|
|
Biedronka To jest trudna sprawa by pisać ogólnie. Odpowiem trochę enigmatyczne iż niezależnie od sztandaru była w Polsce taka tendencja by zatrudniać na stanowiskach kierowniczych ludzi bardzo silnie związanych czy to bezpośrednio czy rodzinnie z byłym systemem represji w PRLu.
Ich samych albo ich dzieci - wysyłanych na znane zachodnie uczelnie.
Wiele z takich korporacji de facto wykształciło ludzi pewnych siebie bo zarabiających olbrzymie pieniądze wcale nie z uwagi na ich faktyczne kwalifikacje ale jeszcze "służbowe" kontakty.
I to jest ten rak, który drąży polski biznes.
Niemniej czas mija i tylko wolna konkurencja jest w stanie doprowadzić do odsunięcia takich ludzi od zarządzania innymi. Dopiero kryzys i brak środków może też właścicielom firm uświadomić jak postępować. Co do reszty tego procesu indoktrynacyjnego to raczej skutek uboczny tego pierwszego ewenementu, który pokazałam a przede wszystkim negatywnej selekcji - w Polsce.
W takich firmach nie promuje się ludzi aktywnych tylko takich, którymi łatwo zarządzać a ci sami się cenzurują jak Niemcy.
Pozdrawiam serdecznie |
|
|
Andrzej Wolak 11-03-2017 [15:57] - jazgdyni | Link: Wiem.
"Wiem.
A wie Pan, kto wyrzucił Łopińskiego?" |
|
|
Biedronka Pozostaję przy swoim. Jest zjawiskiem normalnym na wolnym rynku. Nie ma poważnego państwa w którym korporacje nie istnieją. Te tworzące się tylko dla manipulacji i wpływu na parlament w państwach dbających o wolną konkurencję właśnie przez właściwie ukształtowane prawo i mechanizmy kontrolne (obserwowanie wpływu biznesu na parlament) bankrutują.
Moim zdaniem za bardzo pan dogmatyzuje te sprawy, które są w istocie zjawiskami dosyć powszechnymi. Ma Pan taką trochę Korwinowską tendencję do wyjmowania instytucji - państwa z konktekstu i obserwowania zjawisk w środku. Tak się nie da. Takie państwa nie istnieją.
Pozdrawiam
|
|
|
Biedronka Sam sobie Pan zaprzecza zasoby finansowe dużych korporacji biorą się z decyzji o połączeniach (z angielska merging) i mają tyle wspólnego z konkurencyjnością, że właśnie próbują tym samym obejść konkurencję :).
Tak to bywa gdy odbiera się szkolenia na uczelniach ekonomicznych p. Balcerowicza a zwłaszcza jego kiepskich uczniów.
P. Balcerowicz też wielu zjawisk rynkowych nie rozumiał będąc już wykładowcą...
Widać z tego co kolega Jabe pisze, że nie ma pojęcia o produkcji bo też i nikt nie powiedział, że akurat jeden produkt musi wytwarzać jedna firma w całości.
Większość współczesnych firm korzysta z podwykonawców.
Natomiast miejsce gdzie duże firmy upadają to jest branża zaawansowanych technologicznie usług :)
Mętna woda wytwarzana jest przez lobbying dużych koncernów - w parlamentach - każdy kto zetknął się z rynkiem o tym wie. Myli Pan przyczyny ze skutkami. co się zdarza ale nie jest powodem do chluby. |
|
|
Kazimierz Koziorowski przestrzega wiec pan przed jakakolwiek praca najemna skoro pan pracowal prawie jak wiezien na galerach, czego nie poleca, a niemal kazda wspolczesna oferta pracy mialaby byc podobna do tych ktore byly przedmiotem krytyki w biezacym felietonie.
* praca jest przeklenstwem w wielu egzotycznych systemach filozofcznych niegodnym zajeciem ludzi wolnych. w spoleczenstwach pierwotnych jedyna dopuszczalna praca to ta dla zapelnienia zaladka ale juz nie spizarni.
* arbeit mach frei wg socjalistow - co jest oczywiscie sciema dla niewolnikow majacyh orac na rzecz ideologow.
