Otrzymane komantarze

Do wpisu: Seks – temat tabu na prawicy
Data Autor
jazgdyni
Witam Jakże to? Nie pominąłem Fredry i XIII księgi.To różnica, a reszta szczera prawda. Szczególnie, że język tutaj wyjątkowo ubogi. Zazwyczaj małżeństwa tworzą swój prywatny słownik z którym dobrze się czują. Pozdrawiam
Ptr
Pozwolę sobie zauważyc pewien ważny aspekt nie pozbawiony podstaw naukowych. Mianowicie stan zakochania , szczera miłość skierowana ku drugiej osobie zmniejsza nasze zainteresowanie seksualne innymi osobami. ( Billewiczówna ciągle tego Kmicica kocha ! - narzekał pewien magnat. A w Nad Niemnem , Lalce o miłości nie było , Popiołach ?) Chodzi o to ,że Polacy nie byli tak płascy jak dzisiejsza popkultura i chcieli się po prostu zakochiwać. Czasem przynosiło to efekt jakoby odmienny od pożądanego. To inna sprawa. Ale jakże musiało rajcować jak przynosiło szczęście. Wciskanie seksu wszędzie , gdzie się da jest przyjmowaniem lewackiej narracji. A tu się okazuje ,że to przeważnie niezdolność do budowania głębszych duchowych związków. I na końcu zaśpiewa Jonny Cash : You can have it all, my empire of dirt.
JacBiel
Pozwolę sobie nie zgodzić się z Panem. Fascynacja seksem, wyrodniejąca we wszechogarniający seksizm, to atrybut lewactwa, więc tęsknota za literaturą erotyczno-ginekologiczną, czy za pornografią, to właśnie objaw zlewaczenia. Trudno więc oczekiwać od prawicy, żeby była lewacka. Co do kultury polskiej, organicznie zrośniętej z katolicyzmem, to pomimo tego, co Pan twierdzi, bardzo dużo rozmawia się z dziećmi/młodzieżą o seksie. Znajduje to odzwierciedlenie w powszechnym dążeniu, aby nie być postrzeganym jako dziwka, czy łajdak. Kolejna Pańska teza, iż brak dzietności jest wynikiem braku w/w literatury jest również błędna, gdyż drzewiej, jak sam Pan zauważył, literatury tej również nie było, a jednak przyrost naturalny był, i to wysoki. pozdrawiam
Krzysztof Pasierbiewicz
Pisze Pan: "Może ktoś mi przypomni z naszej literatury książkę, która by ładnie, z uczuciem i ogniem opisała miłość wraz z jej fizycznymi aspektami. Polscy autorzy nie potrafią pisać o miłości, a już o seksie to kompletnie nie. Co jest dosyć ciekawe, bo podobno jesteśmy nie najgorszymi kochankami, a nasze panie to lwice w łóżku, że się tak z podziwem wyrażę...", koniec cytatu. Odpowiadam: Jako autor książki pt. "Podaj hasło!" muszę stanowczo zaprotestować, a na dowód, że mam rację polecam lekturę recenzji tej książki przez znanego krytyka Wacława Krupińskiego: ksiazka.net.pl Oto jej fragment: "I rzecz nie w tym, że się autor ma czym chwalić i czyni to z samczą próżnością, ale i z taktem, rzecz w tym, że robi to tak wdzięcznie, tak uroczo bezwstydnie, z takim smakiem doprawiając każdą z opowieści ingrediencjami świetnego języka, ładnego stylu, zgrabnej puenty. Czytając miałem chwilami skojarzenia z klimatem eposu „Gargantua i Pantagruel”, a o wiele zdań mógłby się i sam Jerzy Pilch poczuć zazdrosny. A może i o niektóre kobiety?...", koniec cytatu. A tu może Pan przeczytać jeden z wielu rozdziałów tej książki: salonowcy.salon24.pl PS. Niestety książka zniknęła z księgarskich półek zaraz po wydaniu i jest całkowicie niedostępna. Natomiast zgadzam się z Panem, że seks to nie tylko temat tabu na prawicy, ale niegodziwość, bo po ukazaniu się mojego dzieła krakowscy sympatycy PIS, a szczególnie sympatyczki na mój widok robiły i do dziś robią charakterystyczną dla wiejskich bab minę, jakby zobaczyły wiejskiego kokieta, co to "łazi po wsi, to burknie, to purknie, to fiuta pokaże". Serdecznie pozdrawiam i gratuluję notki!
