Otrzymane komantarze

Do wpisu: UWAGA Pseudonim Balbina
Data Autor
VivaPalestina
cośtamzgdyni "Tu kolego za dużo nie namieszasz." Wcale nie mam zamiaru mieszać. Starczy, że ty to robisz. Zawsze murem za partią, nie?
Es
Ty naprawdę na tej emeryturze się nudzisz. Film otworzylem ze wzgledu na Drwala, a poniekąd niesiony ciekawością sensacji jakie przyniósł nieznany mi gość. Ale dałem radę wysłuchać z dziesięć minut tego słowotoku, nie docierając- grubo jak piszesz- do tytułowego tematu.  Tak ze w sumie nie wiem czy mam czego żałować 
jazgdyni
@Hornblower Nie zauważyłem gościa, bo jak napisałem omijam różnych dziwnych. Tu akurat był u Drwala, więc się skusiłem. Oni są tacy prymitywni, tacy schematyczni. Ochrana, potem  Czeka ( dumnie przypomnę, stworzona przez naszego rodaka Felka, który w niemieckim Muzeum Historii Europy został przedstawiony jako najwybitniejszy Polak w historii naszego kontynentu (drugim i ostatnim był zataczający się Kwaśniewski), już przegrywają nawet z AI. Szkopy mają specjalne lornetki, którymi nas obserwują.
jazgdyni
@VivaCośTam Dziękuję, że tak "fachowo" ujawnił szanowny kolejną twarz karnego funkcjonariusz. Tu kolego za dużo nie namieszasz. Ale rozumiem - płacą, to trzeba pisać. Żadna praca nie hańbi, ale na całe życie wypala czy to sierp i młot, czy to hakenkroic, czy to gwiazdę dawida na czole, na dupie i na tym małym fiutku.
jazgdyni
@u2 Ja Morawieckiego nie oceniam w pełni krytycznie. Wolałbym dać mu piątkę, ale daję trzy z plusem. On po prostu ma taki charakter. Nie potrafi być cwaniakiem jak Orban.
jazgdyni
@Ijontichy To w starożytnym Rzymie też już opluwali? Odważni. Można było przed śmiercią wszystkie członki stracić.
spike
Kiedyś była jakaś "afera" z Kaczyńskimi, ponoć znaleziono jakieś dokumenty na ich ojca, było nawet jakieś dochodzenie, czy sąd, sprawa upadła, już nikt nie rusza tej sprawy, widać była szyta. Jak się mówi, "po czynach ich poznacie", jakby ktokolwiek z Kaczyńskich by się wysługiwał agenturze, to byłby tak prześladowany, niszczony, a nawet zorganizowano na nich zamach przez ludzi, którzy mają wiele na sumieniu, więc mogliby zmusić Kaczyńskich szantażem, a nic takiego nie miało miejsca. Weźmy Tuska, o którym się mówi że jest agentem TW Oskar, nie zdementowania, nie ma dokumentów, ale "owoce" jego działalności by to potwierdzały, np. powiązania z niemieckimi DM, to na jakąś szemraną fundacje, to na jakiś album o Gdańsku, czy wreszcie, na zorganizowanie partii, potem działanie na rzecz Niemiec, poprzednio, a szczególnie obecnie. Jakby gospodarcze powiązania z Niemcami, były dla Polski korzystne to owszem, ale my tracimy, gospodarka jest niszczona. Miejmy nadzieję, że to są ostatnie dni działalności tego osobnika, wulgarnie zwanego.
sake2020
W odpowiedzi na -,,fanatyzm rzadko bywa spokojny''- Świeta prawda -fanatyzm starej ,ordynarnej awanturnicy Katarzyny Augustynek to też zapewne  gwoli poświęcenia choć myślę że to sposób dorabiania sobie do emerytury. Stąd dehumanizacja prezydenta Dudy i Kaczyńskiego i życzenia im śmierci.Fanatyzm dziennikarzyny -to nie żaden solidny dorobek a zwykła chęć zaistnienia i oczekiwania po reżimie że nagrodzi te wysiłki.bez sprawdzenia czy prawdziwe. W sumie więc fanatyzm to droga  prowadząca do pieniędzy .
sake2020
@Vivaalestina....Ale jak widzę ,,trochę ironii'' z mojej strony pod adresem dziennikarzyny od razu pana i niektórych tutaj tak  bardzo wzburzyło .że ruszyliście hurmem do obrony cnót i dorobku tego posłańca nowin.
