Otrzymane komantarze

Do wpisu: Co to jest mądrość?
Data Autor
marsie
Do „niemieckiego rolnika z Mazur”: „Nie ma żadnej definicji mądrości. Albo ktoś jest abo nie. To tak samo jak spróbować definiowąć takie pojecia jak - szczęście., miłość - nie da sie. Ale próbować trzeba.” „Trzeba tych poliniaków przeczołgać przez gówno”. Czy gość, który takie prawdy głosi, może być wiarygodny?
jazgdyni
@Ryszard Surmacz Nieco inaczej tłumaczę sobie i zapewne nie jestem oryginalny, takie w pospolitym odbiorze schorzenia jak autyzm, czy nieco lżejszego Aspargera. A także wspomnianych sawantów. Wydaje mi się, że nie jest to problem koncentracji, czyli zawężeniu uwagi, tylko nasz wrodzony system filtracji percepcji. Filtracji odbioru bodźców. Skierowania uwagi naszej na to, co w danej chwili istotne i zepchnięciu na bok, co jest nieistotne. W życiu naszym codziennym, od porannego przebudzenia aż do ponownego położenia głowy na poduszce, oko nasze (drugie oko jest do korekcji przestrzeni, całe to 3D i perspektywa, plus dynamika obiektów ruchomych) rejestruje miliardy szczegółów. Tak samo pozostałe zmysły. Jednak gdy sięgasz do pamięci, to przypomnisz sobie tylko nędzny ułamek. Reszta obrazu została wyparta z naszej świadomości, bo została "odfiltrowana" i nie znalazła się w polu uwagi. Tak nie jest w przypadku autyzmu. Wolą się zamknąć, bo otoczenie nieustannie bombarduje ich trylionami impulsów, a oni nie potrafią wybrać z nich tego, co dla nich ważne. Po prostu, nie tak jak my, widzą zawsze cały obraz. Co udowodniono, prezentując tego sawanta, którego zabrano na lot helikopterem nad Rzymem, a potem on precyzyjnie jak kamera, co do najmniejszego szczegółu narysował panoramę miasta. Dlatego też rejestrują w głowach tasiemcowe liczby i potrafią szybciej niż komputer wykonywać operacje na nich. Czyli podsumowując - oni cały czas operują na surowych, nieobrobionych danych i nie ma czasu na jakieś subtelności. Jak na przykład empatia. Bo to nie należy do prostych zjawisk percepcyjnych. "Dążenie autora do bycia mądrym...". jakże celne spostrzeżenie. Bo poszukiwanie jest ważniejsze od znalezienia. Einstein znalazł swoje, przedstawił światu, a potem spać nie mógł, bo okazało się, że takie coś, jak grawitacja powoduje jego teorie niepełnymi. A to już nie jest dobrze w świecie nauki. A już na końcu zwątpił bardzo poważnie, gdy ukazała się fizyka kwantowa, co zdezorientowany wyraził słynnymi słowami = "... przecież Pan Bóg nie gra w kości." Św. Jan Paweł II był najmądrzejszym Polakiem jakiego jestem sobie w stanie przywołać. Bardzo byłby potrzebny nam w tej chwili, gdy może dzielą nas dwa tygodnie od naszego końca świata.
tricolour
@Autor Gdy pominę rozważania teoretyczne na temat mądrości, a co do zasady musiałbym, ze względu na ograniczenia wynikające z technicznego wyksztalcenia, to pozostaje jedynie intuicja. I ta intuicja podpowiada mi, że biorąc pod uwagę co i jakimi drogami osiągnąłem, relacje z dziećmi, rodzicami i żoną, standardy rozwiązywania problemów oraz standardy relacji z obcymi oraz sobą samym, to wychodzi mi, że mądrość - w moim jej rozumieniu - towarzyszy mi może przez 10% mojego biegnacego czasu... Wydaje mi się też, że nie jest to taki zły wynik.
Ryszard Surmacz
Mądrzejszy tak. Ale w tym ujęciu nie mamy do czynienia z mądrością.
