Otrzymane komantarze

Do wpisu: Putin i jego jaja
Data Autor
Krzysztof Pasierbiewicz
"W weekend, kiedy ta cała, światowa biurokratyczno – polityczna banda rozjechała się do domów na zasłużony odpoczynek, by oglądać sobie spokojnie Taniec z Gwiazdami, spożywać kiełbaski..." -------------------------------- Jedno zdanie, a w zasadzie mówi wszystko. Gratuluję notki i momo wszystko spokojnej niedzieli życzę, Krzysztof Pasierbiewicz
tagore
W ramach tych żartów Polskie oddziały będą miały zapewne w imieniu NATO demonstracyjnie wypełnić treścią dywagacje geniuszy z zachodu. tagore
angela
...bedzie zaskoczeniem jak pan Putin na Ukrainie sie poslizgnie,bo obrona ojczyzny to jak piec kalasznikow w jednej rece,a Ukraina wojsko ma niezle.
kastraci chcieli sprawdzić czy ma to czego im brakuje od czasów Reagana i okazało się,że ma ,a ilu tu w to nie wierzyło i też się wydzierali ,sprawdzam.Prosić Boga coby mu uschły!
vod.gazetapolska.pl niezalezna.pl
NASZ_HENRY
się napina ;-)
mada
Strasznie dowcipny ten twój kumpel.
Do wpisu: Pycha i buta, gdy słoma z butów...
Data Autor
jazgdyni
Z pewnym zażenowaniem zauważyłem, ze zająłem podobne stanowisko, jak platforma. Co to się dzieje? Teraz zaczynam się zastanawiać, czy to przypadkiem Schetyna go nie upił i wpuścił w maliny.
To juz trzeci przypadek pajaca na lotnisku po Rokicie i cienkim Bolku na lotnisku w Londynie. Lechu nie bedac czlonkiem PO, jednak bardzo sympatyzuje z nimi i dlatego mysle, ze mozna go zaliczyc to tego "czczigodnego" grona.
jazgdyni
Tak to niestety już jest, gdy kultura osobista nie nadąża za świeżo otrzymaną władzą. Wyłazi wówczas na wierzch cała ta tandeta i plastik "nowych elit".
jazgdyni
Paniska z Platformy rozpychają się wszędzie łokciami. Pewnego razu na lotnisku Okęcie nagle poinformowano mnie, że mój lot do Gdańska (a leciałem aż z Brazylii z paroma postojami i to już był ostatni odcinek) odbedzie się następnym samolotem. Gdy zacząłem dociekać, okazało się, że platformerski wojewoda gdański też miał życzenie lecieć do domu, więc LOT skasował mój bilet i wrzucił tam na moje miejsce tego typa. Wywołana przeze mnie awantura, spowodowała, że ja poleciałem, tak, jak już od tygodnia miałem zabukowane, a nie poleciał jakiś ochroniarz panów polityków. Pozdrawiam
jazgdyni
Witam W pełni zgadzam się z obserwacją, że niemieckie służby morskie, są profesjonalne, obiektywne i często życzliwe. A potrafią być ostre i pamiętliwe, gdy ktoś im podpadnie (np. kara 1000 Euro dla norweskiego kapitana, który najpierw wszczął awanturę w jednym porcie, a potem nie dopełnił formalności przy przepłynięciu do drugiego portu). Ile razy mnie podrzucali samochodem do miasta to nie spamiętam. Pozdrawiam
jazgdyni
