|
|
Dark Regis Takie pytanie. Czy chciałby Pan, żeby nad tak delikatną kwestią, jak tworzenie sztucznej inteligencji z bezpiecznikiem chrześcijańskim, pracował naukowiec wyglądający tak: youtube.com ?
Nie chodzi mi tutaj o kwestie merytoryczne, zdolności i te rzeczy, tylko o sprawę np. tatuaży, sposób wyrażania się i ogólnie podejścia do życia. Mniej więcej o to mi wyżej chodzi. Naukowcy marksiści i materialiści zawsze zbudują jakiegoś bezdusznego niebezpiecznego potwora, bo właśnie taki ograniczony jest ich horyzont poznania. W Polsce "katolickiej" też. |
|
|
Anonymous Profesor Nowak tworzy od dawna państwo równoległe. I nie jest sam. Dowodem działalność wydawnictwa Biały Kruk: bialykruk.pl
Czy to nie więcej warte niż działalność instytucji państwa dysponujących wielkimi budżetami?
Albo działalność blogera Coryllusa, który zrealizował m.in. projekt Sacco di Roma? basnjakniedzwiedz.pl
To tylko komiks, o znanych wydarzeniach politycznej czasoprzestrzeni ale traktowanych w szkolnictwie bezrefleksyjnie. I to nie dziwi w czasach kolejnego przesilenia herezji.
Ordo Iuris - prawnicy do zadań specjalnych. Jak widać nie chodzi o tajność. Nawet wręcz przeciwnie. O jawność, o prawdę.
To może jest walka z wiatrakami. Walka z fałszywymi przekazami na warunkach spreparowanych.
Dzisiaj w Wierzchosławicach stary rolnik wiedział co mówi podkreślając wartość gospodarstw rodzinnych. Trudno było w czasach Placówki, nie łatwiej dzisiaj - trwanie przy ziemi też jest budową państwa równoległego. Równoległego do skolektywizowanego państwa głównego nurtu. |
|
|
Dark Regis Nie rozumiem, co ma mieć chrześcijaństwo do technologii. Już mówiłem, że dla mnie to są zagadnienia ortogonalne i mieszanie ich mija się z sensem. Przecież można zamontować sobie inny hamulec dla nauki: islam, judaizm, buddyzm, albo szamanizm. One tylko czekają na podatnych i urobionych. Trzeba w końcu te sprawy rozdzielić, żeby religia nie była hamulcem i jedynie wygodnym rezerwatem dla różnych idiotów, jak ci sekciarze, co współcześnie zniewolili w Izraelu kobiety i dzieci. Tak właśnie wygląda praktyczna strona wybujałej "wiary". Dawno to było, jak tutaj nas pouczał Andrzej "dwa koty" i straszył piekłem za zajmowanie się matematyką? To jest właśnie działanie odrzucające ludzi od wszelkich religii. Nie jakiś tam ateizm, tylko omijanie szerokim łukiem prawdziwych zagrożeń typu sekta "proroka" i innych "ściemniaczy". Bóg będzie zawsze istniał i to niezależnie od wszelkich bajek, które się o nim opowiada. Czy Watykan odrzuca naukę? Nie. Więc o co tym "prorokom" chodzi? Czyżby o sprowadzenie ludzi uznanych za konkurencję na glebę i krańcowe ogłupienie? Nie może być!! ;)
Problemem nie jest maszyna, tylko człowiek tworzący program dla tej maszyny. To samo dotyczy maszyny tworzącej programy dla maszyn. Gdzieś na początku cyklu jest zawsze człowiek. Ponieważ nie możemy zwalczyć takich ludzi, to wypada samemu zrobić program dla maszyny na nasz obraz i podobieństwo, w sensie uwględniania naszej moralności i filozofii. A do czego nam będą potrzebne maszyny? Teraz już do wszystkiego. Na przykład żeby obce maszyny nie robiły nam sieczki z mózgu. Media to też przecież taka maszyna. Maszyna dezinformacji. Na przykład rozpoczyna się wyścig o surowce z pasa asteroid. Możemy się oczywiście zamknąć w rezerwacie, ale nikt się nami nie będzie już przejmował, gwarantuję. Za to może kiedyś postanowić oczyścić planetę ze zbędnych osobników i wtedy będzie po nas, bo nikt z nas nie będzie miał maszyn do obrony przed maszynami, a ich maszyny nie będą takie, jak chcemy. To jak czołgi - jak ich nie mamy, to możemy sobie pokrzyczeć, pomachać szabelką i pocwałować na rzeź końmi.
