|
|
jazgdyni Ależ to się samo przez się rozumie.
Gdy zabraknie jakości, w tym wypadku zdrowia i względnego dobrobytu, to całe to "długie życie" nie ma sensu.
Lecz nie zapominajmy, że jeszcze nie tak dawno, zaledwie paręset lat wstecz średnia długość życia oscylowała wokół 40 lat.
Pozdrawiam |
|
|
Jonatan Swift w Podróżach Guliwera opisuje królestwo Luggnagg. Główny bohater dowiaduje się od mieszkańców królestwa, że raz na jakiś czas rodzą się w nim "nieśmiertelni". Guliwer jest zafascynowany możliwością życia wiecznego. Jakiż to potencjał, jaka wiedza, ile doświadczeń życiowych. Niestety konfrontacja z rzeczywistością pokazuje, że to co miało być błogosławieństwem jest w istocie przekleństwem. W przytułkach przeznaczonych dla nieśmiertelnych wegetują niedołężni starcy zmagający się z ograniczeniami ciała, których z wiekiem tylko przybywa.
Dlatego cieszmy się z czasu, który został nam dany, wykorzystajmy go najlepiej jak możemy. Ja osobiście cieszę się, że ta szczupła osoba z kosą pewnego dnia otworzy swój notatnik i znajdzie tam moje imię i nazwisko. Przyjmuję to z pokorą.
Życie wieczne? Tak. Ale dopiero po tym jak po jednej stronie staną sprawiedliwi, po drugiej pozostali (wcale nie muszę należeć do tych pierwszych).
Serdecznie pozdrawiam. Życzę wszystkiego najlepszego. |
|
|
nie o ilosc ( dlugosc ) chodzi, a o jakosc. Chce Pan 150 lat dawac sie dreczyc przez Bronka, Donka, Bolka & Co?
dla mnie moze byc krociutko, byle pelna piersia.
pozdrawiam |
|
|
jazgdyni To jest bardzo zindywidualizowane. Niektórzy żyją z widmem śmierci przez całe życie. Inni potrafią o tym zapomnieć.
Im ludzie starsi, tym bardziej boją się niedołężnej starosci niż śmierci.
A jak już przychodzi co do czego, to chyba najlepiej to ujął J. I. Kraszewski w wierszu "Dziad i baba"
pl.wikisource.org
Pozdrawiam |
|
|
jazgdyni Bardzo lubiłem "Młodego technika". Zresztą on teraz bodajże wraca w nieco większym formacie.
Futurystyka i futurologia.... hmmm... podobnie jak astronomia i astrologia.
Wielu prognozuje całkiem uczciwie potencjalne mozliwości postępu w oparciu o rozwój nauki i techniki. Cóż... światem jednak rządzą pieniążki i międzynarodowe mafie zwane koncernami będą hamować postęp wszędzie tam, gdzie nie widzą odpowiedniego zysku. M.in. dlatego tak się męczymy coraz bardziej na drogach, idiotycznie coraz mocniejszych samochodach (1000 KM!!! samochód osobowy).
Niestety, nauka ma mały wpływ na to, jak jej rezultaty będą wykorzystywane.
Pozdrawiam |
|
|
jazgdyni Głupstwa pan mówi. Właśnie jak typowy polski akademik, albo klasyczny yntelektualysta.
Prosi pan o moje argumenty i moją wykładnię tematu. Mnie się po prostu z panem dyskutowac nie chce, bo ja piszę i ja sam wybieram partnerów do dyskusji. Pańska arogancka postawa już na wstępie dyskwalifikuje pana.
A na dodatek, przy kompletnej widocznie nieznajomości prawdziwego świata akademickiego i kryteriów wiarygodności, kompletnie się pan ośmieszył.
Może pan coś postudiuje, a jak będzie pan gotowy, to proszę dać znać.
Ps. Polskie tytuły profesorskie mnie nie straszą. Proszę podać listę międzynarodowych publikacji... a potem cytowań. |
|
|
Z wymienionym przez Pana człowiekiem nie mam się co zmagać, bo nie on napisał i zamieścił powyższy pełen fantazji artykuł, lecz Pan. Jeśli nie umie Pan wziąć odpowiedzialności za treści, które Pan sam tu własnymi słowami umieszcza, nie umie Pan podać własnych argumentów, proszę się nie zasłaniać cudzym życiorysem i nie odsyłać mnie do człowieka, którego Pan nie jest ani prawomocnym agentem, ani innego rodzaju przedstawicielem, ani nie ma Pan prawa w jego imieniu się wypowiadać, bo on Pana do tego nie upoważnił.
Proszę zachować elementarną uczciwość intelektualną i wypowiadać się we własnym imieniu, broniąc włanych myśli i słów. |
|
|
@Pan z Gdyni
Gdyby Pan choć trochę znał świat akademicki, a zwłaszcza zachodni "światek" akademicki, wiedziałby Pan jak wielu jest oszustów, naciągaczy, karierowiczów oraz ignorantów z tytułami doktorskimi i wszelkimi innymi, zatrudnianych jako profesorowie do badań wszelakich. Wiedziałby Pan również, że Pański argument "z życiorysu" jest nic nie wart, a uciekanie się do niego charakteryzuje współcześnie raczej uczniaka lub studenta "tego i owego", niż dojrzałego intelektualnie człowieka. To po pierwsze.