Witam Kiedyś opowiedziałem anegdotę, jak w małym miasteczku Toskanii starszy Niemiec usiłował mnie dość butnie uczyć przepisów ruchu drogowego. Z pełną satysfakcją dałem odpór niemieckiej wyższości na, przecież, neutralnym gruncie. To prawda z tą Austrią. Zawsze staram się przejeżdżać jej terytorium, jak najszybciej, by nie być narażonym na impertynencje. Austriacy są mistrzami pogardy wobec Polaków. Niemcy wyraźnie się zmieniły. Jeszcze nie tak dawno zmorą był przejazd przez byłe DDRy. Tam istniały dziwne resentymenty i można było być łatwo upokorzonym. Co do Protasiewicza i RAUS. Czy jesteśmy pewni, że celnik tak powiedział, a nie na przykład GEH AUS (odejdź)? Panie Zygmuncie, w mojej klasyfikacji pomiatania człowiekiem przez funkcjonariuszy publicznych, Niemcy są daleko w tyle, za takimi Stanami Zjednoczonymi, Indiami, czy właśnie Austrią. Nawet w UK, Francji, czy wspomnianych Włoszech można być czasami gorzej potraktowanym niż w tych ordnungowych Niemczech. Pozdrawiam
Zygmunt Korus
z mojej praktyki: Lata całe pracowałem jako pilot wycieczek i takiej ilości upokarzających prowokacji, jakie przeszedłem na granicach (i bez granic, potem), zwłaszcza ze strony Austriaków (ale i Niemców także; oraz czasem Włochów - co już daje do myślenia, bo "hatl!", czy "alt!" jakoś tak faszystowsko bliskoznaczne jest i o bucie narodowej w głębi ducha drzemiącej jednak świadczy) niełatwo mi zapomnieć. Trochę o tym wspominałem na tym forum: naszeblogi.pl albo naszeblogi.pl Warto też przypomnieć bojówkę pijanych Niemców, która to niedawno przecieź zrobiła rozpierduchę w naszym schronisku w Karkonoszach... I co? Bezkarnie przecież. Dla mistrzów prowokacji ze szlabanem w Gliwicach (w 1939 r.) oraz kreatorów neo-frazy "polskie obozy koncentracyjne w Oświęcimiu i Brzezince" zgniecenie kapelusza Rokicie lub rzucenie do dyplomaty "niewinnego" RAUS! to jak splunąć lub psa w d... kopnąć. Protasiewicz to - jak sama nazwa wsakzuje - proteza prostactwa nagminnego w bandzie POsrańców. Nie jest to więc moja bajka. Ale pytania o godność Polaków korzystających z postfaszystowskich terenów tranzytowych są warte stawiania. Niemcy (ale i inni ludobójcy też, zwlaszcza produkujący mydło z człowieka) na własne żądanie wypisali się z Ligi Narodów, więc winni co najmniej milczeć, a nie stroszyć pióra i zbyt głośno piać! Rządzące nami gady z warszawskiego terrarium o swojskobrzmiących imionach jak Donek, Błonek czy Radek doprowadziły do sytuacji, że bezgłos i samokneblowanie we własnych sprawach wydaje nam się najbardziej pożądane. Uszy po sobie, bo gdy cię obsobaczą za miedzą, to i "swoi" dołożą. Kapitulanctwo polityczne przekłada się w efekcie na poczucie (jego brak) opieki państwa nad obywatelem. Co nie znaczy, że psychologicznemu rozpoznaniu zachowań oraz opisowi super-ego "platformerskiej kamarylii", wyłuszczonym powyżej przez Autora, można coś zarzucić. Po prostu zostalo to zrobione klarownie i celnie.  