Przykład Siemens. Święta Greta zakonu Ekologów zaapelowała o zaprzestanie budowy kopalni węgla, bo "Australia tonie w ogniu" i co? Siemens ma to w du... i kopalnie wybuduje. Ale nas będzie pouczał i umoralniał w sprawie kopalń na Śląsku, to pewne. Tak właśnie się robi dziś frajerów w jajco. To samo będzie z maszynami, informatyką, matematyką, wszelką zaawansowaną technologią. Ogłupią frajerów i opatentują zabawki jak to czynili do tej pory. A my będziemy kupować od nich nasz węgiel i jeszcze zapłacimy kary za ogrzewanie nim w zimie. Czysty interes. |
|
|
Ryszard Surmacz Hm... A w czym chrześcijaństwo przeszkadza? To już nie system, lecz sfera duchowa. Ale to ona doprowadziła nas na wyżyny cywilizacji. Pozbawienie się tej sfery ducha oznacza zrównanie "obywatelskie" z maszyną i pozbycie się przewagi nad nią. Na tej drodze są Japończycy, ale nie wiem, czy Chińczycy też? Chyba nie... jeżeli odetniemy się od własnej cywilizacji, to czeka nas to samo, no i armagedon totalny. Silesius pisał, że Bóg istniej, dopóki istnieją jego wyznawcy. |
|
|
Dark Regis @kaliszanin, z jednej strony algorytmy, to wielkie zagrożenie, jak te do totalnej inwigilacji w Chinach, albo szpiegowskie z Izraela. Skutecznie można poprawiać tylko takie algorytmy, które się samemu zna i pisze. Inaczej napiszą je za nas inni i nie będą mieli żadnych skrupułów. Z drugiej strony algorytm, do którego nie mają dostępu korupcjusze i dyktatorzy to coś wspaniałego - stałe i niezmienne prawo bez interpretacji, możliwość dowodzenia winy lub niewinności przy użyciu logiki, a nie znajomości królika lub humoru kaściarza z komuny. W każdym razie nie możemy już tego wątku porzucić, bo - jak zaznaczyłem - opracują to za nas inni, a nas po prostu zadrutują jak ciemne świnie w chlewie i dopiero wtedy będzie kwik. Tak wygląda współczesna wojna. |
|
|
Dark Regis Na to pytanie nie umiem odpowiedzieć. Ale wydaje mi się, że rozwinął się tam kult technologii i jakiś rodzaj liberalnego podejścia do różnych religii. Na przykład film "Yakusoku no Nanaya Matsuri" jest naładowany jakimiś rozszerzonymi rzeczywistościami i sztuczną inteligencją. Wniosek z tego płynie taki, że jeśli my "biali" odpuścimy to sobie pod pretekstem jakiegoś zachowania chrześcijaństwa, to oni to zrobią i zdobędą dominację. Proste jak piłowanie. A wtedy nic po nas - rezerwat i klapa ;)
youtube.com |
|
|
Ryszard Surmacz AAAA, rozumiem teraz. Muzyka wspaniała, ale filmy i gry japońskie, nie koniecznie. Nie wiem, jakie te utwory były przed II wojną (gier nie było), ale pytanie, jaki wpływ na kulturę Japonii miała Hiroszyma? |
|
|
Ryszard Surmacz @ Marek1taki
Chce Pan poznać moje zdanie na te temat? To nie była forma apelu, lecz napomnienia. Pytanie komu podlegałaby struktury a komu ów gabinet cieni? O państwie podziemnym nie mamy już nawet co marzyć, bo wśród dzisiejszych Polaków nie ma ludzi pokroju tych, którzy zbudowali Polskie Państwo Podziemne? A jeżeli znalazłoby się nawet kilkunastu, to nie byliby w stanie nawiązać kontaktu z polskim społeczeństwem i natychmiast zostaną wyłapani przez obce służby. Profesor ma obowiązek wobec swoich studentów i narodu, z którego pochodzi. Tak, jak jest w Anglii, Niemczech, USA, Francji, Rosji itd. |
|
|
Dark Regis Prawda, że piękny koncert? I pomyśleć, że jest to "tylko" muzyka z japońskich filmów animowanych i gier komputerowych ;)
