Otrzymane komantarze

Do wpisu: By ludziom żyło się lepiej
Data Autor
mjk1
Właśnie dlatego, jak napisałem wcześniej, ani zysku nie osiąga, ani potrzeb nie zaspokaja.
mjk1
Przysięgam Wszem i Wobec, że naprawdę miałem szczere i dobre intencje a Admin miał mi za złe, że napisałem prawdę, całą prawdę i tylko prawdę, starając się o założenie bloga. Michał Kaczmarczyk.
Ula Ujejska
@Jabe Bzdury Waść pleciesz. Celem jest zysk, różnie tu rozumiany.
Jabe
Gospodarka nie ma celu. To zjawisko.
Anonymous
Brawo Ty! Już samo czytanie o szczęściu wprawiło mnie w błogostan. Do tego stopnia, że wczoraj wpłynąłem na własną homeostazę 45min. chwilą relaksu kosztem 36 min. spóźnienia do pracy. A dla delektowania tematem odłożyłem skomentowanie go na dzisiaj. Ech, ci Duńczycy.
mjk1
Jabe. Ponieważ swoimi wpisami udowadniasz, że nie rozumiesz o czym autor napisał, spróbuję Ci to wyjaśnić najkrócej jak można. Celem gospodarki jest tylko i wyłącznie zaspokajanie potrzeb a nie zarabianie pieniędzy. Po zaspokojeniu potrzeb, dalsze wytwarzanie jakichkolwiek dóbr, nie tylko nie ma sensu, ale jest szkodliwe zarówno dla wytwórcy, jak i konsumenta. Jeżeli natomiast za cel postawimy sobie zarabianie, to ani potrzeb nie zaspokoimy, ani pieniędzy nie zarobimy. Jeżeli nie rozumiesz, chętnie wytłumaczę Ci to na przykładach. Pozdrawiam.
jazgdyni
Czyli dokładnie to samo, do czego doszedłem bez naukowego aparatu. Brawo ja!
Mind Service
Tak naprawdę szczęście związane jest ze stosunkiem do świata, a nie z zawartością kieszeni. Nie wypływa z portfeli, ale z naszego umysłu. Jan Kulczyk często powtarzał, że "szczęście to nie ilość pieniędzy na koncie, lecz postawa polegająca na tym, żeby obudzić się zadowolonym i uśmiechniętym tylko dlatego, że wstał nowy dzień". Takiego podejścia do życia można się uczyć. Czy rzeczywiście optymizm ma aż tak duże znaczenie? W teorii rozwoju osobowości Napoleona Hilla optymizm odgrywa najważniejszą rolę. Dowodzi on, że odpowiednia postawa, nazywana przez niego PMA (Positive Mental Attitude), decyduje o sukcesie lub porażce w życiu. Przytacza dziesiątki historii najbogatszych i najbardziej cenionych postaci w historii Ameryki i pokazuje, że w decydujących momentach na początku kariery ci ludzie nie posiadali nic poza optymizmem i wiarą, że właśnie im się powiedzie. Od 15 lat amerykański psycholog Sheldon Cohen prowadzi badania nad stanem ducha zamożnych społeczeństw Zachodu. Pod koniec lat 80. zwrócił uwagę na pozornie oczywisty i banalny fakt, że ludzie w krajach rozwiniętych mają więcej wewnętrznej radości. Coś, co powszechnie uważano za skutek dobrobytu, Cohen uznał za efekt naturalnej selekcji: optymiści łatwiej mobilizują się do działania, bo wierzą, że im się powiedzie; chętniej przyjmują wyzwania, wytyczając sobie odległe cele i częściej je osiągają. Właśnie takich partnerów podświadomie szukamy w życiu i takie jednostki zdominowały zachodnie cywilizacje - im urodzenie niczego nie gwarantowało. W procesie naturalnej selekcji stopniowo odpadali malkontenci i ponuracy. Szukając dowodów na teorię naturalnej selekcji optymistów, Cohen przeprowadził eksperyment na szczurach. Zamknął je w klatce i raził prądem. Osobniki nie mające wcześniej złych doświadczeń zachowały optymistyczną wiarę w możliwość ucieczki, potrafiły przetrwać, bo szybko znajdowały ukrytą w podłodze drogę ewakuacyjną. Jednak szczury, którym uprzednio przez wiele tygodni odcinano drogę wyjścia, nawet porażone prądem rezygnowały z próby ucieczki. Poddawały się, bo straciły wiarę. Cohen sugeruje, że osoby ponure i nieszczęśliwe to gatunek skazany na wymieranie.
