|
|
Dark Regis Całe to gdakanie o "geniuszu Putinie" zaczęło się od artykułu w CNN krytykującego postawę Trumpa. Pierwszym znakiem, że to jest pamflet jakiegoś Aplebaumowicza z jakiejś Gazety Wyborczej jest przetłumaczenie słowa "genius". W amerykańskich wiadomościach ciężko jest trafić na oryginalną wypowiedź i prawie zawsze jest to "polszewickie" omówienie i wyliczenie grzechów z natarczywym uwypuklaniem i pedantycznym "ustałkowaniem" (typowe lewackie wbijanie do głowy gotowej tezy) słowa "genius" ale wyrwanego z całego kontekstu. Z moich obserwacji, facet w sumie powiedział dokładnie to, co kilku oficjalnych komentatorów w Polsce plus generał i nic więcej. Chodzi o to, że Putin w uchwale domyślnie rozszerzył strefy ługańską i doniecką do ich całych okręgów i wziął się niby za "odbijanie ich spod okupacji". Nie pamiętam, ale chyba nawet Sakiewicz lub Macierewicz tak powiedział. Tylko tyle, ale lewakom to wystarczyło, żeby zbudować zaraz całą narrację o tym, jak to Trump popiera pełnoskalową agresję, szydzi z Ukraińców, jakby rządził to rzekomo sam by Ukrainę oddał w prezencie, a już największą pierdołą jest stwierdzenie, że "dlatego jest przyjacielem Putina", wręcz jest "agentem Putina". Znamy te metody nie od dziś. Jak mówię typowe zagrania lewackie mające na celu zniszczenie Trumpa i republikanów przed spodziewaną klęska wyborczą demokratów. Jeśli jest gdzieś pełna wypowiedź wraz z kontekstem, to poproszę o link.
PS: Podejrzewam, że jest to zagranie odwetowe Niemców, pseudonim Unia Europejska. |
|
|
Dark Regis Mógłbym się pokusić choćby w Weekend o napisanie kompilacji mojej myśli z wykładem Borcherdsa i z Balcerzykiem (poprawianie Balcerzyka brzmi na UW jak ciężka herezja hehe), ale będzie to chyba mało czytelne z uwagi na brak dostępu do MathJaxa czyli notacji matematycznej. A przecież intuicje i przykłady związane z algebrą najlepiej ogląda się w ich naturalnym otoczeniu semiotycznym, prawda? Proszę zobaczyć choćby takie coś 2^{2^n}-1 albo x^{n^k}, które pojawia się co akapit w teorii liczb i teorii grup. Po prostu nie da się tego napisać intuicyjnie bez piętrzenia wzorów, gdy jeszcze x, n oraz k są bardziej skomplikowane lub z indeksami. A skoro nie da się tego napisać, żeby "coś przypominały z książki", to nie da się też tego zrozumieć z marszu. To tak jakby się tego ktoś uczył od nowa. Ja nie mam problemu bo znam to zagadnienie, ale wiem że inni nie widzą związków. Tutaj nie matematyka zawodzi, tylko nieintuicyjny język oznaczeń, który odwodzi naszą wyobraźnię daleko od składni matematycznej. Może jeszcze informatycy mieliby łatwiej, ale przecież oni nie uczą się tej matematyki. To tak jakby ktoś uczył się karate, a szef uznał, że jest odpowiednią osobą do zatańczenia baletu - po prostu nie te ruchy i kompletnie inne nawyki. Co Pan o tym sądzi? |
|
|
jazgdyni @Imć Waszeć
Na Politechnice mieliśmy matematykę na dwóch pierwszych latach (świetna prof. Sankiewicz). Wielomiany, to były jedne z moich ulubionych analiz. Lecz my dużo tego prezentowaliśmy graficznie. Lubiłem też rachunek macierzy. Choć nie wychodziliśmy poza dwuwymiarowe. Trochę dobrej matematyki było też w fizyce ciała stałego, a w szczególności w tych wszystkich fenomenach (efektach) w półprzewodnikach. Strasznie mnie korci nie tylko przypomnienie, ale też zobaczenie, jak to teraz jest opisywane i klasyfikowane.
