Otrzymane komantarze

Do wpisu: Bo mnie się wydaje
Data Autor
Ryszard Surmacz
@ Imć Waszeć No tak, ale nie możemy wylewać dziecka z kąpielą.
Jabe
Przydałoby się zastanowić, jak państwo powinno być zorganizowane, zamiast jałowo psioczyć na złe kolektywy. Atakowanie grup, przypisywanie im cech moralnych jest nie tylko głupie, ale wręcz utrwala sytuację, wzmacniając w owych zbiorowościach poczucie wspólnego interesu. Z tego, co tu, na Naszych Blogach, widzę, nasi dzielni sanatorzy nie mają krzty pojęcia ni ochoty, by się tym zainteresować.
Dark Regis
Ale to wcale nie oznacza, że z tego powodu mamy na siłę utrzymywać karykaturalne państwo kast (prawniczej, akademickiej, celebryckiej, bezpieczniackiej), znosić targowicę i futrować skomunizowanych żydów z Rosji. To właśnie te kasty swą obrzydliwością wywołują siłę odśrodkową, odruch wymiotny u Polaków i rozwalają państwo. Dlatego tak im się spieszy do tej niemieckiej Unii, bo to zdejmuje z nich odium oskarżeń o chroniczną genetyczną głupotę, partactwo w zarządzaniu państwem i nieumiejętność przewidywania, co w przypadku tartaku w Wólce już dawno zakończyłoby się bankructwem.
Ryszard Surmacz
@ Kaliszanin Pańskie  "mnie się wydaje" jest aktywne i twórcze. Tak, straszna jest ta nasza bylejakość, brak umiejętności logicznego myślenia i brak poczucia zagrożenia.To dotyczy więcej niż  1/3 Polaków. Najgorsze jest to, że ludzie nie zdają sobie sprawy, że gdy braknie państwa, stracą jakąkolwiek ochronę i obronę. Nie zdają sobie sprawy, że cała współczesna antypolska propaganda światowa ma jakiś cel oraz że jak zabraknie ochrony państwowej, to całe to sztuczne odium  wyląduje na ich plecach i w ich kieszeniach... Przecież coś takiego przerabialiśmy  już w okresie zaborów, ale jak się nie zna historii, to historia wystawia ciężkie rachunki do zapłacenia. 
Czesław2
Biskupi są odzwierciedleniem mentalności polaków. Co czwarty odda życie, aby móc "podpisać folkslistę" i mieć oryginalne papiery, byle obce. Nawet za cenę podcierania du..y.
Dark Regis
Biskupi wreszcie zajarzyli do czego chcą w Polsce doprowadzić nosząc żydów na rękach i brną dalej. Właściwie to nie oni zauważyli, bo są standardowo ślepi i głusi na media oraz Internet. Ktoś "starszy" i "mądrzejszy" im to palcem pokazał i nakazał czujność: niezalezna.pl Ani razu nie zostało użyte tu słowo "Ewangelia", więc chyba wiemy co "ciemny lud ma czytać".