Pominął pan jednak hrabiego Fredrę i jego "XIII księgę Pana Tadeusza". Albo "Słówka" Boya-Żeleńskiego, tudzież listy Sobieskiego do Marysieńki. Niemniej, zgadzam się, polska literatura bała się generalnie seksu, do dziś zresztą nasz język jest tu nad wyraz ubogi, dając do wyboru terminologię wulgarną lub medyczną. A że na prawicy o seksie mówią takie divy jak Kempa i Pawłowicz (godne odpowiedniczki Środy i Paradowskiej), to i nietrudno się roześmiać. Na szczęście społeczeństwo funkcjonuje obok tego, a patrząc na to, co trafi na półki sklepowe oraz na rozliczne strony internetowe z literaturą amatorską, Polacy nie mają już takiego problemu z pisaniem i czytaniem o seksie jak kiedyś. Symbolem pozostaje tu fakt, że na listach bestsellerów "Resortowe dzieci" przepychały się z "50 twarzami Graya".
Do wpisu: Mój bohater Witold Kieżun
Data Autor
Odpiszę Panu ,Mama prosiła-jest ciężko chora i pisać już nie może.Słowa''prawdziwi patrioci'' dotyczyły osób które walczyły w Powstaniu Warszawskim ,jak i szerzej we wszystkich zrywach narodowych-jeżeli to na ''ich widok '' Panu nóż się otwiera ,no cóż.Mamę okłamię i powiem że to pomyłka .To ostatni wpis na tym portalu. - Agata.
Do wpisu: Idź do kina – poznaj wroga
Data Autor
jazgdyni
póki co Poalcy to naród kastratów niestety... ...................................... Bardzo smutna konkluzja. Prawdziwa niestety. Pozdrawiam optymistycznie
Optymista1930
Szefie - blogerzy to nie literaci, to zwykły plankton internetowy, nie można w ogóle blogera trfaktować w kategoriach oryginalności. Każdy 'se' może pisac co chce na blogach i jest to w sumie dość smutne, ale jest. Natomiast przekaz jazgdyni jest dość zajmujący...zaś świata psów, zdrajców i złodziei i tak nie poznamy od środka...no, chyba że im się do dupy dobierzemy, ale do tego trzeba mieć jaja - póki co Poalcy to naród kastratów niestety...
To sie nazywa merytoryczna argumentacja w "Trojmiejskim" stylu..I ta umiejetnosc robienia sobie wrogow tam gdzie ich nie bylo...Skad ja to znam ?
Lech Makowiecki
Panie goral. Nie dyskutuję z anonimami. Chyba, że piszą coś ciekawego.  P.S. "Hołduje" pisze się przez samo "h"... I tyle mojej polemiki z Panem.  Bez odbioru, proszę...
..krytyka dla samej krytyki".. Jak widze lubi pan uprawiac eufemizmy w stylu Janusza. Moze pan odniesc sie laskawie do fali konstruktywnej krytyki ,ktorej zostal poddany panski "ziomal" i kolega ? Bowiem zaczne pan podejrzewac ,ze osobiste sympatie i relacje sa dla pana kryterium oceny postaw etyczno-moralnych. Co niewatpliwie wplynie na moj poziom szacunku i oceny Pana oraz wartosci ,ktorym pan cholduje..
jazgdyni
Witam Ano właśnie. Po co ten film powstał? Jaki ma być jego przekaz? Pewien jestem, że jakiekolwiek służby były w stanie tą produkcję zablokować. Więc było przyzwolenie na ten film. "Psy" jednak nieco inaczej pokazywały agentów i sytuacje. Pozdrawiam
Lech Makowiecki
Panie Januszu! Proszę pisać swoje i nie przejmować się  "krytyką dla samej krytyki". Mnie ta recenzja akurat się podoba...
Lech Makowiecki
Sam zastanawiałem się, po co ten film powstał. I komu jest on potrzebny. Krytyka działań Macierewicza jest prostacka i nieprzekonywująca. Pokazanie prawdziwego mechanizmu "samobójstw" nie jest z kolei na rękę drugiej stronie. Być może - kiedy inne sposoby zawodzą - trzeba dać sygnał społeczeństwu: Uważajcie! Wy nas nie znacie... Ale my wiemy, gdzie mieszkacie, pracujecie, odpoczywacie (vide - scena zastraszania medialnego bossa)... Jeden wilk jest groźniejszy od stada owiec. Ale nawet owce czegoś się uczą... Czyżby aż tak paliło im się pod tyłkiem, że jawnie się odgrażają? A może chodziło tylko o wyrwanie kasy za bilety? Pewne tematy już nie idą, dlatego Pasikowski po "Psach" nagrał "Jacka Stronga", a Smarzowski przymierza się do Wołynia...