Dzięki za te wskazówki do "łopatologii". Potrzebuję tego ze względu na nową terminologię. Bo musi być tak na końcu, bym mógł to wszystko sobie wyobrazić. |
|
|
Dark Regis wszystkie liczby dodatnie, a za nimi wszystkie liczby ujemne, ale to taka abstrakcja. W każdym razie dla baz w pierścieniu Z[V(-d)] będzie analogicznie, tylko oprócz liczb dodatnich i ujemnych będą jeszcze inne bloki. Tu mamy pewne bazy naturalne dla konkretnego -d, np. dla pierwiastka z -19, czyli bazy B=(-3-V(-19))/2) są to 5,7,11,17,25,35,47,61,... ogólnie do każdej następnej dodajemy coraz większą liczbę parzystą 2,4,6,8,10,12,14,... Tu mamy jednak jednoznaczność rozkładu (liczba Heegnera: 1, 2, 3, 7, 11, 19, 43, 67, 163). Ale dla B=-2-3i, nie mamy jednoznaczności, zaś naturalne liczby cyfr to 10,13,18,25,34,45,59,73,... (dodajemy coraz większe liczby nieparzyste). Tutaj mamy taki przypadem, że dla dużej liczby cyfr dla bazy tej bazy z powiedzmy milionem ileś tam cyfr, większość ciekawych podwójnych rozkładów znajdzie sie w pierwszym "dodatnim" bloku zapisów pozycyjnych liczb. Z tego będzie widać jak na dłoni, że:
dziesiątkowy: [9/121] = [3/127]*[3/127] = -[11/119]*[11/119] = 9
13-owy: [9/144] = [3/14A]*[3/14A] = -[12/13B]*[12/13B] = 9
18-owy: [9/169] = [3/16F]*[3/16F] = -[13/15F]*[13/15F] = 9
25-owy: ...
Czy widać już pewną regułę? Tak jest 11*11 zawsze da 121 niezależnie od systemu pozycyjnego, 12*12=144, zaś 13*13=169. Co najwyżej będziemy musieli znormalizować zapis przy dużych cyfrach (zrealizować przeniesienia). Tu widać wyraźnie, że dla konkretnego pierścienia liczb całkowitych ciała Q(V(-d)) mamy nieskończoną liczbę systemów pozycyjnych związanych zależnościami. Z zależności tych wynika wręcz jakie ideały pierwsze stoją w tle tych rozkładów, konkretnie u mnie są to "cechy podzielności", własności geometryczne, permutacje bloków cyfr, a nie własności arytmetyczne typu "suma wszystkich cyfr podzielna przez". Te dopuszczalne 9nieskończone) permutacje bloków cyfr, które prowadzą od dowolnych liczb podzielnych przez jakieś aB+c tylko do innych liczb podzielnych przez to, są właśnie reminiscencją działania jakiejś grupy, tak samo jak własności zwykłych cech podzielności w systemie np. 10, a także własności okresów dla tych liczb (rozwinięcia okresowe ułamków), są odbiciem działania grupy postaci Z(m,n,k) będącej produktem półprostym dwóch grup cyklicznych rzędu n i m, co wynika z rozkładów repunitów. Sam jestem zdziwiony, że dotąd nikt na to nie wpadł, tylko kopiowany jest ten przykład z czasów Dedekinda. |
|
|
Dark Regis @jazgdyni, Właśnie dlatego podałem linki do wykładów, gdzie jest to wyłożone łopatologicznie, ale od pewnego poziomu języka w górę z powodu ogromnych rozmiarów wykładu od Adama i Ewy. Dodam jeszcze do wykładu Borcherdsa (medal Fieldsa), że owa dziwność w strukturze ideałów pierwszych pierścieni Dedekinda wynika wprost z pewnej własności ideałów w pierścieniu wielomianów. nawet w Wiki jest ten przykład, tylko zupełnie nie omówiony: "Another non-example is the ideal (2,X^2+5)⊂Z[X] since we have X^2+5-2*3=(X-1)(X+1)∈(2,X^2+5)} but neither X−1 nor X+1 are elements of the ideal." Prawda, że to jest to samo, tylko zamiast symbolu pierwiastka z -5 jest zmienna X. To jest ten przypadek, że w pierścieniu wielomianów jednej zmiennej (nad odpowiednim pierścieniem R (np. PID, ale w sformułowaniu wystarczy Z pierścień liczb całkowitych) ideałami pierwszymi są A) (p), gdzie p liczba pierwsza; B) (w(X)) gdzie w wielomian nierozkładalny; A TAKŻE C) (p,f(X)), gdzie p jest liczbą pierwszą, zaś f(X) jest także nierozkładalny przy redukcji modulo p (primitive integer polynomial that is irreducible modulo p).
