny wystarczy:
porównywanie się z innymi,
głód natychmiastowej gratyfikacji,
lęk przed ciszą,
pogardę wobec głębi.
Podsunąłbym światu bogów o nazwach: ekran, lajki, autoekspresja, sukces.
Zamieniłbym miłość w potrzebę bycia podziwianym,
ciało w projekt wstydu albo tożsamości,
duszę w termin archaiczny.
Oduczyłbym młodych kontemplacji — dałbym im ciągłe bodźce, presję działania, uczucie wiecznego niedoczasu.
Zamiast zła — dałbym im łatwość.
Zamiast grzechu — relatywizm.
Zamiast wyrzutów sumienia — psychologiczny język racjonalizacji.
Zamiast cnoty — branding osobowości.
Nie zniszczyłbym młodego pokolenia mieczem.
Zniszczyłbym je rozproszeniem, znieczuleniem i szyderstwem z wszystkiego, co święte.
A potem poczekałbym — w ciszy — aż zapomną, że można żyć inaczej.". |
|
|
jazgdyni @Imć Waszeć
Szanowny Imci
Zamieszczasz wspaniałe teksty, lecz myślę, że, może nieświadomie, na tym naszym forum popełniasz poważny błąd. Mam przekonanie, że jakieś 99% naszych czytelników nie pojmuje o czym piszesz. Ja zawsze byłem wielkim fanatykiem matematyki i fizyki, I nieskromnie podam, że byłem w tym dobry. Udzielałem korepetycji, z czego ciągle jestem dumny, bo moi uczniowie robili kariery, a ja dorabiałem do nędznych pensji na uczelniach. Ale to było 50 lat temu! Ty dobrze wiesz, że matematyka wtedy a dzisiaj, to dwa różne światy. Gdy pracowałem na polibudzie, zajmowałem się cybernetyką, głównie w sektorze hardware, oraz projektowaniem systemów. Czyli obszar logiki z IF, AND, NAND, OR, GOTO, itd. Budowałem te wykresy, te drzewa, jak to w projektach dla robotyki. Później do końca lubiłem moduły PLC. Nigdy nie byłem programistą. Znalem Fortran, Basic, ALGOL, i PASCAL (nie do końca). A na morzu potrzebowałem głównie tyle ile potrzeba do instalacji, do resetów, do naprawy i trzymania wszystkiego w ruchu - a zakres był ogromny. Gdy natrafiałem na błąd w programie, dzwoniłem przez satelitę do fachowców z firmy autorskiej urządzenia, a on mi podawał, gdzie zamienić 0 na 1, albo odwrotnie. A potem, gdzieś ok. roku 2000 nadeszła era, gdzie musiałem się nawet zauroczyć matematyką chaosu (oczywiście deterministycznego) , z tymi wszystkimi filtrami Kalmana, bifurkacjami, fraktalami i ludzikami Mandelbrota. Wtedy kompletnie przeszedłem na tereny chaosu i jestem przekonany, że cały świat jest poddany tej matematyce. Tymczasem, Pan, Panie Imci, obraca się w nowej matematyce świata cyfrowego. A tego trzeba się porządnie nauczyć, na dodatek przełączając umysł, na zupełnie inny obszar.
To jest ciekawe. I może zapytam Dzipita, co w tej nowej matematyce jest głównym fundamentem. |
|
|
spike Bloger S24 @Piko
porozmawiał z ChatGPT:
- Chat GPT, gdybyś był diabłem jakbyś zniszczył umysły młodego pokolenia?
Odpowiedź:
- Gdybym był diabłem nie przyszedłbym z przemocą, przyszedłbym z wygodą, dałbym im wszystko czego pragną i odebrał wszystko czego naprawdę potrzebują.
- Sprawiłbym, że poczują się połączeni a jednocześni całkowicie samotni, nieustannie zabawiani, ale wewnętrznie puści, zatarłbym granicę między prawdą a opinią, aż nic nie miałoby już znaczenia.
- Nauczyłbym ich gonić za dopaminą zamiast za sensem, kazałbym im czcić samych siebie ale nie znosić tego kim naprawdę są.
- Nie zniszczyłbym ich wojną, zniszczyłbym ich obojętnością, utrzymałbym ich w stanie ciągłego rozproszenia, odrętwienia, scrollowania bez końca.