Dark Regis
Pod rozwagę: youtube.com Próbka: Abraxas - "Pokuszenie": youtube.com Ja akurat nie przepadam za tego rodzaju nergalowskimi ekspiacjami, ale o gustach się nie dyskutuje ;) Warto zatem porównać ten rodzaj muzyki do zakorzenionej w duchu wschodniej Azji (Korea) ścieżki dźwiękowej z gry Starcraft 1: youtube.com Dla mnie to od wielu lat jest przykład niezłego kawałka muzyki. Wykonanie standardów Terran na orkiestrę symfoniczną (jakość dość słaba): youtube.com Muzyka japońska robi wrażenie, nie powiem :] 林英哲 / 海の豊饒(和太鼓アンサンブル)Eitetsu Hayashi // Fertility of the Sea: youtube.com Tak więc pozostanę raczej przy moim stylu: 1. "Bezsenność w Tokio" (東京都 - Tōkyō-to, wschodnia+stolica+miasto, zamek siedziba shogunatu Edo; stara stolica 京都市 Kyōto-shi, dosł. miasto stołeczne) youtube.com 2. Shingo Nakamura (中 - "naka" środek, 村 - "mura" wioska) trochę z tych bębnów w sobie też ma: youtube.com 3. youtube.com
kaliszanin
bardzo ciekawy artykuł. do pańskiej czteropunktowej wyliczanki dodałbym punkt 0 - mianowicie zdradę szerokopojetą i a nawet w swojej ochydzie niepojętą. bo mnie wydaje się, że wciąż w niej tkwimy, wciąż jesteśmy tłamszeni obcą narracją odrzucającą nas od spraw istotnych. co to za niepodległość, której istnienie muszą gwarantować obce wojska drenujące nasz budżet. a co będzie jak trumpa zastąpi obama bis albo kasa się skończy? unia swoją ekomiłością i liberalnym jazgotem otłumania nas i będzie to robić tak długo aż się sami zrzekniemy wszystkiego dla wszystkich a dla tych co lasów zabraknie oddamy się ochoczo pod zastaw.   to bardzo szeroki temat ale wiele obietnic musi być na rzeczy skoro nawet taka malta nas poucza. nami to już nawet nie ogon merda a pchły grają w squasha. a w tym wszystkim najstraszniejsze jest milczenie przerywane zrazu przy okazji okrągłych rocznic gładkimi gadkami naszych zachodnich nadczłowieków. i już na koniec przy okazji internetu proszę zawsze pamiętać o rewolucji przemysłowej 4.0 która pozbawi ludzkość złudzeń i problemów włącznie z największym czyli ją samą. 
Do wpisu: Wszystko jest naczyniem połączonym
Data Autor
Ryszard Surmacz
Waszmość, ale Ci się wysypało... Wróciłem z biblioteki. Było intensywnie. Później Pozdrawiam i dzięki. Pierwszy kawałek - początek świetny, potem już coraz gorzej. Może to zmęczenie
Ryszard Surmacz
@ Imć Waszeć Nie trzeba daleko sięgać. Nie trzeba do Ajnów i Japonii, choć to może być fascynujące. Wystarczy II RP. Tam jest wszystko: i duma i honor i wielka perspektywa, parobczarstwo ginie w jasnej perspektywie, jest poczucie państwa, potrzeba jego obrony itd. Tak, ale brzydka panna na wydaniu jakoś nie chce pasować. Gdy przyłożymy obydwie miary: przedwojenną i powojenną, to śmiech i niedowierzanie, że można aż tak się upodlić, człowieka ogarnia. 
Ryszard Surmacz
@ Imć Waszeć Oj. Waszmość widzę, że z Tobą  jest źle. Czytać trzeba w jak największej ilości języków, ale pisać... pisze się w jednym - ojczystym. To wiemy już od Kochanowskiego. To te durne czasy nas tak ogłupiają, że trudno wytrzymać. Za linki dzięki.
NASZ_HENRY
BY się zmieniło bo kanały dystrybucji treści nie byłyby blokowane ☺  
Dark Regis
