Otrzymane komantarze

Do wpisu: Odebrać Polakom apteki – wojna trwa
Data Autor
Dark Regis
W matematyce jest trochę inaczej. Klasycznie matematyka bazuje na aksjomatach teorii mnogości ZFC - budowa struktur rozpoczyna się od zbiorów, punktów i funkcji. W efekcie mamy do czynienia z wieloma paradoksami, jak np. pojęcia opierające się na idei stopniowania nieskończoności (przeliczalność, nieprzeliczalność, kolejne liczby kardynalne i graniczne, wreszcie infinitezymalność - nieskończenie małe). Konstrukcja liczb rzeczywistych nie jest unikalna i jedyna - przy rozluźnieniu warunków (np. w toposach) okazuje się, że każda znana klasycznie konstrukcja daje kompletnie różne wyniki. Albo słynny problem Collatza - na bazie aksjomatów arytmetyki nie można stworzyć warunku stopu dla procedury rekurencyjnie obliczającej prostą funkcję (3x+1 dla nieparzystych i x/2 dla parzystych), czyli nie można dowieść poprawności konstrukcji (nie wiadomo czy ciąg ucieka do nieskończoności) ani prawdziwości twierdzenia (procedura zawsze da kiedyś w wyniku 1). Wreszcie Gregory Chaitin gmera patykiem w zapomnianym twierdzeniu Goedla i konstruuje stałą Omega (taki punkt stopu podobnie jak u Collatza), skąd wyprowadza wniosek, że istnieją twierdzenia prawdziwe, których prawdziwości nie da się dowieść (prawdziwe bez przyczyny). To jest po prostu chore ;) To może Pana zainteresować: polityka.pl Kategorie natomiast definiuje się jako ogólne schematy koncepcyjne dla obiektów będących strukturami matematycznymi, ale wtedy mogą istnieć takie przestrzenie, które w ogóle nie posiadają punktów (bezpunktowe). Ponadto zaczynają ujawniać się na obrzeżach matematyki jakieś cuda wianki o których się filozofom nie śniło. Przykładowo "układ okresowy" skończonych grup prostych (atomów symetrii;), które są analogią do liczb pierwszych i rozkładu liczb naturalnych: irandrus.files.wordpress.com Są też nowe badania nad układem okresowym pierwiastków: arxiv.org Czy to znaczy, że grupami możemy liczyć w podobny sposób jak liczbami naturalnymi, choć rozwłókniają się one w dziadowski bicz? To dziwne, bo kategoria grup nie jest toposem i nie ma obiektu liczb naturalnych w tym sensie, co toposy boolowskie (uniwersalnego, bo jakikolwiek ma - grupy cykliczne rzędu pierwszego).
jazgdyni
Witam Teoria kategorii jest też niesłychanie ważnym elementem nowoczesnej psychologii. I strasznie pasuje do zachowań tych właśnie ludzi. Konkretnie - uprzedzenia, stereotypy i brak analizy swoich poglądów. Poza tym, neoliberalizm uważam za szkodliwy na równi z komunizmem i faszyzmem. Serdecznie pozdrawiam
Dark Regis
No właśnie ja też się zdziwiłem, że liberałowie postsocjalistyczni jeszcze nie postulują, żeby benzynę lub gaz można było zatankować w garażu podziemnym pod każdym wielkim hipermarketem, bo przecież w innym razie trzeba zwykle dymać kilka kilometrów za miasto. Na pewno ucieszyliby się goście z Bliskiego Wschodu, bo ganianie po mieście z kanistrem i zapalniczką jest stresujące. Zwłaszcza gdy wszędzie stoją te niezrozumiałe znaki w obcych językach i weź tu traf po nich do jakiegoś ludnego centrum handlowego. Podobnie jakąś aberracją jest, przynajmniej dla ultra liberałów, że jedzenie w punktach masowego żywienia przygotowują osoby, które muszą mieć aktualne badania na nosicielstwo. Przecież, gdyby w takich miejscach zgromadzić tylko potrzebny sprzęt i dać każdemu wolną rękę, to mógłby swobodnie upichcić coś nie tylko dla siebie, ale też dla innych. Każdy mógłby brudzić, ale gary musiałby pozmywać ten, komu zabierze się wszelkie świadczenia socjalne, żeby w ogóle chciał to robić (ot taka wolność). Na