Ryszard Surmacz
@ rolnik z mazur Pełna zgoda. Definiowanie rozwija percepcję i możliwości.
Ryszard Surmacz
@ sake3 Mądrość jest mądrością, a co kto z nią zrobi, nie należy już do niej. Gdybyśmy ją w ten sposób rozpatrywali, nie mogłaby zaistnieć. 
Ryszard Surmacz
@ Pani Anna Jak pisałem, nie uznaję się za mędrca, ale w Pani zestawieni brzmi to głupio.  Natomiast problem leży gdzie indziej. Wojnę z koronawirusem przegraliśmy i musimy włączyć tryby gospodarcze. Nie jesteśmy państwem niepodległym, musimy więc robić to, co nakazuje nam UE (prócz Niemiec), bo będą kolejne kłopoty.  A skoro przegraliśmy, to (po cichu) okazało się, że życie jest mniej ważne, niż gospodarka. A szczegółowo, że życie słabszych jest mniej warte niż życie silniejszej większości, która musi normalnie żyć. I tak jest w życiu. Brak pracy, to brak zarobku, zastój gospodarczy, to zapaść państwa, a zapaść państwa oznacza przeróżne konsekwencje polityczne. Proponuje skoncentrować się na zupełnie innych problemach. Bo są dużo ważniejsze pytania.
Ryszard Surmacz
@ jazgdyni Zjawisko autyzmu nie jest jeszcze do końca wyjaśnione. Żeby tylko armia rosyjska nie zaczęła wykorzystywać tych umiejętności... Ale to jest chyba jakaś szczególna zdolność do koncentracji. Kiedyś, na jakimś filmie zainteresowała mnie sekwencja z pewnym sawantem, który policzył ilość zapałek wypadających z pudełeczka. Tak mnie to zafascynowało, że zapisałem się do neurologa (jeszcze komputerów nie było), po to, aby zweryfikować zjawisko. I powiedział, że to możliwe. A więc jest to kwestia koncentracji. A wiersz jest dowodem na dążenie autora do bycia mądrym. Bo to też proces. Mądrość wymaga pokory. Odniesienie się do Boga tu bardzo pomaga, bo wyznacza perspektywę i cel. Cała filozofia grecka, to niemal dyktat mądrości. Ale polecam kogoś mało znanego - Angelusa Silesiusa. To zupełnie nowe zjawisko w Europie. Moim zdaniem JPII był człowiekiem mądrym. Wielokrotnie dawał dowody na bogactwo swojego wnętrza i bardzo twórczą możliwość korzystania z niego. Mądrości zapewne dodały mu jego podróże. Ale trafił na głupi okres w Polsce, i  w świecie.
Ryszard Surmacz
@jazgdyni (nie wiem dlaczego te komentarze tak skaczą??) Miło, że się odezwałeś. I tak się zastanawiam, dlaczego z Tobą, i jeszcze kilkoma innymi, rozmowa należy do przyjemności, w przeciwności do wielu pozostałych, którzy cytując jakieś moje fragmenty, próbują przede wszystkim sobie samym coś udowodnić? Zazwyczaj swoje odpowiedzi traktuję jaki uzupełnienie do artykułu, a nie jako reakcję na prowokację lub podbechtywanie. Ale wracając do meritum... w życiu spotkałem ludzi mądrych, którzy nie mieli wykształcenia. Gdy mieszkałem w Katowicach, często jeździłem w góry - czasami samotnie. Już dziś nie bardzo pamiętam na której trasie spotykałem pewnego pastucha kóz. Przypadek zrządził, że którego razu że zacząłem z nim rozmowę. I od tej pory, czasami specjalnie, jechałem, aby sobie z nim pogadać. Musiałem jednak siadać od zawietrznej, bo nie dało się wytrzymać. Nie wiem, gdzie on spał. Zawsze opowiadał o przyrodzie i swoich spostrzeżeniach. I były to tak zajmujące opowieści, że odchodziłem niechętnie naładowany, jak po dobrym filmie. Trudno określić go jako człowieka mądrego, bo jego wiedza była fragmentaryczna i na poziomie ludowym, ale nie można też powiedzieć, że mądrym nie był. W każdym bądź razie obdarzony był jakimś wybitnym talentem. Gdyby swoją wiedzę spisał lub przeniósł na płótno, zwróciłby na siebie uwagę i znacznie podniósł swój status. Jego życie było zamknięte, ale niezwykle bogate.  Jak pisze w artykule, mądrość jest chyba pewną cechą darowaną przez Boga. To tak, jak w ulu, na cały rój trafia się jedna lub kilka królowych. Pszczoły podobno mogą wychować sobie królową, człowiek, jednak tej mocy nie posiada. Zazwyczaj decyduje tu przypadek i jego droga życiowa. Może dlatego, że mamy dużo bardziej skomplikowany świat? Kiedyś przez kilka miesięcy zastępowałem kolegę w szkole. Tam też widać poszczególne talenty i predyspozycje.   