Hornblower
O, to dość późno pan zauważył pana Leszka Szymowskiego. Ja go zauważyłem 7 grudnia 2022 r, kiedy to pan Leszek Szymowski zamieścił taki oto wpis: "Dzisiejszy premier był dwukrotnie zarejestrowany przez STASI (Służba Bezpieczeństwa wschodnich Niemiec) jako tajny informator. Jednak szczegółów współpracy nie można poznać ze względu na utajnienie jego teczek. O dwukrotnej rejestracji Morawieckiego mówią dokumenty, które odkryłem przez przypadek, badając aktywność Grupy Operacyjnej "Warszawa". To specjalna grupa wywiadu STASI, która działała w Warszawie (jej siedziba mieściła się w ambasadzie NRD przy ulicy Szucha). Zajmowała się dostarczaniem wywiadowi niemieckiemu cennych dla niego informacji z Warszawy. Pierwszy z zapisów ewidencyjnych, z lata 1989 r, mówi o pozyskaniu do współpracy źródła o pseudonimie "Student". Podane są jego personalia, w tym nazwisko i imię (Morawiecki Mateusz), data urodzenia (20 czerwca 1968). Jest również nazwisko oficera, który zaakceptował werbunek. To major Carl-Heinz Scharpegge - ówczesny rezydent wywiadu STASI w Warszawie i szef całej, działającej w PRL grupy operacyjnej "Warszawa". Drugi zapis, późniejszy o kilka miesięcy, mówi z kolei o zarejestrowaniu źródła o pseudonimie "Jakob" i przedstawia dane osobowe dzisiejszego premiera RP. W obu przypadkach przy nazwisku Morawieckiego sporządzona jest adnotacja "Inofizielle Mitarbeiter" co oznacza "Nieoficjalny Współpracownik". Tak w STASI określano informatorów najwyższej kategorii. Odpowiadało to Tajnemu Współpracownikowi w polskiej Służbie Bezpieczeństwa. Nie znamy szczegółów pozyskania Morawieckiego do współpracy. Nie wiemy również w jaki sposób przebiegały jego kontakty ze STASI. Wszystko dlatego, że teczki IM "Student" i "Jakob" są utajnione. Dwukrotnie składałem w Berlinie wniosek o ich odtajnienie i dwukrotnie uzyskałem odpowiedź "ABSAGE" co w języku niemieckim oznacza "Odmowa". Co się stało z teczkami Morawieckiego po upadku NRD? Jak wszystkie archiwa b. STASI, zostały przejęte przez BND czyli Bundesnachrichendienst czyli niemiecki cywilny wywiad zagraniczny. Co działo się z nimi dalej - pozostaje tajemnicą niemieckiego państwa". "W 2019 roku, gdy po raz pierwszy dotarłem do zapisów na temat premiera, zwróciłem się do Mateusza Morawieckiego, oficjalnie, poprzez rzecznika rządu, z prośbą o odniesienie się do tego. Odpowiedzi nie uzyskałem ani wtedy ani dziś". I co? Nic. Nikt nic nie wyjaśnił, nie złożył pozwu sądowego.  Konferencja prasowa w Sejmie RP, w której autor wziął udział wraz z Grzegorzem Braunem i Januszem Korwin - Mikke była jedyną publiczną reakcją polityczną na opublikowaną wiadomość o dwukrotnej rejestracji (w latach 80.tych) Mateusza Morawieckiego jako informatora STASI. Żaden z obecnych na konferencji dziennikarzy nie zadał w tej sprawie żadnego pytania.  I co, w naszym bantustanie można bezkarnie rozpowszechniać takie kalumnie?
tricolour
Jakaś dziennikarzyna napisała (i wydała, o zgrozo)  siedemnaście książek więc się nie liczy. Chce teraz zaistnieć jednym wywiadem, niespełna godzinnym, po którym zaistnieje wreszcie. Przecież to oczywiste... 😛😛😛 PS. Fanatyzm, objawy: Skrajne emocje – fanatyzm rzadko bywa spokojny. Przeważają: gniew, pogarda, entuzjazm do poświęcenia. Dehumanizacja – przeciwnik staje się „nieludzki” i zasługuje na zniszczenie, fizyczne lub symboliczne.