cda.pl |
|
|
Ryszard Surmacz @ Imć Waszeć
1. Ignacy. Tak, zwracając uwagę na słowa, miałem też na myśli uderzającą jego dumę narodową.
3. Język. Ten styl, który Pan używa w komentarzach, w literackim tekście, musi być nieco ograniczony. Kluczowe słowa powinny albo podsumowywać jakąś sekwencję, albo zwracać uwagę na intencje autora. Gdy takich zwrotów będzie zbyt dużo, zaciemnią sens i zepchną go w kierunku slangu. Ale to oczywiście sprawa wyczucia.
4. japoński/chiński - tę kwestię pozostawię sobie na kolejne wcielenie. A kwestia bardzo ciekawa.
2. Koncert, faaantaaastyczny!!! Ale nie ma jak to sala koncertowa. Zwróciłem uwagę na dyrygenta: 1. po skończonym utworze dziękuje najpierw swojej orkiestrze, to trwa chwilę, a dopiero potem odwraca się do publiki i dziękuje jej za wysłuchanie. To jest tak, jak z dowódcą: najpierw konsolidacja, a dopiero potem akcja. Klasa. U nas na koncertach jest bardzo różnie, ale są dyrygenci, którzy ten moment kontaktu osobistego z orkiestrą ignorują i od razu na krzywkę do publiki, 2. chyba trudno tak nagle oderwać się od piana, wskoczyć na pulpit i dyrygować. To też wymaga chyba dużych umiejętności. Ponadto nie znam głosów azjatyckich, ale głos pierwszej solistki wydaje mi się niesamowity - brzmi bardzo europejsko. Nasuwa mi się taka myśl, że dotychczas ekspansja kultury europejskiej rozprzestrzeniała się na cały świat. Dożyjemy chyba czasów, że kierunek zostanie odwrócony. Oni są silniejsi i bardziej pracowici. |
|
|
Anonymous "Być może trzeba tworzyć instytucje równoległe, niezależne od systemu państwowego. Mówię o tym z przerażeniem i smutkiem, bo jeżeli rząd „dobrej zmiany” prowadzi do sytuacji, w której zwolennik „dobrej zmiany” – a do takich się zaliczam – mówi o potrzebie tworzenia instytucji równoległych do państwa, ponieważ to państwo pogłębia kryzys, zamiast pomagać wychodzić z niego, no to oznacza, że dzieje się coś niedobrego – mówi w rozmowie z PCh24 historyk i sowietolog profesor Andrzej Nowak, komentując sytuację na polskich uczelniach."
Read more: pch24.pl
I to dotyczy wszystkich dziedzin, bo wszystkie zostały zawłaszczone pod pozorem troski o Polskę i Polaków, walki o demokrację i europejskie standardy, o państwo prawa - unijnego, o tolerancję itp. wytrychy.
Profesor nie proponuje nic innego jak rekonkwistę.
|
|
|
Dark Regis 1. Przede wszystkim z jego wypowiedzi przebija duma z własnej Ojczyzny, narodu i kultury, czego Polakom wypada tylko życzyć, żeby się kiedyś spełniło.