Ryszard Surmacz
Hm... ciekawe, jak Pan uzasadni swój wniosek.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Nie ma żadnej definicji mądrości. Albo ktoś jest abo nie. To tak samo jak spróbować definiowąć takie pojecia  jak - szczęście., miłość - nie da sie. Ale próbować trzeba. Pzdr
NASZ_HENRY
Einstein to największy naukowy celebryta i największy naukowy plagiator ☺  
sake2020
Nawet mądrość źle zrozumiana,źle odbierana przez uczucie zazdrości,źle spożytkowana może okazać się szkodliwa.
NASZ_HENRY
Nie ten jest mądrzejszy kto wie więcej tylko ten kto wie wcześniej ☺  
jazgdyni
Z punktu filozoficznego i nawet życiowego, Einstein wcale nie był mądrym człowiekiem. Tak, jak genialni sawanci nimi nie są. Często wobec prostych problemów bywał bezradny. Dla mnie najwyższym wzorem jest Leonardo. Czego to on nie rozważał, czego nie projektował. A jak już coś wykonał, to było to mistrzostwo świata. Lepsi od niego są wyłacznie święcu doktorzy - Augustyn i Tomasz z Akwinu. Ich nauka myślenia ukierunkowała ludzkość na tysiąclecia. Panie,Ty wiesz lepiej, aniżeli ja sam, że się starzeję i pewnego dnia będę stary. Zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat  i przy każdej okazji. Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek. Uczyń mnie poważnym, lecz nie ponurym; czynnym lecz nie narzucającym się. Szkoda mi nie spożytkować wielkich zasobów mądrości, jakie posiadam, ale Ty Panie wiesz, że chciałbym zachować do końca paru przyjaciół. Wyzwól mój umysł od nie kończącego się brnięcia w szczegóły i daj mi skrzydeł, bym w lot przechodził do rzeczy. Zamknij mi usta w przedmiocie mych niedomagań i cierpień w miarę jak ich przybywa a chęć wyliczania ich staje się z upływem lat coraz słodsza.
Pani Anna
Dobrze się składa, że objawił się Pan tutaj jako "zbieracz madrości", bo może zechce Pan objaśnić takiej pogubionej obywatelce jak ja coś takiego: Szumowski i Morawiecki  przy pięciu tysiącach zakażonych: "To nie jest czas na dbanie o kondycję fizyczną i przebywanie na świeżym powietrzu, zamykamy lasy". Przy 11 tys: "Otwieramy się na sport i kondycję fizyczną, i wpuszczamy po 6 sportowców na boiska, Orliki i sale gimastyczne". Madre to, czy głupie, jak by Pan to zakwalifikował?