Bonus: Zepsuł mi się komputer, więc rad nierad musiałem przesiąść się na sprzęt turystyczny, na którym Youtube trochę mi muli. Trochę, to zdecydowanie zbyt łagodne określenie. Nie byłem w stanie słuchać tego rzępolenia, ale miałem czas i mogłem popuścić wodze wspomnieniom. Przypomniały mi się stare czasy, gdy pojechaliśmy z kumplami zapakowanym busem na jakieś wioseczki, zagubione w lasach przy samej ruskiej granicy. Mieliśmy ze sobą tylko laptopa, kilka CD-ków z muzyką do samochodowego radia, plątaninę kabli służących głównie do piły i szlifierki, właśnie zakupiony i odebrany od kuriera zestaw kolumn ze wzmacniaczem, dobre humory i skrzynkę browarów. Za dyskotekę miała posłużyć nam stara chata z bali sosnowych, pamiętająca chyba czasy komisarzy ludowych. Gdzie wśród poszarpanych pajęczyn unosił się jeszcze duch Konopielki. Chata w nawiązaniu zwana dalej będzie dla jaj świetlicą. 1. Tripswitch - Concentric Circles: youtube.com W świetlicy, jak sama nazwa wskazuje, nie było światła. To znaczy, że nikt we wsi nie pamiętał już kiedy ostatni raz było. Musieliśmy sobie jakoś radzić. Na początek kupiliśmy żarówkę od jakiegoś chłopa, ale istota awarii okazała się znacznie głębsza. Ktoś rozpoczął ustawową lustrację korków. Ktoś inny poszedł tropem śliskich kabli ukrytych w ścianie. Wyraźnie paru gniazdek brakowało. Trzeba by tygodnia, aby tę ruinę posprzątać, a co dopiero "poładować". Nasz gospodarz, czyli syn miejscowego sołtysa z miejsca oskarżył jakiegoś miejscowego żulika o sabotaż i zrobiło się niesympatycznie. Sytuację rozwiązał chłopak z sąsiedztwa, który zaproponował swój prąd, a my przecież mieliśmy ze sobą chyba z kilometr kabla. Tak więc deal został potwierdzony mocnym uściskiem dłoni dwóch drwali i chłopak w pozie urzędnika skarbówki przystąpił do spisywania stanu licznika. "Doliczę wam jeszcze za sztachety" - zachrypiał z miną pedanta z lombardu na głodzie staroci, gdy jeden z młodych uszkodził nieco stary omszały płot, przeskakując jurnie na drugą stronę z kablem w zębach. 2. Yakuro - Blue... the colour of dream: youtube.com Szybko zapadał mrok, więc rozpoczęliśmy granie. Początkowo prócz nas i kilku miejscowych nie było żywej duszy, ale już po godzinie sala zaczęła się zapełniać. Na ganku przed wejściem ciemność rozpraszały mnogie światełka petów. Migające uwodzicielsko tu i tam lub kołyszące sinusoidalnie w takt jakiejś argumentacji. Rozprawiano tam oczywiście o samochodach i o dalekim świecie, a do starej matki wsi jakoś nikt nie nawiązywał. O tym co najbliższe sercu najczęściej po prostu się milczy, żeby broń Boże nie okazać słabości, by nikt słowem nie zawstydził. Może trzeba by było się bić, a tu nie czas i miejsce na to. Zachować respekt, to najważniejsze. Ktoś z młodych nie wytrzymał i nie uszanował niepisanych zasad. Świsnęła w powietrzu ostrym łukiem mawashi geri (回し蹴り) czyjaś obuta w glany noga. Zdawało się, że dosięgła ucha lub szyi.
Dark Regis
Nigdzie też nie może zabraknąć belgijców z Siemiatycz. 6. Footloose - Perpetuum Jazzile (Kenny Loggins): youtube.com Grubo po pierwszej w nocy impezowicze wreszcie zaczęli w małych grupkach rozchodzić się do domu. Trwała gorączkowa krzątanina przy samochodach, konkursy na głosy silników i kręcenie kółek. Wreszcie ktoś przypomniał sobie, że ta impreza to miały być przecież imieniny gospodarza. (...) Parkiet przerzecał się, młodzież wyciekała drzwiami, aż wreszcie pozostało nas tylko kilku. Siedzieliśmy przed laptopem, kuzyn - ten który, mnie zabrał w ten potępieńczy rejs - wpatrzony w ekran kręcił bez celu gałkami wzmacniacza. 7. Lumidelic - Synesthesia: youtube.com Wreszcie podskoczył na krześle jak oparzony "To co chłopaki? Robimy teraz techno! Jak w Belgii". Podkręcił gałki do oporu. Rytmiczne tłuczenie powodowało, że zachęły chodzić szyby w oknach. Stare chłopy, jeśli można tak się wyrazić o ludziach 20-30 letnich, rozpoczęli dzikie tańce, łapiąc się za ręce, kręcąc w kółko i obejmując jak niedźwiedzie. W obieg kołowy weszła butelka wódki. "Jak dzieci" pomyślałem, ale to było najdziksze techno w najdzikszym zakątku świata, jaki w życiu widziałem. Techno palącej tęsknoty za własnym domem, która rozrywała im piersi wraz z ciężkim oddechem. 