jazgdyni
"Wiceszef PE Jacek Protasiewicz został zatrzymany we wtorek na lotnisku we Frankfurcie przez policję i w kajdankach doprowadzony na posterunek. Został zwolniony po sprawdzeniu jego statusu dyplomatycznego. Rzecznik prasowy frankfurckiej policji Manfred Füllhardt w rozmowie z serwisem Deutsche Welle wyjaśnił, że w takich sytuacjach kontrole paszportową przeprowadza się indywidualnie, na posterunku, unikając w ten sposób publiczności. W rozmowie z niemieckimi dziennikarzami, rzecznik nie chciał jednak zdradzić szczegółów doniesienia do prokuratury. Z kolei jak powiedziała w rozmowie z “Faktami TVN” prokurator Nadja Niesen, rzeczniczka Prokuratury we Frankfurcie nad Menem, jeśli prokuratura stwierdzi, że wiceprzewodniczący PE Jacek Protasiewicz wypowiadał takie słowa jak “Heil Hitler” czy “Sieg heil” to będziemy mieli do czynienia nie tylko z obrazą urzędnika, ale też z użyciem słów-symboli organizacji sprzecznej z niemieckim porządkiem konstytucyjnym.(!!!) Za taki czyn grozi trzy lata więzienia lub grzywna czyli kara wyższa niż za obrazę urzędnika (dwa lata i grzywna). Poza tym zasądzonych kar powyżej dwóch lat nie można w niemieckim systemie prawnym zawiesić. (!!!) - Prokuratura rozpocznie jednak śledztwo dopiero wtedy, gdy Parlament Europejski uchyli immunitet Jackowi Protasiewiczowi – dodała rzeczniczka. “Paszport dyplomatyczny to nie tarcza”(!!!!) Wydarzeniami, w których uczestniczył europoseł, nie zajmowali się przedstawiciele polskich służb konsularnych. Marcin Jakubowski z konsulatu generalnego RP w Kolonii, w rozmowie z Deutche Welle, zaznaczył, że w przypadku europosłów kompetentny jest Parlament Europejski. Urzędnik przyznał też, że skucie kajdankami i wyprowadzenie jest możliwe, nawet w wypadku dyplomaty. – Paszport dyplomatyczny nie jest żadną tarczą przeciwko kontrolom policyjnym – przyznał Jakubowski w rozmowie z niemieckimi dziennikarzami. nadużycie link skomentuj Kula Lis 62 28.02.2014 08:51:53"
jazgdyni
"Polski świadek potwierdza opinie Niemców: Protasiewicz był pijany i chamski!!! "Z pewnością był po wpływem alkoholu. Nie były to na pewno dwie buteleczki wina z pokładu. Człowiek po takiej ilości wina tak się nie zachowuje" - powiedział świadek zajścia na lotnisku we Frankfurcie w rozmowie z wrocławską "Gazetą Wyborczą". Mariusz Zacharski to 49-letni robotnik z Wrocławia pracujący jako majster na budowie portu lotniczego w mieście Ad-Dauha, stolicy Kataru. W chwili, gdy Jacek Protasiewicz awanturował się na frankfurckim lotnisku, Zacharski był obok. Wszystko widział na własne oczy. Niestety, potwierdza wersję Niemców. "Był pijany. I to mocno [...] Nie były to na pewno dwie buteleczki wina z pokładu. Człowiek po takiej ilości wina tak się nie zachowuje" - powiedział Zacharski wrocławskiej "Gazecie Wyborczej". Co zdarzyło się na lotnisku? "Protasiewicz w bezczelny sposób podszedł do jakiegoś mężczyzny - nie wiem, czy był to pasażer, czy ktoś z obsługi lotniska, i wyrwał mu po chamsku wózek na bagaże [...] Nie wiem, kim był ten człowiek. Wózek jednak z pewnością miał tylko jeden. A poseł mu go odebrał, po prostu wyrwał" - relacjonuje Zacharski. Następnie, według polskiego świadka, celnik zablokował Protasiewiczowi ten wózek, a wtedy europoseł podniesionym głosem zaczął tłumaczyć, że jest dyplomatą. Zacharski opowiada: "Za chwilę zjawił się patrol mundurowych. Poseł próbował gdzieś dzwonić. Nie wiem gdzie. Nagle, nie zauważyłem nawet, jak do tego doszło, na jego rękach znalazły się kajdanki. Ale wcześniej nie było żadnej przepychanki. Nie było wielkiej awantury. Nikt nikogo nie ciągał po ziemi. Choć obie strony, owszem, mówiły do siebie podniesionym tonem. Poseł wciąż mówił podniesionym tonem, że jest dyplomatą. Zachowywał się, jakby wszystko było mu wolno. Taki sobiepan. Ale policjanci nie byli agresywni". nadużycie link skomentuj Kula Lis 62 28.02.2014 09:07:04"
W przeszłości a i obecnie też na naszym terytorium ścierały i ścierają się nadal wpływy azjatyckie i zachodnie. Od wieków znane było u nas powiedzenie "co wolno wojewodzie to nie tobie .......". Po ostatnim incydencie z załatwieniem wyborów w okręgu Schetyny - prawdopodobnie uwierzył więc pan Protasiewicz, że jemu to już teraz naprawdę wszystko wolno - jak temu to wojewodzie. No i na lotnisku zderzyła się buta właściwa wojewodzie z niemieckim "ordnung muss sein". A być może była w tym też i jakaś reminiscencja z czasów "Herrevolku". No i tak to jedna buta zderzyła się z drugą butą.