jazgdyni
Od wielu, wielu lat, na raczej naukowych forach kognitywistycznych, czyli zajmujących się także umysłem, naciskałem bardzo na jak najprecyzyjniejsze zdefiniowanie pojęć - w tym przede wszystkim: wszystkich rodzajów inteligencji, kreatywności, intuicji, myśli, snu,itd. - a także mądrości. Fora popadały w stupor, gdy dotykało się kwestii świadomości (a także nieświadomości, nazywanej kiedyś podświadomością). To oczywiście nieustanna walka między deizmem i monizmem, a jako, że jestem "naukowym" deistą, a większość polskich szkół kognitywistyki to moniści, to oni po prostu zamykali dyskusję. Wracając do tytułowego pytania - podczas gdy inteligencja jest cechą wrodzoną, głównie percepcyjno -analityczną, raczej stałą w czasie, to mądrość jest cechą nieustannie wzrastającą, w miarę jak nabywa się wiedzę i doświadczenie i na podstawie tego myśli się kreatywnie. Bez tego ostatniego z człowieka robi się raczej chodząca encyklopedia, jak poseł Czarnecki, czy redaktor Janecki (obaj to mądrzy goście, tylko ładują sobie mnóstwo nieistotnych faktów do głowy). Wniosek jest taki, że mądrość rośnie z wiekiem. Problemem jest to, co z tą mądrością zrobimy. Tu przechodzimy do najważniejszych obszarów - ośrodków decyzyjnych. Gdy z nich właściwie skorzystamy, to nasza mądrość objawia się otoczeniu. Przykre jest to, że często otoczenie jest wrogie wobec czyjejś mądrości. Prawdziwej mądrości, a nie denerwującego mędrkowania. Wielu ludzi obawia się mądrości i często ją podważa. To z kolei jest powiązane z ego każdego z nas. I tak mógłbym ględzić godzinami, bo już wiele lat nad tym rozmyślam i zachłannie studiuję. Serdeczności  
kaliszanin
szczerze obawiam się, że wedle wytłuszczonej definicji w oczach świata najmądrzejszym żyjącym Polakiem jest prowadzony na ubeckiej smyczy bolek. ło matko... ale pewnie jak zwykle nic nie zrozumiałem. 
Do wpisu: Jest nowa energia
Data Autor
Ryszard Surmacz
@ kaliszanin No może już teraz bardziej rozumie Pańską postawę. Może nie jesteśmy od siebie aż tak daleko, ale dzieli nas cienka ściana nie do przebycia. Dlaczego? Dlatego, że chodzi tu o wrażliwość i perspektywę. Dla Pana świat zamyka się w PRL - tak wszystkich nauczono. I żeby było jasne - bardziej po 1989 r., niż w PRL. Dla mnie historia Polski ma 1000 lat. Dlatego na gościa w bieli patrzyłem zupełnie inaczej, niż Pan. Dla Pana nic on nie znaczył, dla mnie znaczył bardzo wiele - bardziej politycznie, niż religijnie. Dlatego dziś nie możemy się porozumieć. Co do Boga, to nieuważnie czytał Pan tekst. Nie zauważył Pan, że daję alternatywę w postaci natury, ale jednocześnie pokazuje w jakiej sytuacji jest człowiek.Odwoływanie się do Boga leży w ludzkiej naturze - oby Pana ominęła taka okoliczność. Np. znam ateistę, który po śmierci żony stał się gorliwym katolikiem. Znam też gorliwych katolików, którzy po wojennej traumie stawali się agnostykami. Sprawa Boga, to najważniejszy ziemski problem człowieka, choć tego na dole nie widać. Taką sama ważność ma podział na dobro i zło. Ten problem został rozmyty m.in. poprzez wmówienie nam, ze brak wartościowania jest wartością. A tymczasem cała nauka, cała etyka, moralność stoją właśnie na wartościowaniu. Daliśmy się ogłupić, a odwrócić ten trend jest niezwykle trudno. Podział na prawicę-lewicę też jest nieczytelny, bardziej dla Pana, niż dla mnie, choć ja tego podziału nie aprobuję.  Z energią jest tak, jak ze sztuką, ktoś wyczulony widzi o wiele więcej, ktoś nieobyty z nią, dostrzega w niej bohomazy.Podobnie jest z historią, socjologią, religią - z wszystkim. Jeżeli np. ogląda Pan TVN, TVP będzie Pana irytował. I na odwrót. Ta irytacja nie pozwala dostrzec ani prawdy, ani trendów. Jest nawalanka i poza nią nic się nie liczy - wszystkich wciąga i wszyscy zaczynają się okładać. A ktoś inny z tego korzysta, Itd Niech mi Pan wierzy dłuższa perspektywa uodparnia na głupotę i daje zawsze dobre rozwiązania, chyba, że ich nie ma. Godna pochwały jest natomiast Pańska ciekawość  
kaliszanin
zdrowia życzę autorowi i pozwolę sobie jeszcze czasem zajrzeć. męczyć już nie będę.