przykład ktoś, kto zubożał z powodu niezdrowego trybu życia (wg nich sam sobie winien) i jest nosicielem śmiertelnej obciążającej kieszeń choroby zakaźnej typu gruźlica, tyfus albo AIDS, od bidy rak. To taki rodzaj pełnej wolności do wpadnięcia w Gie na każdym skrzyżowaniu. Podziwiam Pana, że stara się wytłumaczyć liberałom znaczenie słów odpowiedzialność i zaufanie, ale ja przekonałem się już N lat temu, że jest to rzucanie grochem o ścianę. Oni są po prostu zaimpregnowani chorą ideologią i nic do nich nie dociera. Oni widzą świat odwrócony do góry nogami w stosunku do widzenia konserwatywnego. Ponieważ jestem życzliwym człowiekiem, więc próbowałem im cierpliwie wytłumaczyć fundamentalną różnicę pomiędzy analogią działania a podobieństwem formy. Właśnie ta "drobna" różnica jest podstawą do zrozumienia, dlaczego podejście teorii kategorii w matematyce różni się zasadniczo od klasycznego podejścia aksjomatycznego. Pozdrawiam
Czesław2
Witam Syn stwierdził,że jedyną możliwą opcją w/g niego byłaby ewentualnie praca w aptece szpitalnej. Niestety, dla nas to za wysokie progi. Sprzedawcą pietruszki nie chce być.
jazgdyni
Witaj Obaj dobrze wiemy, jaka to hurtownia. A słyszałem już, że tan największa w Polsce, którą wymieniłem w tekście i ktora zarzekała się, że nigdy nie będzie miała własnych aptek, jednak się złamała. A zagadka - którą to hurtownię posiada wielki pan wiceprezes potężnej spółki skarbu państwa? Serdeczności
jazgdyni
Witam To bardzo przykre co piszesz. Praktycznie wychowałem się w aptece, bo mama często zabierała mnie ze sobą do pracy. I były to wspaniałe czasy. Teraz słyszę, że w sieciach farmaceuci mają określone, ile paragonów mają dostarczyć; narzucony jest czas obsługi pacjenta - 3, albo 4 minuty; na dyżur przy pierwszym stole przychodzą, jak w Biedronce, z własną kasetką na pieniądze. Masakra! Tego nie ma w aptekach rodzinnych! Nawet czas pracy jest płynny. I żadne dyżury wieczorami, czy w niedzielę. Gdyby syn szczęśliwie trafił do apteki starego typu, to byłby dumnym farmaceutom do końca życia. Pozdrawiam
jazgdyni
Witam Nikt nie wie, jak olbrzymia ilość leków w Polsce jest marnotrawiona. Nawet wszystkie antybiotyki sprzedaje się na listki/blistry, na przykład po 12 tabletek w każdym. A jeżeli lekarz zaordynował 6 dni po 3 tabletki dziennie, to sześć tabletek idzie do kosza W USA i UK, znacznie od nas bogatszych, takie rzeczy sprzedaje się na sztuki! Nie rozdrabniając się dalej - system dystrybucji leków w Polsce jest fatalny i chyba nikt nie wie, jak to naprawić. Pozdrawiam
jazgdyni
Tak durnego wpisu dawno nie widziałem. Rozkapryszony pieszczoch, który marzy, by wraz z pizzą, dostarczano mu zestaw leków na biegunkę. A głupi APAP sprzedawany w każdym, byle jakim sklepie i na stacjach benzynowych, może zabić, lub tylko spowodować białaczkę, o czym mało kto wie i oczywiście, nie mówią reklamy w TV. Bądźmy poważni. Jak ktoś się chce skatować alkoholem i fajkami ze sklepiku za rogiem, to jego sprawa. Lecz mądra władza nie może dopuścić, by tak samo skatował się lekami z tego samego sklepiku. Traktowanie aptek, jak zwykłego warzywniaka, to jakaś aberracja, powstała w homo sovieticusie, który za szybko wskoczył w kapitalizm. Szanowny kolego Jabe - słowo odpowiedzialność coś znaczy? Tabletki poronne sprzedawać wszystkim od 5-tego roku życia? A pompiarz na stacji poinformuje, że leku z półki w żadnym wypadku nie wolno podawać dziecku poniżej 3-go roku życia? Lub tzw. zespół niespokojnych nóg (RLS) to totalna bzdura i jedynie objaw wielu scowiekuhorzeń, a nawet ciąży? Weź się człowieku ogarnij i zapisz do kółka np. wiedzy o świecie.