jazgdyni
Nieee... to by była zbyt zawiła prowokacja. Na świecie pan Protasiewicz jest istotą nieznaną. Teraz dopiero zyskał pewną sławę. Już po fakcie darcia łacha na lotnisku. Odbiło mu, jak odbija typowemu platformerskiemu (i nie tylko) nuworyszowi. Pozdrawiam
alchymista
A nie myślisz, że ktoś dodał Protasiewiczowi do wina jakieś prochy? To przecież jeden z nielicznych PO-wców, którzy bądź co bądź pojawili się na majdanie w początkowym okresie. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby ruscy chcieli platformie pokazać, że jak będą podskakiwać, to ich miejsce jest tam gdzie PiS-u, czyli w gronie helotów i metojków... No ale to taka moja teoria spiskowa. A rzeczywistość jest być może po prostu taka, że w podróży się nie chleje.
Karma jest szybka, Protasiewicza spotkała za kombinacje przy wyborach w dolnośląskich strukturach PO. Propaganda uprawiana przez lata, że ludzie platformy są elitą, pomieszała w ich mózgach, napompowała ego jak baloniki. Jednak z chama zawsze wyjdzie jego prawdziwy charakter, o czym mówi stare przysłowie o słomie z butów. Przyzwyczaili się chłoptasie, że w III RP mają nieograniczony immunitet a tu gorzkie rozczarowanie. Nikt nie rozpoznał jaśnie pana. Bardzo mnie cieszy, że w w tej "platformie" coraz większe pęknięcia. Czym u nich gorzej tym lepiej dla Polski. Jest nadzieja, że ta organizacja wkrótce odejdzie w niebyt.
Mniej latam, więcej żegluję. Wielokrotnie stykałem się z niemieckimi (i nie tylko, bywały np.ukraińskie) służbami celnymi/granicznymi w portach podczas odpraw. Nigdy, powtarzam - nigdy, nie spotkałem się z niewłaściwym stosunkiem tych służb do nas Polaków, polskiej bandery.Czasami sympatyczni, czasem tylko służbowo poprawni wykonywali swoje obowiązki bez zarzutu. Sam zawsze w takich sytuacjach jestem spokojny, grzeczny, wykonuję to czego się ode mnie jako kapitana oczekuje. Zawsze proszę załogi o właściwe, godne Polaka i bandery zachowanie. Kiedyś (1995!!!rok), na niemieckiej części Zalewu Szczecińskiego płynęliśmy dużym jachtem z Trzebieży do Wolgastu. Przepływający obok okręt Bundesgrenschutzu poprosił nas o zgodę na udział w ćwiczeniu (desant pograniczników z pontonu na nasz jacht, sprawdzenie dokumentów itd). Oczywiście, uznając to za świetną zabawę wyraziłem zgodę. Panowie załatwili sprawę profesjonalnie, grzecznie, dowódca niemiecki podszedł prawie do naszej burty, pofatygował się na skrzydło pomostu i osobiście nienaganną angielszczyzną podziękował za współpracę. W zeszłym roku moja żona lecąc bardzo spóźnionym samolotem z Poznania do Paryża z przesiadką w Monachium spotkała się z serdeczną pomocą służb lotniska (łącznie z zatrzymaniem gotowego do kołowania samolotu)tak, by mogła wraz innymi spóźnionymi pasażerami odlecieć zgodnie z planem. Czyli nie jest tak źle z Niemcami, jak mogłoby się na podstawie relacji Protasiewicza wydawać. Po prostu, jak nie wiesz jak się zachować, zachowuj się przyzwoicie. Ale czego oczekiwać po PeOwskim buraku?