Dlaczego tak się dzieje? Trzeba spojrzeć na wielomiany trochę inaczej, pod innym kątem. Właśnie tak jak ja od strony systemów pozycyjnych, (albo ogólniej beta-rozwinięć). Wielomian o całkowitych i dodatnich współczynnikach powiedzmy w(X)=X^3+4X^2+2X+5 można zapisać w formie pozycyjnej, gdzie bazą jest {1,X,X^2,X^3,...}. Wtedy zapis 1425 reprezentuje ten wielomian. Gdy podstawimy za X jakąś liczbę całkowitą B, wtedy ona stanie się bazą pewnego systemu pozycyjnego już faktycznie, a nie tylko formalnie. Gdy B jest większa od 5, to nic nie musimy zmieniać w tej reprezentacji. Ale dla B=2,3,4,5 będziemy musieli dokonać przeniesienia i dostaniemy np. dla B=4 zapis 2031. Ponieważ można prowadzić efektywne obliczenia bez przenoszenia, to ja nazwałem przypadek redundantnego kodowania liczby za pomocą cyfr większych niż baza "metodą dużych cyfr". Popatrzmy na takie oto mnożenie w systemie dziesiątkowym 24*33=6IC gdzie użyłem do zapisu wyniku dwóch "dużych" cyfr o wartościach I=18 i C=12, można sprawdzić, że 600+180+12=792. Ale do dalszych obliczeń nie ma potrzeby już dokonywać przeniesień, czyli normalizacji liczby, tylko można wykonywać kolejne (nawet z przeniesieniami jak mamy kaprys, albo zabraknie nam liter na oznaczanie cyfr), a i tak wynik końcowe będzie poprawny. Duże cyfry są szczególnie pożyteczne dla systemów pozycyjnych dla pierścieni Z[V(-d)], bo tu przeniesienia są kilkucyfrowe i obliczenie przez nie wykonuje się czasem do nieskończoności (tak jak w systemach pozycyjnych z bazami ujemnymi).
Warto zwrócić uwagę przy tej okazji na kolejność liczb w takich systemach dla Z[V(-d)], kodowane są przemieszane całymi blokami liczby dodatnie i ujemne niemal tak jak w systemie powiedzmy B=-3, kolejność wartości jest taka 0,1,2, -3 (dziesiątka),-2,-1, -6,-5,-4, 9 (setka),8,7, ... itd. im więcej cyfr tym dłuższe są te bloki. W granicy w "nieskończonej bazie" będą |
|
|
jazgdyni Wystarczą pierwsze słowa - genialne posunięcie Putina - by nie słuchać kolejnego głupka. A może i agenta. |
|
|
Maverick Genialne youtube.com; zgadzam z nim w 100% a wiem jeszcze więcej.
|
|
|
jazgdyni @Imć Waszeć
Abstrahując od tego, że ja w swoim artykule proponuję zupełnie inną hipotezę, może związaną z logiką, lecz na pewno nie ze współczesną matematyką, postaram się wytłumaczyć w czym jest problem, gdy naukę matematyki zakończyło się 50 lat temu.