VivaPalestina
sake3 "I wszyscy mamy się w nabożnym skupieniu pochylić nad tą nowiną, a raczej plotką dlatego że jakaś dziennikarzyna chce zaistnieć w internecie w charakterze ,,gadających głowy''?" Nie musimy, każdy ma swój rozum i powinien z niego korzystać. A ten "dziennikarzyna" ma dość solidny dorobek i nie lekceważyłbym z góry tego co mówi. Dałabyś sobie uciąć rękę, że ten "dziennikarzyna" się myli? "Głupkowaty komentarz o TAKICH bliźniakach i ironia pod adresem nieżyjącej ich matki świadczy ,że pan połknął haczyk i to bez drążenia tematu." Dlaczego głupkowaty? Trochę ironii nikomu jeszcze nie zaszkodziło. Ale rozumiem, że dotknąłem bardzo wrażliwej struny...
sake2020
@VivaPalestina.......Czyli ten pan występujący  na Youtube jest tylko, posłańcem nowiny''? I wszyscy mamy się w nabożnym skupieniu pochylić nad tą nowiną, a raczej plotką dlatego że jakaś dziennikarzyna chce zaistnieć w internecie w charakterze ,,gadających głowy''? Chyba tylko po to takie indywidua jak ten niewydarzony ale żądny rozgłosu ,,dziennikarzy śledczy'' wymyślają takie wydumane teksty bo newsy a nie fakty są dziś sposobem na zainteresowanie takich jak pan.  Głupkowaty komentarz o TAKICH bliźniakach i ironia pod adresem nieżyjącej ich matki świadczy ,że pan połknął haczyk i to bez drążenia tematu.
VivaPalestina
Autor stosuje starą ha-zarską sztuczkę. Zamiast drążyć temat, dociekać żądać dowodów to dyskretnie dezawuuje posłańca złej (niewygodnej?) nowiny. "nie przepadam za takimi okrągłymi mężczyznami", "mają na twarzy cały czas uśmieszek", "Tak blisko Urbana, czy Michnika i biednego Lisa". (Ja np. nie przepadam za niechlujnymi, nieogolonymi facetami z czupryną a'la jaskiniowiec) Choć z drugiej strony oczywistym jest, że matka TAKICH bliźniaków musi być z definicji niepokalana, prawie jak Maryja.
u2
"Morawiecki nie potrafił zgadnąć, czy notoryczna kłamczucha Ursula van der Leyen znowu łże" Kiedy wysłała Tuska, aby został premierem the Banana Republic of Bolanda to już doskonale wiedział co się święci. Wygrał antypis, koalicja hejtu i obciachu, którą interesują tylko POsadki i Stołki, w skrócie PiS. Byleby się nachapać więcej niż zmieści brzuch :) Ale i tak Morawiecki podwoił wpływy do budżetu i na wszystko była kaska. Pomimo pandemii i wojny. Teraz w rok Tusk narobił rekordowej dziury budżetowej, oficjalnie 289 mld, ale nalezy dodać 105 mld obligacji w BGK. I znowu na nic nie ma kaski jak za pierwszego Tuska. Przypadek? Nie sądzę :)
Ijontichy
audacter calumniare, semper, aliquid haeret Stare...od zawsze znane
Do wpisu: EDUKACJA DZISIAJ. Śmierć mentalna ludzkości
Data Autor
jazgdyni
@Es Ciekawe... Temat do dyskusji. Lecz to dosyć jałowe w epoce chaosu, gdy upada cywilizacja, kultura, nauka, a technika pędzi w funkcji wykładniczej.