* jest tez zachodnioeuropejski - protestancki etos pracowitosci
wszytkie oferty pracy najemnej sa mixem powyzszych ideologi pracodawcy-pracobiorcy - wybor, jezeli jest nalezy do pracobiorcy. a wyboru moze nie byc lub byc bardzo ograniczony np. koniecznoscia dojazdu - stad korkowanie panu przejazdu.
wydaje sie ze bedac sfrustrowanym postojem w korkach zbyt latwo osadza pan wlascicieli aut blokujacych panu przejazd jako zaczadzonych propaganda niewolnikow.
trzeba moze spojrzec krytycznie na inwestycje drogowe w pana dzielnicy.
oczywiscie istnieja zaczadzeni propaganda niewolnicy. ale czy jest to zjawisko powszechne? watpie
|
|
|
jazgdyni Każdy oficer też jest marynarzem. Jedni odrdzewiają, malują i cumują, a inni naprawiają i konserwują sprzęt. I też pracują przy wejściu i wyjściu z portu. I jak w tym momencie zrobi ci się blackout, a nie będzie holownika, to boleśnie to poczujesz, jak statek wyrżnie w keję. |
|
|
Andrzej Wolak Jaki tam z Pana "marynarz" |
|
|
jazgdyni Dwadzieścia parę tysięcy naszych marynarzy słyszy taki tekst parę razy w roku. Tak, jesteśmy światowcami. Którzy przez większość roku lądu nie oglądają. Wesołe, co? |
|
|
jazgdyni Oczywiście pojęcie "związku zawodowego" było tylko przykrywką dla ruchu Solidarności, jako ogólnonarodowego, antysystemowego sprzeciwu Polaków.
Kto mysli samodzielnie, to to rozumie.
Pozdrawiam |
|
|
Andrzej Wolak " - Panie Januszu, jutro o szóstej rano leci pan do Liverpoolu."
Pan Janusz to światowy człowiek...
|
|
|
jazgdyni Oczywiście, że nigdy nie ma się całkowitej racji. Bo dąży się do prawdy (bez przymiotników).
Proszę odpowiedzieć - jaki jest poziom kłamstwa i oszustwa w werbowaniu nowych pracowników do systemów korporacyjnych? Jakie miraże się roztacza i co się obiecuje. Krew, pot i łzy? Czy wakacje na Ibizie. Oczywiście, nie mówi się o tym podczas rozmowy kwalifikacyjnej, tylko dyskretnie dostarcza się radosne prospekty wspaniałej kariery. Tylko się do nas przyłącz (to też manipulujący eufemizm - "przyłącz się", a nie "zatrudnij"). Internet też jest pełen wspaniałych stron wychwalających pod niebiosa daną firmę i ukazującą szczęśliwych pracowników.
I to jest bardzo złe. Werbuje się nowych ludzi poprzez oszustwo, a następnie intensywnie indoktrynuje, by w końcu kompletnie zniewolić.
Jak wielkie są w korporacjach kancelarie prawne, zawsze gotowe wykazać, że podwładny nie ma racji, a firma może go natychmiast wyrzucić na zbity pysk.
O takich praktykach się nie pisze. Dopiero niedawno wypłynął problem mobbingu, który jest przecież zjawiskiem powszechnym.
Pozdrawiam |
|
|
Anonymous Mniej lub częściej się mylę, ale Pani wywód nie odnosi się do mojej omylności tylko rozwija poruszany temat.
Z jednym Pani stwierdzeniem się nie zgodzę, że korporacjonizm jest zwykłym zjawiskiem rynkowym. Jest głównie zjawiskiem wykreowanym przez regulacje i dotacje. To na tak ukształtowanym rynku korporacje zdobywają przewagę względem innych uczestników. Na wolnym korporacje miałyby mniej do powiedzenia.
Wracając do tematu wprowadzonego przez Gospodarza Bloga, mamy wtórnie wpływ państwa na ukształtowanie zachowań ludzkich.