Ależ recenzja jest jak najbardziej własną,intelektualną pracą autora.Jest ona jednocześnie dowodem na to,że piszący posiada wrażliwość,rozpoznaje i poddaje pod rozwagę występujące zdarzenia,ujawnia stosunek do problemu. Czy nie? Czy dla pana intelekt to jedynie napisanie kilku obelg bez byków ortograficznych?
jazgdyni
Kompletnie nie potrafię ciebie zrozumieć... Co jest złego w podzieleniu się refleksją po obejrzeniu filmu? Co to znaczy "maska opadła"? Wyzywasz mnie od mistrzów "Copy&paste" a nie potrafisz przedstawić żadnego dowodu. Ja nie byłem, albo nie jestem sobą??? Najgłupszy nonsens od wielu lat
Recenzja filmowa. Czytalem ciekawsze recenzje filmowe. Janusz..po to prowadzisz swoj blog? Napisz cos od siebie, na temat ktory nas wszystkich zainteresuje i wzbogaci. Przeciez posiadasz jakis potencjal intelektualny ,ktory pozwala postrzegac ci swiat i co sie w nim dzieje za pomoca wlasnych refleksji i przemyslen. Nie pisze tego aby ci "dopiec".Ale teraz kiedy juz maska opadla,powinienes poczuc ulge i sprobowac byc soba. Masz szanse na nowy start na NB
Do wpisu: Lubię buddyzm – mówi katolik
Data Autor
i co - jednak są tutaj Taliby:-) Pozdrawiam
..."A mimo tego pozostałem bogobojnym katolikiem".. Zwylkla pusta frazeologia.Dojrzaly i swiadomy Katolik nie ma potrzeby bycia "Bogobojnym" (obawiac sie Boga Ojca) Prawdziwy Katolik zyjacy zyciem Chrystusa: KOCHA Boga. MILUJE Boga.. UFA Bogu. WIERZY w Boskie Milosierdzie. Wierzy w Boska Sprawiedliwosc. To sa atrybuty Prawdziwego swiadomego Katolika i wyznawcy Chrystusa. Kosciol Katolicki w sposob JEDNOZNACZNY podkresla jak powinien wygladac nasza WIEZ z Bogiem.Oparta wlasnie na tych zasadach. Ja nie mam zamiaru Bac sie Boga.Strach i Obawy to domeny ZLA. Milosc,Milowanie,Wiara i Ufnosc w te wymiewnione wartosci to domena Dobrego Boga Ojca
jazgdyni
Kapewu??? Masz pan kłopoty z logiką i rozumieniem interlokutora. Ja nic na to nie poradzę. Pan sam sobie w głowie tworzysz dziwne konstrukty, a potem ubierasz w to swiat. Np. nazywasz mnie pan buddystą - katolikiem, podczas gdy wyraźnie piszę, ze jestem tylko katolikiem. Jak widać prosty przekaz do pana nie dociera i podlega na wejsciu mutacji. Ciężko się wówczas rozmawia.... albo nawet jest to zupełnie niemożliwe
gorylisko
no jaaaaasneeee...hinduizm panie nie rób pan wody z mózgu...bo mowa jest o reinkarnacji... co dotyczy wszystkich wschodnich pomysłów na złapanie frajerów z zachody...najlepiej tych co dobrze płacą... to, że pan tam był nie oznacza, że pan zrozumiał...co do pańskiej deklaracji a propos bycia bogobojnym... jak można lubić reinkarnację (wszak to integralna część buddyzmu, hinduizmu i jeszcze paru innych izmów)  i być chrześciajninem ?  