jazgdyni
Cześć Imci. Trochę sobie z tym moim pogadałem, jak szukałem konkretnego określenia mojego pragmatyzmu. Tak to było: - To bardzo ciekawe pytanie, bo dotyka napięcia między praktycyzmem a czystą spekulacją intelektualną. Osobę, która ceni sens, zrozumienie i konkretne korzyści z działania, można nazwać: 🔹 Pragmatykiem To ktoś, kto ocenia wartość idei, działań i teorii przez pryzmat ich praktycznych rezultatów. W filozofii pragmatyzm (np. William James, Charles Peirce) uznaje prawdę za to, co działa — a nie za to, co "ładnie wygląda na tablicy". 🔹 Utylitarystą poznawczym Choć to określenie rzadziej spotykane, pasuje do kogoś, kto bada lub tworzy tylko wtedy, gdy spodziewa się użytecznego rezultatu poznawczego lub technologicznego. 🔹 Realistą funkcjonalnym To trochę własne określenie, ale dobrze oddaje sens — człowiek, który uważa, że funkcja i zastosowanie są miarą wartości intelektualnej pracy. Co do Twojej uwagi o matematykach: W matematyce jest głębokie pęknięcie między: czystą matematyką — gdzie badania mogą nie mieć żadnego znanego zastosowania, ale mają elegancję, wewnętrzną spójność, są często "sztuką dla sztuki", a matematyką stosowaną — która służy np. inżynierii, ekonomii, informatyce, medycynie. Niektórzy „czysto matematyczni” badacze rzeczywiście bywają arystokratami abstrakcji – ich praca jest bardziej jak kompozycja muzyczna lub poezja: nie musi służyć, tylko być piękna i prawdziwa. Ty zaś – jeśli dobrze rozumiem – stoisz po stronie mądrego pragmatyzmu, który pyta: „Jak to pomoże człowiekowi?” I to też jest bardzo szlachetna, inżynierska postawa.
Dark Regis
Działa? No ba. I zauważ, że to co pisałem wyżej tu ma jak najbardziej sens. Te funkcje S(.,.) z teorii liczb (w oryginale mała sigma) są jak sprowadzone do wspólnego mianownika funkcje tworzące Dirichleta, gdzie w mianowniku mamy k^s mathworld.wolfram.com A na dole mamy co? No właśnie wzór inwersyjny Mobiusa (vide artykuł o transformacjach funkcji tworzących), który wiąże się też z tożsamością Abela. Bingo! Tak właśnie wygląda poważne zajmowanie się matematyką, mój drogi. Potrzebny jest do tego czas, zdolności lub jeszcze więcej czasu, inteligencja albo czas (bo trzeba zauważać w lot analogie), chęć i motywacja lub jeszcze więcej czasu (u niektórych do świętego nigdy, bo zostają zaczopowani na polskich studiach, żeby samemu nie szukać i nie stwarzać zagrożenia dla katedr czerwonej sitwy), pokora, żeby nie odkorkować i wreszcie końskie zdrowie. No to masz jeszcze jedno twierdzonko: Niech r(k,n) będzie liczba sposobów zapisu n jako sumy k kwadratów liczb całkowitych. Lagrange stwierdził tylko, że r(4,k)>0, gdzie k>0. Tymczasem z teorii form automorficznych, a konkretnie modularnych wynika znacznie więcej: r(4,n) = 8*S(1,n)-32*S(1,n/4), gdzie S zdefiniowałem powyżej. Czy po tym mikrowykładzie rozumiesz już dlaczego trzeba matematykę poznawać bardzo szeroko i głęboko, żeby cokolwiek potem móc w niej zrobić? To nie jest zabawa dla dziewczynek, że się tak wyrażę, i nie chodzi mi to o mizoginię, tylko o popularne powiedzenie z czasów moich studiów na PW. W kwestii fizyki kwantowej na razie się nie wypowiadam, bo dopiero jestem na etapie matematycznym, czyli grup i algebr Liego, reprezentacji, wielomianów ortogonalnych, operatorów i takim tam "michałków" :))) Ach, przypomniał