Po drugie, Pan nie przedstawia żadnych uczciwych badań naukowych, ani nawet nie reklamuje ścisłego, racjonalnego myślenia, lecz tylko wyobrażenia i fantazje kolejnego już stopnia, przemielone przez umysły autorów tzw. popularnonaukowych pozycji.
Nie pojmuje Pan również, że jakakolwiek fałszywa nauka (a taką jest np. paranaukowa spekulacja) dryfuje w stronę ezoteryki i w istocie się nią staje. Uczciwy człowiek/naukowiec szuka prawdy, aż znajdzie, a znalazłszy prawdę stara się ją zachować i przekazać innym. Oszust zaś szuka wszelkich sposobów na potwierdzenie swoich błędnych wyobrażeń o świecie (przez co mnoży swoje błędy) oraz wynajduje najrozmaitsze argumenty, aby móc skutecznie sprzedawać ludziom marzenia, np. o długowieczności. |
|
|
Jakoś tak w połowie lat 60. udało mi się w kiosku Ruchu założyć teczkę, do której sprzedawca wkładał mi numer miesięcznika Młody Technik ("Młody" - nie znaczy, że dla dzieci). Ten świetny jak na tamte czasy periodyk, oprócz nowinek z całego świata publikował też artykuły wybiegające myślą w przód, gdzie światowe sławy snuły wizje przyszłości - oczywiście z "techniką" jako podmiotem. Do dzisiejszego dnia pamiętam, że w roku 1980, najpóźniej 1985 (wtedy było to za odległe 20, 25 lat) wszystkie na świecie nie tylko schody, ale i chodniki miały być ruchome. Najpóźniej natomiast do roku 1990 na wszystkie schorzenia wynalezione miały zostać specjalistyczne plastry. Nie było to czasopismo s-f, a prorokowali wtedy podobnie jak dziś luminarze nauki.
Naukowiec to też zawód; z czegoś musi żyć, więc jeśli napisałby, że w wyjaśnieniu tajemnicy życia nie posunął się od 1000 lat zbytnio do przodu, to działałby irracjonalnie. Ani Pan, ani ja, ani 99,99...% populacji nie może mu powiedzieć sprawdzam. A tych kilkunastu, którzy by mogli, jadą z nim na tym samym przecież wózku.
Pozdrawiam |
|
|
dwa bardzo mocne akcenty "owych" dążeń"...
pewien pan doktor...notabene z Niemiec...zajmujący się "plastynacją" ludzkich zwlok...
jak pisałem wyżej..jestem ciężko;nieuleczalnie chory..dopiero po 2 latach walki o jakotakie tzw "samopoczucie"..zdecydowałem się na zgłoszenie sprzeciwu do POLTRANSPLANTU celem sprzeciwu do pobierania moich organow..po tzw "śmierci klinicznej"..co wg mnie jest paranoiczną;totalną schizofreniczna bzdurą bo...nie ma czegos takiego w medycynie jak "smierc kliniczna pnia mózgu"..wiec cala TRANSPLANTOLOGIA jest do bani..tzn uznanie tej dziedziny medycyny za szarlatanerię i zwykle barbarzyństwo w imie wyższych celów oparte o "robienie biznesu na sluzbie zdrowia"...a'propos...czy odważymy się kiedyś a całkowite moratorium na pobieranie jakichkolwiek narzadow od tzw 'żywych dawców"..czy odwazymy się kiedyś na napisanie podręczników do medycyny;hirurgi na nowo??ze już nie wspomnę o dzisiejszych lekarzach-chirurgach-transplantologach..jakie oni znajda miejsce w historii?? |
|
|
jazgdyni @maniera oficera
bardzo byłby wdzięczny by, zanim pan wyda swoje sądy nieco postudiował i zaznajomił się z problemem.
Pan kompletnie nie rozumie pojęc - ezoteryka i paranauka.
A tutaj, niech pan się z nim zmaga:
Michio Kaku
Academic career
As part of the research program in 1975 and 1977 at the department of physics at The City College of The City University of New York, Kaku worked on research on quantum mechanics.[4][5] was a Visitor and Member (1973 and 1990) at the Institute for Advanced Study in Princeton[6] and New York University.[7] He currently holds the Henry Semat Chair and Professorship in theoretical physics at the City College of New York.[8]
Kaku has had [over] more than 70 articles published in physics journals such as Physical Review, covering topics such as superstring theory, supergravity, supersymmetry, and hadronic physics.[9] In 1974, Kaku and Prof. Keiji Kikkawa of Osaka University co-authored the first papers describing string theory in a field form.[10][11]
Kaku is the author of several textbooks on string theory and quantum field theory.
en.wikipedia.org
Paranauka????
