Otrzymane komantarze

Do wpisu: Miasto Gdynia historię swoją winno znać dokładnie.
Data Autor
jazgdyni
Witam serdecznie! I pozdrawiam Houston, gdzie policja, nas biednych marynarzy, zawracała na moście do miasta, bo nie był on dla ruchu pieszego. Zabrze i jeszcze inne jeziorowce do USA były chyba przez władze traktowane po stanie wojennym jako wentyl, by pozbyć się niepokornych.O ile dobrze pamiętam, to w PLO zeszło ze statku za granicą aż siedmiu kapitanów. Paniska - dali nam wybór ;)). Na privie podam mój adres i możemy porozmawiać. Pozdrawiam
jazgdyni
To widać, że mieli przygotowaną procedurę. Bo mnie po sierpniu zamustrowali na Paderewskiego. Też Chiny i osiem miesięcy poza domem. Tak ciężki rejs, że w końcu kapitan zwariował i chciał wracać do domu pociągiem (bał się samolotów). Stare dzieje i niby dawno zapomniane układy. Ale tych oprawców się ciągle spotyka i widzi, jak się mają dobrze. Jakie biznesy kręcą. Jakimi brykami jeżdżą. I ciągle nas, motłoch, mają w pogardzie. Ustawili siebie, swoje rodziny, swoje dzieci i wnuki. Pracuj ciężko. Dorabiaj się powoli. A oni mają wszystko podane na patelni. Ich dzieci jakoś natychmiast dostają pracę. Czy to w administracji, czy zaprzyjaźnionych bankach. Komunistyczna sitwa nadal rządzi. Rządzi i dzieli.
Dzieki p. Januszu za przypomnienie kawalka tej, tak nieodleglej, ale jak dawnej historii. Klania sie ciut, ciut mlodszy kolega z wydz. Mechanicznego. Szczegolnie to "Zabrze" przywrocilo mi wspomnienia - mysmy wyplyneli w listopadzie, przed stanem wojennym. Pozdrowienia z Houston. Darek W. P.S. Czy mozesz sie skontaktowac ze mna prywatnie?
polski prawdziwek
Stare dzieje, och lezka sie w oku kreci.... osobiscie w owym czasie mustrowalem w Chipolbroku na Asnyka (wyslany za kare z PZMu), a bylo tam wielu "cichociemnych" co to jedli w kajucie ( bo bali sie socjalizowac), a Zatoke Adenska misnelismy o trzy dni bo pozycje brali ze zliczania predkosci x czas. -taaa, batem na strajkujace zalogi byly puste konta, chyba przez trzy tygodnie salismy na kotwicy w Valparaiso bez paliwa a ochmistrz twierdzil ze z prowiantem tez bylo krucho, -tyle pamietam z tamtych lat...., potem przyszlo "emigration" i poinformowalo nas ze slepowron wywolal wojne w Polsce i kto chce moze zostac.
jazgdyni
Witaj Nigdy nie rozgryzłem jak i dlaczego on się znalazł w Sali BHP. Chyba nie prywatnie? Niemniej potem działał w komitecie strajkowym. Dobrze wiesz, jakie to były czasy i jacy ludzie. Pewnie u siebie miałeś podobnie. Serdeczności Ps. Zadzwonię wkrótce.
jazgdyni
Witaj Masz rację - trzeba przelewać na papier, póki się jeszcze dobrze pamięta. Niestety, obawiam się, że uczciwa pamięć 80-letniego starca nie jest już taka sama, jak sześćdziesięciolatka. Dlatego w Gdyni inicjatywa Andrzeja Kołodzieja jest taka cenna. A o Wałęsie to on ma dobrze wyrobione zdanie. Bo on po prostu wie. Serdeczności Ps. Ciągle nie mam żadnej wiadomości?