8. Oasis · QDream: youtube.com Pląsy trwały do bladego świtu, a ten w lesie jest po prostu przepiękny. Wraz z bladą poświatą nad zarośniętymi krzakami łąkami zaczyna unosić się gęsta jak mleko mgła. Trwa to do momentu, aż powietrze klaruje się i odsłania w dali zaróżowione od promieni smukłe pnie sosen. Gdy wieczór kończy się kanonadą świerszczy, to ranek wita świergot z setek ptasich gardeł. Gospodarz nagle nabożnie skłonił głowę przed tym cudnym widokiem. Nie, on zwyczajnie zasnął stojąc. "Czas wracać", powiedział kuzyn. "Tak", przytaknąłem. 9. Androcell - Root of Pharmacology: youtube.com 青は夢の色 - Ao wa yume no iro - Blue is the color of dreams
Dark Regis
Nieskutecznie. Ci dwaj dokończą rozmowę za świetlicą, większość świadków właśnie straciła zainteresowanie incydentem. 3. Swingrowers - Butterfly: youtube.com Na parkiecie, jeszcze względnie pustym, zapulsował kolorami dipol dwóch małolat, które wrzuciwszy na siebie chyba wszystko, co miały w szafie najlepszego, przyszły zapełniać sobą pustkę, a może tylko wypełniać pustkę w sobie. Do siebie i od siebie, trzymając się za ręce, wdzięcznie stawiały swoje opalizujące tenisówki. Może jeszcze coś się wydarzy. Uważnie przyglądał się im szpaler kawalerów, w większości z ogólniaka, który obsiadł jedyne dwie ławki pod ścianą i na oko kończył w drzwiach, gdzie podpierał odrapane ściany. Wkrótce przybyli starsi. Od ławek zaczęła bić poświata ekranów telefonów, otulając tajemniczą aureolą skulone sylwetki. W drzwiach krążyło piwo. 4. Stive Morgan - If Will Come Tomorrow: youtube.com W sumie na zabawę przybyło więcej ludzi, niż kiedykolwiek mieszkało w tej wiosce. Gdy zagadnąłem jednego ze znajomych o ten fenomen, ten wyjaśnił mi w paru suchych inżynierskich słowach, że tak właśnie działa tutaj, na skraju świata, przesył informacji. Najpierw wiadomość o tworzącej się właśnie w okolicy imprezie dociera falami dźwiękowymi do miejscowych. Miejscowi zaczynają pukać kciukami we współczesne tamtamy, pisząc esemesy o intrygującej treści. W tłumaczeniu na ludzki brzmi to mniej więcej tak: "Miećka, myj się i zbieraj ekipę. Dziś w nocy u nas impreza. Stop", "Serio? Nie było tam imprez od czasu upadku Gondoru. Stop", "Jak babcię kocham. Wpadaj i nie gadaj. Nazgule też będą.". Potem wieść rozchodzi sie dalej. Miećka Wieśce, Adrian Loni, kawalerowie pannom. Myzyka zdaje się łączyć tu wszystko i to od niej w tym Mordorze musi zaczynać się każdy poważniejszy związek. 5. William Orbit - "Water From A Vine Leaf (Tripswitch Remix)": youtube.com Nagle okazuje się, że do wsi na krańcu świata, zarośniętej od lat na głucho lasem, przybywają tłumy, delegacje z każdego zakątka województwa. Leśne trolle, Wysokie Elfy, Gandalfy, wiedźminy, opryszki z Novigradu, a nawet Willow z Elorą na rękach. Przez kilka następnych godzin ta zrujnowana świetlica będzie centrum współczesnego świata. Zajeżdżają samochody każdej niemalże marki, pospolite i luksusowe, czasem na tablicach polskich lecz jeszcze częściej na zachodnich, belgijskich blachach. Widząc moje osłupienie, malujące się głupawym grymasem na miastowej twarzy, rozmówca spieszy z wyjaśnieniem. "Bo widzisz, my tu jesteśmy jak jedno wielkie miasto rozproszone. Chyba wszyscy tu w całym województwie znają się poprzez Belgię. Bo albo sami byli, albo mają tam teraz kogoś z rodziny.... Albo będą". Belgijcy - współcześni emigranci za chlebem, spragnieni igrzysk unijni niewolnicy. Przybywają z Czeremchy, Bielska, Hajnówki, Kleszczeli, nawet spod Białegostoku lub dalekich Moniek.