Niech pan się zastanowi. |
|
|
@Pan z Gdyni
Oferuje Pan swoim czytelnikom elementy tzw. ezoteryki, w postaci paranaukowej spekulacji. Nie ma to nic wspólnego ani z uprawianiem zdrowej i zdyscyplinowanej nauki (której celem jest poznanie prawdy), ani też z pokornym przyjęciem Bożego Objawienia, wedle którego nieuchronna śmierć ciała oraz - co gorsza - śmierć duchowa (jako stan moralny) są konsekwencją upadku człowieka - pysznego sprzeniewierzenia się woli Stwórcy.
Tak oto ludzie zajmujący się paranauką próbują wytworzyć złudzenie, że celem życia człowieka na ziemi jest nie poznanie prawdy i osiągnięcie zbawienia, lecz sztuczne wydłużanie życia, aż po iluzję sztucznie wygenerowanej "nieśmiertelności". Pseudonaukowcy ci próbują w ten sposób uzasadnić swoje, często nieetyczne, paranaukowe "badania", składające się w niemałej części ze spekulacji, choćby w postaci przepowiadania świetlanej przyszłości i przyszłych "naukowych osiągnięć".
Zakrawa na ironię fakt, że umieszcza Pan te pseudonaukowe fantazje w czasie Świąt upamiętniających jedyne realne zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią, tak duchową, jak i cielesną.
Przestrzegam Pana po raz kolejny przed schodzeniem w ciemną przepaść ezoterycznej paranauki, a zwłaszcza przed zachęcaniem do tego innych.
Rozumiem, że u podstaw Pańskiego zainteresowania może leżeć naturalny lęk przed śmiercią. Proszę zrozumieć, że wiara w Zmartwychwstanie Chrystusa jest bardziej racjonalna (o tym mówi św. Paweł), niż wiara w miłe dla ucha obietnice oszustów. |
|
|
witam.
ja nie wiem czy chce takiego swiata.kiedyś.dla mnie strasznie daawno temu był film z B.Kobielą jak to kazda czesc jego ciala pochodzila od kogos innego.jakos tak przed swietami pewien wloski profesor-lekarz-neurochirurg zapowiada ze za kilka lat przeszczepi czyjąś glowe poddana dekapitacji do ciala innego człowieka.zle mi to pachnie.ba.smierdzi.podwojne 2 x baaa.nawet cuchnie irracjonalnie perwersyjnym dozeniem;ucieczka przed koncem konców.CO DO KTOREGO NIKT!!!NAWET W IMIE ROZWOJU NAUKI I tzw "WYZSZEJ WIEDZY I POZIOMU SWIADOMOSCI CZLOWIEKA NIE MA PRAWA ROSCIC SOBIE PRAWA do tego co i tak będzie musiało mieć miejsce.ja nie chce takiego zycia..kiedyś opisywanego w serii "Niesmiertelny" i kilku bliźniaczo-podobnych scenariuszowo-sequellach..o "ostatnim-pogodzonym ze sobą-jedynym sprawiedliwym" który miota się w złym swiecie i patrzy na jego bezduszność i na to jak bliscy odchodzą a on zostaje.
p.s.
osobista refleksja.pod koniec 13 roku miałem trepanacje czaszki.lezalem dość długo w jednym ze szpitali uniwersyteckich w Polsce..Widziałem bol;cierpienie i smierc z tak bliska jaki tylko można sobie wyobrazić..(od tego czasu szukam samych tylko prof.dr.hab.n.med. którzy mi odpowiedza..ile czasu zostało..i czy nie można byłoby wcześniej czegos więcej zrobić...całkowicie pogodzony zaznaczam..widziałem tez nienawiść;bol;cierpienie i smierc kiedyś wcześniej.zgloszony ochotniczo wg rozkazu.. (tez wydaje się ważne-zaznaczam)..w jednym z krajów arabskich gdzie teraz podobno jest jakas wojna..i WIEM JEDNO..niechce zyc nie wiadomo jak długo..bo zycie bez wizji końca jest naznaczone ciężarem niezrzucalnej z ramion swiadomosci pamięci tego co się widziało.
wole inne spojrzenie..biedaczyna z Asyzu;św Augustyn;Hildegarda;nasz Wojciech;O.M.Kolbe;O.Pio..etc..etc..wszyscy ci przecudownie piekni duchowo mezczyzni i kobiety przez te wszystkie stulecia JEDYNE O CZYM MARZYLI to o jak najszybszym końcu-KOŃCÓW..i tak bardzo,bardzo pragnęli duchowej łacznosci z TYM od którego wyłącznie zależy ile nam czasu zostało.(zwłaszcza ze tylu z nich zostawilo nam przeslanie spisane swoim życiem lub tym co za swojego zycia zrobili lub zostawili w formie pisemnej-traktaty;refleksje;napomnienia.CALA TA BEZCENNA SPUSCIZNA TYCH KTORZY ODESZLI!!.etc.etc.etc.)
a reszta to poza twardymi dowodami naukowymi..zwykle pierdoły..i celowe być może mieszanie ludziom w glowach tego co to "on sam chodzi w ciemnościach"..pozdrawiam |