jazgdyni
Hmmm... Zgodzę się z tym, że w większości były to niegramotne ciołki. Ale okrutne. Jednakże w PLO, jak i u innych armatorów i wszędzie tam, gdzie ludzie wyjeżdżali za granicę, nasycenie służbami było niesłychane. I do dzisiaj dokładnie nie wiem, czy była to cywilna esbecja, czy wojskówka. Wiem na pewno, że w centrali PLO na 10 Lutego, całe siódme piętro było wyłącznością działu wojskowego. I to majorzy byli chyba najniżsi stopniem. Zresztą również pan R., kierownik Działu Kadr też był w stopniu pułkownika. Była to sprytna i przebiegła bestia. Oczywiście, gdy naród wystąpił, całe 10 milionów zapisało się do Solidarności, to oni nie byli w stanie tego ogarnąć. To przerosło wszystko. Mimo tego, jak wiadomo, starali się tym sterować do końca. Pozdrawiam
Anonymous
Strajk na statkach PLO, czyli na odległość i de facto o zasięgu światowym. To nie byle co. Kłaniam się nisko.
jazgdyni
Nie muszę dodawać, że był to najpiękniejszy okres w moim życiu. A może i całej Polski? Ta radość, ten entuzjazm. Wiedzieliśmy, że to już koniec komuny. Nie dała się, jeszcze gryzła. Ale zdychała powoli. A teraz wreszcie pora na 21 postulatów. Serdeczności
Wilno - kto go nie kocha, i wilniuków także!
Andy51
Jacka Jaruchowskiego znałem osobiście to były wojskowy, który w latach 70-tych poszedł na pływanie, ale opinie o nim słyszałem różne.
Piękne wspomnienia z tamtych dni, gdy zachłysnęliśmy się nadzieją i wiarą, że można ją zrealizować, a ponadto - byliśmy młodzi ! Dzięki Panie Januszu i Panu jdj za jakże trafny komentarz! Serdecznie Panów pozdrawiam.
Interesujące wspomnienia! "kiedyś dowiemy i pozbędziemy się niepewności" może, ale chyba nie o to chodzi. Kiedyś nie będą nas interesować detale, ale bardziej skutek. A skutek jest i pozostanie pomyślny ... Odnoszę wrażenie, że za bardzo demonizuje się SB i konfidencję z tamtych czasów. Ja mam opinię, że byli to zwykli wyrobnicy, często zwykłe ciołki bez szerszych horyzontów (owe plusy ujemne). I się pogubili w tych całych prowokacjach. A pogubili się, bo nie ocenili stanu CAŁEGO narodu i, żeby to podkreślić, Bożej Opatrzności (przykład - pielgrzymka papieska w święto zesłania Ducha Świętego i to "Niech zstąpi Duch Twój" - gdyby to nie były ciołki, to pewnie by pielgrzymkę przesunęli na inny termin). I tak, kropla do kropli, powstał potok, którego nie potrafili okiełznać - i właśnie stan wojenny nie był żadnym osiągnięciem intelektualnym, ale zwykłym zupactwem - kto ma czołg, ten mocny - oto rozumowanie zupaka Jaruzelskiego (tego charakteru nigdy się nie pozbył, kłamiąc i kręcąc jak nie przymierzając wielu polsko-sowieckich generałów z otoczenia Komorowskiego - szogun ...). A czyż podobne ciołkostwo nie wychodzi z KODziarzy, czy POkręconych posłów - oni NIGDY nie mówią do rzeczy! tylko bełkot, rozwlekły bełkot, podszyty cynizmem, przez to trudny do zwalczenia dla zwykłych adwersarzy. A co jeszcze zostanie z tamtych sierpniowych dni? To cudowne uczucie wolności i solidarności z wszystkimi ludźmi na ulicach ... w rozmowach, uśmiechach przechodniów. Myślę, że to zostanie na pokolenia, jako pamięć historyczna, i każdy uczestnik tamtych wydarzeń w sercu sobie z dumą przypomni - stałem po właściwej stronie! Inni się skurczą, pokryją pustym śmieszkiem lub zyskiem 30 srebrników, ale nie sądzę, aby uspokoiło to ich sumienia.