Mam w małym mieszkaniu dość pokaźną bibliotekę. Budzi zdumienie u sąsiadów, ktorzy w wiekszości nie posiadają ani jednej książki. Sasiadka nawet poradziła mi, żeby ksiązki wynieśc do smietnika, to nie będą zawadzać i będzie więcej miejsca. Kiedy odpowiedziałem, że to tak, jakby chleb rzucać do kosza, popatrzyła na mnie ze zdziwieniem i odparła, ze chleb to co innego, bo jest do jedzenia, chociaż jak sie zepsuje (a dzisiejsze pieczywo jest kiepskiej jakości), to nie ma innego wyjścia.Ale ksiązki? Na co i po co one komu? Na takie dictum zapytałem ją jaki ma pogląd na temat 5G, ale nie słyszała o "czyms takim". A co wie o GMO i niezdrowej zywnosci w supermarketach? Dobrze, że markety są, i nie jest mozliwym, żeby sprzedawały złą żywność. A jak się zapatruje na bilionowe zadłużenie naszego państwa? - dobrze, że jest 500+ i trzynasta emerytura, a długów ,to ona i tak spłacać nie bedzie. Itd., itp. Wlascicielom ludzkości o takich "obywateli" chodzi- nie czytac, nie pisać (podpisać się mozna za pomocą krzyzyka). Aby społeczeństwa składały się z takich osób pierwszym krokiem bylo uderzenie w język (sms, tt, emotikony), a więc w edukację i kulturę. Proces ten trwa juz wielu dziesięcioleci. A wystarczy poczytać Spinellego, którego hasło wisi nad wejściem do parlamenu UE. youtube.com youtube.com youtube.com
Dark Regis
Jeszcze uwaga odnośnie tego japońskiego. Rzeczywiście udało mi się już coś przeczytać, w każdym razie wiem jak to "chodzi". Co ciekawsze rozpoznaję też znaczenie napisów chińskich. Pamięta Pan naszą dawną rozmowę o Bronisławie Piłsudskim, o dzieciach wywiezionych do Japonii ze zrewoltowanej Rosji, o Harbinie w Mandżurii? Nie miałem dotąd świadomości tego, ale właśnie wokół tych spraw dreptałem w kółko od blisko dwóch lat i stąd wreszcie ten rzut na taśmę. To o to mi podświadomie chodziło, a nie o znajomość jakiegoś języka, z którym i tak już w bloku startowym zostaję niczym Janek Himilsbach z angielskim. Przynajmniej tak mi się wydaje. Po prostu coś mnie ciągnie, żeby zbadać tę sprawę osobiście, ten rzadko spotykany związek polskiego zesłańca z Ajnami. W jakimś firmie widziałem taką scenę, jak japońska młodzież wyśmiewała się z kolegów, którzy pochodzili z różnych stron oraz wysp i mówili jakimś dziwnym dialektem. Reakcja napadniętych była świetna, w stylu "mówię tak i co ci do tego?" Wtedy pojąłem od czego powinniśmy zacząć, gdzie tkwi nasza słabość i jak to wykorzystał wróg. Pisałem kiedyś o czacie Onetu A.D. 2000 (który był jeszcze polski, Optimusowy), gdzie nagle zaroiło się od pokoi o nazwach sugerujących związki z Niemcami: "Deutschland", "Tylko Niemcy", "Monachium", "Dortmund", "Hannover". Było ich dziesiątki. W każdym siedział jakiś człowieczek i szybko rozmowa sprowadzała się do opisu jak Polska jest ciemna, brzydka, beznadziejna, a jakie Niemcy są bogate, kulturalne, postępowe i przyszłościowe. Szybko nabrałem podejrzeń, że coś tu jest nie tak. Zanim jednak ubrałem te podejrzenia w szaty kolejnych faktów oraz obserwacji, zamigotała taka myśl, że oto idea narodowości silnej i ekspansywnej, gwałci ideę narodowości słabej i obciachowej. Że każdy z tych "Polaków" z emigracji lat 80' w zasadzie łka i pragnie jak najszybciej zostać prawdziwym Niemcem; że całuje swoich panów w ręce, bo już czuje się w przedsionku. Oni to naprawdę - to gnojenie miejscowych i ciemnych - robili z pełnym przeświadczeniem o swej wyższości, ze świadomością misji, choć po prostu jako użyteczni idioci. To był przełom. Uznałem wtedy, że powinniśmy postawić właśnie na zbudowanie takiej idei, takiej koncepcji polskości, która byłaby pochłaniająca, do której lgnęliby sami wszyscy przyjezdni i kolorowi. Wtedy bylibyśmy potęgą. A co nam proponują politycy? Ociosać, oskrobać, oddać mieszańca do schroniska na Paluchu. Lepiej, albo oddać się żydom za rubla, albo też węszyć czosnek w portkach. Każą nam żyć w paranoi, bez świadomości celu. Dlatego wolę już kulturę samurajów, bo daleko, choć dziko, to przynajmniej dumnie.