Innym takim wpływem jest przymus ubezpieczeń społecznych i podatek dochodowy. To z tego powodu, mimo wzrostu gospodarczego i technologicznego, kobiety muszą pracować zamiast rodzić dzieci. |
|
|
jazgdyni Dziękuję. Bronię się przed tematami, które są nam narzucane. Staram się iść własną ścieżką.
Serdeczności |
|
|
Jabe Ja też nie jestem zagorzałym zwolennikiem demokracji, ale zamiana wielu korporacji w jedną, totalną, wcale mi się nie uśmiecha. |
|
|
jazgdyni Szlag by to! Wcięło mi długą odpowiedź.
To jakieś nieporozumienie? Czy ja napisałem, że ktokolwiek chętnie i z własnej woli zostałe niewolnikiem korporacyjnych systemów? Nie - on został wmanewrowany. Najczęściej przez presję otoczenia, towarzyską, oraz medialną indoktrynację. Proszę popatrzeć na reklamy i telewizyjne seriale. Jacy oni piękni i szczęśliwi. Jak świetnie ubrani i jak wyglądają, jedzą, bawią się. Po prostu raj.
Nie mam nic przeciwko takim marzeniom. Tylko... to oszustwo. Dając to wszystko odbiera się wolność. I o tym się nie mówi.
Pyta się pan, jak to ze mną było na morzu? Strasznie. Po prawie czterdziestu latach pływania mogę powtórzyć za Gabrielem Garcia Marquezem - "Ludzie dzielą się na żywych, martwych i marynarzy". I to właśnie pozwala mi napisać taki tekst. Raczej nie niewolnik, bardziej więzień zamknięty w metalowej puszce, która się trzęsie i kiwa i jest pełna nieustannego hałasu. Na moim akurat stanowisku trudno powiedzieć ile godzin się pracuje, bo o każdej porze dnia i nocy może zdarzyć się awaria. Kilkanaście lub kilkadziesiąt przypadkowych ludzi, przyjaznych i wrogich. Niektórzy wariują. Widziałem to. Wszystkich przestrzegam przed pracą na morzu.
Zadowolony? |
|
|
Próbuje Pan uciec z linii strzału - nic z tego. Otóż skoro odpowiedział Pan sobie na pytanie, że współczesnymi państwami demokratycznymi rządzą korporacje, to kogo Pan krytykuje obsmarowując państwo? - no, no... właśnie tak, krytykuje Pan pańskie korporacje.
Jest Pan nieostrożnie nadgorliwy. Wyrzucą Pana z roboty. |
|
|
Jabe Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna?
A może Stany Zjednoczone z XIX wieku? Co się stało, jeśli się stało, że wtedy było inaczej? Proszę samemu spróbować odpowiedzieć, zamiast się mnie czepiać. |
|
|
Pan, panie Jabe, to jesteś fijoł ze specjalnej chyba hodowli. Przecież wystarczy sobie zadać takie proste pytanie: czy jest na świecie państwo tzw. "demokratyczne", które nie znajduje się w łapach korporacji ?
No, śmiało. Uda się coś wymyślić poza próbującą się z nich wyrwać Polską - oczywiście w jej ostatnich kilkunastu miesiącach ? Może jeszcze Węgrami ? - choć, prawde mówiąc, w tym przypadku nie mam wiedzy by się przy takim wskazaniu upierać.
Możesz Pan odpuścić chociaż jeden wpis by nie próbować wpuszczać global-liberalnego szczura?
|
|
|
Jabe Skoro przekształcanie w korporacje nie przekłada się na lepszy produkt [odpowiedź Markowi powyżej], to znaczy, że korporacje nie są bardziej konkurencyjne – przynajmniej nie zawsze. Pożera je własna biurokracja i przyciągają miernoty biurokratyczne – Tak, jak Pani pisze. Skoro nie są bardziej konkurencyjne, to co powoduje, że mogą wykańczać mniejszych konkurentów? Przecież ich zasoby finansowe biorą się właśnie z konkurencyjności. Moim zdaniem, głównym powodem jest opanowanie zdolności działania w mętnej wodzie wytworzonej przez regulacje. Korporacjom sprzyja gąszcz przepisów, bo to ogranicza im konkurencję ze strony drobnicy, która nie ma sztabów prawników.
