|
|
jazgdyni Mocne! Ale głupie. |
|
|
jazgdyni Kombinuj dalej ten bełkot. |
|
|
wielkopolskizdzichu 1. Nie powołuję się na panią od polskiego z III B, tylko na redaktora naczelnego Redakcji Słowników Języka Polskiego.
2. Ewidentnie widać po twej pisaninie yzgocie*, żeś był tłuczony w szkole, ale nie po tyłku, lecz po głowie.
* zakładając że y na początku jest bezdźwięczne, łatwiej będzie nazywać yazgotazgdyni słowem: zygot.
|
|
|
jazgdyni Nawet do swojego nieuctwa przyznać się nie potrafisz, powołując się na panią od polskiego z III B.
Śmieszne i żałosne.
Ps. A za jot w nazwisku od tych Zamoyskich miałbyś parę razy batem po dupie. |
|
|
wielkopolskizdzichu 1. Oba zapisy nazwiska, Zamojski jak i Zamoyski są prawidłowe i żaden nauczyciel dwójki za to nie postawi. Natomiast za zapis stolyca już może.
2. Ostatni na tronie polskim Stanisław August przyznawał. Maria Teresa co najwyżej zatwierdziła tytuł z tej racji że ordynacja Zamojskiego stała się częścią Austrii.
3. Władysław Zamojski to ostatni właściciel Kórnika, który swój majątek i zbiory przekazał państwu polskiemu, wraz z zakupionym przez siebie kawałkiem Tatr, z Morskim Okiem. Adiutantem cara nie był.
Potomkom kniaziów w żaden sposób nie przeszkadzała służba dla cara. Tacy jak Sanguszkowie i Czetwertyńscy byli jeszcze przed ostatnim rozbiorem opłacani z kasy trzech czarnych orłów, w związku z tym podniecanie się wielkością pochodzenia czy to od Giedymina czy to od Rurykowiczów, o twej bezdennej głupocie świadczy. |
|
|
jazgdyni Zdzichu - niedouczony tuman.
Jeśli ja mam braki wiedzy, to ty niestety jesteś skończonym głupkiem. Kto to jest Władysław Zamojski? Znałeś, lub słyszałeś o takim? Ja nie. Aha, może tobie chodzi o Władysława Zamoyskiego? I tu znów problem - którego? Pewnie chodzi o generała, sprzedawczyka i adiutanta cara. I wbij to sobie do łba baranie, że władcy polscy hrabiowskich tytułów nie przyznawali, a stara szlachta miała takich zawsze w pogardzie. Do dzisiaj zresztą, bo mam doby kontakt z Montrésor. Jelita otrzymały tytuł hrabiowski od Habsburgów (wiemy, jak oni Polaków kochali) i to przez niekoronowaną "cesarzową" Marię Teresę. Albo przez innych polakożernych Austriaków.
Przestań się biedny człowieku nieustannie kompromitować. Skończ wreszcie choćby podstawówkę. |
|
|
wielkopolskizdzichu "Rozumiem twoją życiową filozofię - jak dają, to brać!"
Linia z której się wywodzi Władysław Zamojski ma ten tytuł od 1778 roku.
Widzę, że o tej Osobie pierwszy raz usłyszałeś.
Moja konkluzja jest następująca.
Masz braki w wiedzy, ale próbujesz się zgrywać na giganta logiki i analizy.
Niestety, ale bez znajomości historii, czyli związków przyczynowo skutkowych gigantem nigdy nie będziesz.
No...może dla pisowców. Mógłbyś występować zamiast Jakimowicza u boku Ogórek. Podobnie jak ty błyskotliwy. |
|
|
jazgdyni Może nie śmierdzi tylko obco pachnie kolego. Kto mu ten tytuł podarował? Jaki polski władca?
Rozumiem twoją życiową filozofię - jak dają, to brać! |
|
|
wielkopolskizdzichu Tytuł hrabiowski Władysława Zamojskiego jazgotowizgdyni śmierdzi. |
|
|
tricolour Hehehe...
Coś z podwórka
onet.pl |
|
|
wielkopolskizdzichu Myślałem że otrzymam choć próbę wyjaśnienia skąd się wzięło w twej pisanie teza o zarażeniu Prusów Bizancjum, a tym czasem dostałem radę abym przewertował historię Krzyżaków i Wielkich Mistrzów.