Jabe
Spójrzmy na te postulaty. 4. Powstrzymania niekontrolowanego wzrostu liczby aptek. – Czyli ma być kasta równiejszych. O przynależności do niej będzie decydowała izba aptekarska czy aparat państwowy (tzw. „Polacy”)? 6. Sprzyjania zawodowej suwerenności farmaceutów zarówno w sferze prowadzenia aptek, jak i wykonywania pracy zawodowej. – Chyba jednak sami chcą decydować, komu będzie wolno, kto dostąpi łaski prawa samodzielnego wykonywania zawodu – znamy to z zawodów prawniczych. Dlaczego akurat aptekarze mają mieć „suwerenność zawodową”? Co to właściwie znaczy? Teraz nie będzie można leku kupić w sklepie. Trzeba będzie do apteki jechać. A niech se tubylec jedzie. On nie ważny. Ważne, żeby kasta miała obroty (i ustalała ceny). Ku chwale ojczyzny, naturalnie.
Parę lat temu jedna z hurtowni przejmowała i wykupywała na potęgę apteki licząc na korzystne "oddanie się w inne ręce" (oddać się jej nie udało bo w ostatniej chwili "sprawa się rypła"). Były dwa scenariusze: 1. Wielu "post cefarmowskich" właścicieli z radością sprzedawało swoje mocno zadłużone przedsiębiorstwa i cieszyło się, że zostali z "wróblem w garści". Podczas gdy rzeczona hurtownia stała się posiadaczką wielu tłustych gołębi. 2. Hurtownia podpisywała z aptekarzem umowę, na wyposażenie i zatowarowanie apteki, której zabezpieczeniem towar (leki). Ponieważ nowo upieczeni kapitaliści myśleli głównie o wakacjach w tropikach i nowych samochodach a już spłacaniem zobowiązań nie zawracali sobie głowy cała sprawa zdążała do łatwo przewidywalnego końca. Pewnego pięknego dnia zjawiał się przedstawiciel hurtowni i przedstawiał prostą propozycję: Proszę Pani/Pana no niestety nie wywiązuje się Pani/Pan z umowy, zatem przejmujemy Pani/Pana aptekę a pan będzie tu kierownikiem (w domyśle przez najbliższe dwa trzy miesiące) - tak działo się w przypadku w miarę dobrze prosperującej apteki. W wypadku gdy interes nie szedł po prostu zabierano leki (zabezpieczenie) i właściciel zostawał z ręką w nocniku. W ten sposób nowy podmiot zostawał właścicielem sporej sieci aptek. Ale przecież Prawo Farmaceutyczne zabrania hurtownikom tworzenia sieci. Dlatego nominalnym właścicielem są spółki i spółeczki kapitałowo powiązane z centralą.