Pisze Pan: Dziś na światowych uczelniach tej wiedzy wymaga się od szeregowego studenta, natychmiast. Chyba właśnie w tym zdaniu leży dla mnie sedno problemu pełnego zrozumienia. Ja to zdanie rozumiem, albo tylko mniemam, że oznacza ono, iż elementarz nowoczesnej matematyki jest obecnie już nauczany na poziomie szkoły średniej.
Tymczasem ja swobodnie jestem w stanie operować w tej dziedzinie, matematyką z początku lat 70-tych. Nikt wówczas (oprócz oczywiście ścisłych studiów matematycznych) nie mówił o jakichś grupach, czy pierścieniach. Dopiero na studiach poznaliśmy liczby zespolone i do dziesięciu cyfr arabskich dodaliśmy i lub j - pierwiastek z -1. W użyciu były wielomiany, wektory, macierze, tensory, całki i różniczki. No i oczywiście przeróżne zbiory. Pomijam geometrię. Bardziej nas interesował rachunek prawdopodobieństwa niż teoria liczb. Aha, szybko też nami zawładnęła algebra Boole'a (plus oczywiście te różne systemy przechodzenia od jednej podstawy do innej, jak szestnastkowy, czy BCD).
Lecz to co przywołałem Pańskim zdaniem, oznacza, że teraz jest już kompletnie inny słownik matematyczny, ba - inny alfabet i inne symbole i definicje. Proszę uwierzyć, że uczciwe, z pełnym zrozumieniem, nauczenie się tego, jest mniej więcej na poziomie nauczenia się języka chińskiego (pisanie i czytanie). W mojej wczesnej młodości uczyliśmy się (obowiązkowo) cyrylicy i mimo, że też pół wieku tego nie używam, to pozostało w moim zasobie pojęciowym.
Żeby zyskać silną wolę powrotu i nadrobienia materiału do przyzwoitego zrozumienia nowoczesnej matematyki, trzeba mieć dosyć precyzyjny, hierarchiczny program nauki i przyzwoity elementarz. Niestety najważniejsze - trzeba na to mieć dużo czasu. A przy dzisiejszej biegunce to trudna sprawa. |
|
|
Dark Regis Dalszy krok w kierunku dziedzin Krulla zakłada, że teraz mamy już nie tylko ciągi ideałów pierwszych 0 in P i P jest maksymalny w R (in oznacza "zawiera się w", niestety nie mogę doprosić się tutaj MathJaxa, co uniemożliwia dyskusję na poziomie weryfikowalnym na rzut oka w podręcznik i trzeba się bardzo uważnie wczytywać), lecz takie ciągi mogą być dłuższe ale skończone 0 in P in ... in Q, gdzie Q jest maksymalny a P nie. Zaczynają się schody. Po pierwsze zupełnie inaczej zachowują się ideały prymarne (potęgi ideałów pierwszych), po drugie jednoznaczne rozkłady mogą być już niemożliwe, ale są inne metody rozkładu, po trzecie nie da się wszystkiego zrobić przez zwykłe uogólnienie na iloczyny ideałów generowanych przez n-elementów i takie tam proste sztuczki. W sumie już na tym pierwszym poziomie uogólnienia pierścieni i ich spektrum ideałów spotykamy się z