|
|
jazgdyni Chce się pan kłócić o procenty? Mniejsza połowa, większa połowa? Ze świata, który zjeździłem, zdecydowanie nie piją tylko w ortodoksyjnych krajach muzułmańskich (choć po cichu i w Arabii Saudyjskiej, Emiratach, Kuwejcie i Katarze, co osobiście wiem). A mówi pan Polska? Otóż 80% dorosłych Polaków pije, a 3% jest uzależniona [ gs24.pl ].
Tak, że proszę zweryfikować swoje poglądy, albo zejść na ziemię.
Pozdrawiam |
|
|
"Nie ma co się oszukiwać – piliśmy, pijemy i pić będziemy" - Pan jak zwykle swoje zwyczaje i opinie uogólnia na "nas wszystkich". I dalej "pije się wszędzie na całym świecie" - także nie, mniej więcej połowa ludzi na świecie w ogóle nie piła alkoholu. |
|
|
jazgdyni Witam Panie Krzysztofie!
Kiedyś, w czasach Człowieka Marlboro na koniu, przemysł tytoniowy to była potęga i wydawało się po transformacji, że pociągną oni nasz, rodzimy tytoń. Niestey, rozczarowali mnie, bo zamiast robić, to, co najlepsze, zadowolili się drugim gatunkiem.
Pozdrawiam |
|
|
Spirito Libero SL witam panie jazgdyni :))))))))))))))))
pan nie na morzu tylko wciaz w aptece?
prosze pozdrowic szanowna malzonke. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Witam Panie Januszu i gratuluję świetnej notki szczególnie, że czuję bluesa, gdyż przez dziesięć lat współpracowałem jako tłumacz - konsultant techniczny z wielkim amerykańskim koncernem tytoniowym i o papierosach wiem, jeśli nie wszystko to prawie. Jestem też autorem takiego oto słownika:
Krzysztof Pasierbiewicz
POLISH / ENGLISH / POLISH
COMPACT TOBACCO BRANCH DICTIONARY
Technical terms, phrases and expressions comprising :
Tobacco Industry in General
Factory’s Management
Primary
Secondary
Factory’s Machinery and Technologies Used
Spare Parts and Maintenance Procedures
QA Procedures
Environmental Protection and Work Safety
Inter - Office Procedures
Local Business English
Abbreviations of Corporate Use
Factory’s Infrastructure
March 1999
Pozdrawiam, jak zawsze serdecznie.
PS
Widzę, że pan Tarantoga ma fixum dyrdum nie tylko na moim punkcie. |
|
|
jazgdyni Może pana robi w konia, jak pan się daje. Mnie w konia nie robi. Np. paru wskazanych cwaniaków już nie działa dzięki internetowi. Marudzenie nic nie daje. |
|
|
Dark Regis Miałem to samo i to w kraju, na wschodzie. Jechaliśmy z kuzynem i jego kolegą załatwić chyba jakieś materiały na budowę czy remont i zajechaliśmy na podwórko potężnego chłopa, który robił jako drwal w lesie. Dosiadł się do samochodu i pojechaliśmy w las. Pamiętam, że szybko zrobiło się ciemno. W którymś momencie drwal wpadł na świetny pomysł, że wpadniemy do czarownicy. Sam osobiście poszedł dobić targu. Początkowo czarownica nie chciała go rozpoznać, ale się bezceremonialnie wcisnął w okno, co przy jego gabarytach było nie lada wyczynem, basując, że był tu wczoraj. Skrzecząca czarownica w wielkich białych papilotach i szerokiej nocnej koszuli wskoczyła na okno, żeby je swoim "ciężarem" domknąć. Bezskutecznie. Wyglądała jak owa słynna Biała Dama i miałem stracha, że zaraz wskoczy na miotłę, wzuci wsteczny i odleci. Wreszcie ustąpiła i dalsza rozmowa toczyła się w języku staro ruskim z mocno zaakcentowanymi słowami na ka i cha. Drwal wrócił uśmiechnięty pod wąsem jak gollum, który właśnie wpieprzył rybę. Za pazuchą miał dwa ptysie księżycówki.