kaliszanin
@RS fakt z Krakowskim przedmieściem to troszkę się zagalopowałem - mea culpa nie będę się tłumaczył przemęczeniem. może mnie Pan uważać za trolla byle nie płatnego - dialog z autorem nie jest moim źródłem utrzymania. a teraz do meritum. zaglądam tu z czystej ciekawości, ciekawości poglądów stronników tzw prawej strony, choć to określenie jest już mocno rozmyte. rozumiem i szanuję jak dla Pana, prawicowców, wolnościowców, patriotów i w końcu większości Polaków jest ważny Bóg. rozumiem i szanuję to, że jest On dla Was fundamentem wszystkiego a przynajmniej On być tym fundamentem powinien. ale nie rozumiem dlaczego każdy nagły zwrot akcji, zwłaszcza mało optymistyczny (a pomijając nawet wszelkie spiskowe aspekty mamy z czymś takim aktualnie do czynienia) wyzwala zgodnie z teorią braku istnienia przypadków a tylko znaków rozpatrywanie owego zdarzenia pod kątem Boskiego scenariusza wg którego kreowana jest rzeczywistość, nawiasem mówiąc również tej sporej części świata, która z "naszym" Bogiem identyfikuje się średnio lub wcale. pisze Pan o pojawieniu się zauważalnej energii podchwytywanej tylko przez tych, którzy są na nią gotowi/oczekują jej/wierzą w jej istnienie. dlaczego Pan tak uważa, bo europejska scena polityczna delikatnie drgnęła? bo widzi Pan zmiany? gdzie? jakie? jaka jest trwałość tych zmian, dynamika rozwoju jakie jest sprawstwo powszechnego szerzenia dobra jeżeli tak można napisać? czy to nie jest tak, że z każdym kryzysem, który w gruncie rzeczy jest nam fundowany przez możnowładców ekonomicznych/politycznych (nie jestem pewien jak bardzo to są dwa odległe obozy) tego świata społeczeństwa nim dotknięte poświęcają często całą swą energię czasami wieloletnią na pozbieranie się, odnalezienie w nowej rzeczywistości, poukładanie życia na nowo w nadziei na lepsze jutro a tymczasem wspomniani przeze mnie możnowładcy wykorzystują dokładnie ten sam czas do przegrupowania sił/kapitału, do nowego rozdania, do nowego otumaniania swoich trybików/owieczek by we względnym spokoju dotrwać do kolejnego resetu, który nam zafundują jak wspomniany wcześniej balonik jednak będzie groził pęknięciem. przecież Pan to musi widzieć, że każdy 100-letni Polak przeżył już co najmniej kilka takich resetów. ja jako jeszcze nawet niespełna pięćdziesięciolatek pamiętam czołgi pod kaliskim hotelem orbisu (nawiasem pisząc na jego miejscu stoi dziś lidl), pamiętam szarość szkoły podstawowej, smutek i biedę wczesnych lat 90-tych, zdziwię Pana może ale nawet pamiętam jak mnie berbecia, mama na siłę sadzała przed telewizorem i kazała słuchać i patrzeć na tego gościa całego w bieli "bo to dzieje się historia" mówiła. też była nadzieja. i jeszcze wiele razy później. a z czasem przychodził dosadny z reguły lewy sierpowy i człowiek nie wiedział co się dzieje, komu i w co wierzyć. ideały mieszały się z błotem, bohater stawał się kawałkiem nędznego papieru przyklejonym na murze na złość któremu głosowało się na komucha. koniec miejsca.
RinoCeronte
No tak... A ile diabłów zmieści się na końcu szpilki? 