jazgdyni
Witam Panie Krzysztofie Przyznam, że mnie również, ani ziębi, ani grzeje, czy Protasiewicz poleci. Wnerwia mnie i to bardzo mocno, ten ewidentny wśród świta lemingów, więc przede wszystkim platformy (ale nie tylko) brak wewnętrznej pokory i skromności. Ta buta i pycha jest tak parweniuszowska, jak to już dawno pokazał mistrz w "Mieszczanin szlachcicem". I na dodatek oni te postawy propagują, jako typowe zachowanie elit. Widać, że te wszystkie resortowe dzieciaki i chłopaki z podwórka nie dostały należytego wychowania. Tak, trzeba to wyraźnie podkreślać - są niewychowani, chamscy i zarozumiali. A Frankfurt to dla mnie jedno z trzech najlepszych lotnisk europejskich - Kopenhagi, Amsterdamu i właśnie Frankfurtu. Nawzajem życzę pięknego, wiosennego spaceru
NASZ_HENRY
jakie kadry ;-)
jazgdyni
Witaj Jak widzisz Izo, specjalnie podkreśliłem - nie zostałem nigdy źle potraktowany w Europie. Zgadzam się z Tobą, moja postawa i znajomość języków bardzo mi pomaga. Funkcjonariusze lotnisk, to oczywiście ludzie dosyć niedużego formatu - zwykły materiał na służby mundurowe i reprezentują sobą przeciętną swojego narodu. Istnieje pewien aspekt dodatkowy. Funkcjonariusz lotniska widząc po raz dziesiąty w ciągu tygodnia źle zachowującego się, podpitego Polaka (uwierz mi, to codzienność) może nabyć pewnych szowinistycznych uprzedzeń. Natomiast w USA zostałem dwukrotnie zaaresztowany na lotnisku, bo tam czarnoskóry funkcjonariusz, zazwyczaj tępy, jak but, jest półbogiem. Nawet zwykłe "excuse me, may I ask you..." traktuje, jak prowokację i zaczepkę. To inny świat, znacznie bardziej niewolniczy. Oczywiście, też mam przykłady nagannych zachowań w Europie, ale statystycznie nie jest źle. Pozdrawiam
Krzysztof Pasierbiewicz
Szanowny Panie, Przed paroma laty pracowałem dla wielkiej amerykańskiej korporacji wdrażającej w Polsce duży projekt i tak się złożyło, że przez kilka lat odwiedzałem lotnisko we Frankfurcie co tydzień, a czasem częściej. Test to port lotniczy zorganizowany perfekcyjnie i naprawdę do niczego się nie można przyczepić. Ale nasz poseł chciał pokazać jaki z niego gościówa no i oczywiście wyszedł na kompletnego kretyna. Pisze Pan: "Interesujące jest to, że to właśnie Platforma Obywatelska tak pompuje ego swoich członków, sugerując, że są jakąś super-elitą, iż w zetknięciu z rzeczywistością świata, robią z siebie błazna. To już drugi przypadek, po Janie Maria Rokicie, wojny Peowsko – Niemieckiej, ku wielkiej zgryzocie wielkich przyjaciół Niemiec, Donalda Tuska i Radka Sikorskiego. Rokita za to poleciał. Teraz Protasiewicz poleci?..." Otóż nie jest dla mnie ważne, czy Protasiewicz poleci. Przygnębia mnie natomiast myśl, że mieszkam w kraju, którym rządzą podobni rzeczonemu idioci. A to już jest znacznie poważniejszy problem. Pozdrawiam Pana serdecznie i słonecznego weekendu życzę, Krzysztof Pasierbiewicz