zagadnieniami, które zaczynają podnosić ciśnienie fizykom i fizykom matematycznym też. Nazywa się to różnie w zależności od zagadnienia Musiałbym długo tłumaczyć, ale proszę zwrócić uwagę na to co mówi prof. Heller (mentor wyżej linkowanego, i mój niedoszły;) zaczynamy mieć do czynienie z przestrzeniami, które mają punkty wielokrotne albo nie maja w tym sensie żadnych punktów, są bezpunktowe. Punkty identyfikujemy ze spektrum pierścienia, czyli z ideałami pierwszymi maksymalnymi, bo w interpretacji geometrycznej dostaniemy punkty, zaś te ideały pierwsze i niemaksymalne, to zbiory punktów. Aby nie pomieszać z braku możliwości użycia odpowiedniej notacji polecam wykład Richarda Borcherdsa:
1. youtube.com
Teraz można dopiero iść dalej w fizykę, czyli jak tylko poznamy rolę i znaczenie spektrum pierścienia. Pierścień jest tu jakby całą arytmetyką zamiany współrzędnych lokalnie w punkcie, ale w każdym tak samo, zaś spektrum pierścienia to są punkty tej przestrzeni, jasne? Skoro więc pierścień i ideały się rozłażą, rozłażą się też punkty, czyli np. dostajemy rodzaj kwantowania. Inny wykład, który tez zaczyna od grup i pierścieni a kończy na mechanice kwantowej, splątaniu i teleportacji:
2. youtube.com
Proszę przejrzeć te wykłady i dać znać gdzie wystąpią istotne problemy ze zrozumieniem, bo zwyczajnie nie mam jak tu przepisać kilku podręczników ;) Potem możemy pogadać o fizyce matematycznej, dalej o teorii pierścieni, albo o kryptografii eliptycznej. Do wyboru.
PS: Właśnie w tych moich systemach pozycyjnych dla pierścieni Z[v], gdzie v=pierwiastek z -n, o ile -k*n będzie deltą równania kwadratowego dla k będącego kwadratem jest widoczny cały sens tej teorii faktoryzacji ideałów (cechy podzielności, uogólnione MTF), klasy grup ideałów i ich generatory (skończenie generowane moduły).
Po prostu tak jakoś wyszło i teraz wiem jak to się robi, po co i rozumiem takie wykłady z Kambrydżów, choć nie chciałem, za co szczerze przepraszam ;))) Bo Polak w Polsce powinien być biedny, skromny, ze zwieszonym łbem i głupi :D |
|
|
Dark Regis A ja polecam zastanowienie się nad tym: co to znaczy, że ideał w pierścieniu jest pierwszy lub prymarny, bo od tego zależy ile uda nam się pojąć matematyki w fizyce współczesnej. Dotyczy to zarówno kosmologii jak i kwantów. Zostały odkryte zupełnie niedawno nowe warstwy języka matematyki, które dotąd ignorowano i spychano na dalszy plan, na później, żeby od czasu do czasu głowił się nad tym jakiś doktor w habilitacji. Dziś na światowych uczelniach tej wiedzy wymaga się od szeregowego studenta, natychmiast. No więc co to znaczy warto przeczytać w Wiki, a ja pokażę tu tylko do czego to prowadzi.