Dark Regis
Jeśli chodzi o tę moją powieść, którą roboczo nazwałem "Czas ptaków" i miała traktować o emigracji zewnętrznej i wewnętrznej naszych czasów, na podstawie autentycznych przeżyć współczesnych Polaków, to napisałem jakieś pięć rozdziałów i stwierdziłem, że popadam w jakiś GW-ny romantyzm i mistycyzm, zaś prostacka do bólu rzeczywistość już goni obok w krzaki z taką prędkością, że moje wnioski końcowe okazują się banalne i zupełnie nieważne. Po prostu nieczytelne jak wyrzuty Olgi Tokarczuk. Mówiłem o Kancie i jego filozofii, ale spójrzmy uczciwie co w nas (tu mówię ogólnie, statystycznie) zostało jeszcze z tego "czystego rozumu", czy choćby tylko z "praktycznego". Co jest naszym "poznaniem", jeśli nie rozwalony na cały regulator telewizor i cyrk 24/7 finansowany z USA. Nasza ontologia to jakaś lista zakupów w Biedronce. Jesteśmy zawojowani i podbici przez ludzi, których martwią jedynie przebarwienia na zębach, dress code i indeks na Wall Street. Ich guzik obchodzi to, o czym marzymy i czego pragniemy, co nas boli, a nasi umiłowani przywódcy uparli się im wchodzić bez mydła w.... Zresztą tam też pewnie jest tak sterylnie i aseptycznie, że dbać trzeba jedynie o usuwanie przebarwień i wymianę saszetki zapachowej. Jeżeli Polacy TEGO właśnie nie zrozumieją, to znaczy, że właściwie niczego wokół nie rozumieją. To wcale nie jest apel o antyamerykańskość, nie jest to prorosyjskość, tylko szczera do bólu prośba o zaprzestanie ustawiania się w roli Małego Cwela dla Wielkiego Gita, to znaczy Wielkiego Brata. Gdy w pierwszej wersji Ptaków "chłopi", a konkretnie niewolnicy XXI wieku, pogonili Holendra skupującego podstępem okoliczne pola i lasy przy użyciu lokalnych mafiozów z miodem w uszach, to teraz kogo mają pogonić? Żyda i 447? Przecież to jeszcze się jątrzy i bardzo długo będzie ropieć, a służby tajne i dwupłciowe robią przy tym za białaczkę w polskim organizmie i wyżerają nam najlepszy szpik. Przecież to jest kompletnie inny świat, w którym taki Holender to jeszcze nic złego. Czy to jest sposób PIS na polskość i niepodległość? To ja się wypisuję. Dziękuję i wolę żyć bez takiego państwa. A skoro już nie mam państwa, to czego mam bronić i kogo skąd powieściowo wyganiać? Króliczki z lustra pod lufę przed śniadaniem? Ja nie z tych. Dopóki nie uporządkujemy imponderabiliów, to jesteśmy nikim. I nikt nas nie szanuje. Kto ma tą naprawę zainicjować, zrobić? Powiedzmy, że zacznę budować nowe państwo obok starego potworniaka, zwykłego guza do wycięcia. Kto mi w tym pomoże? Ludzie którzy się łaszą o 100 złotych podwyżki do pierwszego? Ludzie sprzedający przyjaciół za posadę u pana menedżera z zachodu? Ludzie kur...cy się za posadę dla córki w urzędzie gminy? Nie ośmieszajmy się, mówimy o rzeczach nieprzeliczalnych na mamonę. W tym roku na Wigilię (wielorodziną) usłyszałem coś takiego "to dobrze, że PIS nam podnosi emerytury, bo tamci by nam tylko je zabrali, a tak mamy za co zapić i zakąsić". Tak właśnie wygląda świadomość narodowa dzisiejszych Polaków.