Do wpisu: Coś wisi w powietrzu
Data Autor
jazgdyni
Przyznam się (ze wstydem), że jestem w Bryzie regularnym gościem, ale... w lutym. Lecz gdybym trafił na takie towarzystwo, jakie opisuje ten Gargamel publicystyki Iwaszkiewicz, to niewątpliwie wywołałbym skandal i awanturę. Mieli by potem kłopot, do jakich kiepskich mnie zakwalifikować. W swoich wspomnieniach jeden epizod Panu umyka (choć może dlatego, że ma on wyłącznie charakter wybrzeżowo - warszawski). To okres gierkowski, gdy w ówczesnych bryzach rządził duet Andrzejek i Władek, czyli synalek ówczesnego premiera Jaroszewicza oraz kulomiot Władysław Komar. A nasunęło mi się to teraz właśnie, bo wokół kręcił się młody aspirant typu - Jurek! Skocz po fajki - Jerzy Iwaszkiewicz. Już wówczas uwielbiał wsadzać swój cokolwiek duży nochal w d. ważnym i forsiatym. Taki to elyciarz z Płońska. Serdeczności Ps. Coś dziwnego - nie mam możliwości komentowania pod Pańskimi felietonami.
jazgdyni
Właśnie ta Australia była dobijająca. Jak mieli sygnał i poszukiwali, to była nadzieja. I nagle koniec. Żadnej nadziei nie ma. Koniec ostateczny bez cdn. Taka myśl jest nie do zniesienia.
Dziękuję Panie Czesławie/SP9 i wzajemne serdeczności.( Mój dawny, dawny c/s SP1JV, potem r/o w żegludze i praca w SPE i SPH ) Przepraszam Pana Janusza że wykorzystuję ten blog do kontaktów nie na temat.
Admin Naszeblogi.pl
Tatusiowi za karę polecam "Wyspę tajemnic" z DiCaprio.
jazgdyni
Dokładnie. Wszyscy myślą, że świat jest liniowy. A to nieprawda. Wszystko jest rozmyte. Nie ma konkretnych punktów, tylko są obszary. Czasami można kompletnie nie zdawać sobie sprawy, że właśnie wykonaliśmy o jeden krok za dużo. Serdecznosci
jazgdyni
Prawda? Coś wisi w powietrzu. I najgorsze jest to, że aktualnie brak jest elementu stabilizującego. Bo niby kto? Sami jesteśmy jeszcze dużo za słabi. Trzeba, wszyscy politycy, jak prezydent, jeździć, rozmawiać budować i przekonywać. Dzisiaj Merkel była w Warszawie. Ona też coś niespokojna. Dziękuje i pozdrawiam
jazgdyni
Oczywiście... niewidzialna wojna trwa. Lecz dla niektórych może to być za mało. Są osobnicy co kochają lejącą się krew. Nie ważne, czy swoich, czy obcych żołnierzy. Pozdrawiam.
jazgdyni
Co za otwarcie dawno zamkniętej klapki w mózgu! Ja przez lata, przez "Ostatni brzeg" miałem nocne koszmary. Autentycznie! I to gdzieś siedzi w podświadomości. Bo jak się już zacznie na całego, to mamy nieuchronność. Nie ma ucieczki. I to jest straszne. Pozdrawiam
Czesław2
vy 73 de Czesław2 ( sp9)
Jozue
Właśnie na naszych oczach rozpoczyna się ostatnia faza Nowego Porządku Świata. I każda z tych marionetek próbuje wydrzeć większy kawał sukna niż inni. Marionetki typu Putin, Merkel, itp...próbują samodzielnie wychodzić przed szereg i dostają po łapkach. III wojna światowa już dawno trwa od kilkudziesięciu lat.
jazgdyni
73 zwrotnie! Już zapomniałem titawę. Choć, kto wie?
eska
"To jest właśnie ten punkt niestabilności. Kulka może się stoczyć w każdą stronę." Mam dokładnie takie samo uczucie, burza się zbiera - pytanie, rozejdzie się czy jednak przywali? I gdzie się zacznie? Myślę, że dopiero po czasie Polacy docenią prezydenta Dudę, który zwija się jak w ukropie próbując zapewnić nam tratwę ratunkową. W każdym razie widać, że on doskonale sobie zdaje sprawę z sytuacji. A czy się uda? Tego nie sposób przewidzieć, bo nie wiadomo gdzie ten cholerny motyl przeleci... PS. Gratuluję notki, znakomity opis sytuacji.