Gdzieś po drodze, we wsi, gdzie już prawie nikt nie mieszkał, bo młodzi wynieśli się do Belgii, a starzy pomarli lub przenieśli się do Białegostoku, zatrzymaliśmy się jeszcze przy zdezelowanej chałupie i koleś poleciał kupić fajki z importu. Znów rozmowa odbywała się po rusku, a właściciel posesji po prostu wyszedł na ulicę, przez dziurę w płocie robiącą za bramę dla kombajnu, otoczony dwoma owczarkami. Gdy organizacyjnie wszystko było już zapięte na ostatni guzik, pojechaliśmy znów w las na jakąś trybę. Tam odbyło się losowanie zapałek i najmłodszy odpadł z rankingu. Został mianowany kierowcą.
Nie muszę chyba opisywać ze szczegółami, co się dalej działo, ale jeśli chciałem jeszcze kiedykolwiek zobaczyć Warszawę, to nie mogłem odrzucić gościnności. Warszawiacy bowiem, to w tamtym regionie najgorszy element. Jeszcze bardziej podły, niż cepry w Tatrach i gorole na Śląsku. Zresztą brymucha na muchomorkach od czarownicy nie było tak zła, jak wyglądała. Przeżyłem. Gdy następnego dnia w południe rozpocząłem swój kolejny mozolny marsz w życie, sztywny jak deska język o posmaku gutaperki przypominał mi bezlitośnie, żebym więcej tego nie robił. Lekcję zapamiętałem i tym razem stale mam przy sobie swój własny zestaw zapałek ;)
Tak więc, czy Bermudy, czy Hajnówka, ale statkiem wszędzie rzuca tam samo, a człowiek czuje się jak manekin wybity falą za burtę ze sterówki, przeciągnięty pod kilem i strawiony przez rekina. Czysty ambient, velvet and satin.
youtube.com |
|
|
Dark Regis Niestety, za sprawą Diduszków, chyba tak :) |
|
|
Jabe Na jedno wychodzi. Istotne jest, że chcieli ograniczyć konkurencję. Wystarczy żeby w Pcimiu albo nawet Gdyni wszyscy podnieśli odrobinkę ceny i już żyją. Nikomu nie wolno powiedzieć „sprawdzam” i zakwestionować cen własną inicjatywą, no chyba że przed urzędem do spraw. A chory jest chory, więc zapłaci. |
|
|
jazgdyni Mała Apokalipsa przeżyła swój szczyt i upadek. Teraz wraca? |
|
|
jazgdyni Nieprawda.
Pomysł był taki, żeby założyć pewne odległości między aptekami oraz ilość aptek w stosunku do liczby mieszkańców (przypominam - centrum Gdyni 30 aptek). Regionalne Izby Aptekarskie, zrzeszające wszystkich farmaceutów, nie mają żadnych mocy decyzyjnych. |
|
|
jazgdyni Byłem na Jamajce. Montego Bay i Ocho Rios. Tam pachnie reggae i tma też dub poznałem. Jak to pasuje do tej wyspy i tych ludzi! Niesamowite... Takich alkoholicznych towarzystw nie poznałem. Choć byłem na jednym statku, gdzie uciekłem do kabiny i powiedziałem, że pić nie będę, to mi drzwi wyjęli, żebym się nie zamykał. A statek był w pełnym ruchu i na dość niebezpiecznym obszarze. Dobry jest też Rod Steward z I am sailing... home again 'cross the sea, I am sailing stormy waters, to be near you, to be free.
Pozdrawiam |
|
|
Dark Regis A pamiętają Panowie słynną powieść Konwickiego "Mała Apokalipsa"?
"Człowiek to dziwna, niezwykła, wspaniała istota. (...) Ciało mamy zwierzęce, lecz aspiracje boskie. (...) Grzech przybrał ciało cnoty. Imponderabilia moralności spłowiały, a spod ich rysunku wyłoniły się (...) imponderabilia amoralności (...). Zło włączyło się w nasze kody etyczne i stało się dobrem. Fatalnym, rakowatym dobrem. (...) Im gorzej, tym więcej filozofów. Im oczywistszy bezsens, tym głębsze myśli. Im więcej bezprawia, tym obfitsze prawa. Im powszechniejszy chaos, tym uporczywsze zamiłowanie do symetrii."
To nie chore życie, nie fikcja, to są fakty brutalnie wydłubane techniką DUB z naszej polskiej duszy i zawleczone pod pręgierz na pośmiewisko :p.