Po pierwsze, w każdym podręczniku algebry (kiedyś mówiono wyższej) znajduje się opis dziedzin (całkowitości), dziedzin ideałów głównych PID, dziedzin z jednoznacznym rozkładem UFD, dziedzin Dedekinda DD i uwaga dziedzin Krulla KD, czego do niedawna nie robiono z racji zagmatwania. Są one powiązane tak PID jest niezależnie rozszerzana (zawiera się) w UFD jak i w DD, zaś KD jest wspólnym rozszerzeniem UFD i DD, taki romb ze strzałek żeby zobrazować sytuację. Mozna powiedzieć, że jeśli mamy ideały główne (generowane przez jeden element a, podzielne przez a), to mamy też jednoznaczność rozkładu. Ale w DD ideały pierwsze nie muszą być główne i wtedy nie mamy też jednoznaczności faktoryzacji na poziomie elementów. Za to jednoznaczność pojawia się na poziomie rozkładu ideałów na ideały pierwsze. Słynny przykład pochodzący z początków teorii to 6=2*3=(1+v)(1-v) w Z[v], gdzie v to pierwiastek z -5. Inny przykład jest w Balcerzyku "Teoria pierścieni": 21=3*7=(1+2v)(1-2v)=(4+v)(4-v). Ja już mam tysiące takich przykładów i to nie tylko dla d=-5. Chodzi o to, że w tym pierścieniu są elementy nierozkładalne, które nie są pierwsze i ideały pierwsze, które mają DWA generatory. W Balcerzyku P2=(2,1+v), P3={3,1+v}, P3'=(3,1-v), P7=(7,3+v). P7'=(7,3-v) używamy do dowodu, że ideały (2),(3),(7) są rozkładalne, czyli nie są pierwsze. Robimy to tak: rozszerzamy ideały z Z, do ideałów z R=Z[v] normalną metodą R(n), n-2,3,7, czyli jako kombinacje liniowe generatorów, tu jednego n ze współczynnikami w R a nie w Z (pamięta Pan rozmowę o liczeniu pierwiastków równania 3 stopnia w dwóch krokach? widać to we wzorach Cardano jako pierwiastek kwadratowy i sześcienny). Stąd R(3)=P3*P3', R(7)=P7*P7', zaś R(2)=P2*P2 jest kwadratem. Dalej wymnażam nawiasy P3*P7=(3,1+v)*(7,3+v)=(21,9+3v,7+7v,4v-2), pamiętając że v^2=-5 i próbuję tworzyć kombinacje liniowe z wyników wymnożenia 21+0(9+3v)-2(7v+7)+3(4v-2)=1-2v skąd P3P7=R(1-2v), z pozostałych wyliczeń P3*P7'=R(4+v), P3'*P7=R(4-v), P3'*P7'=R(1+2v). Teraz widać, że R(21)=P3*P3'*P7*P7' jest rozkładem na ideały pierwsze ideału R(21) w pierścieniu Z[v], zaś wszystkie mnożenia po dwa czynniki tego rozkładu na ideały pierwsze dają rozkłady elementów. Ideały pierwsze są więc tu generowane przez 2 elementy i to jest prawda dla innych pierścieni Dedekinda. |
|
|
jazgdyni @Imć Waszeć
No dobra, dajmy już koniec tym ciekawym życiorysom.
Ja z innej bańki.
Miałem niemalże nerwicę starając się nauczyć się tego nowego języka matematyki. I dlaczego Imci, zajmujecie się tym, czy w linijce zmieści się więcej zer, czy jedynek.
Kompleksy się uspokoiły, gdy obejrzałem załączony podkast. Polecam obejrzenie.
youtu.be |
|
|
Dark Regis Jeden był u Bieleckiego i doradzał w "przemianach", a drugi u Lewandowskiego i też doradzał w "przemianach". Czyż panowie mogli się wcześniej nie znać? Wątpię.
AH: Ukończył studia na Wydziale Handlu Wewnętrznego SGPiS w Warszawie, w zakresie ekonomiki transportu lotniczego. Działał w opozycji demokratycznej, m.in. pod koniec lat 80. był członkiem podziemnych, międzyuczelnianych oraz krajowych władz Niezależnego Zrzeszenia Studentów oraz liderem NZS na SGPiS. W latach 1990–1992 pełnił funkcję rzecznika prasowego oraz członka władz krajowych (prezydium i zarządu krajowego) Kongresu Liberalno-Demokratycznego (m.in. za czasów premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego) oraz rzecznika prasowego Klubu Parlamentarnego KLD (w Sejmie I kadencji, w latach 1991–1992). W latach 1992–1993 oraz 1995–1996 pracował jako kierownik działu spraw publicznych, a następnie dyrektor w amerykańskiej agencji Burson-Marsteller. W 1993 był doradcą ministra przekształceń własnościowych Janusza Lewandowskiego, a w 1994 pełnił funkcję rzecznika Programu Powszechnej Prywatyzacji. Po połączeniu KLD z Unią Demokratyczną należał do Unii Wolności.
