|
|
jazgdyni Witam
Kultura wschodu ma inne kody i powiem śmiało, że jest bardziej skierowana na zmysły.
Ale raczej spodziewałem się, że możesz przywołać zachowania socjalne szympansów bonobo.
Pozdrawiam |
|
|
alchymista Przeczytałem i zastanawiam się co tu by mądrego napisać ;-)
Naturalnie popieram przedmówców w kwestiach zasadniczych, generalnych, kardynalnych i ogólnie pryncypialnych ;-)
Chcę jednak dodać, że warto również zajrzeć do bogatej spuścizny wschodu. Jest ona co prawda na ogół amoralna, ale to nie oznacza, że pozbawiona zasad - w przeciwieństwie do naszych bolszewików. Wypróbowane przez pokolenia wzorce relacji seksualnych mogą się wydac co prawda nudne, ale działają! Tradycyjne społeczeństwo chińskie na przykład. Wszystko poustawiane w takiej skromności, że jezuitom w Chinach pomylił się konfucjanizm z katolicyzmem. Dopiero za kotarą konfucjanizmu zaczynają się rzeczy naprawdę ciekawe... ;-) |
|
|
Ptr Tak , to prawda. I własnie najpiękniej byłoby , gdyby takie osoby mogły wyrażać siebie, mówić i śpiewać własnym głosem i ubierać się na swój sposób, a nie wcielać sie w głupawe serialowe role. Wtedy ich gwiazdy świeciłyby nie zamglonym, a krystalicznym światłem dostającym się do najdalszych zakamarków naszych spragnionych blasku umysłów.
Pozdrawiam |
|
|
jazgdyni "Seks i miłość zaczyna się gdzieś w nas, w naszej autentycznosci".
Jak wielu ludzi odrzuca tą podstawową prawdę. Jest to praktycznie z nami przez całe życie. I nigdy się nie wyczerpuje.
Zmarła właśnie bardzo młodo Ania Przybylska. Wywołało to autentyczne duże poruszenie. I u mnie w Gdyni, gdzie żyła i w całej Polsce. Dlaczego? Bo była ona właśnie takim nieuświadomionym symbolem seksu polskiej sceny. Jak kiedyś Marylin Monroe. To jest właśnie autentyczność.
Pozdrawiam |
|
|
Ptr To prawda. Seks i miłość zaczyna się gdzieś w nas, w naszej autentycznosci. W nieuświadomionych zakamarkach naszych dusz. I można to wyrazić przez autentyczny, genialnie prosty przekaz. Chłopak z gitarą, dziwczyna w szarych bucikach, kilka słów, kilka nut. A zamiast tego za grube miliony lansuje się głupie naśladownictwo obcych mód,czegoś , co nie przenosi żadnych naszych emocji tu i teraz. Nawet nieśmieszne jest to naśladownictwo nie niosące żadnych treści. Udawanie gwiazd sprzed lat nie jest sexy.
Dlatego trzeba odnaleźć te śpiewające swoimi tekstami i do własnej muzyki dziewczyny i chłopaków i puszczać to w niezależnych mediach. Czy nie mamy tu właśnie swojej dramaturgii sytuacji ? Tematów z życia, emigracji, spraw o których można spiewać ? Czy wspomniany Johny Cash tu nie gości ?
Niech tamci bawią sie na tych swoich bollywoodach bez seksu. |
|
|
jazgdyni A to prawda... kochamy eufemizmy. Byleby tylko uniknąć podejrzenia o wulgarność.
Pozdrawiam |
|
|
jazgdyni Podejrzewam, że oni w tej wychodkowej poezji byli wowczas pod silnym wpływem i zauroczeni Francoisem Rabelais. Stąd rozkwit tej ludycznej erotyki. Nie powstała natomiast dworska i rycerska.
Pozdrawiam |
|
|
jazgdyni Właśnie o to mi chodzi. Sprawy damsko - męskie stają się socjotechnicznym narzędziem. Powinniśmy być na to przygotowani i mieć odpowiednią odpowiedź.
Pozdrawiam |
|
|
xena2012 teraz nawet nie mówimy seks,to niemodne.W dobie postępu i rozwoju nauk ścisłych operujemy pojęciem ,,chemia'',bądź ,,zaiskrzyło''. |
|
|
chatar Leon Mam wrażenie, że i autor i komentatorzy zaczęli mieszać dwie rzeczy, kulturę erotyczną i nazwijmy to, figlarno-wulgarne świntuszenie. No to ja też troche pomieszam. Skądinąd jednego i drugiego jest w polskiej literaturze dostatek. A Fraszki Kochanowskiego?