mi się jeszcze jeden ciekawy przypadek z "teorii grup bez grup", czyli schematów asocjacyjnych i np. grafów dystansowo regularnych (schematy P-, Q-wielomianowe, co też jest formą inwersji i wiąże się z OP Krawczuka i Meixnera, a stąd z teorią momentów w probabilistyce). Uogólnienie teorii grup polega tu na tym, że podobnie zachowują się reprezentacje macierzowe i ich charaktery, a nie że jest jakaś transformacja elementów. Mamy tam uogólnienia i analogie wielu innych pojęć z teorii grup jak np.: centralizator [G,G], centrum grupy Z[G], w związku z tym ciągi centralny, sub-. wreszcie twierdzenia Sylowa. To właściwie wystarczy dla mnie, żeby uzasadnić stwierdzenie o "teorii grup bez grup". W teorii schematów Grothendiecka (czyli tych innych schematów) jest podobnie, ale to już opowieść na inne czasy, chyba, że jeszcze się nie znudziłeś matematyka wyższą, czyli tą prawdziwą :)))) Pozdrawiam. PS: Te twierdzonka z teorii liczb, to oczywiste nawiązanie do mojego artykułu "RIP John Horton Conway" i do teorii "wielkiego bimbru", a także do wykładów Richarda Borcherdsa w sieci. Ponieważ obejrzałem te wykłady, zrozumiałem to chyba mogę nazwać się m.in. jego wirtualnym studentem? :))
Dark Regis
Zbudowałem nieskończoną w cztery strony "macierz", czyli funkcję U: ZxZ-> Z, a nie jak zwykłe macierze Riordana F:NxN->Z. U mnie ta tablica U miała niezerową część dla ujemnych indeksów (wstawiasz w U[0,0]=1 i w reszcie tego wiersza 0 i posługujesz się regułą generowania wyrazów U[n,k]=2U[n-1,k]+U[n-2,k-1] rozszerzoną na ujemne wiersze i kolumny). Co ciekawe, gdy przekręci się taka tablicę za pomocą operatora W[n,k]=U[n-k,k], to jej dodatnio-dodatnia ćwiartka staje się już macierzą Riordana (z 1 na przekątnej), ale dodatkowo ujemno-ujemna ćwiartka staje się kopią tej dodatniej, tyle, że z naprzemiennymi znakami w kolumnach. To jest właśnie taka "inwersja" opisywana w pracach Riordana, i którą sie wyłuszcza w dowodzie tożsamości Abela, a także służy do wytłumaczenia roli ekstra parametru u Vilenkina. Zrobiłem przegląd tylko części dotyczącej kombinatoryki, ale to czubek góry lodowej. Wielkich matematyków jest dużo więcej i też warto byłoby się nad ich pracami pochylić. Właśnie wstałem od lektury Grothendiecka, który uogólnił teorie kohomologii za pomocą pojęcia motywów. Motywy służą m.in. do wyjaśniania form automorficznych w słynnym Programie Langlandsa, ale najpierw trzeba się zanurzyć w świat schematów, które uogólniają pierścienie, ideały i rozmaitości algebraiczne. Tam jest po prostu istny Meksyk. Nie będę się teraz rozpisywał z braku miejsca, ale nawiążę do tego co wyżej w spektakularny sposób. W pewnym sensie kohomologie mogą wyjaśnić moje okresowe rozwinięcia w systemach pozycyjnych w pierścieniach, ale to insza bajka. Formami automorficznymi są w szczególności formy modularne związane z grupą modularną PSL(2,Z), poza tym pierścieniem Z współczynników macierzy 2x2 z wyznacznikiem =1, wszystko jest tu podobne do SL(2,C) (tu wyznacznik może być +1,-1 jako Z[G] centrum grupy; co prowadzi do spinorów, odpowiedniości McKaya, Coxeterów-Dynkinów i innych rowerów). Wytłumaczę to po inżyniersku: wiesz co to jest homografia, którymi dopasowuje się np. kształt skrzydła samolotu? No to homografie są odpowiednikami tych macierzy, a dodatkowo mamy słynną