LB: W 1965 został przyjęty na Wydział Handlu Zagranicznego w Szkole Głównej Planowania i Statystyki w Warszawie. W 1970 otrzymał z wyróżnieniem dyplom magisterski na tej uczelni (w 1990 przemianowanej na Szkołę Główną Handlową). W 1972 wyjechał na stypendium do Stanów Zjednoczonych. W 1974 uzyskał dyplom MBA na Saint John’s University w Nowym Jorku. W 1975 obronił w SGPiS pracę doktorską[9] zatytułowaną Koszty przedsięwzięć innowacyjnych. Został następnie na tej uczelni zatrudniony jako adiunkt. Był związany z Instytutem Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych SGPiS, gdzie zajmował się transferem postępu technicznego do krajów słabo rozwiniętych. W latach 1978–1980 pracował w Instytucie Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR, gdzie zajmował się problematyką urynkowienia gospodarki socjalistycznej. W latach 80. odbył kilka staży naukowych, m.in. na University of Sussex (Anglia) i Uniwersytecie w Marburgu. Habilitował się w SGPiS w 1990, przedstawiając rozprawę pod tytułem Systemy gospodarcze. Elementy analizy porównawczej. W 1992 objął stanowisko profesora nadzwyczajnego SGH, kierował Katedrą Międzynarodowych Studiów Porównawczych. (...) W okresie od 12 września 1989 do 12 stycznia 1991 zajmował stanowiska wicepremiera i ministra finansów w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. Te same funkcje pełnił także w gabinecie Jana Krzysztofa Bieleckiego (w okresie od 12 stycznia do 5 grudnia 1991). Jako minister finansów był odpowiedzialny za przeprowadzenie transformacji Polski z gospodarki planowo-socjalistycznej do społecznej gospodarki rynkowej. Plan zmian, określany następnie jako tzw. plan Balcerowicza, przygotowany pod wpływem doktryny Jeffreya Sachsa, umożliwił rozpoczęcie szybkiego programu reform. ... |
|
|
jazgdyni A to ciekawe. Samego Balcerowicza? |
|
|
Dark Regis Faktycznie, kompletnym kretynem nie mógł być, skoro szefował NZS-owi na SGPiS pod okiem samego Leszka Balcerowicza. |
|
|
u2 UE tylko czeka kiedy Rosjanie zajmą Ukrainę a oni swobodnie będą rozprawiać o gender,płciach i aborcji.
No to mogą się obudzić z ręką w nocniku. Aby nie zauważyli, że świat już nie jest taki sam jak przed obecną inwazją Rosji na Ukrainę ? |
|
|
jazgdyni Przecież nieustannie piszę, że psucie umysłów i społeczeństw zaczęło się od Wielkiej Rewolucji Francuskiej. To wtedy działał też markiz Donatien Alphonse François de Sade. Tak w seksie sadyzm stał się popularny. |
|
|
jazgdyni Tylko Halicki raczej kretynem nie jest. To cwaniaczek i hipokryta, który powie wszystko, jeśli ci co płacą tego zażądają. Czyli typowa hiena. |
|
|
sake2020 Co tam TOK FM i radosne wypowiedzi o gender. Europosełek Halicki w Brukseli zabiega o ukaranie Polski,bo do tej pory nie ma ustawy o aborcji na życzenie.Europosełek uważa to za priorytet i składa skargę do TSUE.To co się dziwić szczebiotaniu jakiejś zakręconej paniusi w TOK FM. UE tylko czeka kiedy Rosjanie zajmą Ukrainę a oni swobodnie będą rozprawiać o gender,płciach i aborcji. |
|
|
u2 Podział tylko na kobietę i mężczyznę jest zły. Rodzinę należy zlikwidować. Dzieci nie należą do rodziców, tylko do całej wspólnoty.
Nic nowego pod Słońcem, tezy w Manifestu komunistycznego z 1848 roku. :-) |