2. Bębniarze to nie wszystko. Mam jeszcze to: youtube.com
3. Prawdę mówiąc, trudno mi to ocenić, ale jeśli taki styl jest, to chyba dobrze ;)
4. To są kompletnie różne języki. Wiem już co nieco o obydwu. W japońskim struktura zdania jest mniej więcej taka, że na początku wymienia się kto, co, jak, gdzie, kiedy, z kim, w jakim sensie, a na końcu dodaje czasownik z ozdobnikami, który określa czas gramatyczny, odmiany, intencje, poważanie itp. Chociaż pisze się za pomocą znaków chińskich (kanji), to są one czytane na wiele sposobów. Dwa główne, to znaczenie znaku w języku chińskim (on-yomi) i wymowa z języka japońskiego nie koniecznie odpowiadająca znaczeniu (kun-yomi). Trzeci jest zakorzeniony w kulturze i tradycji, nazwy własne i nazwiska (nanori). Ze znaków kanji wyciąga się końcówki fleksyjne języka japońskiego i wtedy np. przymiotniki kończą się na "i", a czasowniki na "u" (infleksja) ponadto te części mowy są kompletnie ze sobą wymieszane. Prawdę mówiąc podoba mi się sposób i struktura wyrażania myśli w tym języku, bo jest takie zwarte znaczeniowo i jednocześnie płynne. Język poezji. Co do chińskiego, to należałoby mówić o wielu językach. Najprostszy jest chiński uproszczony, którego znaki są czasem jeszcze prostsze niż japońskie. Tam nie ma odmian, fleksji itp. a znaczenie wyciąga się z kolejności znaków plus występujących znaków-modyfikatorów znaczenia. Też nie widzę problemu z nauczeniem się go. W japońskim jest około 3000 znaków kanji, zaś w chińskim grubo ponad 6 tysięcy. Ciekawostką jest to, że używając tych samych znaków można było kiedyś zrozumieć także koreański i wietnamski. Teraz koreański zawiera w każdym znaku kilka sylab, a wietnamski przypomina zachodni język z milionem ogonów wystających z każdej strony litery ;) Myślę, że to nie jest dobra droga. Uniwersalny zestaw znaków "kanji" byłby w stanie obsłużyć każdy język na planecie, a dodatkowo infleksja byłaby w stanie lokalizować znaczenia, tak jak w japońskim, zaś wymowę każdy mógłby mieć swoją. Oczywiście obok własnego języka, a nie zamiast, jak chcieliby żydzi. Myśli w jezykach ideograficznych są dużo gęściej upakowane i bardziej płynne, niejako dostosowujące się do kontekstu. To daje do myślenia. |
|
|
Ryszard Surmacz @ Imć Waszeć
@ Czesław2
Od Kościoła oczekujemy współobrony naszego państwa i naszej cywilizacji. |
|
|
Ryszard Surmacz @ Imć Waszeć
Straciłem poprzedni zapis. Najpierw brakło internetu, potem komputer się zawiesił. Wyjątkowo mu się to zdarza, ale jednak.
A więc krótko raz jeszcze:
1. Ignacy z Japonii. Przez całą jego wypowiedź przewija się jeden gł. wątek: kochać Japonię. Wśród "nowoczesnych" Polaków, to nacjonalizm, ale cała jego wypowiedź była temu podporządkowana. Gdy Polak usłyszy "Kocham Polskę", kładzie serce na talerzu i traci rozum, on analizował do końca.
2. Zafascynowały mnie zespoły bębnierzy. Znakomita synchronizacja energii i samurajski styl.
3. w poprzedniej wypowiedzi wspominałem o Pańskim stylu, ale miałem na myśli ten, którym Pan się posługuje w komentarzach na blogach. Pobudza i inspiruje. Duża energia.
4. język japoński jest chyba łatwiejszy o "obsłudze", niż chiński? |
|
|
kaliszanin @ Panowie Jabe , Ryszard, Imć
może za mało we wszystkim logiki , matematyki, prostych ale twardo spisanych i przestrzeganych zasad. Panie Waszeciu nie dałoby się wyznaczyć wzoru na zdradę, minimalny poziom wiedzy, moralności i wierności ojczyźnie aby zanim niegodni zechcieli wejść do polityki, sądownictwa itp byli takiej możliwości pozbawieni. wszak otaczają nas już algorytmy poniekąd wiedzące o nas więcej niż nasi najbliżsi.
jesteśmy otoczeni interpretacjami, manipulacjami co w połączeniu ze złą wolą czy zdradą rozwalić może każdą zbiorowość życia też naród. |