Mind Service
Brytyjscy psychologowie ułożyli wzór na szczęście. Przepis jest banalnie prosty. Szczęście = P + (5 x E) + (3 x H). Wystarczy pomnożyć i dodać. Wzór został opracowany na podstawie badań prowadzonych wśród tysiąca osób. Musiały one odpowiedzieć na kilka prostych pytań: "Czy jesteś elastyczny i otwarty na zmiany?", "Czy jesteś optymistą i masz poczucie, że kontrolujesz swoje życie?", "Czy zaspokojone są twoje podstawowe potrzeby życiowe - czy jesteś zdrowy i czy masz poczucie bezpieczeństwa, w tym finansowego?". "Czy odczuwasz satysfakcję z pracy i życia rodzinnego?". Z analizy odpowiedzi naukowcy wysnuli następujące wnioski: P (personal characteristics) oznacza cechy charakteru takie jak: podejście do życia, zdolność adaptacji, elastyczność (pytanie pierwsze i drugie). E (existence) we wzorze to egzystencja - czyli ogólna kondycja, stan zdrowia, finansów oraz życia towarzyskiego (pytanie trzecie). H (higher order) zaś to potrzeby wyższego rzędu, takie jak poczucie własnej wartości, ambicje i poczucie humoru (pytanie czwarte). Na ile ważne są te składniki w osiągnięciu szczęścia, mówią liczby, przez które należy je pomnożyć. Im większe, tym bardziej istotny składnik. Mówiąc więc najprościej: aby być szczęśliwym, musisz mieć zaspokojony byt materialny, czuć się kochanym, być optymistą i mieć poczucie własnej wartości. Proste?
Jabe
Myślę, że z wędrówki trudno wywnioskować. Intrygujące.
Jabe
Św. Franciszek z Pana.
Jabe
Ująłem w cudzysłów. W kwestii istnienia proszę się zgłosić do Ruisdaela. Ja oczywiście sprzeciwiam się odgórnemu normowaniu czasu pracy (w szczególności).
mjk1
Oj Jabe, znowu na własne życzenie robisz z siebie głąba. Ludzie zarówno w XIX wiecznym kapitalizmie, jak i wcześniej ciężko pracowali i z głodu umierali. A małpki nigdy żadną pracą się nie zhańbiły, o ciężkiej nawet nie wspominając, a nigdy głodu, ani niedostatku nie cierpiały. Czyżby małpki były mądrzejsze od ludzi? Jak sądzisz Jabe?
jazgdyni
Witam Każdy temat należy zaczynać od pewnego elementarza. Choćby po to, by wiedzieć, że mówimy o tym samym. A potem możemy wgłębiać się i rozkładać na czynniki pierwsze. By czasem dojść do niespodziewanych konkluzji. Na przykład Święte Oficjum w Watykanie, po wieloletnich rozważaniach, uznało, że wyrazem najwyższego szczęścia jest orgazm. Ciekawe, prawda?
jazgdyni
Witam! Tak, odczuwać satysfakcję z dobrego przeżycia życia jest bardzo ważne. Wydaje mi się, że my obaj wyglądamy na stosunkowo zadowolonych. Tak, często wakacyjnie nastrajam się nieco filozoficznie. Pozdrawiam serdecznie
jazgdyni
Jest jeszcze jakiś obowiązek pracy?
Ptr
Ten świat ma pewną zasadniczą wadę , którą mógłbym lakonicznie nazwać syndromem zbyt krótkiej kołdry. Niezależnie od dostatku czy niedoboru zasobów i niezależnie od ludzkich wysiłków jest pewność , że w efekcie będą problemy mniejsze lub większe. W cały system wkomponowane jest zło , błąd i absurd, i one się od czasu do czasu pojawiają, "na powierzchni". Inaczej mówiąc mamy do czynienia z zepsutym mechanizmem, który na zewnątrz wygląda na prawie doskonały. Pewnie dojrzałością jest rozumienie ,że tak jest. (Czyżby właśnie o to chodziło Buddzie ?) Pewnie sensownym jest znalezienie w tym wszystkim rzeczy doskonałych, planu doskonałego przyszłego ładu.( Czyżby o to chodziło w Chrześcijaństwie ?) Pewnie sensowną rzeczą jest racjonalne układanie wszystkiego w jakąś ładniejszą całość, ale zarazem jest to praca nieco syzyfowa. ( Czy nie o to chodziło starożytnym Grekom i późniejszym wszelkim humanistom ?) Pozostają rewolucjoniści - zburzyć wszystko , zabić wszystkich , zbudować imperium i "wierzyć" , że samo się oczyści. I tu wracam do pierwszego zdania.^
jazgdyni
Zapraszam na swobodną wędrówkę po Danii. Jak pisałem - to najnudniejszy kraj na świecie i kraj najbardziej szczęśliwych ludzi. Więc można? Można!