Ryszard Surmacz
@ Imć Waszmość "Czystego rozumu" nie ma, bo nie znamy swojego przeznaczenia na tej ziemi, nie wiemy skąd i po co tu istniejemy. Czysty rozum może ograniczać się do łez lub łechtaczki naszego padołu. Gdy kiedyś przeczytałem Angelusa Silesiusa, zmienił mi się ogląd. Ten polski szlachcic, jego ojciec przeszedł na luteranizm, potem on wrócił do katolicyzmu, przewrócił świat grecki. Dziś nie ma co żyć amerykąmiki, bo to świat, który już odchodzi na amen. Analiza tamtego świata potrzebna jest historykom i analitykom, ale już nie politykom i pisarzom. Trzeba sięgać do własnych korzeni - tu jest świat jeszcze dziewiczy i do odkrywania. Każdy, kto tu wejdzie może być Kolumbem. Nie odkryje Ameryki, ale odkryje siebie i nowy świat, bez kolonializmu.  To taka droga w nowe życie, bez możliwości przebicia w najbliższym czasie. Dziś to, tak czy siak, jest opisywanie gangsterki, a tu wszystko już było. Prawdziwe życie jest poza nią... Waszmość masz dobry styl, działa na wyobraźnię, pobudza ją. I trzeba to wykorzystać. Pisz! A tamto, proponuje dokończyć, bo mamy dziurę nie tylko jednego pokolenia - wszędzie, a więc także i na polu twórczym. Wnioski się nie starzeją, mogą się powtarzać, ale ten ślad potwierdza właściwa drogę. Ktoś, kto zacznie czytać po armagedonie, musi mieć co czytać. Tak, rzeczywisty obraz społeczeństwa jest koszmarny, a imponderabilia muszą mieć pewną sterylność, Można je uporządkować w oderwaniu się od tego GW. Zresztą, nie ma innego wyjścia. Marsz już się zaczął, tylko jakie napotka jeszcze przeszkody - tego nie wie nikt. Rzecz w tym, że musi przyjąć odrębną nazwę - nie może być to pielgrzymka, wycieczka czy nawet wyprawa. Na razie to jest eksploracja. 
Dark Regis
Nic dziwnego, że przy takim podejściu bohaterowie narodowi powstań jawią się współczesnym Polakom jak jacyś Wiedźmini. "Trochę dziwni ale w sumie w porzo". Nie wiem. Nie chce mi się po prostu pisać o niczym, co nie dotyczy historii. Trochę wczoraj podyskutowałem na sąsiednim blogu, więc może to po prostu ująć w formę jakiejś książki? Tylko kto to przeczyta, a jeszcze zrozumie, skoro dzisiejsi magistrowie nie wiedzą co to jest równanie kwadratowe? Tylko się dojdzie do polityki i zaczyna człowieka krew zalewać... Pamiętam to samo odczucie w roku 1980. Różnica była tylko taka, że Polacy nie mieli świadomości walki z innymi Polakami. A dziś? Każdy łapie szmatę jakiegoś upatrzonego zbira, zatyka na kiju, powiewa tym innym w oczy i wrzeszczy, że taka jest konieczność dziejowa. Jak w "Dniu Świra", gdzie tłum drze japy "Moja Polska jest Najmojsza!!!" Straszne czasy. Podam link, to może coś się przyda: 1. naszeblogi.pl 2. naszeblogi.pl PS: Od września zająłem się tematem języka japońskiego, gdzieś od grudnia liczbami pierwszymi. Oba hobby skrupulatnie dokumentuję, piszę programy, więc będzie co czytać dla potomnych. A jeśli nie, to bez żalu to zostawię w śmietniku, bo prawdopodobnie nie ma komu o tym komunikować, ani w ogóle sensu pisać "w tym" języku. Gdybym zaczął w hebrajskim, co nie byłoby aż takie trudne jak stwierdziłem, to zupełnie co innego. To pewnie za lat kilka miałbym Nobla, a tak będzie dupa. No i dobrze. Głupkom własny kraj ani język nie przysługuje ;)
Ryszard Surmacz