równoważność modeli geometrii hiperbolicznej w dysku jednostkowym i na górnej półpłaszczyźnie zespolonej. Homografię wspomniana wyżej masz tu (wraz z resztą wykładu): 7. Strona 123: utsc.utoronto.ca No a teraz szok: Niech S(k,n) będzie sumą po dzielnikach d liczby n ciągu k-tych potęg d, czyli jak n=6, to S(k,6)=1^k+2^k+3^k+6^k. Wtedy S(7,n)=S(3,n)+120\sum_{k=1}^{n-1}S(3,k)S(3,n-k). Zauważyłeś podobieństwo w tym ostatnim czynniku do umbr, tożsamości dwumianowych, Abela, inwersji i takich tam funkcji tworzących oraz ciągów ortogonalnych? No właśnie ;))) S(7,6)=1^7+2^7+3^7+6^7=282252 S(3,6)=1^3+2^3+3^3+6^3=252, S(3,1)=1, S(3,2)=1^3+2^3=9,S(3,3)=1^3+3^3=28, S(3,4)=1^3+2^3+4^3=73, S(3,5)=1+3+5^3=126 252+120*[1*126+9*73+28*28+73*9+126*1]=282252
Es
Jest taki film .  A właściwie dwa. jeden na serio, a drugi dla jaj. Oba o tym samym ino inacy.  O wojownikach ze Sparty, co to w trzystu chłopa jakąś niezliczoną armię zatrzymali. No ale to możliwe było, bo wódz tej armii to nie dość , że cienias to i jakiś mało rozganięty do tego był i w  internet kiepski bo nie wiedział, że jak Butler włócznią zap... machnie, to ten z pińcet metrów leci, przez co mu oka zrobionego na paradę naStrasse des 17. Jun w Berlinie tym badylem omal nie wydłubał. Ale do ad rema... No i w tych filmach, jedynym pomysłem, aby ratować ojczyznę przed nadciągającą nawałnicą ., a i różnymi sprzedawczykami i donosicielami z własnego kraju także, na jaki wpada herszt tej bandy trzystu,  jest zapytać  wróżki, co począć. Znaczy się : Ociec prać ?? czy tłumaczyć? No i ten Leonidas cały to jak niby wysłuchał co wróżka miała do powiedzenia to on później wyszedł był z jej kwatery głupszy niż wcześniej. Dalej nic nie wiedział. Ale poniekąd było to uzasadnione, bo wróżka to laska była taka, że facetom mózgi się lasowały od samego patrzenia. I gapiąc się na jej walory myśleli czym innym niż zazwyczaj i tylko udawali że słuchają. No więc facet wykombinował, że lepiej iść na wojnę niż wracać do chałupy, gdzie czeka go jego własna Hetera i znowu suszyć mu głowę  będzie i naigrywać ,że on cienki Bolek. A tego to nikt by nie zniósł. No więc taka analogia do warunków obecnej Polski i ludu ją zamieszkującego mnie nachodzi jak słyszę, czytam, jakieś pierdoły, traktowane do tego zupełnie poważnie "dyskusje" ze sztuczną inteligencją na temat filozofii , przyszłości i rozwoju ludzkości. Zapewne w niedługim czasie dojdą jeszcze "rozmowy" o moralności i etyce. Inżynierze. Ulegając takim trendom sprzyjasz środowiskom, które zatraciło, czy może intencjonalnie porzuciło umiejętność trafnego doboru właściwych narzędzi do rozwiązywania narastającego i wymagającego pilnego rozwiązania problemu. Posługiwanie się substytutem nie jest mimo wszystko najlepszym wyjściem. A używasz śrubokrętu do operacji na oku. Równie dobrze możesz wyjść na miasto i w dowolnym zaułku napotkasz osobę w kwiecistej spódnicy która to "zawsze prawdę ci powie". Będzie szybciej niż tracić zdrowie siedząc godzinami nad komputerem.  AI jako narzędzie w naukach przyrodniczych? Jak najbardziej. Do tego została stworzona i jest jak najbardziej już konieczna. Ale szukać u programowalnej maszyny porady na temat humanizmu? Czy ostatnie "popisy" Grok'a nie dały nic do myślenia. Nie trzeźwią zakręconych na punkcie "odkrywczej" AI  umysłów?