Czesław2
Witam Syn skończył farmację na UJ. Powiedział po roku pracy w trzech aptekach, ze rezygnuje z zawodu. Pracuje teraz jako zwykły operator w przemyśle za 1888 pln. Pozdrawiam
Anonymous
Problemy widzę dwa: 1.regulacje prowadzące do monopolizacji pod pozorami otwartości systemu - de facto systemu domykającego się na naszych oczach do stanu, w którym aptekarze będą pracownikami najemnymi w globalnych sieciach, 2.refundacja leków, która prowadzi do wzrostu cen leków, zmniejszenia zasobów finansowych pacjentów, działań kryminalnych w celu jej uzyskania. Państwo na to może zareagować dwojako: 1. deregulacją i zaprzestaniem dotowania leków a w zamian zwiększeniem zasobności finansowej i wolności wyboru przez pacjenta, 2. potęgowaniem regulacji, dotacji i kontroli. Można zamienić aptekarza na lekarza, aptekę na szpital,przychodnię, monopolistę na rynku farmaceutycznym na monopolistę na rynku usług medycznych a mechanizmy pozostaną te same. Przypomnę, że ceny urzędowe wykończyły państwowe fabryki farmaceutyczne, bo były zmuszone sprzedawać poniżej kosztów - po sprywatyzowaniu cena leku szła 10x w górę.
Do wpisu: Paskudne słowo propaganda
Data Autor
Anonymous
Petru i Kijowski. Obaj są wykreowanymi markami. Petru przejdzie do historii polityki Rubikoniem i Świętem Sześciu Króli. Właściwie sam nie jestem do końca przekonany czy to wpadka spontaniczna. Wcześniej pamiętam go, był zapraszany do mediów jako ekspert ekonomiczny i mimo przeciwnych poglądów nie postrzegałem go jako durnia, tylko jako cynika. Kijowski sprawia wrażenie naturszczyka-alimenciarza. O wypadkach Tomasza Lisa podejrzewam, że jego trzy ataki na córkę Prezydenta Dudy były elementem profesjonalnej propagandy. Nie całkiem profesjonalnej, skoro dostrzegam szycie grubymi nićmi. Efekt był jednak przewidywalny. A Andrzej Lepper? Był wykreowany pod Mławą a okazał się osobowością, która przerosła prowadzących. Mamy też tandem Adrian Zandberg i Barbara Nowacka, lansowany w ostatnich wyborach z różnych partii, prywatnie i partyjnie w jednej brygadzie.
jazgdyni
Zaufanie się posiada, albo nie. I każdy polityk dąży do tego, by je zdobyć. Lecz ważnym też jest wskazywanie na fakty i zdarzenia, które świadczą o tym, ze dana postać nie jest godna zaufania. I propaganda, nie mijając się z prawdą, musi napietnować nieuczciwe/niemoralne zachowania. Kijowski i Petru to ostatnie przykłady.
jazgdyni
Witam Dziękuję za pochwałę i życzenia i sam również życzę wspaniałego nowego roku. I pełna zgoda. Jak najszybciej należy uruchomić polskie media propagujące w językach obcych. Zagraniczni dziennikarze często są leniwi i lubią korzystać z gotowych informacji. Więc trzeba im takie informacje podsuwać. By nie musieli szukać po GW, czy TVN. Pozdrawiam
jazgdyni
Witam Napisałem ten tekst, jak uzmysłowiłem sobie, że bez propagandy w polityce już żyć się nie da. A gdy przeciwnicy nachalnie stosują manipulację, to trzymanie się postawy świętego, nie odnosi żadnych skutków i trzeba odpowiedzieć własną propagandą. Głównie dlatego, by nie pozwolić na tworzenie się i utrwalanie stereotypów. PIS przez bierność, lub nieudolność, albo pychę dopuścił na wejście do obiegu hasła =misiewicze=. To przykład klasycznej porażki propagandowej. Pozdrawiam
jazgdyni