@ Imć Waszmość Problem jest stary, jak świat: państwo, czy naród. A więc kto ma przestawić, w tym wypadku Polaków, na właściwe tory? Z definicją nie ma problemu - ogólnie zrobiła to już  II RP. Trzecia, musi ją doprecyzować. Kto ma więc przestawić sposób społecznego myślenia, mentalność, na właściwe tory? Państwo, które posiada na to środki i narzędzia, czy naród, który jest skołowany do granic możliwości? Ok. dziś państwo jest miękkie, jak GW, dlatego wyrastają różne koszmary i czepia się go wszelkie barachło.   W lewackim raku siedzimy po uszy, bo to on nas wychowywał przez 70 lat, ludzie tym rakiem myślą i oddychają. Owszem, jest grupa ludzi, która myśli inaczej. Ale pytanie, czy ta grupa ma w sobie odpowiednią ilość przeciwciał? Życie dało odpowiedź (przynajmniej mnie), że są one zbyt słabe. Po dojściu takich do władzy, zwykle rozpływają się w "tłumie", a ktoś, kto chce walczyć naprawdę, zostaje na lodzie i jest pożerany przez płotki i wróble. Zresztą problem - naród, czy państwo, wystarczająco wyjaśnił już okres międzywojenny. Tak więc, moim zdaniem tylko racjonalne i strategiczne ukierunkowanie poprzez finansowanie państwa jest w stanie wymusić oczekiwane zmiany. To najkrótsza ścieżka. Dziś świat jest strasznie przekupny. Etos rycerski już prawie nie istnieje, dominuje przekupstwo. Idą czasy, a może już są, w których nawet własna matka będzie miała swoją handlową cenę. I to jest dopiero gówno!! Kasta prawnicza też miała się oczyścić. I co? Na takiej samej zasadzie naród, też nie jest w stanie się oczyścić. Dziś nie ma zdrowych instytucji. Nie ma więc od czego się oddzielać. Nikomu nic się nie chce, bo trochę nie bardzo wie co robić, trochę nie rozumie i trochę jest ofiarą partyjnych kłótni na bardzo niskim poziomie. W narodzie nie ma ducha, ani materii potrzebnej na jakiekolwiek zmiany. Wszystko trzeba tworzyć od nowa - na korzeniu. Holendrzy już doszli do tego, że swoje g. muszą zaklajstrować zmiana nazwy państwa. Wrócić do starej, ale ten zabieg trafia w próżnię, bo za plecami też już nic nie ma. To kolejne dno. Ziemia wokoło została zatopiona. Ale Waszmość, jak Twoje książki? Wyszły, czy tylko komentujesz? Wciąż usilnie namawiam. 
Jabe
Czy poważne[go] miast[a] nie stać na finansowanie jednej reprezentacyjnej księgarni, księgarni muzycznej oraz antykwariatu? To nie są duże koszty. – Koszty nie są duże, kiedy inny płaci. Po komunie pozostała taka właśnie mentalność, że tu się dopłaci, tam się dofinansuje, bo bardzo by się przydało, a koszty małe. Naturalnie ostatecznie sumaryczne koszty tak zorganizowanego państwa wcale nie są małe, a że gospodarują urzędnicy, korzyści okazują się mizerne. Co np. z tego, że będzie gdzieś reprezentacyjna księgarnia, do której pies z kulawą nogą nie zaglądnie? Przy okazji zwracam jeszcze raz uwagę, że socjalizm poznaje się po tym, że do potrzebnych rzeczy trzeba dopłacać.
Jabe
Pieniądze przydziela administracja, a tu chodzi o pieniądze.
live free or die
 Ten pan to trolluje. Pozdrawiam.
Dark Regis
Już chyba kiedyś tu pisałem o konieczności oddzielenia się z instytucjami od lewackiego raka, w celu zachowania zdrowej tkanki polskości. Było to w reakcji na słowa aktora Redbada Klijnstry, który opowiadał, jak Holendrzy odcięli się od komunizującego lewactwa (jak widać niezbyt skutecznie ale...). Nie wiem czy dobrze pamiętam, ale każda frakcja miała swoje własne instytucje, np. sklepy, szkoły, piekarnie i kina i nie korzystała z szaletów u wrogów. To jest dobra i chyba jedyna metoda na "kulturowy" marksizm (antykulturę). Niestety tutaj, kije w szprychy Polakom wkłada miękkie jak GWno państwo.