gorylisko
nie wiem czy pan zrozumiał komentarz, proponuje przeczytać go aż pan zrozumie... bo powyższy komentarz został napisany przez człowieka inteligentnego który dobrze widzi różnicę pomiedzy buddyzmem a Chrześciajństwem proszę szanownego nieomylnego buddysty-katolika...to co napisane powyzej to nie pierduły tylko kwintesencja róznicy pomiędzy buddyzmem a chrześcijaństwem... kapewu
jazgdyni
@Chatar Leon Dziękuję za ten komentarz. To bardzo cenny wpis, wysoko świadczący o komentatorze. Pozwoli Pan, że się odniosę: Ad.1   W zupełności się zgadzam - Buddha to jeden z największych myslicieli ludzkości. To nie pomiot szatana i śmiertelny wróg naszej religii. Stawiam go na równi z doktorami kościoła św. Augustynem i Tomaszem, jak również z Sokratesem i Platonem. Ad.2   Chcący szeroko spoglądać na świat powinien przynajmniej się z nimi zapoznać. Do krytyki niestety potrzeba nieco więcej wiedzy. Ad.3   ...czy da się pogodzić bycie chrześcijaninem z byciem buddystą? Wg. mnie raczej nie. Lecz można być dobrym katolikiem z dużą sympatią dla nauk buddyzmu. Np. w ochronie życia wszelkich istot - dzieła bożego. Ad.4   To już wyższa szkoła jazdy i poważny dyskurs filozoficzny. Wątpię, by osoba bez należytego przygotowania byłaby w stanie śledzić wszystkie niuanse tych różnych szkół. Ad.5   ...Wizerunek Buddy jako uchachanego grubasa jest wielce upraszczający... Wie Pan, to wyłącznie kwestia estetyki i innego modelu sztuki na tamtych obszarach. Sporo podróżowałem po Indiach i Dalekim Wschodzie i właśnie pierwsze, co się rzuca w oczy, to jaskrawe wzornictwo, nadmierna ornamentyka, żywe kolory itp. To zupełnie inna kultura z innymi wzorcami.  
Moje uwagi.. .."Wszystkie cytaty z wymienionej w treści książki Artura Przybysławskiego." To jest moj problem.. Blog i tresci w nim zawarte powinny byc Autorskie. Mozna sie podeprzec tu i owdzie cytatami zaczerpnietymi od innych dla wsparcia wlasnych tez czy argumentacji czy w innym celu. Ale powinny one stanowic TLO do wlasnych refleksji ( tak sie dzieje u wszystkich blogierow) Poza tutaj wlasnie wyjatkiem. Prosze zwrocic uwage ,ze 80% materialu tej refleksji to sa cytaty i spostrzezenia ,ktore sa owocami umyslu innych ludzi. Ta cecha i charakterystyka jest permanentnym sposobem uprawiania blogu tego tutaj blogiera. Kazdy z nas posiada wlasny zakres zainteresowan.W potrzebie szuka w sieci materialow do wlasnych refleksji czy powiekszenia zakresu wiedzy w interesujacym go temacie. Czy potrzebujemy Suflerow ? Bowiem tak kwalifikuje ten blog i jego wlasciciela.. Sufler i do tego "jajcarz i dyletant" jak sie sam okresla...
chatar Leon
Parę uwag. 1. trudno zaprzeczyć, że Gautama Siddhartha był jednym z największych ludzi w dziejach i z podstawami buddyzmu tak czy inaczej zapoznać się niewątpliwie warto. 2. Filozoficznie, czy może raczej etycznie: Cztery Szlachetne Prawdy buddyzmu warte są co najmniej przemyślenia. Aczkolwiek warto pomyśleć także o nich krytycznie. 3. Dla chrześcijanina buddyzm z wielu względów może być inspirujący, ale czy da się pogodzić bycie chrześcijaninem z byciem buddystą? Istnieją tu sprawy problematyczne. Proszę porównać chociażby doktrynę anatmana z doktryną duszy nieśmiertelnej (nie mówię tu już nawet o zrodzonej w pierwszych wiekach chrześcijaństwa i żywotnej filozoficznej tradycji personalistycznej). 4. Jeśli chodzi stricte o filozofię, to szkół filozoficznych w obrębie buddyzmu jest tak na prawdę trochę i są między nimi różnice. Interesujące jest skądinąd ich porównanie do filozofii europejskiej. 5. Wizerunek Buddy jako uchachanego grubasa jest wielce upraszczający i w pewnym sensie wyrwany z kontekstu. Można zestawić go z (równie wyrwanym z kontekstu) potwornie zmasakrowanym Chrystusem ze średniowiecznych krucyfiksów, czy może raczej z Chrystusem z malarstwa Vronesa czy von Carolsfelda imprezującym w Kanie... ilustracje z wikipedii