DO DZIEWKI
Nie uciekaj przede mną, dziewko urodziwa,
Z twoją rumianą twarzą moja broda siwa
Zgodzi się znamienicie; patrz, gdy wieniec wiją,
Że pospolicie sadzą przy różej leliją.
Nie uciekaj przede mną, dziewko urodziwa,
Serceć jeszcze niestare, chocia broda siwa;
Choć u mnie broda siwa, jeszczem niezganiony,
Czosnek ma głowę białą, a ogon zielony.
Nie uciekaj, ma rada; wszak wiesz: im kot starszy,
Tym, pospolicie mówią, ogon jego twarszy;
I dąb, choć mieścy przeschnie, choć list na nim płowy
Przedsię stoi potężnie, bo ma korzeń zdrowy.
A De arte wigodika czyli poezja wychodkowa filomatów? Ciekawostka - interesujące skądinąd było dla mnie, że Mickiewicz i jego koledzy pisali "c.h.u.j" przez samo h. Co do samego Mickiewicza, to warto w ogóle wspomnieć o dość interesującym okresie jego studiów w Wilnie, kiedy to jeszcze jako nastolatek wyrywając się z od rodzinki prowincji do Wilna i szukając jakiegoś samookreślenia, stwierdził, że będzie oświeconym, cywilizowanym otwartym i tolerancyjnym europejczykiem, oczywiście z całym antyklerykalizmem i deklaracjami swobody seksualnej. Oczywiście z tej ówczesnej palikociarni wkrótce wyrósł, natomiast faktem pozostają niemal pornograficzne przekłady/naśladowania z Woltera, jak przekład Dziewicy Orleańskiej, nazwanej przez filomatów Darczanką, albo nieco bardziej oględna i nie tak bezpośrednia Pani Aniela.
Co do samego "Pana Tadeusza" (a nie trawestacji Fredry w postaci księgi XIII) był tam choćby pikantny fragment o stawianiu świecy w kominku, ale niestety towarzystwo, z którym Wieszcz podczas imprezowania konsultował swój poemat, zaproponowało usunięcie nazbyt śmiałych fragmentów z lafiryndą Telimeną, jak wówczas określano.
Absolutnym skandalem dla mnie jest pomijanie w rocznicowych wydaniach dzieł Mickiewicza młodzieńczej poezji wychodkowej. |
|
|
Ptr Literatura polska raczej opowiada o tej bardziej delikatnej , ale też ważkiej i kluczowej sprawie jaką jest miłość. W zasadzie można by się zastanawiać dlaczego Wokulski nie chciał żyć jak Picasso, czy Casanova, a Prus nie chciał tego opisywać. ( Polskie szlachcianki to twarde sztuki, niechętne do związku z byle kim ). Każda epoka ma swój punkt widzenia i tak też było u nas. Najlepsze miejsce dla tych spraw to sfera prywatna i towarzyska.
Cóż, jeżeli miłość i seks zostały zideologizowane i upolitycznione już w tym momencie przekraczając granice rozsądku. Wnoszę stąd ,że te sprawy stały się narzędziem socjotechnicznym wpływu na morale elektoratów. Jest to chyba jeden z frontów walki ideologicznej , w którym do końca nie mamy rozeznania. Przestało chodzić o uczucia , chodzi o cele ideologiczne.
Teraz raczej zastanówmy się jakie inne socjotechniki właśnie są stosowane ,aby wywołać "euforię" wyborców, sukcesy sportowe ? tanie ciuchy ? tanie paliwo ? tanie kredyty ? awanse europejskie ? pokłony przed pomnikami ? nowe uliczki i parczki ? wiecej kabaretów, wiecej seksu ? |
|
|
jazgdyni Witam
Stan zakochania to burza neurohormonów w mózgu. Na pograniczu paranoi. Cudowny stan...
Wciskanie seksu wszędzie jest idiotyzmem. Lecz idiotyzmem jest też opowiadanie o miłości dwojga ludzi, tak, jakby wcale nie było seksualnych relacji między nimi.
Pozdrawiam |
|
|
jazgdyni Witam
Mnie nie chodzi o fasynację seksem, tylko o to, by móc rozmawiać o tym prosto i bez ogródek. Bez niepotrzebnego rumieńca i przyciszonym głosem.
Dziwne zachcianki?
Pozdrawiam |
|
|
jazgdyni Witam
Niestety... nie czytałem, to nie wiem....
Jednakże zapewne to wyjątek potwierdzający regułę.
Również serdeczne pozdrowienia |