Dark Regis
Zapewne znasz lub kojarzysz pojęcie tożsamości kombinatorycznych, które też tu niedawno (bodaj niecały rok temu) omawiałem. To są takie zadanka "olimpijskie", które krążą po sieci - orzeszki do zgryzienia, albo na podstawie których ludzie piszą sobie magisterki. Pierwszym przykładem było równanie H.W. Goulda pochodzące od pewnych wzorów trygonometrycznych: 1. Wersja bez trygonometrii: math.wvu.edu 2. Wersja "trygonametryczna": math.wvu.edu Jest już kawałek wersji, która nie jest ani "trygonometryczna", ani klasyczna dwumianowa. Wymyśliłem trzecią metodę, którą można te bazylne równości podowodzić, a ona właśnie doprowadziła mnie do świata operatorów i wielomianów ortogonalnych, umbr, grupy (ciągów) Sheffera, grupy (macierzy dolnotrójkątnych) Riordana, dalej do kolejnych grup dla innych rodzajów funkcji generujących (czyli do zwykłych u Riordana i eksponencjalnych u Sheffera dodajemy jeszcze inne np. rozwinięcia Dirichleta jak w teorii liczb i jeszcze inne). Zobacz tu ile się tutaj dzieje w kwestii transformowania funkcji tworzących, splotów, inwersji itp.: 3. Wstęp: en.wikipedia.org 4. Rozwinięcie: en.wikipedia.org Ja już idę hurtem i nie biorę jeńców ;) Może przypomnę jak wyglądało zadanko Goulda (jednego z tych wielkich matematyków): w 2) sekcja 3.1.2. Dalej było kolejne zadanko, które już znalazłem sam. Słynna książka Vilenkina: 5. isinj.com Zadanka inkryminowane są na stronach 206-210, a szczególnie zad. 436. Zauważ, że z jednej strony masz wiszący w próżni niezwiązany sumą parametr m, zaś z drugiej potęgę n^h. Gdybyś porozmawiał z AI na temat zadanka, to nie spodziewaj się cudu, ale to naprawdę dobra lekcja poglądowa. Ponadto możesz Ai ustawić w pozycji "bądź słynnym profesorem" i zobaczyć jak wygląda wykład. Błędy i halucynacje? No to co. Od tego już jest głowa i rozum, żeby wszystko posprawdzać ;) Liczy się to, że koleś gna jak szalony na przełaj przez kilka dziedzin matematyki na raz i podsuwa kolejne skojarzenia i tematy do przerobienia. Mimo pewnym mankamentów, to jest naprawdę lepsze niż wykład na UW, zapewniam. Dochodzimy do wielkiego matematyka numer 3. Chodzi o słynnego Abela. Widziałeś kiedyś taką tożsamość? 6. people.math.sc.edu Podobieństwo do zadanka Vilenkina nie jest tu przypadkowe (chodzi o ten samotny x). To jest kombinatoryczne uogólnienie wzoru na potęgę (x+y)^n, czyli umbra w działaniu. W innych pracach zauważysz sedno. Po prostu jeśli mam pewien ciąg pod sumą z prawej, która generuje inny ciąg z lewej, to mogę za pomocą formuły inwersji wyrazić współczynniki sumy za pomocą tego ciągu. Widziałeś pewnie moje rozwiązanie zadanka Goulda?