xena2012
o szczęściu nie da sie tak ogólnie mówić,jest ono warunkowane różnymi sytuacjami i naszymi subiektywnymi uczuciami.Nawet to,że kolejne odebranie wyniku wycinka pozwala byc szczęśliwym do następnego badania i że został dany kolejny szcześliwy czas.
Jabe
Gadający Grzyb swego czasu głosił „dywidendę obywatelską”, czyli że – moimi słowami – obywatele powinni mieć udział we własnym wyzysku. Taka samokolonizacja. Cieszy, że choć Szwajcarzy na tle europejskiego szaleństwa zachowali odrobinę rozsądku. „wymuszony obowiązek pracy to haniebne pozostałości XIX wiecznej kapitalistycznej rewolucji przemysłowej”. – Nie. Wcześniej ludzie też pracowali, też ciężko. Za to pracowanie 6 miesięcy w roku na państwo jest haniebną pozostałością XX-wiecznego socjalistycznego systemu odgórnego zbiorowego uszczęśliwiania. W korporacji nie trzeba koniecznie pracować, ale rezygnując z korporacji zwanej państwem, rezygnuje się z własnej ojczyzny, języka i kultury. I proszę nie liczyć, że państwowy eudajmonizm ludzi uszczęśliwi. Tak czy owak, to żadna recepta na cokolwiek, tylko więcej tego samego.
Jabe
A może „obowiązek pracy” po prostu znieść?
Krzysztof Pasierbiewicz
Witam Panie Januszu! Moim zdaniem szczęście, lub prawie szczęście to życie przebyte na tyle wartko by mieć co wspominać, bo jak mówił Paulo Coelho: "ktoś, kto nie ma wspomnień to tak, jakby się wcale nie urodził" Widzę że dużo Pan rozmyślał na wakacjach. Pozdrawiam jak zawsze serdecznie, Krzysztof Pasierbiewicz
jazgdyni
Witam Też tak uważam. I już wiele na świecie tak uważa. Przykładów jest wiele. Choćby niedawne referendum w Szwajcarii o zapomodze 2500 Franków dla Szwajcarów. Jednakże wdrukowany protestancki etos pracy zwyciężył i odrzucono wniosek (bali się też imigracji). Także jeden z najbogatszych ludzi świata, Carlos Slim Helu (Meksyk) oświadczył, że wprowadza w swoich firmach system pracy - trzy dni w tygodniu po 12 godzin i cztery dni wolne. Naukowcy zgadzają się, że jest to optymalny, o wiele zdrowszy i najwydajniejszy system. Ja już parę lat pracowałem w systemie - 12 godzin przez siedem dni/tydz. przez cztery tygodnie, a potem cztery tygodnie wolnego w domu. A pracujący ze mną Norwegowie pracowali w takim systemie tylko dwa tygodnie, mając cztery wolnego. System i wymuszony obowiązek pracy to haniebne pozostałości XIX wiecznej kapitalistycznej rewolucji przemysłowej. Oraz neo-niewolnictwa, czym w rzeczywistości są dzisiejsze korporacje. Do momentu odrzucenia ideologii neoliberalizmu nic niestety się nie zmieni. Pozdrawiam
Dywagując na niższym poziomie, uważam ,że wyznacznikiem postępu i rozwoju na tej planecie powinno być ograniczenie obowiązku pracy. Oczywiście jeśli dla kogoś praca jest przyjemnością to niech ją wykonuje. Ale obowiązek powinien być ograniczany- np. do 35 godz. tygodniowo jak we Francji i np. 60 roku życia. I choć nie samym chlebem człowiek żyje to byłby to widoczny wskaźnik po stronie profanum.
Do wpisu: Miasto Gdynia historię swoją winno znać dokładnie.
Data Autor
Niestety, w Teksasie sie nie chodzi na piechote - duze odleglosci i wysokie temperatury. Ale zawsze cie ktos podrzuci, taki zwyczaj. Amerykanie nie rozumieja, ze gdzies na swiecie mozna placic za uczciwa prace kilka dolarow dzienne. DW