Tak się składa, że historia średniowiecza jest moim konikiem i wielokrotne analizy nad przyczynami rozwoju Zakonu, jego upadkiem, ale jednocześnie zaczynem do powstania nowoczesnych Niemiec stoją w swym efekcie za tym, aby nazwać twoje tezy, bzdurą którą może napisać ktoś nie mający pojęcia o Krzyżakach i Bizancjum, ich strukturze władzy, a nawet architekturze, Krótko pisząc Zakon był diametralnie inny niż Bizancjum, temu właśnie zawdzięcza swój sukces.
Po części wynika to z tego, iż twórcy Zakonu nie mieli styczności z Bizancjum, albowiem pierwsze krucjaty opierały się na Frankach, a nie na Niemcach. Dopiero w III krucjatę żywioł niemiecki się zaangażował pod dowództwem Barbarossy, potem Leopolda, ale ich kontakty z Bizancjum były dość mizerne, ograniczyły się do walki o Cypr. W każdym razie to uczestnicy III krucjaty których większość, Bizancjum na oczy nie oglądała, powołała do istnienia Zakon
IV krucjata, w którą, ponownie byli zaangażowani głownie Frankowie, którzy zdobyli Konstantynopol, miała z Bizancjum wiele do czynienia, bo w końcu je zdobyła tworząc Cesarstwo Łacińskie.
Najwyraźniej mylisz Krzyżaków z Krzyżowcami. |
|
|
mjk1 Najpierw uwaga ogólna.
Każdy portal i Nasze Blogi też, jest tak skonstruowany, że zanim rozwinie się jakaś konstruktywna dyskusja, notka znika ze strony głównej i prawie nikt do dyskusji już nie wraca, przez co dyskusja, czasem bardzo rzeczowa, traci swój edukacyjny charakter.
Postaram się więc rozwinąć temat przy najbliższej nadarzającej się okazji.
Teraz tylko pobieżnie.
New Deal to klasyczny Keynesizm, wprowadzony tylko w krótkim okresie czasu i zaledwie w kilku dziedzinach gospodarki. Po zakończeniu tych programów, jak Pan zapewne wie, wszystko wróciło do normy i ponowny kryzys wybuchł już w 1937 r.
Zanim Pan mnie wyklnie, musi przyjąć do wiadomości, że dokładnie to samo rozwiązanie wprowadzili w 1933 r. tzw. naziści. Podstawy teoretyczne stworzył jednak nie Keynes a Georg Friedrich Knapp, choć założenia ogólne były prawie identyczne. W Niemczech a właściwie w III Rzeszy, nie zaprzestano jednak tego programu i funkcjonował do samego końca wojny. Żeby go przerwać, dopiero wojska okupacyjne musiały wprowadzić inflację, która go zatrzymała.
Jeżeli chodzi o helikopter Friedmana, to musimy go wprowadzić. Innej alternatywy nie ma.
Dlaczego?
Pozwoli Pan, że zakończę pytaniem.
Siła nabywcza polskiego społeczeństwa to zaledwie czterdzieści kilka procent PKB.
Co z tego wynika?
Tylko tyle, że nasze społeczeństwo potrafi wykupić tylko czterdzieści kilka procent tego, co produkuje.
Kto ma wykupić resztę?
Jeżeli potrafi Pan odpowiedzieć na to pytanie, zrozumie, że wprowadzenie helikoptera Friedmana jest koniecznością.
Można oczywiście wprowadzić rozwiązania Knappa, Kaleckiego, czy Keynesa, ale rozwiązanie Friedmana eliminuje wady wcześniej wymienionych rozwiązań |
|
|
jazgdyni @mjk1
Coś często ostatnio słyszę o tym helikopterze. Szczególnie wśród krytyków władzy (np. Warzecha). Czyżby stało się to akurat modne, bo pozwala szczypać Morawieckiego?
Natomiast nikt nie chce mówić i obiektywnie oceniać New Deal'u Roosevelta, a także roli Planu Marschalla. A akurat, to nie są rozważania czysto teoretyczne, tylko gruby katalog faktów.
A co do znaczenia i wagi giełd w ekonomii i gospodarce pozwalam sobie mieć inne zdanie. To potężny instrument - i tu zgoda - gry rynkowej o niesamowitym impakcie. |
|
|
Jabe Do rzeczy proszę. |
|
|
mjk1 Słowo się rzekło, kobyłka u płota Dżabe.
Ciemny lud i ciemny Dżabe powinieneś uczciwie napisać.