Raus, Das Spiel ist aus!
youtube.com |
|
|
Jabe Pomysł był taki, żeby o tym czy i gdzie będzie apteka, decydował samorząd aptekarski. Nie wiem, na ile ta wersja się przebiła, ale to pokazuje patriotyzm korporacyjny korporacji aptekarskiej. |
|
|
jazgdyni Ma Szanowny P. rację. Trzeba trzymać standardy. A dobry Jameson, czy Bushmills jest lepszy niż większość szkockich.
No i - towarzystwo najważniejsze.
Ps. Drobna poprawka - jak irlandzka to whiskey |
|
|
jazgdyni Tar to bardzo szerokie pojęcie, którego naszym odpowiednikiem może być słowo - smoła. Czyli mieszanina ciężkich węglowodorów. Rzeczywiście, wiele składników jest toksycznych i rakotwórczych. Nie wiem, czy dodaje się do e-papierosów. Aromaty natomiast to ekstrakty liści tytoniu, jak wiele składników męskich (nie tylko) wód toaletowych.
Oczywiście - to walka ekonomiczna, więc wiele fałszu w informacjach.
Pozdrawiam |
|
|
Dark Regis 3. Poprzednia część bardziej dotyczyła niestosownych zaczepek, których autorzy nie dostrzegają jeszcze (albo już) stopnia skomplikowania tematu. Teraz odniosę się do samych szant. W zasadzie nie tylko marynarze kochają słuchać o pięknych dziewczynach, miłości, polach, lasach i tych wszystkich rzeczach zasadniczych. Każdy lubi słuchać. Ja polecę ciekawy utwór, który wprost nawiązuje do szant. Androcell - "Full Sail":
youtube.com
Jest to utwór wykonany w technice dub, czyli przypomina trochę Reggae. Technika ta wyciąga na wierzch sekcje rytmiczną i basy, a instrumenty główne i wokal chowa pod spodem. Nie tak łatwo się do tego przyzwyczaić, ale jak się już nawiąże kontakt, to wrażenia są niesamowite ;) |
|
|
jazgdyni "Pod wulkanem" (chyba?) gdzieś, kiedyś położyłem i nie mogę odnaleźć. Tylko dla takiej literatury trzeba mieć odpowiedni nastrój. Lecz chyba najbardziej dołujący był "Obłęd" Jerzego Krzysztonia. Kawał chorego życia.
Borys! Polewoj! |
|
|
jazgdyni Witam zwykłe głupoty.
Oddać apteki 40 tysiącom niezależnych aptekarzy to monopolizacja??? Panie Jabe, pan nawet się w koreańskim komunizmie nie mieści ze swoimi twierdzeniami.
Nadal współczuję |
|
|
Dark Regis 2. Później los rzucił mnie jeszcze w miejsce, gdzie miałem okazję spotkać ludzi jeżdżących na wózkach. O, ci to byli prawdziwymi fachowcami. Pamiętam, jak w przerwie na papierosa jeden z nich zaczął opowiadać o sobie. Na wstępie zapytał bez ceregieli ile lat piję, bo to ponoć taki chwyt poznawczy wyniesiony ze szkoleń klubów AA, czyli pierwszego stopnia obrony terytorialnej. Kiedy odpowiedziałem, że jest mi przykro i jestem kompletnym amatorem, rzekł "to nie szkodzi i tak jesteś równy gość" i z miejsca przeszedł do meritum. Wskazał na swój kikut nogi i powiedział, że tak wygląda efekt picia. Stopa cukrzycowa, a właściwie to już podudzie. Jednak on i tak pić nie przestanie, nawet gdy mu odejmą drugą stopę i zaczną nogę obcinać plasterkami do samej...
Zresztą nieważne, bo gdy w tym lesie padnie już ostatnie drzewo, piasek w tej klepsydrze się przesypie, gdy to wahadło przestanie się kiwać, gdy już nie zostanie nic do obcinania i padną drogocenne jaja, to on wychyli jeszcze ostatnią setkę i pijany odejdzie do krainy wiecznych łowów. Odniosłem wrażenie, że jaj będzie mu jednak szkoda, ale uszanowałem decyzję tego dzielnego człowieka koło czterdziestki, a więc jeszcze młodzieńca, którego życie upływało na ciągłej walce z przeciwnościami losu. Gdy wyrzucił to wreszcie z siebie, wtedy wyraźnie mu ulżyło. Zapetowaliśmy kiepy z fantazją, z jaką nasi przodkowie przytraczali niegdyś konie, i powróciliśmy do zajęć własnych.