Witaj No to się zgadzamy, że strategia PR PISu jest tragiczna. Fajnie, jak sądzi też tak fachowiec. A może tylko była, a już nie jest? Może to nie koincydencja, tylko wreszcie świadome działanie, że po kolei widzimy, to, co widzimy: - durnota z okupacją sali plenarnej, - pan Rzepliński bierze 150 tysięcy za urlopy, których nie wykorzystał, - pan Petru z kochanką wyjeżdża na Sylwestra do ciepłych krajów, - pan Kijowski bezczelnie zdecydował się pobierać pensję, za swoje społecznikostwo. Przecież tego ciągu najlepszy pijarowiec by nie wymyślił. Teraz tylko wystarczy walić w bęben. Bardzo jestem ciekaw, jak PIS skonsumuje te wspaniałe dary. Tu właśnie specjaliści są bardzo potrzebni. Pozdrawiam
Reklama jeszcze nie tak dawno to było jedno wielkie łgarstwo ale wprowadzono zasady które nie pozwalają w świecie cywilizowanym na kłamstwa o produkcie ,jak ogłosisz ,że twój produkt jest najlepszy to musisz to udowodnić. U nas można reklamować lek na chorobę niespokojnych nóg chociaż nie ma takiej jednostki chorobowej a została wymyślona przez oszustów. Każdy kto głosi publicznie swoje poglądy polityczne czy religijne to też propaganda ale ona może mieć różne oblicza i dobre i brudne. Jeszcze u nas nie jest tak dobrze aby ofiara brudnej propagandy mogła liczyć na sąd a ten co pomawia na sprawiedliwa karę. Jestem pisiorem jak i wielu moich znajomych i mam swój chłopski rozum co potrafi odróżnić gówno zapakowane w błyszczący papierek od prawdy nawet w szarym pakowym papierze. Co do Pana Prezydenta i Magierowskiego ,jesli Pan Prezydent mówi bez kartki jest autentyczny ,trzy razy czytał z kartki tekst zapewne przygotowany przez Magierowskiego i trzy wtopy. Nie mam zaufania do Magierowskiego ze względu na jego wcześniejszy kontakt z TVN a tam obowiazują inne zasady nic nie mające wspólnego z prawdą ,takie trzepanie mózgu na szkoleniach musi pozostawić ślad
Anonymous
Manipulacja manipulacją a wartość prawdy pozostaje. Wiąże się to z rzetelnym informowaniem co przy minimalnym skutecznym poziomie dawki musi przełożyć się na zaufanie. Przykładem niech będzie Jarosław Kaczyński i Janusz Korwin-Mikke. Osobowość i stałość poglądów czyni ich marki polityczne. Wiem co mówię, zawodowo żeruję na ludzkim zaufaniu.
Roz Sądek
Pozostaje, a właściwie nie zostało zadane pytanie: czy PIS, partia, z żelaznym elektoratem wierzącym w _prawo_ i _sprawiedliwość_ i patriotyczne ideały; partia ludzi deklarujących wiarę w Boga i podkreślająca na każdym kroku, a właściwie mająca wpisane w statut wszystkie cnoty moralne potrzebuje tego o czym Pan pisze, tzn. nowoczesnego(?) (amerykańskiego?) piarowskiego kuglarstwa? Czy popierający PIS wyborca nie rozpoznaje ziarna od plew? Czy nie za nisko nas Pan ocenia? _Po_czynach_nas_poznacie; _po_CZYNACH_. Tak to widzę. Kuglarstwo zostawmy konkurencji. Niedobrze się ludziom robi, od oglądania reklam opracowanych przez topowe agencje PR i propagandy. Pozdrawiam
Jabe
Miałem na myśli wydarzenia ostatnich tygodni, które były niewątpliwie sprowokowane przez PiS (ograniczanie swobody dziennikarzy, itp.). Powoli widać efekty, bo tamci się (chyba) na tym wyłożyli. A to wszystko są manewry obliczone na efekt propagandowy, tylko nie realizowane przez funkcjonariuszy medialnych bezpośrednio. Faktycznie, zagranica jest podatna. A co do młodych, myślę że PiS ma większy problem, biorący się z różnic pokoleniowych. Propaganda (PR) nie wystarczy, bo młodzi, jeśli chcą żerować na socjalu, jadą na Zachód. A ci, którym bardziej zależy na ojczyźnie, przeważnie mają zupełnie inne zapatrywania. Tak przypuszczam. Generalnie dr Pasierbiewicz ma rację, wołając o przemyślenie tych spraw.