Słyszałeś o helikopterze Friedmana?
Słyszałeś. Szkoda jednak, że słyszałeś a nie czytałeś. Sam przyznawałeś wielokrotnie, że wiedzę czerpiesz tylko z Internetu a wiedza zawarta w bibliotekach jest dla Ciebie nic nie warta. Dlatego o helikopterze Friedmana wiesz dokładnie tyle, co przekazali Ci inni. Przypuszczam, że głównym i jedynym Twoim edukatorem był patafian w muszce zwany „krulem”. Opowiedział Ci, jak to Friedman opisywał sytuację, co stanie się, jak rozsypiemy nad jakimś krajem, pieniądze z helikoptera. I jako przykład podał Rodezję, która zmieniła po pewnym czasie nazwę na Zimbabwe.
Sprawdziły się rozważania Friedmana nieprawdaż? Prawdaż.
Niestety drogi Dżabe, ten stary cwaniak Friedman, rozpatrywał również sytuację, co stanie się, gdy rozsypiemy pieniądze z helikoptera, nie tylko nad biednym krajem, ale także nad bogatym.
Tego jednak już Twoje guru Ci nie przekazało, więc o tym nie masz bladego pojęcia.
Jeżeli jednak cokolwiek o tym wiesz, to napisz, kiedy, gdzie i z jakim skutkiem rozsypano pieniądze z helikoptera nad Europą.
Dla ułatwienia podam Ci, że było to w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych XX wieku.
Próbuj, a najlepiej poproś swoich edukatorów o pomoc Dżabe.
Wizyty w bibliotece nie proponuje, bo nie wiedziałbyś nawet jak się w niej poruszać a co dopiero korzystać.
Pozdrawiam słodko Dżabe.
|
|
|
mjk1 Nie potrzeba ani specjalnej chęci, ani siły. Wiedza jest na wyciągniecie ręki.
Ja, podobnie jak Pan, kończyłem uczelnię techniczną i miałem tylko jeden semestr ekonomii, wtedy z przymiotnikiem polityczna.
Nie chcieliśmy tego słuchać, bo rzeczywistość wyglądała inaczej a raczej tak nam się wydawało, że wygląda inaczej. Nie mówili całej prawdy o ekonomii w naszej części Europy, ale dokładnie omawiali wady systemu istniejącego po drugiej stronie żelaznej kurtyny.
Tam było dokładnie tek samo. Też omawiano wady naszego ustroju, przemilczając wady swojego.
Ja zainteresowałem się ekonomią na serio, dopiero jak u nas zainstalowano kolejny jedynie słuszny ustrój.
Przeżywszy socjalizm rozumiałem doskonale, że z próżnego i Salomon nie naleje, ale nie mogło mi się pomieścić w głowie, że ludzie żarcia po śmietnikach szukają a jednocześnie producenci, nie mogąc znaleźć nabywców, niszczą żywność idącą w tysiące ton. Zadałem, więc sobie pytanie, czy czasem nauczyciele, mówiąc o wadach systemu zwanego kapitalizmem nie mieli racji.
Wystarczyło pójść do biblioteki Akademii Ekonomicznej w Katowicach, która teraz jest Uniwersytetem. Akademia, nie biblioteka. Nie tylko znalazłem potwierdzenie słów tamtych nauczycieli ekonomii. Znalazłem również rozwiązania tych problemów, które podali w swych pracach wymienieni przeze mnie we wcześniejszym wpisie ekonomiści.
Nie polecałbym jednak tej wiedzy nikomu, gdyby rozważania teoretyczne nie sprawdziłyby się w praktyce. Okazało się, że wszystkie bez wyjątku zostały wprowadzone i wszystkie bez wyjątku z rewelacyjnym, przewidzianym w teorii, skutkiem. Niektóre za naszego życia. Najlepiej jednak sprawdził się system zaproponowany przez Friedmana, który wprowadzono na krótko nawet w naszym kraju w latach dziewięćdziesiątych XX wieku.
Jak będę maił okazję opiszę, choć nie jestem jedyny na tym portalu, który te zagadnienia zna.
Na koniec krótkie wyjaśnienie. Giełda o której Pan napisał, ma dokładnie tyle wspólnego z ekonomią, co totalizator sportowy. Zauważył Pan chyba, że w totolotka ludzie często wygrywają. Większość jednak przegrywa. Wygranym jest jednak za każdym razem totalizator zwany sportowym.
Pozdrawiam Pana.
|