Ta piosenka jest piękna. Jednak bardziej stosowne w tym momencie będzie nawiązanie do tematu tej rozprawki poprzez twórczość Ryszarda Rynkowskiego "Wypijmy za błędy". Ten utytułowany badacz tematu jest autorem szeregu prac o ścisłych związkach środowiska artystycznego z zagadnieniem odmiennych stanów świadomości. W sumie, gdy zaczynałem od Romana Wilhelmiego, to takie zakończenie samo się po prostu narzucało. Za młodzi na sen, za starzy na grzech, wypijmy przy stole za błędy na dole, by ich było mniej...: youtube.com |
|
|
Dark Regis 1. Nigdy nie miałem serca ani do picia ani do palenia. Robiłem to niefachowo. Nie tak jak ŚP Roman Wilhelmi. Spotkał go kiedyś mój brat w jednej z warszawskich restauracji przy Starym Mieście. Pan Roman pił dużo, często i robił to fachowo. Siedział tam samotnie przy osobnym stoliku, kelner donosił mu lufy, a on podnosił je w dwóch palcach, obracał na tle lampy jak kosmolog swoją lunetę, badał odbijające się i mieniące barwami w szkle gwiazdy, potem podpierał ręką łokieć i wychylał duszkiem. Nigdy nie uronił nawet kropli. Przysiadali się do niego rozmaici młodzi artyści, poszukiwacze wrażeń lub po prostu początkujący żule, ale on zawsze zachowywał spokój, takt i umiar w słowie. Najczęściej wpatrywał się w jakiś oddalony punkt, kiwał głową i milczał.
Pilch to osobny rozdział. Zafascynowała mnie kiedyś jego książka zrecenzowana w artykule "Pijana literatura". Było to wczasach, gdy wszyscy zachwycali się wybitnymi osiągnięciami rosyjskiej literatury i kultury, a rekordy popularności biła powieść Jerofiejewa "Moskwa-Pietuszki". Z pracy Pilcha ze zdziwieniem dowiedziałem się, że nawet w tym nie byli tak dobrzy, jak o sobie sądzili. Ja w tej dyscyplinie nigdy nic w życiu nie osiągnąłem, a gdy dodatkowo zauważyłem, że mam kłopot z wpisaniem do komputera trzyliterowego hasła, to z żalem musiałem porzucić treningi i zająć się czymś prostszym, np. muzyką.
Nie mogę powiedzieć, że się nie starałem. Wraz kolegą, który obecnie pracuje w PAN próbowaliśmy dokonać rekonstrukcji historycznej i wprowadzić się w stan, w którym Stefan Banach dokonał swojego epokowego odkrycia i nawet nam coś z obliczeń na kartkach wyszło. Lecz gdy kolega zadzwonił w środku nocy do swojego promotora, żeby mu donieść o odkryciu nowego twierdzenia, to nie zdołał złapać już ani kontaktu ani zasięgu. Wyraźnie nie mogli się porozumieć w dwóch różnych dialektach, w których brakowało odmiennych spółgłosek, tak typowych dla języka polskiego. Choć muszę przyznać, że obaj się starali. No cóż, gdy wykłada się na światowych uczelniach w obcych językach, to trzeba mieć na uwadze, że będzie się mówić z dziwnym akcentem i z naleciałościami. Nie wiem, czy rzeczone twierdzenie zostało w końcu zaprezentowane społeczności matematycznej, gdyż mój kolega wkrótce wyjechał na stypendium do Francji i ostatnią informacją, jaką od niego dostałem, był krótki list w którym informował, że niestety nie znalazł nici porozumienia z francuskimi czarnoskórymi doktorami matematyki, którzy odtąd ścigali go z nożami po korytarzach tamtejszego akademika.