Ryszard Surmacz
Na spokojnie. Ma Pan jakiś dziwny nawyk wkładania komuś w usta czego, czego nie powiedział, a potem na tych dopiskach buduje swoja narrację. Abstrahując, to metoda trolli. Nie zauważył Pan tego? Nie wiem, czy mój wpis ma jakiś sens, ale zaryzykuję... Skąd Pan wziął Krakowskie przedmieście i okres posmoleński, gdy mowa o koronawirusie. Tę nową energię, owszem było wówczas widać, ale nie na "parówkach", lecz obok. Ta fala nie obejmuje tylko Polski, lecz jest obecna w całej Europie. Ma ona cywilizacyjny charakter i było ją widać już w czasowych okolicach pogrzebu JPII. Ujawniła się także podczas ostatnich wyborów do europarlamentu. To oczywiście proces. W zależności od wydarzeń, ujawnia się różnie i w różnym tempie postępuje, ale idzie do przodu. Idzie i jest nie do zatrzymania - chyba że za pomocą powszechnej wojny. Ale wojna też nie jest rozwiązaniem, bo uwalnia wszystkie więzy i to po obydwu stronach. A więc tak czy siak, po trupach czy bez zmiana nastąpić musi, i to diametralna. A zmiany, to energia. Silniejsza zawsze wygrywa. Resztę w artykule, j.w.   
kaliszanin
@RS co do wojny religijnej to pełna zgoda Panie Ryszardzie. z moją muminkowatością nie potrafię się rozstać od czasu gdy po katastrofie smoleńskiej jedni oddali śledztwo naszym największym  (poza nami samymi) wrogom a drudzy wyjaśniali jej zawiłości z pomocą parówek. efektu nie ma żadnego pomimo że jak Pan stwierdził pojawiła się energia krakowskiego przedmieścia odczuwana nawet przeze mnie. myślałem, że coś się zmieni. nie zmieniło się nic dlatego tak zainteresowało mnie to, iż zasugerował Pan że ta nowa trauma coś w nas zmieni.  ja poprostu tego nie widzę. ale cieszę się, że autor widzi. pozdrawiam serdecznie
Ryszard Surmacz
@ Kaliszanin Myślałem, że ma Pan szerszą perspektywę oglądu. Drogi Panie Idea Boga jest elementem konstrukcyjnym naszej cywilizacji. To ona pozwoliła nam ją rozbudować i wynieść na tak wysoki poziom. Więcej, idea otwiera szerokie horyzonty i możliwości - oczywiście nie takie, jakie proponowała nam komuna, lecz takie które niezależny człowiek może wykorzystać w budowie własnego człowieczeństwa.  Fizykom i chyba astronomom w badaniach wychodzi, że cały kosmos zmierza do jakiegoś nieznanego centrum. Innymi słowy, wszyscy albo podlegamy, albo mamy jakiś związek z tym owym centrum. Dopóki poważna nauka, a nie Gagarin, który w kosmosie nie zobaczył Boga, nie wyjaśnią problemu istnienia Boga, pozostaje on głównym naszym punktem odniesienia. Brak Boga oznacza brak idei, i tylko ignorant może sądzić, że jakikolwiek świat można ułożyć bez udziału idei. Samo istnienie człowieka jest już jakąś ideą. Natomiast idea antyboga już doprowadziła nas do kompletnej ruiny - nie tylko duchowej. Jeżeli tego podstawowej zależności się nie rozumie, to muzułmanie potrafią wyjaśnić mu ją ręcznie. Nie zauważa Pan, że już toczy się specyficzna wojna religijna? Tak, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. I bez urazy... Pańska powiastka z balonikiem w tle była może i dość subtelna, ale nie odbiegała od poziomu muminka. Kolejne dopowiedzenia dały temu dowód. Jeżeli ma Pan coś ciekawego do powiedzenia, to proszę bardzo. Jeżeli natomiast zamierza Pan kontynuować swoje wynurzenia, to dziękuję. I mimo wszystko pozdrawiam PS. Dobra energia dociera tylko do określonych ludzi, take jest jej natura. Gdyby docierała do wszystkich, nie miałaby mocy sprawczej.