Dark Regis
Nie, nie wydałem z siebie jeszcze dzieła, ale jesteś blisko ze swoim przypuszczeniem ;)))) Dzieło dopiero powstaje i to prawdziwa podróż po świecie matematyki a nie jakiś podręcznik. Nie wiem czy zauważyłeś, ale moje zainteresowanie ostatnio tu prezentowane dotyczą nie tylko algebry z teorią grup, półgrup (bo kody, języki i automaty), teorią pierścieni (bo moje systemy pozycyjne), teorią ciał (bo jak pierścienie to i ciała), modułów (bo pierścienie i ciała to tez moduły), algebr takich jak tensorowe, zewnętrzne albo Banacha (bo to się je jedną łychą, wbrew pozorom), geometrii algebraicznej z krzywymi eliptycznymi, ogólnie rozmaitości algebraicznych wśród których jest także "fizyczny" Calabi Yau, schematów (dla odmiany) i motywów Grothendiecka, geometrii rzutowych i grassmannianów, czyli już wchodzimy na pole topologii, dalej kombinatoryki, o której pisałem wyżej i wreszcie teorii obliczalności, złożoności obliczeniowej, logiki matematycznej i tej "mało matematycznej" czyli niestandardowej (modalne, modularne, badane przez Henkina), do czego doszły jeszcze odskoki w teorię typów, rachunek lambda, o i ten kombinatoryczny rachunek umbralny, który wprost wiedzie do teorii przestrzeni Hilberta.... tak więc czy zauważyłeś, że to przekracza już znacznie materiał jakichkolwiek studiów na jakiejkolwiek wydziale matematyki? Tego nie da się po prostu przerobić z marszu i w krótkim czasie, czyli np. przez 4 lata jak na studiach. Po prostu nie ma na to czasu, a i naturalne wyposażenie może u wielu zawieść. W rozmowie ze wspomnianym dr Janem z UW, który nie zaczepił na Quorze wyjaśniałem mu to na palcach, bowiem widywałem niejednego doktora na dworcu Centralnym w Warszawie, który lewitował pod sufitem i nauczał ludzi o swej wielkości. Pamiętasz Iwana Bezdomnego z powieści Bułchakowa? No więc ja już jestem całkowicie świadom zarówno wielkości materiału do przerobienia, ograniczeń ludzkich, przeszkód, kosztów jak też tego, że aby "na tym instrumencie grać", to trzeba mieć wrodzony talent. Niestety, ja ten talent od urodzenia posiadam (bo czytam i rozumiem, a nie że muszę to wkuwać po nocach:) i stąd te wszystkie nieporozumienia. Nie skąpię nikomu wiedzy, mojej pomocy przy jej zdobywaniu, tylko mam świadomość tego, że niektóry na to po prostu nie stać z przyczyn naturalnych. Dlatego jak w życiu trzeba szukać najlepszej ścieżki, aby przekazywać wiedzę: od popularyzacji po dysertacje. Zdziwiłbyś się, że pewne z tych doktoratów, które ostatnio czytałem wydają się być dla mnie na poziomie co najwyżej licencjatu. Serio. Ludzie na całym świecie prace piszą, ale nie zastanawiają się nad tym, czy już ktoś przed nimi tego nie ogarnął w innym czasie, teorii czy przy innym problemie. Dlatego bardzo łatwo jest wyłowić prace wyrobnika i dostrzec perełki prawdziwych matematyków. A świecą one w rzeczy samej jako te gwiazdy na niebie. :D Podam kilka dla przykładu.
spike
 "Od urodzenia posiadamy też podstawowe mechanizmy poznawcze — zdolność do uczenia się języka, rozpoznawania twarzy, reagowania na emocje, potrzeby kontaktu społecznego. Te filary można nazwać: modułami poznawczymi, strukturami wrodzonymi, instynktami poznawczymi." NIE od urodzenia, a od stworzenia człowieka. Ludzkie ciało, szczególnie mózg, co już odkryto, nie ma osobowości, inteligencji etc. Ludzkie ciało można porównać do posiadanego samochodu, który bez człowieka jest tylko maszyną, nie zdolną do jakichkolwiek działań, od jakości samochodu, zależy jakim będziemy kierowcą. Jest sporo przypadków, że ludzie nie znający języków, z pewnych przyczyn, potrafią nimi władać, podobnie z wiedzą czy innymi umiejętnościami, potrafią się ujawnić, mimo że ktoś nigdy nie był matematykiem muzykiem, a w nieznany nam sposób posiadł te umiejętności. Można założyć, że prezentem od Boga jest nasze ciało, nośnik nasze świadomości, z jakiegoś powodu, jedni dostają lepsze, inni ułomne ciało, a co z nim zrobimy, jak je wykorzystamy zależy od naszej wolnej woli, za co będziemy się tłumaczyć.
jazgdyni
@Imć Waszeć Cholera jasna.... Oglądając w przerwach nowy sezon "Sandmana" oparty w dużym stopniu na teoriach Carla Junga, pojąłem nagle (słynny błysk), że Ty nie jesteś wyrobnikiem matematyki. Takim oraczem pola przez lata. Ty jesteś autentycznym mędrcem. Może wydałeś już jakieś dzieło?