(....) |
|
|
Ja też polemizowałbym. Tar to tzw. smoła węglowa - produkt spalania. Może w śladowych ilościach występować w e-papierosach jako barwnik lub składnik substancji aromatycznej. Tar występuje w większości szamponów, kremów , mydeł i innych kosmetyków. Także w tzw. gumie antynikotynowej, której używanie powoduje jeszcze inne poważne zagrożenie; skondensowana nikotyna jest głównym stymulatorem nowotworu płaskonabłonkowego - jednego z najczęściej występujących nowotworów na świecie (na szóstym miejscu).Tar w "analogowych" papierosach jest rzeczywiście niebezpieczny, to klasyczna postać tzw. substancji smolistej wytwarzanej podczas procesu spalania. W e-papierosach nie występuje proces spalania. Kupowanie tzw. liquidów z nielegalnych źródeł to to samo, co kupowanie nielegalnie produkowanych papierosów czy wódki. Działamy tu na ryzyko własne. Każdy legalnie zakupiony liquid (np. w kiosku w pasażu handlowym) musi zawierać stosowny atest i być odpowiednio oznaczony. Nikotyna, niewątpliwie negatywnie wpływa na układ nerwowy i krwionośny, nie można tego kwestionować. Z mojego punktu widzenia wybór pomiędzy tzw. analogiem a papierosem elektronicznym to nie wybór "między dżumą a cholerą", jak sugerują to niektóre kręgi lobbystów tytoniowych. To świadome zminimalizowanie zagrożenia dla zdrowia, spowodowane wieloletnim stosowaniem skażonej produktami spalania używki. Nie jestem propagatorem e-papierosów; wkurza mnie tylko postawa niektórych polityków, którzy dopuszczają się przekłamań i manipulacji w celu ochrony interesów światowego przemysłu tytoniowego i rządów, które uczyniły z akcyzy na wyroby tytoniowe źródło niemałych dochodów budżetowych. A na e-papierosy, jak dotąd, akcyzy u nas nie wprowadzono, bo nie ma jak. Takie straty... I stąd te kombinacje wokół e-papierosów. |
|
|
Zygmunt Korus Panie Januszu, celnie... Do Bukowskiego i Pilcha dodałbym wspaniałe ongiś przedstawienie w teatrze telewizyjnym pt. "Lęki poranne" Grochowiaka oraz moją kultową, najlepszą z tego pijackiego gatunku pozycję, Malcolma Lowry'ego "Pod wulkanem". No to chluśniem, bo uśniem!!! |
|
|
jazgdyni Również witam!
Jak już stwierdziłem, uzależniony od nikotyny nie jestem. Gdyby nie były tak cholernie drogie, to paliłbym nawet papierosy R1, które mają tylko 1 mg, wobec standardowych 12 mg. Tak też jest z e-papierosami, gdzie są płyny nawet bez nikotyny. Analizowałem skład tych cieczy i na prawdę nie ma w nich nic podejrzanego, a wytworzona chmura to prawie całkowicie para wodna i nieszkodliwe CO2. Główny składnik, jak to nazywają liqudów, to glikol propylenowy, substancja m.in. od dawna stosowana w przemyśle spożywczym. Więc dobrze przebadana. Tak więc e-papierosy są pewną istotną alternatywą. Ich zła, szeptana opinia jest tworzona oczywiście przez producentów papierosów i hodowców tytoniu.
Natomiast wielki problem jest z alkoholem. Wpływa na to tradycja, kultura i oczywiście ekonomia, bo produkcja alkoholu jest niesłychanie tania, a zyski ogromne. Stąd monopole i ta cała hipokryzja.
Uczciwie mówiąc, marihuana powoduje mniej szkód w człowieku niż alkohol. Lecz pan minister wybrał sobie już innego wroga.
Pozdrawiam |
|
|
Jabe „międzynarodowe koncerny nadal mogą grasować na naszym rynku leków, by w końcu, zgodnie z planem, doprowadzić do monopolizacji” – Toć pomysł był, żeby dać monopol kaście aptekarskiej, jaki był(?) w zawodach prawniczych. Pod hasłem walki z monopolami, oczywiście. Bo apteki są dla aptekarzy, nie dla chorych. Rynek leków jest reglamentowany przez państwo. Jeśli te grasujące koncerny zdobędą kolektywny monopol (sic!), to będzie to skutek interwencji państwa, nie zaniechania. |