Są dwie sytuacje, gdy duże firmy są niezastąpione: (1) zwyczajnie na rynku nic się nie dzieje, można wszystko wyliczyć lata na przód i żyć z bycia jeden promil lepszym od konkurenta, (2) gdy produkt jest skomplikowany – jak choćby samolot pasażerski – i trudno produkcję podzielić na niezależne etapy (skrzydła od Boeinga, kadłub od Airbusa raczej nie wchodzi w rachubę). |
|
|
Trudno jest dostrzec powietrze. Pan dostrzega.
Pozdrowienia |
|
|
Jabe Pozostawię to Panu. |
|
|
Jabe Bez wsparcia państwa nie mają władzy. Natomiast pomysł, że głosowaniem bądź rewolucją można coś zmienić, jest dość iluzoryczny, dopóki wszystko się nie zawali. Wysztarczy więc pilnować, żeby głodu nie było i można robić wszystko, byle delikatnie. To, czy korporacje są silniejsze od państw, przypomna rozważania, czy pies macha ogonem, czy ogon psem. Jedno wiadomo – to jest powiązane. Jednak to państwo ma w rękach środki przymusu bezpośredniego. PRL powinien nas nauczyć, że budowanie państwa-korporacji prowadzi do upadku – nie tędy droga. Dlatego należy się pogodzić, że korporacje (te zwykłe – towarzystwa akcyjne) są i zająć się pilnowaniem reguł. Nic tak im dobrze nie robi jak mętna woda. |
|
|
Kazimierz Koziorowski swoimi madrosciami dyskredytuje pan wielu ludzi ktorzy chetnie zmieniliby tryb pracy i pracodawce ale narazie pracuja gdzie ich chca bo sytuacja zyciowa rodziny zmusza ich tu i teraz do pracy niewolniczej w Tymkraju w ktorym sie urodzili a rynek pracy zgotowalo im pokolenie obecnych 60-latkow.
teraz niech sie pan pochwali ile godzin tygodniowo tyral pan na statku i przez ile lat poza domem a wtedy mozemy podyskutowac o niewolnictwie i murzynstwie. moze zapomnial wol jak cieleciem byl... |
|
|
Biedronka cd. zawsze walczyłam z określeniem ruchu "Solidarności" jako tylko "związku zawodowego". Z moich doświadczeń takich manipulacji dokonywali w Polsce komuniści i ich dzieci.
To bardzo ważne byśmy o tym pamiętali bo właśnie w Niemczech często dokonuje się takich manipulacji i porównań. |
|
|
Biedronka To nie tak zupełnie i wszyscy państwo się trochę mylicie. Korporacje same w sobie są formą organizacji prywatnego biznesu. Monopolizacja czyli przekształcanie się w potężne korporacje z małych firm pomaga w walce z konkurencją ale nie przekłada się automatycznie na lepszy produkt.
Tak jak same związki zawodowe nie gwarantują w żadnej mierze zabezpieczenia praw pracowników a często wręcz przeciwnie (w Niemczech nic nie daje się załatwić kompletnie bez przynależności do związku - choćby nawet nie da się dochodzić swych praw wobec wynajmującego mieszkanie - gdy np jest on odpowiedzialny za zły stan instalacji elektrycznej i zagrożenie życia i chce kosztami skutków pożaru obciążyć wynajmujących).
Niemcy napędzają swój rynek bo sami kupują swoje produkty - rozwijają turystykę u siebie natomiast to co robią na dłuższą metę zubaża gminy niemieckie czy choćby tzw. przeciętnego obywatela. Poziom życia przeciętnego Amerykanina jest znacznie wyższy za te same pieniądze niż przeciętnego Niemca..
Skandynawia z kolei ma bardzo bogate gminy i jednostki administracji.
Trudno oceniać w ten sposób globalnie korporacjonizm jako czyjeś działanie celowe bo jest to zwykłe zjawisko rynkowe, które ma swoje negatywne konsekwencje. Jedną z nich jest tzw. polityczna poprawność i promocja miernot a nie ludzi kompetentnych. I to jest podstawowa - negatywna cecha dla każdej gospodarki. |