Czesław2
Witam Rozumiem, ale nie miałem na myśli cenzury w TV, raczej to,że nie mogę tam znaleźć nic dla siebie, a jeśli już, to po północy. Sorry, ale jeszcze do 65 pracuję. Propagandy mam dość. Należałoby zacząć rewolucyjne zmiany w PRAWIE gospodarczym i nie tylko. Natomiast sytuacja w internecie faktycznie zahacza o cenzurę, czy o manipulację wynikami wyszukiwania. Temat rzeka. Pozdrawiam.
Adam66
Bardzo celne uwagi - gratuluję i życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! Jedna ważna rzecz, której mi zabrakło w artykule, a na którą zwracam uwagę od dawna to informacja na użytek zagranicy. Jak do tej pory nie ma porządnego portalu z bieżącymi wiadomościami z Polski (przynajmniej ja o takim nie wiem) w wersji co najmniej angielskiej ale także bardzo potrzebne wersje to niemiecka, francuska i rosyjska. Tu niestety Putin znowu jest do przodu (Russia Today) i cały czas pierze mózgi zachodowi a wiadomościami o Polsce obcokrajowcy są karmieni przez różne lewackie gadzinówki. Mam nadzieję, że wreszcie ktoś z dojściami do Kaczyńskiego mu to wytłumaczy bo inaczej to ten rząd do końca kadencji może nie dotrwać - obym się mylił!!! Pozdrawiam.
Teresa Bochwic
Znalazłam w swoich notatkach na zajęcia ze studentami taką definicję: "Propaganda jest to organizowanie myślenia zbiorowego poprzez manipulowanie terminami wartościującymi i stereotypami". Bo przecie organizować myślenie zbiorowe mogą również rzetelne informacje, i tak być powinno. Dawniej chodziło o utrzymywanie napięcia między "naszymi" a "wrogami", więc propagandę traktowano pozytywnie. A "Manipulacja jest to świadome wprowadzanie czytelnika (odbiorcy) w błąd poprzez uzyskiwanie wpływu na niego drogą posługiwania się środkami wyrazu, prowadzącymi do nieuświadamianej zmiany stanu emocjonalnego lub przekonań". Wprowadzanie w błąd, nieuświadamiana zmiana stanu emocjonalnego lub przekonań. Kiedyś na kursach PR w Paryżu uczono nas, że prezydent to 'ojciec ojczyzny" i powinien codziennie być w TV, żeby lud czuł się zaopiekowany. Choć na 30 sekund. Premier wtedy, kiedy sa bieżące konkrety, wyjaśnia jednym zdaniem lub zapowiada posunięcia. Pozdrawiam noworocznie.
krzysztofjaw
jazgdyni Z całym szacunkiem dla Pana tekstu, ale warto byłoby się spotkać :) Sądzę, że polityka PR obecnego rządu jest tragiczna. Było tyle szans, żeby zmieść totalną opozycję, ale żadna nie została wykorzystana. Nie czas teraz, aby o nich mówić... bo moim zdaniem PiS nie ma opracowanej strategii marketingowej wraz z alternatywami. Ja osobiście pisałem i napisałem najlepszą pracę na moim roku a mianowicie pracę magisterską dotyczącą strategii marketingowych. PR (płatne) i publicity (szeptane) to tylko jedne z elementów promocji. Pisałem o firmach, ale konsument polityczny jest tak samo traktowany jak nabywca określonych produktów (i powtórzony nabywca - to ważne!). Wydaje mi się, że raczej PiS nie ma odpowiednich doradców, nad czym boleję, tym bardziej czytając takie teksty jak Pana, dobre teksty. Potrzeba chyba nowych doradców a wśród blogerów prawicowych jest ich mnóstwo. Pozdrawiam P.S. Byłem dyrektorem finansowym spółki SP a wcześniej marketingowcem w jednym z największych koncernów międzynarodowych (niemieckich niestety). I w zakresie finansów i marketingu byłem niezły... też nad tym boleję, bo prowadziłem czystą negatywną propagandę. Ale dzięki temu znam od podstaw wszystko z marketingu i finansów...