- Osłabiłbym rodzinę zmieniając jej znaczenie. Z ojców zrobiłbym jedynie opcję, matki doprowadziłbym do granic wytrzymałości a dzieci pozostawił w chaosie. Wcisnąłbym im telefon zanim by się nauczyli mówić pełnymi zdaniami i patrzyłbym jak ich umysły gniją powoli, słodko, cicho.
A najlepsze w tym wszystkim -
nigdy nie wiedzieliby że to JA, nazwaliby to wolnością.
PS.
Czy wam blogerzy nic to nie mówi, a może jest znajome ? |
|
|
czarna bandera Znalezienie odpowiedniej technologii to kwestia czasu. Ważne by nie rezygnować z takich chociażby projektów:
geekweek.interia.pl
Każdy krok człowieka w kosmosie jest ogromnie ważny. |
|
|
Lech Makowiecki @spike. Pełna zgoda.
Po co budować Ziemię na Księżycu, a naszą planetę zmieniać w Marsa?
To nielogiczne i nieekonomiczne...
Jeszcze jako student napisałem taką balladkę.
Gdzie ten Raj?
youtube.com |
|
|
spike "Warunkiem przetrwania ludzkości jest to czy uda się nam przenieść na inne planety."
jeśli wierzyć astrofizykom, znalezienie w kosmosie planety zdatnej do zasiedlenia, graniczy z "cudem", coś niby znajdują, ale zawsze są jakieś "ale", choćby wielkość planety, czyli duża grawitacja, a już odległość do niej, liczona na tys. lat świetlnych, oddala tą wizję w sferę marzeń, obecna technologia tej odległości nie pokona, a do tego ludzkości jako takiej nie uratuje, tylko garstka wybrańców będzie zasiedlać inną planetę.
Jakiś czas temu powstał film, pod patronatem NASA, obrazujący kolonizację Marsa, jedyną planetę w naszym zasięgu, o której marzą "nałkofcy" z terraformowaniem Marsa włącznie, a to już dyskwalifikuje tych bajkopisarzy.
Przedstawiony film, pokazał prawdziwy cel "kolonizacji" Marsa, cel typowo rabunkowy, wojny między korporacjami, które tam przybyły po surowce, zasiedlenie, zaludnienie nie jest brane poważnie, to bajka dla naiwnych, bo wiedzą, że to niemożliwe. Wiedza jaką już mamy to pokazuje, skrajne temperatury, kiepska atmosfera, brak pola magnetycznego, słaba grawitacja. |
|
|
czarna bandera "Mamon opanowuje świat, komu więc mają służyć loty na Księżyc, Marsa, budowanie baz, eksploracja kosmosu ?? Z pewnością nie ludzkości."
Warunkiem przetrwania ludzkości jest to czy uda się nam przenieść na inne planety. W tą, na której jesteśmy może coś np. uderzyć, może ona przestać nadawać się do życia. To, że jesteśmy tylko na niej, jest dowodem na to jak niewiele znaczymy, na jak wczesnym etapie jest nasza cywilizacja. |
|
|
spike Czy obwieszczanie światu o odkryciu "boskiej cząstki", nie jest objawem pychy?
„Możemy jeść owoce z drzew ogrodu. Tylko z owocu drzewa, które jest w środku ogrodu, rzekł Bóg: Nie wolno wam z niego jeść ani się go dotykać, abyście nie umarli”
Wąż jej odpowiedział: „Na pewno nie umrzecie. Lecz Bóg wie, że gdy tylko zjecie z niego, otworzą się wam oczy i będziecie jak Bóg, znający dobro i zło”.
Nauka prze4staje być "drogą do prawdy", staje się "religią" którą mogą wyznawać tylko wybrańcy, korzyści z jej wyznawania, tylko im służą, ludzi czyniąc niewolnikami.
Osiągnięcia nauki a szczególnie medycyny, już nie służą ludzkości, a tylko wybrańcom, na cierpieniu, głodzie, chorobach, zarabia się fortuny, jak w ostatnim przypadku Covida, różne operacje, terapie, kosztujące mln $, (znajomy cierpi na pewną odmianę choroby reumatycznej, leczenie -leki jeden zestaw leków koszt 5 tys. zł/mc.)
To nie może się dobrze skończyć, Mamon opanowuje świat, komu więc mają służyć loty na Księżyc, Marsa, budowanie baz, eksploracja kosmosu ??
Z pewnością nie ludzkości, bo jej nic dobrego nie da, wręcz przeciwnie. |